tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

"Dżentelmen w Moskwie'' - Amor Towles - recenzja


Okładka książki Dżentelmen w MoskwieHrabia Aleksander Rostow to dżentelmen w każdym calu. Nawet w obliczu nieszczęścia potrafi zachować zimną krew, a przede wszystkim klasę.

W 1922 hrabia zostaje skazany na dożywotni pobyt w luksusowym hotelu Metropol. Wszystko przez jeden wiersz o nieodpowiedniej treści... Biorąc pod uwagę, jak burzliwy był to czas w Rosji, z pozoru może wydawać się, że to lekka kara. A  jednak... 

Jak długo można pozostawać w tych samych ścianach? Poruszać po tych samych korytarzach? Jak długo człowiek może tak żyć, nie tracąc przy okazji sensu samego życia?

Aleksander za wszelką cenę próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości i nie stracić rezonu. Z trudem udaje mu się zbudować namiastkę nowego życia, przez okno obserwując zmieniającą się Rosję. To jego przyjaciele i goście hotelowi dają mu wgląd na wydarzenia rozgrywające się na arenie międzynarodowej. I choć chwilami wydaje się, że świat na zewnątrz się rozpada, hrabia trwa, niezmiennie pozostając dżentelmenem.

Jak Aleksander ułoży swoje życie?
Czy uda mu się wydostać ze złotej klatki?
Jak zmieni się kraj przez wszystkie lata więzienia?
Zapraszam w niezwykłą podróż w głąb Rosji...

Amor Towles był doradcą inwestycyjnym. Zdecydował się jednak na porzucenie tej pracy na rzecz pisarstwa. I z całą pewnością była to dobra decyzja. Jego pierwsza powieść ,,Dobre wychowanie'' okazała się prawdziwym sukcesem. Nie miałam przyjemności zapoznać się z tą pozycją, ale po ,,Dżentelmenie w Moskwie'' mogę bez wahania stwierdzić, że Amor Towles to pisarz niebanalny, na którego nowe pomysły trzeba i należy czekać.

,,Dżentelmen...'' może z pozoru wydawać się powieścią trudną do przebrnięcia ze względu na grubość (ponad 500 stron). Zapewniam jednak, że w czasie lektury zapragniecie by książka stała się jeszcze dłuższa.

Najpierw warto wspomnieć o wspaniałej oprawie graficznej, która z pewnością zachęca czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Sama historia hrabiego urzeka i oczarowuje. Każde słowo w tej książce ma znaczenie, nakreśla nam bowiem niezwykły obraz zmieniającej się Rosji. Postacie są wyraźnie zarysowane, każda ze swoją przeszłością i niepewną przyszłością. Fabuła wciąga, czytelnik bez reszty zatraca się w magicznej rzeczywistości Metropolu. Ta książka ma po prostu to ,,coś''. Niezwykły czynnik, który zachwyca, przyciąga i świadczy o wyjątkowości powieści. Taki właśnie jest ,,Dżentelmen w Moskwie''. Uważam, że to pozycja obowiązkowa. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Mam tylko jedną radę. Nie śpieszcie się z czytaniem. Smakujcie każde słowo, by lepiej docenić kunszt literacki Amora Towlesa.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

piątek, 6 kwietnia 2018

,,To, co widzę bez ciebie'' - Peter Bognanni - recenzja


Okładka książki To, co widzę bez ciebiePoznajcie Tess.
Tess ma dopiero 17 lat.
Parę miesięcy temu jedna impreza zmieniła jej życie. To właśnie tam poznała Jonaha - bostońskiego studenta. Podświadomie wyczuła w nim pokrewną duszę i nie myliła się. Jednak między Iowa (miejsce, w którym uczy się Tess) a Bostonem jest parę dobrych kilometrów. Stąd też Jonah i Tess zaczęli wymieniać się wiadomościami...Tweety, maile, smsy - wszystko, codziennie, szczerze. Z każdą kolejną wiadomością poznawali się coraz lepiej. Mijały miesiące, w czasie których zaczęli nawet nieśmiało planować wspólne wypady i wyjazdy.

Do czasu.

Do momentu w którym Tess dowiedziała się, że Jonah popełnił samobójstwo.

Cały świat dziewczyny rozpada się na kawałki. Nie rozumie - jak to możliwe, że osoba z którą rozmawiała codziennie od paru miesięcy, robi coś takiego? Nie może się pozbierać i w końcu podejmuje trudną decyzję o porzuceniu szkoły z internatem i przeprowadzce do szalonego ojca, prowadzącego firmę pogrzebową.

Czy Tess pozbiera się po stracie Jonaha?
Czy uda jej się zrozumieć powody jego dramatycznej decyzji?
Czy odpowiedzi na te pytania są w ogóle możliwe?
Nie odpowiem na żadne z tych pytań...

Peter Bognanni w swojej powieści chciał przekazać coś więcej. To nie miała być i nie jest zwykła książka dla nastolatków. Poruszane są w niej niezwykle trudne tematy takie jak przemijanie, radzenie sobie ze stratą i wreszcie najtrudniejszy jakim jest samobójstwo. Muszę przyznać, że poradził sobie bardzo dobrze. Dobrze wykreowane postacie, ciekawa fabuła i nie omijanie trudnych tematów - to największe plusy tej powieści. Co jest minusem? Cóż...Po tym gdy na rynku czytelniczym pojawiły się takie tytuły jak ,,Trzynaście powodów'' czy ,,Wszystkie jasne miejsca'' okazuje się, że ,,To, co widzę bez ciebie'' nie wyróżnia się zbytnio na ich tle. Staje się po prostu jedną z wielu. Mimo wszystko, uważam, że warto zapoznać się z tą książką. I może w biegu codziennego życia przystanąć na chwilę, docenić to, co się ma i osoby wokół nas...

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

czwartek, 5 kwietnia 2018

,,Robin Graficiarz'' - Muriel ZÜrcher - recenzja


Robin Graficiarz - Zurcher Muriel,,Chłopak kończył wspinaczkę. Stanął na rynnie i zaczął obmacywać dach powyżej załamania. (...) I właśnie wtedy rynna się zarwała.
Sam poczuł, że spada. Stało się to tak nagle, że jego płuca skurczyły się z trwogi i chłopak czknął. Stracił wszelki kontakt z rzeczywistością (...).''

Paryż ma kłopoty. Oto na jego ulicach rozpanoszył się tajemniczy przestępca, który nocami szpeci budynki miasta. Chociaż to, czy szpeci, to akurat kwestia sporna. Dość, że policja ma spore nieprzyjemności związane z niemożnością schwytania tego śmiałka.

Sam to właśnie ów poszukiwany. W czasie jednej z wizyt na komisariacie (tak, w komisariacie) przyczepia się do niego dziewczynka.

Czy utrudni mu ona wykonanie wszystkich zaplanowanych graffiti?
Może jej pojawienie się stanie się początkiem końca?
Przekonajcie się sami.

Muszę przyznać, że prostota tej książki urzekła mnie. Ciekawi bohaterowie, niebanalne historie, a przede wszystkim niezwykle lekki język - to największe zalety ,,Robina Graficiarza''. Sądzę, że jest to świetna, niezwykle inspirująca książka dla dzieci (a może i dla dorosłych? ), po którą warto sięgnąć. Poruszy niejedno serce, a z pewnością rozbudzi wyobraźnię wszystkich czytelników.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Polarny Lis. 

środa, 4 kwietnia 2018

,,Serce meduzy'' - Ali Benjamin - recenzja


Okładka książki Serce meduzy,,Pani Turton mówi, że jeśli jakaś osoba dożyje osiemdziesiątych urodzin, to jej serce zabije trzy miliardy razy. Rozmyślałam o tym, starając się jakoś wyobrazić tak wielką liczbę. Całe trzy miliardy. Trzy miliardy godzin temu nawet nie było człowieka. (...) Trzy miliardy lat wstecz i życie jako takie praktycznie nie istniało. A twoje serce pracuje bez przerwy, uderzenie za uderzeniem, aż wykona te swoje trzy miliardy uderzeń.
O ile będziesz żyć tak długo.''

Nikt z nas nie wie, jak długo będzie żył.
Nikt nie wie, który dzień będzie jego ostatnim.

Franny też tego nie wiedziała i odeszła z tego świata mając zaledwie dwanaście lat.

Zuza była jej najlepszą przyjaciółką, z naciskiem na była. Rozstały się w nie najlepszych okolicznościach.  A tak właściwie, w fatalnych. Zuza miała nadzieję, że po wakacjach uda jej się może pogodzić z Franny... Ale wakacje przyniosły niespodziewaną wiadomość o odejściu Franny. Zuza radzi sobie jak może, ale to oznacza, że jeszcze bardziej zamyka się w sobie. Nigdy nie była zbyt towarzyska, zawsze nieco z boku, wyalienowana. W tym momencie Zuza przestaje się odzywać. Tak po prostu przestaje mówić. Za dużo mówimy. Przez to czasami nasze słowa tracą moc.

Zula nie może uwierzyć w utonięcie Franny, świetnej, silnej pływaczki. Jak to możliwe? Coś nie daje jej spokoju. Chyba że...Coś innego ją unieruchomiło.
Coś śmiertelnie niebezpiecznego.
Na przykład meduza.

Tak rozpoczyna się niezwykła fascynacja meduzami, która doprowadzi dziewczynkę do zaskakujących wniosków.

Czy Zula pozbiera się po śmierci Franny i udowodni swoje racje?

Zapraszam do ,,Serca meduzy''.

Temat śmierci nie jest łatwy, a już zwłaszcza w książkach dla młodszych czytelników. Ali Benjamin w lekki sposób przedstawiła niezwykłą historię dwunastoletniej Zuzy, która próbuje uporać się ze stratą bliskiej osoby. Historię poznajemy na dwóch płaszczyznach czasowych - teraźniejszości, skupionej wokół badań nad meduzami i przeszłości. Dzięki opowieści o wcześniejszych wydarzeniach czytelnik poznaje przebieg przyjaźni Zuzy z Franny, a także jak się zakończyła. To daje nam pełny obraz życia i tragedii dziewczynki.

Uważam, że jest to mądra i inspirująca książka, którą warto podsunąć młodszym czytelnikom, choć być może i starszym przypadnie do gustu. Obiło mi się o uszy, że możliwa jest ekranizacja tej powieści i myślę, że to mógłby być strzał w dziesiątkę.  Trzymam kciuki za ten projekt!

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. 

czwartek, 8 marca 2018

,,Graffiti moon”- Cath Crowley – recenzja


Okładka książki Graffiti MoonCath Crowley to autorka, która na swoim koncie ma już wiele bestsellerów, takich jak na przykład ,,Słowa w ciemnym błękicie”, a jej najnowsza książka pod tytułem ,,Graffiti moon” również zyskała to miano, a ponadto zdobyła sześć prestiżowych nagród.

Książka opowiada przede wszystkim o romantycznej, długo wyczekiwanej miłości wśród nastolatków. Główna bohaterka - Lucy jest w stu procentach artystką, która realizuje się w pracowni szklarskiej, gdzie przygotowuje swoje portfolio. Jako niezwykle utalentowanej, ale jednocześnie młodej dziewczynie do pełni szczęścia brakuje tylko miłości. Jednakże jest ona przekonana, że nikt nie jest w stanie skraść jej serca oprócz Shadowa - miejscowego grafficiarza, którego tak naprawdę nie zna osobiście, gdyż chłopak wszystkie swoje prace wykonuje w tajemnicy i oczywiście pod pseudonimem artystycznym. Przemawia o niej jednak to, co mężczyzna pokazuje w swoich pracach i to, jakie uczucia płyną prosto z nich. Dostrzega w nich naprawdę wrażliwego i empatycznego człowieka i ma nadzieję, że ją pokocha za to kim jest. Lucy jest bardzo zdeterminowana, żeby go poznać i pewnej nocy postanawia go szukać, wraz ze swoimi przyjaciółkami i dwoma kolegami z ich szkoły: Leo i Edem , którzy skrywają jedną, niezwykle ważna tajemnicę. 

Czy bohaterce uda się ją odkryć? 
A jeśli tak, to  jaki sposób wpłynie na jej postrzeganie miłości? 

Tego nie mogę Wam zdradzić, jednakże z całą pewnością poszukiwania Shadowa przybiorą dość nieoczekiwany bieg. Z całą pewnością nie będzie można się przy nich nudzić. Dodatkowo całą akcję wzbogacają opisy graffiti, porozsiewanego po całym mieście i przytoczone fragmenty, w których na temat swoich prac wypowiada się sam Shadow.

Akcja całej książki w dość nietypowy sposób rozgrywa się w ciągu jednej nocy, która zmieni w życiu bohaterów niemalże wszystko. Ponadto, jak wiadomo, noc sprzyja rozwojowi uczuć i szczerym wyznaniom, co czyni całą historię niezwykle romantyczną i wzruszającą. 

Serdecznie polecam tą  książkę wszystkim, pragnącym przeczytać lekką i pogodna książkę o dość niezwykłej przygodzie dwojga młodych ludzi. Szczególnie powinna się ona spodobać amatorom sztuki, którym dodatkową przyjemność sprawi aspekt artystyczny. w subtelny sposób przeplata on jcałą powieść.

Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

piątek, 2 marca 2018

"Na dnie duszy" - Anna Sakowicz - recenzja


Okładka książki Na dnie duszyOd kilku lat wśród literackich tematów pojawia się motyw dzienników. Niejednokrotnie bohaterka odnajduje pokryty kurzem pamiętnik spisany najczęściej ręką przodka i w ten sposób przenosi się w zamierzchłe lata. Jedni autorzy robią to lepiej, inni gorzej. Natomiast Anna Sakowicz robi to inaczej. Sprawdźcie jak :).

Babka Rozalia umarła. Rodzina zamiast rozpaczy odczuwa pewnego rodzaju ulgę. To nie była miła staruszka oczekująca na swoich bliskich z pachnącym ciastem drożdżowym i kubkiem aromatycznej herbaty. Wręcz przeciwnie. Była toksyczną, zgryźliwą, złośliwą jędzą, którą ani córka, ani wnuki nie wspominają najlepiej. Rozalia nie byłaby sobą, gdyby nawet po śmierci nie wtrąciła swoich przysłowiowych trzech groszy.

Zostawia testament, a w nim wiadomość, która wprawia wszystkich w osłupienie. Ponadto Indze, swojej wnuczce, przekazuje dzienniki, które spisała krótko przed śmiercią. Dzienniki i coś jeszcze… Od tego momentu życie rodziny wywraca się do góry nogami. Inga zatraca się w poznawaniu losów babki, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się w jej najbliższym otoczeniu, Paweł – jej brat zostaje owładnięty chęcią posiadania i prze do celu nie zwracając uwagi na najbliższych, a Donata – ich matka cierpi z powodu powracających wspomnień.

Intryga, którą uknuła staruszka ma jednak swój cel. I to niejeden. Przede wszystkim stara się, poprzez dzienniki, rzucić światło na fakt dlaczego była wredną matką i babką. Pragnie też zwrócić uwagę rodziny na to, co w życiu najważniejsze, a co tak łatwo zaprzepaścić.

Sakowicz dotknęła ważnego tematu – trudnego dzieciństwa niechcianego i niekochanego dziecka wychowującego się bez ojca i przez nieczułą matkę. Przypomina o tym, jak ogromny wpływ ma wychowanie, relacje rodzinne  na to kim i jacy jesteśmy w dorosłym życiu.

Autorka stworzyła portrety trzech pokoleń kobiet. Ekscentrycznej seniorki, Donaty jej córki dotkniętej nerwicą natręctw i Ingi, która nie potrafi się odciąć od rodzinnych problemów, przez co traci jej małżeństwo. Znaczącą postacią w tej powieści jest Paweł. Ten, jak mało kto działał mi na nerwy. O ile Rozalię można próbować jakoś tłumaczyć, to jego zachowanie jest po prostu podłe. Mam na myśli jego insynuacje, podżeganie rodziców przeciw siostrze czy parcie na pieniądze. Myślę, że jego postać spokojnie może posłużyć autorce jako temat na nową powieść.

W twórczości Sakowicz podoba mi się to, że każda jej powieść traktuje o czymś innym. Autorka nie wpadła w schemat, co niestety nie udało się kilku innym polskim pisarkom. Dlatego tym bardziej zachęcam do zapoznania się ze wszystkimi utworami, które wyszły spod pióra Anny Sakowicz.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

środa, 28 lutego 2018

,,Zostań do rana'' - Agnieszka Krakowiak - Kondracka - recenzja


Okładka książki Zostań do ranaBaśka do niedawna prowadziła całkiem spokojne, poukładane życie u boku ukochanego męża Andrzeja. To właśnie pod wpływem miłości swojego życia zdecydowała się na wyprowadzkę z Warszawy i zamieszkanie w miejscowości o dużo mówiącej nazwie Doły. Wydawało się, że wystarczą sobie nawzajem...Tak, właściwie Baśka była o tym przekonana. Aż do momentu, w którym na jaw wyszedł romans Andrzeja. I życie Basi się nieco posypało.

Została sama w wielkim domu, ze złamanym sercem i coraz mniejszymi funduszami. Co jakiś czas, wewnętrzny instynkt, każe jej przyjmować pod swój dach kolejne zwierzęta - tak jak one porzucone i niekochane. To na nie może przelać swoje uczucie, to w nich może ukoić swój ból.

A jednak mieszkając samemu i próbując być złotą rączką, nie zawsze wszystko wychodzi. Boleśnie przekonuje się o tym Basia, przy okazji łamiąc sobie nogę. To staje się początkiem nowych wyznań, ale i znajomości...

Czy Basia zdoła poukładać swoje życie na nowo?
Czy znajdzie w nim miejsce na nowe uczucie?
Czy połamane serce da się poskładać na nowo?
Odpowiedzi nie są takie oczywiste...

Agnieszka Krakowiak- Kondracka bardzo zgrabnie przedstawiła historię Baśki - już rozwódki, na nowo układającej sobie życie. Pisze lekko, dobrze się ją czyta. Sama opowieść nie jest zbyt wymagająca - należy do tych książek, które można spokojnie czytać w autobusie czy w kolejce do lekarza. Nie trzeba się za bardzo skupiać, a bardzo przyjemnie się czyta. Jednym słowem, lektura na odprężenie, dobrze napisana i z ciekawą, może odrobinę nierealistycznym zakończeniem. Ale kto z nas nie lubi marzyć?

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

wtorek, 27 lutego 2018

,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?'' - Agnieszka Mielech - recenzja


Okładka książki Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?,,Psy czy koty?'' to kolejna powieść z serii ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn.''. Tym razem paczka przyjaciół wraz z jednym Superchłopakiem wracają nad morze. Tym razem jednak będzie to bardzo szczególny czas - Emi będzie obchodzić swoje urodziny! Oznacza to wiele atrakcji i niespodzianek, jednak dziewczynka najbardziej marzy o swoim własnym pupilu - psie rasy Cavalier King Charles Spaniel.

Czy marzenie Emi się spełni?
Czy dzieciaki na pewno wiedzą, co oznacza posiadanie zwierzaka?
A wreszcie, czy uda im się rozstrzygnąć odwieczny spór: psy czy koty?

To wszystko i więcej w powieści ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?''.

Agnieszka Mielech z pewnością nie jest nowicjuszką, jeśli chodzi o tworzenie książek dla dzieci. Pisze lekkim piórem, z humorem i znakomicie wplata różne ciekawe zwroty i powiedzonka, np. ,,Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle''. Jednak wszystkie tego typu wyrażenia są podkreślone wielkimi literami, co według mnie trochę przeszkadza w lekturze, choć z drugiej strony zapewne ułatwia dzieciom łatwiejsze wyłapanie trudniejszych słów z tekstu. Coś za coś.  

Uważam, że jest to książka w sam raz dla dzieci, choć może bardziej dla dziewczynek niż chłopców. Wydaje mi się, że dla dziewięciolatki, dziesięciolatki będzie w sam raz i zachęci ją do dalszej przygody z literaturą, a o to przecież chodzi.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

poniedziałek, 26 lutego 2018

"48 tygodni" - Magdalena Kordel - recenzja


Okładka książki 48 tygodniMagdalena Kordel jest znaną i cenioną autorką powieści skierowanych głównie do kobiet. ,,48 tygodni'' jest pierwszą jej książką, z którą się zetknęłam. Już na samym początku przyznaję, że akurat ta opowieść nie zachęciła mnie zbytnio do zainteresowania się twórczością samej autorki.

Poznajemy Nataszę - nieco szaloną dwudziestoparolatkę, która zdążyła już wyjść za mąż, urodzić dziecko i odchować je na tyle, by móc wrócić na studia i do normalnej pracy. To oczywiście przysporzy głównej bohaterce jeszcze więcej wyzwań, z których wyniknie nie jedna przygoda. Do tego wszystkiego nie należy zapominać o najlepszej przyjaciółce Nataszy, która jej potrzebuje, rodzicach, którzy sami nie mogąc się dogadać, bez oporów zwracają się do swej córki o pomoc, a także nieco za częstej obecności byłej dziewczyny męża - Sylwii. Oj, nie może wyjść z tego nic dobrego!

Jak główna bohaterka poradzi sobie z rosnącą listą problemów do rozwiązania?
Czy jej plany się powiodą?
Odpowiedzi znajdują się w książce...

Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to przede wszystkim grubość i czcionka. Powieść nie ma nawet 250 stron, a czcionka jest dość duża. Sprawia to niezbyt dobre wrażenie, jakoby autorka chciała po prostu zapełnić określoną liczbę stron, nieważne czym. Z drugiej strony może to jednak stanowić ułatwienie dla osób starszych sięgających po ten tytuł. Na mnie osobiście nie zrobiło to dobrego wrażenia.

Od razu podkreślę, że nie jestem wielką fanką tego typu powieści. Jest to literatura lekka, przy której nie trzeba się za bardzo wysilać. Ten rodzaj książki, po którą sięgamy, gdy chcemy się odprężyć po całym dniu ciężkiej, umysłowej pracy. Innymi słowami, powieść na raz.  Raz przeczytamy i odłożymy na bok. Dlatego właśnie zdecydowanie mogę polecić ,,48 tygodni'' jako niezobowiązującą lekturę, niewymagającą myślenia. Myślę jednak, że tego typu powieść lepiej wypożyczyć z biblioteki, niż kupować tylko po to, by przeczytać raz.

Jestem natomiast bardzo ciekawa odczuć innych czytelników odnośnie tej powieści. Czy Wasze opinie są podobne?

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

poniedziałek, 5 lutego 2018

"Hotel Pod Jemiołą" - Richard Paul Evans - recenzja

Okładka książki Hotel pod jemiołą"Hotel Pod Jemiołą” autorstwa Richarda Paula Evansa to książka, na raz, do przeczytania w jeden wieczór. Niezbyt wymagający, lekki romans w świątecznym klimacie. Prosta fabuła, przeciętne postacie, przewidywalne zakończenie… Czy jest jednak coś, co wyróżnia tę powieść z tłumu podobnych do siebie, niemalże identycznych książek?

Powieść jest bardzo przyjemna w odbiorze, ale nie można powiedzieć, że jest w jakikolwiek sposób ambitna. Ciepła opowieść o miłości z wiarą w lepsze jutro i bożonarodzeniowym klimatem. Niezbyt oryginalna, aczkolwiek niegłupia i wywołująca uśmiech na twarzy. Jeśli nie będzie się od niej dużo wymagać, tylko podejdzie do niej z dystansem, można się miło zaskoczyć.

Na kartach powieści poznajemy główną bohaterkę – Kimberly wokół, której toczy się cała akcja. Dziewczyna nigdy nie miała w życiu lekko. Ma na swoim koncie dużo nieudanych związków. W bardzo młodym wieku straciła matę. Coraz trudniej jest jej uwierzyć w to, że kiedykolwiek jeszcze będzie szczęśliwa. Chwyta się ostatniej deski ratunku i dzięki pomocy swojego ojca postanawia spełnić, dotąd głęboko skrywane, marzenie o zostaniu pisarką. 

W tytułowym hotelu „Pod Jemiołą” organizowany jest kurs dla początkujących pisarzy, na którym pojawi się jej ulubiony autor. Bohaterka marzy o sukcesie związanym z wydaniem swojej pierwszej powieści. Na miejscu Kimberly poznaje inne osoby biorące udział w kursie, w tym tajemniczego Zeke’a. To spotkanie okazuje się początkiem ogromnych zmian w życiu bohaterki. Przez całą powieść nurtuje nas pytanie, czy Kimberly w końcu otrzyma swoje szczęśliwe zakończenie?

Jak już wyżej wspomniałam, książka nie należy do gatunku tych ambitnych. Jednak pewne rzeczy rażą w oczy mimo to. Kreacja bohaterów raczej nie zachwyca, a szczególnie postać głównej bohaterki – Kimberly. Autor próbuje nas do niej przekonać od początku książki, pokazując nam niezbyt kolorową przeszłość dziewczyny. Normalnie czytelnik powinien czuć współczucie i jednocześnie w jakiś sposób być do niej pozytywnie nastawiony, ale charakter bohaterki skutecznie mu to utrudnia. Bohaterka jest wyjątkowo niezdecydowana, nie wie, czego tak naprawdę chce, podejmuje głupie, nieprzemyślane decyzje, momentami bywa strasznie dziecinna i jest bardzo jałowa, niemalże nudna. Bezskutecznie próbowałam znaleźć coś, za co byłabym w stanie ją polubić. Lepiej wypada za to Zeke. Nie jest tak strasznie irytujący, ale przez całą książkę nie byłam w stanie wyzbyć się wrażenia, że jest za bardzo idealny – bez jakiejkolwiek skazy.

Do plusów książki mogłabym zaliczyć opisy. Muszę przyznać, że autor fantastycznie przenosi czytelnika w zimowy, świąteczny klimat. W moim przypadku książka nie była raczej taką, od której nie mogłam się oderwać, ale akcja płynęła wartko i nie nudziłam się podczas czytania. Duża czcionka i krótkie rozdziały sprawiają, że powieść czyta się jeszcze szybciej.

,,Hotel Pod Jemiołą’’ zdecydowanie nie jest złą książką. Ma swoje wady, ale cała fabuła, mimo iż mało oryginalna nie jest głupia. Myślę, że spodobałaby się osobom, które lubią lekkie romanse do przeczytania w jeden wieczór.


Olivka, 16 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

piątek, 26 stycznia 2018

"DIY Żyj pięknie!" - recenzja

DIY Żyj pięknie! to zbiór 70 tutoriali dosłownie od A do Z. Zaliczają się one do kategorii:

- Drobne podarunki dla każdego
- Domowe zacisze
- Dzieciaki
- Impreza
- Moda i przeróbki
- Uroda
- Wyjątkowe okazje i święta


Instrukcje są proste i przejrzyste, ukazane na zdjęciach krok po kroku, które zdecydowanie pomagają w tworzeniu. Niektóre z nich są idealne do zajęcia czasu dzieciom!

Pomysły są naprawdę ciekawe i muszę przyznać że wypróbowałam parę z nich. Sposoby ukazane w książce mogą również inspirować do stworzenia swoich interpretacji bazując na oryginale.
Książka, mimo że pięknie wydana, jest dość masywna – gruba oprawa i ponad 300 stron treści sprawia że niełatwo jest ją ze sobą gdziekolwiek zabrać.

Polecam tę lekturę każdemu kto chce dodać coś nowego do wyglądu swojego otoczenia!
[Osobiście polecam bułeczki w kształcie króliczków i pralinki z ciastek. ;)  ]

Dla początkujących rękodzielników jest to pozycja obowiązkowa. Z pewnością znajdą tutaj wiele pomysłów i inspiracji do wykorzystania. To książka, która powinna się znaleźć na półce każdego z nich.

Patronem wydania jest DaWanda - internetowa platforma z prezentami, produktami handmade i pomysłami DIY. Umożliwia ona twórcom oraz pasjonatom rękodzieła dzielenie się swoją pasją i zarabianiem na niej.

Sylf, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

poniedziałek, 22 stycznia 2018

„Wasz wymarzony dzień” – Anna Dąbrowska, Kamila Romanow – recenzja

Okładka książki Wasz wymarzony dzień. Jak zorganizować idealny ślub i wesele z klasą„Wasz wymarzony dzień” to tylko część tytułu, którą możemy znaleźć na okładce książki. Pozostała brzmi: „Jak zorganizować idealny ślub i wesele z klasą, a przy tym nie paść ze zmęczenia, zachwycić wszystkich i zapamiętać te chwile na zawsze”. Autorki dzielnie tłumaczą wiele kwestii dotyczących szeroko pojętej ślubnej tematyki i udzielają wskazówek, jak przygotować się do tego jednego z najważniejszych dni w życiu.

Treść podzielona jest na rozdziały uszeregowane zgodnie z kolejnością przygotowań. W każdym rozdziale wyróżnione są mniejsze kwestie, dodatkowo pojawiają się odpowiedzi na zadawane przez narzeczonych pytania. Tak przejrzyście skonstruowana struktura pozwala bardzo szybko znaleźć nawet pojedynczy temat, na którym akurat chcemy się skupić, np. przygotowanie zaproszeń, czy rozliczenia z firmą cateringową. W książce przeczytamy między innymi, jak ogłosić zaręczyny, co należy ująć w budżecie, kogo zaprosić, jak wygląda błogosławieństwo rodziców, jakie czytania wybrać na ślubną Eucharystię, czym kierować się podczas organizacji ceremonii świeckiej, jak usadzić przy stole gości i dziękować im za przybycie. Można powiedzieć, że jest to kompleksowy „ślubny podręcznik”, który pomoże nam o wszystkim pamiętać i zwrócić uwagę na rzeczy, o których sami, możliwe, że nawet byśmy nie pomyśleli. Duży plus dla Autorek za nacisk, jaki kładą na współpracę i komunikację między narzeczonymi i potrzebę wzajemnego dialogu jako podstawę przygotowania pięknej uroczystości.

Do mojego ślubu zostało już niecałe pół roku, więc sięgając po tę książkę, miałam już z Narzeczonym wiele rzeczy zaplanowanych i przygotowanych, jednak mimo wszystko znalazłam w niej bardzo dużo cennych wskazówek. Nawet jeżeli część spraw zdecydujemy się zorganizować po swojemu, na pewno warto wiedzieć, co w danych kwestiach mówią zasady savoir-vivre'u. 

Myślę, że książka jest bardzo praktyczna i pomocna, pozwala uporządkować wiele spraw związanych ze ślubem i weselem w sposób taktowny i zorganizowany i faktycznie nie paść przy tym ze zmęczenia. Dodatkowo jest naprawdę pięknie i bardzo przejrzyście wydana, najzwyczajniej w świecie mówiąc „cieszy oko”. Zdecydowanie warto sięgnąć po nią w okresie narzeczeńskim, a nawet wcześniej, wiedząc że w razie jakiejś kłopotliwej sytuacji, z dużym prawdopodobieństwem, odpowiedzi znajdziemy właśnie w tej książce, zebrane w jednym miejscu, a nie będziemy musieli „przekopać” połowy internetu, żeby znaleźć potrzebne nam informacje :)


Polecam!
Marta

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.