tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

piątek, 7 września 2018

„Obca w świecie singli” - Krystyna Mirek - recenzja


Okładka książki Obca w świecie singliKrystyna Mirek to popularna autorka powieści obyczajowych, które nasiąknięte są przede wszystkim  humorem i życiowymi obserwacjami. Ta autorka jest nie tylko matką czwórki dzieci, ale również pisarką, która ma na swoim koncie już niemalże dwadzieścia powieści, plasujących się na liście bestsellerów. Jedną z takich książek jest jej najnowsze dzieło pod tytułem „Obca w świecie singli”.

Główni bohaterowie – Karolina i Jakub to ludzie z dużym bagażem życiowych doświadczeń. Niestety, życie postanowiło ich nie oszczędzać i przyszykowało im kolejną niespodziankę. Obydwoje stracili to, co było dla nich najważniejsze, czyli miłość drugiej osoby. Doświadczyli najgorszego, czyli zawiedli się na najbliższych. Teraz nie potrafią już nikomu zaufać, ich wiara w miłość został pogrzebana, a oni sami usiłują odnaleźć się w zupełnie obcej dla nich sytuacji. 

Karolina poprzez niedołężne kierowanie biznesem przez jej męża tonie w długach, a w dodatku musi stawić czoła samotnemu wychowaniu córki. Jednym słowem jej sytuacja wydaje się być opłakana, podobnie jak zresztą Jakuba. 

Mężczyzna usiłuje za wszelką cenę uczestniczyć w życiu swojej córeczki, ale uniemożliwia mu to jego partnerka. Obydwoje znajdują się pod ścianą. Na szczęście los tych dwojga może się jeszcze odmienić, gdy spotykają siebie nawzajem. Dwójka ludzi postawiona w tak nowej dla siebie sytuacji postanawia pomóc sobie nawzajem. Od momentu, kiedy spotkają i bliżej poznają, staną się niesamowitą i niespotykaną parą singli.

Ta książka z pewnością posiada ciekawą fabułę, a jej bohaterowie stanowią całą galerię barwnych postaci. Jednakże mi osobiście nie podobała się historia tych dwojga. Prawdopodobnie spowodowały to zbyt dramatyczne opisy uczuć Karoliny i Jakuba, którzy niezwykle mocno przeżywali napotkane przez nich problemy. 

Pomimo to serdecznie polecam ją przeczytać być może Wam bardziej przypadnie do gustu. Wiem, że autorka wielu zachwyca. Sprawdźcie, jak będzie z Wami:)

Juia,18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

czwartek, 6 września 2018

"Projekt miłość" - Karolina Krauze - recenzja

Okładka książki Projekt miłość
“Projekt miłość” autorstwa Karoliny Krauze to, jak wierzyć okładce, książka dla każdego, kto przeżył rozstanie. Książka podzielona jest na kilka rozdziałów, które z kolei podzielone są na mniejsze podrozdziały. Każdy z nich opowiada o innych zjawiskach w naszym społeczeństwie. Np. o typach mężczyzn, typach kobiet oraz typach związków. Autorka obiecuje odpowiedzi na pytania oraz rozwiązania trudnych sytuacji.

Książkę samą w sobie możemy sklasyfikować jako “poradnik” dla kobiet. Autorka pierwotnie znana z prowadzenia bloga ROZWIEDZIONA.PL postanowiła podzielić się z nami swoim doświadczeniem(?). Jednak blog a książka to mimo wszystko niemała przepaść. Ja różnicy między “Projekt miłość” a blogiem zbytnio nie widzę,

Sama treść dla nie zainteresowanej osoby nie będzie interesująca i mimo pięknej okładki, nie szczególnie zachwyca. W rozdziale o facetach autorka postanowiła przybliżyć nam typy, z którymi nie powinnyśmy się umawiać. W rozdziale o kobietach jest nie lepiej, w tym przypadku chyba najlepiej przytoczyć powiedzenie “każda potwora znajdzie swego amatora” zamiast szufladkować i klasyfikować ludzi wyjętych z hiszpańskich telenoweli.

“Nie musisz uczyć się na własnych błędach” to kolejny dopisek na okładce, który sam w sobie jest nieporozumieniem. Przecież gdzie nauczymy się najwięcej jak nie właśnie na własnych błędach. Książka ni to przyjemna, ni to specjalnie pomocna, dłuży się niemiłosiernie i nikomu kto pomocy potrzebuje raczej jej nie polecam. W ogóle nikomu jej nie polecam, omawia oczywistości, których każda zdroworozsądkowa kobieta ma świadomość.

Forma w jakiej została napisana książka również nie zachęca, niby udaje powieść, mamy rozdziały mamy wstęp, niby prolog, ale co blogiem było, blogiem pozostanie i wciskanie tego na siłę w ramy książkowe nie przysłużyło się autorce ani trochę. W mojej opinii treść oraz forma wypada słabo i nie poleciłabym jej nikomu, a zwłaszcza osobie, która boryka się z prawdziwymi problemami.


Palcia, 15 lat



Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

środa, 5 września 2018

„Gra poza prawem” - Magdalena Zimniak – recenzja


Okładka książki Gra poza prawemMagdalena Zimniak to przede wszystkim autorka thrillerów psychologiczno - obyczajowych, jak również laureatka wielu nagród literackich. 

Ostatnio na rynku ukazała się jej najnowsza powieść pod tytułem „Gra poza prawem”. Jest to zdecydowanie jedna z lepszych książek jakie ostatnio czytałam. 

Czym wyróżnia się z grona pozostałych? Między innymi odrębną fabułą, która została ukazana przez autorkę w niezwykle niespotykany sposób. Same wydarzenia nie są może zbyt unikatowe, gdyż podobne motywy z łatwością można odnaleźć w innych książkach, jednakże czynniki kierujące bohaterów do działania, jak również ich psychika, relacje panujące między nimi i zasady jakimi się kierują wzbudzały we mnie naprawdę skrajne uczucia.  

Kolejne przeczytane strony wywoływały we mnie zarówno zdziwienie, jak również momentami sprawiały, że czułam wstręt do niektórych zachowań bohaterów. Nawet po przeczytaniu tej książki nadal nie wiem co sądzić o niektórych sytuacjach, które zostały w niej przedstawione, gdyż są one tak skomplikowane pod względem psychologicznym.

Główna bohaterka Dorota ma dwadzieścia lat i jest niepełnosprawna. Nigdy nie opuściła progu swojego domu, nie ma dostępu do telefonu ani internetu. Zajmuje się nią wyłącznie matka - jedyna osoba z którą może rozmawiać. Drugą główną bohaterką jest Ola - bibliotekarka, wychowanka domu dziecka, która do dziś zmaga się ze swoją trudną przeszłością. W momencie, gdy drogi obu bohaterek się krzyżują, dochodzi do zbrodni. Obydwie kobiety usiłują rozwikłać tajemnicę popełnionego morderstwa, nikomu o tym nie mówiąc, co sprowadza na nie jeszcze większe niebezpieczeństwo. 

Jak zakończy się ich prywatne śledztwo? Tego dowiecie się sami. Mogę tylko zapewnić, że na pewno będzie się dużo działo , a chwilami będzie bardzo dramatycznie.

Julia,17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prozami. 

wtorek, 4 września 2018

"Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa" - Jessica Pennington - recenzja


Okładka książki Piosenki o miłości i inne kłamstwaJest jedna taka rzecz od której nigdy nie zdołamy uciec.
Nieważne jak daleko byśmy biegli.
I tak nas dopadnie.

Przeszłość.

Przekonał się o  tym Cameron. Na pierwszy rzut oka zwykły chłopak. Za tą fasadą kryło się jednak dużo więcej. Wspomnienia o pożarze, w którym zginęli jego rodzice, poczucie winy, od którego nie może się uwolnić, ból, którego nie był nawet w stanie wyrazić słowami. Postanowił uciec od tego, chociaż na chwilę. Przyjechał więc do niewielkiego miasteczka w Michigan. Chciał tylko spokoju ducha... A znalazł dużo więcej. Dziewczynę, która skradła jego serce. Virginię. Jednak nawet jej nie zdołał wyjawić  dlaczego tak właściwie przyjechał do Michigan. Po pojawieniu się w mieście byłej dziewczyny Camerona - Sierry - Virginia podejmuje decyzję o zerwaniu z Cameronem. Za mało było zaufania w tej relacji, za dużo tajemnic...

Los jednak ponownie splata drogi Vee i Camerona. Po dwóch latach spotykają się ponownie na trasie koncertowej, która jest pod pilną obserwacją mediów.

Czy Cameron zdobędzie się na ujawnienie swoich tajemnic?
Czy to wystarczy?
Coś ich do siebie przyciąga...

Pytanie, czy to wystarczy, by zbudować prawdziwą relację?

Powiem szczerze, nie miałam zbyt wielkich oczekiwań wobec tej powieści. Ot, kolejna książka o miłości dla nastolatków. Po części miałam rację, ale nie do końca. ,,Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa'' czytało się zaskakująco przyjemnie. Tak po prostu. Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania autorki, postacie skradły moje serce, a to wszystko pozwoliło oderwać się na chwilę od trosk dnia codziennego. Czy jest to książka w jakikolwiek sposób odkrywcza? Nie powiedziałabym. Czy przyjemna do czytania i oderwania się na chwilę? Jak najbardziej.       

I dlatego mogę ją spokojnie polecić jako zaskakująco przyjemną lekturę na wieczór.

Katia, 17 lat



Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar.

czwartek, 21 czerwca 2018

"Moje serce, mój wróg" - A. J. Steiger - recenzja


Okładka książki Moje serce, mój wrógChoć brzmi to banalnie, Alvie jest inna niż wszyscy. Bardziej krucha. Inteligentniejsza, ale nieprzystosowana. Wycofana. Z zespołem Aspergera, który powoduje, że jest jej nieco trudniej. Ale, ale... Alvie sobie poradzi. Plan jest taki, by dotrwać na spokojnie do osiemnastych urodzin. Wtedy to w końcu pod kątem prawnym wreszcie stanie się dorosła, a więc i niezależna od wszelkich instytucji. W końcu wolna. To nie może być zbyt trudne, prawda? To tylko parę miesięcy?
Prawda?

No nie do końca.

W życiu nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.

Alvie spotyka Stanleya, chłopaka nieco dziwnego, nietypowego. Ciągle widzi go z laską... Ma więc jakąś tajemnicę. Zapewne niejedną. 

Czy to ich właśnie przyciąga do siebie? Chcąc nie chcąc, zbliżają się do siebie.
Czy uda im się przełamać mury otaczające ich serca?
Czy może być to takie proste?
Co ukrywa Stanley?
I czy w ogóle można odpowiedzieć na te pytania jednoznacznie...

,,Kiedy byłam młodsza, niektórzy lekarze uważali, że nigdy nie będę zdolna do samodzielnego życia. Do normalnej egzystencji. Chcę im udowodnić, że się mylili.''

Muszę przyznać, że choć wydaje się, że to książka jedna z wielu, ta jednak mnie czymś urzekła. Nie jestem do końca pewna czym, ale na pewno czytało mi się tę powieść bardzo przyjemnie. Akcja toczy się powoli, historie bohaterów spokojnie wyłaniają się, jednocześnie tworząc ich samych.

Uważam, że jest to dobra powieść, która jednocześnie utożsamia sam fakt istnienia czegoś takiego jak zespół Aspergera. A to jest bardzo ważne i jest jednym z powodów, dla których uważam, że warto zapoznać się z tą pozycją.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

środa, 20 czerwca 2018

"Rok na odwyku. Kronika powrotu" - Katarzyna T. Nowak - recenzja


Okładka książki Rok na odwyku. Kronika powrotuJak to być uzależnionym? Ale tak uzależnionym, że bez leków nie jesteś w stanie funkcjonować, a najlepiej byłoby gdyby się dało popić je wszystkie alkoholem? Ona wiedziała, że jest źle, dlatego zgłosiła się na odwyk. Opisała swoje nieszczęście, doświadczenie, bolesne przeżycia i prawdziwą historię wychodzenia z uzależnienia.

Katarzyna T. Nowak jest córką Doroty Terakowskiej (pisarki) i Andrzeja Nowaka (kompozytora). Musiała dwukrotnie zmieniać liceum z powodu udziału w protestach w 1980 r. Jej charakter idealnie przelewa się na książkę, którą napisała korzystając z własnych doświadczeń.

Zdanie, które według mnie najlepiej opisze ten mały pamiętnik to: „Fajnie się go czyta.”. Jest napisany w sposób bardzo, ale to bardzo przystępny jak na to, że mówi o tak trudnym temacie. Kiedy przechodziłam z autorką przez jej trudności czułam się jakbym byłą tuż obok i obserwowała to o czym pisze. Stała całkowicie z boku, ale tuż obok, to dało mi poczucie więzi z główną bohaterką, pozwoliło głębiej zrozumieć jej problemy i motywy działania, zobaczyć co mogła czuć ona sama. Dzięki temu dotarł do mnie przekaz powieści.

Cieszę się, że w swoim dotychczasowym życiu mogłam napotkać taką książkę i uważam, że każdy w miarę dojrzały nastolatek, czy dorosły coś z niej "wyciągnie". Nie ma sensu czytać tego „dla beki”, ale warto jeśli chcemy poznać siebie, bo każdy z nas zmaga się z presją otoczenia, czasu, ale nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. O tym jest „Rok na odwyku”.

Gabcia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

wtorek, 19 czerwca 2018

"Tamta dziewczyna" - Erica Spindler - recenzja


Okładka książki Tamta dziewczyna“Tamta dziewczyna” E. Spindler to niebanalny kryminał dla miłośników tajemniczych historii. 

Akcja powieści toczy się w Luizjanie, gdzie mamy przyjemność poznać nietuzinkową postać Mirandy Rader. Randi, jak znajomi zwykli ją nazywać, już jako piętnastolatka pakuje się w kłopoty i jest na bakier z prawem. Jej młodzieńczy wizerunek jaki ukazuje nam się na samym początku książki zdaje kłócić się z osobą dorosłej Mirandy, funkcjonariuszki policji w Harmony. Autorka decyduje się przedstawić nam Mirandę z dwóch różnych stron, które w ogóle do siebie nie pasują. 

Czytając książkę Spindler, co kilka rozdziałów dostajemy szansę zaznajomić się z przeszłością detektyw Rader. Poznajemy jej młodzieńcze problemy oraz środowisko z jakiego się wywodzi, ale również jej mroczną tajemnicę, którą dzisiaj stara się wymazać z pamięci. Jednak wraz z nieoczekiwanym morderstwem wykładowcy miejscowej uczelni sprawy zaczynają się komplikować, nieprzyjemne wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą, a wszystko obraca się przeciwko naszej pani detektyw. 

Co z tym wspólnego ma denat, jego ojciec - rektor uczelni oraz komendant Cadwell?

Książkę czyta się przyjemnie i z zaciekawieniem, wraz z każdą przeczytaną stroną byłam żądna wiadomości i rozwiązań. Kiedy już rozpocznie się przygodę z Randi Rader nie można odłożyć jej na później. Powieść Erici Spindler bez wątpienia można zaliczyć do tych z gatunku na jedną noc lub nużącą podróż. Czytając możemy poczuć unikalny klimat Luizjany i zamykając oczy przenieść się na ciemną ulicę gdzieś za miasteczkiem Jasper w letnią parną noc. Bohaterowie wykreowani przez pisarkę pozostają jedynymi ludźmi liczącymi się w danej chwili i po skończeniu czytania ciężko jest uwierzyć, iż oni oraz ich losy są tylko fikcją, kiedy przecież jeszcze niespełna minutę temu byli dla nas najbliższymi przyjaciółmi, wrogami czy rodziną. 

Główna bohaterka jest pełną wad kobietą z trudną przeszłością, być może nawet problematyczną, mimo to dla czytelników staje się wzorcem postępowania oraz chodzącą zagadką. Detektyw Rader została świetnie wykreowana, widzimy jej przemiany i to jak radzi sobie z powracającą do niej przeszłością, jest bohaterką dynamiczną i dzięki niej mamy do czynienia z dobrze rozwiniętym wątkiem psychologicznym, który z pewnością nadrobi mniejsze niedociągnięcia autorki.

Historia Mirandy z pewnością przypadnie do gustu zarówno zaczytanym weteranom jak i tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kryminałami.
Podsumowując książkę oceniam na plus oraz gorąco polecam zwłaszcza na długie wieczory. “Tamta dziewczyna” nie raz zaskakuje oraz zajmuje myśli na długie godziny.

Palcia, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse.  

piątek, 8 czerwca 2018

"Niki i Tesla. Bunt armii robotów" - Bob Pflugfelder & Steve Hockensmith - recenzja


Okładka książki Niki i Tesla. Bunt armii robotówBob Pflugfelder – otrzymał wiele cennych wyróżnień za swoją pracę w szkole podstawowej. Jego sposób nauczania pozwolił mu na wystąpienie w telewizji, między innymi na kanale History Channel oraz w programie Access Hollywood. Na co dzień mieszka w Watertown w stanie Massachusetts.

Steve Hockensmith – autor powieści detektywistycznych i kryminalnych takich jak: Pride and Prejudice oraz Zombies: Dawn of Dreadfuls. Od dawna mieszka z żoną i dwojgiem dzieci w Kalifornii, niedaleko od Half Moon Bay – miasteczka, w którym wakacje spędzają bohaterowie tej książki.

Zabawne rodzeństwo, spędzające wakacje u szalonego wujka-naukowca, po raz kolejny wplątuje się w tajemniczą sprawę. Tym razem problemem mogą okazać się roboty, które na pierwszy rzut oka, wydają się nie być zbyt groźne...

W małym miasteczku Half Moon Bay dochodzi do tajemniczej kradzieży. Złodziej nie pozostawia po sobie żadnych śladów, a nieudolna policja nie radzi sobie z tropieniem rabusia. Gdy wszystkie sposoby dorosłych zawodzą, do akcji wkraczają jedenastoletni detektywi. Niki i Tesla razem z pomocą przyjaciół biorą na siebie tę sprawię. Szpiegują podejrzanych, skradają się po ciemnych zaułkach, a nawet udają, że kochają szczury. To wszystko po to, aby dotrzeć na ślad przestępcy, który może czaić się w najmniej oczekiwanym miejscu. Podczas prowadzenia śledztwa, aby ułatwić sobie zadanie, rodzeństwo konstruuje różne roboty. Pomagają im one w rozwiązaniu sprawy, a przy okazji dostarczają wiele śmiechu i zabawy. Choć w mieście czyha złodziej, a rodzice dalej nie odpowiadają na ich telefony, rodzeństwo spędza feralne wakacje na wesoło. 

Jeśli chcesz wiedzieć, kto tak naprawdę był złodziejem, co dokładnie skonstruowało rodzeństwo albo kim jest tajemnicza doktor Sakuari, koniecznie przeczytaj tę powieść!

Kolejny tom przygód Nikiego i Tesli zawiera mnóstwo pomysłów na samodzielną zabawę w małego konstruktora w domu. Jeżeli kiedykolwiek marzyłeś o zbudowaniu własnego robota, posiadającego różnorakie funkcje, ta książka jest właśnie dla Ciebie! Instrukcje, które zawiera, pozwolą Ci w łatwy i przyjemny sposób skonstruować pierwszego robota, który będzie skakał, straszył, lub nawet świecił oczami. Konstrukcje są tak banalne, że nawet jeśli jesteś w trzeciej klasie szkoły podstawowej, powinieneś sobie poradzić, choć zawsze można poprosić o pomoc rodziców, dziadków czy starsze rodzeństwo...

Książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Rozśmiesza i bawi, a przy okazji uczy o prawdziwej przyjaźni i błyskotliwym unikaniu kłopotów. Autorzy połączyli zabawny świat Nikiego i Tesli z elementami instrukcji, dzięki czemu nawet najmłodsi mogli nauczyć się czegoś nowego, a bardzo potrzebnego w późniejszym życiu. Mnie książka bardzo przypomina poprzednie części, jednak dalej byłam zaciekawiona, co tak naprawdę się wydarzy.

€m, 15

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa RM. 

czwartek, 7 czerwca 2018

"Nowakowie. Kruchy fundament" - Barbara Sęk - recenzja


Okładka książki Kruchy fundamentTwórczość Barbary Sęk znam z jej poprzednich powieści „Dlaczego ona” i „Miłość na szkle”. Obydwie rewelacyjne. Dlatego gdy zobaczyłam zapowiedzi Nowaków..., aż dostałam wypieków na twarzy. Zaczęłam czytać i … coś mi  zazgrzytało. W mojej głowie mnożyły się pytania: Dlaczego Sęk znowu pisze o zdradzie w małżeństwie? Przecież to już było… Cały czas coś mi nie pasowało. Zastanawiałam się czemu autorka powiela temat skoro w „Dlaczego ona” mistrzowsko go rozpracowała? I skończyłam czytać Kruchy fundament w nieświadomości. Zupełnie nie skojarzyłam, że te dwie powieści opowiadają o jednej i tej samej rodzinie, a pierwszy tom Nowaków... to nic innego jak, rozszerzona i przedstawiona trochę pod innym kątem, historia z Dlaczego ona. Zawiodła mnie pamięć. Nie zapomniałam jakie emocje towarzyszyły mi w trakcie lektury, ale szczegóły totalnie mi uleciały. Może to wina czasu, a może dużej ilości książek przeczytanych w „międzyczasie”.

Ale do rzeczy… Nowakowie, to rodzina jakich wiele. On – przystojny, zaradny, świetnie zarabiający, mający doskonały kontakt z dziećmi. Ona – wzór żony, matki i gospodyni. Z boku wszystko wygląda pięknie, wręcz idealnie. Ale gdy zajrzymy do środka, to kryształowo nie jest. Małgorzata wie, że Krzysztof ma kochankę, ale nie zdradza się z tym i robi wszystko, by mąż nie zostawił rodziny. Ucieka się nawet do zachodzenia w kolejne ciąże, by mężczyzna nie odszedł. Krzysztof oszukuje siebie, żonę, kochankę i dzieci. Funkcjonuje w dwóch domach równocześnie.

Co z tego wyniknie?
Jak to odbije się na losach bohaterów?

Przeczytajcie i sprawdźcie:)

Szczerze powiem, że miałam większe oczekiwania związane z tą lekturą. Apetytu narobiły mi dwie wcześniejsze powieści autorki. Pamiętam, jak Dlaczego ona szarpała moimi nerwami i emocjami. Nie mogłam przestać czytać, a ostatnia kartka, ostatnie zdanie było jak cios. Miłość na szkle również zrobiła na mnie ogromne wrażenia i postawiła pisarce wysoką poprzeczkę.

Kruchy fundament czytało się dobrze, ale debiutancką powieść odebrałam jako bardziej „świeżą”. Dlatego czekam z ogromną niecierpliwością na drugi tom Nowaków... Przekonałam się już, że Barbara Sęk ma doskonałe pióro i ogromny potencjał i podejrzewam, że jeszcze mnie zaskoczy i "czytelniczo sponiewiera”. Na to liczę.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B.

piątek, 25 maja 2018

"Ktoś ci się przygląda" - Katarzyna Misiołek - recenzja


Okładka książki Ktoś ci się przyglądaCieszę się na każdą nową powieść Katarzyny Misiołek. Tak było i tym razem. Czekałam z niecierpliwością na dzień, w którym będę mogła sobie sprawić przyjemność zasiadając do lektury „Ktoś ci się przygląda”. Przyjemność tym większą, że akcja powieści rozgrywa się w Krakowie, w Podgórzu, mojej dzielnicy.

Anna jest matką, kobietą którą mąż zostawił z małym dzieckiem odchodząc do innej. Mimo że od rozwodu minęło kilka lat, Anna nadal rozpamiętuje chwile spędzone z byłym mężem. Na co dzień radzi sobie nie najgorzej – pracuje na uczelni, prowadzi wieczorny program na antenie radiowej. Przyjaźni się z innymi samotnymi matkami. Aż tu nagle zdaje sobie sprawę, że ją ktoś obserwuje…

Pojawiają się głuche telefony, obraźliwe komentarze na radiowym Facebooku, bukiet kwiatów z bilecikiem, na którym jest napisane” Lubię patrzeć kiedy śpisz”. W końcu kobieta orientuje się, że ktoś posiada klucze do jej domu… Domu, który w tym momencie przestaje być azylem, bezpieczną przystanią. Anna zaczyna wariować. Podejrzewa wszystkich – studenta - odrzuconego kochanka, żonę byłego męża, autora obraźliwych komentarzy, sąsiada. Niczego już nie jest pewna. A może to tylko jej wyobraźnia płata figle?

Książkę niewątpliwie czyta się szybko. Styl, język, lektury potwierdzają, że Misiołek ma fach w ręku i zna się na swojej robocie :). O stalkingu słyszy się coraz częściej. Dobrze, że autorka pokazała uczucia nękanej osoby. Jej strach, przerażenie, rosnącą podejrzliwość, wołanie o pomoc, zmiany nastroju i wszechobecne wątpliwości.

Powieść podobała mi się, ale była zdecydowanie za krótka.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza.

piątek, 11 maja 2018

„Bez pożegnania” - Mia Sheridan – recenzja


Okładka książki Bez pożegnaniaMia Sheridan – autorka powieści romantycznych. Zdobyła tytuł bestsellerowego autora według New York Times`a, USA Today i Wall Street Journal. Mieszka w Cincinnati, w stanie Ohio. Jej najsłynniejsze dzieła to : „Bez uczuć”, „Bez szans”, „Bez lęku”.

„Bez pożegnania” jest to opowieść o Lii Del Valle, córce imigrantki z Meksyku, która jako jeszcze dziecko musiała pomagać matce w ciężkich pracach. Jej rodzicielka pracowała kiedyś na farmie u Sawerów. W ten sposób dziewczyna poznała bliźniaków Prestona i Cola, którzy odmienili jej los na zawsze.
 
Czy Lii uda się „wyrwać” z szarej nudnej rzeczywistości?
Czy  podąży za głosem swojego serca?

Przeczytaj a z pewnością się nie zawiedziesz.


Jak to już jest w romansach, głównym motywem jest miłość, ale na tym się nie kończy. Są tam też poruszone kwestie żałoby, rasizmu i trudnego losu imigrantów.

„Bez pożegnania” to książka przede wszystkim prawdziwa. Bez trudu możemy sobie wyobrazić sytuację i wczuć się w los bohaterów. Narrator, którym jest Lia lub Preston, pokazuje rzeczywistość tych ludzi, zawirowania oraz kłopoty i choć cała historia jest wymyślona to nie znaczy , że autorka nie oparła jej na realnym życiu. Jest też inspirująca i sprawia, że na chwilę możemy się odsunąć od swoich problemów. Narrację poprowadzono w lekki sposób.  Podsumowując - wciągająca.

Dla mnie ta książka jest czymś nowym, lekkim. Nie mogłam się od niej oderwać póki nie dotarłam do samego końca a nawet po tym długo myślałam o tym co się wydarzyło. Bez wątpienia to opowieść, o której nie da o sobie zapomnieć. Cóż więcej mogę powiedzieć? Tego nie da się opisać. Sam się przekonaj i przeczytaj. Gorąco polecam.

Paula, lat 16

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

poniedziałek, 7 maja 2018

,,Gra w kolory” - Marzena Rogalska - recenzja


Okładka książki Gra w koloryMarzena Rogalska to dziennikarka radiowa i telewizyjna, która spełnia się również, jako autorka pasjonujących powieści obyczajowych. Napisała między innymi ,,Wyprzedaż snów”, która szybko stała się bestsellerem. Obecnie ukazała się najnowsza książka jej autorstwa, pod tytułem: „Gra w kolory”.

Głowna bohaterka - Agata Donimirska jest młodą kobietą, która wiele w swoim życiu przeszła. Jej historia, zapisana na kartach tej książki zaskakuje przede wszystkim mnogością zdarzeń, które w pewien sposób naznaczyły jej życie. Agata przeżywa właśnie dotkliwą stratę swojej drugiej połówki i usiłuje otrząsnąć się z  żałoby. Pomagają jej w tym troskliwi przyjaciele, którzy dają jej ogromne wsparcie. 

Główna bohaterka nie jest zwykłą kobietą, która wiele przeszła. Jej bliscy porównują ją wręcz do kota, który ma dziewięć żyć, a Agata właśnie po raz kolejny zaczyna żyć na nowo. Jednakże wciąż obawia się, czy znajdzie się ktoś, z kim będzie mogła wieść dalsze życie. Jej szarą codzienność odmieniają jednak tajemnicze maile z fragmentami anonimowych opowiadań tego samego autora. Te listy nie tylko intrygują Agatę, ale równie pomagają jej zrozumieć jak odzyskać szczęście i żyć dalej, pomimo tego, co wydarzyło się w jej życiu. W końcu kobieta dochodzi do wniosku, że aby uwolnić się od bolesnej przeszłości, należy stawić jej czoła i się z nią zmierzyć, a ucieczka to nie jest odpowiednie rozwiązanie. Dopiero potem z nową siłą i entuzjazmem można ruszyć przed siebie. Po dojściu do takiej konkluzji, kobiecie nie pozostaje nic innego jak tylko odnalezienie autora tajemniczych tekstów i poznanie mężczyzny, w którym jak sama nie ukrywa lekko się zadurzyła. 

Czy Agacie uda się odnaleźć człowieka, który dał jej szansę na nowe życie? I przede wszystkim, kim tak naprawdę będzie? Tego dowiecie się dopiero na końcu.

Ta książka przedstawia dość ciekawą sytuację, opowiadającą o poszukiwaniu własnego szczęścia. Po przeczytaniu całej książki stwierdzam, że najciekawsze zdecydowanie jest zakończenie, które jest niezwykle pochłaniające i pasjonujące. Jedyne, co uważam za niewielki minus to zbyt duża wielowątkowość tej książki, która odrobinę odwraca uwagę czytelnika od głównej bohaterki. Jednakże mimo to, na pewno warto ją przeczytać.

Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.