tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gabcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gabcia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2019

"Głos" - Cecelia Ahern - recenzja

Książkę, a właściwie zbiór opowiadań mogłabym określić jednym słowem. Genialna! 


Zaczynając czytać byłam nastawiona dosyć sceptycznie, szczególnie, że nie przepadam za autorką. Jednakże z każdym kolejnym rozdziałem przekonywałam się o bardzo przemyślanej koncepcji utworu jak i o przenikliwości samej pisarki.

"Głos" to zbiór opowiadań o kobietach. Każda z nich jest inna, żadna nie ma imienia, a ich tożsamość tworzy jedynie kilka kartek. Często możemy poznać tylko kilka cech ich charakterów. Często miałam poczucie, że nie mogę ich nawet ocenić, ze względu na to, że za mało je znam. Pomimo, że nie istnieje jedna spójna historia, to cały zbiór jest odbiciem kobiety we współczesnym świecie. Jest przenikliwą interpretacją i pokazaniem, że każda jest inna a zarazem wszystkie jesteśmy podobne. 

Opowiadania są napisane przystępnie, w taki sposób, że łatwo i przyjemnie się je czyta. W trakcie nie czuje się, że czytany tekst porusza poważne tematy i problemy, lecz po przeczytaniu daje dużo do myślenia. Samą treść opowiadań określiłabym jako delikatnie mówiąc - dziwną. Jednym z tytułów jest choćby "Kobieta, która oddała i wymieniła męża". Jednakże cała ta dziwność nadaje klimatu i sensu książce. Kolejnym słowem, którym określiłabym zbiór to, kolokwialnie mówiąc "odjechany". 

Myślę, że jest to książka zarówno dla kobiet dojrzewających jak i tych, które już jakiś światopogląd posiadają. Warto ją przeczytać, bo można zauważyć wiele sytuacji, które w ciągłym biegu życia pomijamy. Polecam całym serduszkiem!

Gabcia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza. 

poniedziałek, 5 listopada 2018

"Zwiadowcy. Ks.14. Pojedynek w Araluenie" - John Flanagan - recenzja przedpremierowa


OkÅ‚adka książki Zwiadowcy. Pojedynek w AraluenieRecenzja w punktach czyli już CZTERNASTY tom „Zwiadowców”.

Zastanawialiście się jak potoczą się losy Maddie w kolejnej już części „Zwiadowców”? Tego, niestety, nie zdradzę, ale za to powiem wam, że pomimo, iż spodziewałam się już niektórych zwrotów akcji ( jestem wieloletnią i wielokrotną czytelniczką zarówno „Zwiadowców” jak i „Drużyny”) to za nic nie odpuściłabym sobie przeczytania 14 tomu.

Recenzja jest w formie odpowiedzi na kilka pytań. Zapraszam!

  1. Co się wydarzy w nowej części? Jak jest tytuł i kilka innych podstawowych informacji.
Autor: John Flanagan
Tytuł:  „Zwiadowcy.Pojedynek w Araluenie”

Krótka fabuła: Flanagan już w „Klanie Czerwonego Lisa” zapowiada jego kontynuację w 14 tomie. Maddie postanawia udać się z prośbą o pomoc do drużyny „Czapli” i wraz z nimi spróbować uwolnić Horace’a i Cassandrę z kłopotów w jakich się znajdują. Nie zabraknie oczywiście „zwiadowczego” klimatu, kawy z miodem i dialogów, za które wszyscy kochają autor tego dzieła.

  1. Czy można ją przeczytać bez znajomości poprzednich tomów?
O dziwo, NIE. Biorąc pod uwagę, że poprzednie tomy można czytać „osobno”, bo części, pomijając ułożenie chronologiczne, nie są od siebie zależne, to w tym przypadku mamy kontynuację poprzedniego tomu (podobna sytuacja była w „Czarnoksiężniku z Północy” i „Oblężeniu Macindaw”). Akcja została zawiązana już w 13. części i teraz jest to po prostu dalsze opowiadanie o losach zdrady w królestwie Araluenu.

  1. Dlaczego warto przeczytać tę książkę?
Ponieważ:

  • „Zwiadowcy” opowiadają ciekawą historię, pełną niespodziewanych zwrotów akcji, mrożących krew w żyłach wydarzeń i pełnej dobrych emocji.
  • „Zwiadowczy” humor jest nie do skopiowania. Docinki słowne, ich skromność w przekazywaniu informacji i przede wszystkim kawa z łyżką miodu! To jest to, co odróżnia serię od innych książek. To dzięki dialogom Halta i Willa zakochałam się w „Zwiadowcach”, a Maddie z Gilanem i Halem w „Pojedynku w Areluenie” nie pozwalają mi nawet pomyśleć o zmianie tego uczucia.
  • Jest to połączenie przygód drużyny „Czapli” z mieszkańcami Areluenu. Najlepsze połączenie jakie można by sobie wymarzyć.
  • Ta książka uczy. Uczy wrażliwości, zaradności, odpowiedzialności i przyjaźni. Uczy poprzez przykład. Pomimo brutalnych scen podczas bitw, narrator pokazuje dobre serca głównych bohaterów, ich niechęć do zabijania wrogów, pomimo czasów i sytuacji, w których się znajdują. Inspiruje do poszukiwania prawdziwych przyjaciół oraz pokazuje którymi wartościami należy się w życiu kierować.
  • Ta książka uczy historii, choć niedosłownie, a autor wyraźnie wypiera się jakichkolwiek powiązań z rzeczywistością, to powieść oddaje klimaty średniowiecza, czasy panowania królów i walk rycerzy.
  • Bohaterowie są naszymi autorytetami, szczególnie dla młodszej części czytelników. Z drugiej strony mnie (18 lat) Maddie i „inni” inspirują do nie poddawania się w codziennych sprawach, do ciągłego szukania jak najlepszych rozwiązań problemów z uśmiechem na ustach.
  1. Dlaczego nie warto przeczytać tej książki?
Nie znam takiego powodu. Chyba tylko to, że nie czytało się poprzednich części i trzeba je wcześniej nadrobić. Nie znaczy to jednak, że „Zwiadowcy” nie mają żadnych minusów. Jednym, który mnie lekko zirytował to było to, że zaczynając czytanie wiedziałam już jak się skończy książka. Na usprawiedliwienie autora mam jednak jedną myśl. Jest to książka dla młodzieży, tej młodszej również, nie mogłaby się skończyć jak „Gra o Tron”, to nie to grono czytelników.

  1. Co powoduje, że jestem wieloletnią fanką Flanagana?
Wszystko! To, że pisze jak pisze. To, że jego humor i opisy zawsze wywołują mój śmiech, czasem nawet jak stoję na przystanku to chichoczę na głos (jak zobaczycie nastolatkę śmiejącą się jak głupia do książki to pewnie będę ja :P ). To, że jego książki uczą i to, że prawdopodobnie ukształtowały mój charakter w jakimś stopniu. A już na pewno to, że zainspirowały mnie do wielu dobrych decyzji, które podjęłam, choć byłam jeszcze w szkole podstawowej.

  1. Komu polecam 14 tom „Zwiadowców”?
Sam 14. tom zapalonym czytelnikom. Tych, co jeszcze nie zaczęli swojej przygody ze „Zwiadowcami”, zachęcam do przeczytania najpierw „Ruin Gorlanu” – pierwszej części.

Podsumowując, czytajcie, czytajcie, czytajcie. Niezależnie ile macie lat. Ja jestem zachwycona tym, co Flanagan nam przygotował i jeśli napisze kolejną kontynuację przygód moich ulubionych bohaterów, to na pewno ją przeczytam.

PS.: Pomimo, że to już 14! tom, nie ma się „poczucia telenoweli” jak to bywa w wielu przypadkach tak długich historii.

Gabcia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

poniedziałek, 10 września 2018

"Kosmiczne dziewczyny. 50 historii niezwykłych kobiet, które przyczyniły się do podboju kosmosu" - Libby Jackson - recenzja


OkÅ‚adka książki Kosmiczne dziewczyny. 50 historii niezwykÅ‚ych kobiet, które przyczyniÅ‚y sie do podboju kosmosu50 historii niezwykłych kobiet. Dawno nie czytałam tak przystępnie napisanej encyklopedii. Bo tym jest książka Libby Jackson pt. „Kosmiczne dziewczyny”. Historie astronautek w niej opisanych są tak inspirujące, że sama zapragnęłam polecieć w kosmos, poznać to co najdalej od nas.

Libby Jackson jest jedną z najbardziej cenionych ekspertek w dziedzinie kosmologii i kierowniczką brytyjskiej Agencji Kosmicznej. W wieku 17 lat wysłała podanie o pracę do NASA i właśnie wtedy zaczęła się jej kariera.

Polecam „Kosmiczne dziewczyny” wszystkim, ale szczególnie tym dziewczynom, które kochają kosmos. Niekoniecznie muszą mieć 16-17 lat, nawet myślę, że jest to encyklopedia dla tych trochę młodszych, tych co przeżywają swoje pierwsze pasje i chcą się dowiedzieć czegoś więcej. Kolorowe ilustracje i ciekawie wyodrębnione cytaty kosmicznych autorytetów są ogromnym atutem encyklopedii, która ogromnie inspiruje każdego. Myślę, że dla takiego dziecka to byłaby jeszcze większa frajda niż dla mnie.

A na koniec cytat z książki:

 „Kiedy kończyłam szkołę, dyrektorka wpisywałą w kronikach klasowych motto: „Sięgajcie samego nieba!”, po czym dodała: „Albo i wyżej”. I to dotyczy każdego. Macie cały wszechświat na wyciągnięcie ręki.”
„Staraj się ze wszystkich sił, bez względu na swoje zajęcie. Każde daje jakieś doświadczenie.”



Jeśli macie wątpliwości czy walczyć o swoje marzenia, to sięgnijcie po tę pozycję. Biografia każdej z przedstawionych w niej kobiet może stać się dla Was inspiracją. 

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Kobiece. 

środa, 20 czerwca 2018

"Rok na odwyku. Kronika powrotu" - Katarzyna T. Nowak - recenzja


OkÅ‚adka książki Rok na odwyku. Kronika powrotuJak to być uzależnionym? Ale tak uzależnionym, że bez leków nie jesteś w stanie funkcjonować, a najlepiej byłoby gdyby się dało popić je wszystkie alkoholem? Ona wiedziała, że jest źle, dlatego zgłosiła się na odwyk. Opisała swoje nieszczęście, doświadczenie, bolesne przeżycia i prawdziwą historię wychodzenia z uzależnienia.

Katarzyna T. Nowak jest córką Doroty Terakowskiej (pisarki) i Andrzeja Nowaka (kompozytora). Musiała dwukrotnie zmieniać liceum z powodu udziału w protestach w 1980 r. Jej charakter idealnie przelewa się na książkę, którą napisała korzystając z własnych doświadczeń.

Zdanie, które według mnie najlepiej opisze ten mały pamiętnik to: „Fajnie się go czyta.”. Jest napisany w sposób bardzo, ale to bardzo przystępny jak na to, że mówi o tak trudnym temacie. Kiedy przechodziłam z autorką przez jej trudności czułam się jakbym byłą tuż obok i obserwowała to o czym pisze. Stała całkowicie z boku, ale tuż obok, to dało mi poczucie więzi z główną bohaterką, pozwoliło głębiej zrozumieć jej problemy i motywy działania, zobaczyć co mogła czuć ona sama. Dzięki temu dotarł do mnie przekaz powieści.

Cieszę się, że w swoim dotychczasowym życiu mogłam napotkać taką książkę i uważam, że każdy w miarę dojrzały nastolatek, czy dorosły coś z niej "wyciągnie". Nie ma sensu czytać tego „dla beki”, ale warto jeśli chcemy poznać siebie, bo każdy z nas zmaga się z presją otoczenia, czasu, ale nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. O tym jest „Rok na odwyku”.

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

poniedziałek, 11 września 2017

"Słońce umiera i tańczy" - Ewa Cielesz - recenzja

Słońce umiera i tańczyKrakowscy artyści uliczni są znani w całej Polsce. W okolicach Rynku co i rusz można się na nich natknąć. Jest też pełno kawiarni, w których można na chwilę usiąść i wypić kawę. 

A co jeśli właśnie tam zobaczysz tajemniczego mężczyznę, który zaprzątnie twoje myśli. A potem okaże się, że pięknie śpiewa na ulicy. 

Jagoda jest artystką, a swoje myśli i uczucia namalowała i nazwała „Dymitrem”. Co się stanie gdy „Dymitr” dowie się, że to właśnie on?

Więcej wam nie zdradzę, chociaż, aż się prosi, by opisać tu jeszcze więcej wątków, które tworzą fabułę powieści Ewy Cielesz „Słońce umiera i tańczy”. Co mogę o niej napisać? Pierwsze co mi przychodzi na myśl to „typowa obyczajówka”, choć powiem szczerze, że finał opowieści jest w pewnym stopniu dla mnie niespodziewany. Po drugie, kilka wątków jest bardzo ciekawych i nie mogłam doczekać się, aż przeczytam co było dalej. Po trzecie, narracja jest pierwszoosobowa, dzięki temu znamy myśli i emocje Jagody, a ja miałam poczucie uosabiania się z bohaterką, jednak nie zawsze mi to wychodziło.

Ogólnie cała historia jest ciekawa, ale w niektórych momentach zachowanie Jagody, decyzje, które podejmowała były tak nietypowe i negatywnie dziwne, że miałam ochotę odłożyć książkę na półkę. Mimo tego, cieszę się, że doczytałam ją do końca. Warto było to zrobić, żeby dowiedzieć się jak potoczyły się losy jej przyjaciół, którzy byli moimi ulubionymi bohaterami powieści.


Nie polecam książki osobom, które nie przepadają za opowieściami o dojrzałym życiu. Cała reszta może śmiało czytać i dzielić się swoją opinią. Polecam ją, bo to jedna z nielicznych książek tego typu, które naprawdę zaskakują. W postaci głównej bohaterki znajdziemy tak wiele nieprzewidywalnych zachowań, że spowodowało to nadanie całej powieści dużej oryginalności. A to właśnie to jest tym, czego we współczesnych „obyczajówkach” brakuje.

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Axis Mundi. 

czwartek, 1 czerwca 2017

"Niepełka" - Dorota Schrammek - recenzja

Okładka książki NiepełkaWyobraź sobie sytuację… Jeździsz na wózku od zawsze, ale do tej pory chodziłaś/łeś do szkoły integracyjnej, było tam wiele takich osób. Można powiedzieć, ze ta „inność” była tam normalna, codzienna. To, że nie masz całkowitej kontroli nad swoim ciałem nie wywoływało w nikim zdziwienia czy obrzydzenia, aż nagle koniec.  

Twoja babcia, która bardzo wspomagała finansowo i psychicznie ciebie i mamę umiera. Musisz przeprowadzić się do innego miasta, przenieść do publicznej szkoły i poznać nowych „normalnych” znajomych. To ogromnie dużo jak na trzynastoletnią Weronikę. 

„Niepełka” to książka Doroty Schrammek. Opowiada o problemie, który jest bardzo odległy, a zarazem tak bliski. Kto z nas przejmowałby się uczuciami jakiejś dziewczynki, która jeździ na wózku. Jednak po dokładniejszym przeczytaniu powieści uznałam, że problem dotyczy wielu z nas. W prawie każdej klasie gimnazjalnej (jeszcze) jest „gwiazda”, czyli osoba, która upatruje sobie ofiarę i robi jej na złość. Może nie celowo, może nie aż tak okrutnie jak opisane tutaj sceny.

Książka porusza ważne tematy dla młodzieży,  jak również dorosłych. Mówi o tolerancji, szacunku, ale również o akceptacji samej siebie. Kiedy ją czytałam, na początku miałam wrażenie, że będzie to kolejna głupia książka opowiadająca o „problemach” zazdrosnych „gimbusków”.  Już po kilku stronach zauważyłam, że pod taką powierzchnią, kryją się metaforyczne problemy nastolatek. W relacjach z rodzicami, w poczuciu własnej wartości, w poszukiwaniach przyjaźni.

Czy ta książka ma wady? Tym co mi się nie podobało było nierozwinięcie wątku tłumaczącego tytuł, bo była to scena, która mnie bardzo poruszyła. Drugą rzeczą jest idealna postać głównej bohaterki, która nie ma prawie żadnych wad, przez co wydaje się nierealna. Ostatnim minusem jest język, który sugeruje nam idiotyzm wieku bohaterek, ale może to najlepszy sposób na przeniesienie się do tych czasów.

Czy warto ją przeczytać? Tak, jednak może to być ciężkie szczególnie dla tych, co nie od razu wychwycą metaforyczność niektórych zachowań i problemów.
Czy polecam? Tak, bo warto się zapoznać z problemami nastolatek, może cofnąć w czasie do naszej „gimbazy”, może zobaczyć jak współczesny nastolatek postrzega świat. 


#3 razy tak , przechodzisz dalej!

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Szara Godzina. 


wtorek, 25 kwietnia 2017

"Syreny" - Joseph Knox - recenzja

SyrenyCo wam się kojarzy kiedy zobaczycie książkę o mrocznej okładce? A co kiedy tytuł tej książki to „Syreny”? Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła to: „Ooo, może wreszcie coś pół fantasy pół romans! Biorę!” Wzięłam w ciemno, bez przeczytana opisu z tyłu. Kiedy zaczęłam ją dokładniej oglądać trafiłam na coś takiego:” W zarządzanych przez mafię pubach i knajpach Manchesteru…” Zdziwiłam się, ale pomyślałam, że co to dla mnie, otworzyłam i zaczęłam wgłębiać się w historię. Początek mówi o detektywie policji, który wnika w szajkę dilerów heroiny i ecstasy. I to tyle, ile chcecie wiedzieć na początek. No może jeszcze to, że pierwsze wrażenie zdecydowanie było mylne.

Życie, które znamy, które ja znam, jest w miarę spokojne, a największe przewinienie, do którego mogę się przyznać to przejście na czerwonym świetle, czy zbyt późny powrót do domu ;) Ten świat, wymyślony przez Josepha Knoxa jest zupełnie inny. Puby, kluby, imprezy co noc, a do tego wszystkiego ogromne ilości alkoholu i narkotyków. Jest tego aż tak dużo, że czasem wydaje się to wręcz nierealne, jednak jest to, według bohaterów, bardzo ciekawa odskocznia od codziennego nudnego życia.

Jeśli chodzi o język książki, to w jaki sposób zdania zostały napisane, jak się to czyta i jak to jest wpisane w charakter książki, to daję mocne 5 z plusem! Co prawda, dla tych o wrażliwszym uchu duża ilość wulgaryzmów może nie być zaletą, ale sądzę, że patrząc na całokształt to bez nich powieść nie byłaby taka atrakcyjna.


Musicie ją przeczytać! Jest to zupełnie inna lektura niż te, które dotychczas czytałam, a było ich wiele. Jak na zupełnie dla mnie nowy gatunek, powieść zachęciła mnie do kolejnych tego typu książek. Zbliża się weekend majowy, a to doskonały czas na czytanie. Teraz już wiecie czego.

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte. 

piątek, 13 stycznia 2017

"Abc gotowania 2" - Marieta Marecka - recenzja

ABC gotowania 2Sama gotować lubię, jest to dla mnie pewien sposób odstresowania, więc kiedy w tytułach do recenzji pojawiło się "ABC gotowania 2" to prawie od razu się za to zabrałam. Potem pojawiło się pytanie:  "Jak zrecenzować książkę kucharską?". Co prawda inaczej niż zwykłą recenzję romansidła czy przygodówki, ale da się zrobić. Do dzieła!

Marieta Marecka to autorka bloga wkuchnibezdubli.pl, felietonistka kilku gazet i portali, gospodyni programu „ABC gotowania” w Kuchni+ i autorka książki o tym samym tytule. Poprzednia część tj. "ABC gotowania" była bardzo ciepło przyjęta, jednak nie miałam możliwości zobaczenia tej książki "na żywo". Ale zajmijmy się dokładnie jej drugim tomem.

Pierwsze na co oczywiście zwróciłam uwagę to okładka. Mnie bardzo zachęciła do dalszego jej przeglądania, ale oceńcie sami. Zaglądając do środka, strona graficzna książki jest cudowna. Kiedy patrzyłam na zdjęcia potraw, które sama mogłam przyrządzić, aż mi ślinka ciekła. Mmm pycha. Przepisy też nie są jakieś skomplikowane. Niektóre są bardziej czasochłonne inne mniej, natomiast myślę, że każdy byłby w stanie przyrządzić te dania.

Skoro już mówimy o potrawach, to może warto wspomnieć o jakich. Nie znajdziemy tam standardów np. rosołu. Nietypowa sałatka z kurczakiem, pomarańczą i płatkami owsianymi lub kilka sposobów na przyrządzenie kaczki to danie na jakie możemy trafić korzystając z zbioru przepisów Mareckiej.

Jedynym minusem "ABC gotowania 2" jest jego wielkość i waga, choć nie przeszkadza ona za bardzo, bo książka kucharska zazwyczaj stoi w kuchni i nie musimy jest przynosić dalej niż kilka kroków.


Polecam książkę każdemu kto chciałby zaimponować rodzinie na wspólnym obiedzie, czy po prostu urozmaicić codzienny jadłospis w nowe, pyszne potrawy. Spróbujcie coś ugotować a późnej podzielcie się ze mną czy smakowało! 

Smacznego!

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

czwartek, 20 października 2016

"Śliski interes" - Ryszard Ćwirlej - recenzja

Okładka książki Śliski interesPODMIOT SPRAWY: „Śliski interes”

PROKURATOR: Ryszard Ćwirlej

CZAS ZBRODNI: grudzień 1983

PROWADZĄCY SPRAWĘ: chorąży Teofil Olkiewicz

UWAGI:

#1
Nieopodal sklepu dzielnicowy znalazł ciało (§ 21)

#2
Z cmentarza zaginęło ciało (§ 37)

#3
Podporucznik Mirosław Brodziak pomaga cinkciarzowi ps. Gruby (§ 43)

WINNI: 

???


OPINIA: 

Cóż… fabuła książki Ćwirleja jest umieszczona w realiach PRL-u. Wszystko zostało opisane właśnie w tym klimacie. Jeśli lubicie wyrażeniu typu „obywatelu”, czy mentalność „prawdziwych socjalistycznych patriotów” to ta powieść jest właśnie dla was. Niestety ja za tym nie przepadam, było to więc dla mnie duże utrudnienie w czytaniu książki. Mimo to autor ciekawie przedstawił problemy, a postacie, które wymyślił są genialne. 


Olkiewicz to przykład typowego milicjanta. Pracuje dla dobra ogólnego, myśli, że jest nieomylny i zapracowany. Lubi też sięgnąć po kieliszek „dla rozjaśnienia w głowie”. Myślę, że książka spodoba się osobom, które żyły w czasach PRL-u. Doskonale zrozumieją klimat tamtych lat i będą czuły jakby akcja rozgrywała się w ich dzieciństwie. Może cofną się do młodości i razem z głównym bohaterem poprowadzą śledztwo. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że powieść na pewno spodoba się tym, którzy osobiście poznali smak życia w tamtych czasach. 

Według mnie - 16-latki - książkę można przeczytać , będzie interesująca, jednak raczej nie zagości wśród moich ulubionych kryminałów.

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza.