tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anna sakowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anna sakowicz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 marca 2018

"Na dnie duszy" - Anna Sakowicz - recenzja


Okładka książki Na dnie duszyOd kilku lat wśród literackich tematów pojawia się motyw dzienników. Niejednokrotnie bohaterka odnajduje pokryty kurzem pamiętnik spisany najczęściej ręką przodka i w ten sposób przenosi się w zamierzchłe lata. Jedni autorzy robią to lepiej, inni gorzej. Natomiast Anna Sakowicz robi to inaczej. Sprawdźcie jak :).

Babka Rozalia umarła. Rodzina zamiast rozpaczy odczuwa pewnego rodzaju ulgę. To nie była miła staruszka oczekująca na swoich bliskich z pachnącym ciastem drożdżowym i kubkiem aromatycznej herbaty. Wręcz przeciwnie. Była toksyczną, zgryźliwą, złośliwą jędzą, którą ani córka, ani wnuki nie wspominają najlepiej. Rozalia nie byłaby sobą, gdyby nawet po śmierci nie wtrąciła swoich przysłowiowych trzech groszy.

Zostawia testament, a w nim wiadomość, która wprawia wszystkich w osłupienie. Ponadto Indze, swojej wnuczce, przekazuje dzienniki, które spisała krótko przed śmiercią. Dzienniki i coś jeszcze… Od tego momentu życie rodziny wywraca się do góry nogami. Inga zatraca się w poznawaniu losów babki, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się w jej najbliższym otoczeniu, Paweł – jej brat zostaje owładnięty chęcią posiadania i prze do celu nie zwracając uwagi na najbliższych, a Donata – ich matka cierpi z powodu powracających wspomnień.

Intryga, którą uknuła staruszka ma jednak swój cel. I to niejeden. Przede wszystkim stara się, poprzez dzienniki, rzucić światło na fakt dlaczego była wredną matką i babką. Pragnie też zwrócić uwagę rodziny na to, co w życiu najważniejsze, a co tak łatwo zaprzepaścić.

Sakowicz dotknęła ważnego tematu – trudnego dzieciństwa niechcianego i niekochanego dziecka wychowującego się bez ojca i przez nieczułą matkę. Przypomina o tym, jak ogromny wpływ ma wychowanie, relacje rodzinne  na to kim i jacy jesteśmy w dorosłym życiu.

Autorka stworzyła portrety trzech pokoleń kobiet. Ekscentrycznej seniorki, Donaty jej córki dotkniętej nerwicą natręctw i Ingi, która nie potrafi się odciąć od rodzinnych problemów, przez co traci jej małżeństwo. Znaczącą postacią w tej powieści jest Paweł. Ten, jak mało kto działał mi na nerwy. O ile Rozalię można próbować jakoś tłumaczyć, to jego zachowanie jest po prostu podłe. Mam na myśli jego insynuacje, podżeganie rodziców przeciw siostrze czy parcie na pieniądze. Myślę, że jego postać spokojnie może posłużyć autorce jako temat na nową powieść.

W twórczości Sakowicz podoba mi się to, że każda jej powieść traktuje o czymś innym. Autorka nie wpadła w schemat, co niestety nie udało się kilku innym polskim pisarkom. Dlatego tym bardziej zachęcam do zapoznania się ze wszystkimi utworami, które wyszły spod pióra Anny Sakowicz.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

"Już nie uciekam" - Anna Sakowicz - recenzja

Okładka książki Już nie uciekamPisarstwo Anny Sakowicz poznałam czytając „Szepty dzieciństwa”, (która podobała mi się ogromnie) oraz „Niedomówienia”, (która w moim odczuciu była dobra, ale nie rewelacyjna). Nie wiedziałam więc czego się spodziewać przystępując do lektury „Już nie uciekam”. Okazało się, że to trzecia część trylogii kociewskiej, czego w najmniejszym stopniu nie odczułam. W losy Joanny zatopiłam się całkowicie, mimo że nie czytałam 2 poprzednich części.

Główna bohaterka jest kobietą z krwi i kości. Sprzedaje mieszkanie, przeprowadza się na Kociewie i realizuje marzenia o swojej kawiarni. Ponadto pomaga chorym dzieciom w hospicjum, znajduje czas na pisanie bajek, wychowuje nastolatkę, toczy boje z toksyczną matką, a jakby tego było mało – przeżywa miłosne rozterki.

Szczerze mówiąc po książkę sięgnęłam „od niechcenia”, przez zupełny przypadek. Dlatego tym większy mój zachwyt. Spędziłam uroczo wiosenny dzień (który wiosenny był tylko z nazwy, gdyż za oknem śnieg i plucha), pod kocykiem, z książką która dostarczyła mi całej masy wrażeń. Był śmiech i łzy. Autorka rewelacyjnie radzi sobie z żonglowaniem ludzkimi emocjami. Sceny z ciocią Zosia i panią Jadzią – majstersztyk. Taką staruszką jak one dwie pragnę zostać w przyszłości :). Sceny z hospicjum rozkładają na łopatki. Dosłownie.

„Już nie uciekam”, to książka wielowątkowa. Po pierwsze opowiada o kobiecie, która już nie ucieka, ale dogania swoje marzenia, bierze się z życiem za bary. Podejmuje trudne decyzje o zmianie miejsca w życiu. Nie jest to proste i nie przychodzi ot, tak sobie. Potrzeba do tego odwagi. Po drugie Anna Sakowicz pokazuje nam, że warto zaryzykować czy to w miłości czy w życiu zawodowym. Nie zawsze przysłowiowe „ciepłe kapcie” są dla nas najlepsze. Szczęście będzie bardziej smakować, jeśli przyjdzie nam o nie trochę zawalczyć. Będzie pyszniejsze, jeśli będziemy musieli na nie chwilę poczekać niekoniecznie zadowalając się tym, co przyszło łatwiej i co, wg bliskich nam osób, jest dla nas dobre. Dobre dla nich, ale czy dla nas?. Po trzecie Joanna potrafi dawać siebie innym. Mam na myśli hospicjum. Mimo iż cierpi z małymi pacjentami, odwiedza ich, by ulżyć często tragicznemu losowi.

To książka, którą po prostu dobrze się czytało. Styl Anny Sakowicz bardzo mi odpowiada. Są książki, z którymi się męczymy, albo nas nudzą czy denerwują. Tutaj wszystko było super. Nic mi nie zgrzytało. Dialogi perfekcyjne, kreacja bohaterów ciekawa, fabuła wciągająca. Sprawiło to, że z pewnością przeczytam poprzednie części. Nie cierpię czytać książek od końca, ale dla tego cyklu zrobię wyjątek:).

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Szara Godzina.