tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michał rusinek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michał rusinek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 stycznia 2017

"Jak przekręcać i przeklinać" - Michał Rusinek - recenzja

Okładka książki Jak przekręcać i przeklinaćTematem mojej recenzji będzie książka Michała Rusinka pt. ,,Jak przekręcać i przeklinać", wydana w  2016 roku.


Książka ta jest zbiorem zabawnych wierszyków dla dzieci. Przynajmniej tak mi się na początku wydawało. Tematem wierszy w niej zawartych są zwykłe, codzienne sprawy lub przedmioty. Możemy tu znaleźć teksty o pomidorze, o babciach, o ślimakach, o szkole i kąpieli. Michał Rusinek pisze o wielu sprawach, które są logiczne w rozumowaniu dziecka, a nad którymi dorośli się nawet nie zastanawiają.

,,Jeśli do wchodzenia służą schody, to do wchodzenia powinny być wchody. Nie tylko dla wygody. No bo, powiedzcie sami, czy to logiczne, żeby wchodzić schodami?"

Jest to jeden z krótszych wierszyków znajdujących się w tej książce. Są jednak też teksty dłuższe, np. o pomidorze, który ożenił się z młodą indyczką. Niektóre z nich można porównać do zadawanych przez dzieci pytań, np. ,,Dlaczego niebo jest niebieskie?'' Daje to możliwość ujrzenia świata oczami maluchów, które dopiero go odkrywają i nie rozumieją, dlaczego właśnie tak funkcjonuje. Mają to szczęście, że w przeciwieństwie do dorosłych nie boją się zadawać pytań i nie akceptują wszystkiego ,,bo tak jest". To jest chyba ta specjalna ,,przyprawa", która nadaje smak całej książce. 

"Jak przekręcać i przeklinać" jest to taki rodzaj książki, dzięki której pojawia mi się uśmiech na twarzy, gdy wracam do domu po ciężkim dniu i przypominam sobie, że właściwie życie nie jest takie skomplikowane, za jakie uchodzi.

Książka Michała Rusinka bardzo mi się spodobała. Jest lekka i zabawna, a ponadto jest dobrym przerywnikiem pomiędzy codziennymi problemami. Jak się okazuje, nie jest to książka dla dzieci, ale dla wszystkich. Naprawdę, nie jest istotne ile ma lat ma nasze ciało, tylko jak młody jest nasz duch!


                                          basia331, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

"Wierszyki rodzinne" – Michał Rusinek – recenzja

„Wierszyki rodzinne” są kontynuacją wydanej w 2012 roku książki „Wierszyki domowe”. Autor proponuje książeczkę, w której zawiera humorystyczne wierszyki o członkach rodziny jego i jego siostry.

Tym razem Michał Rusinek nie zamieszcza komentarzy dla dorosłych pod każdym wierszykiem, a częścią przeznaczoną dla starszych jest wstęp, w którym autor opowiada o tym, jak wpadł na pomysł stworzenia takiej książeczki. Prosi dzieci, aby nie czytały, tego, co nie będzie dla nich interesujące, a od razu zabrały się za same wiersze.

Ta książka przeznaczona jest dla dzieciaków o wybujałej wyobraźni, czyli tak naprawdę wszystkich naszych milusińskich, ale także dla dorosłych, którzy zmuszeni do czytania swoim podopiecznym na pewno znajdą w niej coś dla siebie i nie zasną znużeni lekturą. 

Pierwszym utworem jest „Drzewo”, który mówi o genealogii i wyjaśnia to pojęcie w sposób bardzo przyjazny i ciekawy dla dzieci. Później pojawiają się miniatury opowiadające dzieje człowieka, następnie wiersze o kolejnych członkach rodziny. Ostatni wiersz przypadł mi do gustu najbardziej i uważam, że jest świetnym morałem całej książeczki, ponieważ odnosi się do najważniejszej osoby w całym drzewie genealogicznym. Krótki tytuł „JA” i dziesięć wersów zmuszają do chwilki zastanowienia się i zadania sobie pytania „Kim ja jestem?”.

Warto również wspomnieć o kolorowych obrazkach Joanny Rusinek. Przecież bez nich książeczka dla dzieci byłaby smutna i niczym nie różniłaby się od setek „nudnych” książek „dla dorosłych”. Ilustracje są bardzo humorystyczne, śmieszne, czasami to wręcz karykaturki świetnie uzupełniające treść.

Zachęcam rodziców do przeczytania razem ze swoimi dziećmi tej książeczki, a także do próby stworzenia z najmłodszymi ich własnego drzewa genealogicznego. Uważam, że warto rozmawiać z pociechami o historii rodziny, ponieważ to wprowadza w życie dziecka pewną hierarchię wartości, uświadamia mu, jak ważni są jego bliscy, tworzy poczucie własnej tożsamości. 
Drodzy rodzice, proszę nie przejmować się ewentualnymi „białymi plamami”, przecież nie wszystko musicie pamiętać. Jak to mówi autor, te puste miejsca, to świetny powód, aby użyć wspaniałej dziecięcej wyobraźni.

Życzę miłych chwil poświęconych na wspomnienia rodzinne!


Lucienne, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.


wtorek, 8 października 2013

"Wierszyki domowe" - Michał Rusinek - recenzja

Wyobraźmy sobie, że stoimy przed domem, a właściwie domkiem. Nie jest może największy ze wszystkich stojących przy tej ulicy, ale zdecydowanie wygląda najprzytulniej… Czy zapukamy do drzwi?

Wierszyki domowe. Sześć i pół tuzinka wierszyków Rusinka - Michał Rusinek"Wierszyki domowe" autorstwa Michała Rusinka są podzielone nie na rozdziały, a na… „pokoje”.

Zwiedzanie rozpoczniemy rzecz jasna w przedpokoju. A w nim… same niespodzianki! Przedpokój Michała Rusinka to zupełnie co innego niż te znane nam z codziennego życia. A może rzecz nie leży w przedpokoju, ale w sposobie patrzenia? W domu autora zastanowimy się nad tym, czy przedpokój to właściwie pokój, czy progi mogą podstawiać nogi oraz czym żywią się wycieraczki. 

W łazience też może przydarzyć się coś niezwykłego, więc może warto stąpać ostrożnie. W końcu nie wiemy, kto jest po drugiej stronie słuchawki prysznicowej, ani czy za którymś kafelkiem nie znajduje się skrytka pełna skarbów. 

Z łazienki pełnej tajemnic uciekamy już do kuchni, jednak ta okazuje się być jeszcze bardziej niezwykła… W końcu to tam potrawy w niewyjaśnionych okolicznościach zyskują swój pyszny smak, a lodówka zawsze może okazać się przejściem na biegun południowy. W dodatku, jeśli się skupimy, z pewnością dojrzymy, że czajnik również skrywa swoje tajemnice…

Skoro dojrzeliście już sofę i piwonie w wazonie, to nieomylny znak, że wkroczyliśmy do salonu. Dla nikogo nie powinno być już niespodzianką, że dywan w salonie mógłby latać, gdyby tylko mu na to pozwolono. Portrety przodków łypią na nas jednak groźnym okiem, więc szybko, na palcach, przemknijmy się do sypialni.

Jej nazwa jest oczywiście zupełnie nieodpowiednia, ale o tym, dlaczego, przeczytajcie lepiej sami. Na razie zastanówmy się nad tym, kto mieszka w szafie, kto jest w sypialni najważniejszy oraz do czego jeszcze może służyć nocna lampka i jakie mogą być skutki jej obecności w dziecięcym pokoju. A kiedy to wszystko już rozważymy, prawdopodobnie zrobimy się nieco senni. Aby poczuć nieco adrenaliny należy zejść prosto w podziemia…

To znaczy, do piwnicy. Lepiej nie wiedzieć, kogo można tam spotkać, ale z pewnością po dłuższych poszukiwaniach można odnaleźć rower śpiący snem zimowym i czekającym na lepsze, letnie czasy. A co, a może raczej kto śpi snem letnim? Oczywiście narty! Wychodząc z piwnicy uważajmy, aby nie potknąć się o kartonowe pudła i nie stłuc kolejnych słoików!
A skoro trafiamy już na schody to warto nimi dojść aż na samą górę i odwiedzić strych. A strych, podobnie jak piwnica, zdecydowanie może wzbudzić w nas strach. Kto wie, co dzieje się tam po zmierzchu? Dość już jednak tych emocji, idziemy do garażu. Trudno o bardziej przyziemne miejsce. To pomieszczenie wspaniałe dla miłośników wszelkich pojazdów i narzędzi, jednak zdecydowanie uważam, że teraz powinniśmy przebiec się do ogródka, a z niego jeszcze zerknąć w górę, na balkon. Jednak całą wyprawę zakończymy w najwłaściwszym miejscu- w bibliotece. To tutaj się pożegnamy.


Uważam, że książka-dom to niezwykły pomysł na książeczkę z wierszykami dla dzieci. Rymowanki Michała Rusinka z pewnością rozbudzą dziecięcą fantazję (a może nawet wyobraźnię czytających dzieciom rodziców?) i zachęcą do poszukiwania niezwykłości w codziennym życiu.

Przy omawianiu tej książki nietaktem byłoby pominięcie osoby Joanny Rusinek, która wykonała do niej ilustracje. Obrazki, które pojawiają się na każdej stronie są naprawdę niezwykłe- kolorowe, zabawne. Z pewnością przyciągną dziecięcy wzrok i zachęcą najmłodszych do czytania. A tych, którzy jeszcze nie potrafią czytać niewątpliwie skłonią do nauki. Przecież w książce o tak pięknych obrazkach muszą być ukryte super ciekawe rzeczy!

Ania, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.