tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

piątek, 20 stycznia 2017

"Łagodny Duch"” – Carver Alan Ames - recenzja

Okładka książki Łagodny DuchPOZNAJ DUCHA! I zatop się w nieskończonej miłości.

Spotkałeś już na swojej drodze Ducha? Oczywiście Świętego. Wiesz jaki jest? Znasz Go? Możliwe, że kiedyś w swoim życiu poczułeś Jego obecność, istnienie. Może czujesz  je cały czas, albo dalej w nie nie wierzysz?

Spotkaj się z człowiekiem, który opowie Ci o Nim. Może uda mu się wiele wytłumaczyć, rozwiać wątpliwości, utwierdzić w przekonaniach lub odpowiedzieć na Twoje pytania. Carver Alan Ames zaskakuje. Nie wprowadza na świat nic nowego. A jednak prawdy, które nam przekazuje, chociaż znane przez nas dobrze i często słyszane, wciąż niezmienione i aktualne, rodzą się na nowo.

Najbardziej niesamowite w tej książce jest to, z jaką prostotą i delikatnością, a zarazem dokładnością i starannością autor wyjaśnia i opisuje kwestie ważne, a czasami sporne. Spokój, który emanuje z każdego zdania uderza czytelnika. Porywa go także sposób w jaki opisane zostały wszystkie zagadnienia. Nie są to czysto teologiczne prawdy. To życie. To co nas otacza i tworzy. Ubogacone doświadczeniami i przeżyciami autora. Daje on odczucie, że to, o czym pisze jest jego częścią. Pokazuje jak kształtowało się jego wnętrze.

”Łagodny Duch” to książka niezwykle urozmaicona. Opowiada o Duchu Świętym, Jego współpracy z człowiekiem, sprowadza się do refleksji nad życiem ludzkim i rolą Boga na naszej drodze. Porusza trudne tematy wiary, kościoła i natury człowieka. Nie unika kontrowersyjnych zagadnień. Oprócz ogólnych, pięknych,  poruszających i skłaniających do przemyśleń rozważań, oferuje nam listy autora oraz wywiady z nim, przeprowadzone przez różne osoby, z różnych okazji i powodów. To w nich lepiej poznajemy tego niezwykłego człowieka i sytuacje ukazujące działanie Ducha i obecność Boga w jego historii.

Carver Alan Ames przekazuje nam coś, co nie pochodzi od niego.  Dzieli się z nami tajemnicą Boga. Mówi, że mądrość tą mógł spisać dzięki natchnieniu tego właśnie Ducha, z którym sam ma coraz mocniejszą więź. Książka jest bardzo gęsto doprawiona cytatami z Pisma Świętego. Pozwala to na głębsze poznanie i zrozumienie poruszanych kwestii.

Duch jakiego poznajemy dzięki tej pozycji jest niesamowity, wszechmocny, dobry i pełen miłości. To co możemy zyskać dzięki tej książce ma szansę okazać się niezastąpionym doświadczeniem. Te słowa prowadzą, budzą, układają wiele myśli, napędzają do działania i poruszają. Każdego w inny sposób, inną cząstką. Jeśli pozwolisz, będą Twoim drogowskazem. Podręcznym GPS-em i narzędziem w drodze na szczyt.


Neloinka, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

czwartek, 19 stycznia 2017

"Wyprzedaż snów" - Marzena Rogalska - recenzja

Okładka książki Wyprzedaż snówUwaga! Uwaga! Niesamowita okazja!!!

Do nabycia porzucone w nagłym odruchu życie. Przedmioty. Ważne, cenne oraz te niewiele znaczące. Wspomnienia. Dobre, piękne, niezapomniane i te gorsze, przykre, które bolą, nagromadzone w dużych ilościach, szczególnie niedługo przed nagłą… ucieczką. I jeszcze do tego uczucia. Niezastąpione, cenne, bolesne, nieodwzajemnione, cudowne i pogmatwane, a także te skrywane, ciche i niewypowiedziane. Kto przygarnie te wszystkie skarby, a może stertę nic niewartych gratów?

Część zostanie sprzedana, nabyta przez nowych, nie mających nic wspólnego z tą historią właścicieli. Ale te cenne, ważne pamiątki, pozostaną ukryte, zachowane do dnia oczekiwanego z nadzieją powrotu. Zarówno materialna część domowego majątku jak i ta skrywana w sercu, niepoliczalna. Kto się nią zajmie? Znajdzie się parę osób. To przyjaciele, którzy pozostali jako jedyni. I mimo, że właścicielka tych skarbów zostawiła wszystko i bez słowa pożegnania odeszła, oni zawsze będą czekali. Wierni i pełni nadziei. Z własnymi myślami i marzeniami. Wraz z rozdzielonym pomiędzy siebie łupem. Z tym, co zostawiła. Z tym, co przechowują, aby kiedyś móc jej oddać.

Agata zostawia wszystko. Wszystko co ma. I to nie raz, ale dwa razy. Opuszcza dom, miasto, wszystkie nagromadzone przez lata rzeczy. I opuszcza też ich. Nie wie, że gdy po latach wróci, odzyska to co najważniejsze. Ich przyjaźń, która zawsze na nią czekała. Zostawieni bez pożegnania ludzie nie odwracają się, a po tylu niepowodzeniach mogą być jedynym pewnym fundamentem.

Czy trudno jest odejść zostawiając wszystko za sobą? 
Czy odwracając się od tylu lat swojego życia można nadal pozostać sobą? 
A może to powroty, w dodatku także bez niczego, okażą się cięższe?

Każdy ma w sobie coś niepowtarzalnego i własny wewnętrzny świat, w którym rosną jego najskrytsze pragnienia. To co pozostało Agacie na nowy początek, może się wydawać skromnym dobytkiem, jednak odpowiednio użyte może być tym, co uratuje ją w niezłomnej walce przy odbudowie tego, czego już nie ma. Przyjaciele, skrzętnie zapisywane sny i niezwykły talent plastyczny. To najcenniejsze, co posiada ta młoda kobieta. Ludzie, którzy wspierają ją stale i pomagają we wszystkim zasługują na jej podziękowanie. Nie wiedząc jak im się odwdzięczyć, podarowuje każdemu kartkę z opisem jednego ze swoich snów. Mają je przeczytać kiedy znajdą się w złej sytuacji, w czasie kryzysu. Agata nie wie, jak wiele mogą zmienić jej dary i ile zdarzeń sprowokują. Jakie skrywane do tej pory pragnienia i uczucia wyjdą na jaw?

Powieść pt. „Wyprzedaż snów”,  autorstwa polskiej dziennikarki Marzeny Rogalskiej opowiada o pięknej, niezłomnej przyjaźni, sztuce budowania trwałych więzi, wsparciu,  nigdy niegasnącej miłości i magii pochodzącej z wiary w marzenia. Zawiera ona niewypowiedziane na czas słowa, skrywane uczucia, piękne gesty, proste a zarazem wielkie marzenia, pogodę ducha, radość i melancholię. Ukazani przez autorkę w niezwykle interesujący i tajemniczy sposób bohaterowie mają barwne życiorysy, ambitne cele i pochodzące z różnych stron wsparcie. Potykają się, cierpią, przechodzą przez ciężkie chwile. Zmagają się ze strachem, tchórzostwem, chorobą, niepełnosprawnością, bólem, stratą, niepewnością, miłością, uczuciem. 

Książka ta ukazuje rzeczywistość z pełną optymizmu wiarą w powodzenie, marzenia i prawdziwe uczucia. Opowiada o sprawach i sytuacjach nas otaczających, jednocześnie robiąc to w taki sposób, że nie zauważamy jak blisko tych tematów żyjemy na co dzień.


Neloinka, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

środa, 18 stycznia 2017

"Najdłuższa noc" - Marek Bukowski, Maciej Dancewicz - PREMIERA KSIĄŻKI

Okładka książki Najdłuższa nocKraków przełomu wieków, makabryczne zbrodnie, seryjny morderca, początki kryminalistyki, tajemnicza symbolika – takie jest mroczne i niepokojące oblicze pięknej epoki. 

Kraków, grudzień 1904 r. Na Plantach zostaje znalezione brutalnie okaleczone ciało kobiety. Przy ofierze nie ma żadnych dokumentów ani rzeczy osobistych, więc zidentyfikowanie ofiary jest niemożliwe. Trzy miesiące później dochodzi do kolejnej zdrobni. Czyżby miasto terroryzował seryjny morderca? Kraków paraliżuje strach. Miasto huczy od plotek. Mordercę należy znaleźć, zanim popełni kolejną zbrodnię.

Misternie skonstruowana intryga, morderstwa popełniane z zimną krwią, przestępczy Kraków i tajemnicza symbolika - „Najdłuższa noc” to książka, której lektura usatysfakcjonuje nawet najwytrawniejszych czytelników kryminałów. Autorzy, Marek Bukowski i Maciej Dancewicz, nie tylko przedstawiają mroczną historię i tworzą pełnokrwistych bohaterów. Pokazują również, jak rodziła się nowa epoka, jak wyglądało zderzenie postępu cywilizacyjnego i przełomu obyczajowego ze światem biedy i zabobonów.

Tego ranka, 14 grudnia 1904 roku, ulice Krakowa i same Planty były właściwie puste. Pilejczyk nie marnował czasu i błyskawicznie przechodził od latarni do latarni. Mrozu nie było, ale panował chłód i przenikliwa wilgoć. Mijając jedną z ławek w pobliżu Barbakanu, spostrzegł siedzącą na niej kobietę. Minął ją, ale zawrócił. Zastanowiła go ta siedząca na zimnie postać. Ubrana była w prostą jasnobrązową sukienkę, bez płaszcza czy jakiejkolwiek narzutki. Siedziała nieruchomo, głowę miała okręconą chustą, w rękach, ułożonych symetrycznie na udach, trzymała jakąś nędzną torebkę. Nie ruszała się. Podszedł, chwilę się jeszcze kobiecie przypatrywał. 

– Nic wam nie jest…? – zapytał. 
Kobieta nie zareagowała. 
– Słyszycie mnie? 
Latarnik w końcu ujął rękę siedzącej kobiety i próbował ją unieść. Ręka opadła bezwładnie. Pilejczyk znieruchomiał, nie wiedział, co ma teraz zrobić. Rozejrzał się, ale wokół nie było nikogo. Delikatnie odsunął chustę z twarzy kobiety. Zobaczył okropność...
(fragment książki) 



„Najdłuższa noc” Marka Bukowskiego oraz Macieja Dancewicza, autorów scenariusza serialu „Belle Epoque”, od 15 lutego w księgarniach, a na naszym blogu recenzja już niebawem…

wtorek, 17 stycznia 2017

"Śmierć na Nanga Parbat" – Max von Kienlin – recenzja

Okładka książki Śmierć na Nanga ParbatŚmierć na Nanga Parbat to opowieść o ludziach pokonujących bariery i stawiane im granice. To opowieść o marzycielach, sportowcach, a przede wszystkim o ambitnych alpinistach, którzy zapisali się na kartach historii drogo za to płacąc.

Kienlin po ponad 40 latach podjął się próby wyjaśnienia okoliczności śmierci Günthera Massnera oraz wątpliwości, wszelkich niedomówień i kłamstw. Czy mu się to udało?

Kiedy zaczynałam przygodę z tą tajemniczą książką nie wiedziałam czego się spodziewać. Na pierwszych stronach natchnęłam się na swego rodzaju wstęp, który niemiłosiernie się ciągnął i zdawał nie mieć sensu. Jednak teraz patrząc na to z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że te wszystkie historie o zmarłych alpinistach, te fascynacje z młodości autora wprowadzają w nieznany mi dotąd świat. W świat ludzi niezwykle silnych i gotowych na wszystko. W świat pełen ryzyka, niebezpieczeństw, zwycięstw ale i sromotnych porażek.

Kolejną mile zaskakującą mnie częścią książki jest dziennik, spory fragment zapisków Kienlina z podróży, ze wspinaczki. To wszystko sprawia, że czułam się jakbym była częścią ekipy alpinistów i razem z nimi przeżywała wszystkie przygody. Dziennik wiele tłumaczy i rozjaśnia pole widzenia, pozwala dokładnie zrozumieć wszystkie wydarzenia i spojrzeć na sprawę z perspektywy członków załogi. Później nadchodzi trudniejszy fragment książki zawierający opisy wszystkiego, co miało miejsce po wyprawie. Listy, rozprawy sądowe, artykuły z gazet. Wszystko staje się bardziej skomplikowane i Kienlin w tamtych chwilach orientuje się, że o ludziach, których znał nie wie tyle ile by się spodziewał.

Śmierć na Nanga Parbat – lektura nie dla każdego. Bardzo ciekawa książka pozwalająca wejść w dotąd nieznany świat skuty lodem i owiany górskimi tajemnicami. Opowieść czytało mi się miło i z czystym sumieniem przyznaję jej mocne 6 na 10. Nie jest to książka dla wszystkich, ale skradnie serca poszukiwaczom przygód i tym łaknącym tajemnic, ponieważ autor świetnie przedstawił sprawę i uniewinnił swoich kolegów od skierowanych ku nim zarzutów. Kienlinowi udało się wyjaśnić okoliczności śmierci na Nanga Parbat i dał mi tym sporo do myślenia. Ile jeszcze podobnych przypadków jest owianych mroczną tajemnicą, która została zagrzebana gdzieś pod śniegami wysokich gór?
                                                                                                             Palcia, 14 lat      


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego. 


                        

poniedziałek, 16 stycznia 2017

"Płomienna siedemnastka" - Janet Evanovich - recenzja

Okładka książki Płomienna siedemnastkaMoment przeczytania 17 części o przygodach Stephanie Plum odwlekałam jak mogłam. W końcu nie wytrzymałam i jestem po lekturze, ale tylko dlatego, że 18 – tka jest tuż, tuż. Czuję się bezpiecznie, gdy nietknięty tom serii Janet Evanovich stoi na półce. Wtedy wiem, że w chwili przygnębienia, smutku, apatii i odczuć tym podobnych – jest coś, a raczej ktoś kto mnie z tego stanu wywlecze – oczywiście ukochana Śliwka. Tak było i tym razem.

Niezrównana łowczyni NS-ów w tym tomie musi się zmierzyć m.in. z ponad siedemdziesięcioletnim wampirem, a także zabójcą, który obiecuje jej śmierć. Do tego na scenę wchodzi babka Morellego, która spoziera na Stephanie swoim uroczym okiem, co skutkuje ogromnym pryszczem na czole oraz rzuca na nią klątwę vordo. Matka Plum próbuje znowu zeswatać córkę, a do tego ciągle prasuje. Babcia Mazurowa nie odpuszcza i nadal chodzi na czuwania przy zwłokach w domu pogrzebowym. Lula tym razem nie jest na diecie, ale za to ciągle traktuje  zbiegów paralizatorem, a sprawy w trójkącie Komandos – Plum – Morelli niebezpiecznie się komplikują. Wszystko to okraszone humorem w stylu nieustępującym poprzednim częściom.

Autorka jest niezrównana w tworzeniu komicznie absurdalnych sytuacji. Tym samym sprawia, że książka czyta się sama, a łzy kapią z oczu, a katar z nosa :) - ze śmiechu - rzecz jasna.  Niewątpliwie słowa uznania należą się Dominice Repeczko. To także jej zasługa, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Tłumaczenie, według mnie, jest genialne.

Podsumowując – Stephanie Plum jest moim pewniakiem na poprawę humoru i jak na razie nie znalazłam kandydata/kandydatki, który mógłby ją zdetronizować.

Po stokroć polecam!!!

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów. 

piątek, 13 stycznia 2017

"Abc gotowania 2" - Marieta Marecka - recenzja

ABC gotowania 2Sama gotować lubię, jest to dla mnie pewien sposób odstresowania, więc kiedy w tytułach do recenzji pojawiło się "ABC gotowania 2" to prawie od razu się za to zabrałam. Potem pojawiło się pytanie:  "Jak zrecenzować książkę kucharską?". Co prawda inaczej niż zwykłą recenzję romansidła czy przygodówki, ale da się zrobić. Do dzieła!

Marieta Marecka to autorka bloga wkuchnibezdubli.pl, felietonistka kilku gazet i portali, gospodyni programu „ABC gotowania” w Kuchni+ i autorka książki o tym samym tytule. Poprzednia część tj. "ABC gotowania" była bardzo ciepło przyjęta, jednak nie miałam możliwości zobaczenia tej książki "na żywo". Ale zajmijmy się dokładnie jej drugim tomem.

Pierwsze na co oczywiście zwróciłam uwagę to okładka. Mnie bardzo zachęciła do dalszego jej przeglądania, ale oceńcie sami. Zaglądając do środka, strona graficzna książki jest cudowna. Kiedy patrzyłam na zdjęcia potraw, które sama mogłam przyrządzić, aż mi ślinka ciekła. Mmm pycha. Przepisy też nie są jakieś skomplikowane. Niektóre są bardziej czasochłonne inne mniej, natomiast myślę, że każdy byłby w stanie przyrządzić te dania.

Skoro już mówimy o potrawach, to może warto wspomnieć o jakich. Nie znajdziemy tam standardów np. rosołu. Nietypowa sałatka z kurczakiem, pomarańczą i płatkami owsianymi lub kilka sposobów na przyrządzenie kaczki to danie na jakie możemy trafić korzystając z zbioru przepisów Mareckiej.

Jedynym minusem "ABC gotowania 2" jest jego wielkość i waga, choć nie przeszkadza ona za bardzo, bo książka kucharska zazwyczaj stoi w kuchni i nie musimy jest przynosić dalej niż kilka kroków.


Polecam książkę każdemu kto chciałby zaimponować rodzinie na wspólnym obiedzie, czy po prostu urozmaicić codzienny jadłospis w nowe, pyszne potrawy. Spróbujcie coś ugotować a późnej podzielcie się ze mną czy smakowało! 

Smacznego!

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

czwartek, 12 stycznia 2017

"Damy ze skazą" - Kamil Janicki - recenzja

Okładka książki Damy ze skaząO tym, że rola kobiet w budowie imperiów jest nieustannie pomniejszana, mówi się już od dłuższego czasu. Dlatego "Damy ze skazą" wydawały mi się być strzałem w dziesiątkę. Historia Rychezy, Przedsławy i Matyldy - trzech niesamowitych kobiet, o których nie wspomina się na lekcjach historii. A bez ich udziału państwo polskie wyglądać by mogło kompletnie inaczej. O samym powstaniu Polski zadecydowały również kobiety, o czym autor mówi w "Żelaznych Damach". 

Bardzo lubię historię, więc byłam przekonana, że książka przypadnie mi do gustu. Jednak niestety nie do końca tak się stało. Na początku rozdziału autor przedstawia los kobiet jako interesującą historię, niemal literacką fikcję. Jednak wraz z kolejnymi stronami, postać zaczyna nam umykać, zaś autor zaczyna skupiać się na datach, kronikarzach i rozbudowanych rodowodach. Jeżeli zatem ktoś nie jest fanatycznym miłośnikiem historii, który pochłania każdy fakt, imię czy nazwę rocznika; a raczej przeciętnym zjadaczem chleba, to książka wyda mu się po prostu zbyt skomplikowana i nudna. Język jest bowiem często niezrozumiały, a cała treść sprawia wrażenie dość chaotycznej.

Czytelnik stara się połączyć wątki wszystkich wymienionych rodów, umieścić to dość logicznie w czasoprzestrzeni, a zapomina o czym to powinno naprawdę być. Spodziewałam się zerwania z wizerunkiem kobiety, która jedyne co potrafi, to ugotowanie dla męża obiadu. Liczyłam na to, że autor podkreśli ich intelekt i siłę charakteru.
Tymczasem, podane są jedynie suche fakty, a całość, w mojej ocenie,  wydaje się być podręcznikiem do historii.


Kamil Janicki to historyk, publicysta, redaktor i ostatnio pisarz. Autor książek m.in. „Pierwsze damy II Rzeczpospolitej” i „Upadłe damy II Rzeczpospolitej. Dawniej pracował jako tłumacz literatury historycznej. Od czasu do czasu publikuje w innych mediach. Jego artykuły ukazywały się m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Newsweeku Historia” i „Fakcie Historia”. Częsty gość mediów, np. Onetu, Radia Tok FM czy Radia Kraków.

Sheri, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak Horyzont. 

środa, 11 stycznia 2017

"Odkurzacz czarownicy" - Terry Pratchett - recenzja

Okładka książki Odkurzacz czarownicyTerry Pratchett znany jest raczej z pozycji dla starszych czytelników. Nie miałam pojęcia, że napisał on także książkę dla dzieci. 

„Odkurzacz czarownicy” to zbiór opowiadań. Są to bajki, jednak inne niż te klasyczne o pięknych królewnach, które żyją w oczekiwaniu na księcia na białym koniu. W tej książce to jędzowate czarownice znajdują miłość. Nie przedstawiają świata idealnego, tylko taki jaki jest naprawdę – z wieloma niedoskonałościami. Jednak pokazują,  że i w takim świecie jest miejsce na magię, miłości i prawdziwą przyjaźń.

Pierwsze opowiadanie jest o magiku, który zdenerwował pewną czarownicę. Rzuciła na niego klątwę, przez którą posiadł magiczną moc, jednak nie mógł jej kontrolować. Treść zarówno tej, jak i innych bajek jest pełna zwrotów akcji, niespodziewanych wydarzeń, dziwnych, zwariowanych postaci.  Wielkim ich atutem jest też humor. Dzieciom pozwala poznać trochę świat, dorosłym zrozumieć, że problemy, które wydają się okropne, nie do pokonania, są często śmieszne, małe i należy je obrócić w żart.

„Odkurzacz czarownicy” to bardzo uniwersalna książka, nie sięgnęłabym po nią dla siebie lecz mimo tego czytając ją mojemu bratu - nie nudziłam się. Podoba mi się w niej naturalność postaci. Świat nie jest w tej książce czarno- biały. Postacie nie są idealne, ale wzbudzają sympatię. Nie ma też tych całkiem złych. Język, którym ją napisano jest prosty, przyjemny, ale jednocześnie bardzo ładny. To kolejna rzecz, która jest plusem w tej książce. Ilustracje były w klimacie tej książki, zwariowane, absurdalne, śmieszne, też bardzo mi się podobały..

Podsumowując: uważam, że to książka idealna do czytania dziecku do poduszki, bardzo wiele uczy, niczego nie idealizuje,  pokazuje, że nie ma na świecie rzeczy idealnej,  ale mimo tego powinniśmy się tym światem zachwycać.

Aga, 15 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Rebis.

wtorek, 10 stycznia 2017

„Templanza znaczy umiar” – Maria Duenas - recenzja

Okładka książki Templanza znaczy umiarNic nie zapowiadało, że fortuna, którą Mauro Larrea zgromadził przez lata wytrwałej pracy, przepadnie. Przygnieciony przez długi i dręczony niepewnością Larrea gromadzi ostatnie środki i decyduje się na ryzykowny krok, który otwiera przed nim nowe perspektywy. Wtedy zaś na jego drodze pojawia się niepokojąca Soledad Montalvo, żona londyńskiego kupca winnego, by poprowadzić Larreę ścieżką, której nigdy by się nie spodziewał.

Z młodej republiki meksykańskiej do olśniewającej kolonialnej Hawany; z Antyli do XIX-wiecznego andaluzyjskiego Jerezu, który dzięki eksportowi win do Anglii stał się legendarną kosmopolityczną enklawą – taką drogę przebywa bohater tej książki, opowiadającej o sukcesach i klęskach, rodzinnych intrygach, kopalniach srebra, winnicach i wspaniałych miastach, których świetność z czasem zagasła. To historia męstwa w obliczu przeciwieństw losu i historia życia, które zmieniło się za sprawą niepowstrzymanej namiętności.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, jest objętość książki. Zważywszy na to, że jest to w pewnej mierze opowieść historyczna, bałam się, czy w ogóle uda mi się przez nią przebrnąć. Początek książki dłużył mi się niesamowicie, ale z każdą kolejną stroną, niemal niezauważalnie, coś ruszało do przodu. Czytelnik nawet nie orientuje się, kiedy akcja zaczyna pędzić jak szalona, i bardzo mi się to spodobało.

Na wspomnienie zasługują także przepiękne, wiarygodne opisy Meksyku, Hawany i Hiszpanii, które świetnie oddają realia ówczesnego środowiska i pozwalają nam wczuć się w klimat powieści. Kiedy wątki stawały się nudne, nierzadko jakość ratowały właśnie opisy.

Co do samych wątków, myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie: mamy odrobinę romansu i przygody. Główny bohater jest dość specyficzny, dlatego niektórym czytelnikom może nie przypaść do gustu jego postać, jednakże jego ryzykowne decyzje stanowczo popychają akcję do przodu. Jedyną wadą jest moim zdaniem zakończenie jednego z ciekawszych wątków, gdzie autorka w dużej mierze wysłużyła się zbiegiem okoliczności – po tylu stronach można oczekiwać czegoś więcej.


Podsumowując, jeśli ktoś jest fanem powieści w takim klimacie, ta książki bardzo przypadnie mu do gustu, jednak dla innych powieść ta może być miejscami średnio interesująca. Mimo to należy docenić fakt, iż Maria Duenas zdołała logicznie zespolić tak dynamiczną, złożoną i długą pozycję. Na dziesięć gwiazdek przyznałabym jej solidne siedem. 

Almette, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MUZA. 

poniedziałek, 9 stycznia 2017

"Jak przekręcać i przeklinać" - Michał Rusinek - recenzja

Okładka książki Jak przekręcać i przeklinaćTematem mojej recenzji będzie książka Michała Rusinka pt. ,,Jak przekręcać i przeklinać", wydana w  2016 roku.


Książka ta jest zbiorem zabawnych wierszyków dla dzieci. Przynajmniej tak mi się na początku wydawało. Tematem wierszy w niej zawartych są zwykłe, codzienne sprawy lub przedmioty. Możemy tu znaleźć teksty o pomidorze, o babciach, o ślimakach, o szkole i kąpieli. Michał Rusinek pisze o wielu sprawach, które są logiczne w rozumowaniu dziecka, a nad którymi dorośli się nawet nie zastanawiają.

,,Jeśli do wchodzenia służą schody, to do wchodzenia powinny być wchody. Nie tylko dla wygody. No bo, powiedzcie sami, czy to logiczne, żeby wchodzić schodami?"

Jest to jeden z krótszych wierszyków znajdujących się w tej książce. Są jednak też teksty dłuższe, np. o pomidorze, który ożenił się z młodą indyczką. Niektóre z nich można porównać do zadawanych przez dzieci pytań, np. ,,Dlaczego niebo jest niebieskie?'' Daje to możliwość ujrzenia świata oczami maluchów, które dopiero go odkrywają i nie rozumieją, dlaczego właśnie tak funkcjonuje. Mają to szczęście, że w przeciwieństwie do dorosłych nie boją się zadawać pytań i nie akceptują wszystkiego ,,bo tak jest". To jest chyba ta specjalna ,,przyprawa", która nadaje smak całej książce. 

"Jak przekręcać i przeklinać" jest to taki rodzaj książki, dzięki której pojawia mi się uśmiech na twarzy, gdy wracam do domu po ciężkim dniu i przypominam sobie, że właściwie życie nie jest takie skomplikowane, za jakie uchodzi.

Książka Michała Rusinka bardzo mi się spodobała. Jest lekka i zabawna, a ponadto jest dobrym przerywnikiem pomiędzy codziennymi problemami. Jak się okazuje, nie jest to książka dla dzieci, ale dla wszystkich. Naprawdę, nie jest istotne ile ma lat ma nasze ciało, tylko jak młody jest nasz duch!


                                          basia331, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

czwartek, 5 stycznia 2017

"Astrologiczny przewodnik po złamanych sercach" - Silvia Zucca - recenzja

Okładka książki Astrologiczny przewodnik po złamanych sercachSylvia Zucca może pochwalić się dyplomem z literatury angielskiej. Co więcej, przez parę lat pracowała w mediolańskiej stacji telewizyjnej. ,,Astrologiczny przewodnik...'' jest jej pierwszą powieścią.

Główną bohaterką jest trzydziestoletnia Alice Bassi spod znaku Wagi. W życiu niekoniecznie dobrze jej się układa, co mówi już na samym początku opowieści. Nie dość, że jej były chłopak się żeni, a ona nie może znaleźć swojej drugiej połówki, to jeszcze w pracy pojawia się Davide Nardi, który ma zrobić ,,coś'', co sprawi, że stacja telewizyjna stanie na nogi. A to może się wiązać ze zwolnieniami. Na szczęście znajduje oparcie w koledze z pracy o imieniu Tio, który odkrywa przed nią tajniki astrologii. Alice na początku tylko oczarowana tym, jak planety oddziałują na losy ludzkie, po pewnym czasie jest już pewna, że dzięki nim może odzyskać kontrolę nad swoim życiem i w końcu znaleźć miłość. Stąd jej pierwszym pytaniem zadanym nowo poznanemu mężczyźnie jest to, spod jakiego znaku zodiaku on jest. I oczywiście jego data urodzenia wraz z dokładną godziną. Niestety, nawet horoskop nie jest w stanie jej pomóc na kolejnych nieudanych randkach czy spotkaniach...

Czy Alice znajdzie miłość?
Czy planety w końcu będą dla niej łaskawe?
I jaki wpływ na nasze życie ma horoskop?
To wszystko w ,,Astrologicznym przewodniku po złamanych sercach''.

Po pierwszych paru stronach, miałam nieodparte wrażenie że autorka umie pisać. Wie, jak przykuć uwagę czytelnika. Ma talent; bo była w stanie napisać ponad 500-stronicową książkę i sprawić, by czytelnik dotrwał do końca. A jednak... Nie spodobała mi się sama historia. Główna bohaterka była dla mnie po prostu irytująca. Same horoskopy również tylko mnie nudziły. Oglądanie pogrążania się głównej bohaterki w już niezdrowym zamiłowaniu do astrologii...
Miałam ochotę powiedzieć Alice, by sięgnęła po rozum do głowy i przestała przejmować się układem planet. Reasumując, ta książka nie do końca przypadła mi do gustu, ale będę czekała na inne pozycje tej autorki, bo uważam, że ma ona potencjał i talent.


Katia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MUZA. 

środa, 4 stycznia 2017

,,Nieuniknione” - Amy A. Bartol – recenzja

Okładka książki NieuniknioneAmy A. Bartol to autorka bestsellerowego cyklu ,,Przeczucia” i pisarka powieści science - fiction oraz urban fantasy. Książka pod tytułem ,,Nieuniknione” to zaskakujące połączenie gorącego romansu i niosącego dreszczyk emocji horroru, co zapewnia czytelnikowi przede wszystkim możliwość odczuwania skrajnych emocji, ale również umożliwia dogłębne poznanie każdego z bohaterów. Z całą pewnością jest to opowieść o wydarzeniach pochodzących wręcz nie z tego świata.

Główna bohaterka, Evie Clermont jako siedemnastoletnia dziewczyna właśnie rozpoczyna pierwszy rok studiów na uniwersytecie w Crestwood. Wszystko przebiega we właściwym kierunku: zapisy na poszczególne zajęcia, przeprowadzka do collegu, a przede wszystkim poznawanie nowych osób, czemu towarzyszy niepewność i pewnego rodzaju onieśmielenie. Jednakże nie wszystko jest tak oczywiste, jak się wydaje. Spokój i codzienność Evie całkowicie zmienia się od momentu poznania Reeda Wellingtona - chłopaka o olśniewającej urodzie i wdziękowi wprawiającemu w osłupienie. Bohaterka pomimo szczerego oporu zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia, jednak jej ukochany ciągle okazuje wrogość i niechęć, a nawet traktuje ją jak powietrze. Powodem tego zachowania jest jednak pewna mroczna tajemnica, którą skrywa głęboko w sobie…
        
Evie dodatkowo martwi to, co dzieje się z jej ciałem, np. głębokie rany, które goją się niemalże natychmiast i nie pozostawiają po sobie żadnego śladu, a to tylko jedna z jej nowoodkrytych, nadludzkich zdolności. Od tej chwili akcja nabiera tempa, a wszystkie tajemnice stają się coraz bardziej zawikłane. 

Co się dzieje z Evie i w kim tak naprawdę się zakochała? Tego dowiecie się dopiero po lekturze,  zdradzę tylko, że już od samego początku należy pamiętać, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda…



                                                                                                                                                          Julia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Akurat.