tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brandon mull. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brandon mull. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2024

"Baśniobór" - Brandon Mull - recenzja


Wróżki. Chochliki. Czarownice. Satyry. Trolle. Ludzie.

Bajka…? Co jeśli oni wszyscy istnieją naprawdę? No dobra …Ludzie istnieją, ale co z resztą? Czy człowiek wymyślił je sobie tylko dla zabawy? By móc czymś straszyć dzieci, które nie chcą słuchać rodziców? By móc wytłumaczyć zjawiska dla nich niepojęte? Bardzo możliwe. I dla prawie wszystkich ludzi na świecie prawdziwe, ale co jeśli powiem ci, że są osoby, które wierzą w ich istnienie i to nie są dzieci. 

Te osoby obciążone są ogromną odpowiedzialnością utrzymania prawdy w sekrecie przed światem. Tak, prawdy, ponieważ te istoty naprawdę istnieją i niektóre żyją pośród nas. Niestety nie znajdziesz ich sam, ponieważ świat magii jest dla nas, ludzi, niewidzialny. 

Jest jeden sposób, by zobaczyć magiczne istoty… trzeba wypić mleko. Teraz pewnie się zastanawiasz, ale jak? Przecież jem codziennie rano płatki z mlekiem i nigdy nie widziałem/łam wróżki czy trolla. 

Po pierwsze nie mówię tu o zwykłym mleku. Po drugie oczywiście, że nie widziałeś/łaś nigdy trolla, wiesz ile szkód mógłby wyrządzić będąc na wolności?! Już ci wszystko wyjaśniam - większość magicznych stworzeń żyje w rezerwatach. Jest to najczęściej ogromny las, którego pilnuje i broni strażnik. 

Więcej na ten temat możesz dowiedzieć się jeśli przeczytasz książkę pod tytułem „Baśniobór” autorstwa Brandona Mulla. Bardzo przyjemnie się ją czyta, ponieważ nie jest to ani podręcznik ani jakiś przewodnik po magicznych stworzeniach, lecz historia Kendy i Setha - rodzeństwa, które przyjeżdża do dziadków na wakacje. Pewnie się teraz zastanawiasz co ma piernik do wiatraka - więc tłumaczę.  Las przy którym mieszka ich babcia i dziadek jest rezerwatem, a ich dziadek jest jego strażnikiem. Rezerwat nazywa się „Baśniobór” jest on bardzo niebezpiecznym miejscem, bo pomimo, że niektóre z magicznych stworzeń mogą ci się kojarzyć jako miłe i niegroźne to w rzeczywistości, na 99%, takie nie są. Na przykład wróżki są chorobliwie zazdrosne i zadufane w sobie przez co cały dzień najchętniej przyglądałyby się swojemu odbiciu w lustrze. 

Książka brzmi ciekawie, co?

A pomyśl co wyjdzie jeśli powiem ci, że Kenda i Seth nie zamierzają się słuchać dziadka i łamią zakaz wchodzenia do lasu? Seth zamyka w słoiku wróżkę ściągając na siebie gniew jej przyjaciółek? Z tymi dzieciakami nie ma nudy ani spokoju. Przez ich wybryki niechcący uwalniają uśpione od wieków siły zła. 

Mam nadzieję, że przeczytasz tą książkę i uwierzysz w moje słowa, a naprawdę polecam, ponieważ oprócz poznania prawdy o świecie wyniesiesz z tej książki o wiele, wiele więcej. 

Ale co wyniesiesz?  To zależy tylko od ciebie.


Artemis


środa, 20 lipca 2016

„Pięć królestw. Strażnicy kryształów” - Brandon Mull - recenzja

Okładka książki Strażnicy KryształówSeria „Pięć królestw” opowiada o przygodach Cole’a Randolpha, chłopca który wraz kilkoma przyjaciółmi został porwany przez handlarzy niewolników i przeniesiony na Obrzeża. Tym dziwnym światem rządzi formowanie - rodzaj magii, dzięki któremu można kontrolować materię na różne sposoby. Obrzeża podzielone są na pięć królestw: Sambrię, Elloweer, Zeropolis, Necronum oraz Creon. Nad każdym z nich panuje po jednym Wielkim Formiście a nad nimi wszystkimi włada król Stafford. On i jego żona Harmonia mieli pięć córek, które jak mówi oficjalna wersja - zaginęły, natomiast Cole odkrywa, że prawda jest całkiem inna.
          
W poprzednich tomach „Pięciu królestw” Cole poznaje Sambrię oraz Elloweer. Dołącza do organizacji walczącej z obecnymi władzami- Niewidzialnych. Z pomocą przyjaciół udaje mu się odszukać dwie królewskie córki: Miracleę i Honoratę. 

W „Strażnikach kryształów” chłopiec wraz z przyjaciółmi znajduje się w Zeropolis i ich celem jest odszukanie kolejnej królewny: Konstancji. To królestwo jest najnowocześniejsze ze wszystkich pięciu. Jest to raj dla fanów robotyki. Ludzie mieszkający tam, korzystają z kryształów harmonicznych. Jest to coś na kształt znanej Cole’owi elektryczności. Niewidzialni mają w Zeropolis specjalne jednostki SK czyli strażników kryształów. Chłopiec z przyjaciółmi udaje się do ich siedziby i wraz z nimi będzie próbował odszukać księżniczkę Kostę. Cole wyrusza na specjalną misję, od której zależy wszystko. Zaginione królewny okazują się nie być największym problemem. Obrzeżom zagraża Nazeem władający niebezpieczną odmianą formowania- formownictwem, dzięki któremu można formować inne moce i zmieniać właściwości starych. Cole musi stawić czoła wielu trudnościom i pokonanie niektórych z nich wydaje się wręcz niemożliwe.
          
„Strażnicy kryształów” to bardzo ciekawa książka, o wartkiej akcji, która spodoba się każdemu młodemu miłośnikowi fantastyki. Nie ma tutaj tradycyjnych magów czy elfów. Jest za to formownictwo; całkiem nowy rodzaj magii, wymyślony przez autora serii. Czytając tę książkę nie mogłam się od niej oderwać. Cały czas coś się działo. Nie zabrakło też humoru. Najbardziej podobał mi się w tej książce świat wykreowany przez pisarza. Niepowtarzalny i pełen niesamowitych istot.
          
Autora  trzeciego tomu serii „Pięć królestw”- Brandona Mulla możecie kojarzyć już z jego kilku poprzednich cyklów takich jak „Baśniobór” czy „Wojna cukierkowa”. Jest to amerykański pisarz z głową pełną oryginalnych pomysłów, a jego książki są naprawdę ciekawe i warte przeczytania.
                                                                                                     Serdecznie polecam !
                                                                                                                  Deedlit, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 
                                                                                                                                    



czwartek, 7 stycznia 2016

„Pięć Królestw. Błędny Rycerz”- Brandon Mull - recenzja

Okładka książki Błędny rycerz
„Błędny Rycerz” to drugi tom serii Pięć Królestw Brandona Mulla. Głównym bohaterem jest jedenastoletni Cole Randolph. Mimo swojego młodego wieku, musi odnaleźć się w całkiem innym świecie - pełnym magii. Na szczęście znalazł tam kilku przyjaciół, którzy razem z nim podróżują po Obrzeżach. Są to Joe, Jace, Drgawa oraz córka najwyższego króla - księżniczka Miraclea. Każde z nich ma swoje własne cele, ale wspierają się nawzajem i wspólnie pomagają  w ich osiągnięciu. 

Celem Cole’a jest odnalezienie przyjaciół, z którymi trafił do tego świata w Halloween. Tym razem na swojej drodze spotykają Błędnego Rycerza - niezwykle silnego i sprytnego wojownika, który chce zawładnąć jednym z Pięciu Królestw - Elloweer. Dodatkowo bohaterowie muszą zmierzyć się ze strasznym potworem Morgassą, który sieje zniszczenie w całym królestwie. Podczas podróży spotykają kolejnych sprzymierzeńców, dzięki którym uda im się wypełnić część swoich misji.

           
„Błędny Rycerz” to powieść fantasy skierowana do nastolatków. Czytając tę książkę przenosiłam się do Elloweer i razem z Cole’em przeżywałam niesamowite przygody. Bohaterowie mimo swojego młodego wieku świetnie sobie radzili w kryzysowych sytuacjach. Mull w tej serii stworzył całkiem odmienny rodzaj magii - formownictwo, na którym opiera się cały świat Obrzeży. Przy lekturze tej książki wiele razy byłam zaskoczona możliwościami tego rodzaju magii.         
           
Brandon Mull napisał już wiele książek, na przykład „Baśniobór”, „Wojna Cukierkowa”, „Pozaświatowcy”. Jednak wciąż ma głowę pełną pomysłów i jego książki nigdy się nie nudzą. Wszystkie opowiadają o nastolatkach poznających świat magii, ale każdy z tych światów jest inny. Jeżeli znasz już jakieś książki tego autora, to możesz śmiało sięgnąć po Pięć Królestw. Na pewno Ci się spodoba !
           
Jestem bardzo ciekawa dalszych losów Cole’a oraz jego przyjaciół i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy Pięciu Królestw.
                                                                                                                       Serdecznie polecam

                                                                                              Deedlit, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

środa, 22 lipca 2015

"Spirit Animals. Zwierzoduchy" Brandon Mull - recenzja

Okładka książki ZwierzoduchyZastanawialiście się kiedyś, czy może istnieje jakaś równoległa rzeczywistość? Ja tak, i to nie raz. „Zwierzoduchy” przedstawiają właśnie taki świat. Połączenie fantasy, przygody, magii. Coś na kształt Środziemia, czy Narnii, ale tutaj to zwierzęta sprawują faktyczną władzę, mimo, że z zewnątrz nic na to nie wskazuje.

Alternatywna kula ziemska świata Erdes, na której Eura stanowi Europę, Zhon- Azję, Amaya – Amerykę, Nilo – Afrykę, a Ocean jest oceanem i opływa wszystko i wszystkich.

Czterech wybrańców. Cztery zwierzoduchy. Nie jakieś przeciętne zwierzęta, które pojawiają się w srebrzystym blasku podczas Ceremonii Nektaru. One nadchodzą z uderzeniem pioruna, zwiastującym siłę i potęgę. Wielkie Bestie. Wilk Biggan, lamparcica Uraza, panda Jhi i sokolica Essix. Czworo Poległych powróciło do Erdas.

Co z tego  wyniknie?
Czy uda się uchronić Erdas przed wojną?
Co czykują Greencloats?

Porywająca książka dla młodzieży w wieku gimnazjalnym i późnej szkoły podstawowej, autorstwa twórcy „Baśnioboru”. Jest pierwszą pióra Brandona Mulla, z którą się spotkałam, ale na pewno nie ostatnią. Przygoda. Wyzwania. Wolność. Równość. 

Autor przełamuje stereotypy. U niego najważniejszymi bohaterami są jedenastolatkowie. Biali, czarni, żółci. Niscy, wysocy. Chłopaki i dziewczyny. Nieistotne. Ważne, że razem z pomocą natury stawią czoła niebezpieczeństwu.

Powieść ukazuje siłę przyjaźni i wytrwałości. Każde z dzieciaków przeżyło coś w swoim krótkim życiu, czego w głębi serca tak naprawdę się obawia. Zwierzoduchy pomogą przezwyciężyć strach i odkryć skrywane w sobie potężne moce. 

Brandon Mull pisze językiem bardzo prostym i przystępnym dla młodych czytelników. W wieku nastu lat lektura nie ma być arcydziełem stylistycznym, lecz te kilkaset stron ma sprawić, by odlecieć do świata książki i nie chcieć z niego powrotu. Tak właśnie działają „Zwierzoduchy”. Książka wciąga. Bohaterowie zaskakują. Narrator trzecio - osobowy jakby przelatuje od jednego wybrańca do kolejnego powoli odkrywając tajemnicę. Plastyczne opisy w zupełności wystarczają, by ze szczegółami wyobrazić sobie świat bohaterów. Jednak jest jedna wada tej książki. Jest po prostu zbyt krótka! Gdy skończyłam ostatnią stronę pytam, co dalej? Czas na kolejne części! Gorąco polecam.


Ananaska, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga, a do recenzji otrzymaliśmy ją od Grupy Wydawniczej Foksal.

środa, 7 stycznia 2015

"Pięć Królestw. Łupieżcy niebios" - Brandon Mull - recenzja

Okładka książki Łupieżcy niebios„Pięć Królestw” to nowa seria Brandona Mulla, autora znanego z cyklów „Baśniobór” i „Pozaświatowcy”. Jej pierwsza część nosi tytuł „Łupieżcy niebios”.

Muszę przyznać, że podziwiam pana Mulla za tempo, w jakim tworzy kolejne książki. Ledwo dwa, może trzy lata temu sięgnęłam po pierwszą część „Baśnioboru”, a teraz jestem już po lekturze dwóch wcale niekrótkich serii. Czy jednak styl autora rozwija się tak, jak powinien? Pod tym względem mam uczucia mieszane. O ile „Pozaświatowców” uważam za ogromny sus naprzód w porównaniu z „Baśnioborem”, o tyle pierwsza część „Pięciu Królestw” jest jednak małym krokiem w tył.

Zacznijmy po kolei. Główny bohater, Cole, wybiera się wraz z przyjaciółmi do domu strachów. Oczywiście nie jest to byle okazja, tylko samo Halloween, a nawiedzony dom ma być dziełem speca od efektów specjalnych. Cóż, efekty okazują się o wiele bardziej niż specjalne, kiedy Cole i jego przyjaciele zostają porwani do zupełnie innego, fantastycznego świata – Obrzeży.

Już tu widać pewną powtórkę fabuły z „Pozaświatowców”. Kto jednak lubi podobne klimaty, z pewnością autorowi wybaczy. Pomijając to, jak i również inne detale można to uznać za odgrzewanie kotletów, na szczęście nie jest ich dużo. Styl autora jest jak zwykle lekki i przyjemny, ale nie widzę różnicy w stosunku do jego poprzednich książek. Trochę brakuje mi opisów, choć to z pewnością lepsze niż przesada w drugą stronę. Co do fabuły – ciekawa i zajmująca, ale nie aż wciągająca, że tak powiem. Akcja zdecydowanie nie pozwala zasnąć, jednak jest dość przewidywalna. A bohaterowie? Spisują się nieźle, zaiste, szczególnie zainteresował mnie Liam, taki uroczy urwis.

OK, czas podsumować. Za kolejną część z chęcią się zabiorę, jeśli tylko będę mieć okazję – podobnie jak z innymi seriami pana Mulla, których jeszcze nie czytałam. Akcent na koniec pozwala mieć nadzieję, że kolejne tomy będą bardziej nieprzewidywalne, a przynajmniej równie zajmujące. Biorąc tę książkę do ręki, nie spodziewajcie się fajerwerków jak u Ricka Riordana czy gierek słownych w stylu Terry’ego Pratchetta – ale i tak czeka was bardzo przyjemne popołudnie ;)


Rachel, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

środa, 11 grudnia 2013

"Wojna cukierkowa" - Brandon Mull - recenzja

Co byś zrobił(a), gdyby cukiernia w Twoim mieście oferowała słodycze o różnorakich magicznych właściwościach? Jakie działanie miałby Twój wymarzony cukierek?

Odważny Nate, kochająca rywalizację Summer, żądny przygód Trevor i spokojny Gołąb – czwórka piątoklasistów z sąsiedztwa – założyli tajny klub odkrywców „Błękitne Sokoły”. Ustalili swoje sekretne miejsce schadzek, gdzie realizowali pomysły na wspólną zabawę. Jak większość osób w ich wieku mieli nadzieję, że kiedyś w ich życiu zdarzy się coś niezwykłego. No cóż, długo czekać nie musieli...

W mieście otwiera się nowa cukiernia „Słodki Ząbek”. Właścicielka – pani White oferuje Błękitnym Sokołom swoje specjały w zamian za drobne usługi. Pewnego dnia proponuje im „coś specjalnego”. Wręcza im torebkę cukierków i ostrzega, by skosztowali ich w ustronnym miejscu. Brzmi to bardzo podejrzanie, jednak w końcu ciekawość wzięła górę – Nate bierze swój cukierek do ust i... odrywa się od ziemi. Od tej pory przyjaciele regularnie przychodzą do pani White, dostając cukierki o przeróżnym działaniu: zmniejszające grawitację, zwiększające umiejętność perswazji, pozwalających miotać ogniem, przechodzić przez lustro, zamrażać wszystko dookoła... Tylko zadania, które dzieci musiały wykonać, by otrzymać łakocie stawały się coraz to bardziej podejrzane, jak okradanie muzeum czy rozkopanie grobu. Może się okazać, że miła sprzedawczyni nie jest wcale tym, za kogo się podaje, a dzieci nieświadomie zostały zamieszane w sprawę, od której zależeć będą losy całego świata!

Książka jest bardzo wciągająca – czytając, nawet nie zauważyłam, kiedy opowieść dobiegła końca. Pełno w niej magii, sekretów i spisków. Autor jak zwykle trzyma poziom – każdemu, komu podobał się „Baśniobór”, spodoba się „Wojna cukierkowa” i odwrotnie. Książka skierowana jest w szczególności do dzieci, toteż główni bohaterowie nimi są, postępują i myślą jak one. Uważam, że to atut – nie są zbyt dorośli jak na swój wiek, ale niektórych starszych czytelników może odstraszać ich naiwność. Warto jednak po tę pozycję sięgnąć choćby dlatego, że Mull stworzył kolejny odrębny świat, który nie jest wyłącznie papierowy, jak u niektórych parających się fantastyką pisarzy, tylko realistyczny, mający jedyny w swoim rodzaju klimat i prawa nim rządzące.

 Polecam!



Luna, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga.


środa, 13 listopada 2013

"Pozaświatowcy. Zarzewie buntu" - Brandon Mull - recenzja

Zarzewie buntu - Brandon MullWłaśnie przeczytałam drugą część serii "Pozaświatowcy" znanego autora Brandona Mulla. 

Jasonowi udało się wrócić do swojego świata, jednak szybko orientuje się, że nie była to najlepsza decyzja. Rodzice Rachel nagłośnili w mediach jej zniknięcie. Gdyby powiedział im prawdę zapewne uznaliby go za chorego psychicznie. Na dodatek nie przekazał swoim przyjaciołom wiadomości mogącej ich uratować. Postanawia więc wrócić. Jednak okazuje się, że jest wrogiem publicznym numer jeden.

Czy uda mu się uratować Rachel? 
Co wyniknie z jego powrotu?

Tego dowiecie się z książki "Pozaświatowcy. Zarzewie buntu" Jej język jest bardzo swobodny, pozwala się utożsamiać z bohaterami. Jak przystało na książkę przygodową nie brakuje tutaj zwrotów akcji i ich opisów trzymających w napięciu. Główni bohaterowie są bardzo realistyczni, bardzo zbliżeni do dzisiejszych nastolatków. Autor świetnie pokazuje sposób myślenia współczesnej młodzieży.

Serię "Pozaświatowcy" serdecznie polecam wszystkim fanom książek przygodowych, oraz Brandona Mulla


Dydelf, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MAG. 

środa, 11 września 2013

"Zarzewie buntu" - Brandon Mull - recenzja

Zarzewie buntu - Brandon Mull„Zarzewie buntu” to druga część „Pozaświatowców” – trylogii Brandona Mulla, popularnego amerykańskiego pisarza, również autora  serii „Baśniobór. 

Jason po powrocie do domu stara się ułożyć sobie życie na nowo. Nie potrafi jednak zapomnieć o Lyrianie, świecie rządzonym (już niemal w całości) przez czarnoksiężnika-tyrana, gdzie Rachel, Ślepy Król i wiele innych osób starają się położyć kres jego rządom. Jason posiadł informację, która ma kluczowe znaczenie dla tego przedsięwzięcia – jednak nie wie, w jaki sposób powrócić do Lyrianu. A kiedy w końcu mu się to udaje, od samego początku czyhają na niego śmiertelne niebezpieczeństwa…

Niektórzy powiadają, że pierwsza część zawsze jest lepsza od kolejnych. „Zarzewie buntu” to dowód na nieprawdziwość tej tezy. Brandom Mull, już nie po raz pierwszy, pokazuje, że świetna część pierwsza może być tylko wstępem do niezapomnianej części drugiej. Więcej akcji, więcej zwrotów fabuły, kolejne szczegóły fantastycznego świata. To jak z grą planszową – dopiero kiedy wszystkie pionki znajdą się na swoim miejscu rzeczywiście można zacząć rozgrywkę.

Z postaci najbardziej polubiłam Rachel. Jest to dla mnie dość dziwne doświadczenie, bo zazwyczaj nie przepadam za najważniejszą spośród żeńskich postaci. Często albo zachowują się jak przewrażliwione księżniczki, albo z kolei naśladują swoich męskich towarzyszy tak usilnie, że w ogóle nie widać po nich płci. W przeciwieństwie do nich Rachel jest dobrze wyważona – kobieca, ale bez przesady, silna, ale nie przepakowana. Jason również wypada dobrze, taki sympatyczny główny bohater, który choć ma do odegrania wielką rolę w nadchodzących wydarzeniach, nie jest szczególnie potężny. Właściwie to normalny nastolatek, z umiejętnością miotania kamieniami na spore odległości.

Fabuła wciąga od samego początku i trzyma w napięciu aż do końca. Nie wlecze się, ale śmiało idzie naprzód w tempie, który czasem aż zadziwia. Człowiek spodziewa się, że niektóre wydarzenia ujrzy dopiero pod koniec tomu – a tu bach, pojawiają się w połowie.

„Zarzewie buntu” to pozycja godna polecenia każdemu miłośnikowi fantastyki – ale nie bez uprzedniej lektury pierwszego tomu – „Świata bez bohaterów.”


Rachel, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MAG.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

"Baśniobór. Tajemnica smoczego azylu" - Brandon Mull - recenzja

Czwartego tomu bestsellerowej serii Brandona Mulla nie mogli doczekać się już wszyscy, którzy kiedykolwiek sięgnęli po którykolwiek tom „Baśnioboru”. I oto jest nowa książka. Fioletowa, opasła i bardzo, bardzo „smocza”.

Baśniobór. Tajemnice smoczego azylu - Brandon MullCo wobec tego znajdziemy w tym tomie przygód młodego rodzeństwa - Kendry i Setha? Z pewnością wiele niespodzianek. Dzieci po raz kolejny wrócą do rezerwatu, w którym czekać na nich będzie kolejne zadanie.

Czy jednak obydwoje dotrą tam bez przeszkód? 

Czas również zdobyć kolejny artefakt- liczy się szybkość, gdyż Stowarzyszenie Gwiazdy Wieczornej depcze Rycerzom Świtu po piętach. W misji weźmie udział specjalnie wybrany zespół i… Seth, który uważa, że pozostanie w domu byłoby gwałtem zadanym jego walecznej naturze. Zresztą sama misja nie byłaby aż tak niebezpieczna, gdyby nie fakt, że odbywa się w rezerwacie pełnym wszelakiej maści smoków- Gadziej Opoce.

Książka wywarła na mnie duże wrażenie. W recenzji zawartej na okładce książki przeczytałam słowa: „Czuję niepokój Kendry, odwagę podszytą brawurą Setha, lęki dziadków rodzeństwa.” Całkowicie zgadzam się z tą opinią - Brandon Mull opisuje uczucia bohaterów w taki sposób, że już po kilku chwilach lektury czujemy się, jakbyśmy Kendrę i Setha znali od bardzo, bardzo dawna. Zresztą nie dotyczy to tylko opisów uczuć - autor kreuje niezwykły świat, pełen smoków i innych czarodziejskich stworzeń w taki sposób, że nagle zaczynamy wierzyć w ich istnienie, a kiedy przychodzi moment zakończenia czytania, jest nam bardzo trudno wrócić do realnego świata.


Bardzo polecam zarówno nastolatkom, jak i dorosłym czytelnikom!

Ania, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B.

środa, 10 kwietnia 2013

"Pozaświatowcy. Świat bez bohaterów" - Brandon Mull - recenzja


Świat bez bohaterów - Brandon MullChcieliście kiedyś zostać bohaterem i uratować świat?

Na pewno. Jednak Jason nie myśli o tego typu sprawach. Jest to chłopak, dla którego ważna jest dalsza edukacja. Pracuje w zoo, aby dorobić sobie na czesne. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z jego planem. Podczas pracy zostaje połknięty przez hipopotama. W tym samym momencie przenosi się do jakiegoś miejsca, zwanego Lyrian.  W  nowym dla niego miejscu, odbywa się samobójczy rejs zespołu Zawrotna Dziewiątka, który swoją ofiarą chce przywołać bohatera, mogącego uratować ich spod władzy cesarza.

Po próbie ratunku Jason musi uciekać. Znajduje coś w rodzaju uniwersytetu. Jednak i tutaj nie może pozostać. Przez swoją ciekawość staje się zaciekłym wrogiem cesarza. Jedynym, co go może zniszczyć jest pewne magiczne słowo, jednak ktokolwiek chce je poznać musi wędrować w rożne miejsca, aby poznawać poszczególne sylaby.

Jason wcale tego nie chce. Jego pragnieniem jest powrót do swojego życia. Ale nie wie jak. Jedyna osoba, która może mu jakoś pomóc to Ślepy Król. Kiedy do niego dociera, okazuje się, że nie jest jedyny. Rachel - Amerykanka, również zostaje przeniesiona do tego dziwnego świata. Po wielu rozmowach ze Ślepym Królem postanawia wyruszyć razem z Jasonem w niebezpieczną podróż.

Jednak czy ich misja zostanie wykonana? 
Czy pokonają cesarza? 
Czy wrócą do swojego świata?

Tego dowiecie się z książki Brandona Mulla „Pozaświatowcy. Świat bez bohaterów”. Jest ona pełna akcji, wspaniałych opisów i ciekawych postaci. Kiedy zaczniecie ją czytać nie będziecie się mogli oprzeć chęci sięgnięcia po inne książki tego pisarza. Brandon napisał również serię „Baśniobór”

Serdecznie polecam osobom lubiącym akcję, oraz ciekawe opisy.

                                                               Dydelf, 14 lat

Za ciekawą książkę dziękuję Wydawnictwu MAG. 

wtorek, 2 października 2012

"Pozaświatowcy: Świat bez bohaterów" - Brandon Mull - recenzja


„Świat bez bohaterów” to opowieść o dwójce Ziemian, którzy za pomocą magii dostają się do innego świata - Lyrian. Jego mieszkańcy wierzą, że to właśnie o nich była mowa w przepowiedni i że ich przeznaczeniem jest obalić złego tyrana i jedynego czarodzieja - Maldora. W tym celu muszą skompletować słowo, którego sylaby są rozsiane po całym Lyrian. Tylko, że Jason i Rachel nie wierzą w przepowiednie i jedyne czego pragną, to powrotu do domu.

Brandon Mull to pisarz, który ma na swoim koncie już kilkanaście książek. Do najpopularniejszych należy seria w Polsce zatytułowana „Baśniobór”, która jest przeznaczona raczej dla młodszych czytelników. Jednak tym razem autor postanowił poszerzyć grono swoich czytelników i stworzył opowieść dobrą dla ludzi w każdym wieku. Pomimo, że główni bohaterowie: Jason i Rachel  mają po trzynaście lat, to są  dojrzali jak na swój wiek i naprawdę inteligentni. Kiedy czytałam tę książkę miałam wrażenie, że mają oni przynajmniej z siedemnaście lat.

W Polsce premiera tej książki będzie miała swoje miejsce dopiero 10 października. Jednak w Ameryce seria o Pozaświatowcach cieszy się już dużą popularnością. Podejrzewam, że spory wkład w to ma charakter w jakim książka jest napisana. Wyraźnie zaznaczona granica dobra i zła sprawia, że książka jest prosta w odbiorze i nie komplikuje zanadto fabuły, a dwójka nastolatków walczących o przetrwanie to ostatnio coraz popularniejszy i lubiany temat wśród czytelników. 

Mimo, iż akcja książki, jest miejscami naprawdę przewidywalna, a główne postacie cały czas są ratowane przez nowych sprzymierzeńców, to opowieść wciąga. Im bardziej się w nią zagłębiałam tym trudniej było mi się od niej oderwać. Sądzę, że autor "rozkręcił się" w trakcie pisania tej historii i teraz nie mogę się już doczekać kolejnej części "Pozaświatowców".
               
                                                                                                                                                             Gorąco polecam
                                                                                                                                                                  Sunny Girl, 18 lat

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG.

czwartek, 17 maja 2012

"Baśniobór. Plaga cieni" - Brandon Mull - recenzja


Po raz trzeci mamy szansę odwiedzić Baśniobór- jedną z ostatnich ostoi prawdziwej magii. 

Kendra i Seth spędzają wakacje w rezerwacie u dziadków. Dni upływają im na wędrówkach po tajemniczym lesie (Seth), lekturze starych dzienników (Kendra) oraz wspominaniu dawnych przygód (zdecydowanie oboje). Jednak szybko okazuje się, że i po tych wakacjach pozostanie im wiele wspomnień, gdyż nagle rezerwat zaczynają nawiedzać tajemnicze upiory, w które przemienili się dotąd spokojni mieszkańcy lasu. 
Ale… nieszczęścia chodzą parami… Zmartwienie związane z tajemniczą zarazą nie jest jedynym- dziadkowie mają uzasadnione podejrzenia, co do zdrady jednego z członków „Rycerzy Świtu”. Mimo to Kendra musi wyprawić się z ich grupką na poszukiwanie kolejnego artefaktu- robi to dla dobra rezerwatu i pozostałych członków stowarzyszenia…

Jak potoczą się losy Baśnioboru, kiedy większość mieszkańców ulegnie tajemniczej zarazie?

Czy w całym rezerwacie zostało jeszcze choćby jedno bezpieczne miejsce?

Czy Kendrze uda się pomóc w poszukiwaniach artefaktu, a Sethowi rozwikłać zagadkę okrutnej plagi?

Książka jest naprawdę świetna i mogę polecić ją nawet osobom, które na co dzień unikają fantastyki. Jej atutem jest także to, że powinna przypaść do gustu zarówno starszym, jak i młodszym czytelnikom. Warto zwrócić również uwagę na ciekawe ilustracje, które bardzo zgadzały się z moim wyobrażeniem o postaciach i miejscach opisanych w książce.   

Dla miłośników Baśnioboru stworzono też specjalną stronę internetową, na której mnóstwo ciekawych dodatkowych informacji, recenzji, gadżetów i gier.

Ania, 15 lat

Za możliwość śledzenia dalszych losów Kendry i Setha dziękuję Wydawnictwu W.A.B.