tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

piątek, 24 listopada 2017

"Serce z piernika" - Magdalena Kordel - recenzja

Okładka książki Serce z piernikaMagdalenę Kordel na pewno znacie. Jest autorką kilkunastu powieści skierowanych głównie do kobiet, ale pewnie niejeden mężczyzna także odnajdzie w nich coś dla siebie. Mnie najbardziej podoba się cykl Malownicze, a Wam? 

W ubiegłym roku przed Świętami mogliśmy zapoznać się z „Aniołem do wynajęcia”, a co tym razem przygotowała dla nas pisarka?

Klementyna to kobieta „z przeszłością”. Porzucona przez matkę po urodzeniu, wychowywała się pod skrzydłami babci. Babci mocno „poplątanej”, która po ciężkich przeżyciach mających miejsce w trakcie wojny, boryka się z problemami psychicznymi. Mianowicie starsza pani, bez względu na porę dnia i nocy, pakuje walizkę i rusza na pociąg. Spędza to sen z powiek Tyśce, której dobro babki Agaty bardzo leży na sercu. Jest też Dobrochna – córka Klementyny, która nie zna swojego ojca. Dlaczego? Przeczytajcie :). No i Irmina, której ta kwestia również nie daje spokoju i wszystkimi sposobami próbuje wyciągnąć od przyjaciółki szczegóły burzliwego romansu.

Pewnego dnia, a właściwie nocy, po kolejnym „ekscesie” babki, Klementyna podejmuje ważną decyzję. Stawi czoła demonom przeszłości, spróbuje uleczyć duszę Agaty i zyskać szczęście oraz względny spokój.

Co postanowi?
Czy pomoże babce?
Czy odnajdzie swoje miejsce na ziemi?
Kto stanie na drodze jej nowego życia?
Czy miłość zapuka do serca Klementyny?
I dlaczego tytuł „Serce z piernika”?

To powieść, którą można czytać niezależnie od pory roku. Jeśli jednak uczynimy to teraz, w tym przedświątecznym okresie, to poczujemy wyraźnie Ducha Świąt, ciepło wigilijnej gwiazdki, moc miłości, przebaczenia, dobra i przyjaźni. Choć w trakcie lektury odczujemy wraz z bohaterami tęsknotę, niepokój, smutek, cierpienie i samotność, to dostrzeżemy też to co najważniejsze. Odczujemy, że nie są to uczucia przeznaczone nam „na zawsze”, że mimo iż one są i ich doświadczamy, to także dzięki nim stajemy się mocniejsi, lepsi, odważniejsi. Łatwiej nam potem docenić dobro i szczęście.


Ponadto gwarantuję Wam, że po przeczytaniu powieści na pewno nie zabraknie piernika na Waszym stole, bo ta książka po prostu niemożliwie wręcz pachnie piernikiem :).

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

wtorek, 21 listopada 2017

"Psiego najlepszego czyli Był sobie pies na święta" - W. Bruce Cameron - recenzja

Okładka książki Psiego najlepszego. Był sobie pies na świętaW. Bruce Cameron autor bestsellera Był sobie pies na święta sprezentował nam swoją nową książkę Psiego Najlepszego. Autor od dziecka był miłośnikiem psów. Jego ukochana suczka z dzieciństwa – Cammie – zainspirowała go do napisania książki Był sobie pies, która stała się światowym fenomenem przeniesionym na ekrany kin. Urocze czworonogi są bohaterami jego wielu opowieści, które podbijają listy bestsellerów i cieszą się ogromnym zainteresowaniem czytelników.

Życie Josha robi obrót o 180 stopni gdy w jego ręce zostaje wciśnięta ciężarna suczka Lucy. Mężczyzna nie ma zielonego pojęcia jak zająć się psem, ani tym bardziej szczeniakami – choć stara się jak może. Na jego ratunek przychodzi Kerri – pracownica schroniska w Evergreen. Razem podejmują się wychowania szczeniaków i przygotowania ich do adopcji.

Opieka nad czworonogami zbliża ich do siebie – jak rozwinie się ich historia do świąt? 

Odpowiedzi szukajcie na kartach powieści!



Psiego najlepszego to jedna z tych książek, którą chętnie bierzesz ze sobą do łóżka i poczytujesz w drodze do szkoły lub pracy (a minimalnie większy druk ułatwia czytanie przy lampce). Lekka historia i prawie 300 stron sprawiły że była to dla mnie bardzo przyjemna lektura.
 
Choć sama nie sięgam często po romanse, nie mogę nie docenić wątku miłosnego. Jest przedstawiony realistycznie – zarówno z momentami słodyczy, jak i goryczy.

Psiaki skradły moje serce i z uśmiechem na ustach odkładałam książkę przeczytawszy ostatnie strony. Uważam że jest to godny polecenia prezent pod choinkę – dla młodszych i starszych miłośników psów. 

Sylf, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Kobiece. 

poniedziałek, 20 listopada 2017

"Podtrzymując wszechświat" - Jennifer Niven - recenzja

Okładka książki Podtrzymując wszechświat,,Życie jest zbyt krótkie, żeby oceniać innych. Nie do nas należy wmawianie innym, co powinni czuć  kim są.(...)JESTEŚCIE CHCIANI. Czy jesteście duzi czy mali, niscy czy wysocy, zwykli czy śliczni, towarzyscy czy nieśmiali. Nie pozwólcie, żeby ktokolwiek wmawiał wam, że jest inaczej. I sami tego nie róbcie.
Zwłaszcza nie róbcie tego sami.''

Poznajcie Jacka i Libby.

Jack to ten popularny, zabawny chłopak, który potrafi oczarować każdego. Pod warunkiem, że rozpozna tę osobę. Jack bowiem ma tajemnicę; tak wielką, że aż dziw, że nie wyszła na jaw przez te wszystkie lata. Ale chłopak bardzo dobrze nauczył się ukrywać i udawać. Nawet własną rodzinę, której nie rozpoznaje. Tak, to prawda. Jack nie rozpoznaje ludzkich twarzy: widzi je, ale ich nie zapamiętuje. Codziennie rano widzi swoją mamę po raz pierwszy.

Kto by się spodziewał?

Z kolei Libby to dziewczyna z przeszłością. Zaledwie parę lat wcześniej okrzyknięto ją ,,najgrubszą nastolatką w Ameryce'' po tym, gdy musiano zburzyć ściany by wydostać ją z własnej sypialni. Był przy niej tylko załamany ojciec, gdyż to właśnie śmierć matki stała się powodem zajadania nastolatki. Po tym wydarzeniu, Libby poddana została leczeniu: zarówno własnego serca, jak i otyłości. Teraz dziewczyna wraca do normalnego życia: szkoły, ludzi i nauki.
Gdy tych dwoje się spotka, parę tajemnic może zostać ujawnionych...A parę złudzeń rozwianych...

Co z tego wyniknie?

Czy rówieśnicy zaakceptują Libby, pomimo jej przeszłości i wciąż paru nadprogramowych kilogramów?
Czy Jack odważy się wyznać prawdę otoczeniu?

Przekonajcie się sami...

Jennifer Niven jest autorką bardzo dobrze przyjętej powieści ,,Wszystkie jasne miejsca''. W ,,Podtrzymując wszechświat'' podjęła bardzo niepopularny temat, jakim jest otyłość i problemy związane z akceptacją zarówno otoczenia, jak i samego siebie. Udało jej się stworzyć wartką akcję i pełnowymiarowych bohaterów. Jednak o ile uważam, że wątek Libby był bardzo dobrze i realistycznie przeprowadzony, o tyle miałam trudności z przekonaniem się do Jacka. Bardzo ciężko mi uwierzyć, że przez te wszystkie lata jego rodzina nie zauważyła, że chłopak cierpi na zaburzenie, niepozwalające mu rozpoznawać twarzy. Nie przeszkodziło mi to w lekturze, ale to pytanie wciąż pozostawało z tyłu mojej głowy. Jednak poza tą jedną usterką, uważam ,,Podtrzymując wszechświat'' za książkę dobrą dla młodzieży, opowiadającą przede wszystkim o trudnej sztuce akceptacji. Myślę, że warto zapoznać się z tą pozycją.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las. 


piątek, 17 listopada 2017

"Rycerze. Dziennik bohatera" - Shuky, Wattch, Novy - recenzja


,,Rycerze. Dziennik bohatera" autorstwa Shuky, Wattch'a i Novy to jeden z serii komiksów, w których Ty jesteś bohaterem, wydawnictwa Foxgames.

Na komiks składają się : krótka historia trzech braci i ponad 380 okienek, które odsyłają nas do kolejnych sytuacji.

Już podczas pierwszych kilku stron poznajemy trzech synów pewnego farmera, którzy postanawiają zostać rycerzami. Jeden zostaje przez nas wybrany na głównego bohatera. Każdy z nich ma pewne mocne i słabe strony. Bracia różnią się od siebie atrybutami : siłą, zręcznością, charyzmą i inteligencją. Wszystkie te cechy są niezbędne by móc zostać pasowanym na rycerza.

Podczas wszystkich przygód, które nas angażują należy najpierw przemyśleć sytuację, a później działać. Czekają na nas niebezpieczeństwa jak i wspaniałe przygody. Najlepsze, że wszystko zależy od tego jak pokierujemy akcją.

Komiks bardzo mi się podobał, mimo że mój bohater kilka razy był bliski śmierci.
Zaciekawiła mnie idea takiego zaangażowania czytelnika w akcję. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać pozostałe części serii, a część poświęconą rycerzom naprawdę polecam. 


Jeżeli masz czas i ochotę, aby sięgnąć po taki rodzaj komiksu, nie zawiedziesz się.

Ola, 16 lat 


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Foxgames.  

czwartek, 16 listopada 2017

,,Miasteczko kłamców” - Megan Miranda - recenzja

Okładka książki Miasteczko kłamcówMegan Miranda to amerykańska autorka wielu słynnych powieści młodzieżowych. Jej najnowszą książką i jednocześnie pierwszym thrillerem jest ,,Miasteczko kłamców”, która niezwykle szybko zyskała status bestsellera i poruszyła wielu znawców literatury.

,,Miasteczko kłamców” to książka, której akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku Cooley Ridge. Nie jest to jednak zwykłe miasto przepełnione codziennością, gdyż na każdym jego rogu wyczuwalny jest strach, w jego domach natomiast mieszka pełno kłamców. Oznacza to tylko jedno: że tam niczego nie można być pewnym. 

Główna bohaterka Nicolette Farrell wychowywała się tam od dziecka, dlatego też do dzisiaj zna każdy zakamarek w miasteczku, nawet mroczny las, w którym dziesięć lat temu zaginęła jej najlepsza przyjaciółka Corinne. Nicco wiodła do tej pory spokojne, szczęśliwe życie u boku kochającego narzeczonego, jednakże w dniu, kiedy otrzymała list od swojego ojca, niemalże od razu wraca do miejsca, w którym spędziła połowę swojego życia. 

Co było w tym liście? 

Otóż były tam tylko następujące słowa: ,,Muszę z Tobą porozmawiać. Ta dziewczyna Widziałem tę dziewczynę”. Wkrótce po jej przyjeździe okazuje się , że zaginęła kolejna kobieta, nierozerwalnie związana z jej przeszłością. Wprawdzie Nicco już od dawna usiłowała zapomnieć o tajemniczych wydarzeniach sprzed dziesięciu lat, aczkolwiek teraz staje się to niemożliwe, gdyż o wszystkim cały czas przypomina jej prowadząca żmudne śledztwo policja. W tej sytuacji należy sobie zadać pytanie: czy te dwie sprawy , zarówno tę , jak i tę z przeszłości coś ze sobą łączy? I kto tak naprawdę kłamie, choć teoretycznie wszyscy mają alibi? Jedno jest pewne: karuzela kłamstw i sekretów ruszyła na nowo, a jej skutki mogą okazać się zaskakujące.

,,Miasteczko kłamców’’ to książka, która w niesamowity sposób wciąga czytelnika w historię bohaterów, choć czasami ciężko jest się odnaleźć w wielu retrospekcjach, wprowadzających nowe wątki. Jednakże pomimo tego małego minusa serdecznie polecam, naprawdę warto ją przeczytać, zwłaszcza dla zaskakującego zakończenia.


Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

środa, 15 listopada 2017

"Busola" - Mathias Enard - recenzja

Okładka książki BusolaBusola przenosi nas do pięknej kultury Wiednia i niemal od pierwszej strony pozwala nam w niej zanurkować i dogłębnie ją poznać. To powieść przepełniona silnymi i strasznymi emocjami, które obciążają czytelnika, pobudzają do refleksji, mocno poruszają.

Dzieło Mathiasa Enarda to historia człowieka, którego zarówno dusza jak i ciało znajdują się w stanie krytycznym. Główny bohater po prostu umiera. Swój ból próbuje znieczulić opium, który doprowadza go do powrotu do wspomnień sprzed lat. Głównym obiektem, na którym skupiają się jego myśli jest Sara, którą dawno temu obdarzył ogromnym, lecz nieodwzajemnionym uczuciem. Teraz chwile spędzone z nią są miejscem, do którego ucieka przed światem, bólem, przed śmiercią.

Busola jest lekturą na pewno ciężką, wymagającą, na co wpływa styl, w jakim została napisana fabuła, ale też sam główny bohater, który ma bardzo skomplikowaną duszę. Język tej powieści jest mistrzowski, ale też trudny. Wpłynął na utworzenie w tej książce wrażenia halucynacji, tajemnicy. Fabuła Busoli również jest bardzo wielowarstwowa. Poznajemy historię niespełnionej miłości, przedstawionej w wyrwanych, niepoukładanych wydarzeniach z życia głównego bohatera, jednocześnie wielokrotnie zahaczając o wątki filozoficzne, które budzą do refleksji nad życiem, nad światem.
 
Sam bohater, jak już wspomniałam, jest bardzo złożony. To człowiek wrażliwy, analizujący świat, zastanawiający się nad jego sensem, dużo myślący, pogrążony w swoim świecie, mieszkający we własnej duszy i głowie.
Niesamowita w tej powieści jest ilość nawiązań do wszelkiego rodzaju kultury i sztuki. W powieści umieszczonych jest wiele cytatów czy tytułów. Najbardziej wyeksponowana jest w niej jednak muzyka, której główny bohater jest znawcą, miłośnikiem. Dzięki temu ta lektura wprowadza nas trochę głębiej do niezwykłego świata dźwięków, uwrażliwia nas na sztukę, zaciekawia, inspiruje.

Busola to na pewno nie jest książka, która każdemu się spodoba i pewnie taki był zamysł pisarza. Autor porusza w niej wątki nieatrakcyjne dla masowego odbiorcy, budzące niepokój, ale wnoszące dużą wartość do świata literatury. Byłam naprawdę zaskoczona tym, jak bardzo wychyla się w stosunku do innych wydawanych współcześnie książek, oczywiście pozytywnie. Zachwyciła mnie jej wstrząsająca fabuła, ilość i natężenie przedstawionych w niej emocji. Jest to książka po prostu niesamowita, jedna z lepszych, jakie udało mi się ostatnio przeczytać.


Aga, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

,,Mirror, Mirror’’ – Cara Delevingne – recenzja

Okładka książki Mirror, MirrorKiedy patrzymy na okładkę książki ,,Mirror, Mirror’’ pierwszym, co rzuca się nam w oczy, jest nazwisko autorki wysmarowane, grubymi, ogromnymi, czarnymi literami w samym centrum okładki – Cara Delevingne. Już samo to jest dosyć wymowne. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób swojego pokolenia w show-biznesie postanawia napisać książkę. Aktorka, modelka, a teraz jeszcze autorka. 

Czy ,,Mirror, Mirror’’ było udanym debiutem literackim? 
Czy raczej jest to tylko kolejna lektura z gatunku tych, wypromowanych nazwiskiem, powstałych z zachcianki, napisanych dla pieniędzy i pozbawionych większego sensu?

Tytułowy ,,Mirror, Mirror’’ to nazwa zespołu czwórki przyjaciół. Są zupełnie różni. Jak to młodzi ludzie mają swoje dramaty, większe lub mniejsze. Więcej ich łączy, niż dzieli, ale są dla siebie oparciem i zawsze mogą na siebie liczyć. W szeregach ,,Mirror, Mirror’’ nikt nikogo nie ocenia, nie trzeba zakładać masek, można odpocząć od problemów codzienności i być po prostu sobą. Przyjaciele - Red, Rose, Leo i… jeszcze do niedawna Naomi. Coś poszło nie tak. Dziewczyna pewnego dnia zostaje wyłowiona z Tamizy. Jest w śpiączce i walczy o życie. Policja jest przekonana, że była to próba samobójcza. Przyjaciele są jednak innego zdania. Są pewni, że Naomi nie zrobiłaby czegoś takiego. Postanawiają rozpocząć prywatne śledztwo na własną rękę i dowiedzieć się jak doszło do tej całej sytuacji. Każde z nich przeżywa ten dramat nieco inaczej. Do tego dochodzą ich własne problemy, które nie dają im spokoju. Wszystko się wali, a dla nieprzytomnej Naomi czas odgrywa kluczową rolę.

Książka została określona jako thriller, ale moim zdanie to nieco przekoloryzowane. Wątek kryminalny – tak. Zdecydowanie wciąga już od pierwszych stron. Bohaterowie są niesamowicie autentyczni. Każda postać jest indywidualna, niezwykła i zaciekawia czytelnika swoją historią. Autorka genialnie wykreowała nastoletnich bohaterów. Nie ma w nich grama sztuczności. Ich język, poglądy, przemyślenia, wewnętrzne rozterki, to wszystko sprawia, że są oni niezwykle wyraziści. Myślę, że właśnie to jest największym atutem tej książki. Akcja rozwija się szybko, przy lekturze zdecydowanie nie można się nudzić. ,,Mirror, Mirror’’ jest powieścią skierowaną dla młodzieży, o młodzieży. Jest ona naładowana rozmaitymi problemami bohaterów i czasem jest po prostu przytłaczająca. Lektura skłania do wielu refleksji i rozmyślań. Samo zakończenie jest dosyć przewidywalne, na czym nieco cierpi cały wątek kryminalny. Całość ubogaca ciekawa oprawa graficzna. Ilustracje w środku książki idealnie wpasowują się w cały klimat powieści.

Jestem naprawdę zaskoczona. Nie oczekiwałam czegoś wybitnego i może też dlatego się nie zawiodłam. Jednak muszę napisać, że ,,Mirror, Mirror’’ to naprawdę świetny debiut. Nigdy nie spodziewałam się, że mogę tak pozytywnie odebrać książkę kogoś, kogo nazwisko na okładce jest większe od samego tytułu. Zdecydowanie polecam tę książkę młodzieży. Innych również zachęcam do jej przeczytania, ale myślę, że najbardziej przypadnie do gustu właśnie nastolatkom. ,,Mirror, Mirror’’ to pozycja zdecydowanie warta uwagi.


Oliwka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

czwartek, 9 listopada 2017

„Sznurek” - Adam Lang – recenzja

Okładka książki Sznurek
Krystian mieszka na wsi na Podlasiu. Ojciec jest sadystą, a do działania podburza go dziadek bohatera. Matki ciągle nie ma. Wyjeżdża żeby się opiekować rodziną. Chłopak nie ma ciekawego życia, a wszystko przez brata Sebastiana i jego kolegów, którzy znęcają się nad nim. Pewnego dnia wyjeżdża na weekend do Warszawy, odwiedzić mamę i żeby „wyrwać się” na chwilę z tego koszmaru. Tam poznaje uroczą Sonię, która na domiar złego jest dziewczyną jego przyjaciela z dzieciństwa. 

Jak potoczą się losy bohatera?                                 
Czy uda mu się znaleźć szczęście?


Pewnie pomyślicie : „Kolejne romansidło, nie będę tego czytać!” . Jeśli tak to jesteście w błędzie. Jest to książka przedstawiająca prawdziwe realia życia nastolatka, ze wszystkimi wzlotami i upadkami. Doskonale pokazuje, iż nie zawsze jest „pięknie i kolorowo”, ale pomimo to trzeba walczyć o swoje szczęście. Dochodzi jeszcze jeden czynnik – presja społeczeństwa. Przecież każdy wie, że rządzi się ono własnymi prawami. Po pierwsze : nie odstawaj od reszty, „nie płyń pod prąd”, ale kto powiedział, że my też musimy trzymać się tych reguł?          


Szczerze mówiąc jest to moja pierwsza książka Adama Langa, który w niezwykły i trochę brutalny sposób przedstawia rzeczywistość. Nie wiedziałam co o niej sądzić. Nieznany autor ukrywający się za pseudonimem, niewyróżniająca się okładka..., ale po pierwszych słowach zakochałam się w tej książce. Jest napisana niezwykle lekkim językiem, pełna slangu młodzieżowego. Składa się z niewielu rozdziałów, które posiadają wyrwane z kontekstu opowieści. Niby „się nie kleją”, ale razem składają się w niezwykłą całość, która przenosi nas w zupełnie inne miejsce.

Książkę tą można opisać trzema słowami. Prawdziwa. Realistyczna. Szczera. Dlatego nie będę się rozwodzić nad wychwalaniem tej książki. Sami się przekonajcie.

Gorąco polecam! Naprawdę warto.

Paula, lat 16

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. 

wtorek, 7 listopada 2017

"Światło" – Jay Asher – recenzja

Okładka książki ŚwiatłoNowa powieść Jay'a Ashera autora zekranizowanych 13 powodów, opowiada o podwójnym życiu Sierry, która przez cały rok mieszka na rodzinnej plantacji choinek w Oregonie, jednak kiedy przychodzi okres świąteczny wraz z rodziną jedzie sprzedawać drzewka w Kalifornii. Okazuje się, że tegoroczny wyjazd ma być ostatnim, ale Sierra nieoczekiwanie poznaje Caleba, miejscowego chłopaka z trudną przeszłością. Sierra jako jedyna zdaje się dostrzegać światło, które otacza chłopaka.

Po dramatycznej powieści Ashera 13 powodów, spodziewałam się zgoła czegoś zupełnie innego, mimo to Światło okazało się dla mnie przyjemną niespodzianką pełną radości i miłość, a w szczególności ducha świąt. Wielkim plusem okazuje się rodzinna świąteczna atmosfera, plantacja choinek bożonarodzeniowych, oraz tania miętowa mocca. To wszystko tworzy zaskakująco słodki świat Sierry, w którym jednak nie brakuje młodzieńczych problemów.

Światło to opowieść o miłości, zrozumieniu, szczęściu, wzlotach oraz upadkach. Czytając ją, doskonale wczuwamy się w postać głównej bohaterki Sierry, którą targają młodzieńcze rozterki, poznajemy jej otoczenie, przyjaciół, rodzinę i sami zaczynamy wyobrażać sobie nas w jej sytuacji. Książka niesamowicie wciąga, przeczytałam ją w zaledwie kilka godzin i muszę powiedzieć, że nie zmarnowanych. Opowieść o nastoletnim życiu Sierry wypełniona jest jej emocjami, co sprawia, że przywiązujemy się do niej i ciężko jest się nam potem z nią rozstać.

Świąteczna powieść Ashera bardzo przypadła mi do gustu. Z pewnością o niej nie zapomnę i myślę, że pewnego śnieżnego wieczoru wrócę do niej, usiądę przed kominkiem z kubkiem pysznej herbaty i przeczytam ją znowu, z zapartym tchem i uśmiechem na twarzy. Taka właśnie jest powieść Światło, sprawia, że mimo wszystko czytając ją stajemy się szczęśliwi, mamy motylki w brzuchu i brniemy naprzód, pomijając oczywiście krótkie przerwy na komentowanie decyzji Sierry czy tzw. „fangirling”.

Polecam ją każdej zdołowanej, lub nie, nastolatce, która miłuje się w romansach oraz takiej, która potrzebuje czegoś co oświetli jej pochmurne dni. Przyjemna podróż czeka na każdą z Was, dlatego szczerze zachęcam, aby sięgnąć po Światło Jay’a Ashera.


                                                                                                                                                 Palcia, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Rebis. 

poniedziałek, 6 listopada 2017

„Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” - recenzja

Sylaboratorium - Zofia Stanecka, Ewa Nowak, Wojciech Widłak, Justyna Bednarek, Agnieszka Frączek, Mikołaj Golachowski, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Emilia Kiereś, Zuzanna Orlińska, Marcin Wicha, prof. Jerzy BralczykKsiążka zatytułowana „Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” to zbiór pięćdziesięciu niespotykanych słów wraz z ich definicjami i ilustracją. Ponadto przy każdym wyrazie można znaleźć krótki utwór liryczny np. żartobliwe fraszki, czy bajki. 

Sylaboratorium jest dziełem wielu autorów: Justyny Bednarek, Agnieszki Frączek, Mikołaja Golachowskiego, Roksany Jędrzejewskiej - Wróbel, Ewy Nowak, Emilii Kiereś, Zuzanny Orlińskiej, Zofii Staneckiej, Marcina Wichy oraz Wojciecha Widłaka. Wstęp do właściwej książki napisał prof. Jerzy Bralczyk, natomiast za ilustracje odpowiada Paweł Pawlak. Na końcu utworu znajdują się kolorowe naklejki oraz notes, dzięki którym można pobawić się w słowotwórstwo i wykazać się kreatywnością.

„Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” jest kierowane do czytelników w wieku szkolnym, lecz na pewno spodoba się też starszej grupie odbiorców. Książka może być przydatna chociażby osobom borykającym się z dysleksją albo chcącym poszerzyć swoje słownictwo. Trzeba wspomnieć także o oprawie graficznej utworu, która jest godna podziwu. Już sama okładka przykuwa uwagę i wyróżnia się wśród innych książek. W ciekawy sposób zostali na niej przedstawieni autorzy – do zdjęć ich twarzy dorysowane zostały karykaturalne ciała. Utwór podzielony jest na pięćdziesiąt dwustronicowych rozdziałów – każdy poświęcony innemu pojęciu. Są one ułożone alfabetycznie, co ułatwia znalezienie konkretnych wyrazów. Na początku rozdziałów widnieje napisane dużymi literami słowo, a pod spodem jego podział na sylaby, krótka definicja oraz chwytliwy, dowcipny wierszyk, bajka lub fraszka. Obok znajduje się zdjęcie autora. Tło dla tekstu stanowią ciekawe ilustracje obrazujące dane zagadnienie, co sprawia czytanie i naukę prostszą, ciekawszą i przyjemniejszą.

            
Książka „Sylaboratorium, czyli leksykon młodego erudyty” bardzo mi się podobała i uważam, że jest warta uwagi. Ze względu na swój zabawny język i przykuwające wzrok ilustracje, nada się idealnie dla dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej. Autorzy oraz wydawnictwo Egmont postarali się żeby odbiorca z chęcią sięgał po lekturę i czytał ją z przyjemnością. Wszyscy, którzy brali udział w procesie jej tworzenia wykazali się ogromną kreatywnością i dopracowali każdy szczegół. Widać, że włożono wiele pracy i serca, aby owa książka powstała. 

KasiaK, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont

piątek, 3 listopada 2017

"Kapitan Majtas" - Dav Pilkey - recenzja

Znaleziony obrazRewelacyjnie (prze)śmieszne! Super (prze)zabawne! 

Takie odczucia towarzyszą mi po przeczytaniu serii książeczek o przygodach Kapitana Majtasa autorstwa Dava Pilkeya. Jednak czy tak naprawdę to on jest twórcą Super Bohatera? Teoretycznie tak, ale w praktyce są nimi zwariowani, nie lubiący nudy bohaterowie książki. Na pierwszy rzut oka (a może zaczytanie się w treść) przyjaciele George i Harold to dwaj zwyczajni uczniowie czwartej klasy Szkoły Podstawowej im Jeromea Horwitza. Jednak to tylko pozory i niech nikogo nie zwiedzie ich przemiły wygląd połączony z nieodłącznym uśmiechem na twarzach. Bo kiedy w szkole dzieje się coś nietypowego zazwyczaj to oni ponoszą za to odpowiedzialność. I jak się potem okazuje – słusznie! Ich postępowanie doprowadza do szału całe szanowne grono pedagogiczne z Dyrektorem Kruppem na czele.

Znalezione obrazy dla zapytania kapitan majtas książkiTe dwa łobuziaki oprócz realizacji codziennej porcji psikusów mają także inną pasję. W chwilach wytchnienia od żartów rysują komiksy, których bohaterem jest wymyślony przez nich niepokonany, wielki i przewspaniały, jedyny w swoim rodzaju - Kapitan Majtas (ach ta kreatywność!). Dodatkowo wykorzystując zapotrzebowanie społeczności uczniowskiej na małe co nieco do czytania wyprzedają całe nakłady swoich książeczek nielegalnie kserowanych w szkolnym sekretariacie (ach ta przedsiębiorczość !). Tak jest do momentu, aż niespodziewanie nadeszła wiekopomna chwila i Kapitan Majtas ożywa w postaci samego Dyrektora Kruppa. Mająca wybronić ich przed karą za kolejny niecny uczynek nieudana hipnoza - raz na zawsze wywraca do góry nogami ich świat. Od tej pory już nic nie jest takie jak wcześniej. Muszą niańczyć stworzonego przez siebie Super Bohatera latającego po okolicy w samych majtkach, a także razem z nim ratować świat przed różnymi zagrożeniami nie tylko z naszego świata, ale i z kosmosu.

Znalezione obrazy dla zapytania kapitan majtas książkiMiałem przyjemność przeczytać cztery części wspomnianej serii: „Przygody Kapitana Majtasa”, „Inwazja Krwiżerczych Klozetów”, „Inwazja Nieprawdopodobnie Nikczemnych Kucharek Z Kosmosu” i Przerażający Plan Profesora Pofajdanka”. Wszystkie one zawierają krótkie, humorystyczne fabuły, które czyta się jednym tchem bardzo miło spędzając przy tym czas. To idealna pozycja na relaks po ciężkiej wyczerpującej zabawie (dla najmłodszych, którzy już umieją czytać) lub nauce (dla tych, którzy uważają, że już nie są bobaskami). Jednak także i dorosły czytelnik znajdzie w tych przyjemnych opowieściach coś dla siebie i myślami wróci choć na moment do swoich szkolnych czasów. Komu bowiem choć raz nie zdarzyło się być ananasem, który na lekcji potajemnie przesyłał pod ławką list do koleżanki lub kolegi lub rysował na ławce wielkie serce z imieniem swojej wielkiej Miłości. 

A czyż ktoś nie chciałby mieć w swoim otoczeniu Super zwariowanie wyglądającego  Bohatera lub samemu nim zostać choć na chwilę? Teraz masz taką możliwość. Wystarczy sięgnąć po jedną (a może wszystkie ?) książeczki o Kapitanie Majtasie.


Znalezione obrazy dla zapytania kapitan majtas książkiJa ze swej strony bardzo gorąco polecam serię książek Davida Pilkeya. Niech nikogo nie zmylą humorystyczne informacje od autora zamieszczone na okładce („Denna akcja, głupie dowcipy, anty zabawa”). Przecież nie wydano by 70 milionów książek o Kapitanie Majtasie, gdyby nie było chętnych do ich zakupu. A na koniec bardzo ważna życiowa przestroga pół żartem, pół serio od Autora: „Nigdy nie próbuj kopiować bezdennie głupich dowcipów George’a i Harolda!!!”. Dla Ciebie będzie lepiej , jak o nich przeczytasz. ! 

A czy Ty przeczytałeś już dzisiaj swojego MAJTASA?

Sir Lancelot

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

czwartek, 2 listopada 2017

,,Ali & Nino”- Kurban Said - recenzja

Okładka książki Ali i NinoJuż jakiś czas nosiłam się z decyzją o dołączeniu do Młodzieżowego Klubu Recenzenta, ale nigdy nie było tam książek, które mogłyby mnie zainteresować.  Pewnego razu, pani z biblioteki podsunęła mi powieść ,,Ali & Nino” autorstwa Kurbana Saida. Początkowo podchodziłam do tej lektury dosyć sceptycznie (została ona napisana w 1937 r.), ale ostatecznie stwierdziłam, że podejmę się nowego wyzwania i spróbuję zapoznać się z historią tych dwojga kochanków.

Autorem tej powieści jest (jak już wcześniej wspomniałam) Kurban Said, znany także jako Człowiek Kameleon z powodu częstej zmiany nazwiska. Jego główną domeną było pisarstwo i dziennikarstwo. Urodził się w żydowskiej rodzinie, ale zafascynowany kulturą Orientu, której poświęcił większość swojego życia, przeszedł na islam. Jego największe dzieło, czyli omawiana przez mnie powieść ,,Ali & Nino” stała się bestsellerem w Niemczech, a także klasykiem literatury azerskiej. Artysta doczekał się własnej biografii pt. ,,Orientalista” autorstwa Toma Reissa.

Powieść ,,Ali & Nino” opowiada o miłości dwójki młodych ludzi- gruzyjskiej księżniczki oraz azerskiego chana z Baku, miasta w którym rozgrywa się cała akcja. Ich uczucie nie jest łatwe, rodzice Nino wciąż kontrolują dziewczynę, w związku ze zbliżającym się ukończeniem przez nią Liceum św. Tamary, a wisząca na włosku wojna zapowiada rychłe opuszczenie rodzinnego miasteczka przez Aliego. Dzięki tej powieści, możemy poczuć klimat Kaukazu sprzed I wojny światowej. Autor doskonale oddał realia tamtej rzeczywistości, jednocześnie ukazując młodzieńcze zauroczenie Aliego i Nino - pełne radości, ujmującego ciepła, ale także wielu wyrzeczeń. 

Lektura jest niewątpliwie ponownie odnalezioną perełką literatury, a opowieść o tych dwojgu kochankach jest bardzo dobrze znana wszystkim mieszkańcom Kaukazu. Książka napisana jest w sposób, dzięki któremu możemy dowiedzieć się wiele o tamtejszym świecie, nie będąc jednocześnie przytłaczanym przez daty i fakty z podręcznika od historii.

Polecam tą powieść każdemu, kto chciałaby chociaż na chwilę przenieść się w czasy tych dwojga zakochanych i przekonać się, jak wtedy wyglądało młodzieńcze uczucie. Dzieło Kurbana Saida było dla mnie niewątpliwie niezapomnianą podróżą w nieznane, a ta historia na długo pozostanie w mojej pamięci.


Patrycja, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Grupy Wydawniczej Foksal.