tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2019

"Moje wypieki z czekoladą" - Dorota Świątkowska - recenzja


Akcesoria do kuchni Moje wypieki z czekoladą - zdjęcie 1Lubicie czekoladę? Pewnie. Kto jej nie lubi… Bierzesz kosteczkę i nagle okazuje się, że cała tabliczka zniknęła nie wiadomo kiedy. Idziesz ulicą, a w powietrzu unosi się kuszący zapach. Co to? Czekolada! W te pędy więc gnasz do cukierni, by zaspokoić swój czekoladowy głód. 

Odnajdujesz w tym opisie siebie? W takim razie mam dobrą wiadomość. Dorota Świątkowska, królowa wypieków, przygotowała coś specjalnie dla ciebie, smakosza czekolady. Ci, co lubią słodkości, pewnie nie raz i nie dwa trafili na to nazwisko w sieci, odwiedzając jej blog.

Świątkowska w książce „Moje wypieki z czekoladą” serwuje mnóstwo receptur na smakowitości. Swoje miejsce w publikacji odnalazły m.in. babki, babeczki, ciasteczka i torty. Całości dopełniają milkshaki, puddingi, lody oraz tarty. Nie ma możliwości, by w tym ogromie przepisów, ktoś nie znalazł czegoś dla siebie. Książka ma 384 strony i piękną oprawę fotograficzną, co także jest zasługą autorki. Od samego patrzenia zaczyna burczeć w brzuchu :).

Jednym z moich ulubionych przepisów jest przepis na szybkie w przygotowaniu czekoladowe batoniki z kaszy jaglanej, które może zrobić pod okiem osoby dorosłej, nawet dziecko. Ciut bardziej skomplikowany, ale kradnący serca domowników, jest sernik milionera. Niebo w gębie. Co ważne, nie jest pracochłonny i tylko kawałek wystarczy, by się nasycić.

Przede mną jeszcze sporo przepisów, które wpadły mi w oko i które z pewnością wypróbuję. Bo czy nie kusi już sama nazwa: torcik z chałwą i czarną porzeczką albo sernik miętowo-czekoladowy, a ciasto z chili? Ano kusi.

Zbliżają się Święta, a wcześniej mikołajki. Myślę, że ta pięknie wydana książka może stać się fajnym prezentem (na pewno fajniejszym niż skarpetki) dla kogoś, kto lubi kulinarne wyzwania (bo przepisów w bród), no i czekoladę. Ja ją podaruję mamie. A Wy?

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont.

piątek, 28 września 2018

"Ugotuj mi tato" - Tomasz Jakubiak, Joanna Jakubiak - recenzja


OkÅ‚adka książki Ugotuj mi tatoKtóry z panów nie głowił się nad posiłkiem dla swoich milusińskich? Ile razy na stole lądowały nieśmiertelne parówki, pizza , hot-dogi czy frytki z paluszkami rybnymi? Od teraz koniec z tego typu praktykami. Na rynku wydawniczym pojawiła się książka kucharska adresowana do ojców. Książka proponująca kuchnię zdrową, pyszną, kolorową, szybką i łatwą.

Autorzy zamieścili w niej przepisy na śniadania, drugie śniadania, obiad, zdrowe fast foody i desery. Spotkamy tu recepty na dania bez polepszaczy smaku, wszędobylskiego cukru i ciągle panoszących się konserwantów. Zaznaczono też przepisy, w których nie znajdziemy glutenu czy laktozy.

Moją uwagę przykuły przepisy na mannę z mango, owocowe jo-jo, brzoskwiniową pieczeń, zupę cytrynową, zakręcenych  szpinakiem, domowe nuggetsy, lody o smaku mascarpone i koktajl – dzienna dawka witamin. Pychota :).  Oprócz tego, że wszystkie składniki otrzymamy w przysłowiowym osiedlowym spożywczaku, to przepis jest podany w takiej formie, że nie ma możliwości by coś nie wyszło. Ponadto fotografie potraw są tak cudowne, że pożera się je wzrokiem i nie sposób przejść obok nich obojętnie. Kolejną ważną sprawą jest to, że większość dań 7-8 latek może, pod czujnym okiem taty, przyrządzić samodzielnie.  Fajne jest też to, że w „Ugotuj mi tato” oprócz przepisów znajdziemy inspiracje do wspólnych zabaw z pociechami po skończonym posiłku.

„Ugotuj mi, tato” to nie tylko książka kucharska dla początkujących w kuchni ojców. To też propozycja dla zabieganych matek, które chcą szybko i zdrowo nakarmić małe głodomory. To także świetna wskazówka jak produktywnie spędzić czas z dziećmi, zacieśnić więzi rodzinne i po prostu pobyć razem.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

piątek, 13 stycznia 2017

"Abc gotowania 2" - Marieta Marecka - recenzja

ABC gotowania 2Sama gotować lubię, jest to dla mnie pewien sposób odstresowania, więc kiedy w tytułach do recenzji pojawiło się "ABC gotowania 2" to prawie od razu się za to zabrałam. Potem pojawiło się pytanie:  "Jak zrecenzować książkę kucharską?". Co prawda inaczej niż zwykłą recenzję romansidła czy przygodówki, ale da się zrobić. Do dzieła!

Marieta Marecka to autorka bloga wkuchnibezdubli.pl, felietonistka kilku gazet i portali, gospodyni programu „ABC gotowania” w Kuchni+ i autorka książki o tym samym tytule. Poprzednia część tj. "ABC gotowania" była bardzo ciepło przyjęta, jednak nie miałam możliwości zobaczenia tej książki "na żywo". Ale zajmijmy się dokładnie jej drugim tomem.

Pierwsze na co oczywiście zwróciłam uwagę to okładka. Mnie bardzo zachęciła do dalszego jej przeglądania, ale oceńcie sami. Zaglądając do środka, strona graficzna książki jest cudowna. Kiedy patrzyłam na zdjęcia potraw, które sama mogłam przyrządzić, aż mi ślinka ciekła. Mmm pycha. Przepisy też nie są jakieś skomplikowane. Niektóre są bardziej czasochłonne inne mniej, natomiast myślę, że każdy byłby w stanie przyrządzić te dania.

Skoro już mówimy o potrawach, to może warto wspomnieć o jakich. Nie znajdziemy tam standardów np. rosołu. Nietypowa sałatka z kurczakiem, pomarańczą i płatkami owsianymi lub kilka sposobów na przyrządzenie kaczki to danie na jakie możemy trafić korzystając z zbioru przepisów Mareckiej.

Jedynym minusem "ABC gotowania 2" jest jego wielkość i waga, choć nie przeszkadza ona za bardzo, bo książka kucharska zazwyczaj stoi w kuchni i nie musimy jest przynosić dalej niż kilka kroków.


Polecam książkę każdemu kto chciałby zaimponować rodzinie na wspólnym obiedzie, czy po prostu urozmaicić codzienny jadłospis w nowe, pyszne potrawy. Spróbujcie coś ugotować a późnej podzielcie się ze mną czy smakowało! 

Smacznego!

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

czwartek, 1 grudnia 2016

"Moje wypieki. Całkiem nowe przepisy" - Dorota Świątkowska - recenzja

Moje wypieki. Całkiem nowe przepisy - Świątkowska DorotaKażdy kto buszuje w Internecie w poszukiwaniu przepisów kulinarnych – wcześniej czy później trafia na bloga www.mojewypieki.com Doroty Świątkowskiej. Znajdziemy na nim receptury przeważnie na ciasta, ale także na lody, pieczywo, przetwory, smoothie czy budynie.

Nakładem Wydawnictwa Egmont ukazała się książka z przepisami pochodzącymi z tegoż właśnie bloga wzbogacona o 100 nowych przepisów, które do tej pory nie były nigdzie publikowane. Zanim napiszę co książka zawiera, chcę zwrócić szczególną uwagę na szatę graficzną. Pozycja zachwyca kolorami. Ani jedna strona nie jest biała:). Zdjęcia, co interesujące, autorstwa samej Świątkowskiej powodują, że na myśli przychodzi mi tylko jedno zdanie: „A do diabłą z wszelkimi dietami i liczeniem kalorii! Mam ochotę na małe co nieco:)”

Przyznam szczerze, że ogromną przyjemność sprawia samo oglądanie czy kartkowanie książki. Całość zamknięta jest w twardej oprawie , z przyciągającą wzrok okładka. Na końcu książki znajduje się indeks alfabetyczny i indeks rzeczowy podzielony na : alkohole, bakalie, batony, ciastka, cukierki, owoce, przetwory owocowe, a wszystko to okraszone zdjęciami – a jakże:). Kilka ostatnich stron poświęconych jest na notatki własne.

A co w środku? Ano sama rozkosz… Ciasta, ciastka, drożdżówki, czekolada, serniki, desery, torty i ciasta bez pieczenia, a także rarytasy pochodzące z różnych stron świata. Wśród nich spotkamy m.in. takie pyszności  jak ucierane ciasto jogurtowe z owocami, murzynek bananowy, paluchy z makiem, ciasteczkowe lizaki z jabłkami i żurawiną, rurki francuskie z kremem, sernik rafaello, czekoladowe salami, tiramisu matcha z gruszkami, lody Ferrero Rocher, sernik z kremem chałowym, sernikobrownie z powidłami, tarta czekoladowa z nutellą i truskawkami, tort z ciasteczkami Oreo, agreściak, galaretkowiec, wafelki kajmakowe, Berliner – niemieckie pączki… oj, mogłabym jeszcze długo wymieniać. Moje kubki smakowe pracują intensywnie:).

Wiem, że można prawie wszystkie przepisy wydrukować z Internetu – ale uwierzcie mi - to już nie to samo. Ponadto wiem z autopsji, że te wszystkie kartki – wcześniej czy później - znikają w bardzo tajemniczych okolicznościach i o danym przepisie zapominamy na amen. Poza tym wydruk przeważnie jest czarno biały, a kolorystyka tej książki naprawdę powala.


Moje wypieki są pozycją dla smakoszy – koneserów. Dla tych, którzy kochają piec i dla tych lubiących nacieszyć oko pięknie wydaną pozycją. Nie napiszę nic odkrywczego jeżeli  stwierdzę, że to idealny prezent przed zbliżającymi się mikołajkami.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

wtorek, 25 października 2016

"Pyszne klimaty" - recenzja

Okładka książki Pyszne klimatyPoczułam się "pysznie". Cała jestem, kwaśna, słona, pieprzna i papryczna. Słodka i na ostro. Chłodna i rozgrzana. A wszystko to po lekturze "Pysznych klimatów".

W moje ręce trafiła wyjątkowa książka kucharska, która podzielona jest na 5 działów. Pierwszy z nich opisuje zupy. Zupy warzywne (jak marchwianka), kremy (np. mus cukiniowy), chłodniki (brzoskwiniowy z papryką i kozim serem). Zupy "codzienne" i te wykwintne. Drugi rozdział proponuje przekąski wśród których znajdziemy zarówno jajecznicę, ziołowe bułki jak i  smażone figi z fasolą czy steki z kalafiora z salsą pomidorową. Trzeci dział traktuje o sałatkach. Królują tu krewetki, pieczarki, kurczak, awokado, cukinia, papryka, truskawki, figi, szynka, marchewka, marakuja, orzechy i wiele innych. Co kto lubi. W końcu docieramy do obiadu. Znajdziemy tu receptury na warzywa faszerowane, kurczaka na różne sposoby, dania wegetariańskie, ryby, makarony oraz mięsa różnego rodzaju. A na deser owocowy zawrót głowy, a w nim m.in. babeczki, jagodzianki, sorbety, lody, likiery, torty, rolady i ciasta drożdżowe.

Książka jest na pewno dla tych, którzy w kuchni nie tolerują nudy. Jednego dnia można zrobić szybkie gazpacho, tosty z chałki czy tatara z awokado, a w wolniejszym czasie można się zmierzyć z tajskim curry, pieczenią cielęcą czy tortem bezowym.

Gdy pierwszy raz przekartkowałam książkę - pomyślałam: Kurczę, kolejna bezwartościowa pozycja z zupełnie nic nie mówiącymi nazwami potraw, pewnie ze składnikami, których nie znajdę w osiedlowych delikatesach, nie mówiąc już o warzywniaku. Ale po dokładniejszym przyjrzeniu się spotkała mnie niemała niespodzianka. Pod dziwną nazwą Stir fry ukryła się kasza gryczana na chrupiąco, a tian z kotlecikami cielęcymi to nic innego jak cielęcina z warzywami.

Przepisy nie są zbyt skomplikowane nawet dla początkującego kucharza, a jeśli już - to wszystko wytłumaczone jest krok po kroku. Ponadto mogą być modyfikowane bez uszczerbku dla smaku. Dla przykładu: do musu cukiniowego nie dodałam świeżego tymianku, oregano i bazylii, a jedynie natkę pietruszki. Dymkę zastąpiłam zwykłą cebulą, no i zapomniałam kupić serka kremowego... Aby było mniej kalorycznie zrezygnowałam zboczku. Mimo tych modyfikacji wyszło super i smakowało nie tylko mnie:). Poza tym na pewno wypróbuję zupę rybną, wszystkie tarty, (których jestem zagorzałą fanką), racuchy z kaszy jaglanej z rabarbarem, melonem i sosem jogurtowym. Mniam, mniam.


Za nic na świecie nie można pominąć szaty graficznej. Zdjęcia dań, zresztą zajmujące całą stronę, są rewelacyjne. Tak więc , mili czytelnicy, nie pozostaje nic innego jak wyruszyć na podbój kuchni. 

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

piątek, 17 czerwca 2016

"MasterChef Junior" - Natalia Paździor - recenzja

Okładka książki Masterchef JuniorProgramu MasterChef nie trzeba nikomu przedstawiać. W telewizji mogliśmy podziwiać jego kilka edycji. Niedawno pojawił się jego dziecięcy odpowiednik MasterChef Junior. Zwyciężczynią pierwszej edycji została 11-latka z okolic Buska-Zdroju, Natalia Paździor.

Książka nawiązuje do programu w oczywisty sposób choćby poprzez fotografie czy przepisy pozostałych finalistów. Natalia Paździor podzieliła się z czytelnikami i widzami swoją pasją i umiejętnościami w formie przepisów, w pozycji o tym samym co program tytule -  MasterChef Junior.

Książka podzielona jest na 5 działów: Poradnik - znajdziemy tutaj wskazówki, jak wykonać ciasto makaronowe, naleśnikowe, na pierogi, ciasto kruche i biszkoptowe. Drugi rozdział traktuje o Małym co nieco, czyli przekąskach. Dowiemy się z niego, jak przygotować, np. buraka czy pieczone jabłko przekładane mascarpone, racuszki z jabłkami czy wiosenną sałatkę. Trzeci rozdział zatytułowany Konkretnie i zdrowo opowiada o tym, jak wykonać tatara z pstrąga i papryki, łososia, knedle czy pierś z indyka z sosem maślano-winnym. Kolejny dział przybliży nam przepisy Na słodko, czyli podpowie jak zabrać się do miniserniczków z truskawkami  i migdałową kruszonką, pencakes z syropem klonowym, tarty z kremem z białej czekolady z malinami i miętą i szarlotki czy chałwy. W ostatnim rozdziale możemy się zmierzyć z przepisami pozostałych 13 finalistów. I tak znajdziemy tu m.in. przepisy na takie smakołyki jak pieczone skrzydełka drobiowe, bombę sernikową, brownie z sosem chili, krem straciatella z musem malinowym czy kotleciki z łososia.

Pozycja oprócz tego, że jest książką kucharską stanowi także pewnego rodzaju kompendium kulinarne dla młodych kucharzy. Znajdziemy tu informacje o rodzajach makaronów, kasz, ryżu i orzechów, a nawet cukru. Poznamy różnorodne zioła i przyprawy. Zebrano tu też wszelkie rodzaje sztućców i podzielono je zgodnie z przeznaczeniem oraz przedstawiono prawidłowy układ sztućców na stole.

Nie można pominąć szaty graficznej książki, bo według mnie jest idealna. Na pierwszy rzut oka wysuwają się soczyste, mięsiste kolory, czyli w sam raz nadające się do książki dotyczącej kulinariów. Właściwie każda strona jest kolorem. Potrawy na zdjęciach są wprost namacalne.  I fotografie samej Natalii przygotowującej dania pokazują, że gotowanie naprawdę sprawia jej frajdę.

Książka na pewno sprawi radość dzieciakom, które już ze sztuką kulinarną są w jakiś sposób obeznane, a na pewno tym, którzy swoją przygodę z kuchnią zamierzają dopiero zacząć. Jakaż będzie satysfakcja z podania potrawy, którą przygotowywała także Natalia Paździor - zwyciężczyni MasterChef Junior.

A więc chochla w dłoń i do dzieła!


P.S. Czy Wy też zgłodnieliście?

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

poniedziałek, 16 maja 2016

"Smakowita Ella" - Ella Woodward - recenzja

Okładka książki Smakowita Ella. Cudowne produkty i przepyszne jedzenie, które pokochacie ty i twoje ciałoDzisiaj temat diet jest bardzo modny, głównie ze względu na rosnącą plagę otyłości. Ludzie ze wszystkich sił starają się znaleźć sposób na to, żeby poradzić sobie z rosnącą wagą. Jednak równocześnie nie chcę rezygnować ze smaku, ani też nie zamierzają spędzać w kuchni połowy swojego życia. Naprzeciw tym wymaganiom wychodzi Elle Woodward

"Smakowita Ella" to doskonała lektura nie tylko dla osób stosujących dietę roślinną, bezglutenową, ale również dla osób jedzących "normalnie". 

Autorka opowiada o tym, jak dieta zmieniła jej życie i wielokrotnie podkreśla, że nawet małe kroczki i stopniowe zmiany są dla naszego organizmu odczuwalne. Ponadto w książce opisane są wszystkie kluczowe produkty, które wykorzystuje w swoich przepisach. Czytelnik może więc dowiedzieć się więcej na temat produktów, które posiada lub które zamierza zakupić. Małym minusem jest to, że wiele produktów wymienionych w książce jest drogich, trudno, lub w cale niedostępnych. Jednak na to już autorka nie może nic poradzić. A składniki opisane w książkach są bardzo wydajne, więc suma summarum, przepisy nie są aż tak kosztowne. 

W książce można znaleźć receptury na dania bardzo proste, ale niesamowicie smaczne. Gorąco polecam każdemu, kto zwraca uwagę na to, co codziennie zjada.


Sheri, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

piątek, 6 listopada 2015

„Pyszne na słodko” - Anna Starmach – recenzja

Okładka książki Pyszne na słodkoW dzisiejszych czasach półki w sklepach pełne najrozmaitszego jedzenia nie wzbudzają już w nikim zdziwienia, są po prostu częścią codzienności. Dostępne produkty pozwalają nam wyczarować niesamowite potrawy, gdzie wśród nich niegasnącą sympatią cieszą się różnego rodzaju desery i ciasta, szczególnie kiedy są tak naprawdę home-made. Książka Anny Starmach „Pyszne na słodko” zadowoli każdego miłośnika pieczenia (i przede wszystkim słodkiego smaku).

W książce znajdziemy 86 przepisów na desery podzielone działami – od ciast i tortów na specjalne okazje, przez babeczki i ciasteczka „na raz”, po musy, kremy, naleśniki, racuchy… - długo by wymieniać. Wszystkie receptury są opisane w bardzo przejrzysty i estetyczny sposób – każda z nich obejmuje dwie strony – jedną przedstawiającą składniki i sposób wykonania, a drugą z fotografią przyrządzonego deseru i propozycją podania. Składniki bez problemu dostaniemy nawet w osiedlowym sklepie i nie nadwyrężą zbytnio naszego portfela, a sposób przygotowania jest prosty i szybki. Według mnie dużym atutem jest również wykorzystywanie w przedstawionych przepisach owoców, bakalii oraz postawienie na naturalność produktów.

Poza samymi przepisami książka zawiera szereg porad odnośnie pieczenia, a także samodzielnego wykonywania niektórych składników – na przykład domowego cukru waniliowego.  Znajdziemy w niej również miejsce na własnoręczne zapisanie ulubionych przepisów w specjalnie przygotowanym na to miejscu na samym końcu książki. Dodatkowo dla wszystkich miłośników praktycznych detali – książka ma wstążeczkę do zaznaczania, co okazuje się naprawdę przydatne.

Myślę, że książkę „Pyszne na słodko” można polecić każdemu, kto ma chęci działać i „czarować” w kuchni, nawet początkującemu, bo dzięki prostym technikom i szybkości wykonania na pewno pomogą pokochać pieczenie. Warto dodać, że wszystkie desery „cieszą oko” i na pewno będą się dobrze prezentować na stole – czy to podczas Świąt, spotkania ze znajomymi czy  w trakcie niedzieli w rodzinnym gronie. Smacznego! :)


Marta, 20 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

wtorek, 9 czerwca 2015

„Wiem, co jem – przepisy z programu” - Katarzyna Bosacka i Aleksandra Misztal

Wiem co jem Przepisy z programu - Książki kucharskieNa początek należy wspomnieć, że jedna z autorek tej książki, Kasia Bosacka, jest prowadzącą programu „Wiem, co jem” emitowanego w stacji TVN Style. Książka powstała w oparciu o tę serię. 

Autorki proponują 70 przepisów, w których postawiono na naturalne składniki i brak chemii.
Co do formy, w jakiej przepisy są przedstawione – przy każdym z nich znajduje się „ciekawostka” o potrawie lub jej składniku, zachęcające zdjęcie, lista składników oraz sam, nieskomplikowany i przejrzysty przepis. W książce znajduje się także spis treści, gdzie przepisy zostały posegregowane zgodnie z kolejnością alfabetyczną oraz na poszczególne działy, z przepisami trudniejszymi i tymi łatwiejszymi. Znacznie ułatwia nam to wyszukanie czegoś dla siebie. 

Ja wybrałam i ugotowałam:
- „Grzybki” – szybkie placki ziemniaczane;
- wodę smakową;
- krówki;
- zdrowe batony;
- zupę-krem z zielonego groszku.

Efekty mojej pracy – smaczne, przyjemnie wyglądające dania, których przygotowanie wbrew pozorom nie zajmuje dużo czasu (chyba, że wzięlibyśmy się za coś trudniejszego, jak np. ciasto), a co najważniejsze: łatwe w przyrządzeniu. Potrzebne składniki wchodzące w skład większości potraw ma się już w domu, więc nie musimy się obawiać, że do „produkcji” wybranej z nich trzeba użyć jakiegoś bardzo drogiego i egzotycznego.

Nie rozpisując się, gorąco polecam tę książkę wszystkim, którzy w wolnym czasie lubią gotować lub chcieliby zacząć swoją kulinarną od czegoś „miłego”.


Almette, 14 lat

Książkę do recenzji otrzymaliśmy od Grupy Wydawniczej Publicat.