tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

środa, 17 września 2014

"Najdłuższa podróż" - Nicholas Sparks - recenzja

Nicolas Sparks jest pisarzem z długoletnim stażem,  mający na swoim koncie wiele bestsellerów, do których zalicza się także „Najdłuższa podróż”

Okładka książki Najdłuższa podróżIra jest starszym mężczyzną, który nie oczekuje, że w życiu spotka go jeszcze coś dobrego. Zna diagnozę lekarzy, którzy twierdzą, że nie zostało mu wiele miesięcy życia. Los jednak zesłał mu wypadek, który dla wielu byłby przekleństwem, ale jemu pozwolił przeżyć jakby od nowa swoje życie.

Kiedy Ira wypadł z drogi i utknął w zaspie śnieżnej, był w ciężkim stanie. Nie łudził się, że ktoś go odnajdzie. Jednak w pewnym momencie zorientował się, ze nie jest sam... Był z nim duch jego zmarłej żony, który nie pozwalał mu stracić przytomności...

Sophia jest poukładaną dziewczyną, mającą swoje zasady i cele. Popełniła tylko jeden błąd, związała sie z nieodpowiednim mężczyzną, który po zerwaniu nie chce jej dać spokoju.
W całej tej trudnej dla dziewczyny sytuacji znalazł się jeden plus. Dzięki kolejnej kłótni z Brianem, poznaje Luka, który stanął w obronie Sophie, kiedy były partner stał się zbyt natarczywy.

Tych dwojga dzieli prawie wszystko. Luke ma na głowie całe ranczo i zawodowo zajmuje się ujeżdżaniem byków. Dziewczyna z kolei jest studentką historii sztuki i wychowała się w szczęśliwej rodzinie. Jego celem jest utrzymanie rancza, a jej skończenie studiów i otrzymanie wymarzonej pracy.

Czy ze związku ludzi z tak różnymi marzeniami i dążeniami może wyniknąć coś trwałego i pięknego? Czy w starciu z prawdą przyjdzie przebaczenie? I jaki związek ma tych dwoje młodych ludzi z Irą, samotnym człowiekiem na granicy śmierci?

Na te i inne pytania będziesz mógł odpowiedzieć sobie po przeczytaniu tej poruszającej książki, która dostarczy Ci z pewnością niezapomnianych wzruszeń.


KaeS, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros.

“Lumpetta”- Christine Nöstlinger – recenzja

Christine Nöstlinger jest jednym z najlepszych niemieckojęzycznych autorów książek dla dzieci i młodzieży. W 2003 roku została uhonorowana prestiżową nagrodą Astrid Lindgren, przyznawaną za walory artystyczne książek oraz promowanie praw dziecka. Na swoim koncie ma również drugą najważniejszą nagrodę w dziedzinie literatury dla dzieci – nagrodę im. Hansa Christiana Andersena, nazywaną „Małym Noblem”. Jej książki tłumaczono na wiele języków.

Okładka książki Lumpetta13 - letni Glaca mieszka na zwyczajnym osiedlu. Jego codzienność zostaje przewrócona do góry nogami gdy do domu naprzeciwko wprowadza się Loretta razem ze swoją jakże oryginalną rodziną. Okazuje się ze nowi sąsiedzi handlują rupieciami i w żaden sposób nie wpisują się w normy przyjęte przez osiedlowa społeczność. Lumpetta – jak złośliwie nazywają ja osiedlowe mamy nosi nietypowe ubrania, spija deszcz podczas burzy i marzy by pracować w cyrku. 

Co się jednak stanie gdy Glaca zakocha się w Lorettcie? 
Jak zareagują jego przyjaciele i rodzice – przewrażliwiona matka oraz starający się jej nie denerwować ojciec? 

Małomówny Glaca jest zainteresowany odmiennością dziewczyny i zdecydował się wiele poświęcić dla tego uczucia. Niestety nowa sąsiadka raczej nie bierze go na poważnie. Glaca aby uporządkować myśli coraz częściej przesiaduje na swoim „kamieniu myśliciela”, który podobno ma dobroczynny wpływ na jego procesy myślowe, jednak nic nie jest w stanie poradzić na problemy związane z pierwsza miłością.

Oprócz wątku miłości głównego bohatera do Loretty istotne jest zderzenie dwóch zupełnie odmiennych światów – Glaca z dobrego domu, regularnie chodzącego do szkoły, jedzącego zdrową żywność i Lumpetty, której rodzina nie jest zbyt odpowiedzialna, głośno słucha muzyki a sama dziewczyna z edukacją nie ma zbyt wiele wspólnego i z całą pewnością nie jest na tyle dojrzała by obdarzyć kogoś głębszym uczuciem. Jednak Glaca jest cierpliwy...

Książkę czyta się łatwo, zawiera kilka ilustracji, czcionka jest duża. Bohaterowie są wyraziści, akcja pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości i toczy się wartko. Autorka opisuje trudny czas dorastania i buntu gdy młodzież w imię uczuć gotowa jest sprzeciwić się rodzicom i pognać za swoja pierwsza miłością.


                                                                                                   NiecnyOm, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Skrzat. 

"Zorkownia" - Agnieszka Kaługa - recenzja

„Zorkownia” napisana przez Agnieszkę Kalugę to niezwykła książka mająca formę wydrukowanych notek z bloga.

Okładka książki ZorkowniaAutorka przeżyła wiele ciężkich chwil w życiu, ale mimo to się nie poddała. Wszystkie trudności, które napotkała jakby dodawały jej sił i motywacji do działania.

W powieści tej znajdziemy, poprzez opis przeżyć  innych ludzi, wplątane wątki z życia samej autorki, gdzie m.in. dowiemy się, jak poradziła sobie po śmierci dziecka.

Pomimo ciężkiego losu Aga nie zamknęła się w swojej rozpaczy, ale poświęciła innym… Rozpoczęła pracę w hospicjum, gdzie opiekowała się chorymi ludźmi, najczęściej samotnymi. Czasem wystarczyło by po prostu była i trzymała za rękę chorego, pozbawionego nadziei człowieka.

Książka ta pokazuje historie zwykłych ludzi i to, jak czasem niewiele potrzeba by zagościł uśmiech na ich twarzach. Jedną z osób, która potrafiła tego dokonać była właśnie Agnieszka Kaluga, która mimo własnych życiowych tragedii była w stanie poświecić swój czas potrzebującym.

Opieka nad chorymi ludźmi, a zwłaszcza umierającymi nie jest łatwa i odciska piętno w naszej psychice. Warto jednak czasem zrobić coś dla drugiej osoby, by poczuć, co to znaczy miłość bliźniego.


KaeS, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

"Tonąca dziewczyna" - Caitlin R. Kiernan - recenzja

Caitlin R. Kiernan to urodzona w Irlandii autorka wielokrotnie nagradzanych książek głównie science fiction i fantasy.  Za swoją  powieść "Tonąca dziewczyna" w 2012 roku otrzymała Nagrodę Jamesa Tiptree, Jr.

Tonąca dziewczyna - Caitlín R. Kiernan"Tonąca dziewczyna" opowiada historię Indii Morgan Phelps - w skrócie Imp - która tak jak jej babcia i matka cierpi na schizofrenię paranoidalną. Pomimo obsesji na punkcie topielców łapiących ludzi za nogi, Imp stara się wieść normalne życie, dzieląc czas pomiędzy swoje pasje i swoją sympatię. 

India nie ufa już swojemu rozumowi, gubi się w sieci własnych wspomnień i tych, które nigdy nie miały miejsca. Nie che aby szaleństwo porwało ją w swe szpony na zawsze i dlatego z uporem docieka prawdy o tajemniczej Evie Canning - pojawiającej się znikąd nagiej syreny z głębi lasu lub może dzikiej wilczej dziewczynie o oczach koloru toffi.

Wszystkie postacie kobiety prześladują zbłąkany umysł Imp, w każdej chwili, w dzień lub w nocy, nasyłają straszliwe sny i nie dają znaleźć ukojenia.

Czy dziewczyna odkryje prawdę na temat Evy?
Czy zdoła zmierzyć się ze swoimi lękami i wygrać z chorobą?
Czym skończy się ta niezwykła "opowieść o duchach"?

"Tonąca dziewczyna" pomimo oryginalnego i zręcznie poprowadzonego wątku głównego nie przypadła mi do gustu. Ciężkości dodają jej męczące przemyślenia głównej bohaterki i skłonność do rozwijania tego samego wątku kilka razy, zawsze inaczej, zmieniając miejsca, czas a nawet postacie. Zapewne taki był zamysł autorki, pasujący do konwencji zagubionej we własnych wspomnieniach schizofreniczki, lecz sprawia on, że książka przytłacza i dezorientuje czytelnika. Miałam wrażenie, że popadam w obłęd razem z Imp, gdy po pewnym czasie przewracając kartki "jej pamiętnika" nie wiedziałam o czym czytam.
Trzeba przyznać, że autorka idealnie utrzymywała aurę tajemniczości i konsekwentnie podkreślała chorobę bohaterki, za co należy jej się uznanie.

Do mnie książka jednak nie trafiła i nie sięgnęłabym po nią po raz drugi. A Ty co o niej myślisz? Zgadzasz się z moimi odczuciami czy wprost przeciwnie?

                                                                                                          Nika, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MAG

"Morderstwo wron" - Anne Bishop - recenzja

Meg Corbyn zdobywa zaufanie terra indigena. Jest człowiekiem, więc zmiennokształtni powinni traktować ją jak zwierzynę, ale dzięki swoim zdolnościom wieszczenia staje się dla nich kruchą istotą, którą muszą chronić. Życie Meg jako cassandra sangue nie jest łatwe, tym bardziej, że Kontroler, który przetrzymywał Meg i wykorzystywał jej moc, pragnie odzyskać swoją zdobycz.
Tymczasem na ulicach pojawiają się nowe narkotyki, przez które coraz częściej dochodzi do starć ludzi z Innymi. Ludzie buntują się przeciwko władzy Innych, Meg ma nowe wizje, Inni są atakowani i zastraszani, wieszczenia dotyczą zagłady… Simon Wilcza Straż i nieliczni ludzie, którzy żyją wśród Innych, muszą powstrzymać bunt ludzi, zanim Inni wymierzą sprawiedliwość sami.

Okładka książki Morderstwo wronSkłamałabym, gdybym powiedziała, że nie czekałam na drugą część Pisane szkarłatem. Pierwszy tom Innych zachwycił mnie do granic możliwości i przeniósł do zupełnie innego, niesamowitego, niebezpiecznego świata, który dzieliłam z Simonem, Meg i Innymi 560 stron. Przeczytanie kontynuacji było obowiązkiem. Kiedy tylko udało mi się dorwać Morderstwo wron, od razu poczułam się jak w domu. Byłam pewna, że ta część pobije poprzedniczkę, no ale… troszkę się przeliczyłam.
W czym problem? Zapewne moje uwagi dotyczące Morderstwa wron okażą się troszkę błahe, ale nie zmienią niestety faktu, że druga część w mojej ocenie wypadła słabiej. W kontynuacji najbardziej ucierpiał punkt kulminacyjny i wątek miłosny. W recenzji poprzedniego tomu rozpisywałam się o ostatnich 65-u stronach, które nie pozwoliły mi oderwać się od książki. Do tej pory, kiedy wspominam końcówkę Pisane szkarłatem, czuję te wszystkie emocję i potrafię wyobrazić sobie pościgi, walki, paskudną śnieżycę i wiele, wiele więcej. Byłam ciekawa, co też Anne Bishop pokaże w tej części, ale im mniej stron dzieliło mnie od końca Morderstwa wron, tym szybciej opadał mój entuzjazm, bo – kurczę – autorka nie popisała się tutaj punktem kulminacyjnym. Miałam wrażenie, że napisała go na „odczep się”, a przecież tak świetnie wyszło jej to w pierwszej części! Owszem, pojawiła się akcja, wszystko nabrało sensu, wątki się połączyły, ale oprócz tego nie było żadnego szału ani emocji. W pierwszej części… ojej, to było coś, ale tutaj… Zawiodłam się.

Drugim i ostatnim największym minusem Morderstwa wron jest stojący w miejscu wątek miłosny. Takie zwlekanie w pewnym momencie zaczęło działać mi na nerwy. Wiem, że autorka ma na celu wywołać w czytelniku pragnienie poznawania dalszych części, wystawia jego cierpliwość na próbę i tak dalej, ale to zaczęło być trochę męczące. Anne Bishop naprawdę potrafi pisać magicznie i świetnie to wykorzystuje nawet w najbanalniejszych zdaniach, więc czemu nie może skorzystać z tej magii i poruszyć nią wątek miłosny?

Tę recenzję zaczęłam od minusów i pewnie odnieśliście wrażenie, że w mojej ocenie Morderstwo wron jest lekturą raczej marną, lecz jesteście w błędzie. Hej, przecież to Inni Anne Bishop! Tutaj nie ma miejsca na nudę i narzekanie! W drugiej części spotykamy się z tymi samymi bohaterami. Jest ich naprawdę wielu. Pani Bishop przygotowała dla nas szeroką gamę najróżniejszych, interesujących charakterów i każdy czytelnik znajdzie wśród nich swojego ulubieńca. Uwierzcie, pokochałam każdego z nich! Lubię, kiedy książka jest przepełniona ciekawymi, realnymi, prawdziwymi, kolorowymi postaciami i pod tym względem autorka spisała się na medal. Tutaj Simon pozostał Simonem, w Meg zaszły pewne zmiany, ponieważ stała się odważniejsza i pewniejsza siebie, Henry dalej jest tym samym, spokojnym, przyjaznym niedźwiadkiem, a Tess wciąż budzi we mnie grozę, a jednocześnie zainteresowanie jej wymierającym gatunkiem.

Pani Bishop ma też niesamowity dar do tworzenia cudownych opisów sytuacji. Są przepełnione emocjami i pod żadnym pozorem nie można narzekać na ich brak. Dzieje się tak za pewne dzięki prostemu językowi. Wszechwiedzący narrator pozwala nam śledzić nie tylko głównych bohaterów, ale i wrogów Innych. A sam pomysł na drugą część? Moim zdaniem świetny. Anne Bishop bardzo dobrze połączyła wydarzenia z poprzedniego tomu z tymi, które miały miejsce w kontynuacji. No i oczywiście humor! Jego nie zabrakło na kartach

Kontynuacja, jak zresztą widać, w mojej ocenie wypadła słabiej od poprzedniczki, ale nie jest zła – co to, to nie! Inni to seria warta uwagi, która wciąga i nie pozwala oderwać się aż do ostatniej strony. Jak wiadomo, w każdej serii są te słabsze i mocniejsze tomy. W tym wypadku Morderstwo wron jest tym słabszym, ale wciąż świetnym, interesującym, wciągającym i jedynym w swoim rodzaju. Dla fanów Pisane szkarłatem  przeczytanie drugiej części jest obowiązkowe! A ci, którzy jeszcze nie sięgnęli po pierwszy (i drugi) tom Innych powinni to jak najszybciej nadrobić.


Layla, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium

wtorek, 16 września 2014

"Gry i zabawy Mikołajka" - recenzja

Gry i zabawy Mikołajka
Mikołajek - tą postać zna niemal każdy. Jego historyjki były dołączane do płatków śniadaniowych i zostały o nim nakręcone dwa filmy. Powstało również multum książek Mikołajkopodobnych . Do takich należą "Gry i zabawy Mikołajka". 

Przede wszystkim należy zacząć od tego, że nie jest to książka, którą się przeczyta i odda. Taki tom warto po prostu mieć na półce żeby np. w sytuacji kiedy wpadnie młodsze rodzeństwo z kolegami, znaleźć im tam jakąś zabawę. Ale nie tylko, bo w tej książce dosłownie każdy znajdzie coś dla siebie. Zaczyna się od wyliczanek i krótkiego przedstawienia bohaterów. Każdy z nich będzie nas uczył czegoś innego. Joachim pokazuje nam gry w kulki, Mikołajek przedstawia swoje ulubione kawały, Euzebiusz zna mnóstwo gier, Ananiasz (po którym spodziewałam się tego, że jako postać nielubiana nie będzie miał żadnego wkładu) zajmuje się szyframi i zagadkami, Alcest podaje swoje ulubione przepisy (co akurat było do przewidzenia), Kleofas robi papierowe samolociki i inne zabawki, Jadwinia bawi się w "dziewczyńskie zabawy", a Ludwiczka uwielbia wszelakie gry z piłką. 

Książka jest o tyle fajna, że każda osoba zajmuje się rzeczami niezwykle dla niej charakterystycznymi. Myślę, że bardzo spodoba się ona wszystkim maluchom, ponieważ mimo wszystko dla osób nieco starszych będzie ona po prostu nudna. Jednak ja mam w kwestii wariacji na temat Mikołajka, dość zaniżone wymagania i do szczęścia wystarczy mi jedynie odrobina jego dziecięcego optymizmu i ten charakterystyczny dla niego język (,, No bo co w końcu kurcze blade?!"). Jestem jednak zawiedziona tym, że nie wszystkie postacie zostały uwzględnione, np. Rufus czy Gotfryd. Przez to czuć, że mimo wszystko czegoś tu brakuje.

Podsumowując, polecam tę książkę. Warto ją przeczytać, choćby z ciekawości. Jednak jeśli nie jesteś zagorzałym fanem Mikołajka i ukończyłeś szkołę podstawową, nie będzie to dla Ciebie żadna rozrywka.


Sheri, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

" Król uciekinier" - Jennifer A. Nielsen - recenzja

Okładka książki Król uciekinierKilka dni temu Jaron zasiadł na tronie Carthyi. Ma przed sobą całe królestwo, władzę i tajemnicę, którą zna tylko on i nieliczni, zaufani ludzie. Pokonawszy jedną przeszkodę wierzy w to, że teraz nastanie spokój – w końcu zaginiony syn króla żyje i powrócił do ojczyzny. Ale tak niestety nie jest. Zaczynają krążyć plotki o zamachu na króla, a za granicą Carthyi piraci szykują się do odzyskania kiedyś należących do nich ziem. Szykuje się wojna między państwem Jarona a potężną Avenią. Żeby ratować swoje królestwo Jaron będzie musiał opuścić Drylliadę.

Pamiętam, że Fałszywy książę zrobił wielki szał na rynku czytelniczym i w blogosferze. Posypało się mnóstwo pozytywnych opinii, a ja nie wiedziałam, co komu tak bardzo podobało się w historii Sage’a. Według mnie Fałszywy książę był ciekawą lekturą, ale nie taką, która powaliłaby mnie na kolana. Do Króla uciekiniera podeszłam bardzo sceptycznie. Otaczające mnie zewsząd pozytywne recenzje drugiej części tylko zmniejszały mój entuzjazm, bo, halo, jak książka dostaje same wysokie oceny to coś musi być nie tak. Po przeczytaniu drugiej części Trylogii władzy stwierdzam, że… ta książka była genialna.

Teraz już wiem w czym, a raczej w kim tkwi cała magia Trylogii władzy – tą osobą jest Jaron (czy też Sage, jak wolicie). Ten bohater jest tak świetny, że naprawdę trudno jest mi opisać wszystkie uczucia, którymi obdarzyłam tego cwanego, zabawnego, śmiesznego, inteligentnego i aroganckiego chłopca. To po prostu niemożliwe, żeby czternastoletni chłopiec taki jak Jaron mógł być  świetnie wykreowaną postacią, w której tkwi wszystko, co najlepsze w Trylogii władzy.  Dawno nie spotkałam takiego cudownego bohatera, który sprawiał, że chciałam dalej poznawać jego losy. W tym wypadku Jennifer A. Nielsen jest mistrzem w tworzeniu głównych bohaterów.

Fabuła nie jest super-hiper dobra. Jest prosta, ale ciekawa. Pani Nielsen stara się wzbogacić życie Jarona i wrażenia czytelnika, stawiając na drodze chłopaka nowe zagrożenia. Są piraci, jest poświęcenie, walka, odwaga i niepewność. Wątek piratów wypadł naprawdę dobrze. Był on ciekawy dlatego, że piraci byli bardzo nieobliczalni. Na każdej stronie zastanawiałam się, co też nowego i niebezpiecznego wymyślą dla młodego chłopca, który skrywa tajemnicę swojego pochodzenia. Nietrudno jest się domyślić również kto kogo zdradził, kto jest po dobrej lub po złej stronie, na którą stronę przejdzie i kto pojawi się w kolejnych rozdziałach. Jak wspomniałam wcześniej fabuła jest naprawdę prosta. Nie ma tu żadnych filozofii, są za to emocje i „atrakcje”. Właśnie to w połączeniu z humorem Jarona i całą jego postacią pochłonęło mnie i nie pozwalało w nocy spać, kusząc kolejnym, cudownym rozdziałem.

Jennifer A. Nielsen posługuje się bardzo przyjemnym, lekkim stylem i prostym językiem. Dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie, a przygoda z nią to czysta zabawa… no, z wyjątkiem tych chwil, kiedy było naprawdę niebezpiecznie! Byłam zdziwiona, że dopiero ją zaczęłam, a już wielkimi krokami zbliżam się do końca. Ale chyba każdy przyzna, że skoro książka wciąga i nie chce wypuścić spomiędzy swoich stron, oznacza to, że jest diabelnie dobra.

W czasie czytania przeszkadzało mi jedynie to, że w niektórych momentach Jaron zapominał kim naprawdę jest i co przeżył, nim zasiadł na tronie. Tego właśnie mi brakowało – różnicy między tamtym życiem a obecnym; tak jakby nastoletni bohater nie doceniał swojej przeszłości i wolał oddać ją w zapomnienie. Czy jest to duży minus? Nie. Kiedy dookoła jest tylu piratów trudno często rozmyślać o swoim poprzednim życiu.


Jest to piękna historia o chłopcu, który umie przebaczać i kochać; o chłopcu, który wie, że prawdziwi przyjaciele są na wagę złota, że władza niszczy, a obietnica jest jednocześnie nadzieją. Król uciekinier to kawał świetnej, wciągającej, emocjonującej lektury. Tym, którym nie spodobała się pierwsza część, ta z pewnością przypadnie do gustu. Druga część to genialna kontynuacja Fałszywego księcia. Jestem w stanie powiedzieć, że o niebo lepsza od poprzedniczki. Teraz już wiem, czym tak zachwycali się czytelnicy.

Layla, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

"Mój Madagaskar" – Jarosław Kret – recenzja

Mój Madagaskar - Jarosław Kret„Mój Madagaskar” to już kolejna z serii podróżniczych książek autorstwa Jarosława Kreta, znanego nam głównie z prowadzenia programów telewizyjnych, oraz prognozy pogody.

Ta lektura oprócz walorów edukacyjnych zachęca czytelników do spojrzenia na problem wyspy. Autor dość obrazowo ukazuje nam skalę zniszczeń spowodowanych głupotą człowieka. Jarosław Kret na Madagaskar podróżuje średnio raz na dwa lata od początku lat dziewięćdziesiątych. Ze swojego doświadczenia opisuje nam zauważone na wyspie zmiany. Autor porównuje pełen szczelin ląd do spękanego bochenka chleba. Tymi wąwozami płynie czerwona woda ‘tymi rzekami jak krew z ran wypływa z wyspy życie’, pisze.

Dlaczego to porównanie do krwi? 
Skąd bierze się czerwona woda?

Tego, oraz innych ciekawych, acz niekoniecznie optymistycznych faktów, dowiecie się sięgając po „Mój Madagaskar”.

Oczywiście nie cała lektura utrzymana jest w ponurym klimacie i nie cała mówi o tym, jak przez głupotę człowieka tracimy nie tylko ciekawy i nieodkryty jeszcze ekosystem, ale także szansę na poznanie go, być może odkrycie kilku nowych, leczniczych gatunków roślin…

Przejdźmy więc do tej optymistycznej części – przygoda rozpoczyna się wraz z wejściem na pokład samolotu linii lotniczych o wdzięcznej nazwie Mad Air, zmienionej dopiero po latach na Air Madagascar. Jeszcze trochę historii wyspy… I zaczynamy zwiedzanie! 

Lucienne, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki.

"Okruchy raju" - Tanya Valko - recenzja

W 2014 roku nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazała się książka autorstwa Tanyi Valko, pt. „Okruchy raju”. Autorka ma na swoim koncie takie utwory jak: „Libia od kuchni”, „Dość odchudzania - czas na dietę” czy „Sahara - ocean ciszy”. Powieściowym debiutem Tanyi Valko było wydanie książki, pt. „Arabska żona”. Utwór stał się bestsellerem i zapoczątkował Arabską sagę. „Okruchy raju” są początkiem następnego cyklu powieści o tytule Azjatycka saga.

Książka stanowi zbiór wspomnień głównych bohaterów. Historia zaczyna się od okresu komunistycznego w Dżakarcie (Indonezja), gdzie wówczas, pięcioletnia Meila musiała uciekać razem ze swoją matką przed prześladowaniami. Kobiety osiedliły się początkowo u rodziny ojca Meili, jednak niedługo zostały odnalezione przez swoich wrogów. Matka z córką ponownie uciekły do rodzinnej wioski kobiety. Meila spędziła tam dzieciństwo, jednak z czasem została wypędzona z osady.

Druga historia opowiada o losach Marysi. Kobieta przebywając w Azji i chce odnaleźć, na własną rękę, swoją córkę, która została porwana z pokoju hotelowego. Marysia zaczyna żyć i pracować razem z Azjatami oraz poznawać ich zwyczaje, nie jako turystka lecz jedna z nich.

Dokąd uda się Meila?
Jak potoczą się jej dalsze losy?
Czy Marysi uda się odnaleźć córkę?

„Okruchy raju” autorstwa Tanyi Valko to dobra i lekka książka na jesienne wieczory. Utwór został napisany prostym językiem przez co czyta się go bardzo szybko. Autorka w książce ukazała życie mieszkańców Indonezji, ich codzienną pracę, zwyczaje i kulturę. Utwór pokazuje Azję taką jaka jest, razem ze slumsami, ogromną i wszechobecną biedą czy różnicami jakie występuję między bogatymi i biednymi ludźmi.

Utwór Tanyi Valko pt. „Okruchy raju” polecam wszystkim, którzy znają już twórczość tej autorki oraz osobom które chcą zapoznać się z losami bohaterów oraz dowiedzieć czegoś więcej o kulturze i zwyczajach panujących w Azji.




Tilia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

poniedziałek, 15 września 2014

"Podła dzielnica" - Nelly Tucker - recenzja

Podła dzielnica - Neely Tucker "Podła dzielnica" to genialny kryminał napisany przez dziennikarza Neely`ego Tuckera.

    W jednej z biednych dzielnic Waszyngtonu ginie młoda dziewczyna. Zamordowana to córka sędziego federalnego. Zabójcy zostają szybko ujęci - są nimi trzej czarni chłopcy. Sprawa ucichłaby, gdyby nie pewien dziennikarz Sully Carter. Nie wierzy w winę trzech nastolatków, a morderstwo dziewczyny łączy z wcześniejszą sprawą, śmiercią klubowej tancerki. Czy w Waszyngtonie działa seryjny morderca? To pytanie na razie pozostaje bez odpowiedzi.

     Kryminał mocno trzyma w napięciu, a akcja jest wartka i szybka. Ogromny plus to świetnie przemyślana intryga. Poza tym wszyscy bohaterowie są wyraziści, złożeni i przemyślani. Ma się wrażenie, że to postacie z krwi i kości, istniejące naprawdę ,a nie tylko w wyobraźni autora. Sully to dziennikarz z bogatą przeszłością, udział w wojnie i rodzinna tragedia sprawiły, że obecnie nadużywa alkoholu. 

Strasznie polubiłam tego bohatera. Jest inteligentny, ma umysł analityka i potrafi świetnie kombinować. Chociaż na co dzień miły i spokojny umie zaleźć za skórę, gdy ktoś go zdenerwuje. Podczas wielu jego ironicznych i ciętych ripost uśmiałam się do łez. Uwielbiam takie postacie! Stworzenie kogoś takiego, jak Sully Carter  jest wiec kolejnym plusem tej książki. Autor sprawił, ze miejsce akcji jest bardzo wiarygodne. Opisy sprawiają, że na chwilę przenosimy się do wyjętej spod prawa, biednej, przestępczej dzielnicy Waszyngtonu... Miło jest oderwać się od nudnej, codziennej rzeczywistości. Ostatni plus to niezwykle zaskakujące zakończenie.

     Polecam tę książkę wszystkim wielbicielom tego gatunku. To świetny, trzymający w napięciu kryminał, którego czytanie jest samą przyjemnością :)
       

                                                                             Cavallo, lat 15

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

"Lawendowy pokój" – Nina George - recenzja

Lawendowy pokój - Nina George
APTEKA LITERACKA ZAPRASZA:

Jean Perdu wybierze dla Ciebie najlepszą książkę, która podniesie Cię na duchu, przegoni smutki; cokolwiek potrzebujesz. Tak, to prawda.
Jean Perdu da Ci książkę, którą potrzebujesz.

Jean Perdu – francuski księgarz, prowadzący Aptekę Literacką, na co dzień pomaga ludziom. Książki traktuje jako lekarstwa na kłopoty. ,,Rok 1984’’ George’a Orwella potraktuj jako medykament na łatwowierność i flegmatyczność. ,,Gra o tron’’, R.R. Martina? Świetna jako terapia odwykowa od telewizji. Pomaga na irytację codziennością, nudne sny czy nieszczęśliwą miłość. Jean Perdu rozdaje specyfiki na niefortunną miłość, tymczasem sam nie potrafi rozwiązać własnych problemów sercowych związanych z tajemniczą kobietą - Manon, która przed laty opuściła Francuza bez słowa wyjaśnienia…

A jednak Manon zostawiła coś Jeanowi. List. Perdu jednak nie jest w stanie otworzyć koperty. Przez ponad dwadzieścia lat. Aż w końcu coś, lub raczej ktoś, popycha go ku działaniu. Jean czyta list.
Jego treść jest szokująca. Perdu… Nie jest w stanie zostać w kamienicy 27. Wchodzić do Lawendowego Pokoju. Wyrusza w podróż nie tylko do własnego wnętrza. Po kilkudziesięciu latach odcumowuje łódź Lulu. I rusza do Manon.

Nina George wykonała kawał dobrej roboty, że tak powiem. Napisała mądrą, dojrzałą, refleksyjną książkę o miłości i nie tylko. Czytelnik stopniowo poznaje historię Jeana Perdu i Manon, ich wielkiej, niespodziewanej miłości. Człowiek czytając ,,Lawendowy Pokój’’ zaczyna rozmyślać, nad tym, co słuszne. I właśnie to jest najważniejsze. Umieć wczytać się w daną książkę, wyciągnąć z niej, to co najlepsze. W tym przypadku Nina George się naprawdę postarała. To świetna książka napisana przez doświadczoną pisarkę i dziennikarkę.

Z tej powieści na pewno wyciągnęłam jeden wniosek. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż później mieć do siebie żal, że się czegoś NIE zrobiło. A to, moi drodzy, jest zasadniczą różnicą.
Po lekturze tej książki sami przekonacie się o tym najlepiej.

Polecam!

Katia, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte.

"Więzy krwi" - Gregg Olsen - recenzja

W nowym roku szkolnym zachęcam Was do sięgnięcia po "Więzy krwi " Gregga Olsena !

" No i bęc! Facet jest załatwiony."

To zabójstwo jest zarówno końcem jak i początkiem końca. Śmierć Alexa Connelly była doprawdy straszna, ale równie straszne było to jak szybko można sobie uświadomić kto był jego mordercą.  Bo jak w końcu czytać książkę, skoro już po dziesiątej stronie lektury wiesz kto jest mordercą! Zgroza.  To najgorsze co może cię spotkać w trakcie lektury kryminału.  A jednak Gregg Olsen dobrze wiedział co robi.  Gdy ty domyślasz się kim jest morderca, Olsen podaje ci go jak na tacy, ukazując jednocześnie,  że w jego książce chodzi o coś więcej.  Olsen nie ukazuje nam  "prostego" kryminału w którym głównym pytaniem jest:
kto zabił - lecz zawiłą konstrukcje która pyta: 

dlaczego zabił? kogo zabił? z kim zabił? jak zabił? 

Olsen buduje fabułę w bardzo ciekawy sposób.  To trochę jak z alfabetem. Autor "Więzów krwi" nie podaje ci wydarzeń od a do z. On zaczyna od z, całkowicie mieszając kolej wydarzeń.  W ten sposób z prostej fabuły robi coś bardziej wciągającego i tajemniczego.  Przeszłość miesza z teraźniejszością. Bawi się z nami w kotka i myszkę,  ukazując co nowe wydarzenia,  jednak ważniejsze pozostawiając na koniec.

Nie mogę nie wspomnieć o całkowitym wymieszaniu charakterów.  To tak jakby do garnka wrzucić każdy rodzaj człowieka i zobaczyć jaka książka wyjdzie.  Olsen przedstawia nam fabułę oczami:

mordercy,
miłej lecz tajemniczej pani detektyw,
matki chroniącej syna,
chłopaka stąpającego po cienkim lodzie miłości,
siostry całkowicie zniszczonej przez życie,
matki, która straciła syna,
narkomana alias przyszłego pastora,
samotnego detektywa,
żałosnego kochanka " na jedną noc".

Ta książka jest piękna sama w sobie,  ukazuje jak ludzie mogą się zmienić przez piętnaście lat.  Bo w końcu kto by pomyślał,  że młody narkoman w przyszłości zostanie pastorem, a młoda dziewczyna,  która oddała swoje pierwsze, nie planowane dziecko,  statyczną matką chłopca chorego na autyzm i pewną siebie panią detektyw?

Z całego serca polecam i nie żałuję ani minuty czytania tej książki,  uwzględniając nawet te oceny z kartkówek, które na tej książce niestety ucierpiały! Do następnej książki! Powodzenia w nowym roku szkolnym :)



Bestseller,  14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.