tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anne bishop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anne bishop. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lutego 2017

,,Naznaczona” - Anne Bishop – recenzja

Okładka książki NaznaczonaAnne Bishop to amerykańska pisarka powieści fantasy i autorka bestsellerowego cyklu ,,Inni” oraz ,,Czarnych kamieni”.
   
,,Naznaczona” to czwarty tom z serii książek, opowiadający o nadchodzącej zagładzie ludzkości. W świecie stworzonym przez Namid istnieje wiele form życia, między innymi terra indigena (zmiennokształtni pod postacią wilków, wampirów, wron), Starsi, czyli pradawne istoty rządzące ziemią oraz ludzie. Sojusze zawarte na przestrzeni wieków, pomiędzy mieszkańcami naszej planety, gwarantowały wszystkim stosunkowo spokojne życie. Jednakże stopniowo istoty ludzkie zapomniały o pierwotnie panujących prawach i podejmują próbę przejęcia kontroli nad wieloma terenami. Inicjatorem tego pomysłu jest ruch polityczny Ludzie Przede i Nade Wszystko (LPiNW).  Lecz jedyna szansa na zwycięstwo jest możliwa tylko za sprawą podstępu. 

Czy plan się powiedzie? 

Na to pytanie odpowiedź zna tylko jedna osoba – Meg Corbyn (casandra sangue), która dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom jest w stanie poznać i przepowiedzieć przyszłość, niestety wkrótce może kosztować ją to życie… Czy uda jej się zmienić bieg zdarzeń, pomimo nadchodzącego niebezpieczeństwa?
    
Akcja całej książki bazuje na wszechobecnej niepewności i strachu o własne życie. Z każdą chwilą czytelnikowi coraz ciężej jest opowiedzieć się za którąkolwiek ze stron. Z całą pewnością przyczynia się do tego sposób w jaki została spisana ta historia, mianowicie ukazana została z wielu perspektyw i aspektów, przez co rozstrzygnięcie konfliktu  staje się właściwie niemożliwe i sprawia przy tym jeszcze większą przyjemność z lektury. Już w trakcie czytania, można zauważyć, że książka porusza pojęcie ludzkiej przyzwoitości, która zostaje ukazana w nieoczywisty sposób. Muszę przyznać, że po przeczytaniu ostatniej strony, sama nie jestem już pewna czy to pojęcie to pochwała, czy raczej obelga…  Między innymi dlatego warto sięgnąć po tą książkę, żeby przekonać się o tym samemu.


                                                                                                                                                                 Julia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium.

wtorek, 17 listopada 2015

"Srebrzyste wizje" - Anne Bishop - recenzja

Okładka książki Srebrzyste wizjeWitaj w Namid. Świecie, gdzie ludzie nie są panami natury, wszystkie grunty na których mieszkają są dzierżawione, a ich egzystencja zależy tak na prawdę od dobrej woli właścicieli ziem. Tym światem rządzą Inni, terra indigena. To oni byli przed ludźmi. Patrzyli, jak ,,sprytne mięso” uczy się żyć, wykorzystywać naturę. Jednak nie byli - i dalej nie są - do nich przyjaźnie nastawieni. Pozwalają im mieszkać na określonych terenach, wykorzystywać zasoby naturalne, które należą do Zmiennokształtnych.
            
Dzieci Namid, Inni, nie znają słowa kompromis. Są stanowczy i okrutni. Bezapelacyjnie podporządkowali sobie ludzkość w każdym zakątku świata. Osady ludzi żyją w stałym strachu, w żelaznych ryzach od lat. Ale czy na pewno? Nie tak dawno Inni dowiedzieli się, że ludzie przetrzymują, a raczej hodują wieszczki krwi. Są to istoty zdolne przepowiadać przyszłość po przecięciu swojej skóry. Tyle że wieszczki - cassandra sangue też są dziećmi Namid. Zmiennokształtni nie mogą puścić tego płazem. Szczególnie, gdy poznali te tajemnicze istoty bliżej. Meg Corbyn to jedyna wieszczka krwi, której udało się przeżyć poza kompleksem, w którym była przetrzymywana. Schronienie znalazła u Innych i to dzięki niej udało się znaleźć i zlikwidować jedną z farm.
            
Jednak to nie koniec problemów. Wśród ludzi coraz głośniej jest o ruchu Ludzie Przede i Nade Wszystko, wyraźnie wrogi zarówno wobec Innych jak i tych, którzy z nimi współpracują. Czyżby to zapowiadało koniec wieloletniej, trudnej współpracy? Relacje pomiędzy stronami konfliktu stają się coraz bardziej napięte. Czy ludzie przekroczą granicę? Może już to zrobili?
            
Srebrzyste Wizje to trzeci tom cyklu Inni. Ci, którzy znają już Innych na pewno z niecierpliwością czekali na kolejną część. Muszę otwarcie przyznać, że ja też i nie zawiodłam się.  Świetnie wykreowany świat wciąga nas już od samego porządku, a wypuszcza dopiero po ostatniej stronie. Wartka fabuła sprawia, że nie można się oderwać od lektury. Autorka doskonale pokazuje, że Inni często nie rozumieją ludzkich zwyczajów czy powiedzeń, co bardzo urozmaica relacje pomiędzy ludźmi a dziećmi Namid. Bardzo podobało mi się, że tak dobrze widać zderzenie tych dwóch jakże odmiennych światów drapieżników i  kultury zamkniętej w ryzach.
            
Gorąco polecam zarówno Srebrzyste Wizje, jak i dwie poprzednie części… i życzę miłej lektury :)


Iguana, 16 lat       

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium.         

środa, 17 września 2014

"Morderstwo wron" - Anne Bishop - recenzja

Meg Corbyn zdobywa zaufanie terra indigena. Jest człowiekiem, więc zmiennokształtni powinni traktować ją jak zwierzynę, ale dzięki swoim zdolnościom wieszczenia staje się dla nich kruchą istotą, którą muszą chronić. Życie Meg jako cassandra sangue nie jest łatwe, tym bardziej, że Kontroler, który przetrzymywał Meg i wykorzystywał jej moc, pragnie odzyskać swoją zdobycz.
Tymczasem na ulicach pojawiają się nowe narkotyki, przez które coraz częściej dochodzi do starć ludzi z Innymi. Ludzie buntują się przeciwko władzy Innych, Meg ma nowe wizje, Inni są atakowani i zastraszani, wieszczenia dotyczą zagłady. Simon Wilcza Straż i nieliczni ludzie, którzy żyją wśród Innych, muszą powstrzymać bunt ludzi, zanim Inni wymierzą sprawiedliwość sami.

Okładka książki Morderstwo wronSkłamałabym, gdybym powiedziała, że nie czekałam na drugą część Pisane szkarłatem. Pierwszy tom Innych zachwycił mnie do granic możliwości i przeniósł do zupełnie innego, niesamowitego, niebezpiecznego świata, który dzieliłam z Simonem, Meg i Innymi przez 560 stron. Przeczytanie kontynuacji było obowiązkiem. Kiedy tylko udało mi się dorwać Morderstwo wron, od razu poczułam się jak w domu. Byłam pewna, że ta część pobije poprzedniczkę, no ale troszkę się przeliczyłam.
W czym problem? Zapewne moje uwagi dotyczące Morderstwa wron okażą się troszkę błahe, ale nie zmienią niestety faktu, że druga część w mojej ocenie wypadła słabiej. W kontynuacji najbardziej ucierpiał punkt kulminacyjny i wątek miłosny. W recenzji poprzedniego tomu rozpisywałam się o ostatnich 65-u stronach, które nie pozwoliły mi oderwać się od książki. Do tej pory, kiedy wspominam końcówkę Pisane szkarłatem, czuję te wszystkie emocje i potrafię wyobrazić sobie pościgi, walki, paskudną śnieżycę i wiele, wiele więcej. Byłam ciekawa, co też Anne Bishop pokaże w tej części, ale im mniej stron dzieliło mnie od końca Morderstwa wron, tym szybciej opadał mój entuzjazm, bo – kurczę – autorka nie popisała się tutaj punktem kulminacyjnym. Miałam wrażenie, że napisała go na „odczep się”, a przecież tak świetnie wyszło jej to w pierwszej części! Owszem, pojawiła się akcja, wszystko nabrało sensu, wątki się połączyły, ale oprócz tego nie było żadnego szału ani emocji. W pierwszej części - ojej, to było coś, ale tutaj… Zawiodłam się.

Drugim i ostatnim największym minusem Morderstwa wron jest stojący w miejscu wątek miłosny. Takie zwlekanie w pewnym momencie zaczęło działać mi na nerwy. Wiem, że autorka ma na celu wywołać w czytelniku pragnienie poznawania dalszych części, wystawia jego cierpliwość na próbę i tak dalej, ale to zaczęło być trochę męczące. Anne Bishop naprawdę potrafi pisać magicznie i świetnie to wykorzystuje nawet w najbanalniejszych zdaniach, więc czemu nie może skorzystać z tej magii i poruszyć nią wątek miłosny?

Tę recenzję zaczęłam od minusów i pewnie odnieśliście wrażenie, że w mojej ocenie Morderstwo wron jest lekturą raczej marną, lecz jesteście w błędzie. Hej, przecież to Inni Anne Bishop! Tutaj nie ma miejsca na nudę i narzekanie! W drugiej części spotykamy się z tymi samymi bohaterami. Jest ich naprawdę wielu. Pani Bishop przygotowała dla nas szeroką gamę najróżniejszych, interesujących charakterów i każdy czytelnik znajdzie wśród nich swojego ulubieńca. Uwierzcie, pokochałam każdego z nich! Lubię, kiedy książka jest przepełniona ciekawymi, realnymi, prawdziwymi, kolorowymi postaciami i pod tym względem autorka spisała się na medal. Tutaj Simon pozostał Simonem, w Meg zaszły pewne zmiany, ponieważ stała się odważniejsza i pewniejsza siebie, Henry dalej jest tym samym, spokojnym, przyjaznym niedźwiadkiem, a Tess wciąż budzi we mnie grozę, a jednocześnie zainteresowanie jej wymierającym gatunkiem.

Pani Bishop ma też niesamowity dar do tworzenia cudownych opisów sytuacji. Są przepełnione emocjami i pod żadnym pozorem nie można narzekać na ich brak. Dzieje się tak za pewne dzięki prostemu językowi. Wszechwiedzący narrator pozwala nam śledzić nie tylko głównych bohaterów, ale i wrogów Innych. A sam pomysł na drugą część? Moim zdaniem świetny. Anne Bishop bardzo dobrze połączyła wydarzenia z poprzedniego tomu z tymi, które miały miejsce w kontynuacji. No i oczywiście humor! Jego nie zabrakło na kartach.

Kontynuacja, jak zresztą widać, w mojej ocenie wypadła słabiej od poprzedniczki, ale nie jest zła – co to, to nie! Inni to seria warta uwagi, która wciąga i nie pozwala oderwać się aż do ostatniej strony. Jak wiadomo, w każdej serii są te słabsze i mocniejsze tomy. W tym wypadku Morderstwo wron jest tym słabszym, ale wciąż świetnym, interesującym, wciągającym i jedynym w swoim rodzaju. Dla fanów Pisane szkarłatem  przeczytanie drugiej części jest obowiązkowe! A ci, którzy jeszcze nie sięgnęli po pierwszy (i drugi) tom Innych powinni to jak najszybciej nadrobić.



Layla, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium

sobota, 12 lipca 2014

"Morderstwo Wron" - Anne Bishop - recenzja

                   
Morderstwo wron - Anne Bishop
           Inni nie są ludźmi. Przybierają ludzką formę, by porozumieć się z człowiekiem, ale nigdy nie byli i nie będą ludźmi. Cała kraina Thaisia jest terenem należącym do tych zmiennokształtnych istot, a miejsca, gdzie mieszkają tacy jak my są ,,wypożyczane” od terra indiena na surowych warunkach.

            Dziedziniec w Lakeside, czyli jedno z miejsc, gdzie ludzkie prawa nie obowiązują, to pionier wśród Dziedzińców Innych. Tutaj na stanowisku łącznika z ludźmi od niedawna zatrudniona jest Meg Corbyn - cassandra sangue, wieszczka krwi. Mieszka na dziedzińcu dopiero od kilku miesięcy, ale uzyskawszy delikatne zaufanie zmiennokształtnych zaczyna zdobywać przyjaciół nie tylko wśród nielicznych ludzkich pracowników.


            Gdy na ulicach pojawiają się dwa nowe narkotyki dochodzi do coraz częstszych konfliktów ludzi z Innymi. Najczęściej ofiarami pada Wronia Straż, a gdy terra indigena dowiadują się o martwym wampirze i zmielonym mięsie wieszczki krwi zaczyna się piekło. Kolejne doniesienia opowiadają o miastach odciętych od świata, zerwanych drogach i trakcjach kolejowych. Inni postanawiają brutalnie ukarać ludzi za niedotrzymywanie umów pokojowych, a nad Środkowym Zachodem zawisa groźba rzezi…

            Morderstwo Wron, tom drugi Innych,  to niesamowicie wciągająca powieść o dziewczynie, która nagle znalazła się w całkowicie nowym dla niej miejscu a w dodatku pośród bezwzględnych zabójców. I pomimo przeciwności udało jej się przekonać do siebie te dzikie istoty i zapewnić sobie miejsce pośród nich.

            Książkę polecam… chyba każdemu. Jest świetnie napisana, bardzo przyjemnie się czyta. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.


                                                                                                                                                                                                                                                                  Iguana, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium. 

wtorek, 28 stycznia 2014

"Pisane szkarłatem" - Anne Bishop - recenzja



Meg Corbyn jest jasnowidzącą szczególnego rodzaju – kiedy przetnie skórę widzi przyszłość. Odkąd pamięta była pod władzą Kontrolera, człowieka, który zbierał pieniądze za jej przepowiednie i decydował o jej życiu. Ona nie chce być czyjąś własnością, dlatego ucieka i trafia na Dziedziniec w Lakeside, miejsce zamieszkiwane przez Innych.

Pisane szkarłatem - Anne BishopSimon Wilcza Straż o ludziach ma jasne zdanie – chodzące mięso. Jako przywódca Dziedzińca ma wszystko pod kontrolą. Nagle w życiu mieszkańców Lakeside pojawia się Meg – zziębnięta, wystraszona, przemoczona – którą Simon niechętnie zatrudnia na stanowisko łącznika z ludźmi. Czuje jednak, że Meg nie jest zwykłym człowiekiem, ale nie wie dlaczego i właśnie ta niewiedza sprawia, że Simon odnosi się do niej bez grama szacunku.
Kiedy prawda o pochodzeniu Meg wychodzi na jaw, Simon będzie musiał podjąć decyzję: czy z jej powodu warto rozpętać wojnę między ludźmi a Innymi?

W swojej krótkiej czytelniczej karierze miałam okazję spotkać się z twórczością Anne Bishop, która bardzo przypadła mi do gustu i sprawiała, że przez wiele dni po zakończeniu przygody z jej książkami wciąż żyłam historiami bohaterów. Widząc zapowiedź Pisanego szkarłatem, nowej serii autorki, z mojej głowie zaświeciła się czerwona lampka z napisem „wyższa konieczność nabycia”. Tak też się stało. Czy czujecie czasami dziwne przyciąganie do książki? Czy macie przeczucie, że ta książka na pewno podbije Wasze serca? W ten sposób myślałam o historii Meg, która od samego początku zapowiadała się ciekawie. Ciekawie? Hm… za mało powiedziane. Pomijając kwestię szukania synonimów, nim przejdę do recenzji, aby zaostrzyć Wasz apetyt na Pisane szkarłatem powiem tak: nie macie tej książki u siebie? Naprawdę? No to na co czekacie?

O kreacji bohaterów nie muszę mówić wiele. Była po prostu świetna! Uwielbiam kiedy w książce jest wiele postaci, a Anne Bishop wcale nie ograniczała się do małej grupki. W Pisanym szkarłatem można spotkać naprawdę wielu, cudownych, oryginalnych bohaterów z najróżniejszymi osobowościami – od władczego, pewnego siebie Simona Wilczą Straż i niebezpiecznej, groźnej Tess, poprzez nieśmiałą, zagubioną Meg aż do zabawnego, pokręconego Jake’a. Wachlarz postaci jest ogromny. Nie będę wymieniać wszystkich, bo zajmie to zbyt wiele czasu, ale… pokochałam wszystkich (nawet Azję Crane!). Im więcej bohaterów, tym ciekawsza jest książka, a zasada ta idealnie sprawdziła się w Pisane szkarłatem, gdzie naprawdę nie można narzekać na postaci. Różne charaktery, różne osobowości, różne spojrzenia na świat – a wszystko to zamknięte w 560 stronach samej przygody.

Chociaż w powieści faktycznie jest mnóstwo postaci, czytelnikowi na pewno nie umknie metamorfoza niektórych bohaterów. Na przykład taki pan Simon Wilcza Straż. Najbardziej ucieszyła mnie właśnie jego zmiana, która (raz… dwa… trzy…) wiele razy wywołała na moich ustach uśmiech. Spodobała mi się również metamorfoza Meg, która pod koniec powieści była zupełnym przeciwieństwem tamtej dziewczyny, schowanej przed światem i niepewnej. Och, każdy terra indigena zmienił się w Pisanym szkarłatem, ale najlepszą częścią ich przemiany jest sam powód. Do tej pory na sercu robi mi się ciepło kiedy przypominam sobie jak odnosili się do Meg i jak ważną osobą na Dziedzińcu stała się dla nich. Tyle poświęcenia…

Akcja! Nie wiem jak ująć w słowa moje odczucia – pozytywne, rzecz jasna. Nie można narzekać na nudę, co to, to nie! Ciągle coś się dzieje; nowe zagrożenie, intruz, sekrety i niedopowiedzenia, oszustwa fałszywe alarmy… Znacie największe kłamstwo każdego mola książkowego? „Jeszcze jeden rozdział i idę spać”. No właśnie – akcja sprawiła, że kłamałam co chwilę! Przy takich wydarzeniach trudno oderwać się od książki, uwierzcie mi na słowo. Dawno nie czytałam powieści, która miałaby tak ciekawie rozłożoną akcję. Przemyślany układ zdarzeń nie pozwala na minutę wytchnienia. I dobrze!
Za to punkt kulminacyjny… O rany, mogłabym pisać o nim cały czas! Nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam powieść mającą tak idealny, pełen napięcia, akcji i szybkiego tempa punkt kulminacyjny, w którym udział wzięły prawie wszystkie postaci. Blisko 65 stron pościgów, wyjaśniania spraw, rozwiązywania konfliktów, zemst i niszczenia wrogów. Czego więcej można chcieć?
Wszechwiedzący narrator tylko dopełnia już i tak cudowną powieść. Widzimy świat nie tylko z punktu widzenia Meg, ale również samego Simona, Tess, Azji, Vlada i wielu, wielu innych bohaterów. Przede wszystkim wzbogaciło to książkę, pozwalając poznać tok myślenia postaci. Po drugie: dodało akcji tempa i tego „czegoś”, ponieważ obserwujemy wydarzenia w różnych częściach Lakeside i wiemy, gdzie i jak mają się sprawy (przydatne zwłaszcza w punkcie kulminacyjnym). Po trzecie… Po trzecie: przeczytajcie tę książkę.

Ci, co wcześniej spotkali się z twórczością Anne Bishop, wiedzą jak pisze autorka i czego można się po niej spodziewać, ale dla tych, którzy pierwszy raz będą mieli w rękach jej książkę powiem tyle: jej styl to czysta poezja. Pisane szkarłatem nie jest napisane prostym, banalnym językiem ani literackim i podniosłym. Dzięki temu powieść o losach Meg może czytać każdy, bez względu na wiek. To kolejna perełka Pisanego szkarłatem.

Nie mam się do czego przyczepić. Prawda jest taka, że Pisane szkarłatem to jedna z lepszych książek jakie miałam w rękach. Zupełnie zakochałam się w historii Innych i Meg, która stała się dla nich sojusznikiem, przyjaciółką, pomocną dłonią – kimś naprawdę ważnym. Tą powieścią się żyje – chyba najlepsze określenie na Pisane szkarłatem. Codziennie myślałam o powieści pani Bishop, czekałam na chwilę czasu wolnego, żeby przeczytać chociaż jedną stronę, nie spałam do późna, rezygnowałam z nauki… 

Ona hipnotyzuje. Po kilku stronach stałam się częścią książki, takim cichym obserwatorem.

Mało argumentów przemawiających za sięgnięciem po pierwszy tom Innych? Jeśli jesteście niepewni pozostaje Wam zaryzykować. Tylko koniecznie do mnie napiszcie, jeśli Pisane szkarłatem faktycznie zniszczy Wasz czytelniczy świat i wkradnie się do serca. 

Layla, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium. 



środa, 13 listopada 2013

"Pisane szkarłatem" - Anne Bishop - recenzja

Pisane szkarłatem - Anne Bishop
Gdy ludzie zaczęli przyglądać się przyrodzie z badawczą dociekliwością, zrozumieli, że nie są na tym świecie sami. Obok nich żyją tak zwani Inni. Nie są to ludzie zmieniający się w zwierzęta ani zwierzęta przemieniające się w ludzi. Tak naprawdę nikt nie wie dokładnie, kim lub czym są ani dlaczego są tak wrogo nastawieni do ludzi.


Zwykle ich miasta są oddalone od ludzkich, ale Dziedziniec w Lakeside jest tym, który zaopatruje pozostałe miasta Innych w wyroby ludzkie. Jest też najszybciej rozwijającym się takim miejscem. Tu, w jedynym mieście Innych, ludzie mogą korzystać ze sklepów, a nawet starać się o pracę.

Meg otrzymuje pracę łącznika z ludźmi, jako że Inni nie lubią kontaktów z "małpami", a kurierzy boją się o swoje życie. Od teraz jest odpowiedzialna za przyjmowanie dostaw i poczty, segregację listów i rozwożenie ich po Dziedzińcu. Dziewczyna wydaje się zwykłym człowiekiem, lecz to tylko pozory. Reprezentuje rasę ludzi określaną jako cassandra sangue, czyli wieszczka krwi. Jako jedna z nich posiada niezwykły dar przepowiadania przyszłości. Jej rasa zwykle żyje w sterylnym otoczeniu, trzymana w zamknięciu i szkolona do wygłaszania przepowiedni. Meg udaje się uciec stamtąd i znaleźć schronienie na Dziedzińcu. Inni od razu czują się przy niej niepewnie, ale jest w niej też coś, co sprawia, że powoli zaczynają ją akceptować, a nawet się z nią zaprzyjaźniać. Jednak "właściciel" Meg, tajemniczy  Kontroler, nie zapomina o tym, jak cenny skarb stracił wraz jej ucieczką. Każda przepowiednia warta jest fortunę, której mężczyzna nie zamierza utracić...

 Pisane szkarłatem to powieść o tolerancji i akceptacji. Historia o dwóch narodach, żyjących obok siebie w skomplikowanym układzie, który bardzo łatwo można zburzyć. Każdy naród musi postępować według określonych zasad, by nie naruszyć sojuszu. Jednak nie zawsze jest to zgodne z prawdą. Inni jako rasa silniejsza trzymają pieczę nad pogodą i żywiołami tego świata. Ludzie zwykle żyją w strachu o własne życie, szczególnie gdy na Dziedzińcu pojawiają się problemy z intruzami chcącymi odebrać Innym Meg.

Czy Innym uda się wypędzić nieproszonych gości? 
Czy uda się ochronić Meg przed atakiem Kontrolera?

Zachęcam Was gorąco do przekonania się jak rozwiązują się wszystkie poruszane przez mnie wątki...

Gorąco polecam!

Iguana, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium.

wtorek, 1 października 2013

"Głos" - Anne Bishop - recenzja

Anne Bishop to autorka popularnej „Trylogii Czarnych Kamieni”. Niedawno wydane w Polsce zostały jej książki z serii o „Efemerze”. „Głos” to opowiadanie odwołujące się właśnie do tego świata.

Głos - Anne Bishop
  „Nazywali ją Głosem, ponieważ go nie miała. […] Kiedy ktoś miał ‘smutkowy dzień’, jak mawiała moja matka, albo jeśli zdarzyło się coś nieprzyjemnego pieczono niewielkie ciasteczko i zasmucona osoba zanosiła przysmak do domu Głosu.”


Ciężko napisać o fabule tego opowiadania więcej, niż ten krótki cytat, tak, by nie zdradzić przebiegu wydarzeń. „Głos” opowiada o dziewczynie, która dostrzegając otaczającą niesprawiedliwość, na którą nikt nie zwraca uwagi, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Sprzeciwienie się temu, co reszta mieszkańców jej wioski uważa za normalne, skłania ją do działań, by zmienić zarówno swój los, jak i osób, na których jej zależy.

Jakkolwiek to króciutkie streszczenie banalnie brzmi, fabuła dotycząca w dużej mierze relacji między bohaterami oraz kwestii związanych z moralnością jest naprawdę wciągająca:

Czy los, jaki przypadł w udziale Głosowi jest właściwy? 
Czy ludzie mają prawo wykorzystywać innych, wręcz bez granic? 

„Głos” jest związany z „Mostem Marzeń” - mamy szansę poznać pojawiające się tam postacie z czasów, zanim trafiły do Wizji. Warto zaznaczyć, że tytułowe opowiadanie to zaledwie 50-60 stron, a resztę książeczki  zajmują dwa rozdziały z „Pisane Szkarłatem” - zbliżającej się ku premierze nowej publikacji Anne Bishop.

„Głos” było mi trudno ocenić, ze względu na to, że znacząco różni się od innych publikacji autorstwa Anne Bishop, zwłaszcza pod względem objętościowym. Fabuła też inna-nie dotyczy „ratowania świata”, a bardziej problemów dotyczących jednostki-różnicy w postrzeganiu świata przez nią, a przez innych. Mimo tych różnic opowiadanie jest zdecydowanie wciągające, nie mniej niż reszta serii „Efemera”. A dodatkowe dwa rozdziały z nowej serii tylko zaostrzają apetyt na zakup kolejnej książki tej autorki.

„Głos” polecam wszystkim fanom twórczości Anne Bishop, w szczególności tym, którzy czytali książki z serii „Efemera”. Obawiam się, że osoby nie znające ich treści nie do końca będą mogły zrozumieć fabuły opowiadania. Dodatkowe dwa rozdziały są miłą niespodzianką, przedsmakiem kolejnej intrygującej książki, na którą zapewne większość fanów autorki czeka z niecierpliwością.

Rei, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium.

czwartek, 20 czerwca 2013

„Most Marzeń” - Anne Bishop - Recenzja

Anne Bishop to jedna (według mnie) z najlepszych amerykańskich autorek  fantasy. Jej najbardziej znane książki to „Trylogia Czarnych Kamieni”, którą zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym. „Most Marzeń” to kolejny tom serii „Efemera”, w którym główna rola przypada Lee, bratu bohaterki poprzedniej części.

Most marzeń - Anne Bishop„Most Marzeń” to trzeci tom serii o krainie, w której poszczególne krajobrazy połączone są mostami, nie zawsze przenoszącymi ludzi tam, gdzie chcą się udać. Jednak, pomimo uwięzienia Zjadacza Światów, niebezpieczeństwo grożące Efemerze nie zostało całkowicie zażegnane. Wciąż istnieją czarnoksiężnicy starający się zniszczyć Gloriannę Belladonnę. Jej brat, Lee, postanawia się poświęcić i, w efekcie pozbawiony wzroku, trafia do nieznanego z poprzednich tomów miejsca- Miasta Wizji. Mrok jednak czai się wszędzie, a szamani opiekujący się tą częścią świata i jej ludem nie potrafią zgłębić jego natury.

Pani Bishop, jak zawsze, świetnie wykreowała postacie. W poprzednich tomach nie mieliśmy zbyt wiele okazji by poznać Lee i tutaj zostało to nadrobione. Wrażliwy, młody człowiek, pogrążony w gniewie, a później nawet w szaleństwie- jedna z najciekawiej wykreowanych osób. Glorianna Belladonna, która stała się czymś na kształt dwóch osób w jednym ciele i nie do końca nad tym panuje- rozdwojenie jaźni jest dość oryginalnym motywem. Nowe postacie: szaman Danyal, tęskniący do tej jedynej oraz Zhahar, ukrywająca sekret, o którym wolę nie pisać, żeby uniknąć spoilerów.

O fabule także warto wspomnieć, w końcu bez niej książka byłaby o niczym. Szybki początek, sprawne wprowadzenie nowych postaci i wartka akcja prowadzą do końca, który jest zarówno piękny, jak i smutny. Interakcje między bohaterami, łączące ich uczucia, tworzą wątki, których zakończenia nie możemy się doczekać. Dodatkowo fabułę urozmaica ciekawy styl pisania- wśród największego mroku autorka umieszcza komiczne sceny i dialogi. I choć kilka wątków pozostało niedokończonych, co daje wrażenie niedosytu, to wierzę, że autorka nie pozostawi ich samych sobie, tylko zostaną wyjaśnione w kolejnych książkach o tym magicznym świecie.

Podsumowując: jest to kolejna ciekawa lektura, stworzona przez Anne Bishop, której warto poświęcić kilka godzin. Barwnie wykreowany świat i intrygujący bohaterowie, radość pomieszana ze smutkiem, przekleństwa i śmiech, dają niecodzienną mieszankę, mogącą zainteresować każdego czytelnika. Szczerze polecam tę książkę miłośnikom fantastyki, historii o miłości, a także tym, którzy poszukują czegoś niecodziennego.

Rei, lat 18

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Initium.

czwartek, 15 listopada 2012

„Belladonna” - Anne Bishop - recenzja


Anne Bishop to amerykańska pisarka fantasy, autorka „Trylogii Czarnych Kamieni”. „Belladonna” jest jej drugą książką, której akcja toczy się w magicznym, rozbitym na kawałki świecie - Efemerze.

Belladonna - Anne Bishop Zjadacz Światów wciąż zagraża krajobrazom Efemery. Glorianna Belladonna, jedyna krajobrazczyni zdolna go pokonać, odkrywa, że nie jest sama. Jakie zmiany przyniesie spotkanie jej i Michaela, mężczyzny posiadającego tajemniczą moc? Czy wśród mroków walczącego świata jest miejsce na miłość?
                
Glorianna - pełna miłości, szczęścia, kochająca, oraz Belladonna - mroczna, pełna smutku i żalu. Te dwa oblicza głównej bohaterki są połączone. Dziewczyna, a raczej młoda kobieta zrobi wszystko by ocalić tych, których kocha. Ale by tego dokonać musi „napić się z czary Mroku”. Jaki los oznacza to dla krajobrazczyni?
                
Muszę przyznać, że autorka po raz kolejny świetnie przedstawiła Efemerę. Tym razem możemy poznać jeszcze dalsze zakątki magicznego świata. Bardzo ciekawy jest zawarty w powieści dualizm - nie ma Światła bez  Mroku. Anne Bishop pokazała, jak te dwa przeciwieństwa łączą się tworząc całość. Kolejnym świetnym pomysłem jest rezonans duszy - przechodząc przez mosty, trafisz do miejsca, do którego pasujesz, a nie tam, gdzie chcesz się udać.
                
Jednakże, jak każda książka, „Belladonna” ma swoją wadę. Przez sporą część książki nic się nie dzieje. Postacie myślą, rozmawiają - wszystko niby jest dobrze, ale gdzie umiar? Chwilami byłam znudzona i chciałam przeskoczyć kilka stron dalej. Tym co mnie powstrzymało to świetnie przedstawione zależności między postaciami, tak istotne dla rozwoju fabuły. Na szczęście, końcówką książki autorka nadrabia początkową nudę. Zakończenie, choć trochę przewidywalne, powinno spodobać się każdemu.
                 
Myślę, że książka spodoba się nie tylko fanom twórczości pani Bishop, ale także wszystkim miłośnikom fantastyki. Przed zabraniem się za nią polecam przeczytać„Sebastiana”, ponieważ w „Belladonnie” autorka kontynuuje stare wątki, które trzeba znać, by w pełni docenić książkę. Uważam też, że tom drugi „Efemery” skierowany jest, tak jak wszystkie książki pani Bishop, do starszych czytelników, głównie ze względu na mnogość erotyki.
Rei, lat 17

Wydawnictwu Initium dziękuję za fajną książkę.

wtorek, 10 lipca 2012

"Sebastian" - Anne Bishop - recenzja


SebastianNiech twoje serce podróżuje bez bagażu, ponieważ to, co ze sobą przyniesiesz, stanie się częścią krajobrazu.”

Anne Bishop to amerykańska pisarka fantasy, która na polskim rynku wydawniczym zadebiutowała „Trylogią Czarnych Kamieni”. Teraz mamy okazję zapoznać się z kolejnym wykreowanym przez nią światem.

„Sebastian” jest pierwszym tomem serii o Efemerze - świecie, który gdy był zagrożony przez Zjadacza Światów, został rozbity na krajobrazy - pojedyncze magiczne krainy połączone mostami. Jednakże podróż z jednego krajobrazu do drugiego nie jest tak prosta - mosty przenoszą podróżnych tam, gdzie należą, a nie do miejsc do których pragną się udać. 

W jednej z mrocznych krain żyje tytułowy bohater - Sebastian, będący półkrwi inkubem. Gdy zło, uwolnione w szkole krajobrazczyń, zaczyna przenikać do jego krajobrazu, bohater zdeterminowany jest uratować swą krainę. Wśród całego bałaganu próbuje też odnaleźć samego siebie i zrozumieć swoje pragnienia - w snach wzywa go kobieta, która pragnie tylko bezpieczeństwa i bycia kochaną. Sebastian wie, że może ją zniszczyć, ale też pragnie z nią być. Półkrwi inkub ma przed sobą około 400 stron problemów, z którymi musi się zmierzyć.

Książkę mogę opisać jednym słowem: świetna. Bardzo lubię twórczość pani Bishop - jej postacie mają głębię, której niestety czasem brakuje bohaterom innych książek. Tym razem też tego nie brakło, śmiało możemy postawić się w sytuacji bohaterów; ich uczucia, przemyślenia… To wszystko jest nam znane. Ważne jest też to, że postacie rozwijają się, wyraźnie widać ewolucję ich charakteru, czy też zmiany przekonań. 

Następnym wielkim atutem jest kreacja świata - zbudowany od podstaw, coś zupełnie innego. Nie planeta czy kraina, ale połączone skrawki krajobrazów - pomysł ciekawy, dobrze opisany i robiący wrażenie. Zauroczył mnie też pomysł, że wszystko się zmienia, jest w ruchu, zależnie od uczuć mieszkańców krain i woli krajobrazczyni, która stworzyła dany mały światek. 

Książkę śmiało mogę polecić tym, którzy szukają dobrej fantastyki na wakacje. Jedynym minusem jest to, że trzeba czekać na kolejny tom ;) Z powodu fragmentów erotycznych i aluzji do nich, nie nadaje się ona dla młodszych czytelników, jednak sądzę, że szesnastoletnia osoba śmiało może po nią sięgnąć.

Rei, 17 lat

Wydawnictwu Initium dziękuję za rewelacyjną pozycję.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

„Świt Zmierzchu” - Anne Bishop - recenzja


Anne Bishop, autorka serii „Czarne Kamienie”, powraca do nas ze „Świtem Zmierzchu”, który kończy naszą przygodę z tym magicznym światem.

Jak „Serce Kaeleer” tak i „Świt Zmierzchu” jest zbiorem opowiadań, które pozwalają nam uzupełnić wiedzę, co do losów bohaterów. 
Pierwsze z opowiadań, „Świąteczne Prezenty” opowiada o przygotowaniach członków rodziny SaDiablo do święta Winsolu. Dość sporo powodów do śmiechu dostarcza zachowanie synka Lucivara o imieniu Daemonar. 
Kolejna historia, „Odcienie Honoru”, przedstawia losy Surreal i Rainiera po wydarzeniach w Domu Strachów oraz konflikt wśród Eyrieńczyków. „Rodzina” to finał romansu Saetana i Sylvii. 
„Córka Wielkiego Lorda” jest pożegnaniem ze światem Krwawych, zamyka wiele niedopowiedzianych wątków. 

Ze wszystkich opowiadań do gustu przypadły mi najbardziej drugie oraz ostatnie. „Odcienie Honoru”, ponieważ nawiązują do tradycyjnych dla Bishop konfliktów między Krwawymi oraz kultury Eyrieńskiej. 
„Córka Wielkiego Lorda”, która ukazuje losy Daemona po śmierci Jaenelle oraz odejściu Wielkiego Lorda Piekła, swym nastrojem pozwala najlepiej wczuć się w panujący wśród postaci smutek, a później i radość, przypominając, że po tragicznych wydarzeniach zawsze następuje poprawa losu. Opowiadanie to jest wspaniałym pożegnaniem, z tak drogim dla wiernych czytelników, światem. 

Książkę czyta się przyjemnie, jednak widać, że skierowana jest do starszych czytelników. Pomimo zrozumiałego języka nie dałabym jej na przykład trzynastoletniej osobie. Dlaczego? Bo po wielokroć, jak to w książkach pani Bishop, pojawiają się sceny okrutnej przemocy i wulgaryzmy. Doskonale odzwierciedla to charakter przedstawionego świata, jednak wykreśla książkę z listy tych, które nadają się dla młodych czytelników. 

Serdecznie polecam każdemu miłośnikowi twórczości pani Bishop oraz starszym czytelnikom książek fantasy.
Rei, lat 17


Gorąco dziękujemy Wydawnictwu Initium za przekazanie nam książki!