tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

wtorek, 10 lutego 2015

"Matt Hidalf. Klątwa cierni" – Christophe Mauri - recenzja

Okładka książki Matt Hidalf i Klątwa cierniMatt Hidalf to znany wszystkim w królestwie jedenastoletni rozrabiaka, który już niejedno w swym krótkim życiu przeżył. Ożenił króla z bezzębną czarownicą, podstępem dostał się do Akademii Elity, udało mu się odnaleźć legendarną Błyskawicę Widmo. Oszukał już wielu ludzi, zarówno dorosłych, jak i dzieci. Nikt nigdy nie próbował zemścić się na młodym Hidalfie, gdyż wszyscy boją się odpowiedzi Matta. 

Dlatego też syn wicekonsula Darnaru niczego nie podejrzewa, gdy udaje się na konferencję prasową. Wydaje mu się naturalne, że dziennikarze pragną zadać mu parę pytań. Co z tego jednak wyjdzie i jaką rolę odegra Marie-Marie z Leśnego Zamku i jej róża? Cóż, tego nie dowiecie się ode mnie!

Dość, że Matt trafia z powrotem do Akademii Elity. Tam z kolei robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Czarne chmury zbierają się nad szkołą. Gdzieś czyha zdrajca, a bracia Estaffowie zdają się zataczać coraz ciaśniejsze koła wokół Akademii.

Czy tym razem Luis Serra zdoła zapobiec tragedii?
Dlaczego na szkołę nałożono klątwę cierni i co ona naprawdę oznacza?
A przede wszystkim…Jaką cenę trzeba zapłacić by ją złamać?

Drodzy Czytelnicy, czas, bym odesłała Was do książki pt. ,,Matt Hidalf. Klątwa cierni.’’.

Książka jest lekko napisana, dowcipna choć utrzymana w nieco mroczniejszym nastroju -  w porównaniu z pierwszą częścią cyklu opowiadającego o przygodach młodego Hidalfa. Tym razem akcja skupia się na poszukiwaniu zdrajcy – sojusznika braci Estaffów. Fabuła wciąga, a zakończenie jest… kompletną niespodzianką dla czytelnika. Nic, naprawdę nic nie zapowiada tego, co stanie się z Mattem. Gwałtowne zwroty akcji, ciekawi, żywi bohaterowie, równie zaskakujący co ludzie, to tylko niektóre atuty tej książki. Bardzo podoba mi się również oprawa graficzna książki. Okładka idealnie pasuje.

To powieść nie tylko dla dzieci, nie tylko dla dorosłych. Dla każdego. Gorąco polecam więc zarówno ,,Klątwę cierni’’, jak i pierwszą część losów Matta ,,Błyskawicę widmo’’.

Będzie się  działo!

Katia, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.


poniedziałek, 9 lutego 2015

"Mroczna bohaterka. Jesienna Róża" - Abigail Gibbs - recenzja


Okładka książki Jesienna różaCzasami życie obiera inną drogę, niż byśmy tego chcieli. Od urodzenia wychowywali ją na księżną Anglii. Chodziła na spotkania międzywymiarowej arystokracji, bywała w towarzystwie ludzi swojej rangi i o podobnych tytułach. Dorastała wśród książąt i księżnych. Jednak los chciał, by w wieku dwunastu lat musiała porzucić dotychczasowe życie i opuścić swoją rzeczywistość. Od tej pory w trzecim wymiarze ukrywa kim jest. Lady Róża Al- Summers. Potomkini księżnej, brutalnie zamordowanej kilka lat wcześniej, postanawia odkryć prawdę. 

Dlaczego rodzina królewska coś przed nią ukrywa? Co się działo przez te lata, od kiedy szesnastoletnia teraz Róża, opuściła dwór? 

Zadziorna, a zarazem skryta i tajemnicza nastolatka, należąca do Mędrców, nie ma łatwego życia w świecie ludzi. Stara się jak najbardziej do nich upodobnić, ale nie jest to takie łatwe, na jakie wygląda. A jeszcze teraz przybywa Książę Fallon , który tylko działa jej na nerwy.

Historia jest kontynuacją powieści "Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem", w której główną rolę gra Violet Lee, a akcja toczy się miedzy drugim (w którym panują wampiry), a pierwszym ( należącym do Mędrców) wymiarem. Jesienna Róża delikatnie nawiązuje do historii Violet. Różę nękają niesamowicie realistyczne sny, z powodu których budzi się w środku nocy zlana potem. Za każdym razem widzi tę samą sytuację. Dziewczyna o ciemnych, prawie czarnych włosach opadających falami na plecy. Violet miała proste włosy. Jednak coś nie pozwala Róży przestać myśleć, że to właśnie Mroczna Bohaterka pojawia się w jej snach. Owiana tajemnicą historia nie chce ujrzeć światła dziennego i umiejętnie ukrywa się pośród członków królewskiego rodu Atheneów. On coś wie. 

Czytając książkę zastanawiałam się dlaczego? Dlaczego między Fallonem, a księżną jest tak specyficzne napięcie, którego nie sposób zrozumieć. Jak powstało i czy jest coś, co sprawiło, że Róża zmieniła swoje podejście do siedemnastolatka? Przecież w dzieciństwie się przyjaźnili. Takie znajomości nie kończą się z dnia na dzień. Do tego trzeba jakiegoś przełomowego wydarzenia.
Fabuła powaliła mnie na kolana. Abigail Gibbs stworzyła świat tak skomplikowany, że by go poznać nie wystarczy tylko przeczytać książki. Ją trzeba zrozumieć. Dziewięć wymiarów składających się na nasz świat. Dziewięć bohaterek, które mogą przywrócić pokój i ład. Dziewięć zupełnie innych hierarchii, rządów, a co najważniejsze - mieszkańców. Powiem jedno - wow! Nie potrafię sobie wyobrazić nastolatki, która kreuje tak wielopoziomową rzeczywistość, wplata w nią tajemnice, a do tego jeszcze sprawia, że to wszystko płynnie łączy się w całość. Taką pisarką jest Abigail Gibbs.

Jestem wierną fanką romansów. Tak, jak w pierwszej części specyficzny romans miał miejsce, tak tutaj był on o wiele bardziej subtelny.
Podobnie jak w pierwszej części, zauroczyły mnie momenty pełne akcji. Niespodziewane wydarzenia jedno po drugim utrzymują w napięciu, racząc nas chwilami grozy i akcji pędzącej w szaleńczym tempie.

Żeby nie było tak pięknie, muszę wspomnieć o kilku aspektach, które nie są idealne. Abigail jest młodą pisarką, niektóre fragmenty powieści są zbyt patetyczne i nad wyraz nierealistyczne. Kolejną rzeczą, która nie przypadła mi do gustu jest sprawienie, że postaci w krytycznych momentach nie bardzo wiedzą co zrobić. "Ruszyłam w jego stronę. Po dwudziestu krokach zdałam sobie sprawę, że idę w niewłaściwym kierunku." - przykład sytuacji przywołującej na myśl jakąś niezbyt rozgarniętą paniusię. Przecież Róża taka nie jest! Nie każda książka jest idealna, a tym bardziej napisana przez początkującą pisarkę. Gratuluję Abigail Gibbs stworzenia realnej rywalki dla Stephanie Meyer.

"Mroczna bohaterka. Jesienna Róża" to typowa powieść dla młodzieży. Tajemnica, przyjaźń, miłość, wampiry, książęta. Nic, tylko czytać! Teraz pozostało mi czekać na kolejne części,  w których wyjaśnią się pozostałe z tajemniczych wątków. Polecam!


Ananaska, 16 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MUZA

środa, 4 lutego 2015

„Sekret czarownicy” – Anna Klejzerowicz – recenzja

Okładka książki Sekret czarownicyAnna Klejzerowicz to gdańska pisarka i publicystka.  Autorka  opowiadań grozy, powieści kryminalnych, oraz artykułów prasowych. W 2011 roku została wyróżniona w plebiscycie „Przy kominku” za „Cień gejszy”.
Jej książki często poruszają trudne tematy i pozwalają pod innym kątem spojrzeć na uniwersalne wartości takie jak miłość, przyjaźń i życie w zgodzie z samym sobą. „Sekret czarownicy” jest kontynuacją „Czarownicy” i „Córki czarownicy”.
                
Mieszkająca w małej, kaszubskiej wsi Małgorzata, wiedzie spokojne życie u boku męża Damiana, jako niezastąpiona pani weterynarz. Monotonia i rutyna czasami dają się we znaki, więc żeby nie zwracać na nie uwagi, kobieta prowadzi portal internetowy z miejscowymi nowinkami.
Pewnego dnia w starym kościele niedaleko rodzinnego domu Gosi archeolodzy dokonują ciekawego znaleziska. Odkrywają zamurowaną kryptę z czasów krzyżackich, a w niej tajemnicze freski i szkielet młodego mężczyzny, prawdopodobnie zamordowanego. Media prześcigają się w domysłach: Krzyżak, Templariusz, a może tajemnicza postać z ludowych podań i legend, która podobno zostawiła tam skarb?

Małgosia stara się poznać szczegóły na potrzeby swojego portalu. Zaznajamia się z Robertem, przystojnym archeologiem, który wprowadza ją w świat wykopalisk, a w zamian dostaje dach nad głową. Kobieta urzeczona zagadką zaczyna spędzać z mężczyzną coraz więcej czasu, oprowadzając go po okolicy i opowiadając miejscowe mity. Ich znajomość zaczyna jednak wykraczać poza granicę zwykłej przyjaźni, co niezbyt podoba się mężowi Gosi.
W dodatku do Popowa zaczynają zjeżdżać się ludzie poszukujący skarbu, którzy mogą na dobre udaremnić rozwiązanie zagadki…
                
„Sekret czarownicy” to wciągająca książka, w której przeplatają się czasy współczesne i średniowieczne. Jest napisana w lekkim i naturalnym stylu, a na fabułę składają się dwa, zazębiające się główne wątki, jeden dotyczący przeszłości, związany z kupką kości w krypcie, a drugi dotyczący przyszłości jaka czeka Gosię i zależy od jej wyborów.
Na początku myślałam, że mam do czynienia z przeciętną książką, którą przeczytam, odłożę na półkę i zapomnę o niej, jednak bardzo się pomyliłam. Spodobała mi się tajemnicza aura, i prorocze sny Małgosi wywołujące u mnie gęsią skórkę, oraz wątek miłosny, który dodaje pikanterii każdej powieści. W dodatku „Sekret czarownicy” można przeczytać nawet jeśli nie zna się dwóch poprzednich części, taka jak zrobiłam to ja.

Z czystym sercem mogę polecić każdemu, kto szuka oryginalnej lektury na zimowe wieczory, kto pragnie rozwiązać zagadkę razem z główną bohaterką i kogo zauroczyły hipnotyzujące oczy czarownicy…


Nika, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

wtorek, 3 lutego 2015

"Losing hope" - Colleen Hoover - recenzja

Okładka książki Losing HopeZaczynając lekturę, nie zastanawiam się, czy da mi ona głębokie przeżycia emocjonalne, czy może natchnie do napisania fragmentu opowiadania, albo skłoni do przemyśleń na jej temat. Gdy czytam, chcę w pełni pogrążyć się w historii opisanej na kartach książki. Towarzyszyć bohaterom w ich życiu, oderwać się od naszej rzeczywistości i znaleźć się w świecie, który mogę sama do woli zmieniać.

Zaczynając czytać "Losing hope" jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się mylę co do tej książki. Mimo, że jest to kontynuacja "Hopeless", którą miałam okazję przeczytać już wcześniej, to nie spodziewałam się tak dobrze napisanej historii. 
Pierwsza część zaczynała się, jak przeciętne romansidło, dopiero później tempo akcji wzrosło osiągając punkt kulminacyjny tuż przed końcem. Po lekturze nachodziły mnie przemyślenia związane z nadzieją, przeszłością, problemami...

"Losing hope" zaczyna się zupełnie inaczej. Już od pierwszej strony czujemy, że coś jest nie tak, że zaraz zdarzy się coś strasznego, co będzie miało znaczący wpływ na dalsze losy bohaterów. I tak się dzieje. Colleen Hoover powoli buduje napięcie i sprawia, że ciężko odłożyć książkę na półkę, by dokończyć późniejsze czytanie. Nie, nie da się. Przeczytałam ją za jednym zamachem, chodząc z kąta w kąt w poszukiwaniu cichego miejsca w domu. Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy, jaką autorka włożyła w napisanie tej książki. Ma bardzo lekkie pióro, dzięki czemu "Losing hope" mimo młodzieżowej tematyki trafia także do starszego odbiorcy. Uniwersalne prawdy zawarte na kartach książki zmuszają, by choć na chwilę się zatrzymać i zastanowić nad sensem istnienia, nad tragediami, które dotykają każdego z nas.

Bohaterami powieści jest trójka nastolatków. Holder po utracie siostry bliźniaczki stara się pogodzić z bólem. W jej pokoju znalazł notatnik, który dostała jakiś czas wcześniej od terapeuty. Wykorzystuje go do kontaktu z siostrą. Przelewa na papier swoje rozterki, plany i pragnienia, notatnik staje się formą listu - pamiętnika. Poznaje też Sky, która do złudzenia przypomina mu Hope, dziewczynkę zaginioną przed laty. Sfrustrowany brakiem stabilności w życiu, żyje chwilą, decyzje podejmuje pod wpływem impulsu i już sam nie jest pewien do czego tak naprawdę dąży.

Warto napisać, że powieść należy do względnie nowego, bo pierwsze wzmianki pojawiły się dopiero w 2009 roku, gatunku New Adult. Ogólny zarys fabuły wygląda mniej więcej tak: szesnasto-, siedemnastoletnia dziewczyna po przejściach i chłopak z przeszłością poznają się, najczęściej w szkole, i starają się wspólnie uporać z przeżyciami sprzed lat. Powieści nakłaniają do przemyśleń zarówno młodzież, jak i dorosłych czytelników. Poruszają problematykę dorastania, miłości, pierwszego seksu, prawdziwej przyjaźni, a także wyboru szkoły i zawodu.

Postaci "Losing hope", podobnie jak "Hopeless" zostali bardzo dokładnie wykreowani. Każdy przedstawia inną osobowość. Ma inne problemy i opinie, które poznajemy. Książka jest pełna kontrastów. Niektórzy z bohaterów intrygują nas swoją tajemniczością, inni otwartością i energią.

Urzekły mnie pełne emocji opisy przeżyć, którymi Colleen Hoover przepełniła swoją książkę. I dobrze! Co jakiś czas, gdy napotykałam jeden z takich fragmentów ciężko mi było ukrywać emocje. Łza spływała po policzku, gotowało się we mnie ze złości lub chichotałam pod nosem. Mało która książka potrafi wywołać tyle skrajnych emocji na przestrzeni 350 stron. 
Unikatowe wypowiedzi bohaterów nadają powieści wyjątkowego charakteru. Przemyślenia pełne humoru, a zarazem poważne i całkiem na serio są czymś niesamowitym.

"Cała moja uwaga jest skupiona na niej, zupełnie jakbym był kompasem, a ona moją północą."

Autorka bardzo umiejętnie opisuje wszystkie procesy zachodzące w głowie nastolatka stojącego przed dylematem. Wszystkie jego myśli przelała na papier, tworząc mapę pełną ścieżek, którymi osiemnastolatek może iść, ale nie musi. Może wymyśli coś innego, a może w ogóle nic nie zrobi? W "Losing hope" nie da się przewidzieć następnego ruchu bohaterów. Każda linijka tekstu przybliża nas do odpowiedzi, ale jej nie daje. Sprawia to że Holder, czy każda z innych osób są jeszcze bardziej prawdziwe. Nie rozmawiają sztucznymi formułkami, tak jak w niektórych książkach. Nie są stereotypowymi nastolatkami, którzy nie wiedzą, czego chcą, a ich życie kręci się wokół szkoły i problemów z drugą połówką, a częściej jej brakiem. Tutaj postaci zostają postawione przed wyborami, które muszą dokonać i przyjąć ich skutki.

Szczerze zachęcam do lektury, ponieważ warto zatracić się na kilka godzin, przeżyć niesamowitą historię i dać się oczarować Holderowi i Sky, którzy pozostaną w Waszych myślach jeszcze na długo po odłożeniu książki.


Ananaska, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte. 

"Skrzynia piratów" - Liliana Fabisińska - recenzja

Okładka książki Skrzynia piratówTytuł zapowiada historię, ze skrywaną przez wieki, tajemnicą w tle. Ogromny skarb zakopany gdzieś na dnie oceanu, przykryty mułem między rafami koralowymi, wodorostami i tysiącami kolorowych rybek pływających dookoła. Żeliwna skrzynia po setkach lat spędzonych w wodzie w końcu zobaczy światło dzienne. Jednak najpierw trzeba ją znaleźć. Powinna prowadzić do niej pożółkła mapa z zaznaczonym znakiem "X". Ją samą niełatwo zdobyć.

Róża i Benek to gimnazjaliści z Warszawy. Ich tata jest naukowcem, który właśnie dostał propozycję wyjazdu na Hel i prowadzenia tam badań. Jako najmłodszy profesor na uczelni, bez słowa zgadza się i razem, mimo protestów dzieciaków, wyjeżdżają. Mało komu w XXI wieku marzyło by się życie z dala od cywilizacji, gdzieś pomiędzy kutrami rybackimi, a koszami ryb. Co najgorsze, bez dostępu do Internetu! Nic wiec dziwnego że rodzeństwo nie chce opuszczać stolicy. Niestety nie mają wyjścia. Po przyjeździe okazuje się, że w nocy sztorm odciął półwysep od stałego lądu, wszystkie sklepy są pozamykane, wiatr nieustannie wieje z niesamowitą siłą, a w okolicy nie ma żywej duszy. Róża słyszy bicie dzwonów, którego inni nie zauważają, do tego zniknął ich dziadek. Róża z Benkiem udają się na poszukiwania.

Tylko podczas lektury "Skrzyni piratów" dowiemy się co łączy zaginionego dziadka, bursztyny i bułeczki, straż pożarną i ustęp, a także Żeromskiego, dzieciaki i Hel. Liliana Fabisińska połączyła kompletnie niepasujące do siebie aspekty w spójną całość.  Książka napisana jest przystępnym językiem. Tylko w niektórych momentach zastanawiałam się o co tak właściwie chodzi, np. podczas rozmowy o gotowaniu jajek. Pewne fragmenty wydały mi się nieudaną próbą rozśmieszenia czytelnika. Także wprowadzenie sytuacji, gdzie nastoletnia dziewczyna znajduje się sama na dworcu w obcym mieście, bez telefonu, dziadek zniknął, a brata nie udało jej się odnaleźć, nie było do końca trafnym wyborem. Róża zaczyna panikować, a po chwili się budzi. Zawiało banałem. Niepotrzebne tu tyle patosu, nie każda sytuacja, gdzie nastolatek nie wie co zrobić, musi być od razu  doprawiona nutką grozy i tonami paniki.

Za to bardzo pozytywnie oceniam sam pomysł na fabułę. Przypadkowe przeniesienie się w czasie 400 lat wstecz do miasta rybackiego to nie lada wyzwanie dla nastolatków. Na szczęście towarzyszy im kaszubka Damroka. Jest ich przewodnikiem i przyjaciółką w obcym miejscu i czasie. Autorka przedstawia nam tajniki połowów, warunki życia na Helu w tamtych czasach, co mieszkańcy jedli na obiad.

Akcja nabiera tempa jeszcze przed przeniesieniem w czasie, ale zaczyna gnać w szaleńczym tempie od kiedy rodzeństwo spostrzega piratów. Od tej pory nie mają już spokoju. Co prawda nie spełniły się moje oczekiwania odnośnie tytułu, ale akcja potoczyła się w zupełnie innym kierunku, co mnie niezmiernie miło zaskoczyło. Książka idealna dla dzieci i młodzieży w wieku przypadającym na lata szkoły podstawowej.


Ananaska, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

poniedziałek, 2 lutego 2015

"Spisek Tudorów" - C. W. Gortner - recenzja

Okładka książki Spisek Tudorów     ,,Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu’’…

Kto by pomyślał, że to przysłowie tak dobrze może oddać stosunki między dwiema siostrami. Zgadzałoby się wszystko, gdyby nie fakt, iż w XVI – wiecznej Anglii trudno o aparat fotograficzny. Ale cała reszta, czyli intrygi, kłamstwa i morderstwa, doskonale pasuje do nastrojów na dworze Tudorów. Dwiema, wcześniej wspomnianymi siostrami są Maria Tudor oraz Elżbieta Tudor. Różnią się dosłownie wszystkim: zaczynając od wyglądu, po sporą różnicę wieku, kończąc na wyznawanej wierze. Maria jest gorliwą katoliczką, a Elżbieta protestantką. Podobne są tylko w jednym: w krwawej walce o władzę. I właśnie o tym jest ta powieść. O walce między dwoma najbliższymi istotami, których wzajemna niechęć jest dodatkowo podsycana przez dworskich intrygantów.

Narratorem jest Brendan Prescott, oddany służący Elżbiety. W pierwszej części zatytułowanej Sekret Tudorów, pokazał już jakim jest odważnym człowiekiem. W Spisku Tudorów jego męstwo znów zostaje wystawione na próbę. Po raz kolejny zamienia się w Daniela Beechama i próbuje przetrwać na bezlitosnym, królewskim dworze.

Maria szerząc wiarę katolicką wśród swoich poddanych coraz bardziej ich do siebie zniechęca. Wszelkie herezje każe śmiercią, a bunty dusi w zarodku. Ostatnią nadzieją mieszkańców Anglii jest Elżbieta. Jednakże jeśli i ona podpadnie królowej czeka ją los własnej matki - Anny Boleyn, odetną jej głowę. Ktoś próbuje podważyć niewinność księżniczki, czyli jednym słowem chce, by ona zginęła. Brendan próbuje wykryć kto działa na niekorzyść młodej dziewczyny. Okazuje się jednak, że nikt nie jest tym za kogo się podaje…

Spisek Tudorów to sfabularyzowana lekcja historii, która zachęca do przeczytania już od pięknej okładki. Język użyty w opowieści nie zawiera wielu archaizmów, a te, które zostały użyte nie utrudniają lektury, a wręcz przeciwnie - dodają jej uroku. Opisy nie są długie, dialogi dodają dynamizmu i sprawiają, że nie możemy przenieść się z powrotem do rzeczywistości z opisywanego 1553 roku. Autor jest wierny prawdzie historycznej, choć nie ukrywa, że w pewnych momentach pozwolił sobie na swobodne potraktowanie materii historycznej. Większość postaci jest prawdziwa, jedynie parę zostało dodanych w celu zdynamizowania historii.
      
Bardzo spodobało mi się, że w posłowiu autorskim pisarz zaznajamia czytelnika z dalszym losem pojedynczych postaci oraz daje nadzieję na kolejną część. Według mnie Spisek Tudorów to doskonała pozycja dla miłośników historii, zwłaszcza XVI – wiecznej Anglii i dynastii Tudorów. Jednakże, uważam, że jest powieść dla każdego. Czytelnik znajdzie tu wszystko co najważniejsze: akcję, wątek miłosny, morderstwo i tajemnicę.

C. W. Gortner jest autorem poczytnych powieści historycznych i miłośnikiem historii. Zbierając materiały do swoich książek, odbył liczne podróże, uczył się dworskich tańców i zamieszkał na pewien czas w hiszpańskim zamku. Jego powieści przetłumaczono na kilkanaście języków.


Nikki, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Między Słowami. 

"Cząstka ciebie" - Ella Harper - recenzja

Okładka książki Cząstka ciebieLucy i Lucas to para idealna - dość młodzi, piękni, do szaleństwa zakochani w sobie, ustawieni na całe życie. Brakuje im tylko jednego - dziecka. Próbowali już wszystkiego, ale nie ma znaczenia czy było ono poczęte naturalnie czy przez in vitro-dziecko zawsze umiera przed narodzeniem. Oboje są załamani, zwłaszcza gdy wszyscy ich znajomi bez problemu wychowują coraz to kolejne dziecko. 

Wydaje się jednak, że los w końcu się do nich uśmiechnął - Lucy jest w czwartym miesiącu ciąży, najdłużej w swoim życiu. Wszystko zaczyna się układać idealnie, do czasu gdy Lucasa spotyka wypadek i znajduje się  w śpiączce. Cała jego rodzina jest załamana, a Lucy zwłaszcza gdy w szpitalu pojawia się jego koleżanka, zbyt zainteresowana jego stanem z wyraźnie zarysowanym brzuchem...


Książka na początku jest nudnawa, jednak myślę, że to po prostu ten gatunek. Mimo nieustannej akcji, wydaje mi się, że jest po to po prostu jest to ten typ literatury, nad którym należy się zastanowić. Uważam, że książka jest dla mnie nieco zbyt poważna, bo tematyka ciąży i poronień jest mi jeszcze obca. Sądzę natomiast, że kobietom (i raczej tylko kobietom) dorosłym, książka będzie się bardzo podobać. 

Sheri, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

czwartek, 29 stycznia 2015

"Zachłanni" – Magdalena Żelazowska - recenzja

Okładka książki Zachłanni„Pierwsza powieść o pokoleniu słoików” głosi napis na szczycie okładki. … Słoików?! No dobrze, wezmę, zobaczę o czym to w ogóle jest. - Jak widać, nie byłam zbyt entuzjastycznie nastawiona do tej książki. Ot, zwykła ciekawość, troszkę dla eksperymentu.

Kim są „słoiki”? Właśnie tak w niektórych metropoliach określa się młodych ludzi, którzy pochodzą z obrzeży miasta, a uczą się i/lub pracują w centrum. Co weekend wracają do akademików czy mieszkań ze słoikami wypełnionymi pysznościami od rodziców. Podświadomie społeczność miasta dzieli się na „rodowitych” i „przyjezdnych”.

Magdalena Żelazowska, debiutując na polskim rynku wydawniczym dotyka problemu głęboko zakorzenionego w społeczeństwie. „Zdaję sobie sprawę, że wstrzeliłam się w temat, który budzi emocje. Dla mnie jest ważne, że sprowokował czytelników do sięgnięcia po książkę” powiedziała autorka w wywiadzie z Wojtkiem Krusińskim.

„Zachłanni” to opowieść o problemach trzydziestolatków mieszkających w stolicy. Narracja pierwszoosobowa pozwala dokładnie poznać ich dylematy. Powieść napisana jest z niebywałą szczerością i ponadprzeciętnym humorem. Wyraźnie podzielona na trzy części, z krótkimi rozdziałami.

Jestem przekonana że każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie. Mnie zachwycił język – momentami potoczny, czasem pełen fachowych pojęć obrazujących elokwencję autorki. Bardzo cenne okazały się pomysły poradzenia sobie z problemami, a niektóre fragmenty mogłabym umieścić w rubryce „ulubione cytaty”. W czasie lektury być może przypomnicie sobie swoje początki dorosłego życia, albo historie bohaterów pomogą Wam rozwiązać własne rozterki. Młodsi znajdą tu na pewno wskazówki do przyszłego samodzielnego życia. Natomiast każdemu życzę tak pozytywnych wrażeń, jakich ja doznałam podczas czytania „Zachłannych”.

Gorąco polecam!

Tania, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MIRA. 

środa, 28 stycznia 2015

"Legia Warszawa. Sztuczki i triki piłkarzy" - Tomasz Bocheński, Tomasz Borkowski - recenzja

Książka – poradnik dla młodego piłkarza. Kopiąc piłkę pod blokiem, grając na szkolnym boisku, albo na osiedlowym trawniku z pewnością przydadzą mu się niecodzienne sztuczki, jakimi uraczy go ta lektura. Razem z graczami warszawskiego klubu pozna triki, które uatrakcyjnią grę i dadzą mi przewagę podczas rozgrywki.

Kazimierz Deyna, czy Roger Guerreiro nie będą mieli już przed nim tajemnic, a takie zwroty, które teraz brzmią jak czarna magia ( „uderzenie nożycami ponad głową”  „zwód step over” ) staną się codziennością.

Książka ma bardzo przyjemny konspekt, który umila poznawanie tajników piłki nożnej. Rozpoczyna się od krótkiego streszczenia tego sportu. Wiedzieliście, że już starożytni Chińczycy kopali piłkę? Na następnych stronach jest co nieco o zasadach. Tu dowiemy się ilu piłkarzy znajduje się na boisku, oraz co jest absolutną podstawą, gdy chcemy zacząć trenować. Następnie możemy poczytać o treningu. Do czego jest potrzebny i czemu należy poświęcać mu jak najwięcej uwagi. Co ciekawe, na 21,31 i 41 stronie znajdują się krótkie testy z teorii, wiedzy o Legii oraz z opisanych trików. To bardzo dobry sposób, by sprawdzić czego się nauczyliśmy po lekturze poradnika.

Każdy piłkarz ma „swój” rozdział, który zaczyna się od krótkiej historii jego kariery. Po zapoznaniu się z jego transferami, wygranymi i zdobytymi pucharami możemy przejść od teorii do praktyki. Przedstawiono 36 zwodów, trików i podań  dzięki którym nawet początkujący gracz może po wytrwałym trenowaniu i szlifowaniu swojego warsztatu, stać się jednym z najlepszych! Każde ćwiczenie jest bardzo dokładnie opisane i zilustrowane. Sprawia to, że nawet jeśli opis będzie zbyt trudny do wyobrażenia to ilustracje rozwieją resztki wątpliwości.

Książkę polecam każdemu młodemu zapaleńcowi piłki nożnej. Nie trzeba być fanem Legii Warszawa, by przy pomocy lektury nauczyć się jak pokonać przeciwnika :)


Ananaska, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa RM. 

wtorek, 27 stycznia 2015

"W milczeniu" - Erica Spindler - recenzja

W milczeniuErica Spindler – amerykańska pisarka, autorka powieści z gatunku thrillera romantycznego. Planowała zostać malarką, studiowała na Delta State University i University of New Orleans. Ma męża i dwóch synów.

Avery Chauvin po kilku latach przyjeżdża do swojego rodzinnego miasteczka. Lecz nie będzie to na pewno łatwa wizyta, jakiej moglibyście się spodziewać. Avery przyjeżdża z powodu samobójczej śmierci swojego ojca. Kobieta do końca nie może w to uwierzyć, przecież jej kochany tata tak kochał życie. W tym momencie nie ma już nikogo bliskiego, tylko przyjaciół, którzy wspierają jak tylko mogą bliską załamania kobietę. 

Nie mogąc pogodzić się ze śmiercią taty zaczyna drążyć temat, nie wiedząc, że może się okazać to bardzo niebezpieczne. Avery w Cypress Springs spotyka swoich dawnych przyjaciół, dawną miłość, lecz nie wie, że raczej nie powinna tu wszystkim ufać. W dodatku Avery odkrywa tajemniczą serię samobójstw, morderstw i zaginięć, które nie powinny się zdarzyć w tak uroczym i spokojnym miasteczku.

Książka W milczeniu Erici Spindler  to thriller z wątkiem miłosnym. Historia, którą autorka nam przybliża jest  fascynująca i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Zagięty narożnik: 1
Zagłębiając się w powieść nie byłam w stanie jej odłożyć, dopóki nie poznałam kto tak naprawdę za tym wszystkim stał, a muszę powiedzieć że zakończenie na pewno bardzo Was zaskoczy.  Jedynym minusem, który zauważyłam jest nierozwiązanie jednego wątku. Poza tym akcja toczy się w zawrotnym tempie. Autorka w bardzo ciekawie ukazała nam zamkniętą społeczność małego miasteczka, w którym każdy się zna, oraz prawa rządzące w takiej społeczności. Może w paru chwilach te historie były dla mnie troszkę ponaciągane, ale na to można przymknąć oko. Bohaterowie są przedstawieni w bardzo realny sposób, i na pewno da się ich polubić, oprócz ciemnych charakterów, których prawdziwe cechy poznajemy dopiero na końcu książki. 


Podsumowując moją recenzję, uważam że jest to pozycja godna naszej uwagi, a w szczególności nie może być ominięta przez miłośników książek Erici Spindler. Mimo jednej czy dwóch wad, o których pisałam wcześniej, książkę czyta się bardzo dobrze, a wręcz pochłania strona po stronie.

Grazia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Harlequin.

"Policz do stu" - Lucy Dillon - recenzja

Okładka książki Policz do stu "Policz do stu" to powieść obyczajowa napisana przez brytyjską pisarkę Lucy Dillon.

Główną bohaterką książki jest Gina, która właśnie wchodzi w trudny okres życia. Rozwodzi się z mężem Stuartem i wprowadza do nowego mieszkania. Postanawia, że ze swojego starego domu, który symbolizuje jej dawne życie, zabierze tylko sto przedmiotów. Wbrew pozorom okaże się to trudnym zadaniem, bo Georgina jest typem "zbieracza", magazynującego setki niepotrzebnych rzeczy, a z każdą z nich wiąże się jakaś historia z przeszłości.
    
Książka całkowicie mnie urzekła. Lucy Dillon po mistrzowsku połączyła akcję z bardzo ciekawymi opisami oraz naturalnymi dialogami. Jednak mimo wszystko potrafi to zrobić wielu autorów. Dlaczego więc "Policz do stu" jest takie wyjątkowe i zasługuje na szczególną uwagę? Myślę, że przede wszystkim warto sięgnąć po tę powieść ze względu na emocje w niej zawarte. Pisarka ma bardzo głęboki emocjonalnie styl pisania, który "odnalazł klucz do mojego serca". Czytając tę książkę miałam wrażenie, że stała się ona dla mnie osobistym psychoterapeutą, który zmienił moje nastawienie do życia na lepsze. Dzieło poprzeplatane jest subtelnymi, złotymi myślami. Nie rzucają się one w oczy podczas lektury, ale odrobinę uważniejszemu czytelnikowi uda się je dostrzec. Szczególnie spodobały mi się dwie: "czasami wszechświat równoważy różne sprawy w naszym życiu [...] wcześniej czy później dostajemy tyle samo dobrego i złego" oraz "Co się stało, już się nie odstanie, i tyle. Trzeba zostawić przeszłość za sobą, a nie rozmyślać ciągle, co by było gdyby." 

Jedyne, co mi się nie spodobało to okładka książki, a dokładnie zwierzak na niej się znajdujący. Zgodnie z treścią powinien to być chart, tymczasem pies na okładce jest innej rasy. Zawsze bardzo irytują mnie takie różnice pomiędzy stroną tytułową, a treścią, bo uważam, że obie te rzeczy powinny się z sobą łączyć.

Bardzo zachęcam do przeczytania tej powieści. Jest interesująca i "wciągająca", a równocześnie wiele wnosi do życia czytelnika i potrafi poprawić nastrój, humor i samoocenę.

                               Cavallo, lat 15

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

środa, 21 stycznia 2015

"Przędza" - Gennifer Albin – recenzja

„Zajrzyj do mrocznego świata, w którym tkane są losy ludzi".


PrzędzaAdelice ma szczególny talent. Potrafi tkać materię czasu i przestrzeni. Wiedzieli o tym jej rodzice, którzy usiłowali ochronić ją przed nieumyślnym zdradzeniem swoich zdolności. Każda nastolatka, u której wykryto dar kształtowania rzeczywistości, trafia bowiem w ręce Gildii Dwunastu, czyli tajemniczej, bezwzględnej, niemal totalitarnej organizacji, która rządzi światem – Arrasem. To Gildia decyduje o tym, co mieszkańcy Arrasu jedzą, gdzie mieszkają, kiedy powinni umrzeć… Ich włókna pozostają w rękach Kądzielniczek – pięknych, ale często zawistnych dziewcząt.

Egzamin sprawdzający umiejętności tkackie szesnastoletnia Adelice zdaje znakomicie. Dziewczyna zostaje porwana, jej ojciec zabity, a losy matki i siostry owiane są tajemnicą. Zaplątana w sieć kłamstw i zakazanych miłości, musi odkryć tragiczną prawdę o swojej mocy. 

"Gdy cały znany jej świat wisi na włosku, tylko ona może zadecydować, czy go ocalić, czy unicestwić.’’


Pierwszą rzeczą, która zainteresowała mnie w tej książce była okładka. Złocista, błyszcząca wydawała się być zapowiedzią czegoś niesamowitego. Rzuciłam okiem na opis, i już wiedziałam, że to coś dla mnie. 

I rzeczywiście, niesamowicie się wciągnęłam. Postacie zostały świetnie wykreowane. Każda z nich jest inna, czymś się wyróżnia. Moje odczucia wobec nich zmieniały się przez niemal całą książkę. Jost, którego znielubiłam gdy tylko się pojawił, pod koniec opowieści był jedną z moich ulubionych postaci. Jednak moją faworytką przez cały czas jest Adelice. Wygadana, nieposłuszna, nie potrafi utrzymać języka za zębami, co często wpędza ją w kłopoty. Nie da się jej nie lubić, choć czasem denerwowało mnie to, że nie może przestać wpadać w tarapaty. 

Arras jest światem fantastycznym, utkanym z cienkich nici. Spodobało mi się to, że jego istnienie zostało wyjaśnione nauką, a nie magią, jak to często bywa w tego typu książkach. 

Dużym minusem jest z kolei początek. Autorka niczego nie wyjaśnia, tylko wrzuca czytelnika na głęboką wodę. Sporo czasu zajęło mi zanim się zorientowałam o co chodzi. 

Jednak więcej wad nie dostrzegłam. Książkę polecam każdemu kto szuka jakiejś wciągającej lektury na zimowe dni :). 

Olehandra, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.