tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lynn painter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lynn painter. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 września 2026

"Lepiej niż w filmach" - Lynn Painter - recenzja

 „Lepiej niż w filmach” Lynn Painter to młodzieżowa komedia romantyczna, która od pierwszych stron potrafi poprawić humor. Książka opowiada historię Liz – dziewczyny zakochanej w komediach romantycznych i marzącej o miłości dokładnie takiej, jak w jej ulubionych filmach. Główna bohaterka wierzy, że prawdziwy związek powinien być idealny, pełen romantycznych scen i wielkich gestów. Kiedy do jej życia wraca dawny crush, Liz jest przekonana, że właśnie rozpoczyna się jej wymarzona historia miłosna. Wszystko komplikuje się jednak przez Wesa – jej sąsiada, którego początkowo uważa za irytującego i niedojrzałego chłopaka.

Największym atutem tej książki są bohaterowie oraz relacja między nimi. Liz jest postacią bardzo zabawną, momentami chaotyczną i pełną romantycznych wyobrażeń. Często patrzy na świat przez pryzmat filmów, przez co ma nierealistyczne oczekiwania wobec życia i miłości. Z kolei Wes początkowo wydaje się typowym klasowym żartownisiem, ale z czasem pokazuje swoją bardziej dojrzałą i wrażliwą stronę. To właśnie rozwój relacji między nimi jest najciekawszym elementem książki. Ich wspólne sceny są pełne humoru, sarkazmu i drobnych sprzeczek, które sprawiają, że czytelnik od początku kibicuje tej parze.

Bardzo podobało mi się to, że relacja bohaterów rozwijała się stopniowo. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale historia pokazująca, jak dwoje ludzi zaczyna się lepiej poznawać i zauważać swoje prawdziwe cechy. Dzięki temu relacja Liz i Wesa wydaje się bardziej naturalna. Ich rozmowy są zabawne i dynamiczne, a chemia między nimi jest wyczuwalna praktycznie od początku książki.

Autorka umieściła w historii bardzo dużo odniesień do znanych komedii romantycznych, co tworzy wyjątkowy klimat. Dla osób, które lubią filmy romantyczne, będzie to dodatkowa atrakcja podczas czytania. Jednocześnie książka pokazuje, że prawdziwe życie nie wygląda dokładnie tak jak w filmach. Czasami najlepsze uczucia pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy, a idealna miłość nie zawsze przypomina scenariusz hollywoodzkiej produkcji.

Mimo lekkiego i humorystycznego stylu książka porusza też trudniejsze tematy. Liz nadal przeżywa śmierć swojej mamy i widać, jak bardzo wpłynęło to na jej codzienne życie. Dzięki temu historia nie jest tylko zwykłym romansem, ale ma również bardziej emocjonalny wymiar. Bohaterowie muszą nauczyć się radzić sobie z samotnością, utratą i własnymi problemami. To sprawia, że postacie wydają się bardziej realistyczne i łatwiej można się z nimi utożsamić.

Styl pisania Lynn Painter jest bardzo lekki i przyjemny. Książkę czyta się szybko, ponieważ akcja jest dynamiczna, a dialogi naturalne i pełne humoru. Wiele scen jest naprawdę zabawnych, przez co trudno czytać tę książkę bez uśmiechu. Jednocześnie autorka potrafi tworzyć bardziej wzruszające momenty, które nadają historii głębi.

„Lepiej niż w filmach” to idealna książka dla osób, które lubią romantyczne historie z humorem, sympatycznymi bohaterami i motywem enemies to lovers. Według mnie jest to jedna z ciekawszych młodzieżowych komedii romantycznych, ponieważ oprócz lekkiej fabuły zawiera też ważne przesłanie o dorastaniu, akceptowaniu rzeczywistości i odkrywaniu, czym naprawdę jest miłość. To książka, która potrafi poprawić humor, wzruszyć i sprawić, że czytelnik przez długi czas będzie myślał o bohaterach.

Zuza


wtorek, 30 stycznia 2024

"Lepiej niż w filmach" - Lynn Painter - recenzja

“Lepiej niż w filmach”, a oryginalnie “Better Than The Movies”, została napisana przez Lynn Painter, świetną amerykańską pisarkę, która jest fanką komedii romantycznych, tak samo jak nasza główna bohaterka - Liz. 

Liz Buxbaum kocha je oglądać - od małego oglądała komedie romantyczne (rom-com’y) razem z mamą, a jej miłość do nich nie zmalała ani trochę nawet po jej stracie.

Gdy pewnego dnia Liz spotyka swojego crusha z dzieciństwa - Michaela Younga - który po przeprowadzce i zmianie szkoły kilka lat temu nagle odwiedza jej szkołę, jest pewna, że to znak od wszechświata, że to on jest jej pisany. Bo co innego mogłoby to być? Jest zdeterminowana, żeby doprowadzić do tego, by Michael się w niej zakochał, a oni żyli razem długo i szczęśliwie. Tak zdeterminowana, że decyduje się poprosić o pomoc swojego odwiecznego wroga (i sąsiada przy okazji), Wesa Benneta. 

Na początku miał on ją tylko wziąć na imprezę, na której był Michael, więc Liz mogła z nim porozmawiać, ale ta, pomimo nawiązania small talku, nie kończy się dobrze (na Liz wymiotuje jakaś dziewczyna (fuj)), więc zabawa w podchody trwa dalej. Lecz - kto by się spodziewał - podczas serii marnych prób nawiązania głębszej relacji z Michaelem, Wes i Liz stają się sobie wyjątkowo bliscy. 

Opowiedziałabym o nich więcej, ale to byłyby już za duże spojlery, więc więcej musicie doczytać sami :*  Powiem tylko, że oboje są bardzo słodcy i naprawdę super czyta się o tym jak się schodzili, o ich przygotowaniach na bal maturalny i wiele więcej.

Co mnie naprawdę urzekło w tej książce? Wiele rzeczy. Jedną z nich jest tak świetne przedstawienie tradycyjnego book trope’u (głównego wątku, powtarzającego się w dużej ilości książek), jakim jest  enemies to lovers. Pomimo, że wszyscy wiemy od samego początku jak główni bohaterowie skończą, każda strona kryje coś nowego i wciągającego. Kolejną rzeczą, są urocze drobiazgi, jak cytaty z rom-comów na początku każdego rozdziału. No jak się nie zakochać w czymś takim?

Ta książka jest jedną z moich ulubionych, więc ciężko tu o określenie komu się ona spodoba, bo najchętniej poleciłabym ją wszystkim których znam, ale wiem, że to nie takie proste. Przeczytanie tej książki może wnieść do twojego życia trochę nowości (np. nagłą chęć do oglądania komedii romantycznych). Jest to książka, którą czyta się łatwo, bo tak bardzo nie można się doczekać, aż bohaterowie wyznają wreszcie swoje uczucia, lecz jednocześnie nie jest to płytka historia o dwójce nastolatków. 

Tak więc drogi czytelniku, przekonaj się sam/sama czy warto, czy jest ona dla ciebie.

Miłego czytania! <3

Tosia


piątek, 5 stycznia 2024

"Lepiej niż w filmach" - Lynn Painter - recenzja

 „Lepiej niż w filmach” jest powieścią młodzieżową autorstwa Lynn Painter, idealną dla osób które lubią komedie romantyczne . 

Opowiada o Liz Buxbaum, która uwielbia romanse i szczęśliwe zakończenia oraz jest zakochana od dzieciństwa w Michaelu, który wyjechał, kiedy byli młodsi. 

Szczęście uśmiecha się do głównej bohaterki i jej ukochany wraca do miasta. Liz zrobi wszystko aby ją zauważył – nawet zaprzyjaźni się z Wesem Bennetem, który jest jej sąsiadem i wrogiem od dzieciństwa, ale jednocześnie kolegą Michaela. 

Tylko, że wszystko nie idzie po myśli Liz, im więcej czasu spędza z Wesem, tym lepiej się z nim dogaduje. Jest coraz bardziej zaskoczona, że tak lubi jego towarzystwo, i będzie musiała przemyśleć wszystko co wiedziała i wyobrażała sobie o miłości.  

Bardzo lubię w tej książce to, że są w niej nieoczekiwane zwroty akcji, cała fabuła jest bardzo ciekawa, a  bohaterowie rozwijają się przez całą powieść. Lubię w niej również to, że pokazuje nam, iż osoby które wydają nam się idealne, wcale takie nie są, a osoby które są naszymi przeciwieństwami i nie zwracamy na nie, aż tak dużej uwagi są idealne dla nas. Często nic nie jest takie, jakim się wydaje. 

Uwielbiam to, że cała fabuła jest lekka i można dzięki niej oderwać się od nudnej, szarej rzeczywistości, przenieść do miejsc rodem z filmów. Bardzo podobało mi się w „Lepiej niż w filmach” to, że przed każdym rozdziałem znajdują się cytaty z komedii romantycznych. 

Polecam każdemu tą książkę kto uwielbia filmy romantyczne oraz osobom, które chciały by się przenieść do filmowego świata podczas czytania.

Wiktoria