tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

środa, 30 stycznia 2019

"Inna kobieta" - Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska - recenzja


OkÅ‚adka książki Inna kobietaTytuł „Inna kobieta” jednoznacznie skojarzył mi się z tematem zdrady. Jednocześnie można się domyślać, że zdradzał będzie mężczyzna. Byłam ciekawa, jak ten temat „ugryzły” autorki, Karolina Głogowska i Katarzyna Troszczyńska, tym bardziej, że książek traktujących o niewierności małżeńskiej jest sporo.

Najpierw poznajemy Adę, trzydziestokilkuletnią dziennikarkę, rozwódkę, matkę czteroletniej Tosi. Kobietę wikłającą się w romans z żonatym mężczyzną. Drugą bohaterką jest Joanna – psycholożka, matka dwóch synów i zdradzana żona. Jest w końcu i on, Piotr, dziennikarz, mąż, ojciec i kochanek. Postać, która łączy te dwie, w gruncie rzeczy, nieszczęśliwe kobiety.

W powieści niewątpliwie głównym wątkiem jest zdrada. Przedstawiona z kobiecego punktu widzenia. Od strony zdradzanej żony, ale i od strony kochanki. Pokuszę się o stwierdzenie, że czytelniczki mogą się próbować utożsamiać z jedną bądź drugą. Z Adą, która nie zaznała miłości, także tej cielesnej, w trakcie małżeństwa, odkrywającą uroki seksu i pożądania, rzucającą się na łeb, na szyję w otchłanie romansu. Albo z Joanną, pragmatyczną, zabieganą panią psycholog, z poukładanym światem i mężem, po którym zdrady się nie spodziewa…

W trakcie lektury zadajemy sobie pytanie: kto zawinił?, kto jest szują, a kto pokrzywdzonym i wielkim przegranym?. Tego z tej książki się nie dowiecie. To kwestia otwarta i sami musicie dojść do tej wiedzy. Autorki nie pokazują palcem – to ta, ten jest zły, a ten dobry. Sami wyciągnijcie wnioski. Myślę, że dzięki temu „Inna kobieta”, będzie doskonałą pozycją na spotkania dyskusyjnych klubów książki, gdyż zmusza do myślenia i analizowania poczynań bohaterów.

Podczas czytania cały czas towarzyszyło mi uczucie lekkiego podenerwowania. Wkurzała mnie Ada, wrażenie że nic oprócz seksu w tym układzie nie ma dla niej znaczenia, Piotr który chyba znudził się codziennością, obowiązkami i dał się ponieść emocjom, a także Joanna, bo nie zawalczyła jak lwica. Wkurzałam się na lekkomyślność, brak rozsądku, niefrasobliwość, krótkowzroczność i brak wyobraźni bohaterów. Ale to chyba dobrze, że lektura wywołuje emocje :).

Odpowiadał mi styl pisania. Nie dało się odczuć, którą kwestię, którego bohatera, scenę prowadzi jedna bądź druga autorka. Wszystko działo się płynnie i o to chodzi.

Jeśli ktoś ma ochotę na „dobrej maści” obyczajówkę  z zadziorem, która nie nudzi i jest „o czymś”, to niech sięgnie po „Inną kobietę”. Ta pozycja spełnia te warunki.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B.


czwartek, 3 stycznia 2019

"Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa" - J.R.R. Tolkien - recenzja


Znalezione obrazy dla zapytania opowieÅ›ci z niebezpiecznego królestwaKiedy tylko zobaczyłam na grupie facebook’owej, że ta książka jest do zrecenzowania to autentycznie zaczęłam skakać z radości, ponieważ od dziecka kocham twórczość John’a Ronalda Reuel’a Tolkiena. Swoją przygodę zaczęłam oczywiście od „Hobitta” a później przepadłam zagłębiając się we „Władcę Pierścieni” i inne dzieła tego niesamowicie utalentowanego autora. 

Niewiele myśląc o tym, że czas jest dla mnie czymś bardzo cennym w zabieganym życiu skupiającym się na szkole, pozwoliłam sobie go „zmarnować” na to dzieło:). Już Przedmowa niesamowicie wciąga omawiając nie tyle samego autora i jego życie co też po trochu poszczególne opowiadania. Na początku myślałam, że skoro te historie autor opowiadał kiedyś swoim dzieciom to pewnie będą nudne i powierzchowne, ale tak naprawdę przekazują one wiele ciekawych mądrości, jeśli ktoś się głęboko wczyta i odnajdzie w nich sens. Już dawno nie czytałam tak dobrych opowiadań.
 
Normalnie pewnie wspomniałabym coś o autorze, ale John’a Ronalda Reuel’a Tolkiena przecież nie trzeba przedstawiać, bo każdy jego twórczość zna lepiej lub gorzej. Magia tego autora polega na tym, że nieważne, ile ma się lat albo skąd się pochodzi bo jego książki są zawsze aktualne. Mimo, że sam autor nie żyje już prawie od 46 lat to jego sława nie słabnie, a nawet rośnie jeszcze bardziej, ponieważ coraz młodsze pokolenia odkrywają niesamowitość, piękno i cudowność Śródziemia stworzonego przez niego tak dawno. 
  
Pierwsze opowiadanie pt. „Łazikanty” sprawiło, że pozytywnie się zaskoczyłam. Tytułowy piesek jest tak cudownie przedstawiony, ponieważ zostaje ukazany jako zwykły zwierzak ze swoimi normalnymi zwyczajami i zabawami. Utożsamiłam go z nami, ludźmi, w okresie wczesnych lat. Tak jak my w wieku dziecięcym jest on rozbrykany, radosny, szczęśliwy, szczery, nikogo nie udaje, a na dodatek ma wiele odwagi co ukazują jego liczne przygody związane z przemianą ze zwykłego psiaka w zabawkę. To niesamowite opowiadanie czyta się, tak naprawdę, na jednym tchu. Nie jest specjalnie długie, ale fabuła sprawia, że ma się ochotę na więcej. 

Następnym opowiadaniem znajdującym się w tej książce jest opowiadanie pt. „Gospodarz Giles z Ham”, które sprawiło, że przypomniałam sobie zabawy z dzieciństwa, to jak walczyłam z kuzynem na drewniane miecze zrobione przez dziadka. Przypadek sprawił, że główna postać stała się bohaterem wioski a później całego królestwa. Całe opowiadanie jest utrzymane w bardzo komicznym stylu. Najlepsza jest rozmowa z królem i smokiem na moście, ale nic więcej nie zdradzę; lepiej, żebyście się przekonali sami. 

Muszę przyznać, że „Przygody Toma Bombadila” lekko mnie zdziwiły, ponieważ poprzednie utwory mają standardową formę opowiadania, a to zostało zapisane w postaci wierszy. Mimo to, czyta się je fantastycznie, ponieważ to nadaje im uroku i wydźwięku ballady. Każdy z nich na swój sposób jest piękny i niesamowity dzięki tej formie, która sprawia, że trzeba się mocniej skupić na tym, aby zrozumieć każde z nich.
 
Kowal z Przylesia Wielkiego” to najbardziej niezwykłe opowiadanie, oprócz „Liścia, Dzieła Niggle’a”, w którym bliżej zostało ukazane piękno i  cudowność Czarodziejskiej Krainy z jej baśniowymi mieszkańcami i zaczarowaną naturą oraz bajkową przyrodą. 

Ostatnie opowiadanie, czyli „Liść, dzieło Niggle’a” to trochę taka metafora tego jak Tolkien tworzył. Pisał mnóstwo małych opowiadań, a bohater malował dużo obrazów, ale w pewnym momencie wpadło mu do głowy jedno dzieło, nad którym malarz skupił się tak jak on na pisaniu „Władcy Pierścieni”. A pod koniec wyszło z tego arcydzieło. Podobieństw między Niggle’em a Tolkienem jest wiele, ale nie będę zdradzała więcej, żeby nie odbierać radości czytania. Mogę stwierdzić, że to opowiadanie podobało mi się najbardziej, ponieważ sama lubię pisać i wiem, jak to jest skupić się na jednym dziele i je dopieszczać, żeby było perfekcyjne według mnie. 
 
Niektóre z opowiadań zostały poprzedzone krótkim wstępem wprowadzającym w genezę utworu lub wyjaśniającym jakie połączenie jest między tym konkretnym utworem a innym jak jest np. w przypadku „Przygód Toma Bombadila”. Mimo tego, że cała książka jest duża i dość ciężka z powodu twardej oprawy to piękna okładka, którą zaprojektował Alan Lee sprawia, że chętnie chce się sięgnąć po nią. 

Czytając książkę poczułam się jakbym wróciła do dzieciństwa, głównie dzięki wspaniałym i niesamowitym rysunkom Alana Lee, które wzbogacają tę książkę a czytelnikowi urozmaicają czytanie. Lee to brytyjski grafik, który stworzył ponad pięćdziesiąt akwarelowych ilustracji do przygotowanych, z okazji setnej rocznicy urodzin Tolkiena, edycji „Władcy Pierścieni” i „Hobbita”. Dzięki jego rysunkom lektura tych opowiadań stała się dużo bardziej przyjemna, ponieważ sprawiły one, że czułam się jakbym czytała bajki jako dziecko a nie dorosła dziewczyna, która ma przed sobą opowiadania tak utalentowanego i niesamowitego autora jakim był Tolkien. 

To Tolkien sprawił, że fantastyka zajęła w moim sercu wyjątkowe miejsce i tak naprawdę ma je do dzisiaj. Nawet jeśli muszę czytać dużo lektur, bo szkoła tego wymaga to zawsze gdzieś pod łóżkiem czy poduszką mam coś fantastycznego co pomaga mi wieczorami udać się do krainy Morfeusza, a najczęściej jest to właśnie dzieło tego niesamowitego pisarza. Osobiście bardzo polecam tę książkę każdemu kto jest spragniony dzieł Tolkiena.

Natalia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. 





wtorek, 11 grudnia 2018

„Lissy” - Luca D’Andrea - recenzja


OkÅ‚adka książki LissyLuca D’Andrea to włoski artysta, który zasłynął w świecie literatury trylogią fantasy „Wunderkind”. Ponadto stworzył scenariusz do serialu obyczajowego „Mountain Heroes”. Te sukcesy nakłoniły go do napisania „Istoty zła”, a następnie „Lissy”, która natychmiastowo stała się bestsellerem na światowych rynkach.
                
Główna bohaterka – Marlene to silna i niezależna kobieta, która usiłuje zerwać z przeszłością i decyduje się wyjść za Herr Wegnera. Jednakże jej mąż nie jest mężczyzną, z którym pragnęła być szczęśliwa. To właśnie dlatego po kilku latach na nowo postanowiła zmienić swoje życie i podejmuje najważniejszą jak dotąd decyzję – zostawia człowieka, z którym do tej pory żyła, jednocześnie zabierając mu coś wyjątkowo wartościowego. 

Niestety kobieta w trakcie ucieczki wpada w poślizg i rozbija samochód, tracąc przytomność. Jej życie zostaje uratowane tylko dzięki Smonowi Kellerowi – tajemniczemu pustelnikowi, który mieszka wysoko w górach. Nieoczekiwanie po paru dniach troskliwej opieki między tym dwojgiem zaczyna się budować niezwykła, przedziwna więź, która decydująco wpłynie na dalszy los kobiety. 

Jednakże jej mąż rozpoczyna gorączkowe poszukiwania, gdyż zaginięcie Marlene wywołało nieprzewidywane skutki w świecie przestępczym. W sprawę zaangażowanych zostaje wiele osób, ale cel jest jeden: Marlene musi zginąć. Czy komukolwiek uda się ją ochronić? Jedyną osobą, której w danej chwili może ufać, jest pustelnik, ale czy powinna ufać mu w stu procentach? Czy może w ogóle komukolwiek jeszcze zaufać?
                
Ta książka to jest jedna z tych, które poza wartką akcją i ciągle towarzyszącemu napięciu, opowiada również wstrząsająco piękną opowieść o miłości i poświęceniu dla drugiego człowieka. Jednakże sposób przekazania tej historii jest dość brutalny, co nie każdemu może się spodobać. Pomimo tego uważam jednak, że główna bohaterka wzbudza sympatię i naprawdę warto przeczytać tę książkę, chociażby po to, aby dowiedzieć się więcej o sposobie przedstawiania poczucia winy w tej powieści.

Julia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

piątek, 7 grudnia 2018

"Niechciany gość" - Shari Lapena - recenzja


OkÅ‚adka książki Niechciany gośćNazwisko autorki kojarzę z jej innej książki Para za ścianą. Nie miałam okazji jej przeczytać, dlatego chętnie sięgnęłam po Niechcianego gościa, zmotywowana wysokimi ocenami w recenzjach.

Miejscem, w którym rozgrywa się cała akcja książki jest Hotel Mitchell’s położony gdzieś w lesie na odludziu. Bez dostępu do Internetu i sieci telefonii komórkowej. Ludzie mogą tu odpocząć od rzeczywistości,  zaczerpnąć tchu, oderwać się od ciągłej pogoni, zapomnieć o pracy i troskach dnia codziennego.

Takiego miejsca szukali m.in. narzeczeni, małżeństwo, które dopadł kryzys, samotna pisarka, wzięty adwokat przytłoczony pracą i dwie przyjaciółki. Jednak nie do końca udaje im się to, co zaplanowali, bowiem pierwszej nocy burza lodowa odcina ich od świata. I to w sensie dosłownym. Drogi dojazdowe zasypane są śniegiem, linie wysokiego napięcia zostają zerwane. Hotel z przytulnego, sielskiego miejsca staje się zimnym, ciemnym i mrocznym więzieniem. Jakby tego było mało goście hotelowi zaczynają się obawiać o własne życie, gdy o poranku zostaje znaleziona martwa osoba. Zadają sobie pytanie: Czy to nieszczęśliwy wypadek czy morderstwo…

Podobał mi się klimat powieści stworzony przez autorkę. Jest mroczno, posępnie, niebezpiecznie, ponuro i niepokojąco. Atmosferę podgrzewa fakt, że w świetle kominka, w towarzystwie zamieci za oknem poznajemy brudne, skrywane sekrety bohaterów. Powoduje to, że podejrzenia padają właściwie na każdego. 

Kto zabił?

Rozdziały podzielone na godziny, powodują że sytuacja zmienia się co chwilę. Autorka wodzi czytelnika za nos i nie wiadomo kto znajdzie się w grupie osób będących na bakier z prawem. Do samego końca nie mamy pojęcia kto morduje i dlaczego. Wszyscy podejrzewają się nawzajem. Dochodzi do kłótni i oskarżeń. Atmosfera się zagęszcza i robi się nerwowo. Raz po raz pojawiają się wątpliwości i nowe okoliczności rzucające światło na sprawę.

Myślę, że Niechciany gość przyciągnie do siebie wszystkich miłośników mrocznych kryminałów. Książka będzie również doskonałą odskocznią dla tych, którzy za chwilę poczują się przytłoczeni przedświąteczną atmosferą panującą już od jakiegoś czasu w mediach, na ulicach miast i w galeriach.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. 

wtorek, 27 listopada 2018

"Paranoja" - Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja


OkÅ‚adka książki ParanojaKatarzyna Berenika Miszczuk kojarzona jest raczej jako autorka książek fantasy. Wystarczy choćby wspomnieć cykl Wiktoria Biankowska czy Kwiat paproci. Tymczasem poznajemy ją w zupełnie nowej odsłonie.

Paranoja jest kontynuacją Obsesji. Obie książki ukazały się w cyklu W lekarskim fartuchu. Nie miałam przyjemności zapoznania się z częścią pierwszą, dlatego być może ta opinia będzie bardziej przydatna dla czytelników, którzy nie znają Obsesji.

W powieści na pierwszy plan wysuwają się postacie męskie – Marka Zadrożnego i Sebastiana Pola, dwójki przyjaciół. Marek, lekarz medycyny sądowej, jako pierwszy zaczyna kojarzyć pewne fakty dotyczące denatów trafiających na jego stół sekcyjny. Początkowo nikt nie chce wierzyć, że sprawa może mieć związek z czerwoną nitką znalezioną przy ciałach potencjalnych samobójców. Absurdalnym wydaje się być podejrzenie, że coś może łączyć emerytkę, bezdomnego i znaną projektantkę mody. A jednak…

Na drugi plan wychodzą Joanna Skoczek – główna bohaterka części pierwszej oraz doskonale wykreowana postać pani prokurator – Natalia Świetlik. Niezła zołza, ale ją polubiłam.

Paranoja sklasyfikowana jest jako thriller. Ja jednak odbieram ją jako powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym. Według mnie to bardziej powieść o życiu, uczuciach i ludzkich problemach. Oczywiście w każdej książce typu thriller, czy kryminał ważny jest wątek o przeszłości i życiu bohatera, natomiast tutaj jest to myśl przewodnia. Powieść skupia się przede wszystkim na Asi i Marku - głównie na ich życiu, a nie na samym śledztwie czy tajemnicy. Można powiedzieć, że wątek morderstwa został odrzucony na drugi, mniej ważny plan. Przewija się gdzieś z boku, między innymi wydarzeniami. Właściwy wątek, który zaczął skupiać się głównie na morderstwie zaczyna się od ponad połowy.

Nie czuć też jakiegoś dreszczu, niepokoju, podniecenia (wywołanego przez chęć poznania sekretów), książka nie zmusza do intensywnego myślenia nad  osobą mordercy. 

Niemniej jednak książkę czyta się z przyjemnością i muszę przyznać, że na końcu byłam całkowicie zaskoczona tożsamością mordercy, ponieważ nie spodziewałam się tego w ogóle. Podoba mi się lekki, swobodny styl autorki. Kąśliwe uwagi pani prokurator, komentarze, dialogi wypełnione sarkazmem i humorem czynią tę powieść atrakcyjną.

Czas z książką nie okazał się czasem straconym dlatego polecam ją jak najbardziej. Jednak nie jako thriller czy kryminał. Moja ocena 7/10.

Niepoprawna Marzycielka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

środa, 21 listopada 2018

"Żelazny Kruk. Wyprawa" - Rafał Dębski - recenzja


OkÅ‚adka książki Å»elazny kruk. Wyprawa „Żelazny Kruk. Wyprawa” Rafała Dębskiego to książka, w której można się bardzo mocno zagłębić. Na samym początku okładka dała mi do zrozumienia, że nie oderwę się od tej książki szybko, ale opis zamieszczony z tyłu powieści również mnie zaciekawił. Sam tytuł również daje pole do popisu dla wyobraźni, bo ja na początku skojarzyłam go z czymś innym, a dopiero czytając zrozumiałam o co tak naprawdę chodzi. 

Rafał Dębski to autor, który specjalizuje się w książkach dla starszych, a ta pozycja jest jego pierwszą dla młodzieży i od razu udaną. Pracując z nastolatkami rozumie tok ich postrzegania świata i dzięki temu przełożył go na tą wspaniałą powieść skierowaną właśnie dla nich. Można to zauważyć w konstrukcji głównego bohatera, który tak naprawdę jest jeszcze dzieckiem. 

Na początku książki poznajemy młodego Evaha, który jest synem myśliwego Krunnaha. Wiedzie on szczęśliwe życie w Przyrzeczu spędzając czas na łowieniu ryb, bójkach z innymi chłopcami, pomocy rodzicom w pracy oraz próbie rozkochania w sobie pięknej rówieśniczki, Verilli. Lecz jego szczęście nie trwa długo, ponieważ na wioskę, w której mieszka, napada tytułowy Żelazny Kruk zabijając wszystkich mieszkańców. Evah ocalał z maluteńką siostrzyczką, z którą skierował się do młyna, a następnie do swojej niedaleko mieszkającej rodziny. To tam podjął decyzję, która zaprowadziła go na szlaki królestwa, ale na razie wybiera się do grodu, pod który podlega jego wioska. Udaje się tam do przyjaciela jego ojca, który mu bardzo pomaga, lecz nie jest w stanie zmienić jego decyzji. Wyruszając w podróż z młodego, beztroskiego chłopca staje się bardziej poważny, uważny. Tragedia, której doświadczył odbija się na nim i widać po jego twarzy, że dotknęło go coś strasznego. Dzięki pomocy wuja trafia do karawany Rinnaha i od tamtej pory los daje mu poznać parę przygód, a nawet udaje mu się porozmawiać z baronem i to nie jednym. 

Jak dla mnie ta książka jest super. Bardzo podoba mi się konstrukcja bohaterów, którzy nie są nijacy, ale mają swoje konkretne cechy, kojarzące się tylko z nimi. To, co mnie najbardziej ujęło w tej książce to to, że autor napisał ją bardzo prostym językiem. Duży plus za to, że wszystkie wydarzenia są ze sobą tak połączone, że ma się wrażenie ślizgania po nich, dzięki czemu nie wiadomo kiedy znajdujemy się na końcu i pragniemy więcej. Historia Evaha powoduje, że ma się niedosyt czytając, a mój spowodowany jest tym, że jestem głodna poznania dalszej historii tego prostego chłopca. 

Tak naprawdę to nie ma konkretnego przedziału wiekowego dla czytelników tej książki, ponieważ tak naprawdę to ona jest dla wszystkich bez względu na wiek. 
     
Muszę dodać, że mimo iż fabuła jest osadzona w średniowiecznych realiach to jednak nie jest nudna i zdecydowanie ją polecam. 

Natalia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 
     


czwartek, 8 listopada 2018

„Iskra” - Stanisław Krzemiński - recenzja


Okładka książki Iskra
Stanisław Krzemiński to przede wszystkim reżyser i producent telewizyjny, parający się również pisarstwem. Jest on autorem powieści należących do serii „Drogi wolności”. Ich pierwszą częścią jest książka pod tytułem „Iskra”.
Przede wszystkim opowiada ona historię wojenną rodziny Biernackich. Jednakże pomimo to przedstawia również aspekt patriotyczny, drzemiący w żyjących w tym czasie Polakach. 

Ignacy Biernacki jako główny bohater zmaga się z codziennością, która zmusza go do wielu niezamierzonych wcześniej działań. Przed wybuchem wojny był zwyczajnym człowiekiem prowadzącym drukarnię, a jego pasją była fotografia. Ignacy to zarówno kochający mąż, brat, syn i ojciec. Najważniejsze w życiu są jego kobiety. Dla swoich córek jest w stanie poświęcić wszystko. To właśnie dlatego w obliczu wybuchającej wojny decyduje się na heroiczny czyn, jakim jest zostanie korespondentem wojennym, utrwalającym na kartach historii dzieje walczącej w tym czasie Polski. 

Jednakże ta książka jest o tyle wyjątkowa, ze przedstawia również losy całej jego rodziny. Trzy wspaniałe córki, które szybko wkraczają w dorosłość poprzez działalność w rozlicznych komitetach pomocniczych, starających się nieść pomoc żołnierzom na froncie. Obrazuje nie tylko odwagę kobiet w rodzinie Biernackich, ale również w doskonały sposób ukazują rzeczywistość panującą w tamtych czasach. Należy podkreślić, że każda postać ukazana w tej książce, w jakiś odrębny dla siebie sposób stara się, chociaż poprzez najmniejsze działania, często nawet heroiczne, ukazać drzemiący w Polakach patriotyzm, jedność i wspólnotę.

Ponadto książkę czyta się niezwykle lekko i przyjemnie, pomimo faktu, że przedstawia ona losy tak ciężkie dla żyjących w tamtych czasach ludzi. Serdecznie polecam jej lekturę wszystkim chcącym przenieść się w czasie i poznać parę rodzinnych tajemnic Biernackiego.
Julia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

poniedziałek, 5 listopada 2018

"Zwiadowcy. Ks.14. Pojedynek w Araluenie" - John Flanagan - recenzja przedpremierowa


OkÅ‚adka książki Zwiadowcy. Pojedynek w AraluenieRecenzja w punktach czyli już CZTERNASTY tom „Zwiadowców”.

Zastanawialiście się jak potoczą się losy Maddie w kolejnej już części „Zwiadowców”? Tego, niestety, nie zdradzę, ale za to powiem wam, że pomimo, iż spodziewałam się już niektórych zwrotów akcji ( jestem wieloletnią i wielokrotną czytelniczką zarówno „Zwiadowców” jak i „Drużyny”) to za nic nie odpuściłabym sobie przeczytania 14 tomu.

Recenzja jest w formie odpowiedzi na kilka pytań. Zapraszam!

  1. Co się wydarzy w nowej części? Jak jest tytuł i kilka innych podstawowych informacji.
Autor: John Flanagan
Tytuł:  „Zwiadowcy.Pojedynek w Araluenie”

Krótka fabuła: Flanagan już w „Klanie Czerwonego Lisa” zapowiada jego kontynuację w 14 tomie. Maddie postanawia udać się z prośbą o pomoc do drużyny „Czapli” i wraz z nimi spróbować uwolnić Horace’a i Cassandrę z kłopotów w jakich się znajdują. Nie zabraknie oczywiście „zwiadowczego” klimatu, kawy z miodem i dialogów, za które wszyscy kochają autor tego dzieła.

  1. Czy można ją przeczytać bez znajomości poprzednich tomów?
O dziwo, NIE. Biorąc pod uwagę, że poprzednie tomy można czytać „osobno”, bo części, pomijając ułożenie chronologiczne, nie są od siebie zależne, to w tym przypadku mamy kontynuację poprzedniego tomu (podobna sytuacja była w „Czarnoksiężniku z Północy” i „Oblężeniu Macindaw”). Akcja została zawiązana już w 13. części i teraz jest to po prostu dalsze opowiadanie o losach zdrady w królestwie Araluenu.

  1. Dlaczego warto przeczytać tę książkę?
Ponieważ:

  • „Zwiadowcy” opowiadają ciekawą historię, pełną niespodziewanych zwrotów akcji, mrożących krew w żyłach wydarzeń i pełnej dobrych emocji.
  • „Zwiadowczy” humor jest nie do skopiowania. Docinki słowne, ich skromność w przekazywaniu informacji i przede wszystkim kawa z łyżką miodu! To jest to, co odróżnia serię od innych książek. To dzięki dialogom Halta i Willa zakochałam się w „Zwiadowcach”, a Maddie z Gilanem i Halem w „Pojedynku w Areluenie” nie pozwalają mi nawet pomyśleć o zmianie tego uczucia.
  • Jest to połączenie przygód drużyny „Czapli” z mieszkańcami Areluenu. Najlepsze połączenie jakie można by sobie wymarzyć.
  • Ta książka uczy. Uczy wrażliwości, zaradności, odpowiedzialności i przyjaźni. Uczy poprzez przykład. Pomimo brutalnych scen podczas bitw, narrator pokazuje dobre serca głównych bohaterów, ich niechęć do zabijania wrogów, pomimo czasów i sytuacji, w których się znajdują. Inspiruje do poszukiwania prawdziwych przyjaciół oraz pokazuje którymi wartościami należy się w życiu kierować.
  • Ta książka uczy historii, choć niedosłownie, a autor wyraźnie wypiera się jakichkolwiek powiązań z rzeczywistością, to powieść oddaje klimaty średniowiecza, czasy panowania królów i walk rycerzy.
  • Bohaterowie są naszymi autorytetami, szczególnie dla młodszej części czytelników. Z drugiej strony mnie (18 lat) Maddie i „inni” inspirują do nie poddawania się w codziennych sprawach, do ciągłego szukania jak najlepszych rozwiązań problemów z uśmiechem na ustach.
  1. Dlaczego nie warto przeczytać tej książki?
Nie znam takiego powodu. Chyba tylko to, że nie czytało się poprzednich części i trzeba je wcześniej nadrobić. Nie znaczy to jednak, że „Zwiadowcy” nie mają żadnych minusów. Jednym, który mnie lekko zirytował to było to, że zaczynając czytanie wiedziałam już jak się skończy książka. Na usprawiedliwienie autora mam jednak jedną myśl. Jest to książka dla młodzieży, tej młodszej również, nie mogłaby się skończyć jak „Gra o Tron”, to nie to grono czytelników.

  1. Co powoduje, że jestem wieloletnią fanką Flanagana?
Wszystko! To, że pisze jak pisze. To, że jego humor i opisy zawsze wywołują mój śmiech, czasem nawet jak stoję na przystanku to chichoczę na głos (jak zobaczycie nastolatkę śmiejącą się jak głupia do książki to pewnie będę ja :P ). To, że jego książki uczą i to, że prawdopodobnie ukształtowały mój charakter w jakimś stopniu. A już na pewno to, że zainspirowały mnie do wielu dobrych decyzji, które podjęłam, choć byłam jeszcze w szkole podstawowej.

  1. Komu polecam 14 tom „Zwiadowców”?
Sam 14. tom zapalonym czytelnikom. Tych, co jeszcze nie zaczęli swojej przygody ze „Zwiadowcami”, zachęcam do przeczytania najpierw „Ruin Gorlanu” – pierwszej części.

Podsumowując, czytajcie, czytajcie, czytajcie. Niezależnie ile macie lat. Ja jestem zachwycona tym, co Flanagan nam przygotował i jeśli napisze kolejną kontynuację przygód moich ulubionych bohaterów, to na pewno ją przeczytam.

PS.: Pomimo, że to już 14! tom, nie ma się „poczucia telenoweli” jak to bywa w wielu przypadkach tak długich historii.

Gabcia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

poniedziałek, 29 października 2018

"Mały Książę" - Antoine de Saint Exupery - recenzja


Znalezione obrazy dla zapytania maÅ‚y książę znak,,Ludzie zapomnieli tę prawdę - powiedział lis. Ale tobie nie wolno jej zapomnieć. Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za swoją różę. ''

Książę, którego znają wszyscy.

Pilot, którego życie odmieniło spotkanie tego dziecka.

Wartości, które należy w sobie pielęgnować i trzymać w sercu.

,,Mały Książę'' to książka - klasyk. Może być czytana w każdym wieku, przez każdego, a wszyscy odkryją w niej coś innego. To właśnie czyni ją tak uniwersalną. Wydana została w 1943 roku. Wydawałoby się, że kolejne wydanie tej powiastki filozoficznej nie może niczym zaskoczyć czytelników. Paweł Pawlak udowodnił jednak, że można. Ilustracje, które wykonał, stanowią fantastyczne dopełnienie lektury, czyniąc ją jeszcze bardziej satysfakcjonującą.  Uważam, że to właśnie one czynią to wydanie ,,Małego Księcia'' wyjątkowym. Idealnym wprost dla dzieci, ale i dla dorosłych. 

Stąd też szczerze polecam zaopatrzenie się w to wydanie z ilustracjami, które skradły moje serce.

Katia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

czwartek, 4 października 2018

"Posłuszna żona" - Kerry Fisher - recenzja


OkÅ‚adka książki PosÅ‚uszna żonaMaggie i Lara. Dwie bohaterki. Dwie synowe. Dwie drugie żony… Z ich perspektywy poznajemy członków i relacje włoskiej rodziny Farinelli.

Nico, po śmierci żony poślubia Maggie. Z pierwszego związku ma nastoletnią córkę Franceskę, której względy stara się zaskarbić kobieta. Nie będzie to łatwe bo, choć bez złych intencji, pozbyła się jednej z pamiątek po matce dziewczyny. 

Lara żyje w na pozór idealnym małżeństwie, dzieląc los z Massimem. Nikt jednak nie wie, co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich domu. 

Jest jeszcze jedna dość istotna postać kobieca w tej powieści. To Anna. Nestorka roku. Chodząca alfa i omega. Nic, co kłóci się z jej wyobrażeniami, nie zasługuje na uwagę. Zapatrzona fanatycznie w swoich synów, uważa że Maggie i Lara nie są wystarczająco dobre by należeć do rodziny. Bez przerwy je krytykuje, punktuje, wytyka błędy w niewybredny sposób. Przez większą część książki miałam ochotę ją udusić…

Kerry Fisher idealnie utrafiła w moje gusta czytelnicze. W książce znalazłam to co lubię: tajemnicę, zazdrość, miłość, trudne wybory, skomplikowane relacje rodzinne, czarny charakter. 

Autorka poruszyła wiele istotnych kwestii:

Jak sprostać wyobrażeniom będąc „tą drugą”?
Jak się odnaleźć w roli macochy?
Jak uwolnić się od męża tyrana?
Co niesie za sobą tkwienie w toksycznym związku?
Czy kłamstwo w dobrej wierze jest usprawiedliwione?

Książka wciąga. Styl Fisher sprawia, że strony ulatują niezauważenie. Wątki są ciekawe, a kreacja bohaterów świetna. Dlatego cieszę się ogromnie, że ta pozycja nie umknęła mi w gąszczu nowości wydawniczych. Bardzo mi się podobała. Polecam z czystym sumieniem czekając z niecierpliwością na kolejne powieści Kerry Fisher.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. 

piątek, 28 września 2018

"Ugotuj mi tato" - Tomasz Jakubiak, Joanna Jakubiak - recenzja


OkÅ‚adka książki Ugotuj mi tatoKtóry z panów nie głowił się nad posiłkiem dla swoich milusińskich? Ile razy na stole lądowały nieśmiertelne parówki, pizza , hot-dogi czy frytki z paluszkami rybnymi? Od teraz koniec z tego typu praktykami. Na rynku wydawniczym pojawiła się książka kucharska adresowana do ojców. Książka proponująca kuchnię zdrową, pyszną, kolorową, szybką i łatwą.

Autorzy zamieścili w niej przepisy na śniadania, drugie śniadania, obiad, zdrowe fast foody i desery. Spotkamy tu recepty na dania bez polepszaczy smaku, wszędobylskiego cukru i ciągle panoszących się konserwantów. Zaznaczono też przepisy, w których nie znajdziemy glutenu czy laktozy.

Moją uwagę przykuły przepisy na mannę z mango, owocowe jo-jo, brzoskwiniową pieczeń, zupę cytrynową, zakręcenych  szpinakiem, domowe nuggetsy, lody o smaku mascarpone i koktajl – dzienna dawka witamin. Pychota :).  Oprócz tego, że wszystkie składniki otrzymamy w przysłowiowym osiedlowym spożywczaku, to przepis jest podany w takiej formie, że nie ma możliwości by coś nie wyszło. Ponadto fotografie potraw są tak cudowne, że pożera się je wzrokiem i nie sposób przejść obok nich obojętnie. Kolejną ważną sprawą jest to, że większość dań 7-8 latek może, pod czujnym okiem taty, przyrządzić samodzielnie.  Fajne jest też to, że w „Ugotuj mi tato” oprócz przepisów znajdziemy inspiracje do wspólnych zabaw z pociechami po skończonym posiłku.

„Ugotuj mi, tato” to nie tylko książka kucharska dla początkujących w kuchni ojców. To też propozycja dla zabieganych matek, które chcą szybko i zdrowo nakarmić małe głodomory. To także świetna wskazówka jak produktywnie spędzić czas z dziećmi, zacieśnić więzi rodzinne i po prostu pobyć razem.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

piątek, 21 września 2018

„Nie chodź po lesie nocą” - Danka Brown – recenzja


OkÅ‚adka książki Nie chodź po lesie nocÄ…Danka Brown to autorka wielu thrillerów i kryminałów, które osiągają sukcesy na rynku czytelniczym i szybko zyskują status bestsellerów. 

W ostatniej serii książek tej autorki znalazły się między innymi „Krwawy medalion” czy „Krew na sutannie”. Jej najnowszą powieścią natomiast jest książka pod tytułem „Nie chodź po lesie nocą”.

Do grona głównych bohaterów należy cala rodzina Ostrowskich i Wąsowskich. Mark Biegler – austriacki dziennikarz opisuje wiele napotkanych przez niego zbrodni. Styczność z nimi miał dzięki współpracy z komisarzem miejscowej policji – Biedą. Wkrótce napotka go kolejna sposobność, by z nim pracować, gdyż w Żuradzie dojdzie do kolejnej zbrodni.

Jacek Wąsowski zostaje zamordowany. Był on niezwykle zamożnym biznesmenem, którego życie rodzinne mocno się pokomplikowało. Podczas trwającego śledztwa na jaw wychodzą kolejne głęboko skrywane tajemnice. Szybko okazuje się, że poza kochanką, mężczyzna ukrywał też fakty o aspekcie finansowym swojej firmy. Nieoczekiwanie ujawnione również zostaje również to, że nie tylko denat miał przed swoimi najbliższymi wiele tajemnic. Oni nie pozostawali mu dłużni. Cały dramat jego śmierci rozgrywa się wokół głęboko skrywanej, żarliwej miłości. Tutaj należy zadać sobie pytanie, czy dla prawdziwej miłości wiek nie gra roli? I kto tak naprawdę chciał śmierci Wąsowskiego.

Ta książka niezwykle do mnie trafiła. Między innymi poprzez swoją wyjątkowość. Chwytając wiele kryminałów, człowieka może dopaść pewna nuda, spowodowana schematycznymi historiami zawartymi w powieściach. W tym przypadku było zupełnie na odwrót. Urzekło mnie to, w jaki sposób autorka połączyła thriller z romantycznymi wspomnieniami bohaterów. W ten sposób książka nie tylko intrygowała, ale również chwytała za serce w momentach przepełnionych miłością. Serdecznie polecam ją przeczytać, szczególnie osobom, które poszukują w literaturze czegoś nowego.

                                                                                                                                                                            Julia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prozami