tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

wtorek, 31 marca 2015

„Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie” – John O’Farrell – recenzja

Okładka książki Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonieJohn O’Farrell to angielski pisarz, prezenter i scenarzysta komediowy. Jest autorem wielu bestsellerów m.in.  „To jest twoje wspaniałe życie” i „Może zawierać orzeszki”. Jego najnowsza książka „Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie” jest słodko-gorzką opowieścią o życiu z amnezją z punktu widzenia chorego. Tak jak wszystkie jego powieści bawi i wzrusza do łez.

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest uwolnić się od wszystkich problemów, po prostu o nich zapominając, jakby jutrzejszy sprawdzian, spotkanie z szefem lub wizyta u dentysty po prostu zniknęły?  Jednak co, gdyby razem z nimi wyparowały też wspomnienia niosące radość, miłość i przyjaźń? Bylibyście gotowi je poświęcić?
Niektórzy ludzie nie mają wyboru. To się po prostu dzieje.

Czterdziestoletni Vaughan, nauczyciel historii, budzi się pewnego dnia w metrze i orientuje się, że nie wie dokąd jedzie, na jakiej stacji wsiadł, ile ma lat, jak się nazywa, ani skąd wziął się okrągły odcisk po obrączce na jego palcu. Szybko okazuje się, że cierpi na specyficzny rodzaj amnezji, która najprawdopodobniej była spowodowana silnym stresem. „Niezidentyfikowany biały mężczyzna” próbuje odkryć zagadkę swojej tożsamości, w czym pomaga mu na nowo poznany najlepszy przyjaciel Gary, który informuje Vaughana, że żona, której nie zdążył jeszcze poznać, rozwodzi się z nim. Mężczyzna jest przerażony, że życie, które dopiero zaczął odkrywać, przecieka mu przez palce szybciej niż uciekły wszystkie osobiste  wspomnienia sprzed 22 października. Jednak gdy poznaje Maddy budzi się w nim iskra nadziei, że rodzinę, którą razem stworzyli, da się jeszcze uratować. Jest oczarowany jej siłą, urodą i rudymi włosami, oraz dziećmi, które mu dała.
Vaughan postanawia zawalczyć o swoje małżeństwo.
Jednak naprawianie błędów jest trudne, gdy się ich nie pamięta…

„Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie”  jest poważną historią człowieka, jakich pełno dookoła nas, opowiedzianą w zabawny sposób. Pierwszoosobowa narracja pozwala wczuć się w postać głównego bohatera, a idealnie skonstruowane dialogi nadają tempa akcji. Książka nie jest obciążona zbyt długimi opisami, co sprawia, że pomimo poważnej tematyki czyta się ją lekko, z niecierpliwością. Bardzo spodobał mi się oryginalny główny wątek choroby Vaughana, który wraz z rozpaczliwą miłością, desperacją i samotnością tworzy mieszankę wybuchową. Powieść skupia się głównie na uczuciach, poruszając przy okazji coraz częściej spotykany problem rozwodów. Jest swego rodzaju poradnikiem, jak walczyć o swoje i jak ratować to, co podobno dawno już umarło.

Mimo że jest to komedia romantyczna, powinna spodobać się też mężczyznom, ponieważ jest napisana z męskiego punktu widzenia. Polecam ją też wszystkim, którzy muszą podjąć trudną decyzję. Myślę, że ta książka pozwoli im nabrać dystansu i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.


Nika, 15 lat

Książkę do recenzji otrzymaliśmy od Księgarni Matras.

poniedziałek, 30 marca 2015

"Zwykły bohater" - Mark Owen - recenzja

Okładka książki Zwykły bohaterCzy chcesz dowiedzieć się jak wygląda życie Amerykańskiej Marynarki Wojennej? Jeśli tak, to musisz przeczytać ,,Zwykłego bohatera’’. Autor – Mark Owen, były członek SEALS’ów opisuje swoje przygody, szkolenia wojskowe oraz misje w Afganistanie, podczas których walczył z Talibami. Narrator bardzo chciał wstąpić do tej organizacji. Pokonywał wszystkie przeciwności losu, aby dotrzeć ,, na sam szczyt’’.  Po czternastu latach służby odszedł z SEALS’ów.
     
Bardzo podobała mi się konstrukcja książki. Składała się z trochę ,,luźnych’’ opowiadań, które łatwo można przyswoić np. w trakcie jazdy do szkoły, nudzimy się na lekcji :). Cała lektura jest napisana potocznym, przystępnym językiem. Nie wiem czy celowo został zastosowany taki zabieg, ale narrator nie ujawnia się czytelnikowi wprost. Raczej jest to Mark Owen, ale podczas czytania książki, wydawało mi się, że mógłby to być każdy z nas. Wszyscy w życiu mamy jakieś cele, swoje marzenia, do których chcemy dążyć. Pokonujemy trudności, bo zawsze pragniemy być lepszymi  ludźmi. Gdy osiągniemy swój ,,Mount Everest’’ to szukamy czegoś innego.

,,Przez długi czas kierowałem się instynktem, ten sam instynkt mówi mi, że czas już wysiąść z tego pędzącego pociągu’’.

Ten cytat dobrze ,,obrazuje’’ cel życia każdego człowieka. Trzeba wiedzieć, kiedy się zatrzymać i podjąć decyzję o zmianie naszej drogi życiowej. 

Książka bardzo mi się podobała. Dla kogo jest przeznaczona? Myślę, że dla wszystkich, nie tylko dla fanów wojska. Każdy znajdzie coś dla siebie i zinterpretuje na swój, własny sposób. Ta lektura na pewno wywoła u czytelnika jakąś refleksję.


Orwicz, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego

"52 tygodnie" - Ludmiła Piasecka - recenzja

Okładka książki 52 tygodnieMajka jakby nie patrząc jest zadowolona ze swojego życia. Ma dwójkę kochanych dzieci, dobrego męża, satysfakcjonującą pracę. Jednak w swoje 34 urodziny zauważa, że nieustannie powtarza utarte schematy i postanawia w końcu zerwać z rutyną. Postanawia, że przez następne 52 tygodnie będzie robiła to, na co nigdy nie miała czasy, odwagi czy samozaparcia.

Czytając opis tej książki byłam pewna, że główna bohaterka postanowi zmienić swoje życie o trzysta sześćdziesiąt  stopni, ogoli się na jeża, zostanie weganką, zacznie skakać na bungee i wyemigruje do Indii, ale ku mojemu przyjemnemu zaskoczeniu, nic takiego się nie wydarzyło. 

Zamiast tego, Majka nauczyła się dostrzegać piękno w codzienności, żyć chwilą, skupiać się na rodzinie i przyjaciołach. Zaczyna od zamrożenia na tydzień swojego portfela, co dla zakupoholiczki jest niemałym wyzwaniem. Potem, każdy tydzień jest inny, wyjątkowy, poprzez naukę gotowania, aż po tydzień oddawania krwi. 

Książka jest piękna w swojej prostocie, bardzo realistyczna. Majka nie jest idealna, jej bliscy też nie są. Często się kłócą i pomimo kilku gorzkich momentów książka napawa optymizmem i radością. Pokazuje jak można cieszyć się życiem, rozkoszować codziennością. Bardzo szybko się ją czyta i pomimo braku zarówno gwałtownych zwrotów akcji jak i ogromnej liczby wydarzeń, wciąga. Naprawdę, nie mam jej nic do zarzucenia i mogę ją z czystym sumieniem polecić. Zostawia ona czytelnika przepełnionego optymizmem. 

Polecam!

Sheri, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia, a do recenzji otrzymaliśmy ją od Księgarni Matras. 

piątek, 27 marca 2015

"House of Cards" - Michael Dobbs - recenzja

House of Cards"House of Cards" czyli w dosłownym tłumaczeniu "dom z kart". Chociaż bardziej prawidłowym tłumaczeniem byłoby "Dom zarządzany kartami" dlaczego? Ano dlatego, że książka ta właściwie opisuje jak wygląda zarządzanie Rządem, Opinią Publiczną czy też ogólniej Społeczeństwem.

No dobrze, ale zacznijmy od początku. Bardzo chciałem przeczytać pierwowzór najlepszego serialu ostatnich lat o tym samym tytule, w którym główną rolę gra niesamowity Kevin Specey, z kilku powodów.

Po pierwsze, bo ten kto raz zagłębił się w tajniki brudnej polityki ten chce już zgłębić je do końca. Po drugie, bo jest coś fascynującego w tym, że tak łatwo da się nami manipulować. Oczywiście mnóstwo osób może w tym momencie powiedzieć o czym on mówi, przecież akcja serialu toczy się w USA, a książki w Wielkiej Brytanii więc co to ma wspólnego z nami? Ale wystarczy trochę bardziej krytycznym okiem spojrzeć na to jak przekazywane są nam informacje przez największe stacje telewizyjne, by dostrzec, że różnica polega tylko na skali przedsięwzięć podejmowanych przez rządzących. Po trzecie, dlatego, że wiedza nawet pochodząca z książki o charakterze fikcyjnym, sprawia, że człowiek staje się wyczulony na politykę, na mechanizmy nią rządzące, a także uczy się tego jak samemu się im przeciwstawiać. Ostatnio usłyszane przeze mnie zdanie chciałbym, żeby dla wszystkich fanów książki oraz serialu było swojego rodzaju sztandarem "największym sprzymierzeńcem człowieczeństwa jest samowykształcona jednostka, która jest oczytana, błyskotliwa, cierpliwa i ma szeroko otwarte oczy". Oby to motto zawsze nam wszystkim przyświecało, a wtedy znacznie ciężej będzie Frančisowi nami manipulować.

Słów kilka na temat fabuły. Opowiada ona o losach Frančisa Uruqharta szefa dyscypliny partyjnej, który po kolejnych wyborach liczy na awans i w końcu piastowanie należnej mu funkcji, ale nic z tego. Z jego zdaniem, po wygraniu wyborów, nikt się nie liczy. Jak łatwo się domyślić dla człowieka tak ambitnego jak Frančis jest to ogromny cios, który pozbawia go ostatecznie skrupułów. Więcej nie zdradzam natomiast droga manipulacji, szantażu i zbrodni, którą obrał Frančis nie zostawia opcji powrotu. 

Jeżeli jesteście fanami tego typu literatury, bądź nie, ale chcielibyście zgłębić tajniki manipulacji społeczeństwem to książka ta jest obowiązkową pozycją. A po książce pewnie będzie Wam mało więc zaglądnięcie jak Frank Underwood działa w USA.

Serdecznie polecam im więcej nas przejrzy na oczy tym większa szansa, że uda nam się coś zmienić!

Deaveroman, 21 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

czwartek, 26 marca 2015

"W domu madame Chic" – Jennifer L. Scott - recenzja

Jak urządzić przytulne mieszkanie i celebrować codzienność.

,, Co to jest szyk?
Szyk to uczucie. Stan umysłu. Sposób życia i sposób bycia.”

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak inni ludzie radzą sobie z bałaganem w mieszkaniu? Jak udaje im się w jedno popołudnie zrobić obiad, posprzątać, uprać ubranie, wyprasować je, zająć się dzieckiem i co najważniejsze nie zwariować od takiego natłoku obowiązków? To pytanie zadała sobie autorka poradnika W domu madame Chic

Mieszkając przez pewien czas w Paryżu podpatrzyła wyjątkowe umiejętności Paryżanek, które słyną z tego, że są koneserkami życia. Zazdroszcząc im tego samoopanowania postanowiła zmienić swoje życie i wyszło jej to zdecydowanie na lepsze. Swoimi doświadczeniami dzieli się z czytelniczkami w tej książce, która składa się z dwóch dużych rozdziałów. W pierwszym dowiadujemy się jak na nowo pokochać swoje mieszkanie, dostrzec jego zalety i jakie zmiany są warte wprowadzenia. Natomiast w drugiej części pisarka podpowiada jak odnaleźć przyjemności poranka, popołudnia oraz wieczoru w naszym szybkim, szalonym życiu. Swoje instrukcje ubiera we własne doświadczenia i anegdoty.
     
Ten poradnik nie różni się według mnie wiele od tych, które teraz zalewają półki w księgarniach. Jest w nim jednak dawka inteligentnego humoru, który bardzo przypadł mi do gustu.  Moją uwagę przykuło również stwierdzenie – ,,Życie to podróż, a nie cel podróży”. I właśnie według tej idei, jest skonstruowana ta pozycja.
     
Autorka ma lekkie pióro, czyta się więc łatwo, z przyjemnością. Można spokojnie całą tę wiedzę przyswoić w jeden weekend. Trochę gorzej może być z wprowadzeniem niektórych ,,sztuczek” w życie codzienne, ale ja zdecydowanie spróbuję wykorzystać jeden. Jest to metoda gorących i martwych punktów. Być może wreszcie uda mi się rozprawić z chaosem w pokoju :). Po więcej trików zapraszam do książki. Jest to pozycja zdecydowanie dla kobiet, które chcą ,,opanować” swoje mieszkanie i na nowo dostrzec profity bycia panią domu.  
     
Jennifer L. Scott to autorka dwóch poradników, które stały się międzynarodowymi bestsellerami: Lekcje madame Chic oraz W domu madame Chic i popularnego bloga The Daily Connoisseur. Jej felietony pojawiają się na stronach Huffington Post Style. Mieszka w Santa Monica w Kalifornii.


Nikki, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. 

środa, 25 marca 2015

"Księżniczka krwi" - Aleksandra Dziwińska - recenzja

Księgarnia Warszawska Firma Wydawnicza sprzedam książkę mam do sprzedania 'Księżniczka krwi'
Główną bohaterką ,,Księżniczki krwi" jest trzynastoletnia Alex (Alexandra Artemida Drakula Dark) mieszkająca w Mrocznymlesie. Jest wampirem i córką jednego z najbogatszych biznesmenów na świecie, jednak jej mama została zamordowana przez łowcę kiedy dziewczyna była jeszcze niemowlęciem. Od tego czasu Alex bardzo tęskni za mamą, zwłaszcza gdy tuż przed oficjalną przemianą, otoczenie nalega, aby ta przyjęła koronę i została królową. 

Dziewczyna nie chce, ma własne życie, przyjaźni się z wilkołaczką i diablicą i gdyby nie brak mamy, byłaby zupełnie szczęśliwa. Właśnie zaczęła treningi pod okiem swojego wujka ( przy okazji psa) i żywi cichą nadzieję, że uda jej się w końcu wysunąć kły, bo powinno to już dawno nastąpić. Wszystko się jednak zmienia, kiedy przewodnicząca Rady Wampirów Veronika zaczyna snuć intrygi przeciw młodocianej następczyni tronu. W efekcie Alex ląduje u swojej cioci, w jej mniemaniu, w dziurze zabitej dechami.  W Juchnowcu Górnym, w Polsce. Tam w wyniku zbiegu okoliczności ratuje z łap wilkołaków małego Edwarda. Integruje się również ze swoim kuzynem Gerardem. Sprawy nabierają tempa, kiedy rozpoczyna się przemiana...

Sięgając po ,,Księżniczkę krwi" byłam ciekawa przede wszystkim tego, jak polska autorka poradzi sobie z tematyką wampirów, która mimo wszystko nie jest popularna wśród naszych pisarzy. Muszę jednak przyznać, że książka jest świetna. Wydaje mi się, że byłaby idealna dla dzieci nieco młodszych, głównie ze względu na wiek głównej bohaterki. Byłam szczerze zaskoczona tym, że nie został poruszony żaden wątek miłosny, co jest niemal elementem obowiązkowym w książkach o wampirach. 

Podsumowując, polecam ją, przede wszystkim osobom nieco młodszym, ale te starsze też gwarantuję nie będą zawiedzione.


Sheri, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Warszawskiej Firmy Wydawniczej. 

"Mroczny trop" - Alex Kava - recenzja

Okładka książki Mroczny tropLubisz kryminały?
Mroczne, niepokojące thrillery psychologiczne?
Intrygują Cię profile seryjnych morderców?

Jeśli tak, z pewnością znasz Alex Kavę – amerykańską autorkę, która stworzyła postać Maggie O’Dell – agentki FBI, której ,,specjalnością’’ są właśnie serie zabójstw. Jednak ta książka jest inna. Opowiada o kimś innym. Dlatego powinnam zadać jeszcze jedno pytanie…

Czy lubisz psy?

Odpowiedziałeś na wszystkie pytania ,,tak’’? Świetnie, w takim razie już mogę Ci polecić tę książkę! A jeśli jeszcze nie jesteś przekonany, czytaj dalej.

Książka przedstawia historię Rydera Creeda i jego suczki Grace. Grace jest świetna w poszukiwaniu narkotyków, ale nie tylko. On i ona świetnie się uzupełniają. Nawzajem dbają o siebie. Nawet gdy wpadają w kłopoty związane z pewną dziewczyną o imieniu Amanda… Ktoś chce ją odzyskać. A raczej to, co ukrywa ona w brzuchu. Coś, co może być warte mnóstwo, naprawdę mnóstwo pieniędzy. Jak daleko posunie się ten ktoś, by ją odzyskać?

Czy Creed jest gotowy stracić siebie i swoich bliskich dla jakiejś obcej dziewczyny?
A może wierzy, że jest w stanie w pojedynkę stawić czoła tym ludziom?
Czasem przeceniamy nasze możliwości…Czy tak będzie i tym razem?

Dla tych, którzy pokochali Maggie O’Dell: nie martwcie się. Pojawi się i w tej książce. Co prawda jako postać drugoplanowa, jednak śledztwo prowadzone przez nią będzie bardzo ważne i bardzo niebezpieczne. Jak zawsze. A jak jej losy splotą się z postacią Rydera Creeda? Przeczytajcie sami… Ja sama jestem ciekawa, co się z nimi dalej stanie.

Alex Kava jest autorką o międzynarodowej sławie. Jej książki mają fanów wszędzie. I mnie w końcu udało się zrozumieć dlaczego. Pierwszy plus – ciekawa fabuła. Tajemnica, zagadki, odrobina strachu. Jeśli ktoś kiedyś zdecydowałby się na nakręcenie ekranizacji… Cóż, jestem pewna, że byłby to mocny film. Zwłaszcza dla kogoś, kto nie przepada za skorpionami, pająkami, mrówkami ogniowymi czy wężami. W książce jeszcze da się to jakoś przeżyć, ale już na dużym ekranie…Niekonieczni.

Kolejna dobra strona – bohaterowie z krwi i kości. Nie za dużo opisów, mnóstwo akcji. Nie ma co wymieniać wszystkich plusów: to po prostu dobra książka do czytania z którą warto się zapoznać. A już dla fanów tej autorki to obowiązkowe!

,,Potrząsnął głową i włożył na nos okulary zaczepione o wycięcie T-shirtu. Otworzył szerzej drzwi i usiadł za kierownicą. Gdy przesunął fotel do tyłu, zauważył na podłodze płócienny worek. Zanim zdążył pomyśleć, z worka na kilka centymetrów wysunął się waż. (…)
-Żółty i czerwony, jesteś stracony.’’

Katia, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MIRA. 

wtorek, 24 marca 2015

"Brasyl" - Ian McDonald - recenzja

Okładka książki Brasyl
Akcja toczy się w Brazylii, uzależniona od botoksu producentka reality show, playboy i macho poszukujący szczęścia w interesach, a także zakonnik jednoczą się w walce o świat. Może to brzmi zbyt patetycznie, ale jak inaczej opisać starania o ukształtowanie społeczeństwa i całej rzeczywistości?

Książka - zagadka. Przez pierwsze strony usilnie starałam się zorientować kim są postaci biorące udział w akcji. Nie udało się. Ian McDonald rozpoczął swoją powieść od zawiązania naprawdę ciekawej akcji. Kradzież podstawionego samochodu transmitowana na żywo przez okoliczną telewizje wywołuje nie lada emocje. Ale nie na samym początku, gdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z żadnym z bohaterów!

Język Iana McDonalda nie należy do łatwych. Autor do zdań co chwila wrzuca hiszpańskie słówka. Z tego powodu niektóre wypowiedzi trudno zrozumieć, bo tłumaczenia i przypisy są tutaj rzadkością podczas lektury.

" Ciężarówka przyśpiesza; segurancas namierzyli erfida i gonią ich rodovią."
Nie pozostaje nic, tylko uczyć się hiszpańskiego, by zrozumieć sam tekst powieści… Jednak, gdy skończyłam ostatni rozdział moim oczom ukazał się zaskakujący widok. Słowniczek! Szkoda, że dopiero teraz na niego wpadłam, a wcześniej nie było żadnej wzmianki na ten temat.
                
Co ciekawe, książka składa się z rozdziałów, gdzie patronką każdego jest inna twarz Świętej Pani: od Widowiskowości, od Śmieci, od Telenoweli, od Złotej Żaby. Podczas czytania znajdujemy się równocześnie w trzech równoległych czasach. W wieku XVIII, teraźniejszości i niedalekiej przyszłości. Taki zabieg nadaje powieści dynamiki, a akcja toczy się z zabójczą prędkością nadając twórczości McDonalda charakteru.
                
Okładka utrzymana w zimnych barwach przedstawia miasto i ludzi przechadzających się po jego ulicach. Co może dać do myślenia? Że te osoby mają zniekształcone twarze i dziwne okulary… Wizualna strona książki jest u mnie na wielki plus, zachęca, intryguje i zapowiada pokręconą historię, jakiej doświadczymy na następnych stronach.

Po lekturze „Brasyla” doszłam do wniosku, że może fantastyka naukowa nie jest dla mnie… Ale dyskusje na temat fizyki kwantowej, fotonów, wiązek promieniowania, a nawet podróży przez wszechświat prowadzone przez bohaterów naprawdę mi się podobały, to język i nagromadzenie bohaterów stanowiło problem. Mimo to, polecam fanom „Nakręcanej dziewczyny” Paolo Bacigalupiego, gdyż książka jest zachowana w podobnych klimatach.


Ananaska, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Mag. 

„Niezłożone pocałunki. Opowieść o przyjaźni” - Ermes Ronchi - recenzja

Okładka książki Niezłożone pocałunki. Opowieść o przyjaźniKim jest przyjaciel?

Ermes Ronchi w swojej książce ukazuje nam istotę posiadania przyjaciela. Nie każdego możemy nim nazwać. By zyskać zaufanie na tyle głębokie, potrzeba czasu i cierpliwości. Autor – włoski teolog i zakonnik – przedstawia przyjaciela, chwali go i opisuje. Wykorzystuje zmysły i uczucia, by przekazać tą najwyższą wartość – bezinteresowną miłość.

Kiedy masz przyjaciela, masz kogoś, komu możesz wszystko powiedzieć bez obawy o konsekwencje. Przyjaciel pocieszy, poda pomocną dłoń, gdy będziesz w potrzebie i nie odwróci się w chwilach kryzysu. Jest najlepszym oparciem dla strapionego człowieka.

Podczas lektury nie tylko poznamy wartość przyjaźni, ale także odkryjemy odcienie miłości, która często ukrywana, maluje historie od wieków. Ermes Ronchi włożył wiele starań by przedstawić nam naturę tych dwóch uczuć. Dodatkowo, mamy okazję poznać ciekawe fakty historyczne, które przyczyniły się do ich rozwoju. Mam tutaj na myśli między innymi przełom XII i XIII wieku, gdy po raz pierwszy w chrześcijańskiej Europie na małżeństwo potrzebna była oficjalna zgoda kobiety.

Historie Franciszka  z  Asyżu, Teresy z Avilii oraz Bernarda z Clairvaux zostały napisane pięknym językiem. Przybliżają nas do Boga, poprzez podanie prostych, ale konkretnych przykładów. Książka sama w sobie jest niewielka, a brązowa okładka nadaje jej renesansowego charakteru. Polecam ją każdemu wrażliwcowi, osobom wierzącym oraz ateistom.  Fragmenty poezji oraz cytaty z Pisma Świętego sprawiają, że „Niezłożone pocałunki” są wyjątkową książką.


Ananaska, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa PROMIC. 

poniedziałek, 23 marca 2015

"Przeznaczenie bohaterów" – Morgan Rice – recenzja

Okładka książki Przeznaczenie bohaterówThorgin pochodzi z małej wioski położonej w zapomnianych zakątkach Królestwa Kręgu. Jego ojciec i trzej bracia traktują go z pogardą i niechęcią, ale chłopak ma wyższe cele i marzenia więc nic sobie z tego nie robi. Chce bowiem zostać jednym ze Srebrnych, czyli członkiem jednego z najznamienitszych oddziałów królewskiej armii. Gdy w Dniu Poboru dworscy żołnierze nie wybrali go, chłopiec ucieka do lasu, gdzie spotyka bardzo dziwną postać, która jak się okazuje nie znalazła się tam przypadkiem... Rozmowa z Argonem, królewskim druidem, sprawia, że Thor podejmuje decyzję ważącą na całym jego życiu... Wyrusza w podróż do królestwa, by odkryć i spełnić swoje przeznaczenie... Po przybyciu poznaje całą rodzinę McGillów, która jest do niego przyjaźnie nastawiona i pomaga mu. Jedynie Królowa wciąż knuje przeciwko Thorginowi...

Czy Thorowi uda się dostać do Legionów?
Jak ułoży się jego relacja z piękną Gwendolyn?
Co sprawi, że magiczne zdolności chłopca wyniosą go do chwały?
I jakie skutki będzie miało jego przeznaczenie?

Na te i inne pytania odpowiedź musicie znaleźć sami. I to zdecydowanie musicie, ponieważ książka ta jest jedną z lepszych, jakie do tej pory czytałam. Szłam do szkoły, czytałam ukradkiem na lekcjach, a po powrocie do domu znów rzucałam się w otchłań lektury tej, bagatela, 347-stronicowej powieści. Nie mogłam oderwać wzroku od kolejnych przygód głównego bohatera, które swą wartkością akcji nie wypuszczały z objęć na dobre kilka godzin. Zgrabnie napisane dialogi przemieszane z plastycznymi opisami sprawiły, że ta pozycja zachwyciła mnie i jakież było moje przerażenie, gdy historia ta nagle się skończyła... Natychmiast pobiegłam sprawdzić, czy to pojedyncza pozycja, gdy w końcowym „O autorce” zauważyłam zdanie „Krąg Czarnoksiężnika (epickie fantasy obejmujące już siedemnaście tomów)” i dawno nie czułam tak dużej ulgi. Pozostaje mi tylko czekać na tłumaczenie pozostałych szesnastu części, choć wiem, że to nie będzie łatwe. Mam nadzieję, że ta recenzja zachęci tłumacza Michała Głuszaka do wzięcia się do roboty i zaspokojeniu mojej ciekawości i chęci dalszego poznawania Królestwa Kręgu i jego dziejów. Jeżeli moje peany jeszcze Was nie przekonały, to po prostu sami przeczytajcie i oceńcie, a możecie mi wierzyć, że uznacie je za zupełnie uzasadnione. Polecam wszystkim, bez względu na wiek, płeć, preferencje gatunkowe i inne kryteria, ponieważ każdy znajdzie w niej coś dla siebie!

„Codziennie staraj się być kimś lepszym. Nie tylko od innych, ale od siebie samego. Broń tych, którzy nie potrafią obronić się sami. Takie zadania nie są przeznaczeniem dla lekkoduchów – to PRZEZNACZENIE BOHATERÓW.”


zachwycona 3sorrow, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Feeria. 

"Clariel" – Garth Nix - recenzja

Okładka książki ClarielClariel to potomkini starego rodu Abhorsenów – tych, którzy wchodzą w Śmierć. Jej samej jednak nie ciągnie do Kodeksu czy nekromancji. Woli spędzać czas w Wielkim Lesie, być samotną, jednak właśnie to sprawia, że jest szczęśliwa. Musi jednak porzucić swe marzenia, gdy wraz z matką-złotniczką i ojcem przeprowadza się do Belisaere. Clariel nie zamierza się jednak poddawać. Obiecuje sobie, że zniknie z miasta, najszybciej jak się uda, po czym rozpocznie takie życie, jakiego od zawsze pragnęła. Jednak jej rodzice nie pochwalają tego pomysłu. Już planują dla niej inne życie…
Gdyby głowę Clariel zaprzątał tylko ten jeden problem…

Jednak w mieście dzieje się dużo więcej. Spiski, polityczne intrygi, bierność króla Orrikana, potęga Cechów i ludzie, którzy cały czas czegoś chcą od Clariel. Zostań Regentką! Wybierz prezent dla króla! Zostań moją żoną! I choć Clariel dąży tylko do powrotu do lasu, nie może po prostu zignorować tych ludzi. A tak bardzo chciałaby decydować sama o swoim losie.

Czy uda jej się spełnić marzenia?
I czy po drodze nie zgubi gdzieś siebie?
Nie dowiecie się, dopóki nie przeczytacie.

Garth Nix jest na pewno znanym autorem dla czytelników gustujących w książkach fantasy. ,,Clariel’’ to prequel trylogii o Starym Królestwie. Książki ,,Sabriel’’, ,,Lirael’’ oraz ,,Abhorsen’’odniosły sukces i spodobały się czytelnikom. Jak będzie i z tą powieścią?

Nie miałam okazji zapoznać się z tą trylogią i oceniam ten tom z perspektywy czytelnika, który w ogóle nie zna Starego Królestwa ani zasad w nim panujących. Na początku ciężko czytało mi się książkę, nie mogłam się skupić na chwilami przydługich dialogach.  Jednak wraz z rozwojem akcji, ,,Clariel’’ zaczęła mi się podobać. Jej dużym plusem jest realistycznie stworzony świat z zasadami i prawami niemal tak rzeczywistymi jak nasze kodeksy. Bohaterzy z krwi i kości, z zaletami i wadami, jak w życiu, również mnie urzekli. Właśnie dlatego polecam ,,Clariel’’ wszystkim czytelnikom, nie tylko tym uwielbiającym literaturę fantastyczną. Bo choć ja nie zaliczam się do nich i mnie się ta książka spodobała. Dlatego też Wy sami spróbujcie i przeczytajcie, a kto wie…Może nie zechcecie wyjść ze Starego Królestwa!


Katia, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego

piątek, 20 marca 2015

"Lekkość" - Anna Starmach - recenzja

Anna Starmach - jurorka Master Chefa, absolwentka francuskiej szkoły Le Cordon Bleu, znana zarówno z programów kulinarnych (min. Szybkie 25), jak i książek. Osobiście często widziałam rzeczy, które gotuje i wyglądały przepysznie. Jednak nigdy nie podejrzewałabym jej o wydanie książki o zdrowym odżywianiu. Ale jak widać, nawet ona uległa powszechnej modzie na bycie fit.

Okładka książki LekkośćW książce znajdziemy jadłospisy na 5 tygodni (60 przepisów), 15 zestawów ćwiczeń, oprócz tego wiele porad nie tylko od samej autorki, ale także jej dietetyczki i trenerki personalnej, która pomogła jej zgubić zbędne kilogramy Marii Kruczek. Ćwiczenia są precyzyjnie opisane, dostosowane do poziomu osób początkujących, niemających wcześniej do czynienia z aktywnością fizyczną. Przepisy nie są może szalenie odkrywcze, ale wydają się proste, smaczne, przygotowane z tanich i łatwo dostępnych składników, i oczywiście zdrowe. 

Książka jest ładnie wydana, przejrzysta, podoba mi się jej forma i to, że przed każdym tygodniem, autorka opisuje swoje doświadczenie w tym czasie. Jednak, mimo wszystko, nic jej nie wyróżnia na tle innych książek o zdrowym stylu życia i wydaje mi się niemal lustrzanym odbiciem publikacji: ,,Żyj zdrowo z Anną Lewandowską" i ,,Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską". Mimo ładnej grafiki, wydaje mi się ona niemal identyczna jak w pierwszym przypadku i nawet zdjęcia (np. w obydwóch przypadkach, Anna siedzi zamyślona nad kubkiem z kawą) są bardzo podobnie zrobione i rozplanowane. 


Może i Anna Starmach Ameryki nie odkryła ze swoimi zasadami zdrowego życia, ale jeżeli źle się odżywiasz i spędzasz całe dnie na kanapie, to z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że ta książka z pewnością pomoże ci odpowiednio jeść, zażywać odpowiednią ilość ruchu i być szczęśliwym. 

Sheri, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.