tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą c.j. daugherty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą c.j. daugherty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

Wywiad z C.J. Daugherty – autorką bestsellerowej serii ,,Wybrani’’


Czytaj wszystko. Pisz co chcesz. Nie wierz im.


25 października tego roku miałam przyjemność spotkać się z C.J. Daugherty. Rozmawiałyśmy między innymi o jej książkach, Polsce i inspiracjach.
,,Ale to oznacza, że ktoś zostanie zraniony.’’
,,Wiesz, że powinnaś pisać książki.’’
,,Zdałam sobie sprawę, że sam David Cameron za czasów swojej młodości był w tajnym stowarzyszeniu!"

Anna Sieczka: Co możesz o sobie powiedzieć tym, którzy jeszcze o Tobie nie słyszeli?

C.J. Daugherty: No cóż…Nazywam się C.J. Daugherty i jestem autorką serii ,,Wybrani’’, przetłumaczonej już na 22 języki! Zanim zostałam pisarką, byłam dziennikarką, specjalizującą się w pisaniu o przestępstwach. Ale nie tylko o tym. Pisałam również o podróżach, bo lubię podróżować. Pracowałam dla brytyjskiego rządu. Urodziłam się, co prawda, w Ameryce, ale mieszkam w Wielkiej Brytanii od tak dawna, że czuję się Brytyjką. To chyba wszystko.

A.S. Ostatnio w Polsce ukazała się czwarta część Twojej serii. Czego możemy się spodziewać po tej książce?

C.J. D. Akcja ,,Zbuntowanych’’ zaczyna się w kulminacyjnym momencie tej historii. Dla mnie ważne jest to, aby wszystko łączyło się ze sobą w logiczną całość. Teraz zatem wyjaśni się wiele spraw. Czytelnicy dowiedzą się, co stanie się ze wszystkimi bohaterami. Co będzie z Nathanielem, który wciąż chce odebrać coś, co uważa za swoje. Szykuje się zatem zacięta walka! Jeśli chodzi o romantyczną część książki, wątpliwości zostaną rozwiane. Allie będzie musiała dokonać wyboru pomiędzy Carterem a Sylvainem. I zrobi to, ale to oznacza, że ktoś zostanie zraniony. Już niedługo koniec wojny. To właśnie ten moment.

A.S. Jak ci się podoba polska okładka powieści ,,Zbuntowani’’?

C.J. D. To moja ulubiona okładka! Pokazano tu siłę głównych bohaterów: to, w jaki sposób idą po ulicy, świadczy o ich determinacji. Niesamowite! Nawet sugerowałam moim wydawcom z Wielkiej Brytanii, aby umieścili na wszystkich okładkach te postacie, ale mnie nie posłuchali. Naprawdę ją uwielbiam! Oświetlenie, sceneria… Fantastyczne! To dokładnie taka okładka, jaką sobie wymarzyłam.

A.S. Słyszałam, że jest planowana piąta część ,,Wybranych’’. Czy możesz wyjawić parę jej sekretów?

C.J. D. Piąta część wszystko zakończy. To oznacza, że ktoś musi wygrać tę wojnę, nawet jeśli będzie to Nathaniel. O tym właśnie są ,,Wybrani’’. O sukcesach i porażkach we wszystkim:  w miłości, w życiu i w wielkiej polityce. Są różne rodzaje wygrywania i przegrywania. Są też różne metody radzenia sobie z takimi sytuacjami, a to dotyczy każdego z nas. ,,Wybrani’’ są o tym, jak można się tego nauczyć - jak ponosić porażki i jak przyjmować sukcesy. Czasem przegrywasz, wygrywając. Czasem wygrywając, przegrywasz.

A. S. Myślę, że wiem, co masz na myśli. Ale teraz, pozwól, że zadam ci parę pytań dotyczących naszego kraju. Co sądzisz o Polsce? Czy to twoja pierwsza wizyta tutaj?

C.J. D. Tak, pierwszy raz odwiedzam ten kraj. Za czasów mojej młodości odbyłam podróż po Europie. Znalazłam się nawet bardzo blisko polskiej granicy, ale… zabrakło mi pieniędzy na dalszą podróż. Byłam wtedy w Pradze. Tak czy inaczej, Kraków był na pierwszym miejscu na mojej liście miast do odwiedzenia. To niesamowite miejsce. W pewnym sensie żałuję, że nie miałam szansy zobaczyć go, kiedy byłam młodsza. Polska to przepiękny kraj. Uwielbiam też Warszawę. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo pokocham to miasto! To fascynujące miejsce z równie niesamowitą historią.

A. S. Czy możesz powiedzieć coś więcej, o swoich wrażeniach z pobytu w samym Krakowie?

C.J. D. To naprawdę niezwykłe miasto. Spędziliśmy dzisiejszy poranek i wczorajszy wieczór, spacerując po Starym Mieście. A jeszcze tyle zostało do zobaczenia! Tak wiele miejsc można zwiedzić, odbyć mnóstwo przechadzek… I jeszcze tyle historii! To po prostu zapiera dech w piersiach! Właśnie, dlatego zostaliśmy jeden dzień dłużej, aby zobaczyć, choć trochę więcej. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

A.S. Na początku rozmowy wspomniałaś, że lubisz podróżować. Jakie kraje pragnęłabyś jeszcze odwiedzić?

C.J. D. No cóż… Tak jak mówiłam, chciałabym zobaczyć więcej polskich zakątków. Dlatego naprawdę marzę o powrocie do Polski. To dla mnie bardzo ważne: wiedzieć gdzie jestem. W tym roku po raz pierwszy byłam w Niemczech. Sądzę, że ten kraj też jest cudowny, więc chciałabym,  trochę lepiej poznać i to państwo. Ale Włochy… To jeden z moich ulubionych krajów, chociaż nie spędzam tam zbyt wiele czasu. Kocham również Francję, ale tam spędzam stanowczo za dużo czasu, więc chyba pora powiedzieć: dość Francji! Mogłabym częściej bywać we Włoszech, Polsce czy Niemczech.

A.S. Gdzie się wybierasz, po zakończeniu wizyty w Polsce?

C.J. D. Jak przypuszczam za parę tygodni wrócę do Francji. Widzisz, spędzam za dużo czasu w tym kraju!  Jestem wielbicielką Paryża, więc zapewne udam się i tam. Będę też podróżowała po północnej części Wielkiej Brytanii, uczestnicząc w różnych spotkaniach dotyczących ,,Wybranych’’. Szykuje się mnóstwo podróży w najbliższym czasie!

A. S. Wielu ludzi uważa cię za znakomitą pisarkę. Czy masz jakieś ulubione książki lub autorów?

C.J. D. Seria Cassandry Clare należy do moich ulubionych. Naprawdę ją uwielbiam. Kiedy przeczytałam jej książkę ,,Miasto kości’’, to było jak… O tak! To jest to! Właśnie coś takiego chciałabym napisać. Cassandra jest niezwykle inspirującą pisarką i na pewno jedną z najlepszych. Lubię również Holly Black – amerykańską autorkę, która pisze książki raczej komediowe.
Z kolei Courtney Summers na pewno znają trochę starsi czytelnicy. Napisała – według mnie – najlepszą na świecie powieść o zombie! Ona jest fantastyczną pisarką. Ma dopiero 24 lata, a już napisała pięć książek! Imponujące!
To właśnie są książki, które po prostu uwielbiam.

A. S. Co więc inspiruje ciebie do pisania?

C.J. D. Byłam dziwna – nigdy nie robiłam niczego innego poza pisaniem. Nie mam żadnych umiejętności ani talentów, więc bycie pisarką to dla mnie idealne zajęcie. Kiedy byłam w twoim wieku, czytałam prawie cały czas. Chciałam w ten sposób zarabiać na życie! Nie jest to jednak takie proste, więc pisanie było następnym krokiem. Nie wyobrażałam sobie siebie, jako pisarki, więc zostałam dziennikarką. Pisałam o prawdziwych rzeczach, o prawdziwym życiu. Jako reporterka, dostrzegałam wszystko: butelki szampana, muzykę w klubie. Mój umysł wszystko rejestrował. Jest to  bardzo pomocne, przy pisaniu, ponieważ uważam, że to szczegóły czynią książkę prawdziwą – kiedy na przykład jesteś w stanie poczuć zapach owocu, usłyszeć, co dzieje się za ścianą pokoju. Właśnie to pomogło mi zostać pisarką. No, i jeszcze moja bujna wyobraźnię. Opowiedziałam mężowi moje wymyślone historie, a on mi na to: ,,Wiesz, powinnaś pisać książki.’’. Pomyślałam, że jeszcze nie jestem na to gotowa. Później jednak dałam temu pomysłowi szansę. Przypuszczam, że pisanie to jedyna rzecz, którą wiem, jak robić.

A. S. Czy w takim razie masz jakieś rady dla początkujących pisarzy?

C.J. D. Cóż, moją pierwszą radą jest: czytaj. Czytaj wszystko i nigdy nie przestawaj. To właśnie pewien artykuł w gazecie podsunął mi pomysł na ,,Wybranych’’. Zamieszczono w nim fotografię premiera i innych członków brytyjskiego rządu, kiedy byli jeszcze studentami. Należeli wówczas do tajnego stowarzyszenia na Uniwersytecie Oksfordzkim zwanego Bullingdon Club. Zdałam sobie sprawę, że sam David Cameron za czasów swojej młodości był w tajnej organizacji! Wybuchł skandal, dlatego że Cameron był tak bogaty i uprzywilejowany. Nie dbałam o to. Obchodziło mnie tylko to, że istniał taki klub, jak Bullingdon Club i premier był jednym z jego członków! Zaczęłam się zastanawiać, czy takie sekretne kluby wciąż funkcjonują w szkolnej społeczności? Minister edukacji, głowa BBC i wszyscy ci ważni ludzie: sędziowie, politycy i nie tylko - wszyscy oni znajdowali się w tych tajnych stowarzyszeniach. To są fakty. Takie są właśnie kulisy powstania ,,Wybranych’’. Dlatego zachęcam, aby czytać wszystko. Gdybym nie miała takiej obsesji na punkcie tego tematu, ,,Wybrani’’ by nie powstali. Dlatego czytaj! I daj szansę pisarstwu, nawet, jeśli inni będą ci mówili, że pisanie to ciężki kawałek chleba. Będziesz to ciągle słyszała. Zignoruj te głosy i rób to, co kochasz. Ja tak zrobiłam. Tak samo jak setki czy nawet tysiące innych pisarzy. Nam się udało. Dlaczego tobie miałoby się nie powieść? Pisz!

A.S Bardzo dziękuję za rozmowę.


Rozmowę przeprowadziła Anna Sieczka "Katia" z ,,Młodzieżowego Klubu Recenzenta’’ w Krakowie. 

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

"Zagrożeni" - C. J. Daugherty - recenzja

C. J. Daugherty to była reporterka kryminalna, pisarka polityczna, dziennikarz śledczy, wcześniej pracowała dla wielu amerykańskich gazet między innymi Dallas Morning News. Daugherty urodziła się w USA, niemniej jednak mieszka w Wielkiej Brytanii tak długo, że uważa się za Brytyjkę. Wraz ze swoim mężem, reżyserem Jackiem Jewersem, jest znana z książek o Irlandii i Paryżu, których jest współautorką. Miała 22 lata, gdy po raz pierwszy zobaczyła martwe ciało. Pracowała wówczas jako reporter kryminalny. Powieść Wybrani, pierwsza część serii Nocna Szkoła, jest efektem fascynacji autorki naturą przestępców.

Zagrożeni - C.J. Daugherty„Zagrożeni” to trzecia część bestsellerowej sagi „Wybrani”. Zaraz po wydaniu książka stała się hitem wydawniczym, została przetłumaczona na 19 języków.

Allie po śmierci swojej najbliższej przyjaciółki Jo całkowicie się załamuje. Z nikim nie rozmawia. Próbuje uciec z Cimmerii, z niepowodzeniem. Ma świadomość, że nikomu nie może ufać. Ktoś w szkole jest szpiegiem, może to być nauczyciel, uczeń, ktokolwiek kto pracuje w szkole. Bohaterka chce się zemścić i zrobi wszystko, aby dojść do celu. Kiedy znajduje młodą bibliotekarkę Elloise z kluczem do pokoju dyrektorki, jest całkowicie zaskoczona, nie wierzy, że to może być ona, zawsze miła, życzliwa, pomocna. I dlatego, nie zgłasza tego od razu, lecz kiedy prawda wychodzi na światło dzienne nauczyciele Nocnej Szkoły zostawiają uczniów samych w szkole. Allie wraz ze swoimi przyjaciółmi, postanawia przeprowadzić własne śledztwo. I okazuje się, że… Nathaniel planuje wziąć wszystkie dzieci sprzymierzonych członków rady z Akademii.

Czy uda się uratować Cimmerię?

„Zagrożeni” to książka na jaką czekałam. Nie ma w niej żadnych wilkołaków, ani wampirów, a jednak jest w niej coś z tej tajemniczości. Bardzo zaciekawiła mnie postać Allie, na początku serii, w powieści „Wybrani” jest typową buntowniczką, chodzącą w glanach, farbującą włosy na jaskrawe kolory, uwielbiającą pisać po budynkach. Kiedy przychodzi do Cimmerii staje się grzeczną dziewczynką, próbującą dotrzymać kroku bogatym i inteligentnym uczniom. A w tej części odradza się w niej ta dzikość i żądza przygody i to właśnie w niej lubię.

Jeśli jeszcze nie macie tej pozycji w swoich domowych bibliotekach, koniecznie musicie uzupełnić tę lukę.


Lady Black, 13 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte.

poniedziałek, 21 października 2013

"Dziedzictwo" - C J. Daugherty - recenzja

Dziedzictwo - C.J. DaughertyPo tragicznych przeżyciach z letniego balu w Akademii Cimmeria Allie nareszcie poznaje prawdę – wie kim jest Lucinda, kobieta, o której nastolatka słyszała już wcześniej. Dowiadując się prawdy Allie musi zaakceptować to, że jej życie zmieni się i nigdy już nie będzie tamtą dziewczyną, która razem z kolegami trafiała na posterunek policji po każdej małej „zabawie” z malowaniem graffiti. Teraz jest Allie Sheridan, uczennicą Cimmerii, dziedziczką dorobku Akademii i wrogiem Nathaniela, który za pomocą Christophera – brata Allie – chce przeciągnąć dziewczynę na swoją stronę. 

Wybranych wspominam miło, aczkolwiek nie tak jak inne książki, które zrobiły na mnie duże wrażenie. Pierwsza część przygód Allie dostała mnóstwo minusów z mojej strony, ale mimo to wkradła się do mojej czytelniczej duszy. Schemat, głupiutka główna bohaterka i trójkącik miłosny sprawiły, że Wybrani została przeze mnie trochę nisko oceniona i przyznam się, że nie sądziłam, aby druga część mogła okazać się lepsza. Ba, byłam pewna, że pogorszy całkiem przyjemny obraz Wybranych. Jakież wielkie było moje zdziwienie, kiedy Dziedzictwo sprawiło, że zakochałam się w całej serii.

„Nie można mówić, że coś nie istnieje tylko dlatego, że się tego nie rozumie.”

Ten, kto czytał Wybranych pamięta tragiczny koniec letniego balu. Teraz Allie wraca do Cimmerii, gdzie kontynuuje naukę, do przyjaciół i do swojego chłopaka. Miło było znów wkroczyć do świata Allie i przywitać się ze znajomymi bohaterami. Kurczę, bardzo chciałam znaleźć jakieś minusy już na samym początku Dziedzictwa, ale takich nie było! Równocześnie pomyślałam „Przecież ta książka nie może ci się spodobać. Pamiętasz Wybranych? Pierwsza część wcale nie przypadła ci do gustu”, ale to był tylko pesymistyczny głos mojego drugiego, czytelniczego wcielenia. Wtedy, kiedy szukałam wad Dziedzictwa odezwała się trzecia wersja mola książkowego, tym razem dobra, która mówiła „A czemu nie? Daj szansę Dziedzictwu, nie patrząc na marne wejście Wybranych. Przecież lubisz spędzać czas z dobrymi książkami!” i tym razem postąpiłam według głosu dobrego czytelnika. Zapomniałam o negatywach pierwszej części i zaczytałam się.

Najlepszą wiadomością było to, że Allie w końcu zmądrzała. Już nie przypominała tamtej bohaterki, która zadzierała nosa, udawała mądrzejszą i ciągle pakowała się w kłopoty. Tym razem spokorniała, a wydarzenia z poprzedniego semestru nauczyły ją pewnych rzeczy – i chwała za to autorce! Chyba nie wytrzymałabym z tamtą Allie. Jej dojrzalsza wersja o wiele bardziej pasowała do trudnej sytuacji uczniów Cimmerii, przygotowujących się na kolejny atak Nathaniela.
Nawet miłosne rozterki Allie nie były tak denerwujące jak wcześniej. Chociaż przeklinam miłosne trójkąciki w młodzieżówkach, to teraz potrafiłam zrozumieć dylemat bohaterki. Owszem, byłam na nią zła kilka razy, ale byłam zła również na Cartera i Sylvaina (SPOILER: z naciskiem na tego pierwszego. KONIEC). Kiedy Allie wpadła w kłopoty bardzo jej współczułam. Wynikało to z tego, że ja również wiedziałam jak może czuć się ktoś, na kogo wszyscy dookoła są źli (no ale kto nie był w takiej sytuacji?). Kilka razy zakręciła mi się łezka w oku. Na szczęście mądrzejsza, dojrzalsza Allie potrafiła przyznać się do błędu, powiedzieć prawdę i ponieść konsekwencje swoich czynów. Odwaga dziewczyny także miała duże znaczenie dla jej postawy. W Wybranych Allie udawała odważną – tutaj nią się stała.

Zdanie zmieniłam również o Carterze i Sylvainie. Sytuację jednego i drugiego można było lepiej zrozumieć w Dziedzictwie. Obu polubiłam, a pragnę zaznaczyć, że w pierwszej części nie darzyłam ich sympatią. Trochę smutno było mi z powodu Cartera i tego, co się działo, z kolei Sylvainowi niekiedy współczułam. I o to kolejny dowód na to, jak zmieniło się moja opinia na temat sagi Wybrani – polubiłam trójkącik (Layla, przecież to niedopuszczalne w twoim wypadku! Co się z tobą dzieje?).

„ – Myślisz, że… powinnam… - Zamilkła, nie wiedząc, o co chce zapytać. Nicole jednak bez wahania odpowiedziała na jej pytanie.
- Wydaje mi się, że nieraz myślenie szkodzi. Czasem musisz posłuchać serca i zaufać instynktom.”

Akcja nabiera tempa. Oprócz problemów związanych z Nathanielem, są również niewyjaśnione sprawy między Christopherem a jego siostrą. W dodatku Allie musi często kłamać przed przyjaciółmi i to także prowadzi do kłopotów… W Dziedzictwie jest dużo rodzajów akcji – akcja w szkole, akcja w życiu prywatnym Allie oraz akcja powiązana z obecnością Nathaniela. Na nudę w kontynuacji Wybranych nie można narzekać! Co jak co, ale w tej książce ciągle coś się działo i to jest kolejnym plusem kolejnych przygód Allie. Och, byłabym zapomniała! Przygotujcie się na wstrząsające, emocjonujące i nieoczekiwane zwroty akcji. Możecie też przygotować kilka chusteczek higienicznych lub po prostu… po prostu… no nie wiem! Jaka jest wasza metoda na powstrzymywanie łez przy książkach? Tak? Świetna! A więc właśnie tak róbcie!

Warsztat pisarski pani Daugherty nie zmienił się. Tak jak w poprzedniej części czyta się bardzo szybko, lekko i bez problemów, a jest to zasługa młodzieżowego języka i bardzo dobrego stylu autorki. Czasami zastanawiałam się jak autorka uzyskała taki efekt. Próbowałam pisać równie lekko i możliwie jak najprościej, ale… nie da się! Pani Daugherty wyszło to wspaniale.

Okładka prezentuje się o wiele lepiej od poprzedniej. Widząc ją po raz pierwszy miałam ogromne wątpliwości, ale po przeczytaniu Dziedzictwa stwierdziłam, że idealnie oddaje klimat drugiej części. Ciemne kolory bardzo dobrze spełniają swoje zadanie!

Podsumowując:

Przygotujcie się na dużo pozytywnych stron Dziedzictwa, świetną akcję i lepszą, dojrzalszą wersję kilku bohaterów. Jeśli Wybrani nie spełniła Waszych oczekiwań, to jestem w siedemdziesięciu pięciu procentach pewna, że druga część spodoba Wam się bardziej niż pierwsza i wkradnie się do Waszego czytelniczego serca. Ja osobiście mam ogromny sentyment do Dziedzictwa. Dzięki kontynuacji zaczęłam inaczej patrzeć na całą sagę i… chyba ją pokochałam. No dobra – tak, pokochałam ją. Nie „chyba”, nie „może”, a „na pewno”. Druga część prezentuje się o wiele lepiej. I wiecie co? Wciąż nie mogę o niej zapomnieć. Czyżby kolejny kac książkowy?

Layla, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte.

środa, 27 lutego 2013

"Wybrani" - C. J. Daugherty - recenzja


Wybrani - C.J. DaughertyCzy ktoś z Was spotkał się już kiedyś z takim pomysłem? Mroczna szkoła z długą historią; sekrety, kłamstwa i niebezpieczeństwa; dziwne zdarzenia, które mają miejsce po dołączeniu głównej bohaterki do szkolnej społeczności; dwóch chłopców walczących o serce jednej dziewczyny… No cóż, w każdym bądź razie podobne spotkanie przeżyłam z kilkoma innymi pozycjami, dlatego po ujrzeniu zapowiedzi Wybranych nie dawałam żadnych szans dziełu pani Daugherty. Czy niepotrzebnie nastawiałam się negatywnie do tej lektury?

Allie (Alyson) bardzo zmieniła się od zniknięcia brata – ukochany Christopher nagle zaginął bez śladu, zostawiając krótką wiadomość, w której prosił, aby nikt go nie szukał. Właśnie ta rzecz złamała serce dziewczyny. Od tamtego feralnego dnia rodzice stali się dwoma kłębkami nerwów, dlatego nastoletnia Allie nie ma komu się zwierzyć ani chociaż porozmawiać. W związku z tym ucieka do zupełnie innego świata, gdzie rządzą używki, brak jakichkolwiek reguł, a łamanie zasad jest ulubionym zajęciem. Po ostatnim incydencie, kolejny raz złapana przez policję, rodzice Allie decydują, że ich córka zacznie naukę w szkole dla nastolatków miewających podobne problemy. Czy Akademia Cimmeria rzeczywiście gości w swoich skromnych progach takich samych ludzi? Czy Allie może czuć się tam bezpiecznie? Komu może zaufać, a od kogo ma trzymać się z daleka?

Jak już wspominałam wcześniej, umieściłam Wybranych na straconej pozycji ze względu na pomysł wykorzystany w wielu innych powieściach dla nastolatków. Oliwy do ognia dolewały słowa z tyłu egzemplarza „Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?”. Oprócz kolejnej historii o nawiedzonej, niebezpiecznej szkole autorka serwuje nam również miłosny trójkącik. Nie wygląda to ciekawie, ani trochę, lecz mądre przysłowie, które nasunęło mi się na myśl podczas czytania Wybranych, brzmi „Nie mów hop! zanim nie skoczysz”.

Na samym początku autorka przedstawia nam Allie – dziewczynę cichą, skrytą, ze skłonnościami do częstego pakowania się w kłopoty i robienia wszystkiego na odwrót. Rodzice mówią „Dorośnij!” – Allie nadal pozostaje zbuntowaną nastolatką. W końcu ostatni „wypad” z kumplami kończy się niezbyt szczęśliwie. Decyzja zapada niemal natychmiast – dziewczyna ma rozpocząć naukę w oddalonej kilka godzin jazdy od centrum Londynu Akademii Cimmeria, o której główna bohaterka nie ma zielonego pojęcia. Tam przechodzi ogromną metamorfozę; poznaje nowych ludzi, zawiera przyjaźnie, przeżywa pierwsze miłosne wzloty i upadki, a także widzi na własne oczy rzeczy, których nigdy nie ujrzałaby w swoim rodzinnym mieście. 

Autorka bardzo dobrze i brawurowo dokonała znaczącej dla powieści zmiany Allie. Przemiana dziewczyny wyszła jej na medal, co dodało uroku książce. Kończąc przygodę z Wybranymi miałam przed oczami dwie różne postaci: Alyson zamkniętą w sobie po zniknięciu brata oraz Alyson po dołączeniu do tajemniczej szkoły. Za wykreowanie głównej bohaterki, jej metamorfozę i charakter daję plusa. Autorka równie dobrze poradziła sobie także z paczką Allie, choć kilka postaci przesłodziła, aż do bólu. W dwóch przypadkach od razu narzuciła wymyślony przez nią charakter danego bohatera (Sylvain jako „największe ciacho” Cimmerii oraz Isabelle w roli cudownej, dobrej, kochanej dyrektorki, która nawet w najgorszej sytuacji potrafi się uśmiechać i nigdy nie puszczają jej nerwy), przez co nie miałam okazji poznać go osobiście, tak jak to było z Allie, Jo bądź Carterem. W tym miejscu bez punktu.

Z miejscem akcji (czyli mająca kilkaset lat szkołą w potężnym, starym, bogato zdobionym budynku) pani Daugherty poradziła sobie nawet dobrze. Pomimo tego, że podobny obraz jest chociażby w powieści Piękni i martwi Yvonne Woon (a także w kilku innych), Akademia Cimmeria mnie osobiście przypadła do gustu. Miło czytało się o kaplicy z wiekowymi malowidłami, pokaźnej jadalni, świetlicy, ukrytych w ścianach drzwiach oraz sekretnych miejscach. W kilku słowach: schematycznie, ale z klasą. Wprost uwielbiam podobne obiekty!

Najchętniej przyczepię się do trójkącika miłosnego. Pani Daugherty w ciekawy sposób przedstawia nam wymyśloną przez nią Akademię, bohaterów, mroczne miejsca i sekrety, niebezpieczeństwo i walkę o przetrwanie w tajemniczej szkole, co dostarcza czytelnikowi mnóstwa wrażeń. Całość prezentuje się naprawdę dobrze na tle innych powieści, jednak autorka postanowiła zepsuć urok Wybranych oklepanym, schematycznym i znienawidzonym przeze mnie trójkącikiem. Myślałam, że moda na „On jest taki słodki, ale to jednak do tego drugiego czuję coś więcej” już dawno minęła. Okazuje się bowiem, że niektóre pisarki młodzieżowych książek dalej uważają, iż miłosny dylemat jest czymś „na czasie”. Bzdura! To nie jest nic modnego ani interesującego. Miłosne trójkąciki, chociaż nielubiane przez wielu czytelników, jeszcze długo będą towarzyszyć podobnym romansom (tym zwykłym jak i paranormalnym). A szkoda…

Plusem Wybranych jest to, że autorka wszystko sobie zaplanowała, wobec czego jedno zdarzenie było powiązane z drugim, co z kolei wpływało na trzecie itd. Chętnie dam za to plusa, ponieważ dzięki temu ciągle coś się dzieje, i chociaż mamy momenty, w których tej akcji jest mniej albo toczy się wolniej, to nie można oderwać się od książki nawet na chwilę. Tak przemyślaną fabułę bardzo lubię.

Niestety, oprócz trójkącika miłosnego, dzieło pani Daugherty ma również jeszcze jedną poważną wadę, mianowicie… punkt kulminacyjny. Uwielbiam ostatnie strony w powieściach, kiedy do emocje sięgają zenitu, wszystko się wyjaśnia, każdy wątek zostaje jakoś zakończony lub przeniesiony do drugiej części, i właśnie na coś podobnego czekałam w Wybranych lecz z przykrością stwierdzam, że ogromnego finału pierwszego tomu nie spotkałam. Oczywiście nie myślcie, że nie było niczego podobnego! Parę końcowych rozdziałów obfituje w wartką akcję i ważne zdarzenia, jednak nie było to coś, na co czekałam. Niektórym punkt kulminacyjnym na pewno się spodoba, lecz jeśli tak jak ja lubicie trzymające w napięciu, zapierające dech w piersiach i dające do myślenia zakończenia, możecie odczuwać niedosyt po Wybranych.

Pozytywnie na powieść wpływa trzecioosobowa narracja. Chociaż nie mamy do czynienia z wszechwiedzącym narratorem, dzięki trzeciej osobie jesteśmy w stanie lepiej poznać niektórych bohaterów, a także myśli Allie i targające nią uczucia. O ile w większości przypadków spotykamy się z lekkim stylem autorek, tak przy Wybranych trzeba skupić się na czytanych zdaniach, aby zrozumieć o co chodzi w zawiłej historii Akademii.

Podsumowując:

Niepotrzebnie przyczepiłam Wybranym nalepkę „Uwaga! Schemat!”. Przygoda Allie bardzo wciąga, jest ciekawa i interesująca, a obraz starej szkoły zupełnie mnie oczarował. Powieść pani Daugherty wyróżnia się na tle podobnych historii m.in. dzięki bohaterom i fabule. Tym, którzy nie są przekonani moim zdaniem na temat  tej powieści radzę, aby dali szansę autorce. Nie jest to lektura najwyższych lotów, lecz zapada głęboko w pamięć i pozwala czytelnikowi oderwać się od rzeczywistości na kilka godzin. Moim zdaniem Wybrani to dobra książka – nie powalająca i wybijająca się ponad inne pozycje, ale przyjemna, zabawna i wciągająca. 

Layla, 16 lat

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.