tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burda książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burda książki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 maja 2017

,,Siostra” - Louise Jensen – recenzja

Okładka książki SiostraLouise Jensen, brytyjska autorka psychologicznego thrillera pod tytułem ,,Siostra” zasłynęła tą debiutancką powieścią, która szybko znalazła się na liście bestsellerów. Ta niemal natychmiast rozchwytywana książka to dramatyczna opowieść, pełna zaskakujących zwrotów akcji, oparta przede wszystkim na ludzkiej psychice. Niektórych może to zniechęcić, jednakże spokojnie, zapewniam że przy tej historii nie można się nudzić.

Główna bohaterka - Grace pomimo kochającej ją rodziny i partnera, wciąż żyje wydarzeniami z przeszłości, a mianowicie śmiercią swojej najlepszej przyjaciółki Charlie. Nadal nie dają jej spokoju ostatnie słowa, które od niej usłyszała: ,,Grace, zrobiłam coś strasznego. Mam nadzieję, że i wybaczysz”. 

O co chodziło, czy to kolejna tajemnica skrywana przed najbliższymi? 

Próbując wyjaśnić okoliczności tych słów, w życiu głównej bohaterki pojawia się Anna, która podaje się za siostrę Charlie i stopniowo zyskuje sympatię i zaufanie Grace, dla której wkrótce jest już prawie jak rodzina. Jednakże nie wszystko wygląda tak dobrze - im bliżej rozwiązania zagadki jest Grace, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo, w dodatku od pewnego czasu jest nieustannie śledzona i obserwowana. 

Czy ktoś chce ją skrzywdzić? 

Losy bohaterki determinują niezamknięte wydarzenia z przeszłości, które nieprzerwanie przeplatają się w fabule z teraźniejszością. Najwyższy czas, aby główna bohaterka zaczęła bardziej uważać, ponieważ w jej przypadku jeden błąd pociąga za sobą całą falę nieprzewidzianych zdarzeń. Jednakże chyba najważniejsze jest pytanie, czy aby na pewno nie mogła uratować Charlie? Z tym dylematem Grace zmierza się niemal do samego końca powieści.

Muszę przyznać, że książka wciąga już od pierwszej strony i wyjątkowo ciężko jest ją odłożyć na półkę. Przemyślenia głównej bohaterki i liczne retrospekcje dodatkowo urozmaicają nagłe zwroty akcji i dreszczyk emocji wywołany tajemniczą obecnością prześladowcy. W dodatku całości dopełnia nieoczekiwane zakończenie, którego nie wymyśliłby niejeden znawca literatury, dlatego serdecznie polecam.

Julia,16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

czwartek, 11 maja 2017

''Nela i skarby Karaibów'' - recenzja

Okładka książki Nela i skarby KaraibówNela Mała Reporterka to zaledwie jedenastoletnia, młoda podróżniczka. Dziewczynka jest autorką dziecięcych książek podróżniczych i posiada swój własny program telewizyjny. Dotychczas ukazało się sześć książek małej łowczyni przygód, w tym "10 Niesamowitych przygód Neli", "Nela na 3 kontynentach. Podróże w nieznane", "Nela i tajemnice świata", "Nela na tropie przygód", "Śladami Neli. Przez dżunglę, morza i oceany", "Nela na kole podbiegunowym", oraz siódma, najnowsza - ''Nela i skarby Karaibów''. Mała Reporterka po raz kolejny zaskakuje i zabiera czytelnika w fantastyczną przygodę w odległe zakątki Morza Karaibskiego.

''Nela i skarby Karaibów'' to podzielona na 9 rozdziałów książka podróżnicza opowiadająca o intrygujących Karaibach. Razem z Nelą możemy poszukiwać ukrytych skarbów na dnie morza i odkrywać jego wspaniałe tajemnice. Autorka zabiera nas w podróż do Ameryki śladami Krzysztofa Kolumba. Opowiada o Indianach i ich rysunkach w jaskiniach. Przestrzega czytelnika przed groźnymi piratami oraz snuje legendy o zatopionych galeonach i kosztownościach znajdujących się na ich pokładzie. Dzięki Młodej Reporterce możemy poznać wiele gatunków egzotycznych zwierząt, rozmaite, barwne rośliny, a nawet gwiezdne konstelacje.

Książka jest pisana lekkim i prostym językiem, dzięki czemu czyta się ją bardzo szybko. Zawiera ona bardzo dużo informacji odnośnie podróży dziewczynki, ale są one przedstawione na tyle ciekawie, że nie nudzą, a wręcz przeciwnie - intrygują. Jeśli chodzi o oprawę graficzną, to jest to zdecydowanie największy plus całej książki. Zawiera ona bardzo dużo ilustracji. Są to zdjęcia z podróży Neli, jej rysunki, a także kolorowe wstawki w postaci np: mapy skarbów. Wszystko to jest bardzo kolorowe i tworzy spójną całość. Tekst jest pisany dużą czcionką i przejrzysty, a wyraźne oddzielenia rozdziałów i spis treści pomagają w tym, aby nie zagubić się na żadnej karaibskiej wyspie.

Nie jestem wielką fanką literatury podróżniczej, ale nie mogę powiedzieć o tej książce złego słowa. Myślę, że to oryginalna, wyjątkowa lektura dla młodych poszukiwaczy przygód. Moim zdaniem przypadnie do gustu wielu czytelnikom, którzy tak jak Nela uwielbiają podróżować i odkrywać co raz to nowe tajemnice.


Olivka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

czwartek, 15 grudnia 2016

"Po detoksie czyli siła zdrowych nawyków" - Ewa Trojanowska - recenzja

Okładka książki Po detoksie czyli siła zdrowych nawykówKażdy z nas marzy o szczupłym, zdrowym ciele. Takim, którym będziemy się mogli cieszyć przez długie lata. W związku z tym często podejmujemy się wielu rodzaju diet. 

Wyjątkowo modne w ostatnich latach stały się detoksy - krótkie okresy, w których odżywiamy się (i nie tylko) w bardzo rygorystyczny sposób. Ma to na celu oczyszczenie organizmu z toksyn. Te z kolei dostają się do naszego organizmu każdą możliwą drogą - poprzez jedzenie, wodę, powietrze, kosmetyki. 

W swojej pierwszej książce Ewa Trojanowska prowadziła nas krętą i nie zawsze przyjemną drogą przez detoks. No dobrze, a kiedy już przez niego przebrniemy, to co dalej? Większość osób niestety po takich krótkich oczyszczaniach jest zmęczona i niemal natychmiast wraca do swoich złych nawyków żywieniowych, niwecząc tym samym praktycznie całą swoją pracę. W tym momencie z pomocą przychodzi nam owa książka. 

Napisana językiem bardzo lekkim i ciepłym skupia się nie tylko na fizycznym aspekcie oczyszczenia, ale również na mentalnym. Nie jest to jedynie suchy zestaw przepisów i rad na to, jak utrzymać szczupłą sylwetkę. Jest to pewnego rodzaju poradnik jak żyć, bez dokonywania drastycznych zmian, ale za pomocą małych czynności, które sumują się na ogólny lepszy stan zdrowia. Przepisy są w miarę proste, składniki nie są wzięte z przysłowiowego księżyca. Głębokim niedopowiedzeniem byłoby jednak stwierdzenie, że jest to książka kucharska. Pokazuje ona jak przez stan swojego ciała możemy poprawić stan swojego umysłu i ogólne życie. 


Sheri, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

piątek, 18 listopada 2016

,,Zaginiony” – C. L. Taylor – recenzja

Okładka książki ZaginionyW książce C. L. Taylor ukazuje wydarzenia, pół roku po zaginięciu piętnastoletniego Billy’ego Wilkinsona, z perspektywy jego matki. 

Claire wygłasza apel mający na celu pomoc w odnalezieniu jej syna. Jednak nic nie zbliża śledztwa do końca, a wszyscy, nawet sama Claire zaczyna podejrzewać, że Billy jest już martwy, a za jego zniknięciem stoi ktoś z jej najbliższych. Wilkinsonowie mają mnóstwo tajemnic, którymi nie dzielą się z pozostałymi członkami rodziny. Po tym jak Billy wyszedł w nocy z domu każdy czuje się winny, jednak sekrety zaczynają wychodzić na jaw dopiero pół roku później. Wszystko, co Claire stworzyła w swoim życiu, zaczyna się rozsypywać. Pojawiają się u niej zaniki pamięci, budzi się w obcych miejscach, z krwią na rękach. Będzie musiała zmierzyć się z swoim największym koszmarem. 

Akcja książki toczy się w Bristolu, w typowej angielskiej rodzinie. Claire, Mark oraz ich syn Jake wraz ze swoją dziewczyną Kirą stawiają czoła zaginięciu piętnastolatka. Poszukiwania natrafiają na fałszywe tropy, które sprawiają, że i tak już napięte do granic możliwości nerwy domowników ledwo wytrzymują. 
                
Nigdy nie lubiłam w książkach narracji pierwszoosobowej, ale tutaj autorka dzięki zastosowaniu tej techniki umiejętnie buduje napięcie. Chociaż na początku fabuła mnie nie wciągnęła, to im więcej przeczytałam, tym byłam ciekawsza dalszych zdarzeń, coraz lepiej rozumiałam główną bohaterkę, która w miarę jak rozwijała się akcja, dowiadywała się o coraz bardziej wstrząsających informacjach skrywanych przez ludzi, którym najbardziej ufała. Kobieta, która zawsze kontrolowała swoje życie w stu procentach, musiała pogodzić się z tym, że wszystko wymyka jej się z rąk. Bardzo spodobały mi się rozdziały, w których umieszczone zostały rozmowy SMS – owe, które po przeczytaniu książki do końca, wskoczyły na miejsce jak puzzle w układance, wyjaśniając wszystko, co doprowadziło do zaginięcia chłopca.
                
C. L Taylor ukazała, jak dramat taki jak zginięcie jednego członka rodziny wpływa na resztę domowników. Kiedyś każdy miał swoje tajemnice i zaczynali się coraz bardziej od siebie oddalać. Dopiero zaginięcie Billy’ego doprowadziło do tego, że duszone w środku emocje zaczęły doprowadzać do poważnych konfliktów. Wychodzące na jaw od dawna tajone sprawy mogą doprowadzić do tragicznych sytuacji. Poznajemy najgorsze strony bohaterów z pozoru normalnej i przyzwoitej rodziny. Nawet sami domownicy nie wiedzą, jak mroczne sekrety ukrywają.
                
Na szczęście każdy z nich ma wiele pozytywnych cech. Mimo wszystko tworzą kochający się dom. Stworzyli między sobą tak silne więzy miłości, że nawet ta próba, przez którą musieli przejść, czas, tajemnice i mroczna prawda nie mogą ich zerwać. Osobą, która najmocniej spajała ze sobą członków rodziny była właśnie Claire. Była niesamowicie silna, poświęcała cały swój czas i całą siebie dla pozostałych domowników. Była niewątpliwie bardzo ciekawą osobą, co podkreślały dla czytelnika także jej zaniki pamięci.  Nie można jej do końca zaufać, czy podczas jednego ze swoich ataków nie miała czegoś wspólnego z zaginięciem syna.  
                
Jak dowiadujemy się o autorce z notatki o niej, jest uznawana za królową mrocznego thrillera psychologicznego, w swoich książkach opisuje ciemną stronę ludzkiej natury. Tak też zrobiła i w ,,Zaginionym”. Ten tytuł spodoba się najbardziej fanom właśnie tego rodzaju powieści. Poza tym, fabuła z każdym rozdziałem z coraz mocniej wciąga, a zakończenie jest niemożliwe do przewidzenia. Polecam tę lekturę do przeczytania, zwłaszcza, że czyta się lekko i przyjemnie.

Nikana, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

wtorek, 15 listopada 2016

"Zła miłość" - Danuta Noszczyńska - recenzja

Okładka książki Zła miłośćMiłość matki potrafi być destrukcyjna. Zwłaszcza kiedy opiera się ona głównie na chęci realizacji własnych pasji. Marzeń i aspiracji, które z wielu powodów nie mogły zostać zrealizowane. Co jest bowiem prostsze niż uczynienie z dziecka mniejszej i lepszej wersji samej siebie? 


Tak było w przypadku Marzeny. Kiedy w wieku 5 lat dostała pianino, w kąt poszło wszystko, nie mogła się dłużej zadawać z koleżankami. Całe jej dzieciństwo opierało się na ćwiczeniach pod okiem despotycznej matki i zmęczonego całą sytuacją ojca. Jedyną osobą, która zdaje się zachowywać zdrowy rozsądek jest babcia - kobieta niezwykle religijna, choć tylko w tych aspektach, które jej odpowiadają. W momencie, kiedy od rodziny odchodzi ojciec, do kobiety, która, teoretycznie, jest gorszą partią niż mama Marzeny, wszystko się zmienia. Z perspektyw sąsiadów nie mogą już być taką idealną rodziną. Dla Marzeny nie ma to znaczenia. Jednak jej matka jest innego zdania. Postanawia jeszcze bardziej skupić się na wychowaniu córki, a co się z tym wiąże - korzystnym wydaniu jej za mąż. W momencie, kiedy Marzena poznaje Dominika, świat nabrał dla niej nieco przyjemniejszych odcieni. Jednak uczucie, które połączyło tę dwójkę nie zyskało aprobaty rodzicielki, która zaplanowała dla córki związek z Natanielem. Jest on przystojny, bogaty, szarmancki. Zdaje się jedynie skrywać pewien sekret. To jednak nie przeszkadza Marzenie w obdarowaniu go uczuciem.  W momencie, kiedy młodzi ludzie przestają być sobie obojętni, okazuje się, że rodzice jej wybranka zaplanowali dla swego syna nieco inny los, który w żądnym stopniu nie uwzględnia jego wybranki... 

Marzena i Nataniel staną przed wyborem - lepiej jest posłuchać rodziców, którzy teoretycznie wiedzą lepiej, czy po raz pierwszy w życiu swojego serca?

Książka niewątpliwie porywa i wciąga, choć nie jest może specjalnie odkrywcza. Głównym motywem jest tutaj pycha i z tego autorka wywiązała się perfekcyjnie. Jest to książka na deszczowy weekend, kiedy przy kawie chcemy przez chwilę pomyśleć o problemach innych niż własne. 

Sheri, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

piątek, 4 listopada 2016

„Jedyne wyjście”- Helen Fitzgerald - recenzja

Okładka książki Jedyne wyjścieKiedy postanowiłam przeczytać „Jedyne wyjście” spodziewałam się nieco innej treści. Przede wszystkim byłam nastawiona na większą ilość opisów i specyficznego dla thrillera klimatu. Nie znaczy to, że książka mi się nie podobała, czy mnie rozczarowała.  Uważam, że jest wyjątkowa, wyróżnia się na tle innych tego rodzaju powieści.

Książka opowiada o Catherine, egoistycznej nastolatce, która pod naciskiem matki znajduje pracę w „Zielonej Przystani”, domu opieki. Dziewczynie nie uśmiecha się szczególnie to zajęcie, nienawidzi starych ludzi, poza tym jest niedojrzała i  nie ma żadnych ambicji. Jednak w jej życiu, zdarza się coś niespodziewanego, co diametralnie zmienia jej spojrzenie na świat.

Rose jest starszą kobietą, podopieczną Catherine w „Zielonej Przystani”, która choruje na Alzheimera. Miewa czasem „napady”, kiedy świadomością przenosi się do wieku dziesięciu lat. Staruszka tworzy niepokojące rysunki i wciąż powtarza, że w nich jest zawarta prawda. Ostrzega Catherine, żeby nie wchodziła do pokoju nr 7. Nikt nie bierze Rose, ani jej teorii na poważnie, w końcu jest chora psychicznie, jest wariatką. Jednak w Catherine wzbudzają one niepokój.

Okładka książki mówi nam, że jest to psychologiczny thriller. Mam wrażenie, że więcej jest w niej tego psychologicznego wątku. Według mnie, to nawet lepiej, ale to już kwestia gustu.

To, do czego mogłabym się "przyczepić" w tej książce to, jak już wcześniej wspomniałam, zbyt mała ilość opisów otoczenia. Osobiście lubię, kiedy czytając mogę wyobrazić sobie miejsca, ich klimat. Ale są osoby, które nie lubią opisów i wolą samą akcję. Może dzięki temu książka jest bardziej lekka.

Plusem „Jedynego wyjścia” są nieoczekiwane zwroty akcji. Książka naprawdę zaskakuje pod tym względem. Spodobał mi się też sposób prowadzenia narracji, bo możemy poznać podejście do wydarzeń zarówno głównej bohaterki, jak i Rose, której punkt widzenia może być ciekawy, ze względu na to, że jest chora psychicznie i myśli inaczej niż przeciętny człowiek.  Podobało mi się również to, że bohaterowie nie byli przerysowani. Ich charaktery i zachowanie były naturalne, autentyczne, nie robione na siłę. Jeżeli chodzi o język autorki - nie był on niesamowity, ale przyjemny. Chciałabym zaznaczyć też, że książka jest bardzo fajnie wydana. Okładka jest piękna, krój pisma nie męczy, w dodatku cudownie pachnie!

Moim zdaniem warto przeczytać tę książkę. Może nie jest arcydziełem, ale wciąga i porusza. Myślę, że „Jedyne wyjście” mogę polecić osobom, które lubią książki o nieco "psychicznym" i strasznym klimacie oraz tym, którzy zastawiają się czasem co siedzi w głowach chorych ludzi i tych czekających na śmierć.


Aga, 14 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

wtorek, 25 października 2016

"Pyszne klimaty" - recenzja

Okładka książki Pyszne klimatyPoczułam się "pysznie". Cała jestem, kwaśna, słona, pieprzna i papryczna. Słodka i na ostro. Chłodna i rozgrzana. A wszystko to po lekturze "Pysznych klimatów".

W moje ręce trafiła wyjątkowa książka kucharska, która podzielona jest na 5 działów. Pierwszy z nich opisuje zupy. Zupy warzywne (jak marchwianka), kremy (np. mus cukiniowy), chłodniki (brzoskwiniowy z papryką i kozim serem). Zupy "codzienne" i te wykwintne. Drugi rozdział proponuje przekąski wśród których znajdziemy zarówno jajecznicę, ziołowe bułki jak i  smażone figi z fasolą czy steki z kalafiora z salsą pomidorową. Trzeci dział traktuje o sałatkach. Królują tu krewetki, pieczarki, kurczak, awokado, cukinia, papryka, truskawki, figi, szynka, marchewka, marakuja, orzechy i wiele innych. Co kto lubi. W końcu docieramy do obiadu. Znajdziemy tu receptury na warzywa faszerowane, kurczaka na różne sposoby, dania wegetariańskie, ryby, makarony oraz mięsa różnego rodzaju. A na deser owocowy zawrót głowy, a w nim m.in. babeczki, jagodzianki, sorbety, lody, likiery, torty, rolady i ciasta drożdżowe.

Książka jest na pewno dla tych, którzy w kuchni nie tolerują nudy. Jednego dnia można zrobić szybkie gazpacho, tosty z chałki czy tatara z awokado, a w wolniejszym czasie można się zmierzyć z tajskim curry, pieczenią cielęcą czy tortem bezowym.

Gdy pierwszy raz przekartkowałam książkę - pomyślałam: Kurczę, kolejna bezwartościowa pozycja z zupełnie nic nie mówiącymi nazwami potraw, pewnie ze składnikami, których nie znajdę w osiedlowych delikatesach, nie mówiąc już o warzywniaku. Ale po dokładniejszym przyjrzeniu się spotkała mnie niemała niespodzianka. Pod dziwną nazwą Stir fry ukryła się kasza gryczana na chrupiąco, a tian z kotlecikami cielęcymi to nic innego jak cielęcina z warzywami.

Przepisy nie są zbyt skomplikowane nawet dla początkującego kucharza, a jeśli już - to wszystko wytłumaczone jest krok po kroku. Ponadto mogą być modyfikowane bez uszczerbku dla smaku. Dla przykładu: do musu cukiniowego nie dodałam świeżego tymianku, oregano i bazylii, a jedynie natkę pietruszki. Dymkę zastąpiłam zwykłą cebulą, no i zapomniałam kupić serka kremowego... Aby było mniej kalorycznie zrezygnowałam zboczku. Mimo tych modyfikacji wyszło super i smakowało nie tylko mnie:). Poza tym na pewno wypróbuję zupę rybną, wszystkie tarty, (których jestem zagorzałą fanką), racuchy z kaszy jaglanej z rabarbarem, melonem i sosem jogurtowym. Mniam, mniam.


Za nic na świecie nie można pominąć szaty graficznej. Zdjęcia dań, zresztą zajmujące całą stronę, są rewelacyjne. Tak więc , mili czytelnicy, nie pozostaje nic innego jak wyruszyć na podbój kuchni. 

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

poniedziałek, 26 września 2016

"Inna niż wszystkie" - Joshilyn Jackson

Kai nigdy nie była stereotypową matką. Często się przeprowadzała,  dziecko traktowała nietypowo, nie zawsze podejmowała właściwe decyzje. W końcu zaprowadziło ją to...

Gdzie, nawet sama jej córka nie jest tego do końca pewna.

Paula od wielu lat nie widziała się z matką. Jej jedyną formą kontaktu z Kaią są comiesięczne czeki z pieniędzmi. Czeki zawsze są podejmowane, mimo to od wielu lat nie zamieniły ze sobą słowa.

Paula ma swoje własne, uporządkowane życie. Jest cenioną prawniczką, znaną ze swojej bezwzględności. Nie potrzebuje matki, jej chaosu i problemów. Wysyłanie pieniędzy załatwia sprawę i ucisza sumienie. Do czasu. Gdy koperta z czekiem wraca, całe życie Pauli odwraca się o 180 stopni. Już nic nie będzie takie samo.

Czy Paula spotka się z matką?
Co takiego wydarzyło się między kobietami?

Ta książka jest inna niż wszystkie...

Już od dawna, czytając książkę, nie zastanawiałam się tak mocno, o co w niej właściwie chodzi. Relacje Pauli i matki były dla mnie tak niezrozumiałe, tajemnicze i intrygujące, że po prostu musiałam się dowiedzieć, co właściwie między nimi zaszło. I na szczęście, dowiedziałam się. Autorka wolno odsłania całą prawdę o dzieciństwie kobiety, które łatwe  z pewnością nie było. Choć dużo się dzieje, koniec układa się w logiczną całość.

Nie byłam dobrze nastawiona do tej książki. Może właśnie dlatego zostałam tak mile zaskoczona. Dlatego też mogę z czystym sumieniem polecić tę książkę innym czytelnikom.


Katia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki.

wtorek, 20 września 2016

"Spacerem po Krakowie" - Dariusz Jędrzejewski - recenzja

Okładka książki Spacerem po KrakowieŚwiatowe Dni Młodzieży za nami. Wakacje za nami. Rzesze turystów już się przewinęły przez miasto. Studenci jeszcze nie "zalali" ulic Krakowa. Jest to więc doskonały czas, aby we względnym spokoju poznać Stołeczne Królewskie Miasto Kraków. Pomoże nam w tym przewodnik National Geographic "Spacerem po Krakowie" Dariusza Jędrzejewskiego.

Publikacja składa się z 3 części. Rozdział Lotem błyskawicy podpowiada, co  warto zobaczyć, gdy na zwiedzanie możemy przeznaczyć jeden dzień, weekend lub gdy chcemy miasto pokazać dzieciom.  Autor proponuje by młodych turystów zabrać m.in.  do Parku Edukacji Globalnej "Wioski Świata", Muzeum Przyrodniczego, Muzeum Inżynierii Miejskiej, Ogrodu Botanicznego, Ogrodu Zoologicznego czy powspinać się na Kopce Kościuszki czy Krakusa. Druga część przybliża Części Krakowa. Zaczynając od Drogi Królewskiej poprzez Ulice Starego Miasta, Wawel, Stradom, Kleparz, poprzez Podgórze na Nowej Hucie kończąc. Trzecia część natomiast udziela typowo praktycznych wskazówek dla podróżnych. Informuje jak się po Krakowie poruszać komunikacją miejską, taksówką, rowerem czy pieszo. Znajdziemy tutaj wiadomości dotyczące adresów Punktów Informacji Miejskiej, telefonów alarmowych, dowiemy się gdzie się udać, gdy zgubimy bagaż, które apteki działają cała dobę oraz gdzie znajdziemy toalety. Dosyć szczegółowo omówiona jest również baza noclegowa.


Spacerownik bardzo przypadł mi do gustu. Co mnie urzekło? Pomijając "zawartość", która jest przekazana w sposób konkretny, zwięzły, bez owijania w bawełnę i okraszona rzetelnymi informacjami - spodobało mi się wydanie. Niewielki format, dobra jakość papieru, soczyste zdjęcia, czytelne mapki. Wszystko to sprawia, że na pewno sięgnę po inne przewodniki z serii "Spacerem po...".

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

wtorek, 6 września 2016

"110%. Poznaj prawdziwe oblicze sportu" - Agnieszka Gola-Rakowska - recenzja

Okładka książki 110%. Poznaj prawdziwe oblicze sportuZawsze zastanawiałam się jak wygląda życie sławnych sportowców, jak udało im się osiągnąć tak wielki sukces, ile włożyli pracy by tego dokonać. Dowiedziałam się tego dzięki książce pt.:”110%”. Dzięki temu, że zawiera ona wywiady z poszczególnymi medalistami, posiada także wypowiedzi specjalistów na temat różnych problemów spotykanych w sporcie. 

Zaczynając od Karola Bieleckiego, znanego szczypiornisty, który stracił oko podczas niegroźnego meczu z Chorwacją. Doceniony nie tylko za to jak dobrze gra w piłkę ręczną, ale także jak dobrze poradził sobie ze stratą jednego z najważniejszych narządów potrzebnych do funkcjonowania. Bartłomiej Bonk, ciężarowiec, od najmłodszych lat robi to co kocha i z czym powiązał przyszłość. W jego dyscyplinie najważniejsza jest wytrzymałość fizyczna i psychiczna, pokazuje on w swoich wypowiedziach jak sobie z tym radzi i kto oraz co go motywuje. Tomasz Majewski, fenomenalny sportowiec, który stał na niejednym podium. Od dziecka miał niesamowite predyspozycje do sportu, a ostatecznie wybrał pchnięcie kulą, co dało mu wysokie osiągnięcia. Rafał Majka, który poświęcił bardzo dużo by udało mu się wygrać tak wiele kolarskich starć. Czas dla rodziny, zdrowie, przyjaciół to - czego musi się wyrzekać przez wiele lat swojej pracy. Po nim jeszcze jest Maja Włoszczowska, również kolarka, ale tym razem górska. Przeszła wiele kontuzji, cały czas ocierając się o wiele niebezpieczeństw związanych ze swoją dyscypliną. Kończę na Anicie Włodarczyk, rekordzistce świata w rzucie młotem. Dzięki samozaparciu i pomocy psychologa sportowego podbija coraz to nowsze rekordy i nie poddaje się mimo trudów. To nie wszyscy olimpijczycy i multimedaliści opisani w tej książce, więc zachęcam do przeczytania jej oraz zawartych w niej licznych dopisek specjalistów na tematy kontuzji, radzenia sobie ze stresem, a także sprawności fizycznej i skal jej określających.

Nigdy wcześniej nie czytałam podobnych książek, zaskoczyło mnie to jak dużo mogę się dowiedzieć z niej na tematy nie tylko związane konkretnie z danymi dyscyplinami ale ogólnie ze sportem i sposobami radzenia sobie z codziennymi towarzyszącymi mu problemami. Szczerze polecam dla każdego fana wysiłku fizycznego i nie tylko.

Monia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki

piątek, 19 sierpnia 2016

"Mongolia. Poszukując szamanów" - Elżbieta Sęczykowska - recenzja

Zapada zmrok. W jurcie, mimo obecności kilkudziesięciu osób panuje niezmącona cisza. Nad paleniskiem unosi się gęsty, biały dym, zanoszący modły ku niebu. W pewnym momencie jedna z postaci gwałtownie się podnosi, a powietrze przeszywa krzyk. To szaman. Na głowie ma opaskę z piór, a ciało okrywa wielokolorowy płaszcz. Przepełniony energią z niebios raz po raz wije się i opada na miękkie skóry zwierząt, którymi wyłożona jest jurta. Ktoś z zewnątrz mógłby to uznać za fragment książki fantastycznej, albo, co gorsza, opis rodem ze szpitala psychiatrycznego. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo by się mylił…

Mongolia to kraj, w którym czas się zatrzymał. Zamieszkują ją plemiona koczownicze, uciekające przed chmarami komarów i watahami wilków. Tam czas mija zupełnie inaczej, nikt się nie przejmuje urwanym mostem i tym, że jedyny możliwy objazd to dodatkowe 1000 km podróży przez nieuczęszczane trasy prowadzące przez stepy, bagna i góry z dala od jakiejkolwiek cywilizacji. Czasami gdzieś w oddali zamajaczy namiot pokryty białym płótnem. To jurta dająca schronienie dla kilkunastu, bądź kilkudziesięciu koczowników. Legenda mówi, że swego czasu zbudowano jurtę mogącą pomieścić nawet 2000 Mongołów skupionych dookoła paleniska, stanowiącego centrum namiotu. To w niej toczy się całe życie koczowniczych plemion. To tutaj szamani odprawiają obrzędy, rodziny przyjmują gości i raczą ich herbatką z mlekiem i solą.

To właśnie o ogromnym dorobku ich kultury, o pięknie mongolskich stepów, życiu codziennym dziewczynek o twarzy tak płaskiej, że ledwo widać nosek z pomiędzy różowych policzków, o niełowieniu ryb i magicznych obrzędach pisze Elżbieta Sęczykowska. Artysta fotografik, muzealnik, członek ZPAE, a z pasji podróżniczka zafascynowana różnorodnymi kulturami świata.

Książka jest napisana w bardzo przyjemny sposób, już po kilku pierwszych stronach skojarzyła mi się z „Ciszą” Stefana Czernieckiego. Tam podróżnik opowiada historię Peru i Ekwadoru, tutaj natomiast udajemy się na spotkanie Mongolii. Kraju, o którym w Polsce nie mówi się prawie nigdy. Tylko co jakiś czas Bilguun Ariunbaatar pojawi się na ekranie TV i przypomni o istnieniu takiego państwa gdzieś daleko w Azji… Elżbieta Sęczykowska natomiast w bardzo miłej atmosferze wprowadza czytelnika w głąb Mongolii. Czytając książkę można bez problemu poczuć się, jak uczestnik prawdziwej wyprawy. Czasami przyjemnej, a czasami naprawdę niebezpiecznej. Kolorowe zdjęcia tylko urozmaicają tę podróż w nieznane.

Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona faktem, że autorka zgrabnie przemykała od opisu tradycji mongolskich plemion do relacji z wyprawy.  Nie przynudza, opowiada o wszystkim, co mogłoby zainteresować czytelnika. Od strojów, poprzez politykę, na jadłospisie kończąc. Każdy aspekt mongolskiej kultury i element mongolskiego krajobrazu został tutaj bardzo dokładnie przedstawiony, a w większości także opatrzony autorskim zdjęciem. Krótko mówiąc – wystarczy przeczytać, by bez pamięci zakochać się w Mongolii!


Ananaska, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Media. 

piątek, 17 czerwca 2016

"MasterChef Junior" - Natalia Paździor - recenzja

Okładka książki Masterchef JuniorProgramu MasterChef nie trzeba nikomu przedstawiać. W telewizji mogliśmy podziwiać jego kilka edycji. Niedawno pojawił się jego dziecięcy odpowiednik MasterChef Junior. Zwyciężczynią pierwszej edycji została 11-latka z okolic Buska-Zdroju, Natalia Paździor.

Książka nawiązuje do programu w oczywisty sposób choćby poprzez fotografie czy przepisy pozostałych finalistów. Natalia Paździor podzieliła się z czytelnikami i widzami swoją pasją i umiejętnościami w formie przepisów, w pozycji o tym samym co program tytule -  MasterChef Junior.

Książka podzielona jest na 5 działów: Poradnik - znajdziemy tutaj wskazówki, jak wykonać ciasto makaronowe, naleśnikowe, na pierogi, ciasto kruche i biszkoptowe. Drugi rozdział traktuje o Małym co nieco, czyli przekąskach. Dowiemy się z niego, jak przygotować, np. buraka czy pieczone jabłko przekładane mascarpone, racuszki z jabłkami czy wiosenną sałatkę. Trzeci rozdział zatytułowany Konkretnie i zdrowo opowiada o tym, jak wykonać tatara z pstrąga i papryki, łososia, knedle czy pierś z indyka z sosem maślano-winnym. Kolejny dział przybliży nam przepisy Na słodko, czyli podpowie jak zabrać się do miniserniczków z truskawkami  i migdałową kruszonką, pencakes z syropem klonowym, tarty z kremem z białej czekolady z malinami i miętą i szarlotki czy chałwy. W ostatnim rozdziale możemy się zmierzyć z przepisami pozostałych 13 finalistów. I tak znajdziemy tu m.in. przepisy na takie smakołyki jak pieczone skrzydełka drobiowe, bombę sernikową, brownie z sosem chili, krem straciatella z musem malinowym czy kotleciki z łososia.

Pozycja oprócz tego, że jest książką kucharską stanowi także pewnego rodzaju kompendium kulinarne dla młodych kucharzy. Znajdziemy tu informacje o rodzajach makaronów, kasz, ryżu i orzechów, a nawet cukru. Poznamy różnorodne zioła i przyprawy. Zebrano tu też wszelkie rodzaje sztućców i podzielono je zgodnie z przeznaczeniem oraz przedstawiono prawidłowy układ sztućców na stole.

Nie można pominąć szaty graficznej książki, bo według mnie jest idealna. Na pierwszy rzut oka wysuwają się soczyste, mięsiste kolory, czyli w sam raz nadające się do książki dotyczącej kulinariów. Właściwie każda strona jest kolorem. Potrawy na zdjęciach są wprost namacalne.  I fotografie samej Natalii przygotowującej dania pokazują, że gotowanie naprawdę sprawia jej frajdę.

Książka na pewno sprawi radość dzieciakom, które już ze sztuką kulinarną są w jakiś sposób obeznane, a na pewno tym, którzy swoją przygodę z kuchnią zamierzają dopiero zacząć. Jakaż będzie satysfakcja z podania potrawy, którą przygotowywała także Natalia Paździor - zwyciężczyni MasterChef Junior.

A więc chochla w dłoń i do dzieła!


P.S. Czy Wy też zgłodnieliście?

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki.