tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

czwartek, 21 czerwca 2018

"Moje serce, mój wróg" - A. J. Steiger - recenzja


OkÅ‚adka książki Moje serce, mój wrógChoć brzmi to banalnie, Alvie jest inna niż wszyscy. Bardziej krucha. Inteligentniejsza, ale nieprzystosowana. Wycofana. Z zespołem Aspergera, który powoduje, że jest jej nieco trudniej. Ale, ale... Alvie sobie poradzi. Plan jest taki, by dotrwać na spokojnie do osiemnastych urodzin. Wtedy to w końcu pod kątem prawnym wreszcie stanie się dorosła, a więc i niezależna od wszelkich instytucji. W końcu wolna. To nie może być zbyt trudne, prawda? To tylko parę miesięcy?
Prawda?

No nie do końca.

W życiu nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.

Alvie spotyka Stanleya, chłopaka nieco dziwnego, nietypowego. Ciągle widzi go z laską... Ma więc jakąś tajemnicę. Zapewne niejedną. 

Czy to ich właśnie przyciąga do siebie? Chcąc nie chcąc, zbliżają się do siebie.
Czy uda im się przełamać mury otaczające ich serca?
Czy może być to takie proste?
Co ukrywa Stanley?
I czy w ogóle można odpowiedzieć na te pytania jednoznacznie...

,,Kiedy byłam młodsza, niektórzy lekarze uważali, że nigdy nie będę zdolna do samodzielnego życia. Do normalnej egzystencji. Chcę im udowodnić, że się mylili.''

Muszę przyznać, że choć wydaje się, że to książka jedna z wielu, ta jednak mnie czymś urzekła. Nie jestem do końca pewna czym, ale na pewno czytało mi się tę powieść bardzo przyjemnie. Akcja toczy się powoli, historie bohaterów spokojnie wyłaniają się, jednocześnie tworząc ich samych.

Uważam, że jest to dobra powieść, która jednocześnie utożsamia sam fakt istnienia czegoś takiego jak zespół Aspergera. A to jest bardzo ważne i jest jednym z powodów, dla których uważam, że warto zapoznać się z tą pozycją.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

środa, 20 czerwca 2018

"Rok na odwyku. Kronika powrotu" - Katarzyna T. Nowak - recenzja


OkÅ‚adka książki Rok na odwyku. Kronika powrotuJak to być uzależnionym? Ale tak uzależnionym, że bez leków nie jesteś w stanie funkcjonować, a najlepiej byłoby gdyby się dało popić je wszystkie alkoholem? Ona wiedziała, że jest źle, dlatego zgłosiła się na odwyk. Opisała swoje nieszczęście, doświadczenie, bolesne przeżycia i prawdziwą historię wychodzenia z uzależnienia.

Katarzyna T. Nowak jest córką Doroty Terakowskiej (pisarki) i Andrzeja Nowaka (kompozytora). Musiała dwukrotnie zmieniać liceum z powodu udziału w protestach w 1980 r. Jej charakter idealnie przelewa się na książkę, którą napisała korzystając z własnych doświadczeń.

Zdanie, które według mnie najlepiej opisze ten mały pamiętnik to: „Fajnie się go czyta.”. Jest napisany w sposób bardzo, ale to bardzo przystępny jak na to, że mówi o tak trudnym temacie. Kiedy przechodziłam z autorką przez jej trudności czułam się jakbym byłą tuż obok i obserwowała to o czym pisze. Stała całkowicie z boku, ale tuż obok, to dało mi poczucie więzi z główną bohaterką, pozwoliło głębiej zrozumieć jej problemy i motywy działania, zobaczyć co mogła czuć ona sama. Dzięki temu dotarł do mnie przekaz powieści.

Cieszę się, że w swoim dotychczasowym życiu mogłam napotkać taką książkę i uważam, że każdy w miarę dojrzały nastolatek, czy dorosły coś z niej "wyciągnie". Nie ma sensu czytać tego „dla beki”, ale warto jeśli chcemy poznać siebie, bo każdy z nas zmaga się z presją otoczenia, czasu, ale nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. O tym jest „Rok na odwyku”.

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

wtorek, 19 czerwca 2018

"Tamta dziewczyna" - Erica Spindler - recenzja


OkÅ‚adka książki Tamta dziewczyna“Tamta dziewczyna” E. Spindler to niebanalny kryminał dla miłośników tajemniczych historii. 

Akcja powieści toczy się w Luizjanie, gdzie mamy przyjemność poznać nietuzinkową postać Mirandy Rader. Randi, jak znajomi zwykli ją nazywać, już jako piętnastolatka pakuje się w kłopoty i jest na bakier z prawem. Jej młodzieńczy wizerunek jaki ukazuje nam się na samym początku książki zdaje kłócić się z osobą dorosłej Mirandy, funkcjonariuszki policji w Harmony. Autorka decyduje się przedstawić nam Mirandę z dwóch różnych stron, które w ogóle do siebie nie pasują. 

Czytając książkę Spindler, co kilka rozdziałów dostajemy szansę zaznajomić się z przeszłością detektyw Rader. Poznajemy jej młodzieńcze problemy oraz środowisko z jakiego się wywodzi, ale również jej mroczną tajemnicę, którą dzisiaj stara się wymazać z pamięci. Jednak wraz z nieoczekiwanym morderstwem wykładowcy miejscowej uczelni sprawy zaczynają się komplikować, nieprzyjemne wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą, a wszystko obraca się przeciwko naszej pani detektyw. 

Co z tym wspólnego ma denat, jego ojciec - rektor uczelni oraz komendant Cadwell?

Książkę czyta się przyjemnie i z zaciekawieniem, wraz z każdą przeczytaną stroną byłam żądna wiadomości i rozwiązań. Kiedy już rozpocznie się przygodę z Randi Rader nie można odłożyć jej na później. Powieść Erici Spindler bez wątpienia można zaliczyć do tych z gatunku na jedną noc lub nużącą podróż. Czytając możemy poczuć unikalny klimat Luizjany i zamykając oczy przenieść się na ciemną ulicę gdzieś za miasteczkiem Jasper w letnią parną noc. Bohaterowie wykreowani przez pisarkę pozostają jedynymi ludźmi liczącymi się w danej chwili i po skończeniu czytania ciężko jest uwierzyć, iż oni oraz ich losy są tylko fikcją, kiedy przecież jeszcze niespełna minutę temu byli dla nas najbliższymi przyjaciółmi, wrogami czy rodziną. 

Główna bohaterka jest pełną wad kobietą z trudną przeszłością, być może nawet problematyczną, mimo to dla czytelników staje się wzorcem postępowania oraz chodzącą zagadką. Detektyw Rader została świetnie wykreowana, widzimy jej przemiany i to jak radzi sobie z powracającą do niej przeszłością, jest bohaterką dynamiczną i dzięki niej mamy do czynienia z dobrze rozwiniętym wątkiem psychologicznym, który z pewnością nadrobi mniejsze niedociągnięcia autorki.

Historia Mirandy z pewnością przypadnie do gustu zarówno zaczytanym weteranom jak i tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kryminałami.
Podsumowując książkę oceniam na plus oraz gorąco polecam zwłaszcza na długie wieczory. “Tamta dziewczyna” nie raz zaskakuje oraz zajmuje myśli na długie godziny.

Palcia, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse.  

piątek, 8 czerwca 2018

"Niki i Tesla. Bunt armii robotów" - Bob Pflugfelder & Steve Hockensmith - recenzja


OkÅ‚adka książki Niki i Tesla. Bunt armii robotówBob Pflugfelder – otrzymał wiele cennych wyróżnień za swoją pracę w szkole podstawowej. Jego sposób nauczania pozwolił mu na wystąpienie w telewizji, między innymi na kanale History Channel oraz w programie Access Hollywood. Na co dzień mieszka w Watertown w stanie Massachusetts.

Steve Hockensmith – autor powieści detektywistycznych i kryminalnych takich jak: Pride and Prejudice oraz Zombies: Dawn of Dreadfuls. Od dawna mieszka z żoną i dwojgiem dzieci w Kalifornii, niedaleko od Half Moon Bay – miasteczka, w którym wakacje spędzają bohaterowie tej książki.

Zabawne rodzeństwo, spędzające wakacje u szalonego wujka-naukowca, po raz kolejny wplątuje się w tajemniczą sprawę. Tym razem problemem mogą okazać się roboty, które na pierwszy rzut oka, wydają się nie być zbyt groźne...

W małym miasteczku Half Moon Bay dochodzi do tajemniczej kradzieży. Złodziej nie pozostawia po sobie żadnych śladów, a nieudolna policja nie radzi sobie z tropieniem rabusia. Gdy wszystkie sposoby dorosłych zawodzą, do akcji wkraczają jedenastoletni detektywi. Niki i Tesla razem z pomocą przyjaciół biorą na siebie tę sprawię. Szpiegują podejrzanych, skradają się po ciemnych zaułkach, a nawet udają, że kochają szczury. To wszystko po to, aby dotrzeć na ślad przestępcy, który może czaić się w najmniej oczekiwanym miejscu. Podczas prowadzenia śledztwa, aby ułatwić sobie zadanie, rodzeństwo konstruuje różne roboty. Pomagają im one w rozwiązaniu sprawy, a przy okazji dostarczają wiele śmiechu i zabawy. Choć w mieście czyha złodziej, a rodzice dalej nie odpowiadają na ich telefony, rodzeństwo spędza feralne wakacje na wesoło. 

Jeśli chcesz wiedzieć, kto tak naprawdę był złodziejem, co dokładnie skonstruowało rodzeństwo albo kim jest tajemnicza doktor Sakuari, koniecznie przeczytaj tę powieść!

Kolejny tom przygód Nikiego i Tesli zawiera mnóstwo pomysłów na samodzielną zabawę w małego konstruktora w domu. Jeżeli kiedykolwiek marzyłeś o zbudowaniu własnego robota, posiadającego różnorakie funkcje, ta książka jest właśnie dla Ciebie! Instrukcje, które zawiera, pozwolą Ci w łatwy i przyjemny sposób skonstruować pierwszego robota, który będzie skakał, straszył, lub nawet świecił oczami. Konstrukcje są tak banalne, że nawet jeśli jesteś w trzeciej klasie szkoły podstawowej, powinieneś sobie poradzić, choć zawsze można poprosić o pomoc rodziców, dziadków czy starsze rodzeństwo...

Książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Rozśmiesza i bawi, a przy okazji uczy o prawdziwej przyjaźni i błyskotliwym unikaniu kłopotów. Autorzy połączyli zabawny świat Nikiego i Tesli z elementami instrukcji, dzięki czemu nawet najmłodsi mogli nauczyć się czegoś nowego, a bardzo potrzebnego w późniejszym życiu. Mnie książka bardzo przypomina poprzednie części, jednak dalej byłam zaciekawiona, co tak naprawdę się wydarzy.

€m, 15

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa RM. 

czwartek, 7 czerwca 2018

"Nowakowie. Kruchy fundament" - Barbara Sęk - recenzja


OkÅ‚adka książki Kruchy fundamentTwórczość Barbary Sęk znam z jej poprzednich powieści „Dlaczego ona” i „Miłość na szkle”. Obydwie rewelacyjne. Dlatego gdy zobaczyłam zapowiedzi Nowaków..., aż dostałam wypieków na twarzy. Zaczęłam czytać i … coś mi  zazgrzytało. W mojej głowie mnożyły się pytania: Dlaczego Sęk znowu pisze o zdradzie w małżeństwie? Przecież to już było… Cały czas coś mi nie pasowało. Zastanawiałam się czemu autorka powiela temat skoro w „Dlaczego ona” mistrzowsko go rozpracowała? I skończyłam czytać Kruchy fundament w nieświadomości. Zupełnie nie skojarzyłam, że te dwie powieści opowiadają o jednej i tej samej rodzinie, a pierwszy tom Nowaków... to nic innego jak, rozszerzona i przedstawiona trochę pod innym kątem, historia z Dlaczego ona. Zawiodła mnie pamięć. Nie zapomniałam jakie emocje towarzyszyły mi w trakcie lektury, ale szczegóły totalnie mi uleciały. Może to wina czasu, a może dużej ilości książek przeczytanych w „międzyczasie”.

Ale do rzeczy… Nowakowie, to rodzina jakich wiele. On – przystojny, zaradny, świetnie zarabiający, mający doskonały kontakt z dziećmi. Ona – wzór żony, matki i gospodyni. Z boku wszystko wygląda pięknie, wręcz idealnie. Ale gdy zajrzymy do środka, to kryształowo nie jest. Małgorzata wie, że Krzysztof ma kochankę, ale nie zdradza się z tym i robi wszystko, by mąż nie zostawił rodziny. Ucieka się nawet do zachodzenia w kolejne ciąże, by mężczyzna nie odszedł. Krzysztof oszukuje siebie, żonę, kochankę i dzieci. Funkcjonuje w dwóch domach równocześnie.

Co z tego wyniknie?
Jak to odbije się na losach bohaterów?

Przeczytajcie i sprawdźcie:)

Szczerze powiem, że miałam większe oczekiwania związane z tą lekturą. Apetytu narobiły mi dwie wcześniejsze powieści autorki. Pamiętam, jak Dlaczego ona szarpała moimi nerwami i emocjami. Nie mogłam przestać czytać, a ostatnia kartka, ostatnie zdanie było jak cios. Miłość na szkle również zrobiła na mnie ogromne wrażenia i postawiła pisarce wysoką poprzeczkę.

Kruchy fundament czytało się dobrze, ale debiutancką powieść odebrałam jako bardziej „świeżą”. Dlatego czekam z ogromną niecierpliwością na drugi tom Nowaków... Przekonałam się już, że Barbara Sęk ma doskonałe pióro i ogromny potencjał i podejrzewam, że jeszcze mnie zaskoczy i "czytelniczo sponiewiera”. Na to liczę.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B.

piątek, 25 maja 2018

"Ktoś ci się przygląda" - Katarzyna Misiołek - recenzja


OkÅ‚adka książki KtoÅ› ci siÄ™ przyglÄ…daCieszę się na każdą nową powieść Katarzyny Misiołek. Tak było i tym razem. Czekałam z niecierpliwością na dzień, w którym będę mogła sobie sprawić przyjemność zasiadając do lektury „Ktoś ci się przygląda”. Przyjemność tym większą, że akcja powieści rozgrywa się w Krakowie, w Podgórzu, mojej dzielnicy.

Anna jest matką, kobietą którą mąż zostawił z małym dzieckiem odchodząc do innej. Mimo że od rozwodu minęło kilka lat, Anna nadal rozpamiętuje chwile spędzone z byłym mężem. Na co dzień radzi sobie nie najgorzej – pracuje na uczelni, prowadzi wieczorny program na antenie radiowej. Przyjaźni się z innymi samotnymi matkami. Aż tu nagle zdaje sobie sprawę, że ją ktoś obserwuje…

Pojawiają się głuche telefony, obraźliwe komentarze na radiowym Facebooku, bukiet kwiatów z bilecikiem, na którym jest napisane” Lubię patrzeć kiedy śpisz”. W końcu kobieta orientuje się, że ktoś posiada klucze do jej domu… Domu, który w tym momencie przestaje być azylem, bezpieczną przystanią. Anna zaczyna wariować. Podejrzewa wszystkich – studenta - odrzuconego kochanka, żonę byłego męża, autora obraźliwych komentarzy, sąsiada. Niczego już nie jest pewna. A może to tylko jej wyobraźnia płata figle?

Książkę niewątpliwie czyta się szybko. Styl, język, lektury potwierdzają, że Misiołek ma fach w ręku i zna się na swojej robocie :). O stalkingu słyszy się coraz częściej. Dobrze, że autorka pokazała uczucia nękanej osoby. Jej strach, przerażenie, rosnącą podejrzliwość, wołanie o pomoc, zmiany nastroju i wszechobecne wątpliwości.

Powieść podobała mi się, ale była zdecydowanie za krótka.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza.

piątek, 11 maja 2018

„Bez pożegnania” - Mia Sheridan – recenzja


OkÅ‚adka książki Bez pożegnaniaMia Sheridan – autorka powieści romantycznych. Zdobyła tytuł bestsellerowego autora według New York Times`a, USA Today i Wall Street Journal. Mieszka w Cincinnati, w stanie Ohio. Jej najsłynniejsze dzieła to : „Bez uczuć”, „Bez szans”, „Bez lęku”.

„Bez pożegnania” jest to opowieść o Lii Del Valle, córce imigrantki z Meksyku, która jako jeszcze dziecko musiała pomagać matce w ciężkich pracach. Jej rodzicielka pracowała kiedyś na farmie u Sawerów. W ten sposób dziewczyna poznała bliźniaków Prestona i Cola, którzy odmienili jej los na zawsze.
 
Czy Lii uda się „wyrwać” z szarej nudnej rzeczywistości?
Czy  podąży za głosem swojego serca?

Przeczytaj a z pewnością się nie zawiedziesz.


Jak to już jest w romansach, głównym motywem jest miłość, ale na tym się nie kończy. Są tam też poruszone kwestie żałoby, rasizmu i trudnego losu imigrantów.

„Bez pożegnania” to książka przede wszystkim prawdziwa. Bez trudu możemy sobie wyobrazić sytuację i wczuć się w los bohaterów. Narrator, którym jest Lia lub Preston, pokazuje rzeczywistość tych ludzi, zawirowania oraz kłopoty i choć cała historia jest wymyślona to nie znaczy , że autorka nie oparła jej na realnym życiu. Jest też inspirująca i sprawia, że na chwilę możemy się odsunąć od swoich problemów. Narrację poprowadzono w lekki sposób.  Podsumowując - wciągająca.

Dla mnie ta książka jest czymś nowym, lekkim. Nie mogłam się od niej oderwać póki nie dotarłam do samego końca a nawet po tym długo myślałam o tym co się wydarzyło. Bez wątpienia to opowieść, o której nie da o sobie zapomnieć. Cóż więcej mogę powiedzieć? Tego nie da się opisać. Sam się przekonaj i przeczytaj. Gorąco polecam.

Paula, lat 16

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

poniedziałek, 7 maja 2018

,,Gra w kolory” - Marzena Rogalska - recenzja


OkÅ‚adka książki Gra w koloryMarzena Rogalska to dziennikarka radiowa i telewizyjna, która spełnia się również, jako autorka pasjonujących powieści obyczajowych. Napisała między innymi ,,Wyprzedaż snów”, która szybko stała się bestsellerem. Obecnie ukazała się najnowsza książka jej autorstwa, pod tytułem: „Gra w kolory”.

Głowna bohaterka - Agata Donimirska jest młodą kobietą, która wiele w swoim życiu przeszła. Jej historia, zapisana na kartach tej książki zaskakuje przede wszystkim mnogością zdarzeń, które w pewien sposób naznaczyły jej życie. Agata przeżywa właśnie dotkliwą stratę swojej drugiej połówki i usiłuje otrząsnąć się z  żałoby. Pomagają jej w tym troskliwi przyjaciele, którzy dają jej ogromne wsparcie. 

Główna bohaterka nie jest zwykłą kobietą, która wiele przeszła. Jej bliscy porównują ją wręcz do kota, który ma dziewięć żyć, a Agata właśnie po raz kolejny zaczyna żyć na nowo. Jednakże wciąż obawia się, czy znajdzie się ktoś, z kim będzie mogła wieść dalsze życie. Jej szarą codzienność odmieniają jednak tajemnicze maile z fragmentami anonimowych opowiadań tego samego autora. Te listy nie tylko intrygują Agatę, ale równie pomagają jej zrozumieć jak odzyskać szczęście i żyć dalej, pomimo tego, co wydarzyło się w jej życiu. W końcu kobieta dochodzi do wniosku, że aby uwolnić się od bolesnej przeszłości, należy stawić jej czoła i się z nią zmierzyć, a ucieczka to nie jest odpowiednie rozwiązanie. Dopiero potem z nową siłą i entuzjazmem można ruszyć przed siebie. Po dojściu do takiej konkluzji, kobiecie nie pozostaje nic innego jak tylko odnalezienie autora tajemniczych tekstów i poznanie mężczyzny, w którym jak sama nie ukrywa lekko się zadurzyła. 

Czy Agacie uda się odnaleźć człowieka, który dał jej szansę na nowe życie? I przede wszystkim, kim tak naprawdę będzie? Tego dowiecie się dopiero na końcu.

Ta książka przedstawia dość ciekawą sytuację, opowiadającą o poszukiwaniu własnego szczęścia. Po przeczytaniu całej książki stwierdzam, że najciekawsze zdecydowanie jest zakończenie, które jest niezwykle pochłaniające i pasjonujące. Jedyne, co uważam za niewielki minus to zbyt duża wielowątkowość tej książki, która odrobinę odwraca uwagę czytelnika od głównej bohaterki. Jednakże mimo to, na pewno warto ją przeczytać.

Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

wtorek, 24 kwietnia 2018

"Sprzeczne sygnały" - Kasia Bulicz-Kasprzak - recenzja


Okładka książki Sprzeczne sygnały
Kasia Bulicz - Kasprzak to autorka ośmiu powieści. Napisała m.in.  „Meandry miłości”, „Dom na skraju”, „Nie licząc kota”. Zadebiutowała w 2012 dzięki nagrodzie w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo „Nasza Księgarnia” . Mieszka w Sulejówku .

Gdy słyszymy hasło ‘bliźnięta’ od razu rysuje się nam obraz osób podobnych do siebie. Często nie tylko pod względem wyglądu. A jak jest w przypadku bohaterek  „Sprzecznych sygnałów”?

Od jakiegoś czasu Ludmiła i Iza nie dogadują się ze sobą. Wydaje się, iż tak naprawdę łączy je, pielęgnowana latami uraza i wzajemna niechęć. Ale przychodzi moment, że muszą połączyć siły. Wplątują się bowiem w aferę kryminalną. Mianowicie w biurze ich brata Krzysztofa Ludmiła znajduje zwłoki mężczyzny, którego szczerze nienawidzi. Bojąc się posądzenia o morderstwo prosi o pomoc swoją bliźniaczkę.

Zabójstwo jest głównym wątkiem powieści, ale poczytamy tu także o zawiłych relacjach rodzinnych, niebezpieczeństwach, kłamstwach, zdradach, nieczystych interesach i politycznej rywalizacji.

„Sprzeczne sygnały” to komedia kryminalna, z kart której przebijają się również poważne tematy, takie jak związki rodzinne, zadawnione krzywdy, nieujawnione sekrety. Choć w trzypokoleniowej rodzinie Janickich na pozór wszystko wygląda dobrze, to okazuje się, że są to tylko pozory. Członkowie rodziny nie czują się dobrze w swoim towarzystwie. Kłamią, zdradzają i oszukują. Źródeł tych zachowań należy szukać w przeszłości każdego z nich. To ona ukształtowała ich wzajemne relacje i to tam jest podłoże ich konfliktów.

Język powieści jest lekki, nieskomplikowany, co powoduje, że książkę czyta się dobrze i szybko. Zagadka ciekawi i skłania do pochłaniania kolejnych stron. Z pewnością sprawdzi się jako lektura dla osób, które chcą się zrelaksować i odpocząć po ciężkim dniu.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

"Dżentelmen w Moskwie'' - Amor Towles - recenzja


OkÅ‚adka książki Dżentelmen w MoskwieHrabia Aleksander Rostow to dżentelmen w każdym calu. Nawet w obliczu nieszczęścia potrafi zachować zimną krew, a przede wszystkim klasę.

W 1922 hrabia zostaje skazany na dożywotni pobyt w luksusowym hotelu Metropol. Wszystko przez jeden wiersz o nieodpowiedniej treści... Biorąc pod uwagę, jak burzliwy był to czas w Rosji, z pozoru może wydawać się, że to lekka kara. A  jednak... 

Jak długo można pozostawać w tych samych ścianach? Poruszać po tych samych korytarzach? Jak długo człowiek może tak żyć, nie tracąc przy okazji sensu samego życia?

Aleksander za wszelką cenę próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości i nie stracić rezonu. Z trudem udaje mu się zbudować namiastkę nowego życia, przez okno obserwując zmieniającą się Rosję. To jego przyjaciele i goście hotelowi dają mu wgląd na wydarzenia rozgrywające się na arenie międzynarodowej. I choć chwilami wydaje się, że świat na zewnątrz się rozpada, hrabia trwa, niezmiennie pozostając dżentelmenem.

Jak Aleksander ułoży swoje życie?
Czy uda mu się wydostać ze złotej klatki?
Jak zmieni się kraj przez wszystkie lata więzienia?
Zapraszam w niezwykłą podróż w głąb Rosji...

Amor Towles był doradcą inwestycyjnym. Zdecydował się jednak na porzucenie tej pracy na rzecz pisarstwa. I z całą pewnością była to dobra decyzja. Jego pierwsza powieść ,,Dobre wychowanie'' okazała się prawdziwym sukcesem. Nie miałam przyjemności zapoznać się z tą pozycją, ale po ,,Dżentelmenie w Moskwie'' mogę bez wahania stwierdzić, że Amor Towles to pisarz niebanalny, na którego nowe pomysły trzeba i należy czekać.

,,Dżentelmen...'' może z pozoru wydawać się powieścią trudną do przebrnięcia ze względu na grubość (ponad 500 stron). Zapewniam jednak, że w czasie lektury zapragniecie by książka stała się jeszcze dłuższa.

Najpierw warto wspomnieć o wspaniałej oprawie graficznej, która z pewnością zachęca czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Sama historia hrabiego urzeka i oczarowuje. Każde słowo w tej książce ma znaczenie, nakreśla nam bowiem niezwykły obraz zmieniającej się Rosji. Postacie są wyraźnie zarysowane, każda ze swoją przeszłością i niepewną przyszłością. Fabuła wciąga, czytelnik bez reszty zatraca się w magicznej rzeczywistości Metropolu. Ta książka ma po prostu to ,,coś''. Niezwykły czynnik, który zachwyca, przyciąga i świadczy o wyjątkowości powieści. Taki właśnie jest ,,Dżentelmen w Moskwie''. Uważam, że to pozycja obowiązkowa. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Mam tylko jedną radę. Nie śpieszcie się z czytaniem. Smakujcie każde słowo, by lepiej docenić kunszt literacki Amora Towlesa.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

piątek, 6 kwietnia 2018

,,To, co widzę bez ciebie'' - Peter Bognanni - recenzja


Okładka książki To, co widzę bez ciebiePoznajcie Tess.
Tess ma dopiero 17 lat.
Parę miesięcy temu jedna impreza zmieniła jej życie. To właśnie tam poznała Jonaha - bostońskiego studenta. Podświadomie wyczuła w nim pokrewną duszę i nie myliła się. Jednak między Iowa (miejsce, w którym uczy się Tess) a Bostonem jest parę dobrych kilometrów. Stąd też Jonah i Tess zaczęli wymieniać się wiadomościami...Tweety, maile, smsy - wszystko, codziennie, szczerze. Z każdą kolejną wiadomością poznawali się coraz lepiej. Mijały miesiące, w czasie których zaczęli nawet nieśmiało planować wspólne wypady i wyjazdy.

Do czasu.

Do momentu w którym Tess dowiedziała się, że Jonah popełnił samobójstwo.

Cały świat dziewczyny rozpada się na kawałki. Nie rozumie - jak to możliwe, że osoba z którą rozmawiała codziennie od paru miesięcy, robi coś takiego? Nie może się pozbierać i w końcu podejmuje trudną decyzję o porzuceniu szkoły z internatem i przeprowadzce do szalonego ojca, prowadzącego firmę pogrzebową.

Czy Tess pozbiera się po stracie Jonaha?
Czy uda jej się zrozumieć powody jego dramatycznej decyzji?
Czy odpowiedzi na te pytania są w ogóle możliwe?
Nie odpowiem na żadne z tych pytań...

Peter Bognanni w swojej powieści chciał przekazać coś więcej. To nie miała być i nie jest zwykła książka dla nastolatków. Poruszane są w niej niezwykle trudne tematy takie jak przemijanie, radzenie sobie ze stratą i wreszcie najtrudniejszy jakim jest samobójstwo. Muszę przyznać, że poradził sobie bardzo dobrze. Dobrze wykreowane postacie, ciekawa fabuła i nie omijanie trudnych tematów - to największe plusy tej powieści. Co jest minusem? Cóż...Po tym gdy na rynku czytelniczym pojawiły się takie tytuły jak ,,Trzynaście powodów'' czy ,,Wszystkie jasne miejsca'' okazuje się, że ,,To, co widzę bez ciebie'' nie wyróżnia się zbytnio na ich tle. Staje się po prostu jedną z wielu. Mimo wszystko, uważam, że warto zapoznać się z tą książką. I może w biegu codziennego życia przystanąć na chwilę, docenić to, co się ma i osoby wokół nas...

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

czwartek, 5 kwietnia 2018

,,Robin Graficiarz'' - Muriel ZÜrcher - recenzja


Robin Graficiarz - Zurcher Muriel,,Chłopak kończył wspinaczkę. Stanął na rynnie i zaczął obmacywać dach powyżej załamania. (...) I właśnie wtedy rynna się zarwała.
Sam poczuł, że spada. Stało się to tak nagle, że jego płuca skurczyły się z trwogi i chłopak czknął. Stracił wszelki kontakt z rzeczywistością (...).''

Paryż ma kłopoty. Oto na jego ulicach rozpanoszył się tajemniczy przestępca, który nocami szpeci budynki miasta. Chociaż to, czy szpeci, to akurat kwestia sporna. Dość, że policja ma spore nieprzyjemności związane z niemożnością schwytania tego śmiałka.

Sam to właśnie ów poszukiwany. W czasie jednej z wizyt na komisariacie (tak, w komisariacie) przyczepia się do niego dziewczynka.

Czy utrudni mu ona wykonanie wszystkich zaplanowanych graffiti?
Może jej pojawienie się stanie się początkiem końca?
Przekonajcie się sami.

Muszę przyznać, że prostota tej książki urzekła mnie. Ciekawi bohaterowie, niebanalne historie, a przede wszystkim niezwykle lekki język - to największe zalety ,,Robina Graficiarza''. Sądzę, że jest to świetna, niezwykle inspirująca książka dla dzieci (a może i dla dorosłych? ), po którą warto sięgnąć. Poruszy niejedno serce, a z pewnością rozbudzi wyobraźnię wszystkich czytelników.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Polarny Lis.