tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

poniedziałek, 15 stycznia 2018

„Żółwie aż do końca” - John Green – recenzja

Okładka książki Żółwie aż do końcaGłówną bohaterką nowej powieści Greena jest nastoletnia Aza Holmes z masą „biologicznych” problemów. Za namową przyjaciółki postanawia znaleźć zaginionego Russella Picketta, miliardera i jednocześnie ojca jej przyjaciela z dziecięcych lat – Davisa. 

Aza dzięki nagrodzie za znalezienie Picketta może odmienić życie swoje i przyjaciółki, jednak, aby tego dokonać musi dotrzeć do Davisa pokonując wszystkie swoje lęki.

Zagłębiając się w powieść poznajemy dziwne problemy Azy, które są trudne do zrozumienia, mimo to uosabiamy się z nią, mocno przeżywając jej przygody. Zaczynamy myśleć jak Aza i spoglądać na świat jej oczyma. Green zabiera nas w piękną i niebanalną podróż po życiu Azy, stopniowo poznajemy także zwariowaną Daisy, z którą sami chcielibyśmy się zaprzyjaźnić.

Żółwie aż do końca” to książka o nastolatkach dla nastolatków, kolejna błyskotliwa pozycja, która z pewnością także zasługuje na ekranizację, momentami wzrusza, momentami irytuje, zapiera dech piersiach, skłania do refleksji, bawi i pokazuje świat na nowo, pozwala przeżyć kolejne życie, wcielenie. Jest to jedna z gatunku tych niepozornych, mile zaskakujących książek, które z każdą stroną pozwalają się lubić bardziej. Porusza i uczy akceptacji, idealna propozycja tej ulubionej i na długo zapamiętanej powieści, bo każdy takową posiada, prawda?

Serdecznie polecam ją wszystkim, zarówno tym spragnionym młodości, jak i tym doszukującym się w niej sensu. Żółwie aż do końca odpowiada na wiele pytań, a zadaje ich jeszcze więcej – co może być lepsze? Godna następczyni swoich poprzedniczek wypuszczonych spod pióra Johna Greena. Dla niespokojnych, młodych dusz...

Napisać, że książka bardzo mi się podobała, byłoby chyba zbyt banalne, jednak to prawda i z chęcią przeczytałabym ja po raz kolejny, bo stanowi miłą odskocznię od dzisiejszych romantycznych, szablonowych historyjek o nastoletnich nieidealnych, ale wyidealizowanych dziewczątkach. Aza Holmes z pewnością taka nie jest, pełna obaw problemów, przeszkód, staje się taka ludzka. Jestem pewna, że wśród czytelników znajdzie się wiele takich Az, które pokochają historię Greena, bo jest godna uwagi, inspirująca i pozwala pokochać życie.



                                                                                                Palcia, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las. 

czwartek, 11 stycznia 2018

"Julia zaczyna od nowa" - Katarzyna Misiołek - recenzja

Okładka książki Julia zaczyna od nowa
To już moje drugie Święta spędzone z Katarzyną Misiołek, a dokładniej z jej pisarstwem. Parę lat temu miałam olbrzymią przyjemność czytać, nomen omen w Sylwestra, Ostatni dzień roku, a teraz pochłonęłam Julia zaczyna od nowa.


Tytułowa bohaterka to kobieta 40+. Jest babcią, mamą, córką, siostrą i byłą żoną. Każdego dnia zmaga się  z potrzebami najbliższych, często zapominając o sobie. Pędzi na pomoc córkom i stara się zaspokoić widzimisię mocno ekscentrycznej matki. W końcu jednak nadchodzi czas, w którym postanawia zatroszczyć się o siebie.

Misiołek w świątecznej otoczce pokazuje relacje między trzema pokoleniami kobiet. Daje się zauważyć, że nie liczba lat ma tu największe znaczenie. To cechy charakteru powodują czy jesteśmy w stanie się ze sobą dogadać czy nie. Przyznaję, kilka razy miałam ochotę mocno potrząsnąć matką Julii, z której parokrotnie wyłaziła hetera jakich mało. Autorka, poprzez bohaterkę, każe zastanowić się czy kobiety po czterdziestce, oprócz matkowania innym, nic już nie czeka? Czy ma założyć puchaty szlafrok, ciepłe kapcie i czekać na starość? Przecież jest już babcią… A może starość nie zależy od daty naszych urodzin, ale jest to stan umysłu? Czy przypadkiem 40+, to nie czas kiedy znów można odetchnąć pełną piersią, bo dzieci dorastają i  potrafią o siebie zadbać… Bo rodzice są jeszcze w pełni sił i też dadzą radę? Może to dobry czas, by asertywność i zdrowy egoizm wzięły górę.

Lubię styl Katarzyny Michalak. Jaj książki dobrze się czyta, bohaterowie są realistyczni, z krwi i kości, język naturalny bez zbędnej barwności. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, iż Misiołek z wykształcenia jest filologiem polskim. Potrafi nawet o zwykłych, codziennych rzeczach pisać dobrze, ciekawie.

Choć „Julię…” przeczytałam w zasadzie „na raz”, to muszę przyznać, że wolę bardziej „pazurzastą” odsłonę pisarki. Tym, którzy nie znają „Dziewczyny, która przepadła” polecam lekturę. Tam autorka nie patyczkuje się z czytelnikiem. Poniewiera go, dręczy, męczy, szarpie. Oj, jak ja to lubię ;-).

To z całą pewnością literatura kobieca. Ze szczególnym uwzględnieniem „czterdziestek”. Mam wrażenie, że Misiołek pokazuje, że życie może być super w każdym jego momencie. To od nas samych zależy czy dostrzeżemy to czy nie. Czy zawalczymy o siebie czy nie.


Na koniec - niewątpliwie uwagę przykuwa okładka książki. Świąteczna, kolorowa… Zresztą wszystkie książki Misiołek są fajnie wydane i rewelacyjnie wyglądają na półce. MUZA robi w tym zakresie dobrą robotę. 

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MUZA. 

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentów" - Steve Hockensmith - recenzja

Okładka książki Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentówNiki i Tesla znów wkraczają do akcji, tym razem będą musieli zmierzyć się z podstępnym agentem, który ma bardzo chytry plan…

Wujek Newt niekoniecznie zajmuje się rodzeństwem, więc Ci mają czas na psoty i zabawy. Jednak pewnego dnia otrzymują interesującą wiadomość od swoich rodziców. Informują oni, że czyha na nich wielkie niebezpieczeństwo. Niedługo później do domu przybywa niespodziewany gość. Jak sam o sobie mówi: Jestem Oli z M.A.D.S. Podaje się za studenta, który ma rozpocząć praktyki u ich wujka, sławnego naukowca z mnóstwem dyplomów.  Wynalazca nie przypomina sobie nic o zapowiadanym asystencie i nie przejmuje się tym za bardzo, ponieważ często o czymś zapomina. 

Jeszcze tego samego dnia dzieją się różne inne niespodziewane rzeczy. Przybywa ekipa sprzątająca w liczbie dwóch starszych pań, która podobno została zamówiona przez wuja. Zaraz za nimi zjawia się  eksterminator Skip, który podobno ma wypłoszyć wszystkie pająki z posiadłości. Rodzeństwo podejrzewa, że któreś z nich jest tajnym agentem wysłanym do nich, przez wrogów ich rodziców.

„-Tesla! Niki! Chciałabym wam tak wiele powiedzieć, ale nie ma na to czasu! Wszystko okazało się… bardziej skomplikowane, niż myśleliśmy! Wysłaliśmy was do wujka, bo sądziliśmy, że będziecie tam bezpieczni. Tak nie jest. Ludzie, przed którymi chcieliśmy was ukryć wpadli na wasz trop. Mogą być w pobliżu. Cokolwiek postanowicie nie ufajcie…” (fragment książki)

Po zabawie z kolegami Niki i Tesla wracają cali pokryci błotem. Podczas kąpieli ginie cenny naszyjnik  dziewczynki w kształcie gwiazdki. To właśnie teraz rodzeństwo naprawdę rozpoczyna śledztwo. Wymyślają sposoby na zdejmowanie odcisków palców w warunkach domowych. Porównują je z odciskami potencjalnych złodziei, analizują i starają się dowiedzieć się, kto naprawdę jest szpiegiem. Za wszelką cenę pragną odzyskać wisiorek, który jest dla nich okropnie ważny. Zastawiają nawet pułapkę na potencjalnego złodziejaszka.

Przyjemna lektura dla miłośników szybkiej akcji i niebanalnych rozwiązań. Wynalazki rodzeństwa są przedstawiane na specyficznych niebieskich stronach, które odróżniają się od reszty książki. Ułatwia to powrót  do danej instrukcji, bez zbędnego przerzucania kilkunastu stron. Idealna pozycja dla początkujących wynalazców, która swoimi pomysłami zadziwi niejednego dziadka, czy stryjka. Wszystkie wynalazki można samodzielnie zbudować z prostych części dostępnych w wielu sklepach, w domu. Polecam szczególnie dzieciom od trzeciej do piątej klasy szkoły podstawowej.


€m, 14

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa RM. 

środa, 3 stycznia 2018

,,Przed zmierzchem” - Nora Roberts - recenzja

Okładka książki Przed zmierzchem
Nora Roberts to autorka wielu bestsellerowych powieści. Obecnie znajduje  pierwsze miejsce na liście autorów New York Timesa. Spod jej  ręki wyszło ponad dwieście powieści, w tym ,,Kłamca”, czy ,,Obsesja”.


,,Przed zmierzchem” to książka poruszająca przede wszystkim tematykę miłości, kłamstwa i zbrodni. Jej główna bohaterka – Bodine Longbow prowadzi rodzinny ośrodek wypoczynkowy na ranczu w Montanie. Jako główna szefowa jest przede wszystkim niezwykle skupiona na pracy i organizacji życia toczącego się na ranczu.  W czytelniku budzi ona sympatię, między innymi dlatego, że rodzina jest dla niej najważniejsza i zrobi wszystko, aby ludzie którzy ją otaczają byli szczęśliwi. . Spokojny bieg życia bohaterki zaburza śmierć jednej z pracownic, którą znalazła martwą.

Co było przyczyną jej śmierci? 

Może to tylko nieszczęśliwy wypadek? 

Szybko okazuje się, że to mało prawdopodobne, gdyż na terenie ośrodka ginie kolejna młoda kobieta, co gorsza zabójca jest właściwie nieuchwytny. Obydwie sprawy wydaje się łączyć tajemnicza historia Alice - ciotki głównej bohaterki, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach dwadzieścia pięć lat temu i do tej pory nie została odnaleziona. Ponadto w tym jakże ciężkim czasie w życie Bodine wkracza Callen Skinnner - dawny przyjaciel z dzieciństwa i przede wszystkim jej pierwsza miłość. Mężczyzna po powrocie z Kalifornii wraca ze swoim koniem - Zmierzchem, który poniekąd pomaga tym dwojgu na nowo rozbudzić w ich sercach to dawno zapomniane uczucie, jakim się darzyli. 

Jak rozwiąże się sprawa wcześniej wspomnianych przeze mnie zabójstw i miłości tych dwojga? 

Tego musicie się dowiedzieć sami.

Muszę przyznać, że autorka w niesamowity sposób skomponowała toczącą się akcję i to w jaki sposób niektóre historie mają wpływ na nasze życie. Muszę się przyznać również do tego, że w trakcie czytania tej książki czułam niespotykane współczucie dla bohaterów, a niektóre wydarzenia opisane w powieści mocno mną wstrząsnęły, dlatego wszyscy którzy chcą ją przeczytać muszą mieć dość mocne nerwy, gdyż odnoszę wrażenie, że Was również bardzo mocno poruszy opisana tu historia. Serdecznie polecam, z pewnością jest to niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju książka.


Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

wtorek, 2 stycznia 2018

,,Światło w Cichą Noc'' - Krystyna Mirek - recenzja

Znalezione obrazy dla zapytania światło w cichą noc
Okładka książki Światło w Cichą Noc
Za oknem deszcz i wiatr, więc świąteczny nastrój pozostawiał w tym roku wiele do życzenia. Na szczęście, nie tylko pogoda jest w stanie przywołać w naszych sercach świąteczną atmosferę. Moc tę posiadają również książki, a ,,Światło w Cichą Noc" jest tego świetnym przykładem. 

W książce poznajemy smutną historię bohaterów, których los nie oszczędzał, nawet w święta. Chłopiec opuszczony przez ojca, rodzeństwo po stracie rodziców oraz pewna babcia, mieszkająca w starej willi na obrzeżach Krakowa... Tu przygoda dopiero się zaczyna. 

Jak znaleźć odpowiedzi na nękające pytania i pogodzić się z przeszłością? 
Jak przeżyć Boże narodzenie, przywołujące tylko bolesne wspomnienia? 

Antek, Michał, Bartek, Magda oraz babcia Kalina będą musieli się tego dowiedzieć, bo wigilia nie będzie czekać. Gdy życie mocno kaleczy serce Antka, przyjeżdża on do swojej babci, żeby zacząć wszystko od nowa. Rodzeństwo Łaniewskich pragnie w końcu pogodzić się ze stratą i żyć dalej, zwłaszcza, że pewien mężczyzna, dla którego Magda zarezerwowała szczególne miejsce w swoim sercu, pragnie przeżyć tradycyjne święta, w całej ich krasie. ,,Światło w Cichą Noc" jest historią ludzi o kruchych sercach, który potrzebują nowej szansy oraz odrobiny miłości.

    
Książka Krystyny Mirek bardzo miło mnie zaskoczyła i wprawiła w prawdziwie świąteczny nastrój. Lubię wracać myślami do przeżyć bohaterów i trudu, jaki musieli w łożyć w to aby znowu uwierzyć w święta. Miło jest mieć nadzieję, że gdzieś tam tli się malutkie światełko, którego nic nie jest w stanie zgasić.


basia331

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse.

wtorek, 12 grudnia 2017

"Spektrum. Leonidy" - Nanna Foss - recenzja

Okładka książki Spektrum. Leonidy,,Leonidy" to początek wspaniałej serii ,,Spektrum'' napisanej przez Nannę Foss, duńską pisarkę.
   
Główną bohaterką jest Emilia. Zwyczajna nastolatka, uczęszczająca do liceum i starająca się pozostać niezauważoną. Ratunkiem od szkolnej rzeczywistości jest dla niej rysowanie. Jednak tego co się stanie z rysunkiem przystojnego chłopaka z jej snu, nikt się nie spodziewał. Następnego dnia przychodzi do szkoły! Nie tylko do tej samej szkoły, ale również tej samej klasy co Emi. 

Przez nietypowe zadanie, bohaterowie udają się do Karla - astrofizyka, od którego starają się dostać informacje do referatów. W jego domu nastolatka znajduje dziwny kompas i cała uwaga skupia się na nim. W pewnym momencie przedmiot wyrzuca z siebie ogromną ilość oślepiającego, białego światła. Od tego momentu życie bohaterów staje na głowie. Każde z nich dostaje zdolność rodem z komiksu. 

Czy to dalej sny i marzenia, czy może już rzeczywistość ?

   
Ta książka dała mi wiele, wiele radości. Bardzo spodobała mi się Emilia jako główna bohaterka oraz wciągająca akcja i zabawne sytuacje między przyjaciółmi. Już nie mogę się doczekać następnej części serii... Zakończenie nie pozostawia innej możliwości, jak tylko konieczność sięgnięcia po kontynuację.:)

Natomiast ,,Leonidy'' polecam wszystkim, którzy lubią klimaty fantastyczne, tajemnice i supermoce. Nie zawiedziecie się.

Ola, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Driada. 

poniedziałek, 11 grudnia 2017

,,Wszystko, tylko nie mięta'' - Ewa Nowak - recenzja

Wszystko tylko nie miętaRodzina Gwidoszów to zwykła, polska rodzina. Prawda? No, może nie do końca...Każdy z jej członków jest niezwykły na swój sposób.

Mama, Joasia, nieco szalona, mająca tysiące nowych pomysłów na minutę. W tym momencie powzięła sobie za cel zdrowe żywienie swojej rodziny. W praktyce oznacza to pożegnanie tłustych, polskich dań, a powitanie pełnej witamin zupy porowej. Pytanie tylko, jak długo ona wytrzyma w swoim mocnym postanowieniu?

Jej maż, Mariusz, ze spokojem wita wszystkie pomysły żony. Uważne słucha, zarówno jej, jak i swoich dzieci. W tym wszystkim jest jeszcze babcia, która potrafi zjednać sobie każdego i wie o świecie więcej niż ktokolwiek.

W centrum ich życia są oczywiście dzieci. A jest ich trójka. Kuba, tegoroczny maturzysta, zwany szkolnym casanovą. Ten rok może być dla niego przełomowy, nie tylko ze względu na nadchodzący egzamin. 

Czyżby oznaczało to miłość?

Malwina z kolei zaczyna właśnie naukę w liceum. Oznacza to dla niej zupełnie nowe problemy, ale i ludzi wokół niej. Marzy o tym, by w końcu znaleźć chłopaka, ale wygląda na to, że aby móc odwzajemnić uczucie kogoś innego, trzeba najpierw pokochać siebie.

Z kolei Marysia ma pięć lat, jest rezolutna i ciekawa świata. W rodzinie Gwidoszów jest prawdziwym oczkiem w głowie, które rozjaśnia dzień.

To nie wszyscy lokatorzy...Bowiem do całej tej gromady należą jeszcze kot Pies i pies Łapa. Tak, dobrze przeczytaliście. Nawet zwierzęta w tej rodzinie nie mogą być zwykłe.

To kochająca rodzina, jednak nie można w tym domu zaznać za dużo spokoju. Zawsze ktoś się kręci, zagląda i komentuje. Ale może to i dobrze...?

Jak Kubie uda się dotrwać do matury?
Czy Malwinie uda się przetrwać pierwszy rok liceum i zaakceptować samą siebie?
Czy rodzice będą w stanie odpowiedzieć na trudne pytania Marysi?
Poznajcie rodzinę Gwidoszów w powieści Ewy Nowak ,,Wszystko, tylko nie mięta''.

Ewa Nowak to polska pisarka, której książki są znane i lubiane przez młodzież. I to właśnie do młodzieży są one głównie skierowane. ,,Wszystko, tylko nie mięta'' to debiutancka powieść pani Nowak, wydana w 2009 roku. Książka ta napisana jest lekkim językiem, bardzo dobrze się ją czyta, a bohaterowie bardzo szybko stają się postaciami z krwi i kości. Ewa Nowak leciutko dotyka poważnych tematów takich jak zaburzenia odżywiania czy problemy związane z dorastaniem bez jednego rodzica. Jednak z racji tego, że jest to powieść przeznaczona dla młodzieży, rozumiem, że te tematy nie mogły zdominować całej książki. Myślę, że ,,Wszystko, tylko nie mięta'' to świetna propozycja lektury dla dzieci od 4, 5 klasy podstawówki. Uważam, że już dla licealistów ta powieść może wydać się nieco zbyt dziecinna.


Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

poniedziałek, 27 listopada 2017

,,Obsesja” - Katarzyna Berenika Miszczuk – recenzja

Okładka książki ObsesjaKatarzyna Berenika Miszczuk to zarówno lekarka, jak i wybitna powieściopisarka. Spod jej pióra wyszło wiele świetnych książek, takich jak trylogia ,,Ja, diablica”, czy jej debiutancka powieść ,,Wilk”. Najnowszym dziełem autorki jest thriller pod tytułem ,,Obsesja”.

Główna bohaterka - Joanna Skoczek to młoda kobieta w trakcie specjalizacji na psychiatrii w warszawskim Szpitalu Wschodnim. W przeszłości przeszła wiele ciężkich dla niej doświadczeń, dlatego po przeprowadzce do Warszawy zaczęła wieść właściwie całkowicie nowe życie. Jedyne, co przypomina jej o dawnych czasach to Kołtun - pers, obdarzony niezwykłą miłością swojej właścicielki. 

Asia wiedzie pozornie normalne życie lekarza, ciągle zapracowanego, dla którego szpital staje się niemalże drugim domem. Niestety, wkrótce miejsce jej pracy okazuje się wyjątkowo niebezpieczne, zarówno dla pacjentów, jak i całego, pracującego tam personelu. W podziemiach szpitala, odnaleziono bowiem zwłoki zamordowanej kobiety, która była jedną z przyjętych na oddział pacjentek. Niedługo po tym wydarzeniu Joanna zaczyna dostawać listy od tajemniczego wielbiciela, które jako samotną kobietę powinny ją przecież cieszyć. Jednakże z każdym kolejnym dniem liściki staja się coraz bardziej natarczywe, a ich treść przeraziłaby chyba każdego. 

Czyżby pochodziły od grasującego w okolicy mordercy? 
A może to nie ma nic z nim wspólnego? 

Tego Wam jednak nie zdradzę :). Aczkolwiek, Pani doktor zaczyna być odrobinę ostrożniejsza, co zresztą powinno być jej naturalną reakcją, gdyż ją i ofiarę coś łączy, a są to czarne, kręcone włosy… Jak się potem okazuje dla Joanny nie ma już bezpiecznego miejsca, a ucieczka przed seryjnym morderca staje się dla kobiety priorytetem. 

Czy policji uda się uratować główną bohaterkę? 
Przekonajcie się sami!

,,Obsesja” to niesamowicie przejmująca i pochłaniająca czas powieść z paroma niepowtarzalnymi momentami grozy. W niespotykany sposób opisuje i oddaje atmosferę pracy lekarza, jak i powagę sytuacji w jakiej znalazła się główna bohaterka.  Naprawdę warto po nią sięgnąć, serdecznie polecam.


Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

piątek, 24 listopada 2017

"Serce z piernika" - Magdalena Kordel - recenzja

Okładka książki Serce z piernikaMagdalenę Kordel na pewno znacie. Jest autorką kilkunastu powieści skierowanych głównie do kobiet, ale pewnie niejeden mężczyzna także odnajdzie w nich coś dla siebie. Mnie najbardziej podoba się cykl Malownicze, a Wam? 

W ubiegłym roku przed Świętami mogliśmy zapoznać się z „Aniołem do wynajęcia”, a co tym razem przygotowała dla nas pisarka?

Klementyna to kobieta „z przeszłością”. Porzucona przez matkę po urodzeniu, wychowywała się pod skrzydłami babci. Babci mocno „poplątanej”, która po ciężkich przeżyciach mających miejsce w trakcie wojny, boryka się z problemami psychicznymi. Mianowicie starsza pani, bez względu na porę dnia i nocy, pakuje walizkę i rusza na pociąg. Spędza to sen z powiek Tyśce, której dobro babki Agaty bardzo leży na sercu. Jest też Dobrochna – córka Klementyny, która nie zna swojego ojca. Dlaczego? Przeczytajcie :). No i Irmina, której ta kwestia również nie daje spokoju i wszystkimi sposobami próbuje wyciągnąć od przyjaciółki szczegóły burzliwego romansu.

Pewnego dnia, a właściwie nocy, po kolejnym „ekscesie” babki, Klementyna podejmuje ważną decyzję. Stawi czoła demonom przeszłości, spróbuje uleczyć duszę Agaty i zyskać szczęście oraz względny spokój.

Co postanowi?
Czy pomoże babce?
Czy odnajdzie swoje miejsce na ziemi?
Kto stanie na drodze jej nowego życia?
Czy miłość zapuka do serca Klementyny?
I dlaczego tytuł „Serce z piernika”?

To powieść, którą można czytać niezależnie od pory roku. Jeśli jednak uczynimy to teraz, w tym przedświątecznym okresie, to poczujemy wyraźnie Ducha Świąt, ciepło wigilijnej gwiazdki, moc miłości, przebaczenia, dobra i przyjaźni. Choć w trakcie lektury odczujemy wraz z bohaterami tęsknotę, niepokój, smutek, cierpienie i samotność, to dostrzeżemy też to co najważniejsze. Odczujemy, że nie są to uczucia przeznaczone nam „na zawsze”, że mimo iż one są i ich doświadczamy, to także dzięki nim stajemy się mocniejsi, lepsi, odważniejsi. Łatwiej nam potem docenić dobro i szczęście.


Ponadto gwarantuję Wam, że po przeczytaniu powieści na pewno nie zabraknie piernika na Waszym stole, bo ta książka po prostu niemożliwie wręcz pachnie piernikiem :).

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

wtorek, 21 listopada 2017

"Psiego najlepszego czyli Był sobie pies na święta" - W. Bruce Cameron - recenzja

Okładka książki Psiego najlepszego. Był sobie pies na świętaW. Bruce Cameron autor bestsellera Był sobie pies na święta sprezentował nam swoją nową książkę Psiego Najlepszego. Autor od dziecka był miłośnikiem psów. Jego ukochana suczka z dzieciństwa – Cammie – zainspirowała go do napisania książki Był sobie pies, która stała się światowym fenomenem przeniesionym na ekrany kin. Urocze czworonogi są bohaterami jego wielu opowieści, które podbijają listy bestsellerów i cieszą się ogromnym zainteresowaniem czytelników.

Życie Josha robi obrót o 180 stopni gdy w jego ręce zostaje wciśnięta ciężarna suczka Lucy. Mężczyzna nie ma zielonego pojęcia jak zająć się psem, ani tym bardziej szczeniakami – choć stara się jak może. Na jego ratunek przychodzi Kerri – pracownica schroniska w Evergreen. Razem podejmują się wychowania szczeniaków i przygotowania ich do adopcji.

Opieka nad czworonogami zbliża ich do siebie – jak rozwinie się ich historia do świąt? 

Odpowiedzi szukajcie na kartach powieści!



Psiego najlepszego to jedna z tych książek, którą chętnie bierzesz ze sobą do łóżka i poczytujesz w drodze do szkoły lub pracy (a minimalnie większy druk ułatwia czytanie przy lampce). Lekka historia i prawie 300 stron sprawiły że była to dla mnie bardzo przyjemna lektura.
 
Choć sama nie sięgam często po romanse, nie mogę nie docenić wątku miłosnego. Jest przedstawiony realistycznie – zarówno z momentami słodyczy, jak i goryczy.

Psiaki skradły moje serce i z uśmiechem na ustach odkładałam książkę przeczytawszy ostatnie strony. Uważam że jest to godny polecenia prezent pod choinkę – dla młodszych i starszych miłośników psów. 

Sylf, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Kobiece. 

poniedziałek, 20 listopada 2017

"Podtrzymując wszechświat" - Jennifer Niven - recenzja

Okładka książki Podtrzymując wszechświat,,Życie jest zbyt krótkie, żeby oceniać innych. Nie do nas należy wmawianie innym, co powinni czuć  kim są.(...)JESTEŚCIE CHCIANI. Czy jesteście duzi czy mali, niscy czy wysocy, zwykli czy śliczni, towarzyscy czy nieśmiali. Nie pozwólcie, żeby ktokolwiek wmawiał wam, że jest inaczej. I sami tego nie róbcie.
Zwłaszcza nie róbcie tego sami.''

Poznajcie Jacka i Libby.

Jack to ten popularny, zabawny chłopak, który potrafi oczarować każdego. Pod warunkiem, że rozpozna tę osobę. Jack bowiem ma tajemnicę; tak wielką, że aż dziw, że nie wyszła na jaw przez te wszystkie lata. Ale chłopak bardzo dobrze nauczył się ukrywać i udawać. Nawet własną rodzinę, której nie rozpoznaje. Tak, to prawda. Jack nie rozpoznaje ludzkich twarzy: widzi je, ale ich nie zapamiętuje. Codziennie rano widzi swoją mamę po raz pierwszy.

Kto by się spodziewał?

Z kolei Libby to dziewczyna z przeszłością. Zaledwie parę lat wcześniej okrzyknięto ją ,,najgrubszą nastolatką w Ameryce'' po tym, gdy musiano zburzyć ściany by wydostać ją z własnej sypialni. Był przy niej tylko załamany ojciec, gdyż to właśnie śmierć matki stała się powodem zajadania nastolatki. Po tym wydarzeniu, Libby poddana została leczeniu: zarówno własnego serca, jak i otyłości. Teraz dziewczyna wraca do normalnego życia: szkoły, ludzi i nauki.
Gdy tych dwoje się spotka, parę tajemnic może zostać ujawnionych...A parę złudzeń rozwianych...

Co z tego wyniknie?

Czy rówieśnicy zaakceptują Libby, pomimo jej przeszłości i wciąż paru nadprogramowych kilogramów?
Czy Jack odważy się wyznać prawdę otoczeniu?

Przekonajcie się sami...

Jennifer Niven jest autorką bardzo dobrze przyjętej powieści ,,Wszystkie jasne miejsca''. W ,,Podtrzymując wszechświat'' podjęła bardzo niepopularny temat, jakim jest otyłość i problemy związane z akceptacją zarówno otoczenia, jak i samego siebie. Udało jej się stworzyć wartką akcję i pełnowymiarowych bohaterów. Jednak o ile uważam, że wątek Libby był bardzo dobrze i realistycznie przeprowadzony, o tyle miałam trudności z przekonaniem się do Jacka. Bardzo ciężko mi uwierzyć, że przez te wszystkie lata jego rodzina nie zauważyła, że chłopak cierpi na zaburzenie, niepozwalające mu rozpoznawać twarzy. Nie przeszkodziło mi to w lekturze, ale to pytanie wciąż pozostawało z tyłu mojej głowy. Jednak poza tą jedną usterką, uważam ,,Podtrzymując wszechświat'' za książkę dobrą dla młodzieży, opowiadającą przede wszystkim o trudnej sztuce akceptacji. Myślę, że warto zapoznać się z tą pozycją.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las. 


piątek, 17 listopada 2017

"Rycerze. Dziennik bohatera" - Shuky, Wattch, Novy - recenzja


,,Rycerze. Dziennik bohatera" autorstwa Shuky, Wattch'a i Novy to jeden z serii komiksów, w których Ty jesteś bohaterem, wydawnictwa Foxgames.

Na komiks składają się : krótka historia trzech braci i ponad 380 okienek, które odsyłają nas do kolejnych sytuacji.

Już podczas pierwszych kilku stron poznajemy trzech synów pewnego farmera, którzy postanawiają zostać rycerzami. Jeden zostaje przez nas wybrany na głównego bohatera. Każdy z nich ma pewne mocne i słabe strony. Bracia różnią się od siebie atrybutami : siłą, zręcznością, charyzmą i inteligencją. Wszystkie te cechy są niezbędne by móc zostać pasowanym na rycerza.

Podczas wszystkich przygód, które nas angażują należy najpierw przemyśleć sytuację, a później działać. Czekają na nas niebezpieczeństwa jak i wspaniałe przygody. Najlepsze, że wszystko zależy od tego jak pokierujemy akcją.

Komiks bardzo mi się podobał, mimo że mój bohater kilka razy był bliski śmierci.
Zaciekawiła mnie idea takiego zaangażowania czytelnika w akcję. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać pozostałe części serii, a część poświęconą rycerzom naprawdę polecam. 


Jeżeli masz czas i ochotę, aby sięgnąć po taki rodzaj komiksu, nie zawiedziesz się.

Ola, 16 lat 


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Foxgames.