tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

poniedziałek, 23 września 2013

"Strych Tesli" - Neal Shusterman, Eric Elfman - recenzja

Strych Tesli - Neal ShustermanNicola Tesla to żyjący na przełomie XIX i XX wieku wynalazca serbskiego pochodzenia. Chociaż i to nie jest do końca pewne, gdyż jego narodowość jest przedmiotem sporu pomiędzy Serbią i Chorwacją. Urodził się on jako poddany Cesarstwu Austrii, ale w XIX wieku trudno mówić o państwach aktualnie istniejących, stąd też do tej pory przypisuje mu się różne narodowości. 

Jako naukowiec stał się on w ostatnich latach bardzo popularnym tematem. Pojawił się w m.in. w grach komputerowych takich jak Assasins Creed II czy Tomb Raider Legend. Powstało o nim wiele filmów, a w jego postać, w adaptacji „Prestiżu” Christophera Priesta, wcielił się sam David Bowie. Nawet nasi rodzimi autorzy podjęli się poruszenia tajemnicy fenomenu tego inżyniera. Wzmianki o nim można znaleźć m.in. u Jacka Dukaja w książce „Lód”, czy „Pułapce Tesli” Andrzeja Ziemiańskiego. Widać więc wszem i wobec, iż Nicola Tesla to ostatnimi czasy temat „nośny”. Dzisiaj jednak chciałabym wam opowiedzieć o „Strychu Tesli” autorstwa Neala Shustermana i Erica Elfmana.

Istnieje wiele poglądów i opinii jaki to gatunek literacki. Jedni mówią, że to klasyczna „przygodówka”, inni natomiast używają modnego ostatnio wyrażenia teen thriler. Ja klasyfikację tej książki pozostawię Wam, a sama nazwę ją po prostu powieścią młodzieżową. Zawiera ona 25 rozdziałów, każdy oznaczony tytułem odgrywającym rolę i uchylającym nam rąbka tajemnicy, co się wydarzy. Głównym bohaterem jest czternastoletni Nick Slate. Wraz z młodszym bratem Dannym i ojcem, byłym miotaczem drużyny baseballowej, Waynem Slatem, przeprowadzają się do Colorado Springs. Skłonił ich do tego pożar rodzinnego domu, w którym spłonęła matka Nica. Zamieszkują w wiktoriańskiej posiadłości, która należała do jego stryjecznej babki Grety. Na strychu pałęta się wiele niepotrzebnych rzeczy. Jedna z nich – toster – spada z niego, o mało co nie zabijając chłopca. Wtedy razem z ojcem i bratem postanawiają zorganizować wyprzedaż garażową. Mimo rzęsistego deszczu pojawia się wiele osób, które gotowe są zapłacić krocie za te stare graty. Pojawili się również podejrzani ludzie w garniturach chcący kupić wszystko, co kiedykolwiek znalazło się na tym strychu. To rozpoczyna serię zdarzeń nie z tej ziemi. 

Okazuje się, że urządzenia działają w „niekonwencjonalny” sposób, np. ogniwo ożywia martwe istoty, magnetofon nagrywa myśli właściciela, a rękawica baseballowa łapie meteoryty. Nick i jego nowo poznani przyjaciele: Catlin, Vince i Mitch próbują rozwikłać zagadkę. Jest nią właśnie Nicola Tesla, który skłócony z Thomasem Edisonem stworzył przedmioty rodem z Jamesa Bonda pomieszanego z Harrym Potterem. Nie bez kozery wspominam tu o tych symbolach kina i literatury. Starsi czytelnicy na pewno znajdą podobieństwa pomiędzy tą książką, a klasykami szeroko pojętej kultury. Tajemnicze Stowarzyszenie Acceleratich próbuje przejąć magiczne przedmioty. Dlaczego i jaki w tym mają cel? Tego właśnie chcą dowiedzieć się dzieciaki. Jeśli lubicie książki, w których akacja jest zaskakująca, a młodzi bohaterzy z przysłowiowych „szarych myszek” przeradzają się w paczkę przyjaciół walczącą o ocalenie losów świata bierzcie się za czytanie.

Mocną stroną książki jest jej niejednolita narracja. Każde z dzieciaków opowiada część historii w subiektywny sposób. Pojawia się również narrator wszechwiedzący, który dopowiada niektóre znaczące elementy powieści, dzięki czemu fabuła nie nudzi czytelnika. Śmieszne historyjki i powiedzonka, ciekawa kreacja postaci oraz dwa wątki miłosne mają sprawić, że nastolatki znajdą w tej publikacji wszystko, co powinno zaspokoić ich wymagania. Myślę, że jest to idealna książka dla czternasto- czy piętnastolatków, ale czy dla np. dorosłych? Jeżeli nie przeszkadza Wam to, że jest to powieść o nastolatku, to dlaczego nie? 

Niestety jest jedna wada. Książka na razie dostępna jest tylko w wersji elektronicznej, a na jej „papierową premierę” będziemy musieli poczekać do 23 października. Ja ze swojej strony mogę ją serdecznie polecić i nastolatkom i tym trochę starszym czytelnikom. A jeśli Wam się spodoba, to już niedługo wydana zostanie kolejna część tej trylogii :) 

TUTAJ możesz zobaczyć trailer książki!

Zapraszam do lektury

Mariola, 19 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

piątek, 20 września 2013

"Posępna litość" - Robin LaFevers - recenzja

Posępna litość - Robin LaFeversSiedemnastoletnia Ismae od zawsze miała trudne życie; najpierw jako niechciane dziecko poczęte przez boga Śmierci, później jako córka Mortaina a następnie jako nieposłuszna żona zdana na łaskę starego, obrzydliwego męża. W końcu trafia do zakonu, gdzie pod okiem sióstr służących Mortainowi szkoli się na zabójczynię. Jako assassin może uchronić lud przed niebezpieczną Francją, gotową w każdej chwili wypowiedzieć wojnę Bretanii. W związku z tym zostaje uwikłana w niebezpieczny układ – jak dotąd najpoważniejszą misję Ismae w jej krótkim życiu. Nikt nie wie kim jest tajemnicza Ismae, a ona sama nie ma pojęcia ilu jeszcze ludzi zginie z jej rąk.

Posępna litość na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawą pozycją. Średniowiecze wylewa się z tej powieści okładką, czcionką tytułu i samym, krótkim opisem na stronach internetowych, który – przyznajcie sami – niewiele mówi. Mimo to powieść pani Robin LaFevers budzi zainteresowanie. Dla mnie, jako miłośniczki powieści osadzonych w średniowieczu, ta pozycja stała się priorytetem na mojej książkowej liście. No bo jak można przejść obojętnie obok takiej przygody?

Aby nie zdradzić Wam za wiele przed premierą, ograniczę się do wyrażenia swojego zdania tylko w kilku kwestiach. Czy jesteście zainteresowani? Jeśli tak, zapraszam do przeczytania recenzji.

Posępna litość zaskoczyła mnie pozytywnie w wielu momentach. Nie spodziewałam się takiej akcji – „takiej”, czyli zupełnie innej od sugerowanej w krótkim opisie. Myślałam, że Ismae będzie działać w pojedynkę, że jej rola w powieści będzie inna od tej, którą prezentowała w Posępnej litości, itp. W ogóle inaczej wyobrażałam sobie postać Ismae. Nie odbierzcie moich słów jako oskarżeń wobec powieści pani LaFevers; bynajmniej żadna z tych rzeczy nie wpłynęła negatywnie na końcową ocenę. Po prostu liczyłam na coś innego, troszkę mniej schematycznego, a jednocześnie zaskakującego.

Rzecz w tym, że urok Posępnej litości odrobinę zepsuła narracja pierwszoosobowa. Czułam się, jakbym czytała pamiętnik nastolatki; pierwsze spojrzenie, strzała Amora, mnóstwo targających główną bohaterką emocji, etc. Porównując dzieło pani LaFevers do innych lektur z tego samego gatunku, których narracja została poprowadzona w trzeciej osobie, odniosłam wrażenie, że Posępną litość nie wyróżnia nic szczególnego: ani styl autorki, ani lekki język, ani nawet piękne, długie opisy. W kilku słowach – młodzieżówka z akcją osadzoną w średniowieczu.
Bohaterowie również nie zabłysnęli niczym nowym, tudzież oryginalnym. Trochę schematyczni, lekko papierowi, a niektóre zachowania i rozwój wydarzeń były wyraźnie do przewidzenia. W swoim krótkim życiu przeczytałam trochę książek i nauczyłam się książkowego schematu na pamięć. Dzięki tejże wiedzy zdobytej podczas studiowania wielu lektur już w połowie książki wiedziałam, kto będzie czarnym charakterkiem.

Dość już o negatywnych stronach Posępnej litości. Teraz czas na plusy, które postawiły historię Ismae w lepszym świetle. Jednym z nich na pewno było przedstawienie epoki średniowiecza. Co jak co, ale w tej kwestii pani LaFevers nie próżnowała i długimi, pięknymi opisami pozwoliła, aby w mojej głowie powstały obrazy przedstawiające ogromny zamek, zimny zakon, trudne warunki życia Ismae u boku odrażającego męża, czy też podróż z wicehrabią. Nie zapomniała również o małych, ale bardzo ważnych elementach, których starała się nie pominąć. Jak dla mnie odzwierciedlenie życia w średniowieczu było najmilszą, pozytywną stroną Posępnej litości.

Wątek miłosny również podniósł ocenę powieści pani LaFevers. Jako niepoprawna romantyczka i miłośniczka reakcji chemicznych między bohaterami książek zadawałam sobie pytanie: Czy osoba tak groźna jak Ismae zakocha się w kimś, kto odwzajemni jej uczucie? No i nie zawiodłam się. Co prawda, jak wspominałam wcześniej, każdy element powieści został doprawiony szczyptą schematyzmu, i wątek miłosny także stał się ofiarą niedobrej przyprawy. Pomimo tego i tak nie mogę wyrzucić z głowy romantycznych scen.

Na sam koniec – akcja. Ciągle coś się działo: jak nie zamach na księżną, to kłopoty z baronami. Na brak akcji nie można narzekać. Posępna litość wciąga, i – ostrzegam – uważajcie, abyście czasu poświęconego na obowiązki bądź naukę nie przeznaczyli na przeczytanie powieści pani LaFevers w jeden dzień. „To coś” sprawia, że trudno oderwać się od przygód Ismae nawet na chwilę (potwierdzone!).
Nim zakończę recenzję chciałabym zwrócić Waszą uwagę na małe „ale”: chociaż w opisie pada słowo „assassin” (zaczerpnięte z opisu na egzemplarzu), w książce w ogóle nie spotkałam się z takim określeniem. Nie wiem, czy tylko w mojej głowie nazwa ta dodawała uroku średniowiecznej rzeczywistości.

Podsumowując:


Trudno było mi się rozstać ze światem Ismae. Jest to jedno z tych pożegnań, o które modliłam się, aby nie nadeszło. Niestety ostatnia strona przeminęła bardzo szybko i już znalazłam się za granicami Bretanii stworzonej w mojej wyobraźni. Tym, którzy nie są uczuleni na schematyzm, a chcą spędzić kilka wspaniałych chwil w średniowieczu, gorąco polecam Posępną litość. Intrygi i niebezpieczeństwa spotkacie tam na każdym kroku. Nie zrażajcie się trzema minusami, a pomyślcie o wszystkich niespodziankach, jakie mogą Was spotkać na stronach Posępnej litości. Mam nadzieję, że debiutanckie dzieło pani LaFevers umili Wam czas i niejednokrotnie zaskoczy.

TUTAJ możesz przeczytać fragment powieści.

Layla, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów. 


„Pretty Little Liars. Rozpalone” - Sara Shepard - recenzja

Książka pod tytułem „Pretty Little Liars. Rozpalone” została napisana przez Sarę Shepard. Autorka ma na swoim koncie już dwanaście części bestsellerowej powieści o nastolatkach.
[Obrazek: rozpalone-pretty-little-liars-12.jpg]

Książka rozpoczyna akcję od wypadku, w którym zostaje poszkodowana dziewczyna. Kilka tygodniu później po tym wydarzeniu nasze bohaterki dostają stypendia na ekologiczny rejs po Karaibach. Dziewczyny marzą o choćby chwilowym spokoju, oderwaniu się od rzeczywistości i tajemniczego nadawcy, który podaje się za „A.”

Aria postanawia spędzić ten uroczy rejs ze swoim chłopakiem Noel’em, jednak inne zainteresowania zaprzepaszczają tę szansę.
Dziewczyna zapisuje się na zajęcia z poszukiwaniem skarbów. Jej partnerem zostaje chłopak, który wygląda bardzo znajomo. Bohaterka nie może sobie jednak przypomnieć skąd go zna. Czy dowie się kto to jest?

Spencer postanowiła zapisać się na kurs nurkowania, w którym bierze udział chłopak, który się jej podoba.  Nie spodziewa się jednak, że nie tylko ona ma oko na niego. Zaczyna z jedną z dziewczyn konkurować o względy przystojniaka. Czy zdobędzie to co chce? I jakie będą tego skutki?

Emily poznaje na statku tajemniczą pasażerkę na gapę, w której się zakochuje. Nie wie jednak kim jest ta dziewczyna i dlaczego znalazła się na statku. Jak się zachowa, kiedy odkryje prawdę?

Hanna podczas rejsu szuka okazji, aby znów stać się popularną, szanowaną i lubianą przez wszystkich dziewczyną. Okazja się trafia, kiedy zamieszkuje w pokoju z Naomi. Największą rywalką w szkole! Dziewczyna jest bardzo,( aż za bardzo) miła dla Hanny. Bohaterka podejrzewa ją o bycie „A”.
Wymarzony rejs, błogie lenistwo, spokój, cisza – o tym właśnie marzyły dziewczyny wybierając się na wyprawę po Karaibach. 

Jednak „A.” nie da dziewczynom spokoju dopóki ich nie wykończy.  Kłamczuchy zdają sobie sprawę, że najlepszym rozwiązaniem jest powiedzenie prawdy policji. Postanawiają to zrobić po powrocie do Rosewood.

Czy będą miały na tyle odwagi, żeby przyznać się do popełnionego przestępstwa?
Jakie będą konsekwencje ich czynów?
Czy nareszcie uwolnią się od prześladowań „A.”?

Książka jest niesamowita – jak zresztą pozostałe. Wciąga od pierwszej do ostatniej strony.  Autorka tak wspaniale opisuje wydarzenia, że masz wrażenie że sama w nich uczestniczysz. 
Polecam wcześniejsze części – „PLL”, są równie intrygujące jak ta.

Polecam


Lilianna P., 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte.

czwartek, 19 września 2013

"Makary" - Elżbieta Jodko - Kula - recenzja

Elżbieta Jodko-Kula to autorka wielu książek- „portretów” naszych rówieśników, wydanych przez wydawnictwo Skrzat w serii „Nastoletnie problemy”. Oprócz „Makarego”, na którym skupię się w tej recenzji, inne powieści jej autorstwa to m.in.: „Anka”, „Olka”, „Julka” oraz „Maciek”.

Makary - Jodko-Kula Elżbieta
Tym razem jednak czas na Makarego. Musicie przyznać, że jego imię nie zalicza się do najczęściej spotykanych i łatwo wpaść na to, że to głównie po nim chłopak będzie z początku kojarzony w nowej klasie. Szybko jednak zostanie przewodniczącym i zaskarbi sobie sympatię nowych znajomych z jednego z najlepszych liceów w mieście.


Co innego, jeśli chodzi o koleżankę z jego klasy, Ewę. Dziewczyna od początku nie może znaleźć dla siebie miejsca w nowej szkole, a jej milczenie oraz to, że bez specjalnych wysiłków jest najlepsza w klasie, szybko zaczynie wzbudzać irytację i zawiść wśród znajomych (zwłaszcza dziewczyn).

Po pewnym czasie Makary zauważa, że dziewczyna tajemniczo znika między lekcjami i po nich, oraz że nie utrzymuje kontaktu właściwie z nikim w klasie. To budzi jego zaciekawienie. Od tej pory będzie starał się dowiedzieć, dlaczego Ewa tak bardzo odstaje od reszty jego kolegów i koleżanek. Nagle, kiedy relacje Makarego i Ewy bardzo się poprawiają, dzieje się coś dziwnego. Ewa znika. W szkole pojawiają się zaaferowani tą sprawą dorośli, a wśród młodzieży krążą różne pogłoski na temat tajemniczej koleżanki. W tym jedna, wkrótce potwierdzona przez dyrekcję i nauczycieli która zmienia stosunek znajomych do Ewy o sto osiemdziesiąt stopni.
Jaka to nowina?
Makary nie jest jednak typem, który spokojnie będzie czekał na rozwój wydarzeń.
Czy odnajdzie Ewę?
Jak zakończy się ta niezwykła historia?
Czy na pewno wszystko to może zakończyć się dobrze?


„Makary” to niezwykła książka dla wszystkich moich rówieśników. Pokazuje, że są rzeczy, których nie warto ukrywać oraz przestrzega przed szufladkowaniem ludzi bez ich uprzedniego poznania. Elżbieta Jodko - Kula napisała powieść, w której udało jej się przekazać bardzo wiele, mimo, że całość nie jest naszpikowana naukami i przesiąknięta dydaktyzmem. Możesz przeczytać tę książkę jako zwykłą lekturkę i szybko o niej zapomnieć. Możesz przeczytać, zastanowić się i coś zapamiętać. Warto!

Ania, 16 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Skrzat.

"Odwrócona lornetka. Przygoda ze Staszkiem Kostką" - Anna Moszyńska - recenzja

Odwrócona lornetkaDwunastoletni Mikołaj nie jest zbyt podobny do swoich rówieśników. Nie przepada za uprawianiem sportów- nie fascynuje go piłka nożna i buntuje się przeciw lekcjom tenisa, do których próbuje przekonać go ojciec. Czym wobec tego zajmuje się chłopiec? Lubi czytać książki i grać w szachy, ale w wolnym czasie pochłania go klejenie mozaiki.

Pewnego dnia, zły na ojca Mikołaj spotyka… księdza. Ojciec Jacek zmierza właśnie do mieszkania sąsiadów chłopca, by udzielić komunii choremu mężczyźnie. Nasz bohater postanawia wraz z nim odwiedzić panią Halinę i pana Zbyszka i wciąż jeszcze nie przeczuwa co z tego wyniknie…

Ksiądz wydaje się doskonale rozumieć problemy nastolatka i zaczyna opowiadać mu o św. Stanisławie. Początkowo Mikołaj nie jest zachwycony doborem świętego, (w końcu to ten od obrazków na których z natchnioną miną wpatruje się w niebo) lecz już po chwili historia pochłania go całkowicie. Ojciec Jacek ma wspaniały dar snucia ciekawych opowieści, jednak szybko okazuje się, że musi wyjechać. Chłopiec smuci się, że przez długi historia pozostanie niedokończona, ale duchowny wpada na wspaniały pomysł. Odtąd Mikołaj co jakiś czas będzie otrzymywał listy, a w nich odnajdzie kolejne części opowiadania.



Tak właśnie zaczyna się przygoda chłopca ze Staszkiem Kostką. Jeśli chcecie wiedzieć: czy Mikołajowi uda się nawiązać nić porozumienia ze swoim tatą, kim właściwie był św. Stanisław (a może raczej Staszek?) Kostka i jak właściwie zakończy się ta niezwykła historia jestem pewna, że powinniście sięgnąć po tę książeczkę. Nieważne, że została napisana przez Annę Muszyńską z myślą o młodszych czytelnikach, warto zabrać się za lekturę, bo naprawdę trudno się od niej oderwać. 

Ania, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa WAM.

środa, 18 września 2013

"Alicja w Krainie Zombi" - Gena Showalter - recenzja

Alicja w krainie zombie - Gena ShowalterMłoda Alicja mieszka razem ze swoją rodziną w małym jednopiętrowym domu. Młodsza siostra Ali, Emma, jest oczkiem w głowie dziewczyny. W ich rodzinie jest oczywiście również matka, zawsze pozytywna i uśmiechnięta oraz ojciec.

Tata sióstr to alkoholik, do tego niestabilny psychicznie - cały czas gadający o potworach. Nigdy nie pozwalał wychodzić dziewczynom po zmroku. W dniu szesnastych urodzin Alicja namawia rodziców na pójście na recital Emmy, co wiązało się niestety z powrotem wieczorem. Wtedy zdarza się wypadek. Samochód dachuje.
Przeżyła tylko Ala, która widziała jak owe potwory zjadają jej rodziców od środka.

Przeniesiona do dziadków idzie do nowej szkoły, poznaje Kat, od tej pory swoją najlepszą przyjaciółkę. 

W szkole rządzi grupa chłopaków pod przewodnictwem Cole'a, tajemniczego chłopaka o fiołkowych oczach. Alicja patrząc w te oczy widzi wizje, majaki przyszłości.

Czy wizje są poważną sprawą? 
Kim są owi chłopcy, i dlaczego są ciągle pobici i posiniaczeni? 
Czy tajemnica Kat zmieni przyjaźń dziewcząt?

Na tę książkę natknęłam się w bibliotece, na półce z propozycjami do recenzji. Zaciekawiła mnie, szczególnie tytuł a dokładnie słowo zombi. Kiedy zaczęłam czytać, początkowo nie wydawała mi się zbyt ciekawa. Jednak z każdą stroną moje nastawienie się zmieniało, aby się rozsmakować w tej książce, trzeba się w nią zagłębić. 

W powieści są zombi, tajemnice, niezwykła akcja oraz powiew romansu. Warto ją przeczytać, nawet jeżeli słowo "zombi" w tytule nie dla wszystkich okaże się zachęcające. 

I jeszcze jedno, jak zaczniesz czytać nie oderwiesz się, ja straciłam prawie całą noc, ale żałuję tylko tego, że się skończyła ta przygoda! Pozostaje tylko mieć nadzieję, że szybko pojawi się kontynuacja "Alicji w Krainie Zombi"
                                                  
                                                                                                              Szczerze polecam
Greczynka, 13 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MIRA.

wtorek, 17 września 2013

„Zdradziecki plan” – Michael J. Sullivan - recenzja

Michael J. Sullivan – amerykański pisarz fantasy. Debiutował w 2008 roku powieścią „Królewska krew”, która rozpoczyna serię o przygodach dwóch złodziei: Royce’a Melborne’a i Hadriana Blackwatera.

Zdradziecki plan - Michael James Sullivan„Zdradziecki plan” to piąta część cyklu Odkrycia Riyrii.

Imperium uwięziło księżniczkę Aristę i Degana Gaunta - potomka Novrona w lochach pałacu w Aquescie. Dzięki regentom zdołało również odbić większość terenów należących do nacjonalistów. Hadrian zamierza wyruszyć do Aquesty i ocalić Gaunta. Obecna imperatorka – Modina, ma wyjść za mąż za lorda Ethelreda, wtedy też to on zacznie rządzić całym imperium. Obecnie władza spoczywa w rękach regenta Saldura oraz Ethelreda. Royce udaje się do Wichrowego Opactwa by odnaleźć Gwen. W tym czasie Hadrian próbuje dostać się do pałacu oraz dowiedzieć gdzie uwięziony został Degan Gaunt. Zawiera umowę z regentem. Hadrian zostanie pasowany na rycerza, następnie podczas turnieju ma zabić sir Brecktona w zamian za to imperium ma uwolnić Aristę i Gaunta.

Czy Hadrian podoła zadaniu i zdoła uwolnić Aristę i Gaunta?
Czy Modina wyjdzie za mąż za Ethelreda?
Kto będzie rządził Nowych Imperium?

„Jedna z najlepszych epickich serii fantasy na rynku” ~Fantasy Book Critic

Książkę czyta się bardzo dobrze. Pozwala przenieść się czytelnikowi kilka wieków wstecz, gdzie na porządku dziennym były polowania, turnieje rycerskie oraz inne fascynujące zwyczaje szlachty. Powieść napisana jest z punktu widzenia różnych osób, co urozmaica czytanie. Bardzo podoba mi się również okładka książki przedstawiająca głównych bohaterów powieści. Książka jest pełna przygód, zwrotów akcji i ciekawych postaci. Zachęcam do przeczytania osoby, które lubią tego typu powieści fantasy.

DeBestka, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

poniedziałek, 16 września 2013

"Sergiusz, Czesław, Jadwiga" - Maria Nurowska - recenzja

Sergiusz, Czesław, Jadwiga - Maria NurowskaSergiusz Piasecki
Czesław Miłosz
Jadwiga Waszkiewicz

to bohaterowie najnowszej książki Marii Nurowskiej pt. „Sergiusz, Czesław, Jadwiga” .


Większość młodych czytelników będzie znała nazwisko Czesława Miłosza – poety i noblisty, natomiast pozostałe niewiele będą im mówić. Tak też było i w moim przypadku. Sergiusz Piasecki? Jadwiga Waszkiewicz? Nie znam. W szkole nie przerabialiśmy. Nie wiem kim byli.

Moim zdaniem, zamiarem autorki było przybliżenie – zwłaszcza młodemu pokoleniu – postaci i twórczości Sergiusza Piaseckiego. Był on znanym pisarzem okresu międzywojennego, ale  również przemytnikiem, awanturnikiem i narkomanem. To człowiek, którego książki w Polsce Ludowej były zakazane, dlatego też sam Piasecki przebywał na emigracji w Anglii. Tam też umarł w 1964 roku.

W książce Nurowskiej losy tych trzech osób przeplatają się, łączą się ze sobą. Spoiwem, w jakiś sposób łączącym Piaseckiego i Miłosza jest osoba Jadwigi. Piasecki nienawidzi Miłosza i nie ukrywa swoich uczuć, tylko się wręcz z nimi afiszuje. Dlaczego? Według niego Miłosz to „farbowany lis”, przyklaskujący władzy ludowej, starający się ustawić, by żyło mu się jak najwygodniej, słaby poeta. Piasecki jest bezkompromisowy, swoimi poglądami zrażający ludzi, dumny i niezależny. Ale w książce i to już na początku wyczuwa się, że źródło niechęci Piaseckiego do Miłosza jest inne niż tylko związane z poglądami politycznymi czy twórczością literacką.

Jaka rolę odegrała Jadwiga Waszkiewicz w życiu Miłosza i Piaseckiego?

Maria Nurowska
bardzo ciekawie przybliża życie, a przede wszystkim twórczość Sergiusza Piaseckiego. W wielu przypadkach jego utwory mają wątki autobiograficzne. Do takich należy pierwsza, i chyba najbardziej znana pozycja, pt. „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”.

Maria Nurowska
tak ciekawie zareklamowała tę książkę, że koniecznie będę chciała się z nią zapoznać.

Serdecznie polecam tę pasjonującą i wciągającą lekturę. Autorka zawarła w niej fragmenty prozy i poezji Piaseckiego i Miłosza. Jest to książka, której nie powinni przeoczyć znawcy twórczości tych wybitnych ludzi, jak i ci, którzy nie mieli jeszcze okazji z nią się zapoznać. Z pewnością was zaskoczy!     


Tilia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. 

"Rzeka" - Michael Neale - recenzja

Michael Neale jest amerykańskim pisarzem, performerem oraz autorem tekstów piosenek. Ja miałam okazję zapoznać się z jego książką wydaną w 2013 roku nakładem Wydawnictwa WAM, pt. „Rzeka”.

Rzeka - Michael NealeAkcja utworu rozpoczyna się na lotnisku, gdzie jeden z pasażerów dowiaduje się, że jego lot został odwołany i musi poczekać kila godzin na następny samolot. Aby uprzyjemnić sobie  wolny czas, postanawia znaleźć spokojne miejsce, w którym będzie mógł poczytać książkę oraz posłuchać muzyki. Gdy w końcu znajduje pustą poczekalnię i pogrąża się w lekturze do pomieszczenia wchodzi nieznajomy mężczyzna. Mając do dyspozycji całą pustą salę, nieznajomy wybiera miejsce zaraz obok pasażera i zaczyna rozmowę. Na początku pasażer próbuje ignorować obcego, jednak po pewnym czasie dociera do niego, że to nie ma sensu i wciąga się w rozmowę. W rozmowę, która może zmienić naprawdę wiele…

Jako pięcioletni chłopiec Gabriel Clarke przeżył straszną tragedię - był świadkiem, jak jego ojciec John tonie w Rzece. John Clarke był doświadczonym przewodnikiem po rzece oraz troskliwym, samotnie wychowującym syna ojcem. Mężczyzna poświęcił życie aby ratować niedoświadczonego kajakarza.
Po tym tragicznym wydarzeniu opiekę nad chłopcem przejęła jego matka Maggie, która dojrzała do macierzyństwa i bardzo pokochała syna. Jednak chłopiec nigdy nie zapomniał o tym, co się wydarzyło. Pomimo, że zamieszkał z matką z dala od Rzeki, która odebrała mu ojca, Gabriel panicznie bał się wody, często miewał „gorsze dni” kiedy prawie w ogóle się nie odzywał i pogrążał się we własnych myślach. Miał również problem z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami.
Gdy Gabriel dorósł pojechał nad Rzekę i zmierzył się ze swoim lękiem. Stanął oko w oko z żywiołem, który piętnaście lat wcześniej zabrał mu najważniejszą osobę - ojca. I tym razem Rzeka zupełnie odmieniła jego życie.

„Rzeka” to fantastyczna opowieść o lęku, strachu, samotności ale również o przemianie i przeznaczeniu. Autor wszystkie wydarzenia, zarówno te ze wczesnego dzieciństwa chłopca jak i jego dorosłego życia, opisuje w sposób niezwykle realistyczny i przejmujący, tak że nie można oderwać się od lektury. Przemiana Gabriela oraz to jak zdołał pogodzić się z przeszłością bardzo mnie wzruszyły. Ogólnie książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Chciałabym polecić ten utwór wszystkim tym, którzy lubią wzruszające i przejmujące historie. Książka Michaela Nealea na pewno Was nie zawiedzie!


Serdecznie polecam

Tilia, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa WAM. 


"Maximum Ride. Żegnaj, szkoło - na zawsze" - James Patterson - recenzja

ZERO RODZICÓW, ZERO SZKOŁY, ZERO ZASAD!!!

Maximum Ride: Żegnaj, szkoło - na zawsze - James Patterson Właśnie tak zaczyna się ta książka. Brzmi cudownie i nierealnie. Jednak jeśli jesteś mutantem (pół człowiekiem – pół ptakiem), ścigają Cię szaleni naukowcy i Likwidatorzy, oskarżają o morderstwo własnego brata oraz masz pod opieką pięcioro młodszych mutantów, jakieś zasady byłyby jak najbardziej na miejscu, a pomoc rodziców nieoceniona.

Jednak Max nie może liczyć na ich pomoc, gdyż została porwana rodzicom będąc jeszcze niemowlakiem. Wtedy też zaczęto robić na niej eksperymenty, przez co teraz ma skrzydła, tak jak reszta mutantów. Była przetrzymywana 14 lat, ale udało jej się uciec i teraz wraz ze swoim stadem przemierza Amerykę Północną w poszukiwaniu bezpiecznej kryjówki. Ucieczka jednak nie przebiega po jej myśli i jeden z jej przyjaciół – Kieł, zostaje ciężko ranny. Uratować go może tylko operacja, ale wtedy lekarze dowiedzieliby się, że są mutantami. Niespodziewanie do akcji wkracza FBI, które proponuje im pomoc, w zamian za informacje o nich.

Max zostanie postawiona pod ścianą. Co zadecyduje? Zaryzykuje życie Kła i znów będą uciekać? A może zgodzi się na współpracę z FBI?
  
Tego można dowiedzieć się w tylko jeden sposób i nawet Wam zdradzę w jaki ;) 

Trzeba sięgnąć po książkę i przeżyć tę niesamowitą przygodę razem z Max, Kłem i całą resztą. Obiecuję Wam, że będziecie zachwyceni i z radością sięgniecie po kolejną część.

,,Żegnaj szkoło – na zawsze” – Jamesa Pattersona to druga część o przygodach Maximum Ride, w której nie brakuje walk, ucieczek, pościgów, ratowania siebie i przyjaciół. Książkę czyta się bardzo szybko i zanim się zorientujemy już skończymy.
   
James Patterson należy do ścisłej czołówki najpopularniejszych autorów amerykańskich; Dana Browna, Johna Grishama i Stephana Kinga, a jego powieści najczęściej pojawiają się na światowych listach bestsellerów.

SERDECZNIE POLECAM MŁODSZYM I STARSZYM CZYTELNIKOM, KTÓRZY  LUBIĄ GDY DUŻO SIĘ DZIEJE!!!



                                                                                           Nikki, 15 lat





Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Hachette.

"Bezsenność w Tokio" - Marcin Bruczkowski - recenzja

Bezsenność w Tokio - Marcin BruczkowskiOd dawna zafascynowana Japonią nieustannie poszukuję pozycji, które mi ją przybliżą. Jest wiele książek ukazujących suche fakty na temat tego kraju, ale można czasem trafić na perełki, które pozwalają nam zerknąć za bezbarwną kurtynę. „Bezsenność w Tokio”, jak najbardziej jest taką pozycją! 

Powszechnie wiadomo, że Japończycy nie darzą głęboką przyjaźnią cudzoziemców i są w stosunku do nich wyjątkowo chłodni. Marcin Bruczkowski pokazuje czytelnikom, że są wyjątki od tej reguły. Ten naród, w jego oczach, jest wesoły, otwarty i niezwykle pomocny. Autor notuje swoje historie z życia codziennego, które są okraszone wspaniałym humorem. Bruczkowski udowadnia, że Japończycy nie są wcale ludźmi, którzy ściśle trzymają się etykiety, nawet w stosunku do przyjaciół. 

Całość napisana jest bardzo łatwym językiem ze wstawkami języka japońskiego, dzięki czemu łatwiej nam zrozumieć dane zjawisko. Ponadto autor jest od dawna bardzo szanowany wśród miłośników Dalekiego Wschodu. 
Jeżeli interesujesz się Japonią to zdecydowanie jest to książka dla Ciebie. Mówię to z ręką na sercu!

Rimma, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.

"Zatoka o północy" - Diane Chamberlain - recenzja

Każde dziecko popełnia błędy. Konsekwencje tych błędów bywają tragiczne…  

Zatoka o północy - Diane ChamberlainJulie do tej pory obwinia się o śmierć swojej siostry Izzy, która zginęła podczas rodzinnych wakacji. Jej bliscy nie mogą pogodzić się z tak tragicznym wydarzeniem. Po ponad czterdziestu latach okazuje się, że do więzienia trafił niewinny człowiek. Sprawa zostaje wznowiona a rodzina Julie znowu musi stawić czoła wydarzeniom z tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego drugiego roku.

Czy okaże się co tak zaprawdę zaszło w zatoce o północy?
Czy znajdą prawdziwego sprawcę zabójstwa Izzy?

Zauważywszy te pozycję wiedziałam, że nie będzie to zwykła historia, lecz prawdziwa niepowtarzalna przygoda. Miałam nadzieję, że powieść pani Chamberlain wprowadzi mnie do zupełnie innego wymiaru, z którego trudno mi się będzie wydostać. Jako pierwsze moją uwagę przykuła niesamowita okładka, która przedstawia, jak mniemam, naszą dwunastoletnią Julię stojącą w łódce w zatoce. Opis i wypowiedzi innych czytelniczek ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, iż to będzie niepowtarzalna historia.

Zaczynając czytać „Zatokę o północy” byłam szczęśliwa, że nadarzyła się okazja, abym mogła przeczytać dzieło pani Chamberlain. Pierwsze strony wprowadzają czytelnika w zupełnie inny świat. Akcja w książce jest wartka i trzyma czytelnika w napięciu, aż do ostatnich stron. Spodobał mi się sposób w jaki autorka napisała powieść. Jest ona opowiedziana w pierwszej osobie z perspektywy trzech różnych osób, dzielące się na czas teraźniejszy i tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty drugi rok. W tej chwili nie mogę sobie wyobrazić jak powieść by wyglądała gdyby była napisana z perspektywy jednej osoby. Fabuła jest bardzo ciekawa, świetnie rozplanowana oraz wielowątkowa. Nie ma ani jednego momentu, w którym czytelnik by się nudził. Spodobali mi się również bohaterowie, którzy są barwni oraz (co najważniejsze) bardzo realni.

Jedyna rzeczą jaką mogę zarzucić jest to, że autorka bardzo szczegółowo opisuje rzeczy, które niekiedy czytelnika nie interesują np. wygląd pomieszczenia, myśli bohaterek. Po jakimś czasie, osoba czytająca staje się mniej zainteresowana i nie skupia się na tym na czym powinna.

Zakończenie powieści bardzo mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Powieść trzyma w napięciu do ostatnich stron. Nie przypuszczałam, że tak potoczą się sprawy, co jest naprawdę wielkim plusem.

 „Zatoka o północy” uświadamia nam, że każdy popełnia błędy. Nikt nie jest doskonały. W życiu zdarzają się wzloty i upadki, ale zawsze wychodzi się na prostą. 

Bardzo polecam powieść Diane Chamberlain „Zatoka o północy”, chociaż historia Julie nie należy do najłatwiejszych i najweselszych. Jest to powieść skierowana głównie do starszych czytelników, ale jeżeli ktoś z Was lubi takie klimaty i jest pewien, że zrozumie sytuację głównej bohaterki, bez wahania może sięgnąć po „Zatokę o północy".


Nie da się zmienić przeszłości. Można jedynie wyciągnąć z niej wnioski.

Miłej lektury!
Vivien, 14 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.