tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natalia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 stycznia 2019

"Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa" - J.R.R. Tolkien - recenzja


Znalezione obrazy dla zapytania opowieÅ›ci z niebezpiecznego królestwaKiedy tylko zobaczyłam na grupie facebook’owej, że ta książka jest do zrecenzowania to autentycznie zaczęłam skakać z radości, ponieważ od dziecka kocham twórczość John’a Ronalda Reuel’a Tolkiena. Swoją przygodę zaczęłam oczywiście od „Hobitta” a później przepadłam zagłębiając się we „Władcę Pierścieni” i inne dzieła tego niesamowicie utalentowanego autora. 

Niewiele myśląc o tym, że czas jest dla mnie czymś bardzo cennym w zabieganym życiu skupiającym się na szkole, pozwoliłam sobie go „zmarnować” na to dzieło:). Już Przedmowa niesamowicie wciąga omawiając nie tyle samego autora i jego życie co też po trochu poszczególne opowiadania. Na początku myślałam, że skoro te historie autor opowiadał kiedyś swoim dzieciom to pewnie będą nudne i powierzchowne, ale tak naprawdę przekazują one wiele ciekawych mądrości, jeśli ktoś się głęboko wczyta i odnajdzie w nich sens. Już dawno nie czytałam tak dobrych opowiadań.
 
Normalnie pewnie wspomniałabym coś o autorze, ale John’a Ronalda Reuel’a Tolkiena przecież nie trzeba przedstawiać, bo każdy jego twórczość zna lepiej lub gorzej. Magia tego autora polega na tym, że nieważne, ile ma się lat albo skąd się pochodzi bo jego książki są zawsze aktualne. Mimo, że sam autor nie żyje już prawie od 46 lat to jego sława nie słabnie, a nawet rośnie jeszcze bardziej, ponieważ coraz młodsze pokolenia odkrywają niesamowitość, piękno i cudowność Śródziemia stworzonego przez niego tak dawno. 
  
Pierwsze opowiadanie pt. „Łazikanty” sprawiło, że pozytywnie się zaskoczyłam. Tytułowy piesek jest tak cudownie przedstawiony, ponieważ zostaje ukazany jako zwykły zwierzak ze swoimi normalnymi zwyczajami i zabawami. Utożsamiłam go z nami, ludźmi, w okresie wczesnych lat. Tak jak my w wieku dziecięcym jest on rozbrykany, radosny, szczęśliwy, szczery, nikogo nie udaje, a na dodatek ma wiele odwagi co ukazują jego liczne przygody związane z przemianą ze zwykłego psiaka w zabawkę. To niesamowite opowiadanie czyta się, tak naprawdę, na jednym tchu. Nie jest specjalnie długie, ale fabuła sprawia, że ma się ochotę na więcej. 

Następnym opowiadaniem znajdującym się w tej książce jest opowiadanie pt. „Gospodarz Giles z Ham”, które sprawiło, że przypomniałam sobie zabawy z dzieciństwa, to jak walczyłam z kuzynem na drewniane miecze zrobione przez dziadka. Przypadek sprawił, że główna postać stała się bohaterem wioski a później całego królestwa. Całe opowiadanie jest utrzymane w bardzo komicznym stylu. Najlepsza jest rozmowa z królem i smokiem na moście, ale nic więcej nie zdradzę; lepiej, żebyście się przekonali sami. 

Muszę przyznać, że „Przygody Toma Bombadila” lekko mnie zdziwiły, ponieważ poprzednie utwory mają standardową formę opowiadania, a to zostało zapisane w postaci wierszy. Mimo to, czyta się je fantastycznie, ponieważ to nadaje im uroku i wydźwięku ballady. Każdy z nich na swój sposób jest piękny i niesamowity dzięki tej formie, która sprawia, że trzeba się mocniej skupić na tym, aby zrozumieć każde z nich.
 
Kowal z Przylesia Wielkiego” to najbardziej niezwykłe opowiadanie, oprócz „Liścia, Dzieła Niggle’a”, w którym bliżej zostało ukazane piękno i  cudowność Czarodziejskiej Krainy z jej baśniowymi mieszkańcami i zaczarowaną naturą oraz bajkową przyrodą. 

Ostatnie opowiadanie, czyli „Liść, dzieło Niggle’a” to trochę taka metafora tego jak Tolkien tworzył. Pisał mnóstwo małych opowiadań, a bohater malował dużo obrazów, ale w pewnym momencie wpadło mu do głowy jedno dzieło, nad którym malarz skupił się tak jak on na pisaniu „Władcy Pierścieni”. A pod koniec wyszło z tego arcydzieło. Podobieństw między Niggle’em a Tolkienem jest wiele, ale nie będę zdradzała więcej, żeby nie odbierać radości czytania. Mogę stwierdzić, że to opowiadanie podobało mi się najbardziej, ponieważ sama lubię pisać i wiem, jak to jest skupić się na jednym dziele i je dopieszczać, żeby było perfekcyjne według mnie. 
 
Niektóre z opowiadań zostały poprzedzone krótkim wstępem wprowadzającym w genezę utworu lub wyjaśniającym jakie połączenie jest między tym konkretnym utworem a innym jak jest np. w przypadku „Przygód Toma Bombadila”. Mimo tego, że cała książka jest duża i dość ciężka z powodu twardej oprawy to piękna okładka, którą zaprojektował Alan Lee sprawia, że chętnie chce się sięgnąć po nią. 

Czytając książkę poczułam się jakbym wróciła do dzieciństwa, głównie dzięki wspaniałym i niesamowitym rysunkom Alana Lee, które wzbogacają tę książkę a czytelnikowi urozmaicają czytanie. Lee to brytyjski grafik, który stworzył ponad pięćdziesiąt akwarelowych ilustracji do przygotowanych, z okazji setnej rocznicy urodzin Tolkiena, edycji „Władcy Pierścieni” i „Hobbita”. Dzięki jego rysunkom lektura tych opowiadań stała się dużo bardziej przyjemna, ponieważ sprawiły one, że czułam się jakbym czytała bajki jako dziecko a nie dorosła dziewczyna, która ma przed sobą opowiadania tak utalentowanego i niesamowitego autora jakim był Tolkien. 

To Tolkien sprawił, że fantastyka zajęła w moim sercu wyjątkowe miejsce i tak naprawdę ma je do dzisiaj. Nawet jeśli muszę czytać dużo lektur, bo szkoła tego wymaga to zawsze gdzieś pod łóżkiem czy poduszką mam coś fantastycznego co pomaga mi wieczorami udać się do krainy Morfeusza, a najczęściej jest to właśnie dzieło tego niesamowitego pisarza. Osobiście bardzo polecam tę książkę każdemu kto jest spragniony dzieł Tolkiena.

Natalia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. 





środa, 21 listopada 2018

"Żelazny Kruk. Wyprawa" - Rafał Dębski - recenzja


OkÅ‚adka książki Å»elazny kruk. Wyprawa „Żelazny Kruk. Wyprawa” Rafała Dębskiego to książka, w której można się bardzo mocno zagłębić. Na samym początku okładka dała mi do zrozumienia, że nie oderwę się od tej książki szybko, ale opis zamieszczony z tyłu powieści również mnie zaciekawił. Sam tytuł również daje pole do popisu dla wyobraźni, bo ja na początku skojarzyłam go z czymś innym, a dopiero czytając zrozumiałam o co tak naprawdę chodzi. 

Rafał Dębski to autor, który specjalizuje się w książkach dla starszych, a ta pozycja jest jego pierwszą dla młodzieży i od razu udaną. Pracując z nastolatkami rozumie tok ich postrzegania świata i dzięki temu przełożył go na tą wspaniałą powieść skierowaną właśnie dla nich. Można to zauważyć w konstrukcji głównego bohatera, który tak naprawdę jest jeszcze dzieckiem. 

Na początku książki poznajemy młodego Evaha, który jest synem myśliwego Krunnaha. Wiedzie on szczęśliwe życie w Przyrzeczu spędzając czas na łowieniu ryb, bójkach z innymi chłopcami, pomocy rodzicom w pracy oraz próbie rozkochania w sobie pięknej rówieśniczki, Verilli. Lecz jego szczęście nie trwa długo, ponieważ na wioskę, w której mieszka, napada tytułowy Żelazny Kruk zabijając wszystkich mieszkańców. Evah ocalał z maluteńką siostrzyczką, z którą skierował się do młyna, a następnie do swojej niedaleko mieszkającej rodziny. To tam podjął decyzję, która zaprowadziła go na szlaki królestwa, ale na razie wybiera się do grodu, pod który podlega jego wioska. Udaje się tam do przyjaciela jego ojca, który mu bardzo pomaga, lecz nie jest w stanie zmienić jego decyzji. Wyruszając w podróż z młodego, beztroskiego chłopca staje się bardziej poważny, uważny. Tragedia, której doświadczył odbija się na nim i widać po jego twarzy, że dotknęło go coś strasznego. Dzięki pomocy wuja trafia do karawany Rinnaha i od tamtej pory los daje mu poznać parę przygód, a nawet udaje mu się porozmawiać z baronem i to nie jednym. 

Jak dla mnie ta książka jest super. Bardzo podoba mi się konstrukcja bohaterów, którzy nie są nijacy, ale mają swoje konkretne cechy, kojarzące się tylko z nimi. To, co mnie najbardziej ujęło w tej książce to to, że autor napisał ją bardzo prostym językiem. Duży plus za to, że wszystkie wydarzenia są ze sobą tak połączone, że ma się wrażenie ślizgania po nich, dzięki czemu nie wiadomo kiedy znajdujemy się na końcu i pragniemy więcej. Historia Evaha powoduje, że ma się niedosyt czytając, a mój spowodowany jest tym, że jestem głodna poznania dalszej historii tego prostego chłopca. 

Tak naprawdę to nie ma konkretnego przedziału wiekowego dla czytelników tej książki, ponieważ tak naprawdę to ona jest dla wszystkich bez względu na wiek. 
     
Muszę dodać, że mimo iż fabuła jest osadzona w średniowiecznych realiach to jednak nie jest nudna i zdecydowanie ją polecam. 

Natalia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 
     


poniedziałek, 10 grudnia 2012

"Zdrada" - Danielle Steel - recenzja



Zdrada - Danielle SteelDanielle Steel jest autorką powszechną i popularną. Napisała już ponad 80 powieści. Wszystkie znajdują się na liście bestsellerów.„Zdrada” jest pierwszą książką tej autorki, z którą danie mi było się zapoznać. Jest to romans sensacyjny, więc muszę przyznać, że byłam ciekawa jego treści.

Tallie to znana reżyserka posiadająca cudowną córkę, wiernego partnera i pracowitą asystentkę. Wszystko jednak komplikuje się w momencie, kiedy na audycie finansowym kobieta odkrywa, że z jej konta znikają potężne sumy. Podczas śledztwa, na jaw wychodzi zdrada jej partnera i kłamstwa asystentki. Jednak to nie koniec problemów.

Sama historia, którą prezentuje nam Steel wydaje się być potencjalnie interesująca. Zawikłana zagadka, której problematykę można przenieść na wyższy poziom. Jednak wykonanie daleko odbiega od najskrytszych wyobrażeń czytelnika.

Co ciekawe, mimo że książkę czyta się stosunkowo przyjemnie jest ona tak monotonna, że nie przywiązuje się zbyt dużej wagi do tego, co się czyta. To oczywiste, że gdy sięgamy po książkę, oczekujemy od niej, że przeniesie nas w swój świat. Tu niestety jest na odwrót.

Książka kierowana do poszukujących miłości lub nieszczęśliwie zakochanych nastolatek, które desperacko nie wiedzą co ze sobą począć i mają ochotę na naiwną i nierealną opowieść. 

.


Natalia, 16 lat

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.