tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mariola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mariola. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

"Strych Tesli" - Neal Shusterman, Eric Elfman - recenzja

Strych Tesli - Neal ShustermanNicola Tesla to żyjący na przełomie XIX i XX wieku wynalazca serbskiego pochodzenia. Chociaż i to nie jest do końca pewne, gdyż jego narodowość jest przedmiotem sporu pomiędzy Serbią i Chorwacją. Urodził się on jako poddany Cesarstwu Austrii, ale w XIX wieku trudno mówić o państwach aktualnie istniejących, stąd też do tej pory przypisuje mu się różne narodowości. 

Jako naukowiec stał się on w ostatnich latach bardzo popularnym tematem. Pojawił się w m.in. w grach komputerowych takich jak Assasins Creed II czy Tomb Raider Legend. Powstało o nim wiele filmów, a w jego postać, w adaptacji „Prestiżu” Christophera Priesta, wcielił się sam David Bowie. Nawet nasi rodzimi autorzy podjęli się poruszenia tajemnicy fenomenu tego inżyniera. Wzmianki o nim można znaleźć m.in. u Jacka Dukaja w książce „Lód”, czy „Pułapce Tesli” Andrzeja Ziemiańskiego. Widać więc wszem i wobec, iż Nicola Tesla to ostatnimi czasy temat „nośny”. Dzisiaj jednak chciałabym wam opowiedzieć o „Strychu Tesli” autorstwa Neala Shustermana i Erica Elfmana.

Istnieje wiele poglądów i opinii jaki to gatunek literacki. Jedni mówią, że to klasyczna „przygodówka”, inni natomiast używają modnego ostatnio wyrażenia teen thriler. Ja klasyfikację tej książki pozostawię Wam, a sama nazwę ją po prostu powieścią młodzieżową. Zawiera ona 25 rozdziałów, każdy oznaczony tytułem odgrywającym rolę i uchylającym nam rąbka tajemnicy, co się wydarzy. Głównym bohaterem jest czternastoletni Nick Slate. Wraz z młodszym bratem Dannym i ojcem, byłym miotaczem drużyny baseballowej, Waynem Slatem, przeprowadzają się do Colorado Springs. Skłonił ich do tego pożar rodzinnego domu, w którym spłonęła matka Nica. Zamieszkują w wiktoriańskiej posiadłości, która należała do jego stryjecznej babki Grety. Na strychu pałęta się wiele niepotrzebnych rzeczy. Jedna z nich – toster – spada z niego, o mało co nie zabijając chłopca. Wtedy razem z ojcem i bratem postanawiają zorganizować wyprzedaż garażową. Mimo rzęsistego deszczu pojawia się wiele osób, które gotowe są zapłacić krocie za te stare graty. Pojawili się również podejrzani ludzie w garniturach chcący kupić wszystko, co kiedykolwiek znalazło się na tym strychu. To rozpoczyna serię zdarzeń nie z tej ziemi. 

Okazuje się, że urządzenia działają w „niekonwencjonalny” sposób, np. ogniwo ożywia martwe istoty, magnetofon nagrywa myśli właściciela, a rękawica baseballowa łapie meteoryty. Nick i jego nowo poznani przyjaciele: Catlin, Vince i Mitch próbują rozwikłać zagadkę. Jest nią właśnie Nicola Tesla, który skłócony z Thomasem Edisonem stworzył przedmioty rodem z Jamesa Bonda pomieszanego z Harrym Potterem. Nie bez kozery wspominam tu o tych symbolach kina i literatury. Starsi czytelnicy na pewno znajdą podobieństwa pomiędzy tą książką, a klasykami szeroko pojętej kultury. Tajemnicze Stowarzyszenie Acceleratich próbuje przejąć magiczne przedmioty. Dlaczego i jaki w tym mają cel? Tego właśnie chcą dowiedzieć się dzieciaki. Jeśli lubicie książki, w których akacja jest zaskakująca, a młodzi bohaterzy z przysłowiowych „szarych myszek” przeradzają się w paczkę przyjaciół walczącą o ocalenie losów świata bierzcie się za czytanie.

Mocną stroną książki jest jej niejednolita narracja. Każde z dzieciaków opowiada część historii w subiektywny sposób. Pojawia się również narrator wszechwiedzący, który dopowiada niektóre znaczące elementy powieści, dzięki czemu fabuła nie nudzi czytelnika. Śmieszne historyjki i powiedzonka, ciekawa kreacja postaci oraz dwa wątki miłosne mają sprawić, że nastolatki znajdą w tej publikacji wszystko, co powinno zaspokoić ich wymagania. Myślę, że jest to idealna książka dla czternasto- czy piętnastolatków, ale czy dla np. dorosłych? Jeżeli nie przeszkadza Wam to, że jest to powieść o nastolatku, to dlaczego nie? 

Niestety jest jedna wada. Książka na razie dostępna jest tylko w wersji elektronicznej, a na jej „papierową premierę” będziemy musieli poczekać do 23 października. Ja ze swojej strony mogę ją serdecznie polecić i nastolatkom i tym trochę starszym czytelnikom. A jeśli Wam się spodoba, to już niedługo wydana zostanie kolejna część tej trylogii :) 

TUTAJ możesz zobaczyć trailer książki!

Zapraszam do lektury

Mariola, 19 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

wtorek, 18 czerwca 2013

“Bumerang kapitana Cooka" - Gerry Bailey, Karen Foster - recenzja

Bumerang Kapitana Cooka - 0
Bajki dla dzieci powinny dawać dziecku możliwość rozwoju, ale nie tylko. We współczesnym świecie wszystko, nawet bajki, są nastawione na naukę, która pomoże naszym pociechom i da im lepszy start, ale nie popadajmy w paranoję. Im też należy się chwila rozrywki. Bez zwątpienia da ją “Bumerang kapitana Cooka”. To książeczka, która nie tylko zachęci maluchy do czytania, ale również zaszczepi w nich chęć poznawania i odkrywania nowych rzeczy.


To historia legendarnego kapitana Cooka - XVIII - wiecznego angielskiego kapitana, żeglarza i odkrywcy, podana w przystępny i łatwy do przyswojenia dla dzieci sposób. Wiele ciekawostek, map, kolorowych rysunków i rycin sprawiają, że książeczka jest odpowiednia nie tylko do czytania, ale i również sprawdzi się jako “coś do pooglądania”, a wiele prostych definicji i objaśnień powinno zaspokoić ciekawość naszych pociech.

W serii “Tajemnice słynnych ludzi” są również historie m.in.: Aleksandra Wielkiego, Leonarda da Vinci, Napoleona Bonaparte czy Wolfganga Amadeusza Mozarta. To doskonała seria, która poprzez fikcyjną fabułę opowiada oparte na faktach historie sław tego świata. Moim zdaniem jest to idealny prezent dla dziecka, który nie tylko pozwoli mu się rozwinąć i dowiedzieć czegoś nowego o świecie, ale i wciągnie do świata bajek i rozrywki. 

Serdecznie polecam!


Mariola, 18 lat

Za  ciekawą historię dziękuję Wydawnictwu Jedność.

“Lummick” - Dariusz Muszer - recenzja

“Lummick” nie jest świeżynką na rynku wydawniczym. Powieść powstała w 1995 roku i została wydana w Niemczech. W Polsce opublikowano ją w 2008 roku, a później wypuszczono na rynek inne dzieła Muszera, m.in. “Wolność pachnącą wanilią”, która po części jest kontynuacją “Lummicka”. Skupmy się jednak na debiutanckim utworze tego poety i prozaika.


Lummick - Dariusz Muszer
Dariusz Muszer od ponad 20 lat mieszka za naszą zachodnią granicą. Wspominam o tym nieprzypadkowo, gdyż narratorem powieści jest imający się różnych zajęć, mieszkający w Hanowerze polski emigrant, a w samej fabule można odnaleźć nawiązania do sąsiedzkiej obyczajowości. 

Główny bohater dostaje od niemieckiego autora, propozycję towarzyszenia mu w zbieraniu materiałów do książki o znanym niemieckim pisarzu Stefanie Lummicku, który od kilku lat uważany jest za zaginionego. Ślady prowadzą do przygranicznego miasta Rzepin. Rozwiązywanie zagadki Lummicka okazuje się wciągające, a finał zaskakujący zarówno dla bohatera, jak i czytelników.

Poruszane w tej książce wątki: pisarstwa na emigracji, autobiograficzny, rozliczenia z ustrojem PRL- u, miłosny, czy główny - literackiej mistyfikacji tworzą interesującą historię, która sprawia dużą przyjemność odbiorcy. Łamanie schematu gatunku prozy detektywistycznej przez stworzenie osobliwego detektywa i niecodziennej przygody, czy nagromadzenie sprzecznych informacji, które komplikują akcję i zmuszają czytelnika do skupienia i samodzielnego odpowiedzenia na pytania i zagadki w powieści można zaliczyć do jej zalet. Jednym słowem intrygująca. Taka jest ta książka. Obala ona mit, że tylko nowości są ciekawe. Powieści takie jak ta, często nazywane “odgrzewanym kotletem” często pasjonują bardziej niż niejeden bestseller. Sama sprawdziłam i gorąco polecam!


Mariola, 18 lat

Za powieść dziękuję Wydawnictwu Borussia.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

“Kino Muza” - Artur Becker - recenzja

Kino Muza - Artur Becker“Kino Muza” to kolejna książka z serii wydawniczej RE-MIGRACJE, która prezentuje wybrane utwory literackie pisarzy niemieckiego obszaru językowego, wywodzących się z innych krajów i kultur. 

Artur Becker od prawie dwudziestu lat mieszka w Niemczech. Jest najbardziej znanym niemieckojęzycznym autorem polskiego pochodzenia. Wspominam o tym dlatego, że akcja powieści rozgrywa się w latach osiemdziesiątych XX wieku, a główny bohater, Antek Haack, to człowiek rozdarty pomiędzy Polską a RFN.

W rodzinnych Bartoszycach są Teresa i Beata, zaś w Bremie czeka Lucia i niespełnione marzenia o wielkim świecie i lepszym życiu. Pogmatwane relacje z kobietami nie ułatwiają bohaterowi decyzji. Ostatecznie Antek wyjeżdża, ale nie żegna się prawie z nikim. Robi to w pośpiechu, jakby bał się, że zmieni zdanie. Nie jest to wyjazd, który ma dać nadzieję na ucieczkę z przesyconego szarością i komunizmem kraju. Brak w tym optymizmu i radości.

“Kino Muza” to książka godna polecenia. Szczegółowy portret prowincjonalnej Polski w latach osiemdziesiątych ukazujący pierwszy powiew “wolności” dla Polaków i konsekwencje z nim związane. Interesująca, z niebanalną fabułą i wyrazistą kreacją bohaterów. Mimo, iż nie jest to mój ulubiony typ powieści, w księgarniach będę się rozglądać za innymi publikacjami Artura Beckera. Warto wspomnieć, że jest to debiut tego autora na polskiej scenie wydawniczej. Moim zdaniem całkiem udany :) 

Miłej lektury!


Mariola, 18 lat

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Borussia.

piątek, 14 czerwca 2013

“Ponieważ byłam księżną. 14 lat walki o dzieci” - Jacqueline Pascarl - recenzja

Jacqeline Pascarl to pisarka i osobowość telewizyjna, wychowywana przez chorą psychicznie matkę i niezrównoważonego ojczyma.”Ponieważ byłam księżną” to kontynuacja jej wielkiego bestsellera “Kiedyś byłam księżną”, w którym młoda Australijka opisała historię swojego małżeństwa z malezyjskim księciem, który porwał i uciekł z ich dziećmi.

Ponieważ byłam księżną. 14 lat walki o dzieci. - Jacqueline Pascarl-Gillespie
Główna bohaterka wciąż próbuje odzyskać pociechy z rąk byłego męża, a życiowa tragedia staje się dla niej motorem do działania. Zaczyna pomagać rodzicom innych porwanych dzieci, prowadzi działalność humanitarną oraz zgłębia swą wiedzę na pokrewne tematy. Niewiele czasu trzeba, aby stała się ekspertem w tej dziedzinie i zaczęła doradzać w tym zakresie rządom na całym świecie. Wszystko to ma doprowadzić do odzyskania ukochanych Iddiniego i Shah. 

Czy tak się stanie? Aby się dowiedzieć musicie przeczytać tę książkę.


Ta autobiografia to rozliczenie się z przeszłością, a równocześnie szczegółowe, szczere i dobrze napisane zapiski z najgorszych momentów życia autorki. I tak jak to czasami z książkami bywa, że historie wydają nam się piękne, ale nie z tego świata, to tutaj fabułę napisało samo życie. Powieść przez to jest nie tylko wzruszająca, ale i zmuszająca do chwili refleksji. W tym przypadku życie napisało scenariusz nie na Złotą Malinę, ale na Oskara. Niestety przepełnionego bólem i udręką, ale jednak nie można tej historii zarzucić banalności czy patosu. 

Takich książek nie można polecać. Człowiek sam musi dorosnąć do tego, by je przeczytać. Ja jednak zachęcam Was do lektury. Zapraszam!


Mariola, 18 lat

Za autobiografię dziękuję  Wydawnictwu Świat Książki.

piątek, 30 listopada 2012

"Maria: droga do szczęścia" - Heinz-Lothar Worm - recenzja

Maria. Droga do szczęścia - Heinz-Lothar WormJeśli szukacie czegoś lekkiego, o ciekawej fabule, to mogę polecić Wam „Marię”. Co prawda autor nie użył ultraskomplikowanego języka, wręcz przeciwnie, a czasami pojawiająca się nutka patosu jest, moim zdaniem, zbędna, ale nie zmienia to faktu, że jest to wzruszająca historia o miłości z przełomu XIX i XX wieku.

Książka opowiada o Marii i jej uczuciu do Karola, oraz ich losie po tym, gdy dowiadują się, że są rodzeństwem. Niemieckie miasteczko nie jest przygotowane na taką sytuację, a młodzi zmuszeni są od siebie odejść i wyjechać z niego. Ale oni tak naprawdę się nie rozstają, tylko razem wyjeżdżają do Ameryki. A podróż oraz perypetie na odkrytym przez Krzysztofa Kolumba kontynencie są dla czytelnika intrygujące.

Akcja trzyma w napięciu, chociaż niektóre wątki są kończone w bardzo prosty i przewidywalny sposób. Niektóre dialogi są, jak dla nas – nastolatków żyjących w XXI wieku - puste i nic nie wnoszące do fabuły, co nie zmienia faktu, iż książka w dalszym ciągu jest pełna dramatycznych i niespodziewanych momentów. 

Autor książki Heinz-Lothar Worm jest dyrektorem Muzeum Ludowego w Linden-Leihgestern , w którym zajmuje się badaniem lokalnych zwyczajów i tradycji życia tamtej społeczności, co moim zdaniem pośrednio wpłynęło na kreację postaci. Dzięki osadzeniu Marii i Karola w Niemieckiej rzeczywistości, jak już wcześniej wspomniałam, bardzo bliskiej autorowi, są oni postaciami barwnymi i charakterystycznymi, co sprawia, że nie zapomnimy o nich tak szybko.

Polecam tym, którzy chcieliby miło spędzić kilka godzin w niezobowiązującej lekturze.


                                                                                                                                           Mariola, 16 lat



Wydawnictwu Promic serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania książki.







piątek, 9 listopada 2012

"Żółte cytrynki" - Kajsa Ingemarsson - recenzja



"Żółte cytrynki" to lekka, przyjemna i inteligenta książka. Można by powiedzieć, że to urocza, poprawiająca humor kobieca powieść. To książka o odnajdywaniu swojej drogi, podejmowaniu ryzyka, dokonywaniu wyborów, miłości i przyjaźni. O zwyczajnej, naiwnej kobiecie, która pragnie być kochana, popełnia błędy i stara się je naprawić, upada i próbuje się pozbierać. Ale może od początku :)
           
Żółte cytrynki - Kajsa IngemarssonTytułowe żółte cytrynki to restauracja, w której pracuje nasza bohaterka. Agnes to dziecko szczęścia. Ma dobrą pracę, rodzinę która ją wspiera, oddanych przyjaciół i kochającego chłopaka. Po prostu życie jak z bajki. Nagle jej życie rozpada się jak domek z kart. Gdy odrzuca "zaloty" szefa zostaje wyrzucona z pracy, a jej chłopak zostawia ją dla pewnej bardzo atrakcyjnej i ponętnej chórzystki. Notabene informuje ją o tym dzwoniąc do niej – jest to jeden z najbardziej tandetnych i oklepanych sposobów na świecie na zerwanie, najbardziej raniących kobietę... Ale to dopiero początek kłopotów.
            
Książka ta, może nie jest z serii ambitnych, ale nie o to tutaj chodzi. Opisane sytuacje możemy zaobserwować w naszym otoczeniu i moim zdaniem to jest cały klucz. To dzięki niej znajdziemy wskazówki jak rozwiązywać codzienne problemy i trudności. Pomimo tego, że jest to "książka do czytania" jest ona pozbawiona sztampowych i oklepanych motywów, jakie występują często w tak zwanej "prozie kobiecej". Nie jest to przesłodzona powieść o upragnionej miłości dla dwunastolatek. Jest opisane normalne życie. Błędy, nadzieje, rozczarowania, marzenia – cała paleta ludzkich emocji. 

Kajsa Ingemarsson  stworzyła swoje postacie tak, że łatwo się z nimi utożsamić i odnaleźć „żywe” odpowiedniki. „Żółte cytrynki” to przyjemna i kojąca lektura idealna na popołudnie z herbatą :)

                                                                Mariola, 18 lat
  
 Za relaksujące chwile z książką serdecznie dziękuję Wydawnictwu słowo/obraz terytoria.      

  

 


       

piątek, 12 października 2012

"Muleum" - Erlend Loe - recenzja



Muleum - Erlend LoeJulie to młoda, piękna, zdolna i bardzo bogata dziewczyna. Co z tego, skoro z dania na dzień traci w katastrofie lotniczej swoich rodziców i brata. Jej życie staje się samotną udręką. Od tego momentu ma tylko jeden cel : jak się zabić? Ale to nie może być zwykłe samobójstwo. Według niej ma ono być niebanalne, pełne smutku i tragizmu. W ramach terapii bohaterka prowadzi pamiętnik. I to w nim właśnie planuje swój koniec. Nie są to pełnie głębokich myśli notatki, wręcz przeciwnie, jest to miejsce, w którym nie markuje swoich prawdziwych uczyć. To w nim ukazuje się jej prawdziwy charakter, inteligencja i sarkastyczne poczucie humoru. I mimo tego, że spodziewamy się śmierci dziewczyny, koniec powieści może nas zaskoczyć.



Zastanawiający jest też tytuł. Odpowiedź tkwi na ostatnich stronach książki. Kiedy Julie była mała, wypowiadała słowo „muleum” zamiast „muzeum”. Od tamtej pory przyjęło się to słownictwo w jej rodzinie. I jak ono było pewnego rodzaju kodem, tak ten kod stracił sens, gdy została całkiem sama na świecie.

Podsumowując. "Muleum" Erlanda Loe jest to książka opowiadająca nie tylko o tragedii młodej dziewczyny, ale i odnalezieniu własnej drogi. To symbol, że życie pomimo różnego rodzaju  przeszkód, ma sens. Nie jest to banalna historia. To coś więcej niż fabuła. To zadziorność i sarkazm, humor i klęska, młodzieńcza fantazja, błędy i miłość. Mimo trudnej tematyki jest to książka lekka i przyjemna w czytaniu, doskonała na jesienne wieczory. Gorąco polecam!

Mariola, 16 lat

Wydawnictwu słowo/obraz terytoria dziękuję za wciągającą lekturę.


              

czwartek, 4 października 2012

"Francuski ogrodnik" - Santa Montefiore - recenzja


Francuski ogrodnikGdy po raz pierwszy zobaczyłam „Francuskiego ogrodnika” Santy Montefiore przez głowę przebiegła mi myśl „O nie ! Znowu romansidło?!”. Nie myliłam się. Książka ta opowiada o wprowadzającej się do wiejskiej posiadłości rodziny Claybourne'ów. Mąż zajęty pracą, a dzieci oglądaniem durnych kreskówek w telewizji, zostawiają Mirandę samej sobie. Ta dowiaduje się, że przed ich przybyciem, kilka dobrych lat wstecz, ich ogród był uważany za jeden z najpiękniejszych w okolicy. Postanawia przywrócić mu dawną świetność i sławę. Zatrudnia ogrodnika...francuskiego ogrodnika... I nagle zaskoczenie! Jak grom z jasnego nieba obdarzają się uczuciem.

Nie jestem przeciwniczką romansów. Wręcz przeciwnie bardzo je lubię. Często jestem zauroczona najbardziej banalnymi historiami. Podobnie jest i w tym przypadku. „Francuski ogrodnik” może wydawać się ckliwy i banalny, a historia „stara jak świat” i oklepana ze wszystkich stron, ale mnie to nie przeszkadza. Piękne opisy natury i życia „pospolitych” ludzi, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, w magiczny sposób hipnotyzują czytelnika. I nawet nie przeszkadza mi to, że ten ogrodnik jest Francuzem, jakby miało to go do czegoś zobowiązywać ;) 

Spędziłam z tą książką kilka przyjemnych, niezobowiązujących i lekkich chwil. Polecam tym, którzy czasami odrywają się od literatury wysokich lotów i nie boją się splamić swojej listy lektur czymś prostym. Może i ckliwe, sentymentalne i pretensjonalne, ale jak dobre na odreagowanie i oderwanie się od swoich codziennych problemów! Polecam!

Mariola, 18 lat

Za relaksującą lekturę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

środa, 3 października 2012

„Srebrna dziewczyna” - Elin Hilderbrand - recenzja


W czasach powszechnego i napadającego nas na każdym kroku kryzysu, często zastanawiam się, co by było, gdybym z dnia na dzień straciła wszystko. Mam nadzieję, odpukać w niemalowane, że tak się nie stanie :) Jednak co innego rzeczywistość, a co innego literatura. Taką smutną historię opowiedziała w książce „Srebrna dziewczyna” Elin Hilderbrand.

Srebrna dziewczyna - Elin Hilderbrand
Główna bohaterka - Meredith została zaszczuta i znienawidzona przez ludzi. Do tej pory żyła w luksusie, nie martwiąc się o to, czy wystarczy jej pieniędzy na rachunki czy jedzenie. Miała świetnie zarabiającego męża, który został oskarżony o oszustwo finansowe na niespotykaną skalę. Okazało się, że wszystko co posiada, zostało kupione za brudne pieniądze. 

Pod osłoną nocy Meredith ucieka ze „swojego” nowojorskiego apartamentu. Schronienia i chwili wytchnienia od problemów szuka w domu przyjaciółki, który zbudowany jest na pięknej i spokojnej wyspie Nantucket. Tam przeżywa „starą-nową” przyjaźń i uczy się cieszyć każdym dniem. Odkrywa prawdziwość słowa przebaczenie i staje się bardziej ufna, otwiera na nowe znajomości. 

Co zrobi Meredith? 
Czy stanie samodzielnie na nogi? 
Czy spotka kogoś nowego w swoim życiu?

„Srebrna dziewczyna” to książka ciekawa i trzymająca w napięciu. Motywy przyjaźni, zdrady i miłości oraz współczesna tematyka powinny przyciągnąć czytelnika. Jest to niebanalny romans, który z czystym sumieniem mogę polecić. Dzięki niej wprawimy się w pozytywny nastrój i dostaniemy nadzieję, że wszystko co złe, może dobrze się skończyć :)

Mariola, 18 lat

Za tę pasjonującą książkę dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

poniedziałek, 24 września 2012

"Willa Taira - moja przygoda z czarnym terierem" - Patrycja Spotan - recenzja


Mówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Jest z nami w każdym momencie naszego życia. Zawsze wierny i oddany. Dla jednych psy to przyjaciele, ale dla innych też i praca. Tak jest w przypadku Patrycji Spotan – autorki książki "Willa Taira - moja przygoda z czarnym terierem"

Jeśli ktoś kocha czarne teriery rosyjskie, albo posiada czworonoga tej rasy jest to dla niego idealna lektura. W tym miejscu trzeba podkreślić, że to nie tylko książka dla hodowców tych cudnych psów, ale i podsumowanie wyników wystaw, uzyskanych tytułów oraz innych informacji związanych z hodowlą Willa Taira. To również zbiór ciekawych i pełnych humoru opowiadań o tych pięknych i inteligentnych psach. Można w niej znaleźć wskazówki dla osób posiadających czy przymierzających się do kupna szczeniaka. Co ciekawe książka została wydrukowana po polsku, jak i po angielsku, przez co jest idealna dla miłośników tego języka. Sprawdzi się również jako prezent, dla zafascynowanych psami przyjaciół zza granicy.

Moim zdaniem "Willa Taira - moja przygoda z czarnym terierem" to książka napisana przystępnym i zrozumiałym językiem, opowiadająca o nieznanej i niezbyt popularnej w Polsce pracy hodowcy zwierząt. Pogodna, pełna pozytywnej energii i wciągająca lektura. „Ta przygoda” z czarnym terierem może skłonić czytelnika do przemyślenia przygarnięcia lub kupna psa. 

Gorąco polecam miłośnikom wszystkich milusińskich :)

Mariola, 18 lat

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Forlegd.

wtorek, 11 września 2012

"Urodziłam się dziewczynką" - T. Butcher, J. Harris, D. Moggach i in. - recenzja


Urodziłam się dziewczynką - Marie PhillipsCzasami zastanawiam się, co by było, gdybym urodziła się w innym kraju. Często żałuję, że nie mam takich możliwości, jak np. ogarnięte szałem elektroniki i komputeryzacji dzieci z Japonii. Ale to, co dla mnie może być codziennością i rutyną, dla nich jest marzeniem. Dla nich, czyli dziewczyn z krajów, gdzie kobiety są dyskryminowane.

Trudno w to uwierzyć, że w XXI wieku gdzieś na świecie, za to, że jest się kobietą, jest się wystawianym na margines społeczeństwa. Tam kobiety nie kończą szkół, a aby zarobić na życie trafiają do domów publicznych. Są bite, głodzone i skazane na cierpienie. Takie tragiczne historie zostały opisane w książce „Urodziłam się dziewczynką” autorstwa siedmiu znanych i cenionych na świecie dziennikarzy i pisarzy. To losy kobiet z Togo, Sierra Leone, Ghany, Brazylii, Kambodży, Ugandy i Dominikany. To ludzkie dramaty, w krajach wojen, głodu, biedy, zatwardziałej i nieprzystającej do współczesności tradycji oraz uprzedzeniach.

Na pewno nie jest to książka do poduszki. Po niej zamiast kolorowych snów mielibyśmy krwawe koszmary. To lektura mocna, pokazująca świat takim jakim tam jest: brutalnym, okrutnym, zimnym, bez ludzkiej empatii. Otwiera ona oczy i zmusza do myślenia. Jest ostrzeżeniem, że nasze problemy są tak naprawdę, w porównaniu z ich problemami, błahe.

Ta opowieść będzie wzbudzać w nas smutek, żal, przygnębienie, wzruszenie... o to właśnie chodzi. Zastanówmy się nad naszym życiem i cieszmy się, że jesteśmy tu i teraz. A jeśli nie chcemy przejść obojętnie obok takich dramatów, to kupmy tę książkę jako cegiełkę, bo część dochodów z jej sprzedaży zasili konto Planu – organizacji, która broni praw dziecka. Tutaj nie ma czego polecać. To po prostu trzeba przeczytać.
 
Mariola, 16 lat

Za tę wartościową pozycję dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

poniedziałek, 10 września 2012

"Polowanie" - Brian Haig - recenzja


Któż z nas nie lubi dobrej sensacji. A jeśli ktoś nie lubi, to znaczy, że do tej pory jeszcze na taką nie trafił. Radziłabym sięgnąć po coś zza oceanu, ale aby być nieszablonowym, niech będzie to coś o Rosji. Tak, tak wiem będzie ciężko coś takiego znaleźć, bo Rosja nie jest tematem szczególnie popularnym w amerykańskiej literaturze sensacyjnej. A jednak jest! „Polowanie” to niezła pozycja na tej liście.

         
PolowanieCała historia kręci się wokół ucieczki niejakiego Koniewicza i ruszającego w pogoń za nim Golicyna. A gra toczy się o wysoką stawkę. Nie będę zdradzać Wam szczegółów fabuły, ale mogę obiecać, że będzie interesująco. Nie będziecie czytać bez końca o nudnych i przeciągających się pościgach, na co może wskazywać tytuł. W rzeczywistości ta książka to dobre dialogi oraz bardzo wiarygodna historia, idealnie wpisująca się w historię i realia końcówki XX wieku. Akcja trzyma w napięciu, ale są także chwile ciszy, w których knuty jest nowy plan działania, co może być ciekawą chwilą oddechu nie tylko dla bohaterów, ale i dla nas :)  

Przebieg wydarzeń zwraca uwagę starszego czytelnika na historię naszych sąsiadów i ich zmiany polityczne i gospodarcze, przez co może je porównać ze swoimi wspomnieniami z tamtego czasu.  Imponująca, jak na autora ze Stanów Zjednoczonych, jest ilość szczegółów dotycząca tego kraju.
         
Moim zdaniem to pozycja obowiązkowa u każdego fana sensacji. 

Brian Haig, autor takich książek jak „Zabić prezydenta” czy „Spisek”, może tę książkę wpisać na listę swoich najbardziej udanych dzieł. Gorąco polecam miłośnikom potężnych przekrętów, intryg i ucieczek. „Polowanie” to dobra książka odciągająca nas od snu w długie i zimne jesienne wieczory.
                                                                                              Mariola, 16 lat

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za chwile spędzone z książką.

piątek, 22 czerwca 2012

„Parada blagierów. Najsłynniejsze mistyfikacje” - Ireneusz Pawlik - recenzja


Ireneusz Pawlik to znany polski autor, dziennikarz, jeden z najmłodszych laureatów Złotego Pióra. Jedną z jego ostatnich prac jest „Parada blagierów. Najsłynniejsze mistyfikacje”. Jest to interesująca galeria cwaniaków, spryciarzy i fałszerzy. Bo nawet najwięksi uciekają się w codziennym życiu do mistyfikacji i „małego kłamstewka”.

Przegląd manipulatorów, kuglarzy i blagierów jest bardzo długi i zróżnicowany. Możemy w nim znaleźć pisarzy, dziennikarzy, poetów, malarzy i aktorów, rozpoczynając od Anny Anderson, rzekomej cariewny Anastazji, a kończąc na genialnym hollywoodzkim aktorze – Jacku  Nicholsonie. Wszystkie z tych postaci kiedyś celowo wprowadziła inne osoby w błąd. W każdym przypadku motywy postępowania były inne. Sława, żądza zemsty, pragnienie zabawy, czy zwykła chęć bycia bogatym. 

Wielką zaletą tej pozycji jest sposób przedstawienia tych historii.  Podane w lekki, nieco ironiczno-satyryczny sposób, przyciąga czytelników w każdym wieku i nie pozwala się od niej oderwać. Tematyka zaś intryguje od pierwszej, do ostatniej strony, sprawiając, że poznajemy coraz barwniejsze osobowości, dostrzegając ich determinację, zaangażowanie i szaleństwo w dążeniu do celu. Książkę czyta się tzw. „jednym tchem”. Główną tego przyczyną jest brak miejsca na nudę. Historie, które opisują „oszustów” są krótkie.

Jakie było życie Agathy Christie? 
Co, oprócz teorii względności,  zaobserwował Albert Einstein? 

Na te pytania i wiele innych, znajdziecie odpowiedzi w tej właśnie książce. Nie będzie to nudny życiorys ściągnięty z Wikipedii,  ale żywa i wciągająca opowieść o ludzkich błędach, które często przez kompletny przypadek, w najmniej oczekiwanym momencie, wyszły na jaw.

Podsumowując. Książka ta jest lekka i przyjemna. Jej humorystyczny charakter powinien przypaść wielu osobom do gustu. Czytając ją spędzimy naprawdę przyjemne chwile. To pozycja godna uwagi, która mnie na zawsze zapadnie w pamięć.

Mariola, 16 lat


Za tę ciekawą pozycję dziękuję Wydawnictwu MG.