tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

środa, 30 września 2026

"Igrzyska śmierci" - Suzanne Collins - recenzja

   “Igrzyska śmierci” autorstwa Suzanne Collins to bardzo wciągająca dystopia, już od pierwszych stron. W państwie Panem, na ziemiach teraźniejszej Ameryki Północnej, co roku odbywają się igrzyska głodowe, w których udział bierze młodzież w wieku od dwunastu do osiemnastu lat. Igrzyska te mają za zadanie, upamiętnić wygraną Kapitolu nad trzynastoma dystryktami oraz pokazać kto rządzi.

  Igrzyska głodowe polegają na losowaniu trybutów - jednej dziewczynie i jednego chłopaka - z każdego dystryktu, którzy wezmą w nich udział. Po zaprezentowaniu swoich zdolności są wysyłani na arenę, gdzie mają walczyć o życie, aż zostanie ostatni z nich żywy. A wszystko jest monitorowane i puszczane na żywo w całym państwie.

  Podczas siedemdziesiątych czwartych igrzysk z dystryktu dwunastego, bierze udział Katniss Everdeen oraz Peeta Mellark. Katniss myślała, że wydała na siebie wyrok śmierci zgłaszając się ma miejsce młodszej siostry, jednak umiejętności jakie nabyła w dystrykcie, aby przetrwać, mogą okazać się kluczowe dla niej w przeżyciu. 

  Moim zdaniem świat stworzony przez Suzanne Collins to idealne pokazanie kraju o władzy totalitarnej, gdzie państwo całkowicie kontroluje mieszkańców i panuje całkowita cenzura. Jednocześnie jako wielka fanka dystopii muszę przyznać, że była to jedna z lepszych jakie poznałam.

  Jestem również zdania, że Suzanne Collins świetnie okazała psychikę ludzką, podczas traumy jaką były igrzyska głodowe i życie w dystryktach. Uważam również, że ta książka wpłynęła na moje postrzeganie świata i życia. Styl pisania autorki był bardzo przyjemny, co wpłynęło na mój bardzo pozytywny odbiór książki. 

  Polecam tę książkę wszystkim czytelnikom.

Anisetta

środa, 23 września 2026

„Czerwona Królowa” – Victoria Aveyard - recenzja

„Czerwona Królowa” Victorii Aveyard to powieść fantasy, która od początku wciąga czytelnika w świat podzielony przez pochodzenie i władzę. W królestwie Norta ludzie dzielą się na dwie grupy – Srebrnych i Czerwonych. Srebrni posiadają niezwykłe zdolności i należą do uprzywilejowanej części społeczeństwa, natomiast Czerwoni są biedniejsi i muszą pracować na rzecz tych, którzy znajdują się wyżej od nich. Główną bohaterką jest Mare Barrow, młoda dziewczyna należąca do Czerwonych, która od początku nie pasuje do świata, w którym przyszło jej żyć.

Mare nie jest typową bohaterką fantasy. Jest odważna, uparta i często działa pod wpływem emocji. Jednocześnie zdarzają jej się błędy, przez co nie zawsze podejmuje właściwe decyzje. Dzięki temu można obserwować jej rozwój i to, jak stopniowo zaczyna rozumieć, że jej działania mogą mieć wpływ nie tylko na nią samą, ale również na innych ludzi. Najbardziej podobało mi się właśnie to, jak zmienia się pod wpływem wydarzeń.

Świat przedstawiony w książce jest bardzo ciekawy. Podział na Czerwonych i Srebrnych nie jest tylko prostym elementem fabuły, ale stanowi podstawę całego społeczeństwa. Czerwoni żyją w gorszych warunkach i nie mają takich możliwości jak Srebrni. Od początku można zauważyć ogromną różnicę między obiema grupami. Dzięki temu książka porusza również temat nierówności społecznych, władzy i buntu przeciwko systemowi.

Wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy Mare odkrywa, że posiada moc, której według zasad tego świata nie powinna mieć. Jest Czerwoną, a mimo to posiada zdolności charakterystyczne dla Srebrnych. Jej sekret staje się zagrożeniem dla całego systemu. Władza próbuje wykorzystać ją do własnych celów, a Mare zostaje wciągnięta w świat, którego wcześniej zupełnie nie znała.

Jednym z najciekawszych elementów książki są intrygi. Bohaterka nie może być pewna, komu ufać, ponieważ prawie każdy ma własne cele. W książce pojawiają się sekrety, manipulacje i nieoczekiwane sojusze. Dzięki temu czytelnik cały czas zastanawia się, kto jest naprawdę dobry, a kto tylko udaje sprzymierzeńca. Niektóre wydarzenia są naprawdę zaskakujące i sprawiają, że po zakończeniu rozdziału chce się natychmiast rozpocząć następny.

Oprócz głównej fabuły ważne są również relacje Mare z innymi bohaterami. Pojawia się między innymi książę Cal oraz jego brat Maven. Relacje między nimi są skomplikowane i z czasem stają się coraz ważniejszą częścią historii. Autorka nie ogranicza się jednak do prostego podziału na „dobrych” i „złych”. Bohaterowie mają własne motywacje i sekrety, a ich decyzje nie zawsze są jednoznaczne.

„Czerwona Królowa” jest książką pełną akcji, ale jednocześnie skłania do zastanowienia się nad tym, jak wyglądałby świat, w którym ludzie od urodzenia są dzieleni na lepszych i gorszych. Historia pokazuje, jak niesprawiedliwy system może prowadzić do buntu i jak trudna może być walka o zmianę. Podobało mi się, że za fantastyczną historią kryje się temat, który można odnieść również do prawdziwego świata.

Poleciłabym tę książkę osobom, które lubią fantasy, magię, romanse i przede wszystkim dużo tajemnic oraz zwrotów akcji. „Czerwona Królowa” jest wciągająca i ma świat, który łatwo sobie wyobrazić. To historia o władzy, buncie, nierównościach i wyborach, które mogą zmienić życie wielu osób. Według mnie największą zaletą książki jest to, że po przeczytaniu chce się od razu sięgnąć po kolejną część i dowiedzieć się, co wydarzy się dalej.

Zuza


czwartek, 17 września 2026

„Diuna” – Frank Herbert – recenzja

Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu – najdroższej substancji we wszechświecie. Dawniej władali nią Harkonnenowie, lecz z rozkazu Padyszacha Imperatora planetę przejmuje ród Atrydów. W międzyczasie Bene Gesserit, zakon znany z mistycyzmu, interesuje się dziedzicem nowego władcy Diuny, małym Paulem, wystawiając go na próbę. 

To nie wszystko, na tle politycznych zagrań i intryg zwycięstwo księcia Leto Atrydy staje się pozorne – przejęcie planety ukartowano. Rozpoczyna się wojna o melanż; w odpowiedzi na atak Imperium i Harkonnenów Paul staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i sięga po imperialny tron. Lecz czy jego niedoświadczone dłonie zdołają go utrzymać? 

„Diuna” autorstwa Franka Herberta jest pierwszą częścią cyklu „Kroniki Diuny” i jedną z najlepiej znanych powieści w kategorii fantastycznonaukowej. Otrzymała również dwie najbardziej prestiżowe nagrody SF: Nebula i Hugo. I muszę przyznać, że zasłużyła sobie na takie odznaczenie. 

Dla mnie najlepszą rzeczą w tej książce jest nie sama fabuła, ale światotwórstwo trwale występujące na kartach książki na wiele unikatowych sposobów. Oprócz dodatków przedstawiających geografię, ekologię i terminologię Diuny i okolic w zaskakująco naukowy sposób zawiera również fragmenty z piosenek i podręczników historycznych Diuny, które nie tylko służą jako podział ksiąg na rozdziały, ale również informuje o wydarzeniach z przed oraz po akcji powieści – dzięki czemu nabiera bardzo rzeczywistego wymiaru, którego nie spotkałem jeszcze w żadnej innej lekturze tego typu. 

Fabuła jest ogólnie dobrze napisana, jedynym moim problemem był natłok słów i detali, dzięki któremu powierzchnia Arrakis staje się w znacznym stopniu realniejsza, ale również spowalniało mi czytanie do punktu, w którym przewracanie stron stawało się bardziej obowiązkiem niż przyjemnością. Są pewnie osoby, którym takie zabiegi nie przeszkadzają, ale ja do nich nie należę. 

Książka jest też obfita w doskonale napisane postacie, które może i mają trudne do zapamiętania imiona, jednakże uzupełniają tło historii w naturalny i wyśmienicie przedstawiony sposób. Czasami ma się wrażenie, że autor nie wymyślił świata pokazanego na Diunie, a jedynie obserwował i wszystko co widział, zapisywał z fotograficzną dokładnością. 

Podsumowując, „Diuna” jest fascynującą powieścią, oraz cytując tylną okładkę: „oszałamiającym połączeniem przygody oraz mistycyzmu, ekologii i polityki.” Czytelnika na pewno zachwyci świat przedstawiony w fabule książki (i poza fabułą). Nie powinno więc nikogo zdziwić, że zekranizowano ją trzykrotnie i że nadal króluje na rankingach ksiąg sci-fi, pomimo bycia na rynku od 1965 roku, wcześniej niż „Gwiezdne Wojny”. 

Alicjan 


środa, 16 września 2026

"Lepiej niż w filmach" - Lynn Painter - recenzja

 „Lepiej niż w filmach” Lynn Painter to młodzieżowa komedia romantyczna, która od pierwszych stron potrafi poprawić humor. Książka opowiada historię Liz – dziewczyny zakochanej w komediach romantycznych i marzącej o miłości dokładnie takiej, jak w jej ulubionych filmach. Główna bohaterka wierzy, że prawdziwy związek powinien być idealny, pełen romantycznych scen i wielkich gestów. Kiedy do jej życia wraca dawny crush, Liz jest przekonana, że właśnie rozpoczyna się jej wymarzona historia miłosna. Wszystko komplikuje się jednak przez Wesa – jej sąsiada, którego początkowo uważa za irytującego i niedojrzałego chłopaka.

Największym atutem tej książki są bohaterowie oraz relacja między nimi. Liz jest postacią bardzo zabawną, momentami chaotyczną i pełną romantycznych wyobrażeń. Często patrzy na świat przez pryzmat filmów, przez co ma nierealistyczne oczekiwania wobec życia i miłości. Z kolei Wes początkowo wydaje się typowym klasowym żartownisiem, ale z czasem pokazuje swoją bardziej dojrzałą i wrażliwą stronę. To właśnie rozwój relacji między nimi jest najciekawszym elementem książki. Ich wspólne sceny są pełne humoru, sarkazmu i drobnych sprzeczek, które sprawiają, że czytelnik od początku kibicuje tej parze.

Bardzo podobało mi się to, że relacja bohaterów rozwijała się stopniowo. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale historia pokazująca, jak dwoje ludzi zaczyna się lepiej poznawać i zauważać swoje prawdziwe cechy. Dzięki temu relacja Liz i Wesa wydaje się bardziej naturalna. Ich rozmowy są zabawne i dynamiczne, a chemia między nimi jest wyczuwalna praktycznie od początku książki.

Autorka umieściła w historii bardzo dużo odniesień do znanych komedii romantycznych, co tworzy wyjątkowy klimat. Dla osób, które lubią filmy romantyczne, będzie to dodatkowa atrakcja podczas czytania. Jednocześnie książka pokazuje, że prawdziwe życie nie wygląda dokładnie tak jak w filmach. Czasami najlepsze uczucia pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy, a idealna miłość nie zawsze przypomina scenariusz hollywoodzkiej produkcji.

Mimo lekkiego i humorystycznego stylu książka porusza też trudniejsze tematy. Liz nadal przeżywa śmierć swojej mamy i widać, jak bardzo wpłynęło to na jej codzienne życie. Dzięki temu historia nie jest tylko zwykłym romansem, ale ma również bardziej emocjonalny wymiar. Bohaterowie muszą nauczyć się radzić sobie z samotnością, utratą i własnymi problemami. To sprawia, że postacie wydają się bardziej realistyczne i łatwiej można się z nimi utożsamić.

Styl pisania Lynn Painter jest bardzo lekki i przyjemny. Książkę czyta się szybko, ponieważ akcja jest dynamiczna, a dialogi naturalne i pełne humoru. Wiele scen jest naprawdę zabawnych, przez co trudno czytać tę książkę bez uśmiechu. Jednocześnie autorka potrafi tworzyć bardziej wzruszające momenty, które nadają historii głębi.

„Lepiej niż w filmach” to idealna książka dla osób, które lubią romantyczne historie z humorem, sympatycznymi bohaterami i motywem enemies to lovers. Według mnie jest to jedna z ciekawszych młodzieżowych komedii romantycznych, ponieważ oprócz lekkiej fabuły zawiera też ważne przesłanie o dorastaniu, akceptowaniu rzeczywistości i odkrywaniu, czym naprawdę jest miłość. To książka, która potrafi poprawić humor, wzruszyć i sprawić, że czytelnik przez długi czas będzie myślał o bohaterach.

Zuza