tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

piątek, 20 września 2013

„Pretty Little Liars. Rozpalone” - Sara Shepard - recenzja

Książka pod tytułem „Pretty Little Liars. Rozpalone” została napisana przez Sarę Shepard. Autorka ma na swoim koncie już dwanaście części bestsellerowej powieści o nastolatkach.
[Obrazek: rozpalone-pretty-little-liars-12.jpg]

Książka rozpoczyna akcję od wypadku, w którym zostaje poszkodowana dziewczyna. Kilka tygodniu później po tym wydarzeniu nasze bohaterki dostają stypendia na ekologiczny rejs po Karaibach. Dziewczyny marzą o choćby chwilowym spokoju, oderwaniu się od rzeczywistości i tajemniczego nadawcy, który podaje się za „A.”

Aria postanawia spędzić ten uroczy rejs ze swoim chłopakiem Noel’em, jednak inne zainteresowania zaprzepaszczają tę szansę.
Dziewczyna zapisuje się na zajęcia z poszukiwaniem skarbów. Jej partnerem zostaje chłopak, który wygląda bardzo znajomo. Bohaterka nie może sobie jednak przypomnieć skąd go zna. Czy dowie się kto to jest?

Spencer postanowiła zapisać się na kurs nurkowania, w którym bierze udział chłopak, który się jej podoba.  Nie spodziewa się jednak, że nie tylko ona ma oko na niego. Zaczyna z jedną z dziewczyn konkurować o względy przystojniaka. Czy zdobędzie to co chce? I jakie będą tego skutki?

Emily poznaje na statku tajemniczą pasażerkę na gapę, w której się zakochuje. Nie wie jednak kim jest ta dziewczyna i dlaczego znalazła się na statku. Jak się zachowa, kiedy odkryje prawdę?

Hanna podczas rejsu szuka okazji, aby znów stać się popularną, szanowaną i lubianą przez wszystkich dziewczyną. Okazja się trafia, kiedy zamieszkuje w pokoju z Naomi. Największą rywalką w szkole! Dziewczyna jest bardzo,( aż za bardzo) miła dla Hanny. Bohaterka podejrzewa ją o bycie „A”.
Wymarzony rejs, błogie lenistwo, spokój, cisza – o tym właśnie marzyły dziewczyny wybierając się na wyprawę po Karaibach. 

Jednak „A.” nie da dziewczynom spokoju dopóki ich nie wykończy.  Kłamczuchy zdają sobie sprawę, że najlepszym rozwiązaniem jest powiedzenie prawdy policji. Postanawiają to zrobić po powrocie do Rosewood.

Czy będą miały na tyle odwagi, żeby przyznać się do popełnionego przestępstwa?
Jakie będą konsekwencje ich czynów?
Czy nareszcie uwolnią się od prześladowań „A.”?

Książka jest niesamowita – jak zresztą pozostałe. Wciąga od pierwszej do ostatniej strony.  Autorka tak wspaniale opisuje wydarzenia, że masz wrażenie że sama w nich uczestniczysz. 
Polecam wcześniejsze części – „PLL”, są równie intrygujące jak ta.

Polecam


Lilianna P., 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte.

czwartek, 19 września 2013

"Makary" - Elżbieta Jodko - Kula - recenzja

Elżbieta Jodko-Kula to autorka wielu książek- „portretów” naszych rówieśników, wydanych przez wydawnictwo Skrzat w serii „Nastoletnie problemy”. Oprócz „Makarego”, na którym skupię się w tej recenzji, inne powieści jej autorstwa to m.in.: „Anka”, „Olka”, „Julka” oraz „Maciek”.

Makary - Jodko-Kula Elżbieta
Tym razem jednak czas na Makarego. Musicie przyznać, że jego imię nie zalicza się do najczęściej spotykanych i łatwo wpaść na to, że to głównie po nim chłopak będzie z początku kojarzony w nowej klasie. Szybko jednak zostanie przewodniczącym i zaskarbi sobie sympatię nowych znajomych z jednego z najlepszych liceów w mieście.


Co innego, jeśli chodzi o koleżankę z jego klasy, Ewę. Dziewczyna od początku nie może znaleźć dla siebie miejsca w nowej szkole, a jej milczenie oraz to, że bez specjalnych wysiłków jest najlepsza w klasie, szybko zaczynie wzbudzać irytację i zawiść wśród znajomych (zwłaszcza dziewczyn).

Po pewnym czasie Makary zauważa, że dziewczyna tajemniczo znika między lekcjami i po nich, oraz że nie utrzymuje kontaktu właściwie z nikim w klasie. To budzi jego zaciekawienie. Od tej pory będzie starał się dowiedzieć, dlaczego Ewa tak bardzo odstaje od reszty jego kolegów i koleżanek. Nagle, kiedy relacje Makarego i Ewy bardzo się poprawiają, dzieje się coś dziwnego. Ewa znika. W szkole pojawiają się zaaferowani tą sprawą dorośli, a wśród młodzieży krążą różne pogłoski na temat tajemniczej koleżanki. W tym jedna, wkrótce potwierdzona przez dyrekcję i nauczycieli która zmienia stosunek znajomych do Ewy o sto osiemdziesiąt stopni.
Jaka to nowina?
Makary nie jest jednak typem, który spokojnie będzie czekał na rozwój wydarzeń.
Czy odnajdzie Ewę?
Jak zakończy się ta niezwykła historia?
Czy na pewno wszystko to może zakończyć się dobrze?


„Makary” to niezwykła książka dla wszystkich moich rówieśników. Pokazuje, że są rzeczy, których nie warto ukrywać oraz przestrzega przed szufladkowaniem ludzi bez ich uprzedniego poznania. Elżbieta Jodko - Kula napisała powieść, w której udało jej się przekazać bardzo wiele, mimo, że całość nie jest naszpikowana naukami i przesiąknięta dydaktyzmem. Możesz przeczytać tę książkę jako zwykłą lekturkę i szybko o niej zapomnieć. Możesz przeczytać, zastanowić się i coś zapamiętać. Warto!

Ania, 16 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Skrzat.

"Odwrócona lornetka. Przygoda ze Staszkiem Kostką" - Anna Moszyńska - recenzja

Odwrócona lornetkaDwunastoletni Mikołaj nie jest zbyt podobny do swoich rówieśników. Nie przepada za uprawianiem sportów- nie fascynuje go piłka nożna i buntuje się przeciw lekcjom tenisa, do których próbuje przekonać go ojciec. Czym wobec tego zajmuje się chłopiec? Lubi czytać książki i grać w szachy, ale w wolnym czasie pochłania go klejenie mozaiki.

Pewnego dnia, zły na ojca Mikołaj spotyka… księdza. Ojciec Jacek zmierza właśnie do mieszkania sąsiadów chłopca, by udzielić komunii choremu mężczyźnie. Nasz bohater postanawia wraz z nim odwiedzić panią Halinę i pana Zbyszka i wciąż jeszcze nie przeczuwa co z tego wyniknie…

Ksiądz wydaje się doskonale rozumieć problemy nastolatka i zaczyna opowiadać mu o św. Stanisławie. Początkowo Mikołaj nie jest zachwycony doborem świętego, (w końcu to ten od obrazków na których z natchnioną miną wpatruje się w niebo) lecz już po chwili historia pochłania go całkowicie. Ojciec Jacek ma wspaniały dar snucia ciekawych opowieści, jednak szybko okazuje się, że musi wyjechać. Chłopiec smuci się, że przez długi historia pozostanie niedokończona, ale duchowny wpada na wspaniały pomysł. Odtąd Mikołaj co jakiś czas będzie otrzymywał listy, a w nich odnajdzie kolejne części opowiadania.



Tak właśnie zaczyna się przygoda chłopca ze Staszkiem Kostką. Jeśli chcecie wiedzieć: czy Mikołajowi uda się nawiązać nić porozumienia ze swoim tatą, kim właściwie był św. Stanisław (a może raczej Staszek?) Kostka i jak właściwie zakończy się ta niezwykła historia jestem pewna, że powinniście sięgnąć po tę książeczkę. Nieważne, że została napisana przez Annę Muszyńską z myślą o młodszych czytelnikach, warto zabrać się za lekturę, bo naprawdę trudno się od niej oderwać. 

Ania, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa WAM.

środa, 18 września 2013

"Alicja w Krainie Zombi" - Gena Showalter - recenzja

Alicja w krainie zombie - Gena ShowalterMłoda Alicja mieszka razem ze swoją rodziną w małym jednopiętrowym domu. Młodsza siostra Ali, Emma, jest oczkiem w głowie dziewczyny. W ich rodzinie jest oczywiście również matka, zawsze pozytywna i uśmiechnięta oraz ojciec.

Tata sióstr to alkoholik, do tego niestabilny psychicznie - cały czas gadający o potworach. Nigdy nie pozwalał wychodzić dziewczynom po zmroku. W dniu szesnastych urodzin Alicja namawia rodziców na pójście na recital Emmy, co wiązało się niestety z powrotem wieczorem. Wtedy zdarza się wypadek. Samochód dachuje.
Przeżyła tylko Ala, która widziała jak owe potwory zjadają jej rodziców od środka.

Przeniesiona do dziadków idzie do nowej szkoły, poznaje Kat, od tej pory swoją najlepszą przyjaciółkę. 

W szkole rządzi grupa chłopaków pod przewodnictwem Cole'a, tajemniczego chłopaka o fiołkowych oczach. Alicja patrząc w te oczy widzi wizje, majaki przyszłości.

Czy wizje są poważną sprawą? 
Kim są owi chłopcy, i dlaczego są ciągle pobici i posiniaczeni? 
Czy tajemnica Kat zmieni przyjaźń dziewcząt?

Na tę książkę natknęłam się w bibliotece, na półce z propozycjami do recenzji. Zaciekawiła mnie, szczególnie tytuł a dokładnie słowo zombi. Kiedy zaczęłam czytać, początkowo nie wydawała mi się zbyt ciekawa. Jednak z każdą stroną moje nastawienie się zmieniało, aby się rozsmakować w tej książce, trzeba się w nią zagłębić. 

W powieści są zombi, tajemnice, niezwykła akcja oraz powiew romansu. Warto ją przeczytać, nawet jeżeli słowo "zombi" w tytule nie dla wszystkich okaże się zachęcające. 

I jeszcze jedno, jak zaczniesz czytać nie oderwiesz się, ja straciłam prawie całą noc, ale żałuję tylko tego, że się skończyła ta przygoda! Pozostaje tylko mieć nadzieję, że szybko pojawi się kontynuacja "Alicji w Krainie Zombi"
                                                  
                                                                                                              Szczerze polecam
Greczynka, 13 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MIRA.

wtorek, 17 września 2013

„Zdradziecki plan” – Michael J. Sullivan - recenzja

Michael J. Sullivan – amerykański pisarz fantasy. Debiutował w 2008 roku powieścią „Królewska krew”, która rozpoczyna serię o przygodach dwóch złodziei: Royce’a Melborne’a i Hadriana Blackwatera.

Zdradziecki plan - Michael James Sullivan„Zdradziecki plan” to piąta część cyklu Odkrycia Riyrii.

Imperium uwięziło księżniczkę Aristę i Degana Gaunta - potomka Novrona w lochach pałacu w Aquescie. Dzięki regentom zdołało również odbić większość terenów należących do nacjonalistów. Hadrian zamierza wyruszyć do Aquesty i ocalić Gaunta. Obecna imperatorka – Modina, ma wyjść za mąż za lorda Ethelreda, wtedy też to on zacznie rządzić całym imperium. Obecnie władza spoczywa w rękach regenta Saldura oraz Ethelreda. Royce udaje się do Wichrowego Opactwa by odnaleźć Gwen. W tym czasie Hadrian próbuje dostać się do pałacu oraz dowiedzieć gdzie uwięziony został Degan Gaunt. Zawiera umowę z regentem. Hadrian zostanie pasowany na rycerza, następnie podczas turnieju ma zabić sir Brecktona w zamian za to imperium ma uwolnić Aristę i Gaunta.

Czy Hadrian podoła zadaniu i zdoła uwolnić Aristę i Gaunta?
Czy Modina wyjdzie za mąż za Ethelreda?
Kto będzie rządził Nowych Imperium?

„Jedna z najlepszych epickich serii fantasy na rynku” ~Fantasy Book Critic

Książkę czyta się bardzo dobrze. Pozwala przenieść się czytelnikowi kilka wieków wstecz, gdzie na porządku dziennym były polowania, turnieje rycerskie oraz inne fascynujące zwyczaje szlachty. Powieść napisana jest z punktu widzenia różnych osób, co urozmaica czytanie. Bardzo podoba mi się również okładka książki przedstawiająca głównych bohaterów powieści. Książka jest pełna przygód, zwrotów akcji i ciekawych postaci. Zachęcam do przeczytania osoby, które lubią tego typu powieści fantasy.

DeBestka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

poniedziałek, 16 września 2013

"Sergiusz, Czesław, Jadwiga" - Maria Nurowska - recenzja

Sergiusz, Czesław, Jadwiga - Maria NurowskaSergiusz Piasecki
Czesław Miłosz
Jadwiga Waszkiewicz

to bohaterowie najnowszej książki Marii Nurowskiej pt. „Sergiusz, Czesław, Jadwiga” .


Większość młodych czytelników będzie znała nazwisko Czesława Miłosza – poety i noblisty, natomiast pozostałe niewiele będą im mówić. Tak też było i w moim przypadku. Sergiusz Piasecki? Jadwiga Waszkiewicz? Nie znam. W szkole nie przerabialiśmy. Nie wiem kim byli.

Moim zdaniem, zamiarem autorki było przybliżenie – zwłaszcza młodemu pokoleniu – postaci i twórczości Sergiusza Piaseckiego. Był on znanym pisarzem okresu międzywojennego, ale  również przemytnikiem, awanturnikiem i narkomanem. To człowiek, którego książki w Polsce Ludowej były zakazane, dlatego też sam Piasecki przebywał na emigracji w Anglii. Tam też umarł w 1964 roku.

W książce Nurowskiej losy tych trzech osób przeplatają się, łączą się ze sobą. Spoiwem, w jakiś sposób łączącym Piaseckiego i Miłosza jest osoba Jadwigi. Piasecki nienawidzi Miłosza i nie ukrywa swoich uczuć, tylko się wręcz z nimi afiszuje. Dlaczego? Według niego Miłosz to „farbowany lis”, przyklaskujący władzy ludowej, starający się ustawić, by żyło mu się jak najwygodniej, słaby poeta. Piasecki jest bezkompromisowy, swoimi poglądami zrażający ludzi, dumny i niezależny. Ale w książce i to już na początku wyczuwa się, że źródło niechęci Piaseckiego do Miłosza jest inne niż tylko związane z poglądami politycznymi czy twórczością literacką.

Jaka rolę odegrała Jadwiga Waszkiewicz w życiu Miłosza i Piaseckiego?

Maria Nurowska
bardzo ciekawie przybliża życie, a przede wszystkim twórczość Sergiusza Piaseckiego. W wielu przypadkach jego utwory mają wątki autobiograficzne. Do takich należy pierwsza, i chyba najbardziej znana pozycja, pt. „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”.

Maria Nurowska
tak ciekawie zareklamowała tę książkę, że koniecznie będę chciała się z nią zapoznać.

Serdecznie polecam tę pasjonującą i wciągającą lekturę. Autorka zawarła w niej fragmenty prozy i poezji Piaseckiego i Miłosza. Jest to książka, której nie powinni przeoczyć znawcy twórczości tych wybitnych ludzi, jak i ci, którzy nie mieli jeszcze okazji z nią się zapoznać. Z pewnością was zaskoczy!     


Tilia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

"Rzeka" - Michael Neale - recenzja

Michael Neale jest amerykańskim pisarzem, performerem oraz autorem tekstów piosenek. Ja miałam okazję zapoznać się z jego książką wydaną w 2013 roku nakładem Wydawnictwa WAM, pt. „Rzeka”.

Rzeka - Michael NealeAkcja utworu rozpoczyna się na lotnisku, gdzie jeden z pasażerów dowiaduje się, że jego lot został odwołany i musi poczekać kila godzin na następny samolot. Aby uprzyjemnić sobie  wolny czas, postanawia znaleźć spokojne miejsce, w którym będzie mógł poczytać książkę oraz posłuchać muzyki. Gdy w końcu znajduje pustą poczekalnię i pogrąża się w lekturze do pomieszczenia wchodzi nieznajomy mężczyzna. Mając do dyspozycji całą pustą salę, nieznajomy wybiera miejsce zaraz obok pasażera i zaczyna rozmowę. Na początku pasażer próbuje ignorować obcego, jednak po pewnym czasie dociera do niego, że to nie ma sensu i wciąga się w rozmowę. W rozmowę, która może zmienić naprawdę wiele…

Jako pięcioletni chłopiec Gabriel Clarke przeżył straszną tragedię - był świadkiem, jak jego ojciec John tonie w Rzece. John Clarke był doświadczonym przewodnikiem po rzece oraz troskliwym, samotnie wychowującym syna ojcem. Mężczyzna poświęcił życie aby ratować niedoświadczonego kajakarza.
Po tym tragicznym wydarzeniu opiekę nad chłopcem przejęła jego matka Maggie, która dojrzała do macierzyństwa i bardzo pokochała syna. Jednak chłopiec nigdy nie zapomniał o tym, co się wydarzyło. Pomimo, że zamieszkał z matką z dala od Rzeki, która odebrała mu ojca, Gabriel panicznie bał się wody, często miewał „gorsze dni” kiedy prawie w ogóle się nie odzywał i pogrążał się we własnych myślach. Miał również problem z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami.
Gdy Gabriel dorósł pojechał nad Rzekę i zmierzył się ze swoim lękiem. Stanął oko w oko z żywiołem, który piętnaście lat wcześniej zabrał mu najważniejszą osobę - ojca. I tym razem Rzeka zupełnie odmieniła jego życie.

„Rzeka” to fantastyczna opowieść o lęku, strachu, samotności ale również o przemianie i przeznaczeniu. Autor wszystkie wydarzenia, zarówno te ze wczesnego dzieciństwa chłopca jak i jego dorosłego życia, opisuje w sposób niezwykle realistyczny i przejmujący, tak że nie można oderwać się od lektury. Przemiana Gabriela oraz to jak zdołał pogodzić się z przeszłością bardzo mnie wzruszyły. Ogólnie książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Chciałabym polecić ten utwór wszystkim tym, którzy lubią wzruszające i przejmujące historie. Książka Michaela Nealea na pewno Was nie zawiedzie!


Serdecznie polecam

Tilia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa WAM. 


"Maximum Ride. Żegnaj, szkoło - na zawsze" - James Patterson - recenzja

ZERO RODZICÓW, ZERO SZKOŁY, ZERO ZASAD!!!

Maximum Ride: Żegnaj, szkoło - na zawsze - James Patterson Właśnie tak zaczyna się ta książka. Brzmi cudownie i nierealnie. Jednak jeśli jesteś mutantem (pół człowiekiem – pół ptakiem), ścigają Cię szaleni naukowcy i Likwidatorzy, oskarżają o morderstwo własnego brata oraz masz pod opieką pięcioro młodszych mutantów, jakieś zasady byłyby jak najbardziej na miejscu, a pomoc rodziców nieoceniona.

Jednak Max nie może liczyć na ich pomoc, gdyż została porwana rodzicom będąc jeszcze niemowlakiem. Wtedy też zaczęto robić na niej eksperymenty, przez co teraz ma skrzydła, tak jak reszta mutantów. Była przetrzymywana 14 lat, ale udało jej się uciec i teraz wraz ze swoim stadem przemierza Amerykę Północną w poszukiwaniu bezpiecznej kryjówki. Ucieczka jednak nie przebiega po jej myśli i jeden z jej przyjaciół – Kieł, zostaje ciężko ranny. Uratować go może tylko operacja, ale wtedy lekarze dowiedzieliby się, że są mutantami. Niespodziewanie do akcji wkracza FBI, które proponuje im pomoc, w zamian za informacje o nich.

Max zostanie postawiona pod ścianą. Co zadecyduje? Zaryzykuje życie Kła i znów będą uciekać? A może zgodzi się na współpracę z FBI?
  
Tego można dowiedzieć się w tylko jeden sposób i nawet Wam zdradzę w jaki ;) 

Trzeba sięgnąć po książkę i przeżyć tę niesamowitą przygodę razem z Max, Kłem i całą resztą. Obiecuję Wam, że będziecie zachwyceni i z radością sięgniecie po kolejną część.

,,Żegnaj szkoło – na zawsze” – Jamesa Pattersona to druga część o przygodach Maximum Ride, w której nie brakuje walk, ucieczek, pościgów, ratowania siebie i przyjaciół. Książkę czyta się bardzo szybko i zanim się zorientujemy już skończymy.
   
James Patterson należy do ścisłej czołówki najpopularniejszych autorów amerykańskich; Dana Browna, Johna Grishama i Stephana Kinga, a jego powieści najczęściej pojawiają się na światowych listach bestsellerów.

SERDECZNIE POLECAM MŁODSZYM I STARSZYM CZYTELNIKOM, KTÓRZY  LUBIĄ GDY DUŻO SIĘ DZIEJE!!!



                                                                                           Nikki, 15 lat





Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Hachette.

"Bezsenność w Tokio" - Marcin Bruczkowski - recenzja

Bezsenność w Tokio - Marcin BruczkowskiOd dawna zafascynowana Japonią nieustannie poszukuję pozycji, które mi ją przybliżą. Jest wiele książek ukazujących suche fakty na temat tego kraju, ale można czasem trafić na perełki, które pozwalają nam zerknąć za bezbarwną kurtynę. „Bezsenność w Tokio”, jak najbardziej jest taką pozycją! 

Powszechnie wiadomo, że Japończycy nie darzą głęboką przyjaźnią cudzoziemców i są w stosunku do nich wyjątkowo chłodni. Marcin Bruczkowski pokazuje czytelnikom, że są wyjątki od tej reguły. Ten naród, w jego oczach, jest wesoły, otwarty i niezwykle pomocny. Autor notuje swoje historie z życia codziennego, które są okraszone wspaniałym humorem. Bruczkowski udowadnia, że Japończycy nie są wcale ludźmi, którzy ściśle trzymają się etykiety, nawet w stosunku do przyjaciół. 

Całość napisana jest bardzo łatwym językiem ze wstawkami języka japońskiego, dzięki czemu łatwiej nam zrozumieć dane zjawisko. Ponadto autor jest od dawna bardzo szanowany wśród miłośników Dalekiego Wschodu. 
Jeżeli interesujesz się Japonią to zdecydowanie jest to książka dla Ciebie. Mówię to z ręką na sercu!

Rimma, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

"Zatoka o północy" - Diane Chamberlain - recenzja

Każde dziecko popełnia błędy. Konsekwencje tych błędów bywają tragiczne…  

Zatoka o północy - Diane ChamberlainJulie do tej pory obwinia się o śmierć swojej siostry Izzy, która zginęła podczas rodzinnych wakacji. Jej bliscy nie mogą pogodzić się z tak tragicznym wydarzeniem. Po ponad czterdziestu latach okazuje się, że do więzienia trafił niewinny człowiek. Sprawa zostaje wznowiona a rodzina Julie znowu musi stawić czoła wydarzeniom z tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego drugiego roku.

Czy okaże się co tak zaprawdę zaszło w zatoce o północy?
Czy znajdą prawdziwego sprawcę zabójstwa Izzy?

Zauważywszy te pozycję wiedziałam, że nie będzie to zwykła historia, lecz prawdziwa niepowtarzalna przygoda. Miałam nadzieję, że powieść pani Chamberlain wprowadzi mnie do zupełnie innego wymiaru, z którego trudno mi się będzie wydostać. Jako pierwsze moją uwagę przykuła niesamowita okładka, która przedstawia, jak mniemam, naszą dwunastoletnią Julię stojącą w łódce w zatoce. Opis i wypowiedzi innych czytelniczek ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, iż to będzie niepowtarzalna historia.

Zaczynając czytać „Zatokę o północy” byłam szczęśliwa, że nadarzyła się okazja, abym mogła przeczytać dzieło pani Chamberlain. Pierwsze strony wprowadzają czytelnika w zupełnie inny świat. Akcja w książce jest wartka i trzyma czytelnika w napięciu, aż do ostatnich stron. Spodobał mi się sposób w jaki autorka napisała powieść. Jest ona opowiedziana w pierwszej osobie z perspektywy trzech różnych osób, dzielące się na czas teraźniejszy i tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty drugi rok. W tej chwili nie mogę sobie wyobrazić jak powieść by wyglądała gdyby była napisana z perspektywy jednej osoby. Fabuła jest bardzo ciekawa, świetnie rozplanowana oraz wielowątkowa. Nie ma ani jednego momentu, w którym czytelnik by się nudził. Spodobali mi się również bohaterowie, którzy są barwni oraz (co najważniejsze) bardzo realni.

Jedyna rzeczą jaką mogę zarzucić jest to, że autorka bardzo szczegółowo opisuje rzeczy, które niekiedy czytelnika nie interesują np. wygląd pomieszczenia, myśli bohaterek. Po jakimś czasie, osoba czytająca staje się mniej zainteresowana i nie skupia się na tym na czym powinna.

Zakończenie powieści bardzo mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Powieść trzyma w napięciu do ostatnich stron. Nie przypuszczałam, że tak potoczą się sprawy, co jest naprawdę wielkim plusem.

 „Zatoka o północy” uświadamia nam, że każdy popełnia błędy. Nikt nie jest doskonały. W życiu zdarzają się wzloty i upadki, ale zawsze wychodzi się na prostą. 

Bardzo polecam powieść Diane Chamberlain „Zatoka o północy”, chociaż historia Julie nie należy do najłatwiejszych i najweselszych. Jest to powieść skierowana głównie do starszych czytelników, ale jeżeli ktoś z Was lubi takie klimaty i jest pewien, że zrozumie sytuację głównej bohaterki, bez wahania może sięgnąć po „Zatokę o północy".


Nie da się zmienić przeszłości. Można jedynie wyciągnąć z niej wnioski.

Miłej lektury!
Vivien, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.




"Super eksperymenty" - Chris Oxlade - recenzja

SUPEReksperymentyTym razem do zrecenzowania wzięłam książkę dla maluchów pt. „Super Eksperymenty”. A wszystko zaczęło się od tego, że próbowałam ją ułożyć poprawnie na półce, a ona spadała, zsuwała się. Dlatego stwierdziłam, że ta książeczka właśnie w ten sposób prosi się o zrecenzowanie. Więc od razu ją zabrałam:)

Chris Oxlade to autor naszej książeczki, redaktor i ilustrator wielu książek dla dzieci zawierających informacje o świecie, i nauce.  

Książka adresowana jest do młodych odkrywców świata, aby mogli przygotować małe i duże eksperymenty, a tym samym poszerzać swoje horyzonty. Cztery działy, które opisane są w książce pomogą w jak najlepszy sposób poznać takie zagadnienia jak: „ Elektryczność”, „Powietrze i woda”, „ Światło i dźwięk” i „Materia i materiały”. 

Przez 96 bardzo ciekawych stron, młody naukowiec nauczy się jak przeprowadzać samodzielnie różne doświadczenia. W tym wielkim zbiorze znalazłam eksperymenty, które sama wykonywałam w czasie nudy w domu, jak również w szkole. Spośród wielu opisanych w książce - najbardziej spodobał mi się eksperyment pt. „ Tworzenie kryształków”. Dzięki bardzo dokładnej instrukcji, zabrałam się za jego wykonanie. Nie było szans, by doświadczenie się nie udało. Wystarczyło tylko postępować zgodnie ze wskazówkami autora :)
 
Jeszcze raz polecam tę książeczkę dzieciom, ale niektórzy gimnazjaliści też mogą znaleźć tutaj coś dla siebie. 

Życzę miłej zabawy

Klaudii, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jedność.

"Nowa Ziemia" - Julianna Baggott - recenzja

Nowa Ziemia - Julianna BaggottOgromne eksplozje niszczą prawie całą Ziemię – tylko ludzie, którzy w porę uciekli do Kopuły ocaleli. Wybrani. Zaproszeni. Czyści. Pozostali, którzy przetrwali katastrofę porównywalną do wybuchu kilku słońc, są okaleczeni do końca życia, a ich zdeformowane ciała nie pozwalają im normalnie funkcjonować.

Pressia odlicza dni do swoich szesnastych urodzin. Jak każdy nastolatek po ukończeniu szesnastego roku życia ma zostać zabrana do OPR, Organizacji Przenajświętszej Rewolucji. Musi zostawić dziadka, ich małe lokum, motyle z drutu i cząstkę siebie. Dziewczyna nie chce wstępować do OPR i ucieka. Nie wie, że mogą ją spotkać gorsze rzeczy od OPR. W tym samym czasie Patridge znajduje tajne przejście, którym wymyka się z Kopuły i jako Czysty wkracza do świata zniszczonego przez potężne eksplozje. Chce uwolnić się od ojca tyrana.
Drogi Pressi i Patridge’a krzyżują się, a ich spotkanie może zmienić bieg historii Nowej Ziemi.

„Grzechem mieszkańców Kopuły jest to, że przeżyli. Nie mogła ich za to winić, gdyż sama popełniła ten grzech.”
(str. 57)

Powieści opowiadające o losach świata w przyszłości – po wybuchach, kataklizmach lub zmianie myślenia społeczeństwa – są wszem i wobec znane czytelnikom. Myślę, że większość z Was spotkała się z podobnymi historiami. Ponieważ miałam za sobą kilka wypraw do przyszłości i poznałam różne wizje autorów, byłam bardzo zainteresowana świetnie przyjętą przez innych czytelników powieścią pani Baggott. Obok takiej powieści nie można przejść obojętnie. Moje marzenie o poznaniu losów Pressi spełniło się, kiedy dostałam książkę do rąk, a wtedy nie istniało już nic innego – tylko ja i przerażający świat.

Początek wydał mi się trochę nudny; zbyt dużo opisów, mało dialogów, żadnej akcji, tylko wolne, mogłabym rzec, że leniwe wkroczenie do ponurej, strasznej rzeczywistości. Odrobinę nudziłam się. Dopiero po jakichś stu stronach poczułam, że coś zaczyna się dziać, a fakt ten niezmiernie mnie ucieszył. Obawiałam się, że tak świetny pomysł mógłby zostać zmarnowany przez brak jakiejkolwiek akcji. Na szczęście wszystko się zmieniło i po następnych rozdziałach pełną parą wkroczyłam do ciemnych uliczek miasteczka zrujnowanego przez wybuch.

Świat przedstawiony jest makabryczny – to najlepsze określenie. Pani Baggott prostymi słowami ujawniła przede mną mroczne sekrety ludzi, którzy przetrwali. Stopione z ich ciałami przedmioty (czasem nawet żywe stworzenia), deformacje czy oparzeliny to dopiero początek tego, co zaserwowała autorka. Podczas czytania opisów informujących o wyglądzie mijanych przez Pressię ludzi czułam… co czułam? Obrzydzenie? Strach? Mdłości? Chyba wszystko naraz! W porównaniu z innymi osobami Pressia miała ogromne szczęście, co nie zmienia faktu, że autorka wcale nie chciała jej oszczędzić. Właśnie ten brak idealizowania głównej bohaterki nie tyle zaskoczył mnie, ile sprawił, że chętniej podeszłam do lektury i byłam ciekawsza jak też ta odważna, pełna siły i determinacji nastolatka poradzi sobie ze swoim ogromnym brzemieniem, bo – spójrzmy prawdzie w oczy – jak można funkcjonować z głową lalki zamiast dłoni? 

Równie mocno urzekł mnie Bradwell, a co za tym idzie, jego naprawdę wzruszająca oraz przerażająca historia o ciotce i wujku oraz opowieść o ptakach w plecach. Śledząc wspomnienia małego chłopca miałam ochotę rozpłakać się, nie zwracając uwagi na to gdzie jestem. W filmach akcji i dramatach bohaterowie często muszą podejmować naprawdę trudne decyzje, a wtedy ogarnia ich rozpacz i wyrzuty sumienia, że tak musieli zrobić. Podobne sceny miałam przed oczami, zaś emocje bohaterów podziałały na mnie ze zdwojoną siłą. Nutka dramatyzmu stworzona przez autorkę robi swoje. Makabryczny obraz i tragiczne przeżycia bohaterów to z pewnością najmocniejsza strona Nowej ziemi – najmocniejsza, a zarazem najstraszniejsza. 

Bohaterowie są świetnie wykreowani, charaktery nie powielają się, każdy ma coś, po czym łatwo można go rozpoznać (nawyk lub rzecz), a przede wszystkim postaci zostały bardzo dobrze "dopieszczone" przez autorkę. Zdumiewała mnie siła Pressi, odwaga Bradwella, determinacja Patridge’a, styl bycia El Capitana (i jego brata) oraz lojalność Lydy. Nawet w czarnych charakterach można było zauważyć promyki dobroci, które nie mogły przebić się przez warstwy zawiści, nienawiści i egoizmu.

Miejsce akcji to nie tylko wcześniej wspomniane ponure uliczki, lecz także ziemie nie nadające się do wydania plonów, siedliska Pyłów, mroczne, zniszczone lasy oraz gość programu – idealna Kopuła. Podróże bohaterów, nieustanna zmiana miejsc i przemieszczanie się po różnych zakątkach czegoś, co dawniej było polami, ogromnymi łąkami, osiedlami i domami jak najbardziej wpływa korzystnie na ocenę Nowej ziemi. Dzięki temu możemy spotkać mnóstwo innych postaci, przewinąć się przez najróżniejsze środowiska i poznać smak przygody – fakt faktem niebezpiecznej, ale w grupie raźniej i bezpieczniej. Pani Baggott pokazuje również, że potrafi tworzyć różnorodne miejsca i nie ogranicza się do uliczek oraz Kopuły. Mnie osobiście bardzo się to podobało.

„Nasi bracia i siostry, wiemy, że tu jesteście. Pewnego dnia wyjdziemy z Kopuły i przyłączymy się do Was w pokoju. A na razie przyglądamy się Wam życzliwie z oddali.”
(str. 8)

Język i styl Julianny Baggott to zupełnie inna bajka. Większość pisarzy posługuje się prostym językiem i ma lekki styl, co można zauważyć w większości recenzji. W przypadku pani Baggott jest inaczej. Język jest przystosowany to nastoletnich czytelników, zaś styl godny pozazdroszczenia i wyćwiczony, ale całość tworzy rzadko spotykaną mieszankę. Czytając dzieło pani Baggott trzeba skupić się na połykanych wyrazach, gdyż łatwo można zgubić wątek i tym samym zapomnieć o co chodziło. Nie zmienia to faktu, że obie rzeczy bardzo wciągają, a trzecioosobowa narracja i wszechwiedzący narrator umożliwia śledzenie losów najważniejszych postaci. Po prostu na przygodę Pressi oprócz czasu trzeba również poświęcić uwagę.
Przewidywalność to chyba jedyny minus Nowej ziemi. W połowie książki odkryłam niektóre fakty i tylko czekałam na potwierdzenie moich domysłów. Nie jest to jakaś szczególna ujma dla pierwszej części serii Świat po wybuchu, jednak czułam, że do oryginalnego pomysłu pani Baggott wkradła się nutka schematyzmu.

Lekki wątek miłosny wynagradza krzywdę w postaci przewidywalności. Byłam zachwycona tym jak delikatnie autorka potrafi wykraść dla bohaterów chwilkę na troskę, miłość i współczucie. W sytuacji Pressi nie ma czasu na amory, bo walka toczy się na śmierć i życie, lecz pani Baggott postanowiła umilić bohaterom czas i chwała jej za to. Inaczej całość wydawałaby się trochę sucha i pozbawiona tego „czegoś”.
Ku mojemu zdziwieniu punkt kulminacyjny nie okazałam się wielkim „bum!”, ale przyznam szczerze, że nie czekałam na nic szczególnego. Autorka dostarcza mnóstwa wrażeń w czasie czytania i gdyby mocno zakończyła pierwszą część całość mogłaby wydawać się lekko przesadzona. Moim zdaniem zakończenie było  świetne, subtelne i zrobiło na mnie duże wrażenie.

„- Utraty nakładają się na siebie – rzekł Bradwell. – Nie można doświadczać jednej, nie doświadczając jednocześnie wszystkich wcześniejszych.”
(str. 350)

Podsumowując:

Świat Pressi to naprawdę makabryczne miejsce, do którego nie chciałabym należeć ani przez chwilę. Bohaterom pomaga przetrwać tylko siła i nadzieja, że być może wkrótce będzie lepiej. Nowa ziemia oczarowała mnie i pozostawiła w mojej czytelniczej duszy kolejny ślad. Wszystkim gotowym na spotkanie z ponurą rzeczywistością i strasznym obrazem przyszłości polecam Nową ziemię – nie pożałujecie swojego wyboru, wydanych pieniędzy i czasu poświęconego na lekturę. 

Layla, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont.