tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

poniedziałek, 25 września 2017

"Trzecia" - Magda Stachula- recenzja

Okładka książki TrzeciaMagda Stachula to  autorka , którą zdecydowanie można uznać za mistrzynię polskiego thrillera psychologicznego. Zadebiutowała bowiem ,,Idealną” , która niemalże natychmiastowo stała się bestsellerem zeszłego roku. Tym razem, zapewne będzie podobnie, gdyż na rynku ukazała się najnowsza książka jej autorstwa pod tytułem ,, Trzecia”.

Główna bohaterka - Eliza jest terapeutką i spełnia się zawodowo pomagając ludziom zmagającym się z różnymi zaburzeniami. Toczy z pozoru normalne życie, przepełnione rutyną. Jednakże pewnego dnia jedno wydarzenie zmienia jej dotychczasowy ogląd świata. Mianowicie Eliza zauważa błysk flesza, co świadczy o tym , że ktoś właśnie z ukrycia zrobił jej zdjęcie. Kobieta jest tym mocna podenerwowana , ale to dopiero przedsmak tego, co się wydarzy… 

Wkrótce nasza bohaterka słyszy tajemniczy głos w mieszkaniu, który przyprawia ją o dreszcze. Dodatkowo, gdyby tego było mało, parę minut później, ktoś stoi pod jej drzwiami i nasłuchuje. Eliza, cała przepełniona strachem dochodzi do wniosku, że tego już zbyt wiele i postanawia opowiedzieć o wszystkim swojemu bratu, bo ma nadzieje, że to właśnie on ją obroni i zrozumie. Ten jednak nie wieży w ani jedno jej słowo. Czyżby powoli popadała w paranoję? Jedno jest pewne: nawet gdyby to wszystko jej się tylko zdawało to prędzej czy później i tak będzie potrzebowała pomocy. Tymczasem jej prześladowca wie już o niej wszystko. Miał dość czasu, by zebrać wszystkie niezbędne informacje, ma już nawet listę - Eliza jest na niej trzecia…

,,Trzecia” to książka, która w niesamowity sposób trafia do głów czytelników, poruszając wszystkie pierwotne lęki, które skrywają się w najgłębszych zakamarkach naszego umysłu i dopiero w trakcie czytania tej książki dowiadujemy się o ich istnieniu. Historia Elizy, została opowiedziana z perspektywy trzech osób, co uważam za dość niespotykane w powieściach grozy, albowiem sądzę, że tę książkę można zaliczyć właśnie do takiego gatunku literackiego. Nie ukrywam, że były momenty, w których czytałam "Trzecią" z duszą na ramieniu, zastanawiając się jak przetrwam kolejny rozdział. Jednakże ta historia jest tak niesamowicie absorbująca, że z pewnością zagarnie całą Waszą uwagę i na pewno niejednokrotni zastanowicie się nad wymianą zamków w drzwiach…


Julia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

czwartek, 21 września 2017

"Nie podchodź bliżej" - Katarzyna Misiołek - recenzja

Okładka książki Nie podchodź bliżejTwórczość Katarzyny Misiołek znam od dawna. Ją samą też udało mi się poznać w trakcie jednego ze spotkań autorskich. To niezwykle sympatyczna, otwarta osoba z nieschodzącym z twarzy uśmiechem. Odebrałam ją bardzo pozytywnie. To, że jest zdolną pisarką, już wiemy. Udowadnia ten fakt po raz kolejny swoją najnowszą powieścią „Nie podchodź bliżej”.

Poznajemy historię dwóch przyjaciółek – Doroty i Nataszy. Dorota wiedzie ustabilizowane życie u boku przystojnego prawnika. Jej nastoletnia córka, która nie zna poznała swego biologicznego ojca, świetnie się z nim dogaduje. Są szczęśliwi. Pewnego dnia w ich poukładanym życiu pojawia się dawno niewidziana Tasza. Tasza, która jest mocno… ekspansywna. Powoli, niby niezauważenie, wkrada się w świat Doroty. Pod płaszczykiem chęci niesienia pomocy coraz bardziej ingeruje w życie przyjaciółki.

Co na to Dorota?
Jak Nataszę odbiera Mikołaj?
Jaka przeszłość łączy przyjaciółki?

Książkę czyta się dobrze. Katarzyna Misiołek posiada łatwość pisania o trudnych sprawach. Czytelnik nie zastanawia się nad stylem, dialogami, opisami, bo one są po prostu dobre. Dzięki temu pędzi pochłaniając kolejne strony, nagle orientując się, że to już koniec. I wtedy pozostaje lekki niedosyt, bo chciałoby się czytać dalej:).

W pisarstwie Katarzyny Misiołek podoba mi się to, że właściwie każda jej powieść szarga emocjami, a ja lubię być sponiewieraną czytelniczką:). Z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę autorki w następnej powieści, która ma się ukazać pod koniec roku.


Polecam gorąco „Nie podchodź bliżej”, choć moim numerem jeden nadal pozostaje „Dziewczyna, która przepadła”.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza. 

środa, 13 września 2017

"Proszę słonia" - Ludwik Jerzy Kern - recenzja

Znalezione obrazy dla zapytania proszę słonia książkaDrogie Dzieci, poznajcie historię pewnego słonia. Słonia, który okazał się zupełnie wyjątkowy. Poznajcie Dominika.

Możliwe, że zastanawiacie się, skąd pochodzi Dominik. Jak bowiem wszyscy wiemy, Polska nie jest dla słoni naturalnym środowiskiem. Może więc Dominiczek urodził się w Indiach? Otóż nie. Powiem Wam, bo przypuszczam, że sami nie zgadniecie.

Dominik pochodzi z fabryki porcelany. Tak, nie ma w tym pomyłki. Tytułowy Słoń jest z białej porcelany i przez wiele lat stał na wystawie apteki, nie bez powodu zwanej- ,,Pod Słoniem''. Jednak właściciel zmienił nazwę na ,,Pod Lwem'' i w ten sposób Dominik trafił na strych. Tam przeleżał na swoim boku wiele długich lat. Do czasu... Porcelanową figurkę znajduje mały chłopiec - Pinio. Chłopczyk zaczyna karmić swojego ukochanego Słonia witaminami na wzrost...A te okazują się nadzwyczaj skuteczne!
Tak oto rozpoczynają się przygody małego chłopca i jego coraz większego przyjaciela. Obecność prawdziwego słonia w mieście wywoła różne reakcje...Ale o tym przeczytajcie sami!

,,Proszę słonia'' to książka wydana po raz pierwszy w roku 1964. Jest to prawie nie do uwierzenie, gdyż w czasie czytania nie sposób tego wyczuć. Język jest bardzo aktualny, według mnie młodsze dzieci nie miałyby żadnego problemu z jego zrozumieniem. Historia przyjaźni małego chłopca ze słoniem wzbogacona ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego stanowi doskonałą książkę dla młodszych dzieci. Myślę, że i rodzicom czytającym swoim pociechom opowieść Ludwika Kerna, zakręci się w oku łezka, bowiem ta historia zapewne przywoła wspomnienia z dzieciństwa. Warto wspomnieć, że na podstawie tej książki w 1978 roku świat ujrzał film na podstawie ,,Proszę słonia'' o tym samym tytule. Głosy w tej animacji podkładali min.: Irena Kwiatkowska, Ludwik Benoit czy Mieczysław Czechowicz.

Edycja książki została wznowiona w ramach ,,Serii z niezapominajką''. W tej serii póki co ukazał się chociażby ,,Pan Soczewka w puszczy'' Jana Brzechwy. Muszę przyznać, że sam wygląd książek jest bardzo przyjemny dla oka.
Jednym słowem, uważam, że warto sięgnąć po nieco starsze historie, które mimo upływu lat wcale nie straciły swej aktualności. ,,Proszę słonia'' może okazać się wspaniałym prezentem dla młodszego rodzeństwa.


Katia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

wtorek, 12 września 2017

"Odległość między tobą a mną" - Jennifer E. Smith - recenzja

Okładka książki Odległość między tobą a mnąIle razy w życiu jechałaś/eś windą? Pewnie trudno zliczyć, nieprawdaż? To może inaczej. Ile razy przejażdżka windą okazała się przełomem w twoim życiu? Na to pytanie już nieco trudniej odpowiedzieć.

Główna bohaterka powieści ,,Odległość między tobą a mną''  - siedemnastoletnia Lucy, pewnie również nie wiedziałaby jakiej odpowiedzi udzielić na to nieco dziwaczne pytanie. Do czasu. Do czasu gdy w calutkim Nowym Jorku wysiada prąd, a ona zostaje uwięziona w windzie razem z  jakimś nieznajomym. Ten nieznajomy zupełnie przypadkiem okazuje się jej rówieśnikiem - uroczym chłopakiem o imieniu Owen. Znajomość zawarta w windzie zupełnie niespodziewanie przeradza się w coś zupełnie innego.
Jednak los staje im na przeszkodzie...Zarówno Lucy jak i Owen, wyjeżdżają z Nowego Jorku w dwie różne strony. Ich jedyną formą kontaktu zostają kartki pocztowe i wymieniane sporadycznie maile. Czas mija.

Czy uczucie, które jeszcze nie miało szansy się narodzić, przetrwa?
Czy odległość ich rozdzieli?

A może faktycznie prawdziwej miłości nic nie jest w stanie zniszczyć...

Jennifer E. Smith nie jest nowicjuszką jeśli chodzi o pisanie książek młodzieżowych. Młodzież może ją kojarzyć z takich powieści jak ,,Tak wygląda szczęście'' czy ,,Serce w chmurach''. Druga z tych powieści ma zostać już wkrótce zekranizowana. Nie miałam szansy przeczytać innych pozycji autorstwa tej pisarki, a ,,Odległość między tobą a mną'' niestety mnie do tego nie zachęca.

Sama idea powieści nie przypadła mi do gustu. Pomysł miłości narodzonej z przypadkowego spotkania w windzie, jest przyznaję, bardzo romantyczny i może właśnie to mnie nieco zniechęciło. Wydał mi się on zbyt nierealny, umieszczony za wysoko w chmurach, by mieć nadzieję na takie zaskakujące zauroczenie. Co więcej, dla mnie książka była zdecydowanie za krótka. Brak było jakiejkolwiek pogłębionej analizy osobowości głównych bohaterów czy ich relacji z innymi członkami rodziny. Autorka jedynie delikatnie zasygnalizowała, że te więzi rodzinne nie są idealnie i to by było na tyle. Uważam, że rozwinięcie tego wątku bardzo dużo dałoby powieści. I tego mi zabrakło. Przez to miałam nieprzyjemne wrażenie, jakby ta powieść została napisana na szybko, bez głębszego przemyślenia. Bardzo łatwo domyślić się dalszych losów bohaterów. Jestem natomiast ciekawa opinii innych czytelników, czy Wasze odczucia były podobne do moich czy może zupełnie inne?


Katia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las. 

poniedziałek, 11 września 2017

"Słońce umiera i tańczy" - Ewa Cielesz - recenzja

Słońce umiera i tańczyKrakowscy artyści uliczni są znani w całej Polsce. W okolicach Rynku co i rusz można się na nich natknąć. Jest też pełno kawiarni, w których można na chwilę usiąść i wypić kawę. 

A co jeśli właśnie tam zobaczysz tajemniczego mężczyznę, który zaprzątnie twoje myśli. A potem okaże się, że pięknie śpiewa na ulicy. 

Jagoda jest artystką, a swoje myśli i uczucia namalowała i nazwała „Dymitrem”. Co się stanie gdy „Dymitr” dowie się, że to właśnie on?

Więcej wam nie zdradzę, chociaż, aż się prosi, by opisać tu jeszcze więcej wątków, które tworzą fabułę powieści Ewy Cielesz „Słońce umiera i tańczy”. Co mogę o niej napisać? Pierwsze co mi przychodzi na myśl to „typowa obyczajówka”, choć powiem szczerze, że finał opowieści jest w pewnym stopniu dla mnie niespodziewany. Po drugie, kilka wątków jest bardzo ciekawych i nie mogłam doczekać się, aż przeczytam co było dalej. Po trzecie, narracja jest pierwszoosobowa, dzięki temu znamy myśli i emocje Jagody, a ja miałam poczucie uosabiania się z bohaterką, jednak nie zawsze mi to wychodziło.

Ogólnie cała historia jest ciekawa, ale w niektórych momentach zachowanie Jagody, decyzje, które podejmowała były tak nietypowe i negatywnie dziwne, że miałam ochotę odłożyć książkę na półkę. Mimo tego, cieszę się, że doczytałam ją do końca. Warto było to zrobić, żeby dowiedzieć się jak potoczyły się losy jej przyjaciół, którzy byli moimi ulubionymi bohaterami powieści.


Nie polecam książki osobom, które nie przepadają za opowieściami o dojrzałym życiu. Cała reszta może śmiało czytać i dzielić się swoją opinią. Polecam ją, bo to jedna z nielicznych książek tego typu, które naprawdę zaskakują. W postaci głównej bohaterki znajdziemy tak wiele nieprzewidywalnych zachowań, że spowodowało to nadanie całej powieści dużej oryginalności. A to właśnie to jest tym, czego we współczesnych „obyczajówkach” brakuje.

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Axis Mundi. 

piątek, 8 września 2017

,,Czas na miłość, czas na śmierć”- Agnieszka Pietrzyk - recenzja

Okładka książki Czas na miłość, czas na śmierć,,Czas na miłość, czas na śmierć” to kolejny kryminał, który trafił w moje ręce. Już od samego początku zaintrygował mnie jego tytuł, który zapowiadał niezwykle wartką akcję i fascynującą fabułę. Jak powszechnie wiadomo z tytułami bywa różnie, ale tym razem zdecydowanie się nie zawiodłam.

Autorką tej książki jest Agnieszka Pietrzyk - historyk literatury, która do tej pory opublikowała już cztery powieści kryminalne, pełne mrocznych tajemnic, w tym jedną powieść grozy, która podbiła serca czytelników. 

Główna bohaterka jej najnowszej książki - Zora Radke do tej pory nie miała łatwego życia. W przeszłości wielokrotnie miewała konflikty z prawem, co w jej przypadku zakończyło się nawet więzieniem. Dodatkowo ciągle musi stawiać czoła panującym powszechnie stereotypom na temat Romów, gdyż sama wywodzi się z romskiej rodziny. Jednakże po wielu trudnych dla niej doświadczeniach udaje jej się wyjść na prostą, między innymi dzięki Niedźwiedziowi - byłemu policjantowi, który obecnie jest jej wspólnikiem. Razem bowiem prowadzą strzelnicę, gdyż strzelectwo to pasja, która ich łączy. Realizują ją jednak w dość nietypowy sposób, który zdecydowanie narusza granice ludzkiej moralności. Niestety zajęcie, którym się trudnią muszą skrzętnie ukrywać przed światem, ponieważ jest ono zarówno nielegalne, jak i nieetyczne. 

Wkrótce jednak w życiu Zory nadchodzi czas na zmiany - pojawia się Sebastian, który wydaje się być idealnym partnerem dla naszej bohaterki. Niestety każdy ma swoje tajemnice, których nikomu nie wyjawia, on również… Czy sekrety tych dwojga zostaną dochowane? Jedno jest pewne - ciężko jest ukryć coś nielegalnego i mrocznego, takiego jak tajemnice tych dwojga. Ich połączenie z pewnością zaprowadzi Was do zaskakującego finału, pełnego nieoczekiwanych zwrotów akcji i rozlewu krwi. 

Serdecznie polecam książkę wszystkim, którzy chcą poznać niezwykłą historię Zory i Sebastiana.


Julia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Rebis. 

czwartek, 7 września 2017

,,Dziennik osobliwych listów' - James Dashner - recenzja

Trzynasta rzeczywistość. Tom 1. Dziennik osobliwych listów - Dashner JamesJames Dashner zyskał popularność dzięki bestsellerowej, dystopijnej trylogii ,,Więzień labiryntu'', która doczekała się już ekranizacji dwóch części. Od książek tego autora nie sposób się oderwać i dlatego z chęcią sięgnęłam po ,,Dziennik osobliwych listów'' z cyklu ,,Trzynasta rzeczywistość''.

Główny bohater książki - trzynastoletni Atticus Higginbottom nie cieszy się zbytnią popularnością w szkole i jest źle traktowany przez rówieśników. Chłopak jest typem marzyciela, przez co o wiele bardziej, niż przejmować się realnym światem, woli bujać w obłokach i rozmyślać o przygodach. Kiedy więc trafia się niezwykła okazja na przeżycie jednej z nich, co nie dziwne, nie waha się ani na chwilę. Pewnego dnia Atticus otrzymuje list napisany przez tajemniczego MG. Dowiaduje się z niego o istnieniu trzynastu rzeczywistości i o tym, iż grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Bohater otrzymuje następne listy ze wskazówkami, które mają doprowadzić go do znalezienia sposobu na ocalenie świata (nie tylko naszego, pozostałych dwunastu także). Z natury ciekawski Atticus wyrusza z nowo poznanymi przyjaciółmi w podróż pełną niebezpieczeństw, nurtujących zagadek, a nawet fizyki kwantowej.


Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to słowo: oryginalna. Nic dodać, nic ująć. Świetna alternatywa od czarodziei i wszelakich fantastycznych stworzeń. Bohaterowie są wyraziści i dobrze wykreowani. Lekturę czytało się szybko, miło i przyjemnie ze względu na liczne akapity i prosty język. W książce nie brakowało również licznych nurtujących zagadek i tajemnic do rozwikłania. Akcja była wartka, a przy czytaniu nie sposób się było nudzić. Czego chcieć więcej?


Książka wystosowana jest do młodszej młodzieży i polecam ją szczególnie tym osobom. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby i nieco starsi sięgnęli po ,,Dziennik osobliwych listów'' jeśli mają ochotę na coś lekkiego, do przeczytania w jeden wieczór. Myślę, że naprawdę warto zaznajomić się z tą lekturą i wyruszyć w podróż po wszystkich trzynastu rzeczywistościach.



Olivka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

środa, 6 września 2017

,,Po własnych śladach'' - Mariusz Koperski - recenzja

Okładka książki Po własnych śladachMariusz Koperski dwa lata temu zadebiutował książką ,,Śmierć samobójcy'' - pierwszą częścią zakopiańskich powieści kryminalnych. Autor na tym nie poprzestał, czego dowodem jest kolejna tajemnicza sprawa komisarza Tomasza Karpiela. Jego najnowsza powieść nosi tytuł ,,Po własnych śladach''. Teraz policjant musi się mierzyć z kolejną śmiercią, śmiercią na pozór będącą nieszczęśliwym wypadkiem, ale czy na pewno?

Powieść Mariusza Koperskiego przenosi czytelnika w zimowy, magiczny klimat miasta, jakim jest Zakopane. Świąteczny i spokojny nastrój wigilijnej nocy przerywa tragiczny, śmiertelny wypadek. W starą, górską chatę wjeżdża rozpędzony samochód. Kierowca pojazdu ginie na miejscu. Niedługo po tym zdarzeniu na miejsce przyjeżdża policja. Obrażenia mężczyzny wydają się bardzo podejrzane i pod uwagę brane jest zamierzone morderstwo. Zmarłym jest Albert Cyrwus. Jego tożsamość gra tu ważną rolę, ponieważ główny bohater miał z nim już pewne doświadczenia w przeszłości. Te doświadczenia nie były raczej przyjemnie. Zaszkodził on jego rodzinie i zniszczył życie siostry komisarza Karpiela. Pewne dowody rzucają cień podejrzeń na bliskich policjanta, a on ma zaledwie kilka dni na udowodnienie ich niewinności.

Pomysł na książkę był naprawdę dobry, ale wykonanie nie do końca do mnie przemówiło. Od samego początku nie mogłam przywyknąć do stylu pisania autora. Powieść jest napisana bardzo chaotycznie. Rozdziały są krótkie, a czytając kolejny, autor wrzuca nas w wir nowych wydarzeń i dochodzą kolejni bohaterowie. Zanim zdążymy się nauczyć imion, miejsc, jakoś poukładać sobie w głowie wszystkie fakty, Mariusz Koperski, dokładając ciągle to nowe rzeczy, wprowadza niemały zamęt. Czasem naprawdę można było się w tym wszystkim pogubić. To jednak nie świadczy o tym, że książka jest zła. Do zalet mogę zdecydowanie zaliczyć klimat całej powieści. Byłam oczarowana barwnymi opisami miasta. Bohaterowie byli wyraziści i ogólnie dobrze wykreowani. Co do samego zakończenia, chyba najważniejszego aspektu kryminałów... moim zdaniem mocno nieprawdopodobne, ale to już trzeba ocenić samemu.

Całokształt książki oceniam naprawdę dobrze. To, że niektóre rzeczy do mnie nie przemówiły, nie oznacza, że innemu czytelnikowi nie przypadną do gustu. Nie czytam zazwyczaj takich książek, więc było to dla mnie zdecydowanie ciekawe doświadczenie. Myślę, że warto zaznajomić się z tą lekturą, bo niejeden odbiorca może, podobnie jak ja, oczarować się magicznym klimatem tej powieści.


Olivka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Astraia.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

"Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę" - Sumia Sukkar - recenzja

Okładka książki Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę,,Nic nie słyszę i nie wiem, gdzie jestem. Próbuję otworzyć oczy, ale widzę tylko silny blask słońca. Czuję, jakbym jechał na wielbłądzie. Nie mam pojęcia, co się dzieje. Macam dokoła i  czuję włosy, szybko cofam rękę, próbuję się odsunąć. Nie wiem, co robię.''

Wojna.

To tylko jedno słowo. A jednak... Zawiera w sobie tyle treści. Oznacza śmierć, cierpienie, rozpacz. Oznacza rozdzielone rodziny, głód i brud. Żołnierzy sterowanych przez rozkazy dowódców, polityków patrzących na kres życia tysięcy.

To nie są echa przeszłości. To dzieje się teraz, właśnie w tym momencie. Wojna w Syrii toczy się już od paru dobrych lat. Zmieniła życie jej mieszkańców na zawsze. ,,Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę'' opowiada o losach nastoletniego Adama. Chłopiec nie jest taki, jak wszyscy. Różni się od swoich rówieśników. Jest... inny. Z jednej strony posiada niezwykły talent - świetnie maluje. Nie potrafi się jednak dostosować do otaczającego świata. Przed zagrożeniami chroni go rodzina. Jednak wojna zmienia wszystko. Adam traci grunt pod nogami.

A najgorsze dopiero przed nim...

Jak Adam poradzi sobie z nową, przerażającą rzeczywistością?
Jak dalej potoczą się losy mieszkańców Syrii?
Czy w ogóle można odpowiedzieć na takie pytanie...

Muszę przyznać, że ,,Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę'' okazał się powieścią niezwykłą. Z przejmującą prostotą i szczerością opowiada o cierpieniu, które jest niemal nie do opisania. Styl pisania Sumii Sukkar - niesamowity. Pomysł - tym bardziej. Świat opisywany za pomocą palety barw..., która wraz z rozwojem wydarzeń staje się coraz bardziej monotonna. Uważam, że to powieść, którą powinien przeczytać każdy. Dzięki temu chociaż w przybliżeniu można wyobrazić sobie, co dzieje się w Syrii. A to i tak będzie blade wyobrażenie.

Sumia Sukkar dorastała w Londynie, jednak ma syryjskie i algierskie korzenie. ,,Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę'' to jej debiutancka powieść i uważam, że bardzo dobrze zapowiada jej pisarską karierę.

Katia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

czwartek, 17 sierpnia 2017

,,Kłamca” - Nora Roberts -recenzja

Okładka książki KłamcaNora Roberts to autorka kryminałów i romansów, której nazwisko wielokrotnie znalazło się na liście bestsellerów, gdyż z pod jej ręki wyszło ponad dwieście powieści! Ostatnio w Polsce ukazało się jej najnowsze dzieło pod tytułem ,,Kłamca”.

Jest to niezwykle wciągająca opowieść, przepełniona romantycznymi wątkami i chwilami grozy. Główna bohaterka-Shelby Pomeroy staje się wdową po mężu Richardzie, który zginął tragicznie w tajemniczym wypadku. Od tej chwili kobieta zostaje sama ze swoją małą córeczką Callie. Niestety szybko okazuje się, że jej jak dotąd sądziła bogaty mąż, był nie tylko kłamcą i oszustem, ale również pozostawił jej po sobie długi na kwotę łącznie wynosząca parę milionów dolarów. Załamana Shelby postanawia wrócić do rodziny w Tennessee, aby chociażby na chwilę spróbować zapomnieć o przeszłości i spróbować żyć na nowo. 

Sytuacja kobiety niemal natychmiastowo się poprawia, jest nawet o wiele lepiej niż się spodziewała, gdyż oprócz wsparcia kochającej rodziny, znajduje również swojego wymarzonego mężczyznę w którym zakochuje się od pierwszego wejrzenia - Griffina Lota. Jednakże nie wszyscy w miasteczku są zadowoleni z powodu jej powrotu… Jak się w krótce okazuje, prowadzi to do tego, że wokół Shelby zaczynają ginąć ludzie związani z Richardem, dlatego bohaterka znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie. 

Czy sprawy związane z jej przeszłością  się wyjaśnią? 
Czy w końcu będzie mogła poczuć się bezpiecznie i zacząć żyć teraźniejszością?

,,Kłamca” to niesamowita powieść, albowiem w doskonały sposób łączy ze sobą sielankową, rodzinną atmosferę panującą w domu bohaterki wraz z jej dramatycznymi losami. Ponadto w nieoczywisty sposób ukazuje jak bardzo potrafimy być naiwni oraz, że zaufanie w stosunku do drugiej osoby nie zawsze jest kluczem do szczęścia. Dodatkowo książka pochłania czytelników swoją fabułą, w której akcja toczy się niemalże błyskawicznie, przez co każda przeczytana strona wzmaga naszą ciekawość i niezwykle nas intryguje. 

Serdecznie polecam ją każdemu, kto pragnie poznać moc kłamstw i oszustwa.


Julia,16 lat

Książka ukazała się nakłądem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

niedziela, 13 sierpnia 2017

"Dziedzictwo" - Ann Patchett - recenzja

Okładka książki DziedzictwoOstatnio na rynku książkowym pojawiła się nowa pozycja, „Dziedzictwo”, autorstwa Ann Patchett. Od samego początku wzbudziła we mnie pozytywne emocje. Miałam przeczucie, że to będzie jedna z tych książek, od których nie będę mogła się oderwać, które z entuzjazmem będę polecać innym. I sięgnęłam po nią z ogromnym zapałem. Nie zawiodłam się.
What a difference a day makes – śpiewała matka Albiego, gdy jeszcze robiła takie rzeczy. – Twenty-four little hours*”
To cytat z książki która świetnie obrazuje pewną rzecz w tej powieści. Wielu z nas na własnej skórze doświadczyło tego, jak jeden dzień, czy jedna mała, pozornie nic nieznacząca decyzja może diametralnie wpłynąć na przyszłość. Jeden nieprawidłowy ruch, cegiełka wyciągnięta z fundamentu, która wszystko rujnuje. Ta książka to historia, którą można porównać do kuli śnieżnej, z coraz większymi i większymi konsekwencjami pewnego spontanicznego czynu. Zaczęło się od pomarańczy i jednego pocałunku. Szóstka dzieci żyjąca w dwóch rozbitych rodzinach i ich dalsze losy, droga dorastania, dorosłość i wiele decyzji, które początkowały kolejne ciągi zdarzeń przyczynowo skutkowych. Książka Ann Patchett jest opowieścią o życiu pewnej grupy osób i o tym, co się między nimi wydarzyło.
Jednym z głównych wątków jest wątek relacji w obydwóch rozbitych rodzinach. To bardzo wartościowy motyw. Pokazuje jak ważna jest umiejętność wybaczania i dbania o najbliższych mimo osobistego bólu. Każdy pojedynczy bohater ma inny charakter, ma pewne wady i zalety, nieuniknione są w tym przypadku nieporozumienia, ale ta powieść obrazuje, że mimo nich należy okazywać szacunek i tolerować innych.
Dziedzictwo porusza też wiele innych naprawdę ważnych zagadnień, w bardzo ciekawy sposób. Jest bardzo wartościowym dziełem, które uwrażliwia, zwraca dużą uwagę na kruchość życia, na relacje, odkrywanie swojej własnej drogi, pokazuje, że jest dużo sposobów na bycie szczęśliwym. Uświadamia nas, że sami wiemy co jest dla nas najlepsze i przy podejmowaniu najważniejszych decyzji, powinniśmy wysłuchać rad najbliższych, ale przede wszystkim kierować się swoim sercem.
Język, jakim posługuje się autorka w „Dziedzictwie” naprawdę zwrócił moją uwagę. Pozwala płynąć przez książkę, a opisy tych wydarzeń i miejsc wdrażają niezwykły klimat, to coś, co myślę, że nie pozwoli mi zapomnieć o tej powieści.
To co w „Dziedzictwie” szczególnie mnie urzekło to wydarzenia, które nie zostały podane na tacy, tylko przedstawione jakby przez mgłę, jako kawałki układanki, którą czytelnik ma za zadanie złożyć.
Myślę, że książka Ann Patchett jest niezwykłym dziełem. Ma w sobie niesamowity klimat, który pozwala się w niej zanurzyć i przenieść się do jej świata. Jest książką, która zostawi po sobie ślad w duszy i charakterze czytelnika. Myślę, że to świetna pozycja dla osób wkraczających w dorosłość, bo jest pewną podpowiedzią, która może nam pomóc wybrać właściwą drogę w naszym życiu. To też świetna lektura dla osób starszych, udowadnia, że nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić.

*„Jeden dzień potrafi tyle zmienić. Dwadzieścia cztery krótkie godziny.”

Aga, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

poniedziałek, 31 lipca 2017

"Wyklęty '48" - Dominik Kozar - recenzja

Okładka książki Wyklęty '48W ostatnich latach coraz więcej miejsca poświęca się tematyce Żołnierzy Wyklętych, których dramatyczne losy znowu stają się częścią naszej historycznej pamięci. Niezłomni partyzanci z powojennego podziemia niepodległościowego bohatersko walczyli przeciw sowietyzacji kraju z komunistycznymi służbami Polski Ludowej, które politycznie i ideologicznie podporządkowane były władzom Związku Radzieckiego. 

Opisane tło historyczne jest bardzo ważne dla każdego czytelnika najnowszej powieści kryminalnej Dominika Kozara pt. „Wyklęty ‘48”. Fabułę książki autor umieścił w niespokojnych czasach po zakończeniu II wojny światowej, gdy oddziały Urzędu Bezpieczeństwa bezwzględnie zwalczały antykomunistyczne „leśne bandy”.

Jest rok 1948. Główny bohater książki, komisarz Jan Wolak oskarżony przez komunistów o kolaborację z gestapo, ukrywa się wśród poszukiwanych przez Urząd Bezpieczeństwa „wyklętych” partyzantów. Pomimo ogromnej tęsknoty za ukochaną Warszawą zdaje sobie sprawę, że resztę życia będzie musiał spędzić ukrywając się w lesie i uciekając przed kolejnymi obławami żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W tym samym czasie w stolicy dochodzi do tajemniczego morderstwa, którego ofiarą jest żona sekretarza Polskiej Partii Robotniczej. Przy jej zwłokach milicjanci znajdują nieprzytomnego mężczyznę, z którym ofiara spędziła ostatnią noc. 

Czy to on jest sprawcą drastycznej zbrodni? 

Jednak podczas śledztwa okazuje się, że sprawa morderstwa nie jest tak prosta jakby się to wydawało na początku. W Warszawie giną kolejne kobiety zabijane w podobny sposób jak miało to miejsce jeszcze przed wybuchem wojny. W rozwiązaniu zagadki może pomóc komisarz Jan Wolak, któremu pomimo różnic ideologicznych komuniści proponują współpracę.

Tak zaczyna się fabuła książki, a dalej jest równie interesująco co powoduje, że czytelnik nie może doczekać się co będzie dalej. Niespodziewane zwroty akcji w połączeniu z ciekawą prezentacją tła społeczno - obyczajowego tamtych niespokojnych czasów powodują, że książkę czyta się jednym tchem. Zagadka kryminalna skonstruowana została przez autora po mistrzowsku, a umiejscowienie jej w niespokojnych czasach powojennej Polski to majstersztyk literacki. Bo nic nie jest takie jakby się wydawało, a poszukiwania mordercy przeradzają się w grę, gdzie „stawką jest władza w komunistycznej Polsce”.


„Wyklęty ’48” to świetnie napisana powieść łącząca w sobie najlepsze elementy klasycznego kryminału i powieści o charakterze społecznym.  Na pewno jest dobrym scenariuszem na film sensacyjny (może nawet serial telewizyjny). Ja ze swej strony polecam książkę każdemu kto lubi relaksować się przy dobrej literaturze i poznawać przeszłość naszego kraju nie tylko z podręczników do historii. 

Sir Lancelot

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza.