tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 grudnia 2019

"Basia do słuchania" - Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - recenzja


Okładka książki Basia do słuchania„Basia do słuchania” to tytuł kolejnej z książek Zofii Staneckiej z dobrze nam znanej serii o przygodach małej bohaterki. Książka wydana została w 2019 roku, więc jest stosunkowo nowa. Dotychczas w serii ukazało się wiele innych tytułów skierowanych do dzieci szczególnie z grupy wiekowej samej Basi. Dzięki temu przygody rówieśniczki mogą być wykorzystywane do poznawania świata i jego funkcjonowania.
                
Książka napisana jest prostym, zrozumiałym dla dzieci językiem. Autorka nie używa skomplikowanych zdań. Są one jasne i odpowiednie do czytania przez najmłodszych. Słownictwo jest dosyć zróżnicowane, gdyż momentami w tekście pojawiają się wyrazy z zakresu trudniejszych, których przeciętne dziecko może nie zrozumieć, aczkolwiek są to naprawdę nieliczne przypadki i książkę mimo tego wciąż łatwo się czyta. Ułatwia to stosunkowo duża czcionka oraz rozmieszczenie tekstu na stronach. 

Jedenaście wyjątkowych opowiadań o różnorodnej tematyce ozdabiają znakomite ilustracje autorstwa Marianny Oklejak. Obrazki wykonane są chaotycznym, jednakże dzięki temu oryginalnym na swój sposób i przyjemnym do oglądania, stylem. Każda strona została starannie przyozdobiona w ilustrację, co czyni ten egzemplarz „Basi” bajkowym, kolorowym i dodaje mu zachęcającego dla dzieci wyglądu.
                
Główna bohaterka książki przeżywa przygody adekwatne do swojego wieku. Pod wieloma względami Basia jest niewyróżniającą się pięcioletnią dziewczynką, aczkolwiek jak na przedszkolaka jest nieprzeciętnie inteligentna. Basia posługuje się językiem, którego jeszcze nie dane mi było słyszeć u żadnego dziecka w jej wieku, potrafi również pomagać przy pracach wymagających ostrożności i odrobiny doświadczenia, na przykład przy ucieraniu sera korzystając z tarki, przygotowuje sobie sama śniadanie czy też pakuje się na wyjazd. Mimo tych "odskoków od rzeczywistości" Basia nadal pozostaje pięciolatką z zachowaniem i problemami typowymi dla tego wieku. Ma wybuchowy charakter, szybko się gniewa, kłóci się z rodzeństwem, ale też z nim bawi, podobnie jak z najlepszą przyjaciółką, opiekunką i zwierzętami. Basia jest ciekawa świata i jej odkrycia, czyli elementy świata rzeczywistego odsłaniane dzieciom przez autorkę książki, pozwalają zrozumieć małym czytelnikom wiele aspektów z życia codziennego.
                
Tytuł książki nie został nadany bez powodu. Dołączona jest do niej płyta z audiobookiem czytanym przez Marię Seweryn. Dzięki temu dzieci będą mogły poznawać świat razem z Basią nawet kiedy same nie potrafią jeszcze dobrze składać liter, lub rodzice są zbyt zajęci, by poczytać swojej pociesze.
                
„Basia do słuchania” podobnie jak inne „Basie” jest książką idealną dla dzieci, które rozpoczynają dopiero swoją przygodę z literaturą. Jest to doskonały pomysł na prezent urodzinowy, świąteczny, lub bez okazji, a opowiadania stworzone są do czytania, lub też słuchania na dobranoc. Wprawdzie dosyć krótkie, lecz z morałem i każde jest inne i na swój sposób wyjątkowe.           
                              
                                                                                                                                                             Fiodor

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

poniedziałek, 29 października 2018

"Mały Książę" - Antoine de Saint Exupery - recenzja


Znalezione obrazy dla zapytania maÅ‚y książę znak,,Ludzie zapomnieli tę prawdę - powiedział lis. Ale tobie nie wolno jej zapomnieć. Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za swoją różę. ''

Książę, którego znają wszyscy.

Pilot, którego życie odmieniło spotkanie tego dziecka.

Wartości, które należy w sobie pielęgnować i trzymać w sercu.

,,Mały Książę'' to książka - klasyk. Może być czytana w każdym wieku, przez każdego, a wszyscy odkryją w niej coś innego. To właśnie czyni ją tak uniwersalną. Wydana została w 1943 roku. Wydawałoby się, że kolejne wydanie tej powiastki filozoficznej nie może niczym zaskoczyć czytelników. Paweł Pawlak udowodnił jednak, że można. Ilustracje, które wykonał, stanowią fantastyczne dopełnienie lektury, czyniąc ją jeszcze bardziej satysfakcjonującą.  Uważam, że to właśnie one czynią to wydanie ,,Małego Księcia'' wyjątkowym. Idealnym wprost dla dzieci, ale i dla dorosłych. 

Stąd też szczerze polecam zaopatrzenie się w to wydanie z ilustracjami, które skradły moje serce.

Katia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

czwartek, 5 kwietnia 2018

,,Robin Graficiarz'' - Muriel ZÜrcher - recenzja


Robin Graficiarz - Zurcher Muriel,,Chłopak kończył wspinaczkę. Stanął na rynnie i zaczął obmacywać dach powyżej załamania. (...) I właśnie wtedy rynna się zarwała.
Sam poczuł, że spada. Stało się to tak nagle, że jego płuca skurczyły się z trwogi i chłopak czknął. Stracił wszelki kontakt z rzeczywistością (...).''

Paryż ma kłopoty. Oto na jego ulicach rozpanoszył się tajemniczy przestępca, który nocami szpeci budynki miasta. Chociaż to, czy szpeci, to akurat kwestia sporna. Dość, że policja ma spore nieprzyjemności związane z niemożnością schwytania tego śmiałka.

Sam to właśnie ów poszukiwany. W czasie jednej z wizyt na komisariacie (tak, w komisariacie) przyczepia się do niego dziewczynka.

Czy utrudni mu ona wykonanie wszystkich zaplanowanych graffiti?
Może jej pojawienie się stanie się początkiem końca?
Przekonajcie się sami.

Muszę przyznać, że prostota tej książki urzekła mnie. Ciekawi bohaterowie, niebanalne historie, a przede wszystkim niezwykle lekki język - to największe zalety ,,Robina Graficiarza''. Sądzę, że jest to świetna, niezwykle inspirująca książka dla dzieci (a może i dla dorosłych? ), po którą warto sięgnąć. Poruszy niejedno serce, a z pewnością rozbudzi wyobraźnię wszystkich czytelników.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Polarny Lis. 

wtorek, 27 lutego 2018

,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?'' - Agnieszka Mielech - recenzja


Okładka książki Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?,,Psy czy koty?'' to kolejna powieść z serii ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn.''. Tym razem paczka przyjaciół wraz z jednym Superchłopakiem wracają nad morze. Tym razem jednak będzie to bardzo szczególny czas - Emi będzie obchodzić swoje urodziny! Oznacza to wiele atrakcji i niespodzianek, jednak dziewczynka najbardziej marzy o swoim własnym pupilu - psie rasy Cavalier King Charles Spaniel.

Czy marzenie Emi się spełni?
Czy dzieciaki na pewno wiedzą, co oznacza posiadanie zwierzaka?
A wreszcie, czy uda im się rozstrzygnąć odwieczny spór: psy czy koty?

To wszystko i więcej w powieści ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?''.

Agnieszka Mielech z pewnością nie jest nowicjuszką, jeśli chodzi o tworzenie książek dla dzieci. Pisze lekkim piórem, z humorem i znakomicie wplata różne ciekawe zwroty i powiedzonka, np. ,,Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle''. Jednak wszystkie tego typu wyrażenia są podkreślone wielkimi literami, co według mnie trochę przeszkadza w lekturze, choć z drugiej strony zapewne ułatwia dzieciom łatwiejsze wyłapanie trudniejszych słów z tekstu. Coś za coś.  

Uważam, że jest to książka w sam raz dla dzieci, choć może bardziej dla dziewczynek niż chłopców. Wydaje mi się, że dla dziewięciolatki, dziesięciolatki będzie w sam raz i zachęci ją do dalszej przygody z literaturą, a o to przecież chodzi.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

poniedziałek, 6 listopada 2017

„Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” - recenzja

Sylaboratorium - Zofia Stanecka, Ewa Nowak, Wojciech Widłak, Justyna Bednarek, Agnieszka Frączek, Mikołaj Golachowski, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Emilia Kiereś, Zuzanna Orlińska, Marcin Wicha, prof. Jerzy BralczykKsiążka zatytułowana „Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” to zbiór pięćdziesięciu niespotykanych słów wraz z ich definicjami i ilustracją. Ponadto przy każdym wyrazie można znaleźć krótki utwór liryczny np. żartobliwe fraszki, czy bajki. 

Sylaboratorium jest dziełem wielu autorów: Justyny Bednarek, Agnieszki Frączek, Mikołaja Golachowskiego, Roksany Jędrzejewskiej - Wróbel, Ewy Nowak, Emilii Kiereś, Zuzanny Orlińskiej, Zofii Staneckiej, Marcina Wichy oraz Wojciecha Widłaka. Wstęp do właściwej książki napisał prof. Jerzy Bralczyk, natomiast za ilustracje odpowiada Paweł Pawlak. Na końcu utworu znajdują się kolorowe naklejki oraz notes, dzięki którym można pobawić się w słowotwórstwo i wykazać się kreatywnością.

„Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” jest kierowane do czytelników w wieku szkolnym, lecz na pewno spodoba się też starszej grupie odbiorców. Książka może być przydatna chociażby osobom borykającym się z dysleksją albo chcącym poszerzyć swoje słownictwo. Trzeba wspomnieć także o oprawie graficznej utworu, która jest godna podziwu. Już sama okładka przykuwa uwagę i wyróżnia się wśród innych książek. W ciekawy sposób zostali na niej przedstawieni autorzy – do zdjęć ich twarzy dorysowane zostały karykaturalne ciała. Utwór podzielony jest na pięćdziesiąt dwustronicowych rozdziałów – każdy poświęcony innemu pojęciu. Są one ułożone alfabetycznie, co ułatwia znalezienie konkretnych wyrazów. Na początku rozdziałów widnieje napisane dużymi literami słowo, a pod spodem jego podział na sylaby, krótka definicja oraz chwytliwy, dowcipny wierszyk, bajka lub fraszka. Obok znajduje się zdjęcie autora. Tło dla tekstu stanowią ciekawe ilustracje obrazujące dane zagadnienie, co sprawia czytanie i naukę prostszą, ciekawszą i przyjemniejszą.

            
Książka „Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” bardzo mi się podobała i uważam, że jest warta uwagi. Ze względu na swój zabawny język i przykuwające wzrok ilustracje, nada się idealnie dla dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej. Autorzy oraz wydawnictwo Egmont postarali się żeby odbiorca z chęcią sięgał po lekturę i czytał ją z przyjemnością. Wszyscy, którzy brali udział w procesie jej tworzenia wykazali się ogromną kreatywnością i dopracowali każdy szczegół. Widać, że włożono wiele pracy i serca, aby owa książka powstała. 

KasiaK, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont

piątek, 3 listopada 2017

"Kapitan Majtas" - Dav Pilkey - recenzja

Znaleziony obrazRewelacyjnie (prze)śmieszne! Super (prze)zabawne! 

Takie odczucia towarzyszą mi po przeczytaniu serii książeczek o przygodach Kapitana Majtasa autorstwa Dava Pilkeya. Jednak czy tak naprawdę to on jest twórcą Super Bohatera? Teoretycznie tak, ale w praktyce są nimi zwariowani, nie lubiący nudy bohaterowie książki. Na pierwszy rzut oka (a może zaczytanie się w treść) przyjaciele George i Harold to dwaj zwyczajni uczniowie czwartej klasy Szkoły Podstawowej im Jeromea Horwitza. Jednak to tylko pozory i niech nikogo nie zwiedzie ich przemiły wygląd połączony z nieodłącznym uśmiechem na twarzach. Bo kiedy w szkole dzieje się coś nietypowego zazwyczaj to oni ponoszą za to odpowiedzialność. I jak się potem okazuje – słusznie! Ich postępowanie doprowadza do szału całe szanowne grono pedagogiczne z Dyrektorem Kruppem na czele.

Znalezione obrazy dla zapytania kapitan majtas książkiTe dwa łobuziaki oprócz realizacji codziennej porcji psikusów mają także inną pasję. W chwilach wytchnienia od żartów rysują komiksy, których bohaterem jest wymyślony przez nich niepokonany, wielki i przewspaniały, jedyny w swoim rodzaju - Kapitan Majtas (ach ta kreatywność!). Dodatkowo wykorzystując zapotrzebowanie społeczności uczniowskiej na małe co nieco do czytania wyprzedają całe nakłady swoich książeczek nielegalnie kserowanych w szkolnym sekretariacie (ach ta przedsiębiorczość !). Tak jest do momentu, aż niespodziewanie nadeszła wiekopomna chwila i Kapitan Majtas ożywa w postaci samego Dyrektora Kruppa. Mająca wybronić ich przed karą za kolejny niecny uczynek nieudana hipnoza - raz na zawsze wywraca do góry nogami ich świat. Od tej pory już nic nie jest takie jak wcześniej. Muszą niańczyć stworzonego przez siebie Super Bohatera latającego po okolicy w samych majtkach, a także razem z nim ratować świat przed różnymi zagrożeniami nie tylko z naszego świata, ale i z kosmosu.

Znalezione obrazy dla zapytania kapitan majtas książkiMiałem przyjemność przeczytać cztery części wspomnianej serii: „Przygody Kapitana Majtasa”, „Inwazja Krwiżerczych Klozetów”, „Inwazja Nieprawdopodobnie Nikczemnych Kucharek Z Kosmosu” i Przerażający Plan Profesora Pofajdanka”. Wszystkie one zawierają krótkie, humorystyczne fabuły, które czyta się jednym tchem bardzo miło spędzając przy tym czas. To idealna pozycja na relaks po ciężkiej wyczerpującej zabawie (dla najmłodszych, którzy już umieją czytać) lub nauce (dla tych, którzy uważają, że już nie są bobaskami). Jednak także i dorosły czytelnik znajdzie w tych przyjemnych opowieściach coś dla siebie i myślami wróci choć na moment do swoich szkolnych czasów. Komu bowiem choć raz nie zdarzyło się być ananasem, który na lekcji potajemnie przesyłał pod ławką list do koleżanki lub kolegi lub rysował na ławce wielkie serce z imieniem swojej wielkiej Miłości. 

A czyż ktoś nie chciałby mieć w swoim otoczeniu Super zwariowanie wyglądającego  Bohatera lub samemu nim zostać choć na chwilę? Teraz masz taką możliwość. Wystarczy sięgnąć po jedną (a może wszystkie ?) książeczki o Kapitanie Majtasie.


Znalezione obrazy dla zapytania kapitan majtas książkiJa ze swej strony bardzo gorąco polecam serię książek Davida Pilkeya. Niech nikogo nie zmylą humorystyczne informacje od autora zamieszczone na okładce („Denna akcja, głupie dowcipy, anty zabawa”). Przecież nie wydano by 70 milionów książek o Kapitanie Majtasie, gdyby nie było chętnych do ich zakupu. A na koniec bardzo ważna życiowa przestroga pół żartem, pół serio od Autora: „Nigdy nie próbuj kopiować bezdennie głupich dowcipów George’a i Harolda!!!”. Dla Ciebie będzie lepiej , jak o nich przeczytasz. ! 

A czy Ty przeczytałeś już dzisiaj swojego MAJTASA?

Sir Lancelot

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

wtorek, 31 października 2017

,,Banda Michałka powraca'' - Ewa Karwan - Jastrzębska - recenzja

Okładka książki Banda Michałka powracaEwa Karwan - Jastrzębska to autorka literatury dla dzieci i młodszej młodzieży. W 2013 podbiła serca młodych czytelników książką ,,Banda Michałka''. Czytelnicy nie mogli doczekać się kolejnych przygód tych niezwykłych bohaterów, więc autorka nie pozostała bierna i dzięki temu możemy teraz się cieszyć ich wielkim powrotem. Druga odsłona opowiadań o grupce przyjaciół z Żoliborza nosi bardzo trafny i klarowny tytuł ,,Banda Michałka powraca''.

Narrator książki - Michałek zabiera czytelnika w szeregi swojej bandy. Każdy z jej członków jest zupełnie inny i wnosi do grupy odmienne wartości. Przyjaciele są całkowicie różni, ale razem tworzą wspaniałą mieszankę charakterów. Banda zawsze trzyma się razem, czy to w szkole, czy poza nią, czasem nawet w wakacje jak się uda. Do Bandy należą sami chłopcy... no i Marysia, ale ona tylko w teorii jest dziewczyną, bo według reszty jest w porządku, a zazwyczaj w ich mniemaniu te określenia nie mogą stać obok siebie. Każdy w Bandzie pełni jakieś funkcje. Nigdy nie zabraknie tego, który zarzuci żartem, marudy, tego, co potrafi się wspinać, a nawet samuraja. Razem są nie do pokonania i niestraszna im żadna przeszkoda. Są żądni przygód i rozpiera ich energia. Z Michałkiem oraz jego przyjaciółmi nie sposób się nudzić. Podczas czytania nie można pozbyć się uśmiechu z twarzy.

,,Banda Michałka powraca'' to wspaniała rozrywka dla najmłodszych czytelników. Bohaterowie są tacy, jacy powinni być, sprawiają, że chciałoby się należeć do ich bandy. Czytelnik ma szansę razem z nimi przeżywać rozmaite przygody. Akcja jest wartka, a język prosty. Każde opowiadanie jest dopracowane i ciekawe. Książkę czyta się bardzo szybko dzięki dużym literom oraz licznym akapitom. Na uwagę zasługuje również oprawa graficzna książki. Przed każdym rozdziałem możemy zobaczyć ilustrację odnoszącą się bezpośrednio do treści. Uważam, że to bardzo dobry zabieg i jest w stanie pozytywnie zadziałać na wyobraźnię młodego odbiorcy. Sama okładka zachwyca minimalizmem i dbałością o detale.

Lekturę poleciłabym raczej młodszym czytelnikom, zaczynającym swoją przygodę z książkami. Myślę, że mogłaby im bardzo przypaść do gustu ze względu na dużą dawkę humoru i przygody, które przeżywają niebanalni bohaterowie. To wspaniała lektura idealnie wpasowująca się w klimat lata i wakacji.


Olivka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

środa, 13 września 2017

"Proszę słonia" - Ludwik Jerzy Kern - recenzja

Znalezione obrazy dla zapytania proszę słonia książkaDrogie Dzieci, poznajcie historię pewnego słonia. Słonia, który okazał się zupełnie wyjątkowy. Poznajcie Dominika.

Możliwe, że zastanawiacie się, skąd pochodzi Dominik. Jak bowiem wszyscy wiemy, Polska nie jest dla słoni naturalnym środowiskiem. Może więc Dominiczek urodził się w Indiach? Otóż nie. Powiem Wam, bo przypuszczam, że sami nie zgadniecie.

Dominik pochodzi z fabryki porcelany. Tak, nie ma w tym pomyłki. Tytułowy Słoń jest z białej porcelany i przez wiele lat stał na wystawie apteki, nie bez powodu zwanej- ,,Pod Słoniem''. Jednak właściciel zmienił nazwę na ,,Pod Lwem'' i w ten sposób Dominik trafił na strych. Tam przeleżał na swoim boku wiele długich lat. Do czasu... Porcelanową figurkę znajduje mały chłopiec - Pinio. Chłopczyk zaczyna karmić swojego ukochanego Słonia witaminami na wzrost...A te okazują się nadzwyczaj skuteczne!
Tak oto rozpoczynają się przygody małego chłopca i jego coraz większego przyjaciela. Obecność prawdziwego słonia w mieście wywoła różne reakcje...Ale o tym przeczytajcie sami!

,,Proszę słonia'' to książka wydana po raz pierwszy w roku 1964. Jest to prawie nie do uwierzenie, gdyż w czasie czytania nie sposób tego wyczuć. Język jest bardzo aktualny, według mnie młodsze dzieci nie miałyby żadnego problemu z jego zrozumieniem. Historia przyjaźni małego chłopca ze słoniem wzbogacona ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego stanowi doskonałą książkę dla młodszych dzieci. Myślę, że i rodzicom czytającym swoim pociechom opowieść Ludwika Kerna, zakręci się w oku łezka, bowiem ta historia zapewne przywoła wspomnienia z dzieciństwa. Warto wspomnieć, że na podstawie tej książki w 1978 roku świat ujrzał film na podstawie ,,Proszę słonia'' o tym samym tytule. Głosy w tej animacji podkładali min.: Irena Kwiatkowska, Ludwik Benoit czy Mieczysław Czechowicz.

Edycja książki została wznowiona w ramach ,,Serii z niezapominajką''. W tej serii póki co ukazał się chociażby ,,Pan Soczewka w puszczy'' Jana Brzechwy. Muszę przyznać, że sam wygląd książek jest bardzo przyjemny dla oka.
Jednym słowem, uważam, że warto sięgnąć po nieco starsze historie, które mimo upływu lat wcale nie straciły swej aktualności. ,,Proszę słonia'' może okazać się wspaniałym prezentem dla młodszego rodzeństwa.


Katia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

czwartek, 22 czerwca 2017

"Bajka o mysiej rodzinie" - Michael Bond - recenzja

Okładka książki Bajka o mysiej rodzinieOstatnio sięgnęłam po "Bajkę o mysiej rodzinie" - prześlicznie ilustrowaną historyjkę dla dzieci, napisaną przez Michaela Bonda, czyli twórcę misia Paddingtona -  chyba najbardziej rozpoznawalnego wśród dzieciaków, współczesnego następcę Puchatka.

Bajka opowiada historię rodziny myszek - pana Malutkiego i pani Malutkiej oraz ich trzynaściorga dzieci, którzy mieszkają w podziwianym przez wszystkich domku dla lalek. Znajdujący się w dworze hrabiego, pięknie zdobiony domek (oczywiście uwieczniony na ilustracjach Emily Sutton) przestaje stanowić atrakcję kiedy dwór, w którym się znajduje,  zostaje odnowiony i prezentuje się zdecydowanie okazalej. Książeczka prezentuje perypetie myszek, które za wszelką cenę chcą przywrócić dawną świetność swojego mieszkanka, a w pewnym momencie tracą nawet dach nad głową i muszą w ekspresowym tempie znaleźć nowe lokum.

Książeczka zwróciła moją uwagę od samego początku,  bo jej okładka zdecydowanie wyróżniała się spośród pozostałych. Zakochana od pierwszego wejrzenia, wybrałam ją raczej nie ze względu na treść, tylko raczej walory estetyczne. Każda najmniejsza ilustracja wygląda jak namalowana pędzelkiem- z najdrobniejszymi szczegółami, w soczystych, intensywnych kolorach, które mimo tego nie są jaskrawe. Ilustracje zajmują co najmniej trzy czwarte każdej strony, treść natomiast stanowi bardziej poboczną część.

Każda z ilustracji Sutton jest dopracowana w najmniejszym szczególe.  O tej książeczce, a raczej o jej oprawie graficznej, zdecydowanie można powiedzieć że zapiera dech w piersiach. Zachwycone nią będą nie tylko malutkie dzieci, dla których największą atrakcję stanowi oglądanie obrazków, ale również czytający im rodzice. Ilustracje w "Bajce o mysiej rodzinie " to prawdziwa uczta dla oka.

Gosia, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont.


wtorek, 13 czerwca 2017

„Basia i przyjaciele. Titi” - Zofia Stanecka- recenzja

Okładka książki Basia i przyjaciele. TitiBasia i przyjaciele” to seria książek dla dzieci, opowiadająca przygody Basi. Historia z książeczki o podtytule „Titi” mówi o  ciemnoskórym chłopcu, który pochodzi z Haiti i wskutek wielkiej powodzi musiał razem z mama przeprowadzić się do Polski. Jego mama Julia poznała Rafała, którego Titi nazywa teraz tatą. Chłopiec chodzi jeszcze do przedszkola i nie bardzo potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji.
        
„Był chłodny, przejrzysty dzień. Titi szedł z mamą Julią i tatą Rafałem na plac zabaw”. Titi wpadł na starszego pana, który nazwał go czarnuchem. Mały nie znał znaczenia tego słowa ale jego brzmienie go przestraszyło. „W jego głosie Titi usłyszał czarną wściekłość”. Chłopiec nie potrafił się uspokoić ani zapomnieć tego niemiłego wrażenia, jakie towarzyszyło mu odkąd usłyszał to słowo. Rodzice próbowali go uspokoić, wytłumaczyć, że nie ma się czego bać i to ten pan powinien się wstydzić swojego zachowania. Później Titi spotkał Basię i Anielkę. Powiedział im, że czarny jest brzydki, że jest czarnuchem. Rodzice wytłumaczyli jeszcze raz, że to nieładne słowo i Titi nie może czuć się gorszy od innych. „Niektórzy ludzie boją się tego, że inni różnią się od nich”- powiedziała mama Titiego. Następnego dnia dziewczynki, aby pokazać Titiemu, że czarny jest piękny, przyniosły mu do domu małego czarnego kotka.

Książeczka jest bardzo kolorowa i wzbudza wyobraźnię u czytelnika. Kolorowe ilustracje Marianny Oklejak pomagają wyobrazić sobie całą sytuację. Słowa, które mogłyby być  niezrozumiałe dla dziecka, opisane są za pomocą barw. Jest to bardzo dobry sposób, aby małe dziecko zrozumiało choćby samo to, czy słowo ma negatywny wydźwięk, czy wręcz przeciwnie.
         
Te 23 strony, oprócz tego, że są ciekawą historią, napisaną odpowiednim dla dzieci językiem, niosą w sobie bardzo aktualne i ważne przesłanie. Od dziecka należy uczyć, że inny nie znaczy gorszy, kolor skóry nie decyduje o wartości człowieka. Warto czytać dzieciom książki, które je czegoś nauczą, dlatego bardzo polecam.

                                                                                                                           Deedlit, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

środa, 31 maja 2017

"My little pony. Księżniczka Celestia i lato królewskich fal" – G.M. Berrow – recenzja

Księżniczka Celestia i lato królewskich falKsiążka Księżniczka Celestia i lato królewskich fal to piękna historia o przyjaźni i magii. Świetnie napisana, porywająca, nie nudzi. Jest to jej wielką zaletą, ponieważ małe dziewczynki są rozbrykane i pełne energii, a tej książce idealnie uda się przyciągnąć ich uwagę. 

Każda dziewczynka znajdzie w niej coś dla siebie, nieważne czy to mała dama, czy też zwariowana poszukiwaczka przygód. Nawet mamy, czy też starsze rodzeństwo będą świetnie się bawić czytając ją małym królewnom.

Kolejną zaletę zawdzięcza ona z kolei drukowi i pięknej okładce, większe literki ułatwią czytanie, a prześliczna okładka spodoba się każdemu. Dodatkową niespodzianką są rozmaite łamigłówki zamieszczone z tyłu książki, pozwolą one nie zapomnieć o przygodach kucyków pony i produktywnie wykorzystać czas.

Osobiście uważam, że książki takie jak ta są idealnym prezentem dla dziewczynek, pozwolą im spędzić czas rozwijając się i, co najważniejsze dla rodzica, odciągną je od ekranów komputera lub telewizora.

Książeczka pięknie opracowana, świetnie przygotowana i wywołująca uśmiech na twarzy dziecka. Każda mała czytelniczka będzie w stu procentach zadowolona z takiego podarku. Jeśli dziecko dopiero rozpoczyna swoją przygodę z czytaniem ta pozycja z pewnością zachęci je do odkrywania kolejnych kucykowych przygód.

Zabawa połączona z nauką, czego chcieć więcej?! :) Polecam zakup tej książki każdemu kto nie może poskromić małej rozrabiaki, bo jest po prostu świetna i przede wszystkim nie ogłupia, jak niektóre dzisiejsze bajki, co jest jej kolejnym wielkim plusem.


                                                                                                                                                             Palcia, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

czwartek, 11 maja 2017

"Wiedźmy" - Roald Dahl - recenzja

Znalezione obrazy dla zapytania wiedźmy dahlKsiążka, którą recenzuję nosi tytuł ,,Wiedźmy", a jej autor to Roald Dahl. Jest to kolejna książka tego pisarza, jaką przeczytałam i w ogóle się na niej nie zawiodłam. Uważam wręcz, że to zdecydowanie lepsza lektura od ,,Fantastycznego Pana Lisa", która nadaje się dla czytelników w każdym wieku, aczkolwiek młodsze osoby mogłyby się nieco wystraszyć całej historii.
     
Książka opowiada o ośmioletnim chłopcu (co ciekawe w treści nie było, ani słowa o jego imieniu), który mieszka z babcią od czasu śmiertelnego wypadku jego rodziców. Babcia bohatera to wcale nie taka najzwyklejsza kobieta. Jest ona emerytowanym wiedźmologiem. Z racji tego opowiada swojemu wnuczkowi najróżniejsze informacje na temat wiedźm: jak wyglądają, jak się zachowują, jak je odróżńić od innych osób itp. Jednak mimo wszystko, chłopiec podczas zabawy spotyka... Nie jedną, a kilkadziesiąt wiedźm na czele z Arcywiedźmą. Niestety to nie kończy się dobrze...
    
Lektura bardzo wciąga czytelnika, który nie może oderwać od niej wzroku aż do ostatniej strony. Jest napisana bardzo przystępnym językiem dla współczesnej młodzieży. Litery są duże, a strony zdobią śliczne ilustracje autorstwa Quentina Blake'a, co dodatkowo umila czytanie. Moim zdaniem książki Roalda Dahla pokazują, iż z każdej sytuacji jest jakieś wyjście i nie należy się poddawać.
    
Jestem strasznie zadowolona, że sięgnęłam po książkę Roalda Dahla ,,Wiedźmy". Ta zabawna i przygodowa książka uprzyjemni dzień każdemu z nas. I pamiętajcie: wiedźmy kryją się wśród nas... Strzeżcie się!


Marlena, 13 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.