tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mimbla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mimbla. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 maja 2014

"Tunele. Otchłań" - Roderick Gordon, Brian Williams - recenzja


Wyobraź sobie, że spadasz ciemnym tunelem w głąb Ziemi. Nie wiesz, czy kiedykolwiek się zatrzymasz, czujesz się, jak w chorej parodii „Alicji z Krainy Czarów”. Twój lot kończy się niespodziewanie, spadasz na coś cuchnącego i tracisz przytomność. 

Tunele. Otchłań (okładka twarda)Budzisz się w połowie zanurzony w czymś przypominającym kapelusz gigantycznego grzyba. Nie możesz się poruszać, bo utkwiłeś w pseudogrzybie. Boli cię całe ciało. Nie wiesz, gdzie są twoi przyjaciele, nie masz nawet pewności, czy przeżyli upadek. Ciemność wokół ciebie rozprasza tylko mdłe światło twojej latarki, a ty nie masz pojęcia, co robić dalej. 

Tak zaczyna się trzecia część popularnego cyklu fantasy „Tunele” pod tytułem „Otchłań”. Will wraz z ojcem, Chesterem i Elliott kontynuują swoją wędrówkę w głąb ziemi. Na swojej drodze, jak zwykle, spotkają wielu barwnych bohaterów.

Czy wewnątrz Ziemi może się znajdować drugie Słońce i cywilizacja podobna do naszej? 

Czy Willowi uda się pokonać bliźniaczki Styksów? 
Kto wróci na powierzchnię, a kto postanowi zejść jeszcze dalej?

 Przekonaj się!

Cykl „Tunele” został napisany przez Rodericka Gordona i Briana Williamsa, którzy ponownie pokazują, że ich wyobraźnia nie ma granic. Książka „Tunele. Otchłań” jest napisana bardzo bogatym językiem, czyta się ją łatwo i z przyjemnością. Książka będzie odpowiadać zarówno młodszym jak i trochę starszym czytelnikom. Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. 

Kiedy sięgałam po pierwszą część cyklu „Tunele”, byłam nastawiona raczej sceptycznie. Oczekiwałam bardziej niestrawnej kopii „Harry’ego Pottera”, niż epickiej opowieści o przyjaźni i człowieczeństwie. Cóż. Każdy może się pomylić, prawda?
- Mimbla, 15 lat


Wydawnictwu Wilga dziękuję za wydanie tej rewelacyjnej powieści.

czwartek, 20 czerwca 2013

„Maximum Ride: Eksperyment Anioł” - James Patterson - recenzja

„Gratulacje. Skoro to czytasz, zrobiłeś wielki krok ku temu, by przeżyć do swoich następnych urodzin. Tak, ty, który stoisz i kartkujesz tę książkę. Nie odkładaj jej. Mówię śmiertelnie poważnie – być może od tego zależy twoje życie.”

Po przeczytaniu czegoś takiego nie możesz po prostu odłożyć książki na półkę i spokojnie odejść. Masz świadomość, że opowieść, która zaczyna się w ten sposób nie może być nudna i banalna. Choćbyś nie wiem jak bardzo próbował, nie przestaniesz o niej myśleć. W końcu w chwili przeczytania pierwszych zdań „Maximum Ride: Eksperyment Anioł” stałeś się częścią ogólnoświatowego spisku…

Maximum Ride:  Eksperyment Główną bohaterką serii „Maximum Ride” jest Max, czternastolatka stworzona przez naukowców w ramach genetycznego eksperymentu. Gdy była niemowlęciem, odebrano ją rodzicom, zabrano do laboratorium i wszczepiono jej ptasie DNA. Rezultatem było wyrośnięcie jej skrzydeł, zmiana struktury kości, wyrośniecie worków powietrznych… i wiele, wiele innych mutacji. Razem z nią eksperymentowi poddano pięcioro innych dzieci: Kła, Iggy’ego, Kuks, Gazika i Angelę. Max i jej Stado wychowali się w klatkach, w laboratorium zwanym Szkołą. Pewnego dnia uwolnił ich jeden z naukowców, Jed, i zabrał ze sobą do domku na pustkowiu. Nauczył ich latać, walczyć, orientować się w terenie. Teraz zniknął bez wieści. 

Czy Max i jej Stado poradzą sobie bez opiekuna?

Dzieci-ptaki nie są jedyną udaną krzyżówką człowieka ze zwierzęciem. Są jeszcze Likwidatorzy, ślepo posłuszne naukowcom, brutalne hybrydy ludzi i wilków. Ich zadaniem jest złapanie nieposłusznego Stada i przyprowadzenie go z powrotem do Szkoły, by naukowcy nadal mogli kontynuować na nich zabójcze badania. Kiedy Likwidatorzy łapią najmłodszą Angelę, reszta Stada może tylko wyruszyć w pościg… 

Czy uda im się uratować małą, zanim naukowcy zrobią jej krzywdę?

Autor „Maximum Ride”, James Patterson, jest jednym z najbardziej poczytnych amerykańskich autorów kryminałów i thrillerów, takich jak seria o detektywie Alexie Crossie. „Maximum” to jego pierwsza książka przeznaczona dla młodzieży wydana w Polsce.

Historia Max i Stada wciąga już od pierwszej strony i sprawia, że nie możesz się oderwać do samego końca. Tempo akcji jest niesamowicie szybkie, napięcie przez cały czas wzrasta. „Eksperyment Anioł” czyta się szybko i lekko, ale książka ta zostaje w pamięci przez dłuższy czas. W końcu podejmuje ważne tematy, takie jak istota rodziny czy słuszność eksperymentów genetycznych.

Na całym świecie cykl o Max i jej Stadzie sprzedał się w ponad 16 milionach egzemplarzy. Seria liczy osiem części, w Polsce na razie zostały wydane cztery, ale mam nadzieję, że za niedługo ukażą się następne. Nie mogę się doczekać kolejnej przygody z dziećmi-ptakami w roli głównej!


- Mimbla, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Hachette.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

„Nowy przywódca” - Julianna Baggott - recenzja

Nowy Przywódca - Julianna BaggottPodobały ci się Igrzyska Śmierci?
Nie mogłeś się oderwać od GONE?
Twój ulubiony serial to The Walking Dead?
A może po prostu jesteś ciekawy jak wygląda Świat po Wybuchu?

Czy jesteś gotów wkroczyć w świat, gdzie prawie wszystko próbuje cię zabić? Gdzie występują zmutowane zwierzęta, zdeformowani ludzie oraz kreatury, które już zapomniały o swoim człowieczeństwie? Gdzie jedynym bezpiecznym miejscem jest sterylna Kopuła, w której rządzi bezlitosny Dyktator?

„Nowy przywódca” to druga część fenomenalnego cyklu „Świat po Wybuchu” autorstwa Julianny Baggott, popularnej i wielokrotnie nagradzanej amerykańskiej pisarki. „Nowa ziemia” została przetłumaczona na ponad 20 języków i w najbliższym czasie zostanie przeniesiona na duży ekran. Autorka pracuje obecnie nad trzecim tomem cyklu.

Pisanie recenzji kolejnych części książek nie należy od najłatwiejszych rzeczy. Problem polega na tym, że dla osób, które czytały poprzedni tom moja recenzja będzie w jakiś sposób wybrakowana, a z drugiej strony ci, którzy nie zapoznali się jeszcze z cyklem „Świat po Wybuchu”, mogą przez przypadek dowiedzieć się zbyt wielu rzeczy, które zepsują im późniejszą lekturę. Postaram się uniknąć tych błędów i jak najlepiej zachęcić was do przeczytania tej serii…

Bohaterami „Świata po Wybuchu” jest czwórka nastolatków: Pressia, Bradwell, Partridge i Lyda. Pressia i Bradwell to mieszkańcy niebezpiecznego świata za Kopułą, pełnego zabójczych stworzeń i zmutowanych ludzi-potworów, takich jak Bestie, czyli kreatury, których ludzkie geny połączyły się ze zwierzęcymi oraz Grupony – zbiorowiska stopionych ze sobą ludzi, na przykład matek z dziećmi. Brzmi zbyt drastycznie? Dodajmy do tego ludzi stopionych z przedmiotami. Pressia na przykład zamiast pięści ma głowę lalki, którą kurczowo ściskała w chwili Wybuchu…
Sterylna Kopuła jest pozbawiona brzydoty i brutalności. Świat wewnątrz jest czysty, uporządkowany, hermetycznie zapakowany. Jedynym faktem, który psuje ten sielankowy obraz jest Dyktator, egoistyczny, bezwzględny człowiek. Pech chciał, że jest on również ojcem Partridge’a…

Partridge ucieka z Kopuły, by na zewnątrz odnaleźć matkę, która zaginęła podczas Wybuchu. Dołącza do grupy wyrzutków, na których czele stoi El Capitan (który jest moim ulubionym bohaterem serii i na szczęście w drugim tomie występuje coraz częściej). Tam syn Dyktatora poznaje Lydę, Pressię i Bradwella.
Ojciec Partridge’a pragnie za wszelką cenę odzyskać syna. Nie ma żadnych skrupułów, by przekonać chłopaka do powrotu nie cofnie się przed niczym. Partridge jest zmuszony wrócić pod Kopułę, lecz nie zamierza z powrotem stać się maskotką ojca. Ma pewien plan…
Pressia i Bradwell są na tropie specjalnego lekarstwa, które jest w stanie uleczyć poparzonych i zmutowanych ludzi. Muszą tylko odkryć jego formułę. Jedynym, co mają jest skrzynia z niejasnymi wskazówkami, która porusza się i jest wyposażona niemal w ludzką inteligencję. 

Czy uda im się uratować mieszkańców świata poza Kopułą?

Zdecydowanym plusem tej części cyklu jest szybsze tempo akcji. Autorka zrozumiała, że wystarczająco dokładnie przedstawiła nam rzeczywistość świata po eksplozji nuklearnej i w drugim tomie skupia się bardziej na wydarzeniach i dynamicznie rozwijających się bohaterach. Bohaterowie nie są już tymi samymi osobami, dojrzeli, zmienili się. Za to należą się pani Baggott wielkie brawa.

Uważam, że „Świat po wybuchu” to genialna seria. Nie jest jedną z niezliczonych kopii bestsellerów, które różnią się od siebie tylko imionami bohaterów. Cykl Julianny Baggott zdecydowanie wyłamuje się spoza gatunkowych schematów i oklepanych motywów. „Nowy przywódca” jest świetną kontynuacją „Nowej ziemi” i co najmniej trzyma poziom poprzedniej części. Mam nadzieję, że „Nowe jutro” będzie równie wciągające i ukaże się jak najszybciej!

Mimbla, 16 lat

Wydawnictwu Egmont dziękuję za rewelacyjną powieść.

wtorek, 14 maja 2013

"Mgnienie ekranu" - Terry Pratchett - recenzja


Mgnienie ekranu - Terry Pratchett
Czy muszę komuś przedstawiać sir Terry’ego Pratchetta?

Naprawdę? Przecież Pratchett to jeden z najwybitniejszych twórców humorystycznego fantasy, znany z ironicznych skojarzeń i słynnego angielskiego humoru.
A znacie cykl o Świecie Dysku? Nie? Naprawdę nic Wam to nie mówi? Cóż, to świetna szansa na to, żeby poznać bliżej twórczość tego brytyjskiego gentlemana…

„Mgnienie ekranu” to zbiór jego opowiadań. Obejmuje jego twórczość od lat 60’ do dziś. Książka jest podzielona na dwie części, opowiadania ze Świata Dysku i te z nim niezwiązane. Jest to zbiór dosyć nierówny, ale warto dodać, że najstarsze opowiadanie powstało kiedy Pratchett miał… 15 lat. „Mgnienie ekranu” doskonale pokazuje ewolucję sir Terry’ego jako pisarza.

Spośród krótkich opowieści nie dziejących się w Świecie Dysku szczególnie wyróżniają się cztery: „Grru, dali mi ptaka” (satyra na rosyjską kulturę, socjalizm i nie tylko), „Gramofony nocy” (genialne opowiadanie ze Śmiercią i muzyką w roli głównej), „Hollywoodzkie kurczaki” (nie do końca o drobiu) oraz „Raz na zawsze” (zabawa angielskim mitem o królu Arturze).

Część poświęcona Światowi Dysku to prawdziwy majstersztyk. Wszystkie opowieści przenoszą w ten niesamowity świat, wypełniony magią, osobliwymi postaciami i ciętą ironią. Najdłuższe opowiadanie, „Rybki małe ze wszystkich mórz”, jest równocześnie najlepszym. Jestem zagorzałą fanką dwóch głównych bohaterek, czarownic babci Weatherwax i niani Ogg. Warto też przeczytać „Trollowy most”, choćby dlatego, że dopiero pod koniec okazuje się, kto tak naprawdę jest jego bohaterem.

„Mgnienie ekranu” to prawdziwa gratka dla fanów Pratchetta i kopalnia ciekawostek z nim związanych. A co do tych, którzy nie znają tego wspaniałego pisarza… mam nadzieję, że ten zbiór opowiadań zachęci Was do zapoznania się z innymi jego dziełami!

Mimbla, 16 lat

Za rewelacyjny zbiór dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

"Tunele. Spirala" - Roderick Gordon, Brian Williams - recenzja

„Tunele. Spirala” to piąta część przygód Willa, Chestera, Drake’a i Elliott.

Rebelianci próbują zatrzymać Styksów, których celem jest zniszczenie ludzkiej cywilizacji za pomocą śmiercionośnego wirusa. Okazuje się jednak, że nie jest to jedyny spisek Styksów – kobiety z tej rasy szykują dla ludzi naprawdę niemiłą niespodziankę…

Tunele. Spirala - Roderick GordonDo czwórki głównych bohaterów dołącza Stephanie, wnuczka jednego z buntowników. Dziewczyna różni się od reszty bohaterów, wydaje się być snobistyczną, zakochaną w sobie nastolatką, która nie ma najmniejszego pojęcia o prawdziwym świecie. Stephanie na pierwszy rzut oka jest całkowitym przeciwieństwem Elliott – chłopczycy z zamiłowaniem do broni wszelkiego rodzaju, która prawie od dziecka razem z Drake’em spiskuje przeciwko Styksom. 
Jednak Steph kryje w sobie wiele tajemnic, które sprawiają, że jej postać staje się coraz bardziej fascynująca. 

Czy razem uda im się ostatecznie pokonać wrogów i wyzwolić podziemny świat? 
Jaką role odegrają przyjaciółki demonicznych bliźniaczek, Hermiona i Vane? 
Jak potoczą się losy Barta i Colly? 

Przekonaj się!

Książka „Tunele. Spirala” została napisana przez Rodericka Gordona i Briana Williamsa. Można ją zaliczyć do grona najbardziej oryginalnych powieści przygodowych i fantasy, które ukazały się w ostatnich latach. „Tunele…” wciągają od pierwszej strony i utrzymują napięcie aż do samego końca, chociaż trzy ostatnie rozdziały mogą lekko rozczarować czytelników.

- Mimbla, 15 lat

Za kolejną część serii dziękuję Wydawnictwu Wilga.

środa, 10 kwietnia 2013

"McDusia" - Małgorzata Musierowicz - recenzja


Jak miło jest znów znaleźć się w kuchni na Roosevelta 5! Jak miło posłuchać błyskotliwych rozmów Łusi i seniora rodu, obserwować kolejną kłótnię Józinka z Ignacym Grzegorzem, poczuć niesamowitą atmosferę borejkowego domu.

McDusia - Małgorzata MusierowiczOto dziewiętnasty tom Jeżycjady, serii na której wychowywały się całe pokolenia czytelniczek. Za co kochamy sagę Małgorzaty Musierowicz? Przede wszystkim za optymizm, cięty język i doskonale wykreowanych bohaterów. Niestety, mam wrażenie, że tego ostatniego w „McDusi” zabrakło.

Tytułowa bohaterka to córka Maćka i Kreski, Magda. Przez Idę zwana jest McDusią lub McDonaldusią, ze względu na upodobanie do niezdrowej żywności. Według mnie jest to jedna z najbardziej bezbarwnych postaci, które dotąd wykreowała pani Musierowicz. Magda w książce jest opisywana jako „rogata” i „z charakterkiem”, za to jej zachowanie w książce całkowicie temu zaprzecza. Do tego Magdusia jest zdecydowanie zbyt niedojrzała jak na licealistkę.

Magda przyjeżdża na ferie z Wrocławia do Poznania. Niedawno zmarł jej dziadek, profesor Dmuchawiec i Magda musi posprzątać jego mieszkanie przed pojawieniem się nowych lokatorów.
Tytuł i okładka mogłyby sugerować, że Magdusia będzie główną bohaterką powieści, lecz tak naprawdę pierwsze skrzypce gra Tygrysek, który szykuje się do ślubu z Adamem. Całe szczęście, bo ten wątek ratuje całą książkę. Laurze i Adamowi zawdzięczamy jedną z najpiękniejszych scen w całej Jeżycjadzie – kto czytał, ten wie którą mam na myśli. Za to należą się pani Musierowicz wielkie brawa.

Kiedy skończyłam „McDusię”, wydaną przez Akapit Press miałam wrażenie pewnego niedosytu. Wszystkie wątki nie zostały skończone, do tego książka jest bardzo chaotycznie napisana, zupełnie jak „Czarna polewka”. Myślę, że autorka próbowała zmieścić zbyt wiele wątków w jednej powieści. Bo oprócz ślubu Laury i naiwnych rozterek McDonaldusi, mamy też (kolejny) powrót skrzywdzonego przez los Pyziaka, problemy sercowe Józinka (dzięki którym pojawia się dziewczyna sto razy ciekawsza od McDuśki i mam nadzieję, że jej wątek zostanie w następnych częściach rozwinięty). Do tego dodajmy jak zwykle ciapowatego Ignacego Grzegorza, nałogowo piszącego sonety i błyskotliwą Łusię, która jednak powinna już przestać zachowywać się jak pięciolatka. Na szczęście w „McDusi” jest dużo Idy, która wspina się na wyżyny ironii i docina wszystkim dookoła. Sceny dzięki jej obecności nabierają kolorów.

Może zbyt pochopnie oceniam „McDusię”. Może oczekuję od pani Musierowicz zbyt wiele. Może za rok wrócę do tej książki i ocenię ją całkiem inaczej. Teraz czekam na „Wnuczkę do orzechów”, dwudziesty tom sagi. Sądząc po okładce, główną bohaterką będzie mała Mila Schoppe. Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z Borejkami.

-  Mimbla, 16 lat

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Księgarni Matras.

piątek, 1 lutego 2013

"Przybić piątkę" - Janet Evanovich - recenzja


Stephanie Plum - Przybić piątkęŁowczyni nagród Stephanie Plum powraca! 

Tym razem musi znaleźć swojego wujka Freda, skąpego staruszka z problemami z pamięcią, który poszedł na zakupy i już nie wrócił. Oczywiście wujek mógł się po prostu zgubić, lecz kiedy Steph przez przypadek odkrywa zakrwawione zwłoki w worku na śmieci, wszystko zaczyna się komplikować…

Stephanie ma mały kryzys finansowy, więc postanawia przyjąć ofertę pracy od Komandosa. Tyle, że dla Komandosa praca „w ekipie do renowacji” wcale nie oznacza odmalowywania zniszczonych budynków. Do tego do mieszkanka łowczyni nagród wprowadza się nowy lokator. I nie jest to Joe Morelli ani nowy chomik… 

Benito Ramirez właśnie wyszedł z więzienia i zrobi wszystko, żeby zemścić się na Steph. Może pora wyjąć pistolet ze słoika na ciasteczka?

Janet Evanovich, autorka „Przybić piątkę” przyzwyczaiła swoich fanów do zawrotnego tempa akcji, błyskotliwych dialogów i oryginalnych bohaterów swoich książek. Z przyjemnością mogę stwierdzić, że spośród pięciu wydanych przez Fabrykę Słów części przygód Steph, ta jest właśnie najlepsza. Wciąga natychmiast, już od pierwszej strony. Evanovich umiejętnie prowadzi intrygę dotyczącą zaginięcia wujka Freda, stopniowo budując napięcie. Do tego dodajmy niezastąpioną babcię Mazurową, która… wreszcie nauczyła się obsługiwać paralizator.

Polecam wszystkim miłośnikom dobrej zabawy. „Przybić piątkę” to idealna książka na długi zimowy wieczór.

- Mimbla, 15 lat


Fabryce Słów dziękuję za kolejne przygody Stephanie Plum. 

środa, 2 stycznia 2013

"Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" - Drew Magary - recenzja


Jak wyglądałby świat, w którym istnieje lekarstwo na starość? Pewnie wiele osób w tym momencie zacznie rozmyślać o tym, jak cudowny byłby świat, w którym wszyscy mają po dwadzieścia lat, są zdrowi i pełni życia. Co prawda nadal można by umrzeć wpadając pod auto lub chorując na raka, lecz śmierć z powodu starości byłaby już niemożliwa. Czyż nie byłoby cudownie?


Drew Magary, amerykański dziennikarz i bloger, w swojej debiutanckiej powieści "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” pokazuje, że życie w takim świecie wcale nie byłoby idealne.

Podajmy prosty przykład. Wziąłeś ślub i obiecałeś swojej żonie, że nie opuścisz jej aż do śmieci. Nagle okazuje się, że obydwoje będziecie żyć wiecznie. Razem przez następny tysiąc lat… Jeżeli nie jesteś zniewieściałym wampirem i jego głupiutką dziewczyną, ta wizja raczej nie wprawiła cię w zachwyt.

Po wynalezieniu lekarstwa „na starość” na świecie zapanował chaos. Chińczycy natychmiast wprowadzili nakaz tatuowania noworodkom ich dat urodzenia, aby zapobiec przyszłym nieporozumieniom. Młodzi gwiazdorzy są namawiani do przyjęcia lekarstwa, aby już zawsze mogli grać nastolatków w lubianych serialach. Pewna matka podała swojej ośmiomiesięcznej córce lekarstwo, ponieważ nie chciała, aby ta dorosła. Świat pilnie potrzebuje reform, które należy wprowadzić jak najszybciej. Inaczej ucierpi o wiele więcej osób.

John Farrell jest jednym z pierwszych ludzi, którzy przyjęli lekarstwo. Zaczyna prowadzić dziennik, w którym opisuje wszystkie zmiany, które zachodzą w jego otoczeniu, opowiada o swojej rodzinie i przyjaciołach oraz zamieszcza ciekawe artykuły prasowe, maile i ogłoszenia. Przez pryzmat jego doświadczeń obserwujemy świat, który zachłystuje się nieśmiertelnością.

Drew Magary ma talent narracyjny, potrafi zafascynować czytelnika i utrzymywać go w napięciu. Książka podzielona jest na cztery części, pierwsze dwie przeczytałam jednym tchem, zachwycając się ich błyskotliwością i oryginalnością. Niestety w połowie książki miałam wrażenie, że autor pogubił się w swoim świecie i stracił wątek. Akcja praktycznie stanęła w miejscu, a historia zaczęła być nużąca. Doszło do tego, że wolałam czytać lekturę szkolną („Krzyżaków”), zamiast „Nieśmiertelność…”. Kiedy dobrnęłam do końca, miałam wrażenie, że Magary nie wykorzystał całego potencjału swojej książki. Zwłaszcza banalne i skrótowe zakończenie pozostawia wiele do życzenia.

Mimo wad, „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” naprawdę warto przeczytać. Porusza ważny problem i ukazuje oklepany temat w nowym świetle. Można przymknąć oko na niedoskonałości i wybrać się w podróż do świata, w którym Śmierć popełniła samobójstwo z nudów.

I co, nadal chcesz być nieśmiertelny?...

- Mimbla, 15 lat


Za fajną książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński S-ka.

wtorek, 27 listopada 2012

"W otchłani" - Beth Revis - recenzja



Czy gdybyś mogła wziąć udział w międzynarodowym projekcie zaludnienia nowej planety, zdecydowałabyś się na opuszczenie swoich bliskich i przyjaciół? Chciałabyś zostać zamrożona na ponad trzysta lat i obudzona w całkiem innej rzeczywistości? Kilkaset osób decyduje się na udział w wyprawie na drugą Ziemię, położoną w układzie Alfa Centauri.

W otchłani - Beth RevisWśród nich jest siedemnastoletnia Amy Martin, której rodzice są niezbędni na pokładzie statku. Razem z nimi poddaje się niezwykle bolesnemu procesowi hibernacji. Kiedy wreszcie się budzi, okazuje się, że do lądowania na Centauri-Ziemi pozostało… pięćdziesiąt lat. Wszystkie pozostałe zamrożone osoby nadal śpią, tylko komora Amy została odłączona. Czy ktoś zrobił to celowo?

Gdy Amy zostaje wyprowadzona na zamieszkany przez ludzi poziom, odkrywa jak bardzo wszystko się zmieniło i odbiega od początkowych założeń naukowców. Na pokładzie statku rządzi dyktator zwany Najstarszym. Mieszkańcy są podzieleni na klasy, zupełnie jak w średniowieczu. Do tego wszyscy ludzie na statku są do siebie podobni: mają ciemne włosy, brązowe oczy i czekoladową skórę. Amy, która ma rude włosy i bladą cerę, od razu zwraca uwagę wszystkich zgromadzonych na statku. 

Co w jej kwestii zamierza zrobić Najstarszy? 
Jak zareaguje kiedy jego młody zastępca, Starszy, zaczyna wypytywać Amy, jak wyglądało życie na prawdziwej Ziemi?

Nagle pasażerami statku wstrząsa wiadomość, że rozmrożono kolejną osobę. Niestety, nie udało się jej przeżyć. Przypadek Amy rozpoczyna serię zabójstw na zahibernowanych pasażerach statku. Czy dziewczyna zdąży odkryć, kto jest mordercą, zanim zginą jej rodzice?

Książka „W otchłani”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego, to debiut literacki młodej amerykańskiej autorki Beth Revis. Mogę dodać, że debiut niezwykle udany. „W otchłani” została bestsellerem księgarni Amazon.com oraz była nominowana m. in. do prestiżowego Carnegie Medal. 

Książka jest napisana świetnym językiem (gratulacje dla tłumacza, świetnie poradził sobie ze słowotwórstwem), czyta się ją szybko i przyjemnie. Jedyne, do czego mam zastrzeżenia to… okładka. Sugeruje ona że „W otchłani” to tandetne romansidło, a nie ambitna space opera.


- Mimbla, 15 lat


Dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat za rewelacyjną książkę.




poniedziałek, 19 listopada 2012

"Mój przyjaciel wilk" - Christopher Ross - recenzja


Kiedy wzięłam do ręki książkę „Mój przyjaciel wilk” Christophera Rossa, byłam pewna, że będzie to kolejna przyjemna lektura, w której główną rolę odgrywają wilki, ich natura i relacje zwierząt z ludźmi. Dopiero w domu odkryłam, że w dolnym rogu okładki widnieje podejrzany malutki napis. „Romans”, przeczytałam ze zgrozą. Ups…

Romans nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem literackim, więc książkę Rossa zaczęłam czytać bez zbytniego entuzjazmu. Styl autora jest bardzo podobny temu, którym często posługują się uczniowie pisząc opowiadania. Prosta konstrukcja zdania, ubogi pejzaż świadomości bohaterów, „doklejone”, nienaturalne dialogi. Minęło sporo czasu zanim książka „Mój przyjaciel wilk” zaczęła mnie wciągać…

Główna bohaterka, Alyssa Johnson, pewnego cudownego dnia postanawia porzucić swojego despotycznego męża. Firma jej partnera, w której dotąd pracowała, przeżywa kryzys, więc Alyssa zwalnia się z pracy i zamierza wyjechać z miasta. Niestety mąż Alyssy raczej nie podziela jej entuzjazmu związanego z rozstaniem i zaczyna ją prześladować. Zdesperowana Alyssa wyjeżdża na dalekie południe USA, mając nadzieję, że zacznie tam nowe życie, z dala od męża, monotonnej pracy i zgiełku wielkich miast. Alyssa podejmuje pracę agentki nieruchomości w małej miejscowości Ely, zamieszkanej głównie przez turystów i farmerów utrzymujących się z hodowli bydła.

I wtedy pojawiają się tak długo oczekiwane przeze mnie wilki… W Ely znajduje się Park Wilków, w którym znajduje się całkiem spora wataha tych uroczych zwierząt. Niestety, w okolicy wilki mają sporo przeciwników w postaci farmerów, którzy oskarżają je o atakowanie bydła. Zdesperowani farmerzy zaczynają zabijać zwierzęta bez powodu. 

Czy Alyssie i jej nowemu koledze, biologowi Joshowi, uda się uratować populację wilków w Ely?

Książkę „Mój przyjaciel wilk” czyta się w miarę łatwo, aczkolwiek bez zachwytu. Fabuła jest prosta i przewidywalna, jak już wspomniałam w książce dominuje wątek romantyczny, a wilki pojawiają się sporadycznie. Jedną z bardziej interesujących postaci jest stary Indianin, Czarny Orzeł. Wprowadza on do powieści bardzo ciekawy wątek indiańskiej kultury i wierzeń. 

Polecam, ale raczej tylko miłośnikom romansów.

- Mimbla, 15 lat


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Świat Książki. 


czwartek, 25 października 2012

"Szpital" - Karin Wahlberg - recenzja


„Szpital” to kolejny tom serii doskonałych kryminałów autorstwa Karin Wahlberg. Głównym bohaterem jest jak zwykle komisarz policji Claes Claesson i jego partnerka (zarówno w pracy jak i w życiu), lekarka Veronika Lundborg.
Szpital - Karin Wahlberg

Kiedy Claes i Veronika wracają z wakacji w Grecji, czekają na nich złe wieści. Cecilia, dwudziestoletnia córka Veroniki z poprzedniego małżeństwa została w nocy napadnięta i ciężko zraniona. Sprawca pozostaje nieznany, mimo natychmiastowej interwencji policji. Dziewczyna znajduje się w szpitalu w Lund, wprowadzona przez lekarzy w stan śpiączki.

Podczas gdy Veronika czuwa przy łóżku córki, Claes podejmuje śledztwo w sprawie zaginięcia Jana Bodéna, sąsiada. Bodén pojechał do szpitala w Lund na rutynowe badania… i zaginął bez wieści. Claes próbuje dowiedzieć się jak najwięcej o przeszłości mężczyzny, podejmując współpracę z policją w Lund. Do tego jest popędzany przez rozhisteryzowaną żonę Bodéna…

Miastem wstrząsa następna tragedia – koleżanka Cecili zostaje znaleziona martwa w swoim mieszkaniu. 

Czy te zbrodnie mają ze sobą coś wspólnego? 
Jaką rolę odegra we wszystkim Pierre Elgh (zwany Łosiem), szkolny kolega Bodéna i lekarz w lundzkim szpitalu? 
I kim tak naprawdę jest Karl, najlepszy przyjaciel Cecilii? Przekonaj się!

Osobiście uważam, że pani Wahlberg jest jedną z najlepszych współczesnych autorek kryminałów. Seria w której głównym bohaterem jest Claes sprzedała się na całym świecie w ponad 1,5 miliona egzemplarzy. Autorka ma świetny styl, a wszystkie jej książki wciągają już od pierwszego zdania. Polecam wszystkim miłośnikom ambitnych kryminałów.

- Mimbla, 15 lat

Za kolejny rewelacyjny kryminał dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

piątek, 19 października 2012

„Dziewczynka z majowymi kwiatkami” - Karin Wahlberg - recenzja


„Dziewczynka z majowymi kwiatkami” jest uważana za najlepszą część serii kryminałów napisanej przez szwedzką pisarkę Karin Wahlberg. Pisarka jest jedną z najbardziej uzdolnionych i poczytnych autorek literatury sensacyjnej. Wahlberg to prawdziwa mistrzyni kryminału, stopniowo buduje napięcie i powoli wprowadza kolejne wątki powieści, które sprawiają, że książka coraz bardziej wciąga. Chylę czoło przed autorką i tłumaczką.
Dziewczynka z majowymi kwiatkami - Karin Wahlberg

Głównymi bohaterami książki są szwedzcy policjanci, Claes Claesson i Louise (o swojsko brzmiącym nazwisku Jasinski) oraz współpracująca z nimi lekarka Veronika Lundborg. Wszystko zaczyna się… w pralni, w kamienicy, gdzie odnaleziona zostaje nieprzytomna, ciężko pobita starsza pani, mieszkanka budynku. Po dwóch dniach kobieta umiera, a policja nadal błądzi po omacku, bezskutecznie szukając sprawcy.

Do tego syn ofiary wyjeżdża na wakacje z żoną dzień przed śmiercią staruszki, kompletnie nie interesując się stanem jej zdrowia. Z relacji sąsiadów wynika, że ofiara była niesprawiającą problemów lokatorką o niebanalnej osobowości. Wszystko zmienia się, gdy policja znajduje w jej mieszkaniu kartonowe pudełko z intrygującą zawartością…

Kiedy wszystkie gazety rozpisują się na temat morderstwa staruszki, okazuje się, że w okolicy zaginęła jedenastoletnia dziewczynka, Viktoria. Trop policji prowadzi do… kamienicy, w której mieszkała zamordowana staruszka. Dziewczynka kilka dni przed zaginięciem sprzedawała tam tradycyjne majowe kwiatki. 

Jak zakończy się tragiczna historia Viktorii? 
Kto jest tajemniczym „mordercą z pralni”? 

Podejrzanych jest wielu, lecz każdy ma mocne alibi…

„Dziewczynka…” jest świetnym kryminałem, książka jest napisana pięknym, bogatym językiem. Wątki, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, splatają się w zaskakującą i wciągającą fabułę. Polecam wszystkim – książka jest naprawdę warta uwagi. Nie mogę się doczekać następnej części z tej serii!

- Mimbla, 15 lat

Za emocjonującą powieść dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

piątek, 12 października 2012

"Zaliczyć czwórkę" - Janet Evanovich - recenzja



Łowczyni nagród Stephanie Plum powraca w wielkiej formie! Pozornie banalne zlecenie doprowadzenia do sądu Maxime Nowicki, która nie dość, że ukradła samochód swojego chłopaka i zapadła się pod ziemię , to zaczyna sprawiać coraz więcej kłopotów. 

Stephanie Plum - Zaliczyć czwórkęMieszkanie Maxime jest od dłuższego czasu opuszczone, a wszyscy jej znajomi zgodnie odpowiadają, że oskarżona „wyjechała na wakacje”. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy były chłopak Maxime otrzymuje od niej dziwny list ze wskazówkami…. 

Co się stało z przeciętną dziewczyną z Trenton? 
I kim jest podążający jej śladem psychopata?

Steph jest bardzo złożoną postacią (lecz proszę się nie łudzić, Severusa Snape’a nie pobije…). Z jednej strony - mamy obraz femme fatale, której policjanci powierzają najbardziej niebezpieczne misje i która co chwilę chce kogoś zastrzelić. Z drugiej – młodą dziewczynę, która co tydzień chodzi na obiadki do rodziców, a kiedy wraca do małego mieszkanka, opowiada o całym dniu swojemu… chomikowi.

Oprócz Stephanie przez powieść przewija się mnóstwo barwnych i intrygujących postaci, takich jak Joe Morelli (stary przyjaciel łowczyni nagród), Sally Sweet (niespełniony rockman, nieustannie pobijający rekordy w liczbie przekleństw w jednym zdaniu) i Cukiereczek (grający w kapeli tłuściutki przyjaciel Sally).

Książka Janet Evanovich „Zaliczyć Czwórkę” to czwarta część przygód nieustraszonej Stephanie Plum. Muszę przyznać, że to świetna, lekka lektura na długie jesienne wieczory. Jest bardzo dobrze napisana, wciąga już od pierwszej strony. Intryga jest prowadzona konsekwentnie, akcja obfituje w nagłe zwroty a wszystko jest okraszone charakterystycznym dla pani Evanovich humorem. Będziecie umierać ze śmiechu!

- Mimbla, 15 lat

Fabryce Słów dziękuję za kolejne przygody Stephenie Plum.

czwartek, 20 września 2012

"Sekretne życie Rudolfa Hessa" - Stephen McGinty - recenzja


Szaleniec? Zdrajca? Czy autor realnego planu, który mógł zmienić losy drugiej wojny światowej? Takie pytania zadaje sobie Stephen McGinty, autor książki o Rudolfie Hessie, najbliższym współpracowniku Hitlera. Jego postać przez kilkadziesiąt lat była owiana tajemnicą. „Sekretne życie Rudolfa Hessa” nareszcie daje odpowiedzi na wiele pytań dotyczących jednego z najbardziej zaufanych i oddanych Hitlerowi ludzi. Dlaczego postać Hessa jest tak intrygująca?

Rankiem 11 maja 1941 roku Adolf Hitler otrzymuje wiadomość od Hessa. Jego zastępca swój list zaczyna tak: „Mój wodzu, kiedy otrzymasz ten list, będę w Anglii”. Dlaczego Hess, człowiek znający największe tajemnice Trzeciej Rzeszy, postanowił dobrowolnie udać się na teren wroga? Cofnijmy się w czasie o kilkanaście godzin…

O 17.45 Rudolf Hess wsiada do swojego Messerschmitta i startuje z lotniska, za cel podając Norwegię. Około godziny 23 jest już na wybrzeżu Szkocji. Podczas skoku ze spadochronem traci przytomność. Znajduje go szkocki rolnik i zabiera do swojego domu. Tam zdesperowany Niemiec prosi go, by natychmiast skontaktował go z brytyjskim arystokratą księciem Hamiltonem. 

Dlaczego Hess chce rozmawiać tylko z księciem? 
Co zaprowadziło go aż do Anglii? Szaleństwo? Czy chęć naprawienia błędów Hitlera?

Stephen McGinty dotarł do wielu nieznanych źródeł informacji o Hessie (m. in. stenogramów rozmów i listów do rodziny). Wszystkie informacje podaje rzetelnie, co sprawia, że książka jest bardzo autentyczna i doskonale się ją czyta. To gratka dla miłośników historii II wojny światowej i tajemnic!

- Mimbla, 15 lat

Za wartościową pozycję dziękuję Wydawnictwu Znak.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

"Nowa ziemia" - Julianna Baggott - recenzja


Wrażliwe osoby proszę o ominięcie tej recenzji i przejście do następnej!


Więc jednak zdecydowałeś się czytać?
Dobrze, robisz to na własną odpowiedzialność!

„Nowa ziemia” to pierwszy tom trylogii „Świat po Wybuchu”, napisanej przez jedną z najciekawszych i najbardziej uzdolnionych amerykańskich autorek, Juliannę Baggott. Akcja powieści dzieje się w post-apokaliptycznym świecie, w którym bomby nuklearne zniszczyły wszystko, co ludzkość dotąd znała. 

Wszystko z wyjątkiem Kopuły. Pod Kopułą żyją Czyści – ludzie, którzy schronili się tam przed wybuchem i nie zostali skażeni. Ci, którzy nie mieli tyle szczęścia by w odpowiednim momencie ukryć się w Kopule, zostali okropnie okaleczeni, poparzeni i zmutowani. W świecie poza Kopułą, mieszkają „ludzie” stopieni z przedmiotami, które w momencie wybuchu znajdowały się w ich pobliżu, połączeni na wieki z członkami własnej rodziny, inkrustowani szkłem z rozbitych okien… 

Na terenie zniszczonych wybuchem ziem grasują też Bestie, czyli kreatury, których ludzkie geny wymieszały się ze zwierzęcymi oraz Pyły – osoby na zawsze połączone z ziemią, atakujące każde żywe stworzenie, które znajdzie się na ich terenie. 

Dla mnie najbardziej przerażającym pomysłem są Grupony – zbiorowiska stopionych ze sobą ludzi, na przykład matek z niemowlakami. Brr.

W Kopule ludzie mają wszystko, czego potrzebują. Ich sterylny świat jest pozbawiony brzydoty i brutalności. Więc dlaczego jeden z dwójki głównych bohaterów, Partridge, postanawia uciec na zewnątrz?

Osiemnastolatek pragnie odejść od despotycznego i bezwzględnego ojca i szukać poza Kopułą swojej matki, która w chwili wybuchu bohatersko ratowała innych ludzi. Ojciec Partridge’a twierdzi, że jego żona nie żyje, lecz chłopak nie chce w to uwierzyć i wyrusza na poszukiwanie matki.

W świecie poza Kopułą, Partridge spotyka Pressię, szesnastolatkę, ukrywającą się przed członkami OPR, organizacji, która szkoli wszystkich, którzy ukończą szesnasty rok życia, na członków brutalnej armii zabijającej słabszych obywateli. Pressia nie zamierza poddać się OPR i dołącza do ruchu oporu, dowodzonego przez Bradwella, żywą legendę świata skażonego przez Wybuch. Kiedy Pressia przyprowadza do lidera ruchu oporu Partridge’a, nawet nie wyobraża sobie, jakie będzie to miało dla niej konsekwencje…

Książka Julianny Baggott jest niesamowitą podróżą w głąb post-apokaliptycznej krainy. Autorka wykreowała oryginalny, mroczny i poruszający świat, dopracowany do najmniejszego szczegółu. Brutalna rzeczywistość świata po wybuchu, wciąga i daje do myślenia. Zdecydowanym plusem powieści jest wartka akcja i barwni bohaterzy, tacy jak El Capitan i Helmud, zrośnięci bracia oraz główna bohaterka, Pressia. Książka na pewno spodoba się miłośnikom serii GONE. 

Polecam wszystkim, którzy będą na tyle odważni, żeby przeczytać „Nową ziemię”!

- Mimbla, 15 lat

Dziękuję Wydawnictwu Egmont, za kolejną fantastyczną książkę.