W książkach, które ocierają się choćby trochę o historię
najciekawsze jest to, że postacie, z którymi tam się stykamy naprawdę
istniały. I choć muszę się przyznać, że dużo częściej oglądałem seriale i filmy
o "wielkich" postaciach historycznych to książki dostarczają
co najmniej tyle samo emocji, co dzieła z ekranów.
Jeżeli osobiście miałbym
wybierać postać, o której chciałbym napisać książkę, to myślę, że Henryk VIII na
pewno byłby jednym z murowanych kandydatów. Jest coś w jego postaci co sprawia,
że nie da się przejść obok niego obojętnie. Moje osobiste przypuszczenie jest
takie, że powodem jest jego kontrowersyjność, a także to, że praktycznie każdy
jego czyn zaprzeczał, któremuś z poprzednich. Nie znam się co prawda za bardzo
na faktach historycznych, ale jeżeli choć jedna dziesiąta charakterystyki Króla
Anglii, ukazana w książce i serialu, jest adekwatna to był on postacią
przerażającą.
Jak to zwykle bywa u ludzi, których władza jest praktycznie
nieograniczona, robią oni co im się żywnie podoba. Nie zważają ani na prawa
moralne, a tym bardziej na prawa Boże. Spośród wszelkich nakazów przestrzegają
oni tylko te, które akurat są dla nich wygodne.
Henryk VIII jest
uosobieniem władcy-boga. Kochany i uwielbiany przez lud stawia swoje własne
przyjemności, zachcianki i ambicje nad wszelkimi zobowiązaniami i wartościami.
Jako, że nie chcę w tej recenzji jakkolwiek spoilerować tego co dzieje się w
serialu, czy też na stronach książki, to moja recenzja będzie sprowadzać się do
tych kilku zdań powyżej opisujących głównego bohatera. Natomiast zanim napiszę,
że serdecznie polecam książkę i serial- muszę wytłumaczyć dlaczego. Jest we mnie
i pewnie we wszystkich fanach Dynastii Tudorów pewna sprzeczność. Mianowicie
jakim cudem potępiając całe zdemoralizowanie i syf w jakim tapla się angielska
arystokracja mogę tak bardzo lubić tę serię?! Doszedłem do wniosku, że
przynajmniej ja, tak bardzo się w niej zakochałem, właśnie z racji tego
dziadostwa.
Dziwne aczkolwiek prawdziwe. Tak bardzo chcielibyśmy móc sobie
pozwolić na to zdeprawowanie jakim ogarnięty jest Henryk i jego dwór. Tak
bardzo chcielibyśmy stać na czele państwa i stać się całkowicie bezkarni na tym
świecie. Gdy dotarł do mnie ten powód zastanawiałem się o co chodzi? Dlaczego
skoro siedzą w nas takie aspiracje, nie folgujemy im?
I znów doszedłem, może do
oczywistego wniosku, że po prostu się to nie opłaca. Ta myśl pozwoliła mi
uformować prawdziwy powód mojej miłości do tej serii. Tudorowie to przestroga
przed tym, co dzieje się z ludźmi gdy stają się jak zwierzęta, gdy zamiast
stawać się coraz bardziej humanitarni, coraz bardziej wrażliwi na innych, coraz
mądrzejsi - stają się jednym wielkim kłębkiem pożądań i zachcianek.
To studium upadku człowieka, to według mnie największa zachęta do przeczytania i oglądnięcia serii.
To studium upadku człowieka, to według mnie największa zachęta do przeczytania i oglądnięcia serii.
Książkę "Dynastia Tudorów. Bądź wola twoja" autorstwa Elizabeth Massie i Michael'a Hirs, polecam wszystkim, którzy lubią tego typu literaturę i wszystkim tym,
którzy lubią uczyć się na cudzych błędach.
Deaveroman, 20 lat
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MIRA.