tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżnicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżnicza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 maja 2017

''Nela i skarby Karaibów'' - recenzja

Okładka książki Nela i skarby KaraibówNela Mała Reporterka to zaledwie jedenastoletnia, młoda podróżniczka. Dziewczynka jest autorką dziecięcych książek podróżniczych i posiada swój własny program telewizyjny. Dotychczas ukazało się sześć książek małej łowczyni przygód, w tym "10 Niesamowitych przygód Neli", "Nela na 3 kontynentach. Podróże w nieznane", "Nela i tajemnice świata", "Nela na tropie przygód", "Śladami Neli. Przez dżunglę, morza i oceany", "Nela na kole podbiegunowym", oraz siódma, najnowsza - ''Nela i skarby Karaibów''. Mała Reporterka po raz kolejny zaskakuje i zabiera czytelnika w fantastyczną przygodę w odległe zakątki Morza Karaibskiego.

''Nela i skarby Karaibów'' to podzielona na 9 rozdziałów książka podróżnicza opowiadająca o intrygujących Karaibach. Razem z Nelą możemy poszukiwać ukrytych skarbów na dnie morza i odkrywać jego wspaniałe tajemnice. Autorka zabiera nas w podróż do Ameryki śladami Krzysztofa Kolumba. Opowiada o Indianach i ich rysunkach w jaskiniach. Przestrzega czytelnika przed groźnymi piratami oraz snuje legendy o zatopionych galeonach i kosztownościach znajdujących się na ich pokładzie. Dzięki Młodej Reporterce możemy poznać wiele gatunków egzotycznych zwierząt, rozmaite, barwne rośliny, a nawet gwiezdne konstelacje.

Książka jest pisana lekkim i prostym językiem, dzięki czemu czyta się ją bardzo szybko. Zawiera ona bardzo dużo informacji odnośnie podróży dziewczynki, ale są one przedstawione na tyle ciekawie, że nie nudzą, a wręcz przeciwnie - intrygują. Jeśli chodzi o oprawę graficzną, to jest to zdecydowanie największy plus całej książki. Zawiera ona bardzo dużo ilustracji. Są to zdjęcia z podróży Neli, jej rysunki, a także kolorowe wstawki w postaci np: mapy skarbów. Wszystko to jest bardzo kolorowe i tworzy spójną całość. Tekst jest pisany dużą czcionką i przejrzysty, a wyraźne oddzielenia rozdziałów i spis treści pomagają w tym, aby nie zagubić się na żadnej karaibskiej wyspie.

Nie jestem wielką fanką literatury podróżniczej, ale nie mogę powiedzieć o tej książce złego słowa. Myślę, że to oryginalna, wyjątkowa lektura dla młodych poszukiwaczy przygód. Moim zdaniem przypadnie do gustu wielu czytelnikom, którzy tak jak Nela uwielbiają podróżować i odkrywać co raz to nowe tajemnice.


Olivka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. 

poniedziałek, 7 listopada 2016

„Beduinki na Instagramie” - Aleksandra Chrobak - recenzja

Okładka książki Beduinki na Instagramie. Moje życie w EmiratachZjednoczone Emiraty Arabskie – tak odległe, nieznane, zapomniane, nagminnie mylone z Arabią Saudyjską. Myślę, że większość nawet nie wie gdzie znajduje się ZEA, ani tym bardziej – jak wygląda życie w tym niewielkim państwie.

Aleksandra Chrobak, absolwentka religioznawstwa, polonistyki oraz była studentka iranistyki mieszka w Abu Zabi (stolica ZEA). Po kilku latach postanowiła zebrać swoje przeżycia i wspomnienia, by opisać je w książce – „Beduinki na Instagramie”.

Dzięki łatwym do przyjęcia opisom po kolei dowiadujemy się, w jaki sposób żyje społeczeństwo w tymże państwie. Autorka wskazuje ogromne różnice między zamożnością i stylem życia, jaki prowadzą tutejsi ludzie. Ukazuje nam się bardzo różnorodny obraz. Z jednej strony widzimy bogatych szejków, jeżdżących najdroższymi samochodami świata, posiadającymi niezwykłe domy. Z drugiej tradycyjne, spokojnie żyjące rodziny, których nie opanowała zachodnia moda i przyzwyczajenia.

Z naszej perspektywy to zupełnie inny świat. Starsze Beduinki pomimo „szczelnego” okrycia tradycyjnymi szatami, często bez jakiegokolwiek wykształcenia, świecą najekskluzywniejszymi telefonami. Młode kobiety w grupach przechadzają się po galeriach handlowych, niekoniecznie by coś zakupić. W ZEA wielkie sklepy stały się miejscem flirtów, poznawania się. Bowiem tylko tam, nie zostanie to zauważone przez surowego ojca bądź matkę-tradycjonalistkę.

Autorka postanowiła przedstawić czytelnikowi cieplejszy, nieprzepełniony radykalizmem obraz „tamtego świata”. Często państwa arabskie kojarzą się Europejczykowi z wojownikami islamskimi i kobietami dzierżącymi w dłoniach kałasznikowy. Jednak sama przyznała ze zdziwieniem, że kobiety mieszkające w Abu Zabi są wyjątkowo ciepłe, otwarte na innych (jedna z nich proponowała nawet autorce ślub z synem) i prostolinijne. Mężczyźni zaś bardzo wrażliwi i często wstydliwi wobec płci pięknej. 
Wbrew wszelkim podejrzeniom Zjednoczone Emiraty Arabskie nie są aż tak konserwatywne jak np. Arabia Saudyjska. Tam bez przeszkód można spacerować z odkrytymi rękami bądź nogami (a wydawać by się mogło, że to wręcz zabronione).

Książka napisana jest prostym i przystępnym językiem. Jeśli więc jesteście ciekawi w jaki sposób wygląda życie w Emiratach powinniście sięgnąć po tę książkę.

Polecam
Ayumi - Kyoko

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 


piątek, 19 sierpnia 2016

"Mongolia. Poszukując szamanów" - Elżbieta Sęczykowska - recenzja

Zapada zmrok. W jurcie, mimo obecności kilkudziesięciu osób panuje niezmącona cisza. Nad paleniskiem unosi się gęsty, biały dym, zanoszący modły ku niebu. W pewnym momencie jedna z postaci gwałtownie się podnosi, a powietrze przeszywa krzyk. To szaman. Na głowie ma opaskę z piór, a ciało okrywa wielokolorowy płaszcz. Przepełniony energią z niebios raz po raz wije się i opada na miękkie skóry zwierząt, którymi wyłożona jest jurta. Ktoś z zewnątrz mógłby to uznać za fragment książki fantastycznej, albo, co gorsza, opis rodem ze szpitala psychiatrycznego. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo by się mylił…

Mongolia to kraj, w którym czas się zatrzymał. Zamieszkują ją plemiona koczownicze, uciekające przed chmarami komarów i watahami wilków. Tam czas mija zupełnie inaczej, nikt się nie przejmuje urwanym mostem i tym, że jedyny możliwy objazd to dodatkowe 1000 km podróży przez nieuczęszczane trasy prowadzące przez stepy, bagna i góry z dala od jakiejkolwiek cywilizacji. Czasami gdzieś w oddali zamajaczy namiot pokryty białym płótnem. To jurta dająca schronienie dla kilkunastu, bądź kilkudziesięciu koczowników. Legenda mówi, że swego czasu zbudowano jurtę mogącą pomieścić nawet 2000 Mongołów skupionych dookoła paleniska, stanowiącego centrum namiotu. To w niej toczy się całe życie koczowniczych plemion. To tutaj szamani odprawiają obrzędy, rodziny przyjmują gości i raczą ich herbatką z mlekiem i solą.

To właśnie o ogromnym dorobku ich kultury, o pięknie mongolskich stepów, życiu codziennym dziewczynek o twarzy tak płaskiej, że ledwo widać nosek z pomiędzy różowych policzków, o niełowieniu ryb i magicznych obrzędach pisze Elżbieta Sęczykowska. Artysta fotografik, muzealnik, członek ZPAE, a z pasji podróżniczka zafascynowana różnorodnymi kulturami świata.

Książka jest napisana w bardzo przyjemny sposób, już po kilku pierwszych stronach skojarzyła mi się z „Ciszą” Stefana Czernieckiego. Tam podróżnik opowiada historię Peru i Ekwadoru, tutaj natomiast udajemy się na spotkanie Mongolii. Kraju, o którym w Polsce nie mówi się prawie nigdy. Tylko co jakiś czas Bilguun Ariunbaatar pojawi się na ekranie TV i przypomni o istnieniu takiego państwa gdzieś daleko w Azji… Elżbieta Sęczykowska natomiast w bardzo miłej atmosferze wprowadza czytelnika w głąb Mongolii. Czytając książkę można bez problemu poczuć się, jak uczestnik prawdziwej wyprawy. Czasami przyjemnej, a czasami naprawdę niebezpiecznej. Kolorowe zdjęcia tylko urozmaicają tę podróż w nieznane.

Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona faktem, że autorka zgrabnie przemykała od opisu tradycji mongolskich plemion do relacji z wyprawy.  Nie przynudza, opowiada o wszystkim, co mogłoby zainteresować czytelnika. Od strojów, poprzez politykę, na jadłospisie kończąc. Każdy aspekt mongolskiej kultury i element mongolskiego krajobrazu został tutaj bardzo dokładnie przedstawiony, a w większości także opatrzony autorskim zdjęciem. Krótko mówiąc – wystarczy przeczytać, by bez pamięci zakochać się w Mongolii!


Ananaska, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Media. 

środa, 11 maja 2016

"Miasto dżinów" - William Dalrymple - recenzja

Okładka książki Miasto dżinów. Rok w DelhiIndie od zawsze fascynowały Europejczyków. Taj Mahal, piękne zachody słońca, ostre curry, powiew egzotyki. Przez lata były one kolonią brytyjską. Nic więc dziwnego, że wielu Brytyjczyków uważało właśnie Indie za swój dom. I to właśnie na tych ludziach skupia się William Dalrymple - autor książki, który przez pięć lat przebywał w Indiach. 
Na osobach, które pamiętają tamtejszą wojnę, złote czasy Indii i podział na kasty. Osoby, które pamiętają Gandhiego i Edwina Lutyensa. Oprowadza nas po stolicy Indii - przez wąskie uliczki pachnące aromatycznymi przyprawami, przez ruiny Starego Miasta, aż po tajemnicze świątynie. 

Książka jest napisana w bardzo sprawny sposób. Rozdziały są krótkie, dzięki czemu dość spora objętość książki nie jest przytłaczająca. Słownictwo nie jest bardzo specjalistyczne, a wszystkie bardziej skomplikowane pojęcia wyjaśnione są w słowniku znajdującym się z tyłu książki. Mimo tego, że nie jest to powieść, to w książce umieszczone zostało tyle historii, że czyta się ją z prawdziwym zaciekawieniem. I autor dokonał rzeczy rzadko spotykanej. Pozwolił faktycznie przenieść się w inne miejsce, bez wstawania z fotela. Nie wiem, czy powinnam się wypowiadać, jako że nigdy w Indiach nie byłam i nie mam pojęcia w jakim stopniu są one inne od tych, które widzimy na filmach czy pocztówkach. Ale z pewnością jest ona unikatowa. Połączenie tradycji z nowoczesnością. Wpływy brytyjskie na język, architekturę, sztukę, kuchnię - wszystko to zostało przedstawione. Suma summarum, tworzy to naprawdę fascynującą i wciągającą mieszankę, która zapewnia oderwanie się od szarej rzeczywistości na długie godziny. 

Polecam !

Sheri, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Noir Sur Blanc. 

środa, 30 marca 2016

"Alpejscy wojownicy" - Bernadette McDonald - recenzja

Okładka książki Alpejscy wojownicy
W 2016 roku nakładem Wydawnictwa AGORA ukazała się książka Bernadette McDonald, pt. „Alpejscy wojownicy”. Ta kanadyjska pisarka, jest również autorką bestsellerowej opowieści pt. „Ucieczka na szczyt”.

Zarówno wydana w 2011 roku „Ucieczka na szczyt” jak i najnowsza powieść „Alpejscy wojownicy” opowiada o słynnych himalaistach, pierwsza o polskich, natomiast kolejna o słoweńskich.

W swojej książce autorka przybliża postacie słoweńskich himalaistów, począwszy od czasów po II wojnie światowej aż do dziś. Z racji położenia geograficznego Słowenii, gdzie większość kraju znajduje się na wyżynach i górach, istnieją tam warunki, by wzbudzić i rozwijać pasję do wspinania. Dla Słoweńców ukochaną i najważniejszą górą jest Triglav położony w Alpach Juliańskich. To dzięki tej niezwykłej górze – symbolowi, Aleš Kunaver, Nejc Zalotnic, Viki Grošelj, Andrej Štremfelj, Stane Belak i wielu innych marzyło by zdobywać nie tylko słoweńskie czy europejskie szczyty, ale również zapragnęli zmierzyć się z tymi najwyższymi i najtrudniejszymi w Himalajach.

Początki himalaizmu w Słowenii nie były proste. Wspinacze borykali się z brakiem pieniędzy, sprzętu, biurokracją, z zamkniętymi granicami. Rozwój himalaizmu pokazany jest na tle aktualnych wydarzeń politycznych, najpierw w Jugosławii, następnie na tle wojny domowej, później już we współczesnej Słowenii.

Przewodnikiem, który ułatwia zrozumienie, jaki impuls pcha ludzi by ryzykując życiem i często tracąc je, zostawić rodzinę i jechać w odległe Himalaje, jest książka Nejca Zalotnika, pt. „Pot”. Przez cały utwór Bernadette McDoonald przewijają się fragmenty jego książki. Potrafił trafnie dobrać słowa, by opisać uczucia, rozterki, strach i radość wspinacza. Był ikoną słoweńskiego himalaizmu i gdy zginął na Manaslu zaledwie w wieku trzydziestu jeden lat, skończyła się z nim pewna epoka.

Po Nejcu byli następni – Tone Škarja, Stipe Božič, Marko Prezelj, Franček Knez, Silvo Karo, Janez Jeglič i inni - równie uparci i zdeterminowani wspinacze, to oni wyznaczali nowe szlaki w Himalajach, chcieli, żeby o słoweńskich himalaistach mówiono z respektem i uznaniem.

Książka jest bardzo ładnie wydana, już sama okładka przyciąga wzrok i zachęca do przeczytania. Oprócz tego warto zapoznać się z pięknymi czarno-białymi oraz kolorowymi fotografiami wspinaczy, ich rodziny i przyjaciół.

Książka Bernadette McDoonald, pt. „Alpejscy wojownicy” to wspaniała lektura nie tylko dla osób, które kochają górskie wędrówki, ale także dla tych którzy góry podziwiają na zdjęciach czy w telewizji. Przybliża ona świat niewielkiej grupy ludzi, którzy ryzykując zdrowiem, a często i życiem podążają za wyznaczonym sobie celem. 

Serdecznie polecam!
Tilia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora. 


piątek, 8 stycznia 2016

"Świat równoległy" - Tomek Michniewicz - recenzja

Okładka książki Świat równoległyW 2015 roku nakładem Wydawnictwa OTWARTE ukazała się książka Tomka Michniewicza, pt. „Świat równoległy”.

Utwór przedstawia, wg słów autora, zbiór „reportaży o ludziach i miejscach, które wydaje nam się, że znamy”. I dokładnie tak jest, w książce zawarte jest osiem rozdziałów, w których Tomek Michniewicz opisuje różne historie.

Znajdziemy tu opowieść o Pakistańczykach mieszkających przy granicy z Afganistanem, którzy są biednymi, ale życzliwymi i dobrymi ludźmi. Podobnie jak inne narody, są oni ofiarami pakistańskich i afgańskich terrorystów, religijnych fundamentalistów, z którymi się nie identyfikują.

Autor przybliża czytelnikom postacie polskich żołnierzy jednostek specjalnych, wyszkolonych do pełnienia służby w najtrudniejszych warunkach i w najbardziej niebezpiecznych miejscach na świecie, takich jak wojna w Afganistanie, Iraku czy Kongu. Przedstawia jak trudną drogę musieli przejść – Hell Week - by móc zaliczyć się do elity żołnierzy GROMU. Pokazuje blaski, ale również cienie takiej służby.

Tomek Michniewicz spędził dzień z zakładzie karnym o maksymalnym rygorze San Quentin w Kalifornii. To przeżycie należy pewnie do jednych z bardziej ekstremalnych, biorąc pod uwagę fakt, że autor znalazł się kotle, w którym gangi białych, czarnych czy latynoskich więźniów walczą o wpływy. Tak, to nie pomyłka, to cały czas więzienie, gdzie każdy z osadzonych posiada broń własnej roboty, a strażnicy, dla własnego bezpieczeństwa, jej nie mają.

Autor opowiada o codziennym życiu w Johannesburgu w RPA, o Malediwach i Egipcie, o sportach ekstremalnych, takich jak loty z specjalnych skafandrach wingsuit, o islamskich sufitach czy o rezerwatach w Zimbabwe.

Książka został bardzo ładnie wydana na kredowym papierze i opatrzona duża ilością kolorowych fotografii.

Tomek Michniewicz pisze krótkimi i zwartymi zdaniami. Nie używa wykrzykników, czasami tylko stawia znaki zapytania. Stara się na chłodno opowiedzieć przeżyte historie, spotkania z ciekawymi ludźmi, zobrazować piękno i surowość krajobrazu. Ale z utworu przebijają emocje, takie jak: strach, radość, smutek czy złość. Opowiedziane historie stają się przez to jeszcze ciekawsze.

Serdecznie polecam!

Tilia, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte. 

poniedziałek, 4 maja 2015

„Dzienniki japońskie” - Piotr Milewski – recenzja

Okładka książki Dzienniki japońskie. Zapiski z roku Królika i roku KoniaW swoim życiu czytałam już wiele książek opowiadających o podróżach do Kraju Kwitnącej Wiśni. Jednak, niezaprzeczalnie, każda z tych opowieści jest inna. Każda skrywa jakąś tajemnicę, plan. Każdy z pisarzy przygotowuje się miesiącami na wyprawę, by potem wszystko idealnie zamknąć i pokazać w książce. Piotr Milewski to dziennikarz, podróżnik, poszukiwacz przygód, korespondent zagraniczny polskich mediów.

Autor wybrał się do Japonii w tzw. Roku Królika. Tym terminem określa się „porę deszczową”, powiedzielibyśmy piątą porę roku. Jest to bardzo trudny i niewygodny czas na ekspedycję. Jak to powiadają „do odważnych świat należy”. Milewski dociera do Kraju Wschodzącego Słońca bez dużej ilości pieniędzy, dokładnego planu – po prostu bez niczego. Postanawia spać pod gołym niebem, jeździć autostopem, aby w ten sposób dokładnie poznać kraj i jego mieszkańców. Milewski wyrusza na trzymiesięczną podróż a w kieszeni ma ledwie 50 tysięcy jenów ( to około 1500 zł -pragnę zauważyć, że tyle kosztuje mniej więcej  tydzień „życia” turysty w Japonii). Podczas swojej podróży poznaje ludzi, dzięki którym ta podróż należała do szczęśliwych. Mowa tu o młodych Japończykach – Ryuu i Maki. 

Podróżnik dociera do wielu ważnych miejsc – Tokio, Kioto, Nara czy Hiroszima, a to jedynie namiastka jego trasy. To jest właśnie powód, dla którego warto sięgnąć po tę książkę. Na czterystu stronach mamy zawarty doskonały przewodnik, a co najważniejsze – opierający się na prawdziwych faktach (wiele razy czytałam podobne dzienniki, gdzie opisy często różniły się od prawdy). Zdjęcia, które również się pojawiają uatrakcyjniają książkę. Dzięki nim, czytelnikowi łatwiej sobie wyobrazić miejsca, o których wspomina autor. Barwne opisy, liczne dialogi, zwarta akcja to kolejne „plusy” tej opowieści.


Wrażenia są bardzo pozytywne. Rzadko spotyka się książki tak dobrze napisane. Możliwe, że to dlatego, ponieważ Autor nie zrobił tego co „wszyscy” – znalazł hotel, opisał go, opowiedział trochę o cechach Japończyków, opisał kilka miejsc i koniec. Ta książka ma COŚ więcej. COŚ dzięki czemu historia jest inna niż wszystkie.

Ayumi-Kyoko, 15 lat



Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.



wtorek, 4 listopada 2014

"Zielona sukienka" - Małgorzata Szumska - recenzja

W 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak ukazała się książka Małgorzaty Szumskiej, pt. „Zielona sukienka”. Autorka to młoda osoba, która z wykształcenia jest aktorką teatru lalek, a z zamiłowania podróżniczką.

Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii - Szumska MałgorzataKsiążka została dedykowana „Dla Janki i Staszka”  czyli dla ukochanych dziadków, których śladami podąża autorka. Janka Bandalewicz i Staszek Szumski pochodzą z Wileńszczyzny, tam spędzili dzieciństwo i młodość. Tam też się poznali, zakochali w sobie, wzięli ślub i tam urodził się ich syn Jan. Ale szczęśliwe życie młodych małżonków nie trwało długo. Staszek – jeszcze będąc kawalerem był zesłany do Workuty na dwa lata za działalność w partyzantce -  ponownie został uwięziony i skazany na 25 lat ciężkich robót w karłagu w Kazachstanie. W tym czasie Janka z rocznym synem Janem, rodzicami i rodzeństwem zostaje zesłana na Syberię. Zamieszkuje w Mokruszy, gdzie ciężko pracuje, opiekuje się synem, a przede wszystkim nie traci nadziei, że jeszcze kiedykolwiek zobaczy męża. Sytuacja w jakiej znalazła się Janka jest trudna, niemniej jednak warunki w jakich musi żyć i pracować Staszek  są tak ciężkie, że tylko niezwykły hart ducha i silna wola pozwalają mu przeżyć. Sytuacja poprawia się w momencie śmierci Stalina, bo kara Staszka zostaje zmniejszona, każdy dzień pracy traktowany jest jak tydzień.
 
Małgorzata Szumska postanawia przebyć drogę, która podążali kilkadziesiąt lat temu jej dziadkowie. Wybiera się samotnie, najpierw na Syberię, przez Moskwę koleją transsyberyjską do Krasnojarska, następnie do Kańska, by tam odszukać Mokruszę. Odnajduje nie tylko wieś babci, ale i jej przyjaciółkę Szurę. Poznaje wspaniałe osoby, które bezinteresownie pomagają jej w nieznanym kraju, w którym nawet nie zna języka (w krótkim czasie Małgorzata Szumska nauczy się rosyjskiego i będzie potrafiła prowadzić nawet długie dyskusje). Następnie leci do Kazachstanu, chcąc poznać chociaż trochę miejsce, w którym przez kilka lat żył i pracował jej dziadek. I tak trafia do miejscowości Dolinka, w której znajduje się muzeum karłagu (obozu pracy). To dla niej wstrząsające i bardzo osobiste przeżycie. Również w Kazachstanie trafia na wspaniałych, miłych ludzi. Szczególnie ciepło wspomina Abike i Babaja.

Historie z przeszłości autorka przeplata ze swoimi przygodami. Doświadczenia Janki i Staszka są trudne, muszą walczyć o przeżycie każdego dnia. Jak na swój wiek są dojrzali i zahartowani, bo muszą przetrwać w ekstremalnych warunkach.
Wyprawa autorki to ciekawa podróż w odległe miejsca, która jest trochę męcząca i z drobnymi niedogodnościami. Autorka chce zbliżyć się jeszcze bardzie do dziadków poprzez poznanie miejsc, które były w ich życiu ważne.

Serdecznie polecam książkę Małgorzaty Szumskiej, pt. „Zielona sukienka” wszystkim czytelnikom, zarówno tym, którzy pasjonują się historią, jak i tym którzy chcą przeczytać ciekawą trochę przygodowo-podróżniczą opowieść. Polecam również książkę tym czytelnikom, których zaintrygował tytuł utworu (tak jak mnie), gdzie tytułowa sukienka staje się symbolem.

Tilia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.


wtorek, 16 września 2014

"Mój Madagaskar" – Jarosław Kret – recenzja

Mój Madagaskar - Jarosław Kret„Mój Madagaskar” to już kolejna z serii podróżniczych książek autorstwa Jarosława Kreta, znanego nam głównie z prowadzenia programów telewizyjnych, oraz prognozy pogody.

Ta lektura oprócz walorów edukacyjnych zachęca czytelników do spojrzenia na problem wyspy. Autor dość obrazowo ukazuje nam skalę zniszczeń spowodowanych głupotą człowieka. Jarosław Kret na Madagaskar podróżuje od początku lat dziewięćdziesiątych, średnio raz na dwa lata. Ze swojego doświadczenia opisuje nam zauważone na wyspie zmiany. Autor porównuje pełen szczelin ląd do spękanego bochenka chleba. Tymi wąwozami płynie czerwona woda ‘tymi rzekami jak krew z ran wypływa z wyspy życie’, pisze.

Dlaczego to porównanie do krwi? 
Skąd bierze się czerwona woda?

Tego, oraz innych ciekawych, acz niekoniecznie optymistycznych faktów, dowiecie się sięgając po „Mój Madagaskar”.

Oczywiście nie cała lektura utrzymana jest w ponurym klimacie i nie cała mówi o tym, jak przez głupotę człowieka tracimy nie tylko ciekawy i nieodkryty jeszcze ekosystem, ale także szansę na poznanie go, być może odkrycie kilku nowych, leczniczych gatunków roślin…


Przejdźmy więc do tej optymistycznej części – przygoda rozpoczyna się wraz z wejściem na pokład samolotu linii lotniczych o wdzięcznej nazwie Mad Air, zmienionej dopiero po latach na Air Madagascar. Jeszcze trochę historii wyspy… I zaczynamy zwiedzanie! 

Lucienne, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki.

poniedziałek, 15 września 2014

„Gaumardżos! Opowieści z Gruzji” - Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller

W 2014 roku nakładem wydawnictwa Świat Książki, ukazało się nowe, uzupełnione wydanie „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji” Anny Dziewit-Meller i Marcina Mellera.
Anna Dziewit-Meller jest dziennikarką radiową i telewizyjną, pisarką oraz podobnie jak mąż, zapaloną podróżniczką i miłośniczką Gruzji. Marcin Meller jest obecnie felietonistą „Newsweeka”, wcześniej był reporterem „Polityki”, opisywał konflikty w Iranie, Czeczenii, byłej Jugosławii i w Afryce. To również autor reportaży „Między wariatami. Opowieści, terenowo-przygodowe.”

Gaumardżos. Opowieści z Gruzji - Anna Dziewit-Meller„Gaumardżos! Opowieści z Gruzji” to niezwykle ciekawa i wciągająca pozycja nie tylko dla pasjonatów Gruzji, ale przede wszystkim dla osób ciekawych nowych miejsc, zwyczajów, tradycji, krajobrazów, a przede wszystkim ludzi.

Państwo Mellerowie przeprowadzają czytelników przez Gruzję w sposób niezwykle dowcipny. Z poczuciem humoru opowiadają o ludziach, w większości swoich przyjaciołach, takich jak Acziko Guledani czy Wacho Babunaszwili, a także o zupełnie obcych, ledwie poznanych Gruzinach. Przybliżają nam niezwykle bogate supry z licznymi i długimi toastami oraz gościnność. Z drugiej strony mieszkańcy Gruzji są niefrasobliwi, niesłowni, często nadużywający alkoholu oraz kompletnie nie przejmują się przepisami ruchu drogowego.

Autorzy zapoznają czytelników z historią Gruzji, aktualną sytuacją polityczną i gospodarczą, wspominają o ważnej roli kobiet w rodzinie i społeczeństwie, a także jednym z najsłynniejszych Gruzinów, którym był Iosif Dżugaszwili czyli Stalin. W gruzińskim mieście Gori znajduje się Muzeum Stalina, a do 2010 roku stał tam jego pomnik (jego zdemontowanie wywołało  protesty wielu mieszkańców miasta).

Jest to przede wszystkim książka, w której autorzy przedstawiają swoje przeżycia, opisują przyjaciół i relacje międzyludzkie. W książce oprócz opisów kultury, tradycji i normalnego życia mieszkańców znajduję się, również wzmianki dotyczące wojny w Abchazji i Osetii Południowej, o przeprawie z Suchumi do Soczi w tonącym statku.
Rozdziały książki pisane są naprzemiennie lub wspólnie przez małżonków. Daje to niezwykle interesujący efekt i sprawia, że utwór jest tym ciekawszy.
  
Książka jest bardzo ładnie wydana, dowcipne teksty wzbogacone są licznymi i kolorowymi fotografiami.

Serdecznie polecam przeczytanie „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji”. Jest to utwór, który rozbudza w czytelniku ciekawość i chęć poznania Gruzji. Sprawia, że chce się sięgnąć po inne książki o tym kraju, a przede wszystkim samemu spróbować potraw gruzińskich i poczuć na własnej skórze atmosferę opisywanego w książce państwa.




Tilia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

„Podróże z nim i samotnie. Pięć piekieł na ziemi” - Martha Gellhorn - recenzja

W 2013 roku nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka została wydana książka Marthy Gellhorn, pt. „Podróże z nim i samotnie. Pięć piekieł na ziemi”. Autorka była pisarką, dziennikarką a także korespondentką wojenną. W ciągu swojego długiego i niespokojnego życia zwiedziła niezliczoną ilość krajów i ciekawych miejsc. Ile tego było, Martha Gellhorn nie potrafiła sama określić. Przez pięć lat była również żoną Ernesta Hemingwaya.

Podróże z nim i samotnie. Pięć piekieł na ziemi - Martha Gellhorn
Jak pisała sama autorka, ze swoich podróży niewiele zapamiętała. Pisząc tę książkę opierała się na notatkach czy listach pisanych do matki. Nie jest sztuką podróżować i pisać później ładne opowiadania o przeżytych przygodach, sztuką jest podróżować, przeżywać naprawdę niesamowite przygody i przekazać to w taki sposób, że czytelnik wraz z autorką czuje ból spalonej przez słońce skóry czy też smród niemytych ciał afrykańskich tubylców. Marthcie Gellhorn w pełni się to udało. Autorka była osobą ciekawą, stawiającą sobie trudne cele do zrealizowania, a przy tym upartą i konsekwentną. Między innymi te cechy sprawiły, że wybrała się w podróż do Chin, pływała łódką po Morzu Karaibskim, odwiedziła Moskwę czy tez przemierzyła Afrykę.


Warto zaznaczyć, że podróżowanie w czasie wojny i po jej zakończeniu było nie lada wyzwaniem. Takie wyprawy wiązały się z ryzykiem oraz z licznymi trudnościami, które napotykała autorka na swojej drodze. Czasami podróżowała samotnie, innym razem miała towarzystwo, na przykład do Chin wybrała się z NT, czyli Niechętnym Towarzyszem.

Nie jest łatwo podróżować po Chinach czy Afryce, jeżeli jest się pedantką i przeszkadza bród, robactwo oraz nieprzyjemne zapachy, a także zmęczenie i choroby. Pomimo tych niedogodności, niespokojny charakter i zew przygody biorą górę nad przyzwyczajeniami, spokojnym i statecznym życiem.

Książka bardzo mi się podobała, język, którym posługiwała się autorka jest niezwykle barwny, plastyczny i wciągający. Czytanie tej pozycji sprawiło mi ogromną przyjemność i chciałabym zachęcić wszystkich miłośników literatury podróżniczej oraz przygodowej do sięgnięcia po utwór Marthy Gellhorn, pt. „Podróże z nim i samotnie. Pięć piekieł na ziemi”.       


Polecam lekturę na wakacje

                                                                                                                                       Tilia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. 

wtorek, 27 maja 2014

"GórFanka. Na szczytach Himalajów" - Anna Czerwińska - recenzja



Panią Annę Czerwińską mieliście okazję już poznać przy poprzednich recenzjach jej książek. Ta niestrudzona, twarda kobieta, zdobywczyni Korony Ziemi tym razem opowiada nam o swoich przygodach na trzech himalajskich ośmiotysięcznikach – Mount Evereście (8848 m n.p.m.), Lhotse (8516 m n.p.m.) oraz Makalu (8481 m n.p.m.)

GórFanka. Na szczytach Himalajów - Anna CzerwińskaW książce, w typowy dla Pani Anny bezpośredni sposób,  przedstawione są jej zmagania z potęgą gór. Liczne wyprawy, niekoniecznie zakończone sukcesem, zimno przejmujące każdą komórkę ciała, spartańskie warunki w bazach noclegowych  - to wszystko jest w górach wysokich na porządku dziennym. A Pani Anna to kocha, mało tego, opowiada swoje przygody z takim zapałem, że człowiek sam ma ochotę  doświadczyć w życiu czegoś takiego. Z każdego akapitu przemawia do nas niesamowita pasja i miłość do gór, przez co książka po prostu wciąga. Całość dopełniają fantastyczne zdjęcia, które w pełni ukazują piękno himalajskich szczytów, ale i trud, jaki trzeba podjąć, by je zdobyć.

Z chęcią sięgam po książki podróżnicze, więc ta opowieść pani Czerwińskiej bardzo przypadła mi do gustu. Przeczytałam ją z takim samym zaangażowaniem jak niejedną powieść z fabułą. Uważam, że autorka ma dar ciekawego i barwnego przedstawiania swoich przeżyć. Istotną rolę na pewno odgrywa język – bezpośredni, zwyczajny, taki z jakim stykamy się na co dzień, a nie naukowy z licznymi specjalistycznymi terminami. 

Serdecznie polecam wszystkim, którzy mają ochotę, chociaż "książkowo" przybliżyć się trochę do nieba i zachwycić czystym pięknem przyrody.

         
   PumpkinPie, 18 lat


Za kolejne przygody bardzo dziękuję Wydawnictwu Annapurna.    

czwartek, 22 maja 2014

"Podróże po Syberii" – Ian Frazier - recenzja

Autorem ,,Podróży po Syberii’’ jest Ian Frazier, który urodził się w Cleveland, w stanie Ohio. Jest amerykańskim dziennikarzem i pisarzem, autorem m.in. ,,Great Plains’’, ,,On the Rez’’ i ,,Family’’, a także ,,Coyote v. Acme’’ oraz ,,Lamentations of the Father’’. Obecnie mieszka w Montelair, w stanie New Jersey.

Podróże po Syberii - Ian Frazier,,Oficjalnie miejsce takie jak Syberia nie istnieje. Żadna jednostka polityczno-administracyjna czy terytorialna nie nosi nazwy Syberia. W atlasach geograficznych słowo ,,Syberia’’ widnieje nad obszarem, obejmującym jedną trzecią północnej Azji, nieprzepisanym do żadnej określonej krainy, tak jakby określało ono jakąś strefę czasową lub klimatyczną; można niemal odnieść wrażenie, że jest to coś w rodzaju prześwitującego przez kartkę znaku wodnego.’’

Czym więc jest Syberia? Co kryje pod wieloletnią zmarzliną? Jakie tajemnice skrywa ten trudny do zamieszkania obszar? Co jest w nim fascynującego? Czy można się w nim zakochać?

Odpowiedzi na te pytania są ujęte w książce mającej ponad 700 stron, więc spokojnie  na nie znajdziecie odpowiedź, a nawet dowiecie się jeszcze więcej. Po przeczytaniu tej historii słowo ,,Syberia’’ będzie dla Was czymś więcej niż nazwą jakiegoś obszaru. Będzie słodką tajemnicą, orzeźwiającym podmuchem syberyjskiego powietrza.

,,Podróże po Syberii’’ są, można powiedzieć, sprawozdaniem autora z jego rodzącej się fascynacji do Rosji, tamtejszej kultury, krajobrazu i niesamowitych ludzi. Historia tej ,,miłości’’ rozpoczyna się wraz z pierwszą podróżą na wschód. Pisarz jest urzeczony niezwykłą aurą panującą w dawnym kraju cesarzy. Ciekawi go dosłownie wszystko, zaczynając od jedzenia, a kończąc na toaletach. Choć jest już po czterdziestce, postanawia nauczyć się języka rosyjskiego. Jest to dla niego prawdziwe wyzwanie, ale nie poddaje się i uczy się dzielnie. ;)

Oprócz opisów krajobrazów oraz życia codziennego autor cofa się wstecz i opisuje początki Rosji, jej trudną historię i czasy nam już całkiem współczesne. Szczególnie godny polecenia jest fragment o mongolskim władcy Czyngis – Chanie. Zapragnął on być w posiadaniu eliksiru nieśmiertelności i ,,wciągnął’’ w to taoistycznego mnicha ChangChuna.

Mało który kraj może przebić Rosjan, jeśli chodzi o historie, w których prawdziwy horror i groza przeplatają się z makabrycznie komicznymi momentami. Takim ,,przerażającym przykładem’’ jest los ostatnich członków dynastii Romanowów. Mianowicie zwłoki zostały częściowo spalone, wrzucone do studni, wydobyte ze studni, ponownie spalone, polane żrącym kwasem, zakopane pośrodku grząskiej drogi, w miejscu, w którym utknęła wioząca je ciężarówka. Jednakże po badaniach przeprowadzonych w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, odkryto tylko siedem ciał, a powinno ich być dziewięć. Brakowało zwłok dwojga z pięciorga dzieci cara. Później jest to wyjaśnione, ale po rozwiązanie tej zagadki zapraszam do książki.

W ,,Podróżach po Syberii” są też opisane osoby, które urodziły na Syberii, np. Mendelejew, Borys Jelcyn i Raisa Gorbaczowa oraz Kim Dzong Il. Co ciekawe, według północnokoreańskiej wersji wydarzeń ,,Umiłowany Przywódca Kim Dzong Il’’ nie urodził się na Syberii, lecz na górze Paktu –San w Korei Północnej.

W książce znajduje się też kilka zdjęć oraz ilustracji nawiązujących do treści. Jednakże, uważam, że jest ich zdecydowanie za mało w porównaniu do ilości tekstu. To jest jednym z minusów tej powieści.

W każdym rozdziale jest kilka trudniejszych pojęć, lub nazwisk, które nie są od razu dokładniej wyjaśnione. Nie jest to jednak duży problem, gdyż ostanie 40 stron książki to właśnie przypisy wyjaśniające nam te pewne zawiłości.

,,Podróże po Syberii’’są naprawdę dosyć ciekawą powieścią, lecz nie jest ona łatwa. Zdecydowanie odradzam ją osobom, którym najbardziej zależy na wartkiej fabule, zaskakujących zwrotach akcji. W tej książce nie ma ich za wiele. Uważam, jednak, że jest to doskonała pozycja dla prawdziwych pasjonatów niesamowitych, trudno dostępnych miejsc, miłośników Rosji i poszukiwaczy niekonwencjonalnych przygód.


Nikki, 15 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki. 

sobota, 10 maja 2014

“GórFanka na himalajskiej ścieżce” - Anna Czerwińska - recenzja

Bardzo lubię chodzić po górach dlatego też postanowiłam przeczytać tę pozycję. Gdy zobaczyłam ją na recenzenckiej półce od razu ją zabrałam i zaczęłam czytać.

GórFanka na himalajskiej ścieżce - Anna CzerwińskaAnna Czerwińska jest wybitną polską alpinistką i himalaistką. Zdobyła sześć ośmiotysięczników oraz Koronę Ziemi. Była uczestniczką wypraw wspinaczkowych z Wandą Rutkiewicz i Krystyną Palmowską. Z zawodu jest doktorem nauk farmaceutycznych, lecz od wielu lat nie pracuje w swoim zawodzie – porzuciła go dla gór, które są jej największą pasją.

GórFanka na himalajskiej ścieżce jest to piąta i ostania część z serii. Książka opowiada o wysiłku i trudach jakie musiała przezwyciężyć Pani Anna by zdobyć himalajskie szczyty. Jest to zapis jej ponad trzydziestoletnich zmagań na himalajskich szlakach.
   
W czasie czytania czytelnik może poczuć się tak jakby sam pokonywał te mordercze drogi na szczyty Himalajów, a wspaniałe fotografie pozwalają jeszcze lepiej sobie to wyobrazić.
   
Książka podobała mi się, pomimo tego, że strasznie długo ją czytałam, wiele razy odkładałam na półkę i zabierałam się za inną. Tę lekturę chcę polecić miłośnikom górskich wędrówek, by przeczytali ją w ramach odpoczynku po 'wdrapaniu' się na szczyt.

Oczywiście cała seria 'GórFanki' jest wspaniałą odskocznią od normalnego, szarego życia,  czytelnik w swojej wyobraźni może przenieść się do Himalajów.


Życzę miłego czytania

Klaudii, 15 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Annapurna.

wtorek, 18 lutego 2014

„Przystanek Kostaryka” - Grażyna Obrąpalska - recenzja

Przystanek KostarykaAutorka książki jest Polką, absolwentką polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, która sporą część życia spędziła podróżując po świecie, głównie po krajach Ameryki Północnej i Środkowej. Znaczną część życia mieszkała w USA, postanowiła zostać rezydentem jednego z krajów Ameryki Łacińskiej.

Książka opowiada o wrażeniach Autorki z jej podróży do Ameryki Środkowej.  Większa część książki dotyczy jej życia w Kostaryce, gdzie próbowała się osiedlić. Opisuje swoje perypetie związane z zakupem działki i budową domu. Życie w tym kraju jest trudne z wielu przyczyn, nie tylko z powodu biurokracji i zawiłych przepisów prawnych, ale także z powodu nieprzyjaznego dla Europejczyka klimatu, charakteryzującego się porą deszczowa i występowaniem dużej liczby węży, skorpionów i robactwa. Z początku Autorka nie rozumie tubylców, zadziwia ją ich opieszałość, brak  działania, zaradności i oportunizm oraz niechęć do obcokrajowców, tzw. gringos, z czasem jednak przesiąka stylem życia Kostarykańczyków, zaczyna ich rozumieć i godzi się z istniejącym stanem rzeczy. 

Dla Autorki i jej męża, którzy choć emigrowali wiele razy i przywykli do różnego typu trudności i niedogodnych warunków, niski poziom usług i standardu życia jest nie do przyjęcia. Nie akceptują także fatalnego stanu dróg i infrastruktury, wysokich cen, niskiej jakości produktów i zazwyczaj niesmacznego menu. Mieszkając w pobliżu Kordylierów muszą zmagać się z siłami natury, np. trzęsieniami ziemi, wichurami, rzęsistymi opadami i napastliwymi dzikimi zwierzętami. Pomimo wysokiej przestępczości i niedogodnych warunków życia, Autorce i jej rodzinie udaje się ominąć te problemy i wychodzi obronną ręką z większości kłopotów.  Podczas pobytu spotyka życzliwych ludzi, którzy pomagają jej zadomowić się na kostarykańskiej ziemi. Są to tubylcy, albo też inni rezydenci, którzy mieszkają w Kostaryce dłużej niż Obrąpalscy. 

Autorka w tekście często wplata wiele hiszpańskich słów, co umożliwia wczuć się w klimat tamtejszej  społeczności. Podobną funkcje pełnią liczne fotografie zamieszczone w książce.  Oprócz warunków naturalnych, stylu życia i sytuacji społecznej, narratorka porusza sprawy polityczne, ekonomiczne i nawiązuje do historii Kostaryki i sąsiadujących z nią krajów, które także odwiedza. 

Książka napisana ciekawie, przedstawia dobre i złe strony życia w Ameryce Środkowej, jest krytyczna, ale też potrafi docenić uroki mieszkania w tych krajach. Autorka nie szczędzi szczerych wyznań na temat swoich przeżyć podczas prób wtopienia się w kostarykańską codzienność. Pisze o błędach i rozczarowaniach, radościach i smutkach. Czytelnik odnosi wrażenie, że mimo wszystko Pisarka była szczęśliwa żyjąc w tym odległym kraju, o czym świadczą jej powroty do Kostaryki w celu odwiedzenia znajomych. Czytając książkę czytelnik może obserwować, jak zmienia się pod wpływem podróży i związanych z nią przeżyć. 

Pozycja godna polecenia dla czytelnika zwłaszcza z Europy, ze względu na egzotykę kraju, który opisuje, Pomimo, że nie ma w niej porywającej fabuły, pozwala wczuć się w klimat Kostaryki i przylegających do niej krajów, poznać ludzi, zwyczaje i styl życia. Napisana w sposób lekki, momentami dowcipny, zawiera anegdoty nawiązujące do życia codziennego, niekiedy bulwersuje i niepokoi. Język niezwykle wyrazisty, bezpardonowy, rzeczy nazywane są po imieniu. 

                                                                                                                                                                                                                                                              Polecam,
NiecnyOm, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa JanKa. 

niedziela, 20 października 2013

"Bezsenność w Tokio" - Marcin Bruczkowski - recenzja

Bardzo lubię czytać pamiętniki. Szczególnie takie, gdzie wszystkie przemyślenia, uczucia i przeżycia autora są opisane w bardzo barwny (czasami nawet i śmieszny) sposób. Jednym z takich pamiętników jest książka polskiego pisarza Marcina Bruczkowskiego, który planując pobyt w Japonii na zaledwie rok – został dziesięć lat.

Bezsenność w Tokio - Marcin BruczkowskiO czym jest ta książka…?

Poznajemy młodego Marcina, który dopiero co przyjechał do Tokio i osiedlił się w Higashi – Nagasaki (jedna z dzielnic w stolicy). Jest typowym „gajdzinem” (gajgin  z języka japońskiego oznacza „obcy” „inny”). Prowadzi ciekawe życie (m.in. kilkanaście razy zmienia miejsce zamieszkania, poznaje dość „ciekawe” osoby…). Któregoś dnia trafia na młodego gajgina, który dopiero co przyjechał do Kraju Wschodzącego Słońca. Jest Irlandczykiem i nazywa się Sean. Przyjechał do Japonii, aby pisać artykuły do irlandzkiej gazety. Pozostają przyjaciółmi i wspólnie razem przeżywają różne, bardzo ciekawe przygody w Kraju Wschodzącego Jena…

Na samym początku dowiedziałam się ciekawej rzeczy – otóż, w Japonii w normalnych śmietniskach, jakbyśmy my to nazwali, znajdziemy  najnowocześniejszy, najnowszy sprzęt, wprost na ulicy - dla Japończyków tzw. „duże śmieci”. Otóż Japończycy, często aby mieć najlepszą elektronikę wyrzucają „stare” (najczęściej zaledwie kilkuletnie) sprzęty. Ażeby nie płacić za wywóz śmieci, oddają je do specjalnego skupu, gdzie bez problemu każdy gajgin może sobie taki sprzęcik wziąć.

W kolejnym rozdziale, w którym następuje przeprowadzka Marcina-san, dowiadujemy się, jak dokładnie wyglądają informacje o nieruchomościach w Japonii. Bardzo tu podziwiam Polaka, że tak doskonale wyjaśnił co i jak, dlaczego tyle taki Apāto (apartament) kosztuje, jakie są wymiary  i inne.

Dalsze teksty głównie opowiadają o życiu codziennym.  Dodatkowo, dowiedziałam się fascynującej rzeczy. Otóż, w japońskich sklepach można kupić….. polską żubrówkę! Powiem, że gdy tylko o tym przeczytałam, pomyślałam, że to kolejny żart! A jednak! „Dzuburokkę” można znaleźć w każdym działającym automacie lub w każdym sklepie.

W książce również jest wiele, wiele mapek. Dzięki, temu czytelnikowi znacznie łatwiej wyobrazić sobie np. wygląd dzielnicy czy trasy. Otóż w książce nasz Autor często gdzieś się wybiera (np.wakacje czy droga do pracy…) – do tego dodaje nam mapki. Bardzo ciekawa rzecz- powiem szczerze, że pierwszy raz coś takiego widziałam.
Pod sam koniec, zmęczony 10-letnim życiem w Kraju Wschodzącego Słońca, Marcin-san, wylatuje do Singapuru…

Dla kogo jest ta książka…?
Przede wszystkim dla osób, ciekawych jak dokładnie wygląda życie w kraju azjatyckim, oraz dla wszystkich osób, które po prostu uwielbiają Japonię !

Co mi się najbardziej podobało w książce..?
Przede wszystkim – barwne i ciekawe opisy. Mnóstwo zdjęć (co prawda czarno-białych, ale nawet to sprawia, że książkę, się po prostu lepiej czyta), oraz wszelakich rysunków czy mapek. Dodatkowo, pod koniec książki znajdziemy słowniczek z przydatnymi słowami (głównie z tymi, które znajdują się w książce). Pod koniec znajdują się przypisy pozwalające wszystko dokładnie zrozumieć.

Czy warto ją przeczytać…?
Oczywiście, że warto. Naprawdę wszystkim polecam ;)



                                                                                                              Ayumi Kyoko, 14 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

poniedziałek, 16 września 2013

"Bezsenność w Tokio" - Marcin Bruczkowski - recenzja

Bezsenność w Tokio - Marcin BruczkowskiOd dawna zafascynowana Japonią nieustannie poszukuję pozycji, które mi ją przybliżą. Jest wiele książek ukazujących suche fakty na temat tego kraju, ale można czasem trafić na perełki, które pozwalają nam zerknąć za bezbarwną kurtynę. „Bezsenność w Tokio”, jak najbardziej jest taką pozycją! 

Powszechnie wiadomo, że Japończycy nie darzą głęboką przyjaźnią cudzoziemców i są w stosunku do nich wyjątkowo chłodni. Marcin Bruczkowski pokazuje czytelnikom, że są wyjątki od tej reguły. Ten naród, w jego oczach, jest wesoły, otwarty i niezwykle pomocny. Autor notuje swoje historie z życia codziennego, które są okraszone wspaniałym humorem. Bruczkowski udowadnia, że Japończycy nie są wcale ludźmi, którzy ściśle trzymają się etykiety, nawet w stosunku do przyjaciół. 

Całość napisana jest bardzo łatwym językiem ze wstawkami języka japońskiego, dzięki czemu łatwiej nam zrozumieć dane zjawisko. Ponadto autor jest od dawna bardzo szanowany wśród miłośników Dalekiego Wschodu. 
Jeżeli interesujesz się Japonią to zdecydowanie jest to książka dla Ciebie. Mówię to z ręką na sercu!

Rimma, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

czwartek, 6 czerwca 2013

„GórFanka w Karakorum 1979-1986” - Anna Czerwińska - recenzja

Anna Czerwińska jest polską alpinistką i himalaistką, zdobywczynią sześciu ośmiotysięczników i Korony Ziemi. Dodatkowo na swoim koncie ma serię książek z cyklu „GórFanka”. Ja miałam okazje zapoznać się z pozycją pt. „GórFanka w Karakorum 1979-1986”

GórFanka. W Karakorum 1979 - 1986 - Anna CzerwińskaAutorka w swoim utworze opisuje wspinaczkę na: Rakaposhi, Broad Peak, Nanga Parbat oraz K2. Anna Czerwińska pokazuje ogromne zaangażowanie związane ze wspinaczką ale również trudy jakie jej towarzyszyły i sukcesy. Autorka uwzględnia współpracę między ludźmi oraz wzajemną pomoc, bez której taka wyprawa byłaby wręcz niemożliwa. W książce poznajemy wielu wybitnych alpinistów, z którymi autorka miała okazję dzielić pasję.

Cały utwór został napisany swobodnym i przyjemnym językiem. Poza tym, w książce można spotkać liczne odnośniki do innych dzieł, co stanowi miłe urozmaicenie. Dodatkowo utwór został wzbogacony licznymi fotografiami, na których widzimy alpinistów czy też góry. Zdjęcia są bardzo dobrym dopełnieniem książki, są kolorowe, dobrej jakości, a przede wszystkim można poprzez nie podziwiać piękno otaczającego nas świata. 

Polecam tę książkę wszystkim fanom górskich wspinaczek jak również osobom, które podziwiają postać Anny Czerwińskiej. „GórFanka w Karakorum 1979-1986” na pewno Was nie zawiedzie.



Tilia, 16 lat

Wydawnictwu Annapurna dziękuję za ciekawą książkę.


poniedziałek, 3 czerwca 2013

„Tańce wśród piratów. Opowieść o marzeniach, które stały się rzeczywistością” - Magda i Marcin Musiałowie - recenzja

Ostatnio miałam okazję zapoznać się z niezwykłą książką autorstwa Magdy i Marcina Musiałów pt. „Tańce wśród piratów. Opowieść o marzeniach, które stały się rzeczywistością”. Utwór został wydany w 2013 roku nakładem wydawnictwa WAM.
 
W książce autorzy opowiadają o swoich podróżach po Ameryce Centralnej. Przybliżają oni czytelnikowi tamtejsze zwyczaje, tradycje oraz ludzi. Odbiorca ma okazję poznać liczne obyczaje związane o obchodami takich świąt jak: Boże Narodzenie czy Boże Ciało. Wszystkie przygody autorów zostały opisane w sposób bardzo ciekawy, przejmujący i  autentyczny tak, że czytając książkę odnosi się wrażenie jakby to wszystko działo się tuż obok.

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę i która niewątpliwie zachęciła mnie do przeczytania książki jest jej wydanie. Twarda okładka, fantastyczne kolorowe fotografie oraz przejrzystość utworu sprawiają, że czytanie książki przynosi jeszcze większą przyjemność.

Magda i Marcin Musiałowie pokazują na własnym przykładzie, że warto podążać za marzeniami, kierować się głosem serca oraz, że warto zrobić ten pierwszy krok w stronę spełnienia marzeń.
Bardzo cieszę się, że miałam szansę przeczytać książkę pt. „Tańce wśród piratów. Opowieść o marzeniach, które stały się rzeczywistością”. Dzięki temu dziełu miałam okazje wzbogacić swoją wiedzę na temat Ameryki Centralnej, jej mieszkańców oraz zwyczajów.

Polecam to dzieło wszystkim tym, którzy uwielbiają podróże oraz przygody. Zapewniam, że ta książka Was nie zawiedzie.







Tilia, 16 lat

Za ciekawą pozycję dziękuję Wydawnictwu WAM

wtorek, 21 maja 2013

"Ludzie 8 dnia. Autostopem do Matki Teresy" - Krzysztof Pałys - recenzja

Ludzie 8 dnia. Autostopem do Matki Teresy - Krzysztof Pałys
Książka Krzysztofa Pałysa opisuje wyprawę dwóch młodych dominikanów,  którzy wyruszają z Krakowa autostopem do Macedonii, do Skopje, miejscowości, w której urodziła się Matka Teresa. Obaj podróżnicy notują wszystkie obserwacje i swoje spostrzeżenia, by potem wydać je w formie książki. 

Tak więc książka to opis podróży, która trwała 8 dni. Dla obu podróżników bardzo ważną rolę odgrywały, nie zabytki ani miejsca do jakich podróżowali, a  ludzie, których tam spotkali  i ich historie. Książkę możemy niekiedy porównać do naszego życia, ma swój początek i koniec. Narrator w bardzo prosty sposób opowiada historię  przygody przeżytej podczas jazdy autostopem z Krakowa do Macedonii.


Książka napisana jest w bardzo ciekawy sposób, wzbogacona w liczne rysunki autorstwa Jolanty Franus. Pisana z humorem, wciągająca, pouczająca.


Serdecznie zapraszam do lektury.

Lily, 17 lat

Wydawnictwu W drodze dziękuję za możliwość przeczytania książki.