tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

piątek, 22 listopada 2013

"Truskawkowe pola" - Jordi Sierra i Fabra - recenzja

Truskawkowe pola - Jordi Sierra i Fabra




"Pozwól, że cię ze sobą zabiorę,
Bo idę na Truskawkowe pola.
Nic nie jest prawdziwe,
I nie ma się czym przejmować.
Truskawkowe pola na zawsze"
            -  The Beatles „Strawberry Fields Forever”

Jordi Sierra i Fabra to jeden z najpopularniejszych pisarzy hiszpańskich. „Truskawkowe pola” ukazały się w 7 milionowym nakładem w Hiszpanii oraz zostały przetłumaczone na 25 języków. A w Polsce książkę tą wydało wydawnictwo Akapit Press.

Grupa przyjaciół: Santi, Maximo, Raul, Cinta i Luciana. Jak tysiące nastolatków wybrali się na piątkową dyskotekę w Hiszpanii, aby dobrze się bawić i odstresować. Jednak… coś poszło nie tak. Luciana nad ranem trafia do szpitala w ciężkim stanie – zapada w śpiączkę. Jej przyjaciele obwiniają się nawzajem, a Eloy (chłopak Luciany) wraz z policją szukają winnego.
Luciana Salas była normalną, spokojną dziewczyną oraz mistrzynią szachową. 

Czy ta nierówna rozgrywka zakończy się zwycięstwem Luciany?  
Kto wykona ostateczny ruch?

Książkę czyta się naprawdę szybko – równie szybko jak dzieje się akcja. Kolejne zdarzenia opatrzone są godziną, co powoduje iż wszystko toczy się w zawrotnym tempie (w ciągu zaledwie jednego dnia). Czytelnik ma wrażenie, że jest w samym centrum wydarzeń, mało tego, że również próbuje rozwiązać wraz z przyjaciółmi zagadkę przyczyny stanu Luciany.

Okładka książki, moim zdaniem jest jej słabym punktem. Sugeruje zbyt dziecinną treść w porównaniu z tym co naprawdę zawiera. Z drugiej strony jednak oddaje problematykę tegoż dzieła, co trochę zmniejsza w moich oczach ten minus. 

Polecam wszystkim nastolatkom bo może dzięki tej właśnie książce będzie mniej takich wypadków. Mam nadzieję, że „Truskawkowe pola” wniosą coś do życia każdego kto sięgnie po tę tekturę i chociaż na chwilę skłoni się do refleksji nad światem pełnym używek i wszelakich pokus.


                                                                                                          Lucinda, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Akapit Press. 

"Pierwsza spowiedniczka" - Terry Goodkind - recenzja

Pierwsza Spowiedniczka - Terry GoodkindKiedy na półce z recenzjami zobaczyłam książkę ,,Pierwsza spowiedniczka. Legenda o Magdzie Searus" od  razu skojarzyłam nazwę z  cyklem ,,Miecz Prawdy" - serialem fantastycznym. Nie pomyliłam się. Terry Goodkind napisał książki, na podstawie których został później nakręcony film. ,,Pierwsza spowiedniczka" jest prequelem tej serii.

,,Mój czas minął, Magdo. Twój nie. Twoje przeznaczenie jest gdzie indziej, nie tutaj. Przeznaczone ci odnaleźć prawdę. Będzie to trudne, lecz miej odwagę przyjąć to powołanie." 

Tyle pozostało Magdzie po Baraccusie, jej zmarłym mężu - tajemniczy list napisany przed samobójczą śmiercią, wspomnienia i ... mroczna tajemnica. Kobieta musi zmierzyć się z utratą szacunku i władzy jako osoby bez daru i nieszlachetnie urodzonej. Magda pragnie dotrzeć do prawdy i ocalić Nowy Świat. Nie będzie to jednak łatwe. Jako wdowa po Pierwszym Czarodzieju zostanie wystawiona na liczne próby, pragnące dowieść czy jest osobą silną i odważną czy też zwykłą marionetką poddaną byłemu mężowi.

Do Wieży zbliża się bowiem niewidzialny wróg. Wróg tak potężny, że potrafi wejść do twojego umysłu, słuchać twoich myśli i skusić cię do śmieci, a ty go nawet nie zauważysz. Jedynym ratunkiem jest złożenie przysięgi wierności lordowi Rahlowi.

Komu jednak wolno ufać?
Kto jest zdrajcą?

Magda musi poznać odpowiedź na te pytania jak najszybciej, gdyż niebezpieczeństwo jest coraz poważniejsze.....Odpowiedź może wymagać ostatecznej ofiary - życia.

Czy Magda jest gotowa odkryć prawdę?
I do czego się posunie, by ją odkryć?

Gdy zaczęłam czytać tę książkę, pierwsze na co zwróciłam uwagę to wielkość liter. Były bardzo małe. Mimo to po paru stronach się przyzwyczaiłam. Akcja utworu zbudowana jest w niezwykle ciekawy sposób - aby odkryć odpowiedź na niektóre pytania, musimy uzbroić się w cierpliwość. Wraz z bohaterką przeżywamy chwile grozy podczas opowieści spirytystki, niecierpliwie czekamy  na rozwiązanie problemu Magdy. Jedyne czego mi brakowało, to .... kolejnej części książki!

Jestem przekonana, że ta książka i Was zachęci do przeczytania lub obejrzenia serii ,,Miecz Prawdy".



Ethne, 14 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Rebis
a do recenzji otrzymaliśmy ją od Księgarni Matras. 

czwartek, 21 listopada 2013

"Na szczęście mleko..." - Neil Gaiman - recenzja

Neil Gaiman – angielski pisarz, autor wielu powieści fantasy takich jak „Gwiezdny Pył”, „Koralina”, „Nigdziebądź”, czy „Amerykańscy bogowie” tym razem spróbował swoich sił w literaturze dziecięcej.

Na szczęście mleko… - Neil GaimanMama wyjechała na kilka dni i jak można się domyślić w domu powstał niezły zamęt... Ponieważ w lodówce zabrakło mleka – nie ma nic na śniadanie, tata wyrusza do sklepu i baaardzo długo nie wraca. Cała opisana historyjka jest usprawiedliwieniem, dlaczego tak długo to trwało i co się wydarzyło w tzw. międzyczasie. 

Przeczytamy między innymi o podróżach w czasie, oślizgłych, zielonych stworkach, sepleniących wampirach, różowych kucykach w bladoniebieskie gwiazdy, groźnych piratach a nawet o stegozaurze wynalazcy. Najważniejszą jednak rolę odegra tu karton z mlekiem.

Bajkę tak zacnego autora, opatrzoną wspaniałymi ilustracjami Chrisa Riddela czyta się z najwyższą przyjemnością. 

Całość przesiąknięta jest nieprzeciętnym humorem. Barwne, realistyczne postacie, zabawne ilustracje, duża czcionka – co tu dużo mówić, książka jest wprost idealna dla małych moli książkowych (a może nawet i tych większych?) 

Bardziej spostrzegawczy czytelnicy rozpoznają w rysunkach książkowego taty karykaturę samego autora. Historyjkę w ciemno poleciłabym każdemu dziecku, które spotkałabym na swojej drodze.



Luna, 14 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Galeria Książki. 

"Rodzina Casteel" - Virginia C. Andrews - recenzja

Virginia C. Andrews (1923-1986) autorka ponad dwudziestu bestsellerowych serii, które osiągnęły łączny nakład 160 milionów egzemplarzy. Rodzina Casteel to pierwsza część cyklu, którego kolejne tomy ukażą się wkrótce nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Rodzina Casteel - Virginia Cleo AndrewsCasteelowie to najbiedniejsza i najbardziej wyśmiewana rodzina zamieszkująca Wzgórza Strachu. Lecz do tej rodziny należy niezwykle urodziwa dziewczyna Heaven. Razem ze swoją macochą, ojcem, dziadkami oraz czwórką jej rodzeństwa od zawsze żyła w brudzie i ubóstwie. Mimo to ta młoda dziewczyna tak naprawdę jako jedyna potrafiła wszystko uporządkować w domu, zmuszana do tego przez swojego ojca jak i macochę. Oprócz tych obowiązków ma też marzenia dotyczące swojej przyszłości, a poza tym chce pokazać światu razem ze swoim rodzeństwem, że jednak coś znaczą.



Książka Virgini C. Andrews "Rodzina Casteel" to najlepsza książka jaką w ostatnim czasie przeczytałam, a raczej nie przeczytałam a pochłonęłam! Mimo, że do książki podeszłam z wielkim dystansem, już po prologu zrozumiałam, iż muszę ją przeczytać. Moim zdaniem ta saga o wiele lepiej zapowiada się od sagi o rodzinie Dollangangerów (Kwiaty na poddaszu), którą też miałam przyjemność przeczytać. 

Książkę czyta się szybko i bardzo dobrze. Napisana jest przejrzyście, choć trudności w zrozumieniu mogą stwarzać czasami dość skomplikowane relacje miedzy bohaterami. Nie jest to na pewno sielanka, lecz książka która obrazuje okrutne przeżycia bohaterów. Na okładce zauważyłam, nawiasem mówiąc, bardzo dobre porównanie tej książki do baśni braci Grimm, utrzymywanych w atmosferze wiktoriańskich opowieści grozy. 

Według mnie, nie każdemu może się spodobać ta książka, ale uważam że warto ją przeczytać. W dodatku okładka przykuwa wzrok i w dużej mierze dzięki temu sięgnęłam po tę lekturę. 

Grazia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

”Ogień” - Mats Strandberg, Sara B. Elfgren - recenzja

Ogień – „pożerająca” masa, mogąca zamienić wszystko w czarny pył, nicość. Gdy Cię wciągnie w swoje ogniste ramiona nie wydostaniesz się już łatwo. Identycznie wciągająca, choć nie tak niebezpieczna jest powieść pt.:”Ogień”. Autorzy książki, Mats Strandberg i Sara B. Elfgren musieli się nieźle nagłowić by w drugiej części swojej trylogii wymyślić aż tyle intryg i tajemnic, które niekiedy rozwiązują się dopiero na samym końcu książki.

Ogień - Mats StrandbergPięć głównych bohaterek: Minoo, Anna - Karin, Linnea, Vanessa i Ida znają już swoje magiczne zdolności. Ich opiekun Nicolaus wciąż nie odzyskał pamięci, ale pomaga dziewczynom jak może. Pewnego wieczoru, kiedy Linnea poszła na cmentarz do Eliasa i Rebeki, famulus Nicolausa zaprowadził ją do jego grobu. Szybko zadzwoniła do pozostałych dziewczyn i o północy spotkały się tam. Już prawie zdecydowały, że należy odkopać grób, gdy nagle na cmentarzu pojawił się opiekun i zaczął nachalnie odwlekać ich od tego pomysłu, mówiąc im o grobach jako świętych miejscach, których nie należy zbezczeszczać. Jednakże jedynym prawdziwym powodem do odwiedzenia dziewczyn od tego pomysłu był jego strach. Bał się tego panicznie. Młode czarownice nie posłuchały go chcąc dowiedzieć się wszystkiego i następnej nocy odkopały grób. 

Nicolaus przyprowadzony przez swojego famulusa nagle przypomina sobie, co musi zrobić, by odzyskać wspomnienia. W wielkim smutku wchłania duszę Kota i w jego umyśle wszystko wraca na miejsce. Opowiada podopiecznym o swojej córce Matyldzie, która była poprzednim Wybrańcem. O wszystkich strasznych rzeczach, których ludzie jej uczynili oraz jak spalili ją na stosie. Następnego dnia nastolatki przychodzą do jego mieszkania i znajdują list, w którym napisał, że musi odejść, ale możliwy jest jego powrót. Tego samego popołudnia dowiadują się o przyjeździe do miasta dwóch członków Rady. Przybyli oni, by przesłuchać dziewczyny w sprawie wyczynów Anny – Karin, które miały miejsce rok temu. Wszystkie obmyślają plan, jak ich przechytrzyć i wiarygodnie kłamać. Po przesłuchaniu wszystkich, Adriana, ich dawna nauczycielka podstaw magii i siostra jednego z przyjezdnych opowiada im całą prawdę o Radzie. Dowiadują się też, że jednym z przesłuchujących je osób był Victor, który ma moc rozpoznawania kłamstw. Za tydzień dziewczyny mają trafić na ostateczne przesłuchanie przed sądem Rady, gdzie nie mogą kłamać. 

Czy pomoc dana im w Magicznej Księdze nie spali na panewce? 
Czy dziewczynom uda się poprawnie wykonać ten rytuał?



Ta książka wyciągnęła po mnie swoje mroczne macki ciemności i trzymała, aż do ostatnie strony. Ale było ekstra!!! Poczułam na własnej skórze dreszczyk emocji i sama też starałam się rozwikłać zadziwiające zagadki i tajemnice chowające się na kartach tej powieści. W zakamarkach swojego umysłu przemierzałam te same drogi i obawiałam się tych samych wrogów, co główne bohaterki. 


Zachęcam do przeczytania tej książki. Może i Ciebie zabierze w taką podróż?

TUTAJ możecie przeczytać moje wrażenia po przeczytaniu pierwszej części pt. "Krąg".




Monia,  14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca. 

‘’Demoniczny Damianek czyli Mistrz Kłopotów’’ – Mariusz Niemycki – recenzja

Demoniczny Damianek czyli mistrz kłopotów - Mariusz Niemycki
Określenie użyte w tytule mówi samo za siebie. Autor odkrywa przed nami przygody nieprzeciętnego dwunastolatka. Śledząc losy chłopca poznajemy życie, z zupełnie wywróconej do góry nogami, perspektywy. 

Demonek prowadzi poważne interesy m. in. sprzedaż księżniczki zaklętej w guzik, staje się menagerem swojej bliźniaczej siostry, oraz stara się o pracę w OPEC. Ramie w ramię ze swym zwariowanym psem Parmezanem sieje ogólną destrukcję i spustoszenie. Wbrew pozorom jest to jednak równy gość. Ja tak uważam, ale Demonek po spotkaniu z utopcem, wysłaniu ciężarówki w kosmos i konwersacji ze sznurówką wcale nie był tego pewien. Damianek uświadomił mi, że krowy nie ubierają się na czerwono. Ta książka opowiada także o Nędznym żywocie bagiennego wampira.

Nie zdradzę Wam więcej! Ani słówka! Gwarantuję, że tej książki długo nie zapomnicie. Nieważne jaki gatunek książek czytasz ani w jakim jesteś wieku, przygody Demonka rozbawią cię do łez. Szczególnie polecam osobom, które widzą świat w biało-czarnych barwach, dotknęła je nuda. Nasz Mistrz nauczy Was jak wyjść z najgorszej opresji! 

Polecam także serię ,,Detektyw Zuzia na tropie”, bo właśnie ona skłoniła mnie do sięgnięcia po tę książkę. Byłam mile zaskoczona.


Miłej lektury,


Śliwka, 14 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Skrzat.

środa, 20 listopada 2013

"Angry Birds: najlepsze historyjki" - recenzja

Angry Birds Najlepsze historyjkiKażdy z nas na pewno zna już kultową grę Angry Birds. Gdy tylko zobaczyłam książkę Angry Birds - najlepsze historyjki postanowiłam, że muszę ją przeczytać pomimo tego, iż jest to książka kierowana do młodszych odbiorców. 

Do lektury zachęca bardzo fajna i przyciągająca wzrok okładka. Ale także zawartość tej książeczki- wiele pięknych kolorowych rysunków, ale oczywiście i przede wszystkim - kochane latające ptaszyska. 

Książka podzielona jest na cztery historyjki - Halloween, Wybuchowe Święta, Rok smoka i Jajeczna przygoda Stelli. Każda opowiada o innej przygodzie mieszkańców ptasiej wyspy, ale każda jest równie ciekawa.  Opowiastki o uroczych ptaszkach jak i świniach są zrozumiale i łatwe w odbiorze. 

Krótkie historyjki są  ciekawe i interesujące zwłaszcza dla małych fanów angry birds - co jest potwierdzone przez dwóch małych czytelników  :)

Jest to z pewnością obowiązkowa pozycja dla każdego młodszego czytelnika/gracza, którego zauroczyły małe ptaszki i ich wystrzałowe przygody. Myślę, że opowieści sprawią mnóstwo radości, jeśli Święty Mikołaj zdecyduje się obdarować nimi naszych milusińskich :) 


Grazia, 17 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Papilon, 
a do recenzji otrzymaliśmy ją od Grupy Wydawniczej Publicat.

"Dziwni" - Stefan Bachmann - recenzja

Dziwni - Stefan BachmannStefan Bachmann. Powszechnie uznany za cudowne dziecko literatury, mieszkaniec Szwajcarii. W wieku 16 lat zaczął tworzyć fascynujący i niebezpieczny świat osadzony w Anglii. Jego debiutancka książka pt. ,,Dziwni’’, rekomendowana jest jako intrygująca, pełna magii powieść, będąca ,,rarytasem dla czytelników w każdym wieku’’.

Anglia.
W tej wersji rzeczywistości żyją w niej trzy rodzaje stworzeń.
Ludzie.
Feyry.
I Oni.
Podmieńcy. Pół ludzie, pół feyry. Nieszanowane zarówno przez jeden gatunek, jak i drugi. Muszą się ukrywać przed niechętnymi spojrzeniami innych.

Batholomew i jego młodsza siostrzyczka Hettie są właśnie takimi dziećmi. Aby przetrwać, żyją według jakże okrutnej zasady: ,,Nie daj się zauważyć, a nie trafisz na stryczek’’. Niestety nawet ta restrykcyjna reguła nie uchroniła ich przed nieszczęściami…

Ktoś zaczyna porywać i mordować dzieci- podmieńce ze slumsów. Każde z nich jest naznaczone tajemniczym numerem. Bartholomewowi przypada numer 10. Musi uciekać, ukrywać się, a jednoczenie uratować świat… Czy mu się uda? Jeśli tak, za jaka cenę?

Od razu muszę powiedzieć, że chyba popełniłam błąd czytając przed przeczytaniem samej książki, recenzje na jej temat. Były to same bardzo, bardzo pozytywne  opinie.
Liczyłam więc na dopracowaną powieść z oryginalną fabułą. Rzeczywistość okazała się nieco mniej kolorowa…

Uważam, iż sam pomysł był naprawdę interesujący. Magiczne stworzenia, przyjaźń, a jednocześnie okrutna rzeczywistość pełna zagadkowych morderstw? Zapowiadało się świetnie! Jednak autor, według mnie nie dopracował szczegółów. Nie wszystkie wydarzenia i postaci zostały przedstawione dobrze. Dużej części informacji trzeba było próbować wyczytać sobie z kontekstu. Jednak, nie należy się tak temu dziwić. Stefan Bachmann jest bardzo młodym pisarzem, który mimo wszystko, ma w sobie potencjał.
Szczerze mówiąc, nie była to najlepsza książka jaką czytałam. Mimo niespójności ma jeden duży plus, jakim jest naprawdę ciekawy, oryginalny pomysł. Jest to jednak za mało bym mogła ją polecić, bez mrugnięcia okiem, innemu czytelnikowi.


   Katia, 13 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów.

wtorek, 19 listopada 2013

"Leon i Luiza" - Alex Capus - recenzja

Leon i Luiza - Alex Capus"Mój dziadek miał siedemnaście lat, kiedy poznał Louise Janvier. Lubię wyobrażać go sobie jako bardzo młodego człowieka, który wiosną 1918 roku przywiązuje do roweru walizkę ze wzmocnionej tektury i na zawsze opuszcza dom ojca w Cherbourgu" – to są pierwsze słowa bardzo wzruszającej i ciekawej historii miłości.

Książka pt. „Leon i Luiza” opowiada o pięknym, ale nie bezproblemowym uczuciu. Miłość ta jest bardzo długotrwała, ponieważ kończy się dopiero w czasie nabożeństwa żałobnego w katedrze Notre Dame w kwietniu 1986 r. Mimo, iż książka jest bardzo lekka i przyjemna w przekazie, to czytając ją bardzo intensywnie odczuwamy położenie i przeżycia bohaterów. Akcja dzieje się w czasie wojny, co pozwala zaobserwować w głównych postaciach niemal bajkowy i senny sposób sprzeciwiania się nieszczęściu. Leon i Luiza są parą nietuzinkowych i interesujących kochanków, którzy przeciw wszystkim konsekwencjom i nieszczęściom są wierni uczuciu.

Mimo nieszczęśliwych czasów autor wprowadza także wiele komicznych sytuacji. Bardzo dobrym tego przykładem jest doprowadzające do śmiechu czytelnika podwójne i nieco zagmatwane życie bohaterów.

Książkę tę można także bez wątpienia polecić dziewczynom, tym które uwielbiają historie miłosne, ale także tym które ostatnio przeżyły jakiś zawód w tej dziedzinie życia. Jest tak ponieważ Alex Capus w sposób intensywny, ale też niezwykle lekki opowiada o tym uczuciu.


Na mnie książka pt. „Leon i Luiza” zrobiła niesamowite wrażenie. Dzięki niej prościej uwierzyć w silne uczucie jakim jest miłość.

Michalina, 16 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki. 

"Alchemia miłości" - Eve Edwards - recenzja

Eve Edwards posiada doktorat Uniwersytetu Oxfordzkiego. Przygotowując się do napisania serii „Kroniki rodu Lancey”, której pierwszym, tomem jest „Alchemia miłości”, oglądała ówczesne wnętrza i rycerskie turnieje oraz uczestniczyła w ucztach w stylu elżbietańskim. Opanowała nawet sztukę eleganckiego jedzenia bez widelca, znaną w epoce Tudorów. Obecnie mieszka w Oxfordzie z mężem i trójką dzieci.

Alchemia miłości - Eve EdwardsAnglia, XVI wiek, czasy panowania Elżbiety I. On jest młodym hrabią z podupadającego rodu, który przyjechał na dwór królowej w poszukiwaniu zamożnej panny na wydaniu. Ona jest córką alchemika opętanego pragnieniem odkrycia sposobu przemiany ołowiu w złoto. Poza bezwartościowym hiszpańskim tytułem szlachcianki po matce i ogromnej wiedzy, nie posiada nic. Kiedy Will po raz pierwszy zobaczył Ellie od razu zauroczył go charakter i intelekt dziewczyny. 

Ellie kiedy spotkała Willa przeraziła się. Rozpoznała w nim hrabiego, który bezwzględnie wyrzucił ją wraz z ojcem ze swej posiadłości bez środków do życia i zmusił do tułaczki po obcych dworach. Jednocześnie młodzieniec oczarował ją swoją galanterią i urokiem. Will stara się wypełnić misję, z jaką tu przyjechał, jednak obecność Ellie utrudnia mu sprawę. Za to dziewczyna nie wie co myśleć o młodym hrabim – wciąż pamięta, do czego jest zdolny w gniewie.

Co zwycięży – rozum czy serce, obowiązki czy pragnienia?

Cóż mogę powiedzieć o tej książce. Bardzo dobra! Jak tylko nadarzy się okazja, przeczytam następną część! Podczas lektury naprawdę przeniosłam się do XVI wieku. Najbardziej podobał mi się fakt, że opisana historia nie jest jedną z setek tych „landrynkowych” romansów. Jest ona realistyczna, lecz na swój sposób magiczna – uczucia bohaterów wydają się być prawdziwe i nie przesłodzone, jednak umieszczenie akcji na XVI-wiecznym dworze królewskim oraz dodanie wątku alchemii nadają jej tej „magiczności”.

Polecam tę książkę wszystkim, w szczególności kobietom, bez względu na wiek!


Annabeth, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont.

"Policja" - Jo Nesbo - recenzja

Czołowy norweski pisarz powieści kryminalnych Jo Nesbo powraca w mistrzowskiej formie. Jego najnowszy utwór spełnia wymagania najbardziej wybrednego miłośnika tego typu literatury. Jest to kolejna książka z cyklu, w którym głównym bohaterem jest komisarz Harry Hole. Ponownie powitałem go z radością. 
Policja - Jo Nesbø

Po lekturze powieści „ Upiory ” sądziłem, że to już koniec jego przygód. Ci, którzy czytali tę książkę, wiedzą o czym myślę. Tym razem akcja dzieje się ponownie w Oslo i jego okolicach. Autor wraca do przerwanych wątków z poprzedniej powieści cyklu, ale nie tylko. Główną osią akcji jest pogoń za okrutnym mordercą policjantów. Giną w miejscach, w których dawniej popełniono identyczne morderstwa a oni prowadzili, czasem celowo, nieudolne śledztwa, które następnie z braku dowodów umarzano. 

Czyżby podstępny zabójca wymierzał po latach sprawiedliwość? 

Ofiary w większości same miały zbrodnie na sumieniu lub splamiły się zaniedbaniem obowiązków. Śledztwo prowadzi mała grupa detektywów, współpracowników Harry'ego, których już dobrze znamy i lubimy. Ich życie, życie ich rodzin i sam Harry znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie... 

Mroczna powieść przyprawia nas o dreszcze, a autor nie oszczędza czytelnika. W dodatku postępuje bardzo przebiegle, bawiąc się z nami w kotka i myszkę praktycznie od pierwszej strony. Nie mogę jednak za dużo ujawnić, by nie zepsuć Wam lektury. Będzie to niewątpliwie emocjonująca rozrywka na deszczowe listopadowe wieczory lub rozgrzewająca lektura w zimowe dni. Jak pisze skandynawska prasa, ta powieść umocniła Jo Nesbo na pozycji mistrza światowego kryminału. Zgadzam się z tym zdaniem całkowicie i z niecierpliwością czekam już na jego następną książkę.


Kevin, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego, 
a do recenzji otrzymaliśmy ją od Grupy Wydawniczej Publicat.

poniedziałek, 18 listopada 2013

"Dynastia Tudorów. Bądź wola twoja" - Elizabeth Massie, Michael Hirst - recenzja

Dynastia Tudorów. Bądź wola twoja - Elizabeth MassieW książkach, które ocierają się choćby trochę o historię najciekawsze jest to, że postacie, z którymi tam się stykamy naprawdę istniały. I choć muszę się przyznać, że dużo częściej oglądałem seriale i filmy o "wielkich" postaciach historycznych to książki dostarczają co najmniej tyle samo emocji, co dzieła z ekranów. 

Jeżeli osobiście miałbym wybierać postać, o której chciałbym napisać książkę, to myślę, że Henryk VIII na pewno byłby jednym z murowanych kandydatów. Jest coś w jego postaci co sprawia, że nie da się przejść obok niego obojętnie. Moje osobiste przypuszczenie jest takie, że powodem jest jego kontrowersyjność, a także to, że praktycznie każdy jego czyn zaprzeczał, któremuś z poprzednich. Nie znam się co prawda za bardzo na faktach historycznych, ale jeżeli choć jedna dziesiąta charakterystyki Króla Anglii, ukazana w książce i serialu, jest adekwatna to był on postacią przerażającą. 

Jak to zwykle bywa u ludzi, których władza jest praktycznie nieograniczona, robią oni co im się żywnie podoba. Nie zważają ani na prawa moralne, a tym bardziej na prawa Boże. Spośród wszelkich nakazów przestrzegają oni tylko te, które akurat są dla nich wygodne. 

Henryk VIII jest uosobieniem władcy-boga. Kochany i uwielbiany przez lud stawia swoje własne przyjemności, zachcianki i ambicje nad wszelkimi zobowiązaniami i wartościami. Jako, że nie chcę w tej recenzji jakkolwiek spoilerować tego co dzieje się w serialu, czy też na stronach książki, to moja recenzja będzie sprowadzać się do tych kilku zdań powyżej opisujących głównego bohatera. Natomiast zanim napiszę, że serdecznie polecam książkę i serial-  muszę wytłumaczyć dlaczego. Jest we mnie i pewnie we wszystkich fanach Dynastii Tudorów pewna sprzeczność. Mianowicie jakim cudem potępiając całe zdemoralizowanie i syf w jakim tapla się angielska arystokracja mogę tak bardzo lubić tę serię?! Doszedłem do wniosku, że przynajmniej ja, tak bardzo się w niej zakochałem, właśnie z racji tego dziadostwa. 
Dziwne aczkolwiek prawdziwe. Tak bardzo chcielibyśmy móc sobie pozwolić na to zdeprawowanie jakim ogarnięty jest Henryk i jego dwór. Tak bardzo chcielibyśmy stać na czele państwa i stać się całkowicie bezkarni na tym świecie. Gdy dotarł do mnie ten powód zastanawiałem się o co chodzi? Dlaczego skoro siedzą w nas takie aspiracje, nie folgujemy im

I znów doszedłem, może do oczywistego wniosku, że po prostu się to nie opłaca. Ta myśl pozwoliła mi uformować prawdziwy powód mojej miłości do tej serii. Tudorowie to przestroga przed tym, co dzieje się z ludźmi gdy stają się jak zwierzęta, gdy zamiast stawać się coraz bardziej humanitarni, coraz bardziej wrażliwi na innych, coraz mądrzejsi - stają się jednym wielkim kłębkiem pożądań i zachcianek. 

To studium upadku człowieka, to według mnie największa zachęta do przeczytania i oglądnięcia serii. 

Książkę "Dynastia Tudorów. Bądź wola twoja" autorstwa Elizabeth Massie i Michael'a Hirs, polecam wszystkim, którzy lubią tego typu literaturę i wszystkim tym, którzy lubią uczyć się na cudzych błędach.


Deaveroman, 20 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MIRA.