
„Kaktus na
parapecie” to opowieść o trochę rozpieszczonym Mikołaju, który nie może żyć bez
telefonu komórkowego, laptopa i iPoda. W niewytłumaczalny sposób zamienia się
miejscem z identycznym chłopcem o takim samym imieniu i nazwisku, który żyje w
1979 roku. Mikołaj cofa się w czasie o 30 lat!
Gdyby nie pomoc
Krzyśka chłopiec nie umiałby sobie poradzić w tamtych czasach. Codziennie
zaskakuje go coś nowego i dziwnego. Najpierw z przerażeniem odkrywa, że nikt w
kamienicy nie posiada telefonu, później na własnej skórze odczuwa, jak wygląda
podróż syrenką i wyprawa na grzyby. Mikołaj w końcu wraca do swoich czasów,
odmieniony i lepszy. I chyba staje się znacznie szczęśliwszym chłopcem.
Książka bardzo mi
się podobała. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, w jakim luksusie teraz żyjemy. Nie
zawsze doceniamy, to co mamy. Spróbujcie sobie wyobrazić świat bez Mc’Donalda,
sklepów z zapełnionymi po brzegi półkami, za to z zastrzykami zamiast antybiotyków
w syropie i pracami społecznymi w szkole. To świat z dzieciństwa naszych
rodziców.
„Kaktus na parapecie"
to ogromna dawka historii i humoru. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak nasi
rówieśnicy żyli w latach siedemdziesiątych, koniecznie sięgnijcie po tę
książkę. Dzieci się dowiedzą, a dorośli sobie przypomną…
TUTAJ możesz przeczytać fragment książki.
Polecam, Martyna, 12 lat
Wydawnictwu Skrzat dziękuję za możliwość przeczytania tej książki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz