tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foksal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foksal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 listopada 2018

"Paranoja" - Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja


OkÅ‚adka książki ParanojaKatarzyna Berenika Miszczuk kojarzona jest raczej jako autorka książek fantasy. Wystarczy choćby wspomnieć cykl Wiktoria Biankowska czy Kwiat paproci. Tymczasem poznajemy ją w zupełnie nowej odsłonie.

Paranoja jest kontynuacją Obsesji. Obie książki ukazały się w cyklu W lekarskim fartuchu. Nie miałam przyjemności zapoznania się z częścią pierwszą, dlatego być może ta opinia będzie bardziej przydatna dla czytelników, którzy nie znają Obsesji.

W powieści na pierwszy plan wysuwają się postacie męskie – Marka Zadrożnego i Sebastiana Pola, dwójki przyjaciół. Marek, lekarz medycyny sądowej, jako pierwszy zaczyna kojarzyć pewne fakty dotyczące denatów trafiających na jego stół sekcyjny. Początkowo nikt nie chce wierzyć, że sprawa może mieć związek z czerwoną nitką znalezioną przy ciałach potencjalnych samobójców. Absurdalnym wydaje się być podejrzenie, że coś może łączyć emerytkę, bezdomnego i znaną projektantkę mody. A jednak…

Na drugi plan wychodzą Joanna Skoczek – główna bohaterka części pierwszej oraz doskonale wykreowana postać pani prokurator – Natalia Świetlik. Niezła zołza, ale ją polubiłam.

Paranoja sklasyfikowana jest jako thriller. Ja jednak odbieram ją jako powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym. Według mnie to bardziej powieść o życiu, uczuciach i ludzkich problemach. Oczywiście w każdej książce typu thriller, czy kryminał ważny jest wątek o przeszłości i życiu bohatera, natomiast tutaj jest to myśl przewodnia. Powieść skupia się przede wszystkim na Asi i Marku - głównie na ich życiu, a nie na samym śledztwie czy tajemnicy. Można powiedzieć, że wątek morderstwa został odrzucony na drugi, mniej ważny plan. Przewija się gdzieś z boku, między innymi wydarzeniami. Właściwy wątek, który zaczął skupiać się głównie na morderstwie zaczyna się od ponad połowy.

Nie czuć też jakiegoś dreszczu, niepokoju, podniecenia (wywołanego przez chęć poznania sekretów), książka nie zmusza do intensywnego myślenia nad  osobą mordercy. 

Niemniej jednak książkę czyta się z przyjemnością i muszę przyznać, że na końcu byłam całkowicie zaskoczona tożsamością mordercy, ponieważ nie spodziewałam się tego w ogóle. Podoba mi się lekki, swobodny styl autorki. Kąśliwe uwagi pani prokurator, komentarze, dialogi wypełnione sarkazmem i humorem czynią tę powieść atrakcyjną.

Czas z książką nie okazał się czasem straconym dlatego polecam ją jak najbardziej. Jednak nie jako thriller czy kryminał. Moja ocena 7/10.

Niepoprawna Marzycielka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

poniedziałek, 27 listopada 2017

,,Obsesja” - Katarzyna Berenika Miszczuk – recenzja

Okładka książki ObsesjaKatarzyna Berenika Miszczuk to zarówno lekarka, jak i wybitna powieściopisarka. Spod jej pióra wyszło wiele świetnych książek, takich jak trylogia ,,Ja, diablica”, czy jej debiutancka powieść ,,Wilk”. Najnowszym dziełem autorki jest thriller pod tytułem ,,Obsesja”.

Główna bohaterka - Joanna Skoczek to młoda kobieta w trakcie specjalizacji na psychiatrii w warszawskim Szpitalu Wschodnim. W przeszłości przeszła wiele ciężkich dla niej doświadczeń, dlatego po przeprowadzce do Warszawy zaczęła wieść właściwie całkowicie nowe życie. Jedyne, co przypomina jej o dawnych czasach to Kołtun - pers, obdarzony niezwykłą miłością swojej właścicielki. 

Asia wiedzie pozornie normalne życie lekarza, ciągle zapracowanego, dla którego szpital staje się niemalże drugim domem. Niestety, wkrótce miejsce jej pracy okazuje się wyjątkowo niebezpieczne, zarówno dla pacjentów, jak i całego, pracującego tam personelu. W podziemiach szpitala, odnaleziono bowiem zwłoki zamordowanej kobiety, która była jedną z przyjętych na oddział pacjentek. Niedługo po tym wydarzeniu Joanna zaczyna dostawać listy od tajemniczego wielbiciela, które jako samotną kobietę powinny ją przecież cieszyć. Jednakże z każdym kolejnym dniem liściki staja się coraz bardziej natarczywe, a ich treść przeraziłaby chyba każdego. 

Czyżby pochodziły od grasującego w okolicy mordercy? 
A może to nie ma nic z nim wspólnego? 

Tego Wam jednak nie zdradzę :). Aczkolwiek, Pani doktor zaczyna być odrobinę ostrożniejsza, co zresztą powinno być jej naturalną reakcją, gdyż ją i ofiarę coś łączy, a są to czarne, kręcone włosy… Jak się potem okazuje dla Joanny nie ma już bezpiecznego miejsca, a ucieczka przed seryjnym morderca staje się dla kobiety priorytetem. 

Czy policji uda się uratować główną bohaterkę? 
Przekonajcie się sami!

,,Obsesja” to niesamowicie przejmująca i pochłaniająca czas powieść z paroma niepowtarzalnymi momentami grozy. W niespotykany sposób opisuje i oddaje atmosferę pracy lekarza, jak i powagę sytuacji w jakiej znalazła się główna bohaterka.  Naprawdę warto po nią sięgnąć, serdecznie polecam.


Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

czwartek, 2 listopada 2017

,,Ali & Nino”- Kurban Said - recenzja

Okładka książki Ali i NinoJuż jakiś czas nosiłam się z decyzją o dołączeniu do Młodzieżowego Klubu Recenzenta, ale nigdy nie było tam książek, które mogłyby mnie zainteresować.  Pewnego razu, pani z biblioteki podsunęła mi powieść ,,Ali & Nino” autorstwa Kurbana Saida. Początkowo podchodziłam do tej lektury dosyć sceptycznie (została ona napisana w 1937 r.), ale ostatecznie stwierdziłam, że podejmę się nowego wyzwania i spróbuję zapoznać się z historią tych dwojga kochanków.

Autorem tej powieści jest (jak już wcześniej wspomniałam) Kurban Said, znany także jako Człowiek Kameleon z powodu częstej zmiany nazwiska. Jego główną domeną było pisarstwo i dziennikarstwo. Urodził się w żydowskiej rodzinie, ale zafascynowany kulturą Orientu, której poświęcił większość swojego życia, przeszedł na islam. Jego największe dzieło, czyli omawiana przez mnie powieść ,,Ali & Nino” stała się bestsellerem w Niemczech, a także klasykiem literatury azerskiej. Artysta doczekał się własnej biografii pt. ,,Orientalista” autorstwa Toma Reissa.

Powieść ,,Ali & Nino” opowiada o miłości dwójki młodych ludzi- gruzyjskiej księżniczki oraz azerskiego chana z Baku, miasta w którym rozgrywa się cała akcja. Ich uczucie nie jest łatwe, rodzice Nino wciąż kontrolują dziewczynę, w związku ze zbliżającym się ukończeniem przez nią Liceum św. Tamary, a wisząca na włosku wojna zapowiada rychłe opuszczenie rodzinnego miasteczka przez Aliego. Dzięki tej powieści, możemy poczuć klimat Kaukazu sprzed I wojny światowej. Autor doskonale oddał realia tamtej rzeczywistości, jednocześnie ukazując młodzieńcze zauroczenie Aliego i Nino - pełne radości, ujmującego ciepła, ale także wielu wyrzeczeń. 

Lektura jest niewątpliwie ponownie odnalezioną perełką literatury, a opowieść o tych dwojgu kochankach jest bardzo dobrze znana wszystkim mieszkańcom Kaukazu. Książka napisana jest w sposób, dzięki któremu możemy dowiedzieć się wiele o tamtejszym świecie, nie będąc jednocześnie przytłaczanym przez daty i fakty z podręcznika od historii.

Polecam tą powieść każdemu, kto chciałaby chociaż na chwilę przenieść się w czasy tych dwojga zakochanych i przekonać się, jak wtedy wyglądało młodzieńcze uczucie. Dzieło Kurbana Saida było dla mnie niewątpliwie niezapomnianą podróżą w nieznane, a ta historia na długo pozostanie w mojej pamięci.


Patrycja, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Grupy Wydawniczej Foksal. 

czwartek, 8 czerwca 2017

"Spirit Animals: Spalona ziemia" - Victoria Schwab - recenzja

Okładka książki Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona ziemiaSpalona ziemia autorstwa Victorii Schwab jest kolejną częścią dość popularnej serii „Spirit Animals” opowiadającej o grupie nastolatków walczących ze złem przy pomocy zwierzoduchów. Conor, Meilin i Takoda zostali uwięzieni w korytarzach znajdujących się pod Wszechdrzewem. Muszą odszukać i pokonać Wyrma, aby ich więź ze zwierzoduchami nie zniknęła. Już teraz odczuwają skutki umierania Wszechdrzewa. Abeke i Rollan także mają misję do wykonania – przed nimi stoi zadanie odnalezienia osób, które przywołały Wielkie Bestie. Ktoś niewątpliwie próbuje przejąć nad nimi kontrolę.
                
W powieści niezwykle urzekły mnie dokładne, barwne opisy postaci i ich charakteru. Do książki zachęciła mnie już sama okładka, jednakże opis znajdujący się na jej tyle był dość niejasny i niezbyt ciekawy. Może dla mnie nie zrozumiały dlatego, że nie czytałam części pierwszej. Niezwykle przydatna jest jednakże mapa, zamieszczona na pierwszych stronach książki. Sama fabuła niezwykle trzyma w napięciu aż do samego końca. Nie mogłam się nadziwić także wyobraźni autorki. Nie posługiwała się już gotowym światem, a stworzyła swój własny, na podobieństwo naszego. Książkę czyta się szybko i przyjemnie.
              
Szczerze polecam tę książkę chociażby ze względu na jej ciekawą fabułę. Dzięki barwnym opisom osoby z wyobraźnią mogą patrzeć na te wydarzenia własnymi oczami.

Victoria Schwab to amerykańska autorka fantasy, znana głównie z serii Vicious. 

Monika, 13 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

wtorek, 6 czerwca 2017

"Rudolf Gąbczak i stan wyjątkowy" - Joanna Fabicka – recenzja

Rudolf Gąbczak i stan wyjątkowyKolejny tom cyklu o Rudolfie Gąbczaku powrócił!

Rudolf Gąbczak to rozwodnik, pozostawiony przez żonę Brukselkę, ojciec dziesięcioletniej Broni. Bezrobotny człowiek, który ciągle poszukuje pracy, lecz z marnym skutkiem. Otyły, łysiejący oraz rudy. Cechy te powodują, że nie jest najprzystojniejszym mężczyzną. Jego życie to pasmo szaleństw, niepowodzeń i porażek oraz codzienna walka o przetrwanie w wielkim mieście - Warszawie. Jedynie Bronia rozświetla ponure życie bohatera, dzięki niej jest w stanie spojrzeć na świat w tym lepszym świetle. Nie ma wielu znajomych, a jego najlepszy przyjaciel to zwariowany premier Rzeczypospolitej Polskiej. Mimo miłosnych rozterek, zakochał się w kobiecie kompletnie dla niego niedostępnej. Nie stać go na normalny dom, dlatego postanowił zamieszkać w teatrze. 

Czy można do tego dodać coś więcej, aby udowodnić że jego życie jest niezwykle zwariowane?

Dzięki kolorowemu życiu bohatera, już od pierwszych chwil fabuła staje się ciekawa i wciągająca. Po paru stronach nie jesteśmy w stanie oderwać się od przeczytania dalszych losów nietypowej rodziny Gąbczaków. Autorka idealnie ukazała obecną sytuację w Polsce i jej społeczeństwa, jednak zrobiła to z wielkim poczuciem humoru. Dzięki temu lekturę czyta się przyjemnie i lekko.


Książka jest dowcipna, pełna specyficznego humoru, zwariowanych postaci i zwrotów akcji, których nie bylibyśmy w stanie się spodziewać. Ostrzegam: można uśmiać się przy niej do łez! Zachęcam do przeczytania nie tylko tej książki, lecz całej serii o sympatycznym Rudolfie Gąbczaku :)

Sandra, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

czwartek, 25 maja 2017

„Tajemnica mroku” - Piotr Patykiewicz - recenzja

Okładka książki Tajemnica mrokuNiedawno przeczytałam bardzo interesującą książkę Piotra Patykiewicza zatytułowaną „Tajemnica mroku”. Autor powieści w przeszłości zajmował się różnymi rzeczami. Pracował między innymi jako ochroniarz w supermarkecie, parkingowy, czy też jako dziennikarz piszący sprawozdania z meczów lokalnych drużyn piłki nożnej. Jego hobby są zwierzęta egzotyczne. Pan Patykiewicz ma 33 lata, trzy córki i jednego syna.

Niedawno wydana książka może zapewnić mu dużą popularność. Opowiada ona historię dwóch zupełnie różnych od siebie chłopców. Jarek (Dziara) i Bartek (Obły) mają złe wspólne wspomnienia z dzieciństwa, co powoduje wzajemną niechęć do siebie. Przez długi czas żyją nie wchodząc sobie w drogę. Pewnego dnia do gimnazjum, do którego uczęszcza Obły, dochodzi nowy uczeń, którym to okazuje się właśnie Dziara. Bartek od razu ma złe przeczucia co do znajomego i dzieli się nimi z kolegą z ławki Maćkiem (Monsterem). Przyjaciel nie podziela jednak jego obaw. Wszystko toczy się jednak po staremu, aż do dnia, w którym to klasa jedzie na wycieczkę zwiedzać starą kopalnię. Bartek ma poważne obawy, gdyż jego największym lękiem jest strach przed ciemnością. Domyśla się, że Dziara nie przepuści takiej okazji do upokorzenia chłopaka przed resztą kolegów. Stara się z całych sił udawać twardziela, co niekoniecznie mu wychodzi. Jarek daje Obłemu szansę, by ten wykazał się odwagą i nakazuje mu przynieść wodę w kasku z zalanego korytarza, który jest niedostępny dla zwiedzających z przyczyn oczywistych. Chłopcy odłączają się od grupy i razem trafiają w głąb kopalni przeżywając niesamowite przygody i zmagając się z mrokiem. Na swojej drodze natykają się na niezwykłe tajemnice podziemi.

Czy chłopcom uda się ujrzeć jeszcze światło słoneczne?
Czy po wszystkich przejściach choć trochę zbliżą się do siebie i zmienią swoje dotychczasowe życie? 

Poznaj swoje najmroczniejsze lęki i zejdź razem z Bartkiem i Jarkiem do innego i nieprzewidywalnego świata, którym rządzi zło i strach! Daj się porwać wartkiej akcji i poczuj się jak jeden z bohaterów.


Moim zdaniem książka jest przeznaczona dla osób w każdym wieku. Im bardziej zagłębimy się w ciemność, tym lepiej będziemy w stanie poznać ukryty przekaz tej wspaniałej opowieści. Książka przede wszystkim ukazuje jak ważna jest nadzieja i pewność siebie. Powieść polecam w szczególności osobom, które mają ciężki okres w życiu, gdyż w tej opowieści możemy odszukać siebie samych, oraz sposób dzięki któremu wyjdziemy z trudnych sytuacji. Nie bójmy się stanąć oko w oko z przeciwnościami i uwierzmy w siebie, bo wszystko jest możliwe. 

Agata, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

piątek, 16 grudnia 2016

"Bystrzaki do dzieła" - recenzja

W serii „Bystrzaki do dzieła” ukazały się takie tytuły, jak: „Labirynty.”, „Łamigłówki”, „Połącz kropki i koloruj”, Ukryte obrazki”.  Ja się przyglądnę bliżej dwóm spośród tych tytułów.

Bystrzaki do dzieła. Połącz kropki i koloruj - Opracowanie zbioroweNie od dzisiaj wiadomo, jak ważne jest rozwijanie spostrzegawczości i koncentracji już od najmłodszych lat. Procentuje to potem w pierwszych latach nauki, kiedy dzieciaki muszą odnaleźć się nie tylko w szkolnych ławkach, ale do tego są w obowiązku sprostania nowym wyzwaniom intelektualnym.

Połącz kropki i koloruj zawiera zadania o różnym stopniu trudności. Łączymy cyferki od 1 do 30, ale także do 70. Niewątpliwie powoduje to, że dziecko mimowolnie poznaje kolejne liczby. Ponadto po połączeniu punkcików obrazek jest gotowy do kolorowania. W ten sposób maluch ćwiczy dłoń, rozwija małą motorykę, a także wyrabia w sobie zmysł estetyczny, rozwija zdolności artystyczne. Kolorowanie zmusza do prawidłowego użycia – trzymania kredki, do dokładności, kreatywności i pomysłowości.

Bystrzaki do dzieła. Labirynty. Nowe wyzwania - Opracowanie zbioroweLabirynty. Nowe wyzwania w niczym nie ustępują kropkom. Tutaj stopień trudności jest bardziej zaawansowany. Zadania wymagają koncentracji, pewnego rodzaju planowania – zmuszają do chwili zastanowienia. Przedszkolak dzięki tej pozycji rozwija spostrzegawczość, a także cierpliwość. Przy rozwiązywaniu niektórych zadań nie obejdzie się bez pomocy dorosłych. Dotyczy to dzieci nieumiejących czytać. Co prawda poleceń do większości zadań można się domyślić, ale są też takie:  „Przejedź rowerem spod szkoły na plac zabaw. Pamiętaj, że ulice w tym mieście są jednokierunkowe. Możesz poruszać się tylko zgodnie z kierunkiem strzałek”., albo „Odwiedź wszystkie pola z babeczkami, które mają posypkę. Nie wolno ci poruszać się na ukos, a na każde pole możesz wejść tylko jeden raz”.  O ile przy łączeniu kropek , nawet jeśli nie ma się opanowanej wiedzy na temat kolejnych cyferek, można się domyślić jak powinna być poprowadzona linia, o tyle w przypadku Labiryntów… sprawa już nie jest taka prosta. Na szczęście obydwie pozycje proponują rozwiązania na odwrocie kartek. Dlatego dziecko może samodzielnie sprawdzić czy dobrze wykonało ćwiczenia. Kartki można wyrywać, więc w jednym czasie z jednej książeczki może korzystać kilkoro dzieci. Zadania są ciekawe w związku z czym niejedno dziecko spędzi miło i produktywnie czas w trakcie zabawy z serią Bystrzaki do dzieła. 

Drodzy rodzice – jeśli zależy wam, by wasza pociecha potrafiła posługiwać się  np. nożyczkami, w prawidłowy sposób trzymała kredki, a nie tylko ślizgała palcem po ekranie tabletu czy smartfonu – koniecznie zaopatrzcie się w tę serię.

Bruksenka

Książki ukazały się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

poniedziałek, 14 listopada 2016

"Być jak Erica" - Michelle Painchaud - recenzja

Okładka książki Być jak EricaPo przeczytaniu opisu z okładki byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki. Zaintrygowała mnie i miałam co do niej pewne oczekiwania. Liczyłam na to, że mi się spodoba i z ulgą mogę przyznać, że się nie zawiodłam.

Książka opowiada o młodej dziewczynie o imieniu Violet. Jednak przez większość książki poznajemy ją jako Ericę Silverman. Bohaterka podszywa się pod uprowadzoną i zaginioną wiele lat temu córkę państwa Silverman. Erica tak naprawdę umarła niewiele godzin po swoim porwaniu, ale jej rodzice nie są niczego świadomi. Ich niewiedza zostaje wykorzystana i w ten sposób stajemy się świadkami cudownego powrotu po latach, będącego jedynie przykrywką dla ogromnego przekrętu. Violet dostaje zadanie do wykonania. 

Podszywając się pod Ericę musi ukraść cenny obraz z sejfu państwa Silverman. Bohaterka ciągle udaje kogoś, kimś nie jest. Operacje plastyczne zrobiły swoje, ale nie zmienia to faktu, że musi kontrolować każdy swój ruch, słowo czy gest. Nie wolno jej popełnić żadnego błędu, bo nawet ten najmniejszy może ją sporo kosztować. Jest w tym naprawdę dobra, tak dobra, że z dnia na dzień zatraca się w byciu Ericą coraz bardziej i musi się pilnować, aby w tym całym zamieszaniu nie zapomnieć tego, kim naprawdę jest, a w jej położeniu to chyba najtrudniejsza z misji.

W książce jest poruszonych wiele problemów. Ukazuje ona jak ważne są pewne wartości. W zrozumieniu tego pomagają nam wspaniale wykreowani bohaterowie, z którymi łatwo możemy się utożsamić. W tym całym absurdzie i zamieszaniu, jakim jest główny wątek lektury, w którym bohaterka podszywa się pod inną osobę w celu kradzieży, między wierszami możemy odnaleźć niezwykle prawdziwe, problematyczne sytuacje, jakie mogą dotyczyć każdego z nas.

Bardzo spodobał mi się styl pisania autorki. Świetnie buduje napięcie i często zaskakuje. Książka intryguje jak nie jeden dobry kryminał. Do tego dochodzą przyjemne opisy, nie naciągane, ale też nie za krótkie. 

Pierwszy raz spotkałam się z taką tematyką i jestem miło zaskoczona. Nie mogłam oderwać się od tej książki. Cały czas byłam ciekawa, co kryją następne strony. ,,Być jak Erica'' to pierwsza powieść w dorobku Michelle Painchaud i mam nadzieję, że nie ostatnia. Bardzo mi się spodobała i z radością polecam ją innym czytelnikom. Pomimo, że książka kierowana jest do młodzieży to myślę, że może przypaść do gustu także starszym odbiorcom.


Olivka, 14 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa YA!

środa, 5 października 2016

"Kruki Odyna' - K .L. Armstrong i M .A. Marr - recenzja

Kroniki Blackwell Kruki Odyna,,Kruki Odyna'' to drugi tom z cyklu Kroniki Blackwell autorstwa K.L. Armstrong i M.A. Marr. Jest to książka oparta na mitologii nordyckiej.

Opowiada o nastoletnich potomkach Thora i Lokiego, których zadaniem jest ocalić ludzkość przed nieuniknionym końcem świata - Ragnarokiem. Bohaterowie muszą stawić czoła przeznaczeniu i zmierzyć się z powierzoną im misją. Los jednak nie jest dla nich łaskawy i na ich drodze stawia wiele przeszkód. W trakcie swojej wędrówki spotykają całą masę potworów z nordyckich mitów i śmiertelnych pułapek. Nie raz muszą ryzykować życiem, aby zdobyć legendarny młot Thora, który jest niezbędny do powodzenia ich wyprawy. 

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony mamy przedstawioną wartką, szybką akcję przepełnioną mitologią i magią. Pełną przygód powieść z odważnymi i dzielnymi bohaterami, z misją ocalenia świata. Fantastyczną, młodzieżową książkę ze zwrotami akcji. Jednak z drugiej strony nie było w tym niczego nowego. Ta powieść nie zaskoczyła mnie, brakowało jej oryginalności. Po przeczytaniu tej książki odniosłam wrażenie, że już kiedyś coś podobnego czytałam. Wiadomo, że od tego typu powieści nie można oczekiwać zbyt wiele. Ten gatunek cechuje się właśnie takimi rzeczami jak nastolatkowie z misją ratowania świata, przeżywający razem wiele przygód. Nie można winić autorów za skorzystanie z takiego schematu, bo jest on już tak powszechny, że moim zdaniem książka bez tego mogłaby być nawet gorzej odebrana. Chodzi mi o to, że każda lektura powinna się czymś wyróżniać, a w tym przypadku, choćbym nie wiem ile się wysilała, nie mogę się doszukać choćby jednej takiej rzeczy.

Bardzo dużym plusem tej książki jest połączenie stylów obu autorów. Nie mogłam odróżnić, który rozdział jest przez kogo napisany. To sprawiło, że powieść czytało się przyjemnie i bez wrażenia, iż czyta się dwie osobne książki. Wad jest trochę więcej, ale jest jedna, która była dla mnie bardzo rażąca. Postacie były mdłe i bezpłciowe, wręcz papierowe. Po jakiś stu stronach, już się do tego przyzwyczaiłam, ale bardzo niekorzystnie wpłynęło to na moją ocenę tej lektury.

Podsumowując książka nie jest zła. Myślę, że mogłaby się ona spodobać młodszym czytelnikom. Starszym, bardziej "rozczytanym" może tu czegoś zabraknąć.


Olivka :) 14 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

piątek, 9 września 2016

„Wszystko dla Klary”- Ewa Świerżewska, Łukasz Świerżewski - recenzja

Okładka książki Wszystko dla Klary, czyli historia pewnego pomysłu„Wszystko dla Klary” to książka autorstwa małżeństwa: Ewy i Łukasza Świerżewskich

Jest to historia pewnego pomysłu, napisana w bardzo sympatycznym języku, dająca nam wskazówki jak z sukcesem realizować plany. Tekstowi towarzyszą humorystyczne, kolorowe obrazki, świetnie odwzorowujące treść książki.
          
Akcja książki zaczyna się gdy Baśka i Kuba jadąc na rowerze o mało nie wpadają na siebie. Jednak zamiast krzyczeć jedno na drugie, ich uwagę przykuwa plakat. Przedstawia on Klarę z równoległej klasy 5c, która praktycznie od urodzenia porusza się na wózku inwalidzkim. Gdy Baśka czyta na głos fragment plakatu: „… i brakuje nam jeszcze 30 procent kwoty…” w ich głowach rodzi się plan. Od razu postanawiają pomóc Klarze i robią burzę mózgów, co mogliby zrobić. Stopniowo angażują w swój pomysł całą swoją klasę, a później szkołę.

Czy uda im się zebrać wystarczającą ilość pieniędzy aby pomóc koleżance?

„Wszystko dla Klary” jest zarówno ciekawą lekturą jak i źródłem wiedzy. W tej książce znajdziemy wiele podpowiedzi jak możemy realizować swoje plany. Można także powiedzieć, że jest to „mini podręcznik” do ekonomii. Są tu wyjaśnione pojęcia takie jak przedsiębiorczość czy kryzys. Wymienione są sposoby zarządzania i omówione wszystkie formalności jakie każdy z nas kiedyś będzie musiał załatwiać.
          
Książkę czyta się naprawdę przyjemnie i wiele można się z niej nauczyć. Bardzo polubiłam bohaterów tej książki. Mimo swojego młodego wieku nie poddawali się i pokonywali razem wszystkie trudności. We dwójkę potrafili poruszyć całą szkołę i zająć się organizacją wielu wydarzeń.
          
Serdecznie polecam tę książkę każdemu, kto chce się dobrze bawić czytając, równocześnie zdobywając trochę przydatnej wiedzy ;)

           
Deedlit, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga.  

poniedziałek, 11 lipca 2016

"Moje nowe życie" - Meg Rosoff - recenzja

Okładka książki Moje nowe życieMeg Rosoff to amerykańska pisarka, autorka głównie powieści młodzieżowych, wielokrotnie nagradzanych i docenianych przez krytyków. Na podstawie książki "Moje nowe życie" powstał film pt. "Jeżeli nadejdzie jutro".

Nowojorska piętnastolatka Daisy żyje razem ze swoim ojcem i oczekującą dziecka macochą. Zbuntowana dziewczyna zostaje wysłana do Anglii, do rodziny matki. Ciotka i kuzynostwo, których nigdy wcześniej nie poznała, mieszkają na farmie w spokojnej okolicy i wydaje się, że nikt tam nie przejmuje się wizją zbliżającej się wojny.

Wszystko jednak zmienia się, kiedy ciotka wyjeżdża służbowo. Spadają wtedy pierwsze bomby i wybucha kolejna światowa wojna, odcinając wieś od kontaktu. Zdane na łaskę losu dzieci, muszą nauczyć się troszczyć się o siebie nawzajem i postarać się przetrwać, kiedy świat ogarnia chaos.

Co jednak, gdy zostaną rozdzieleni?
Czy przetrwają to piekło na ziemi i odnajdą się?

Powiem Wam, że mam mieszane uczucia co do tej książki.
Z jednej strony porusza ważny dla współczesnego świata temat w nowatorski sposób, skierowana jest głównie do nastolatków - w końcu w dużym stopniu to od nich zależy przyszłość planety. Oprócz tego autorka zaciekawiła mnie swoim stylem pisania oraz rozbudowanymi opisami przestrzeni, dzięki czemu możemy lepiej wyobrazić sobie miejsce akcji.
Jako fanka romansów, daję wielki plus za wątek zakazanej miłości, która prowadzi główną bohaterkę przez całą powieść. Jest on może sporny i szokujący, jednak nadaje całości rumieńców.

Z drugiej strony, odczuwam niedosyt. "Moje nowe życie" zawiera się tylko na 190 stronach, wszystko rozgrywa się za szybko, a fabuła w pewnym momencie do złudzenia przypomina "Igrzyska Śmierci" w uproszczonej wersji, nawet stylem narracji. Na początku trudno zorientować się o co w ogóle chodzi - zastanawiałam się nawet, czy nie sięgnęłam po kolejną część serii. Kiedy w końcu wkręcisz się w akcję i zrozumiesz ją, okazuje się, że jesteś na ostatniej stronie.

Myślę, że każdy wielbiciel literatury postapokaliptycznej powinien chociaż rozpocząć swoją przygodę z tą powieścią. Czy ją dokończy i czy będzie zadowolony? Nie wiem.
Ale spróbować zawsze warto ;)

Nika, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa YA!

środa, 29 czerwca 2016

"Anatomia obcości" - Andrea Portes - recenzja


Okładka książki Anatomia obcości

Andrea Portes zadebiutowała powieścią "Jak najdalej stąd", na podstawie której powstał film "Prowincjuszka". Jest autorką książek dla dorosłych, a "Anatomia obcości" to jej pierwsza powieść młodzieżowa.

Anika Dragomir to zwyczajna amerykańska piętnastolatka. No może oprócz tego, że jest w połowie Rumunką, podejrzewa swojego ojca o bycie wampirem, a także... jest numerem 3 w szkolnej hierarchii. Jeśli myślicie, że wiąże się to tylko z przywilejami, jesteście w ogromnym błędzie - w końcu, jak to mówią, najtrudniejsze nie jest dotarcie na szczyt, lecz utrzymanie się na nim. W trosce o swoje życie towarzyskie, dziewczyna całkowicie podporządkowała się licealnej królowej Becky.

To dlatego nie może związać się z Loganem - przystojniakiem w skórzanej kurtce, jeżdżącym na skuterze. Anikę i szkolnego nieudacznika zaczyna łączyć jednak coraz więcej i za niedługo będzie musiała wybrać - miłość albo sława...
I co będzie gdy na horyzoncie pojawi się Jared - marzenie każdej dziewczyny?

"Anatomia obcości" zaskoczyła mnie już na samym początku. Po tytule spodziewałam się skomplikowanej, głębokiej powieści, która usypia już po pierwszej stronie. Okazało się jednak, że autorka prezentuje niebanalny, bezkompromisowy humor, ukazując życie młodych dziewczyn z przymrużeniem oka. Styl Andrei Portes od razu skojarzył mi się z uwielbianą przez nastolatki Meg Cabot - amerykańska codzienność bez owijania w bawełnę, nasycona pikantnymi żartami.

Od początku myślałam sobie: "Nie oszukujmy się - nie odnajdziemy tu głębszego sensu, nie doświadczymy katharsis, ani nie zmieni to naszego życia. Ta książka jest po prostu zabawnym zapychaczem czasu". Jednak zakończenie "Anatomii obcości" stawia ją w zupełnie innym świetle i kontrastuje z większością fabuły tak mocno, że doznałam szoku.

Oczywiście nie można nie pokochać głównej bohaterki i jej chłopaków. Chociaż motyw romantycznego rozdarcia jest stary jak świat i powtarzany z literaturze młodzieżowej do znudzenia, tutaj ta klasyka jest odświeżona dzięki przewrotnemu humorowi i wrażeniu, że autorka odwołuje się do tego celowo, aby wyśmiać bohaterkę jej własną narracją. Genialne, prawda?

Myślę, że "Anatomia obcości" jest dla wszystkich - dla tych, którzy kochają lekkie powieści, a także dla tych, którzy uwielbiają znajdować w nich drugie dno.

Nika, 17 lat


Książkę do recenzji otrzymaliśmy od Grupy Wydawniczej Foksal.

środa, 27 kwietnia 2016

"Spirit Animals. Naprzeciw falom" – Tui T. Sutherland - recenzja

Okładka książki Naprzeciw falomTa książka to 5 tom serii, w której każda część jest napisana przez innego autora. Opowiada o czwórce dzieci: Abeke, Meilin, Rollanie i Conorze. Żyją w świecie, w którym pomiędzy niektórymi ludźmi a zwierzętami tworzy się więź, zwierzoduch i człowiek są ze sobą związani na całe życie. 

Gdy nadszedł dzień, w którym dzieci miały wypić  Nektar i przekonać się, czy będą miały zwierzęcego towarzysza stało się coś, o czym nie śnili nawet w najśmielszych snach. Przywołali Legendarne Bestie, które kiedyś poległy w obronie ludzkości, co zupełnie zmieniło całe ich życie. Ich misją stało się powstrzymanie Pożeracza, który chciał zapanować nad światem przy pomocy Żółci. Dzięki niej, tak samo jak dzięki Nektarowi między zwierzęciem a człowiekiem tworzyła się więź, ale w tej człowiek mógł sobie sam wybrać zwierzę i było mu ono całkowicie posłuszne. Sprawiała też, że ten, kto ją wypił musiał być całkowicie posłuszny Gerathon  - wężowi, Wielkiej Bestii, która zdradziła ludzi.
                
W tej części bohaterowie wyruszają na spotkanie z Mulopem – ośmiornicą, jedną z Wielkich Bestii, aby uzyskać od niej amulet, który pomoże im pokonać Pożeracza i Zdobywców, którzy wykonywali rozkazy Gerathon. W poszukiwaniu Mulopa dzieci dotarły na tropikalne wyspy i mimo wszelkich środków ostrożności Zdobywcy wciąż poruszali się ich śladem. Poszukiwanie amuletu, które samo w sobie było bardzo niebezpieczne, było jeszcze bardziej utrudnione, a pomiędzy członków drużyny wkradło się podejrzenie, że któreś z nich jest zdrajcą.
                
Muszę przyznać, że z tych kilku książek o zwierzoduchach, które przeczytałam ta najbardziej mi się spodobała. Były elementy zabawne, przy których naprawdę się uśmiałam, trzymające w napięciu, a także niespodziewane zwroty akcji i bardzo zaskakujące zakończenie. Gdy przeczytałam całą książkę bardzo żałowałam, że jeszcze nie ma w Polsce następnych części, bo czułam się prawie, jakbym sama to przeżyła. Postanowiłam sobie też, że przeczytam inne książki tej autorki, bo tę napisała naprawdę ciekawie i wciągająco. Choć według mnie była trochę nierealistyczna z psychologicznego punktu widzenia, ponieważ dzieci, które miały dwanaście lat zachowywały się jak osoby dorosłe. Mam siostrę i w ich wieku i nie wyobrażam sobie, aby ona, czy jej koledzy strzelali do kogoś z łuku, żeby go zabić, czy chcieli walczyć za swoją ojczyznę i pomścić ojca. Postacie zachowują się dużo dojrzalej, niż w pierwszej części, miałam wrażenie, że od tamtych wydarzeń nie minął rok, ale przynajmniej kilka lat. Minusem tej serii jest to, że postacie inaczej się zachowują w różnych tomach, a akcja nie wydaje się być całkiem spójna, jak w seriach napisanych przez jednego pisarza. Jednak dzięki temu  każdą część się trochę inaczej czyta, w każdej mamy inne spojrzenie na całą sytuację.
                
Po tę serię sięgnęłam, bo zachęciła mnie okładka. Może i nie powinnam oceniać książki po okładce, ale ta wyglądała bardzo obiecująco. Lubię książki o zwierzętach i te, w których dzieje się coś, czego nie doświadczymy w prawdziwym życiu, no i muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Motyw zwierzoduchów jest bardzo ciekawy i myślę, że nie tylko mnie zachęcił i zachęci do przeczytania. Jeśli kiedyś postanowicie ją przeczytać, to zacznijcie od pierwszej części i nie zniechęcajcie się, jeśli uznacie, że są trochę dziecinne, tylko doczytajcie do piątej. Jest bardzo ciekawa, ale trudno będzie zrozumieć co się w niej dzieje bez znajomości wcześniejszych zdarzeń.

                
Polecam książkę szczególnie tym, którzy interesują się powieściami fantasy i raczej osobom młodszym, bo jednak najprzyjemniej się czyta, gdy bohaterowie mają z nami coś wspólnego. Naprawdę można się wciągnąć i poczuć atmosferę tropikalnych wysp.


Nikana, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

poniedziałek, 14 września 2015

”Spirit Animals: Polowanie” Maggie Stiefvater - recenzja

Okładka książki Polowanie
Niesamowicie porywająca powieść, dzięki której zostajesz zabrany w niecodzienny świat pełen zwierząt i ludzi razem powiązanych. Taka właśnie jest książka Maggie Stiefvater pt.:”Spirit Animals: Polowanie”, pełna młodzieńczych przygód i zawierania nowych przyjaźni. Jest to druga część z serii „Spirit Animals”, niesamowitego projektu, którego każdą z siedmiu części pisze inny autor o międzynarodowej sławie.

Czterej bohaterowie. Magiczne zwierzęta. Jeden wróg.

Abeke, Meilin, Conor i Rollan trafiają do przystani Zielonych Płaszczy by tam uczyć się jak panować nad swoim zwierzoduchem. Jednak po krótkim czasie od rozpoczęcia nauki znowu muszą wyruszyć na wyprawę, gdyż Zdobywcy znowu knują niecne plany nad przejęciem Erdas. Tym razem poszukują talizmanu Wielkiego Zwierzoducha dzika Rumfusa. Jednak nie wszystko idzie idealnie po ich myśli, gdyż podczas podróży zostają napadnięci przez Zdobywców. Niestety przy ucieczce się rozdzielają i dalej muszą sobie radzić w nieco mniejszych grupkach przy poszukiwaniach.  Podczas samodzielnej drogi do posiadłości, w której ogrodzie mieszka Rumfus przeżywają niesamowite przygody i nie raz serce staje im w gardle, gdy niepostrzeżenie muszą wymykać się z rąk przeciwnika. 

Czy uda im się znaleźć siebie nawzajem? 
Czy uratują Erdas i pierwsi zdobędą talizman dzika? 
A może jednak wróg jako pierwszy przejmie cenną zdobycz? 

Chcesz się tego dowiedzieć - koniecznie przeczytaj!

Jeśli o mnie chodzi to uważam, że jest to idealna powieść dla osób w wieku od szkoły podstawowej do gimnazjum. Można niesamowicie wczuć się w klimat oraz przeżycia bohaterów i przeżywać akcję książki. Wartka akcja, mnogość przeżyć i styl autorki zachęcają nas do sięgnięcia po kolejne tomy serii.

Polecam

Monia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Grupy Wydawniczej Foksal. 

środa, 22 lipca 2015

"Spirit Animals. Zwierzoduchy" Brandon Mull - recenzja

Okładka książki ZwierzoduchyZastanawialiście się kiedyś, czy może istnieje jakaś równoległa rzeczywistość? Ja tak, i to nie raz. „Zwierzoduchy” przedstawiają właśnie taki świat. Połączenie fantasy, przygody, magii. Coś na kształt Środziemia, czy Narnii, ale tutaj to zwierzęta sprawują faktyczną władzę, mimo, że z zewnątrz nic na to nie wskazuje.

Alternatywna kula ziemska świata Erdes, na której Eura stanowi Europę, Zhon- Azję, Amaya – Amerykę, Nilo – Afrykę, a Ocean jest oceanem i opływa wszystko i wszystkich.

Czterech wybrańców. Cztery zwierzoduchy. Nie jakieś przeciętne zwierzęta, które pojawiają się w srebrzystym blasku podczas Ceremonii Nektaru. One nadchodzą z uderzeniem pioruna, zwiastującym siłę i potęgę. Wielkie Bestie. Wilk Biggan, lamparcica Uraza, panda Jhi i sokolica Essix. Czworo Poległych powróciło do Erdas.

Co z tego  wyniknie?
Czy uda się uchronić Erdas przed wojną?
Co czykują Greencloats?

Porywająca książka dla młodzieży w wieku gimnazjalnym i późnej szkoły podstawowej, autorstwa twórcy „Baśnioboru”. Jest pierwszą pióra Brandona Mulla, z którą się spotkałam, ale na pewno nie ostatnią. Przygoda. Wyzwania. Wolność. Równość. 

Autor przełamuje stereotypy. U niego najważniejszymi bohaterami są jedenastolatkowie. Biali, czarni, żółci. Niscy, wysocy. Chłopaki i dziewczyny. Nieistotne. Ważne, że razem z pomocą natury stawią czoła niebezpieczeństwu.

Powieść ukazuje siłę przyjaźni i wytrwałości. Każde z dzieciaków przeżyło coś w swoim krótkim życiu, czego w głębi serca tak naprawdę się obawia. Zwierzoduchy pomogą przezwyciężyć strach i odkryć skrywane w sobie potężne moce. 

Brandon Mull pisze językiem bardzo prostym i przystępnym dla młodych czytelników. W wieku nastu lat lektura nie ma być arcydziełem stylistycznym, lecz te kilkaset stron ma sprawić, by odlecieć do świata książki i nie chcieć z niego powrotu. Tak właśnie działają „Zwierzoduchy”. Książka wciąga. Bohaterowie zaskakują. Narrator trzecio - osobowy jakby przelatuje od jednego wybrańca do kolejnego powoli odkrywając tajemnicę. Plastyczne opisy w zupełności wystarczają, by ze szczegółami wyobrazić sobie świat bohaterów. Jednak jest jedna wada tej książki. Jest po prostu zbyt krótka! Gdy skończyłam ostatnią stronę pytam, co dalej? Czas na kolejne części! Gorąco polecam.


Ananaska, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga, a do recenzji otrzymaliśmy ją od Grupy Wydawniczej Foksal.

piątek, 26 września 2014

„Prask. Niechętny zabójca” - Eoin Colfer - recenzja

Okładka książki P.R.A.S.K. Niechętny zabójca„Prask. Niechętny zabójca” to pierwsza część nowego cyklu Eoina Colfera, autora serii „Artemis Fowl”. Skupia się na dwóch bohaterach – młodej agentce Chevie i czternastoletnim, niedoszłym zabójcy Riley’u, pochodzącym z czasów wiktoriańskich.

Już z poprzedniego zdania można wywnioskować, na czym oparto fabułę. Tak, chodzi o podróże w czasie. Nie bawimy się jednak w wehikuły ani budki telefoniczne - zamiast tego zostają wykorzystane tunele czasoprzestrzenne. Nie da się zatem swobodnie decydować, w którym momencie chcemy wylądować – kiedy mija czas po naszej stronie przejścia, tak samo dzieje się po drugiej. Pomijając to, w książce nie ma innych śladów fantastyki – co dla niektórych może być zaletą, a dla niektórych wadą.

Młoda Chevie Savano pilnuje jednego z takich tuneli, odkrytego przez FBI, nie wiedząc, czym on właściwie jest – aż do dnia, kiedy nagle przechodzi przez niego czternastoletni chłopak. Riley jednakże nie jest problemem – co innego jego były mistrz, imieniem Garrick, płatny zabójca i iluzjonista. Zdobywszy wiedzę XXI wieku chce wrócić do przeszłości i przejąć władzę nad światem, przy okazji niszcząc historię i doprowadzając do Bóg wie czego. Dwoje nastolatków to jedyne osoby, które mogą go powstrzymać - pod warunkiem, że zdobędą się na współpracę.

Książkę można określić jako zacną. Trzyma w napięciu, akcja goni akcję, nieraz skręcając w niespodziewanym kierunku. Zarysowani realistycznie bohaterowie są ludźmi z krwi i kości. Jeżeli coś bym miała zarzucić autorowi, to przesadę w kreowaniu tego złego. Garrick wypada właśnie niby jak superman, co kosi kilku agentów FBI bez najmniejszego problemu, jeszcze przed wycieczką do przyszłości. Postacie drugoplanowe są za to świetne, niektóre zaskakują, inne budzą współczucie lub odrazę, tak jak to autor zaplanował. Stylowi nic nie można zarzucić, czyta się szybko i bez problemu.

Podsumowując, „Prask. Niechętny zabójca” to kawał porządnej książki akcji z odrobiną fantastyki naukowej. Polecam!


Rachel, 17 lat

Książkę do recenzji otrzymaliśmy od Grupy Wydawniczej Foksal.