tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

"Trzej bracia" - Nora Roberts - recenzja


Trzej bracia - Nora RobertsPo szczęśliwym wydaniu za mąż swoich trzech wnuczek, możesz o tym przeczytać TUTAJ , Daniel McGregor myśli już o swoich trzech wnukach. Chociaż są dorośli, poukładani i bardzo przystojni, nie myślą o założeniu rodziny. Daniel jest malarzem, Ducan posiada statek-kasyno, a Ian jest adwokatem. 

Chociaż każdy wie do czego zdolny jest dziadek, nikt nie podejrzewa, że kobiety które spotykają jego wnukowie, zostały już dawno wybrane przez starego Daniela. Po ułożeniu planu McGregor tylko się przygląda, jak jego wnukowie spełniają każdy punkt planu.

Czy i tym razem uda się intryga starego McGregor'a?

Trzej bracia to kontynuacja powieści Nory Roberts Trzy siostry. Podobnie jak poprzednia, jest bardzo zabawna i wciągająca. Czyta się ją bardzo szybko, a intrygi seniora rodu McGregorów rozśmieszają do łez.

Grazia, 16 lat

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Harlequin.

"Ala Betka" - Ida Pierelotkin - recenzja


„Ala Betka” jest to powieść o przygodach małej dziewczynki, która dziwnym trafem przyciąga do siebie same kłopoty i zadziwiające historie. Ala uczęszcza do podstawówki, nad którą pieczę sprawuje dyrektorka, pani Kamienna. Jednym z nauczycieli jest znienawidzony przez Alę, pan Niezgulak, nauczyciel plastyki. Podczas trwania powieści Ala przeżywa rożne niesamowite historie. 

Ala Betka
Jedną z nich jest przygoda z zaginionym jabłkiem. Opisana w rozdziale „Jabłkożerca". Pewnego dnia Ala pędząc do szkoły (oczywiście była już spóźniona) jadła jabłko. Kiedy wbiegła do szkoły postanowiła, że ogryzek schowa do kieszeni i nie będzie tym sposobem tracić czasu na szukanie kosza na śmieci. Akurat trwającą lekcją była lekcja plastyki, z panem Niezgulakiem oczywiście. Ala wbiegła do sali lekcyjnej, ale na jej szczęście pana Niezgulaka nie było. Dzieci natomiast siedziały zapracowane, malując martwą naturę. Po chwili pan od plastyki wrócił i zauważył, że w przygotowanym przez niego obrazie martwej natury brakuje jabłka. Podświadomie od razu oskarżył o kradzież Alę. Nie pałał bowiem do niej sympatią. Oświadczył, że dopóki złodziej się nie przyzna, to nikt nie wyjdzie z sali lekcyjnej. 

Co było dalej przekonajcie się sami. Mogę wam jedynie powiedzieć, że takiego rozwiązania sprawy nikt by się nie spodziewał.

Książka przeznaczona jest bardziej dla dzieci, aniżeli dla młodzieży. Czasami zaciekawi i rozśmieszy, ale czasami trochę znudzi zbyt długimi opisami. Spodoba się każdemu dziecku, które lubi proste opowieści przygodowe o rówieśnikach.

Polecam,
Astraja, 15 lat

Wydawnictwu Akapit Press serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania książki.  

"Nim nadejdzie mróz" - Henning Mankell - recenzja


Dla niektórych osób Henning Mankell, to szwedzki król powieści kryminalnych. Pisarz urodzony w Sztokholmie stał się sławny dzięki powieściom, w których głównym bohaterem jest komisarz Kurt Wallander.


Nim nadejdzie mróz - Henning Mankell„Nim nadejdzie mróz” to książka, w której najważniejszą postacią nie jest jednak policjant, tylko jego córka. To ona przejmuje pałeczkę po ojcu. Jak sobie poradzi w nowej roli?

Linda Wallander, mimo iż nie została jeszcze policjantką, już ma na swoim koncie rozwiązane zagadki, jednak ojciec jest dla niej oschły i dalej traktuje ją jak nastolatkę. W mieście rozpoczyna się seria tajemniczych wydarzeń. Podpalony łabędź, spalony cielak. Czysty przypadek? Później zostają znalezione zwłoki okrutnie zamordowanej kobiety. Następnie znika przyjaciółka Lindy – Anna. Wszystkie zbrodnie są ze sobą połączone. Kobieta nie może spokojnie usiedzieć na miejscu i wraz z ojcem angażuje się w śledztwo.

Czy uda im się odnaleźć Annę i rozwiązać zagadkę?
Na jaki trop wpadną?
Czy zapobiegną dalszym zbrodniom?

Aby odnaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, przeczytajcie koniecznie tę książkę. Przyzwyczajona do przeżywania przygód komisarza, byłam zaciekawiona jak sprawdzi się książka ze zmianą bohatera. Myślę, że nie jest to tylko powieść kryminalna, ale ma głębsze dno. Henning skupia się także na niełatwych relacjach rodzinnych.  Ojciec często wpada w furię i naskakuje na córkę, która jednak widzi jego zmęczenie życiem.

Książka niesamowicie wciąga – Mankell jest jednym z najlepszych w swoim fachu. Buduje napięcie, które towarzyszy czytelnikowi aż do końca. Wymyśla oryginalną i ciekawą fabułę. Momentami brakowało mi charakterystycznego sposobu bycia Kurta, jednakże, jako postać drugoplanowa nie można na to narzekać.

Polecam gorąco tę książkę fanom dreszczyku i emocji!
Kamila, 15 lat
Za chwile spędzone z Lindą i Kurtem dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

"40 batów za spodnie" - Lubna Ahmad Al - Hussein - recenzja


40 batów za spodnie - Lubna Ahmad Al-Hussein
TOLERANCJA. Jak bardzo zmieniło się znaczenie tego słowa na przestrzeni lat. Kiedyś tolerowano coś złego, teraz toleruje się inność. Jednak nie wszędzie słowo to jest zakorzenione w kulturze. W Sudanie (tak jak w innych krajach arabskich) kobietom nie wolno wielu rzeczy, nawet noszenia spodni. Za „niestosowne ubranie” grozi 40 batów. Karę wymierza prowizoryczny sąd, od którego praktycznie nie ma odwołania. Istnieją jednak osoby, które mają w sobie siłę walki i chęć do zmiany świata.

Ośmioletnia dziewczynka potrafiła przeciwstawić się nauczycielce, by ta nie ukarała jej zbyt surowo. Swoją postawą wywalczyła, że szkolne kary cielesne można wymierzać tylko po wewnętrznej stronie dłoni, bijąc raz jedną raz drugą rękę. To właśnie Lubna Ahmad Al-Hussein. Obecnie jest dziennikarką i pracuje w sudańskich mediach. 3 lipca 2009 r. aresztowano ją za włożenie spodni. 
               
PRZESTĘPSTWO. To słowo kojarzy nam się z czynem złym, szkodliwym. Słownikowa definicja przestępstwa brzmi: „czyn zwykle uznawany za społecznie szkodliwy lub społecznie niebezpieczny, konkretnie zdefiniowany i zagrożony karą na mocy prawa karnego”. Czy jednak założenie spodni można jako taki czyn zakwalifikować?

WIARA. Na przemiany w Sudanie ogromny wpływ miała religia. Odcinanie rąk za kradzież, kary śmierci za przeciwstawianie się rządowi (a co za tym idzie islamowi)… Trudno było się odnaleźć w nowej rzeczywistości.  Jednak wiara, jako wartość egzystencjalna (jak i nadzieja w lepsze życie) potrafią zdziałać cuda. Gdyby Lubna nie wierzyła, że może coś osiągnąć, o niej (i wielu innych kobiet) nie dowiedziałby się świat.

„40 batów za spodnie”
to książka przedstawiająca realia życia kobiet w społeczeństwie islamskim. Dla nas - Europejczyków - wydaje się to bardzo odległe. Jednak wiele kobiet musi się z tym zmagać na co dzień.

Jest to niezwykle poruszająca opowieść o odwadze, indywidualności, pewności siebie…  Polecam szczególnie dla tych, którzy nie wierzą w to, że jednostka może zmieniać otaczający ją świat.  Jak mawiał Giovanni Giacomo Casanova: „Wiele z tego, co początkowo istnieje tylko jako wyobrażenie, staje się rzeczywistością.” 

Asia, 15 lat
Za te pouczającą lekturę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.


"Jak zjeść słonia" - Karolina Kubilus - recenzja





Karolina Kubilus jest autorką książki „Jak zjeść słonia”. Jest to już jej druga powieść, a pierwsza to „Serce nie słucha”, której recenzje również wyglądają bardzo interesująco. Karolina Kubilus przez wiele lat pracowała jako redaktor w trzcianeckiej Telewizji Lokalnej oraz „Gazecie Trzcianeckiej”.


„Jak zjeść słonia” opowiada o życiowych wzlotach i upadkach Alicji. Jest ona utalentowaną projektantką wnętrz. Niestety traci pracę, a narzeczony chcąc się rozwijać, pojechał do Anglii.  Alicja postanawia zostać w kraju, pomimo tego, że nie wyobrażała sobie życia bez Roberta. Walczy m. in. z takimi problemami, jak próba utraty jednego rozmiaru i wciśnięcie się do wymarzonych spodni. Pewnego dnia spotyka Piotra... 

Czy jednak coś z tego wyniknie?

Mają wspólne zainteresowania - przykładem są Beatlesi,  a sąsiedzi Alicji okazują się bliską rodziną Piotra. 

Czy to wszystko jednak wystarczy?

Pomimo trochę nieskomplikowanej fabuły, książka zdecydowanie wciąga. Tytuł również zachęca nas do głębszego przyjrzenia się powieści. 

Książka uczy nas , że warto dążyć do celów, być wytrwałym i przede wszystkim jak zjeść słonia? :)

Powieść czyta się naprawdę przyjemnie. Rozpoczyna się wieloma problemami, które następnie bohaterka próbuje rozwiązać. Choć opowiada typową historię, książka napisana jest lekko i zabawnie. Jeżeli nie czytaliście tego typu powieści, to warto zacząć od tej.


Polecam
Amie, 14 lat

Za sympatyczne chwile z książką dziękuję Wydawnictwu Replika. 

niedziela, 26 sierpnia 2012

"Szczodre Gody" - Volker Klüpfel, Michael Kobr - recenzja


Szczodre Gody - Volker KlüpfelKsiążka pod tytułem „Szczodre Gody” została napisana przez niezwykle popularny w Niemczech duet, w skład którego wchodzą Volker Klüpfel i Michael Kobr. Ich twórczość cechują genialne, z przymrużeniem oka, opisy życia Bawarczyków oraz sceptyczne podejście do stereotypów. W Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Akcent.

Ten kryminał okazał się ogromnym sukcesem. Gdy tylko się ukazał, natychmiast zajął pierwsze miejsce na liście bestsellerów tygodnika „Der Spiegel”. 

Opisuje historię ciapowatego komisarza kryminalnego wydziału policji, który udaje się do ekskluzywnego hotelu w Alpach na sylwestrowy weekend, w ramach rekompensaty za uratowanie życia właścicielce. W wycieczce towarzyszy mu małżonka oraz rodzina doktora Langhammerów. Darmowemu pobytowi ma towarzyszyć zabawa kryminalna oraz odgrywanie roli słynnych postaci ze świata detektywistycznego. 

Negatywnie nastawiony do wypoczynku poza domem komisarz, wyczuwa zbliżającą się tragedię. Podczas wprowadzania gości w świat kryminalnych zagadek, Julia König odkrywa brak jednego z uczestników przedsięwzięcia, który jak się okazuje padł ofiarą zabójstwa. Intrygujący jest fakt, iż denat znajduje się w pokoju zamkniętym od wewnątrz. Kluftinger zostaje zmuszony, aby samodzielnie rozpocząć śledztwo, gdyż wszyscy obecni w hotelu zostali odcięci o cywilizacji przez złe warunki pogodowe. 

W poszukiwanie winnego angażuje się również doktor Langhammer, który irytuje komisarza i niejednokrotnie nieświadomie utrudnia śledztwo. Okazuje się, że osób mających związek z ofiarą jest coraz więcej, a ilość motywów zwiększa się z godziny na godzinę. Sytuacji nie polepsza świadomość, że wszyscy znajdują się w pułapce, a mordercą jest jedno z nich. 

Książka jest bardzo ciekawa, wciągająca i trzymająca w napięciu. Fabuła jest nieprzewidywalna do samego końca. 

Gorąco polecam!

Papaja, 16 lat


Księgarni Matras dziękuję za możliwość przeczytania tego kryminału.

sobota, 25 sierpnia 2012

"Prowincja pełna słońca" - Katarzyna Enerlich - recenzja


Prowincja pełna słońca - Katarzyna Enerlich
Po "Prowincji pełnej marzeń" i "Prowincji pełnej gwiazd" przyszłą pora na "Prowincję pełną słońca" Katarzyny Enerlich. Autorka napisała również takie książki jak "Kwiat Diabelskiej Góry" czy "Czas w dom zaklęty"

Książka opowiada o Ludmile, która zmaga się z trudnościami życia codziennego. Tajemnicze zniknięcie męża, poprowadzi naszą bohaterkę do Włoch. Spotka tam niesamowitych ludzi, od niektórych przyjmie pomoc, lecz niektórym to ona pomoże. Pozna wstrząsającą, a zarazem prawdziwą historię Aminy i jej matki. Wróci do kraju przekonana, że szczęście to nie tylko miłość.

Ilu wspaniałych osób na swojej drodze spotka Ludmiła?
Jak potoczą się jej losy?

Książka zawiera dużo opisów, co bardziej ją urozmaica. Przypadły mi do gustu szczególnie piękne opisy Mazur, gdzie mieszka nasza bohaterka. Lektura jest urozmaicona -  zawiera wesołe wątki, ale również smutne.

Powieść jest raczej przeznaczona dla osób dorosłych oraz starszej młodzieży. 

Przeczytaj, a nie pożałujesz.

Serdecznie polecam.
 ~Werwik, 14 lat

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.


„Tańcząca” - Sarah Rubin – recenzja


Sarah Rubin dorastała w USA. Zawsze lubiła przebierać się za kogoś innego, a także czytać. Studiowała historię i pisarstwo oraz uczyła tańca i aktorstwa. Obecnie mieszka i tworzy w Anglii.

„Tańcząca” to książka opowiadająca o nastoletniej dziewczynie, pochodzącej z dość biednej rodziny. Wychowuje ją tylko matka i babcia. Casey, pomimo braku pieniędzy i nienawistnych koleżanek, ma jedno marzenie – chce tańczyć. 

Mama nie ma wystarczająco dużo pieniędzy, aby zapisać ją do szkoły baletowej, lecz dziewczyna i tak często przychodzi popatrzeć przez okno na koleżanki. Pewnego dnia okazuje się, że odbędą się przesłuchania w Nowym Jorku. Casey za wszelką cenę chce tam pojechać. To jednak jeszcze nie koniec jej przygód, ponieważ w nowym mieście ma nową przyjaciółkę, a także odkrywa nowy, ciekawszy rodzaj tańca. 

Powieść czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Od samego początku jest wciągająca. Spodobało mi się, że autorka tak dobrze przedstawiła emocje związane z tańcem. Pomimo tego, że w książce głównym tematem jest właśnie taniec, Sarah Rubin udało się ciekawie przedstawić życie i problemy głównej bohaterki. 

Książka jest humorystyczna chociaż występują tu też elementy wzruszające. Polecam ją wszystkim, którzy twierdzą, że marzenia są po to, aby je spełniać.

                                                                                                                  Lampart, 15 lat

Za miło spędzony czas przy książce dziękuję Wydawnictwu Egmont