tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormalna. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 stycznia 2013

„Dziedzictwo mroku” - Bree Despain - recenzja


Bree Despain to autorka książek fantasy, której powieść „Dziedzictwo mroku” w 2010 roku  wkroczyła do polskich księgarni nakładem wydawnictwa Galeria Książki. Ta lektura rozpoczyna trylogię o losach młodej dziewczyny, Grace Divine.

Dziedzictwo mroku - Bree Despain
Grace jest przeciętną dziewczyną. Spotyka się ze znajomymi, plotkuje o chłopakach, dogaduje się z rodziną. Jako córka pastora pomaga innym, częściowo jest nawet dla nich wzorem. Tak, z opisu wydaje się dość mdłą, nudną postacią. Ale przecież książka to nie tylko kilka pierwszych stron…


Spokojne życie dziewczyny staje na głowie, gdy po latach wraca jej przyjaciel z dzieciństwa, Daniel -ten, z którego nagłym zniknięciem wiążą się wydarzenia, o których większość rodziny Divine’ów wolałaby zapomnieć. Wroga atmosfera narasta, a Jude, brat głównej bohaterki, coraz natrętniej nakłania ją do wyrzeczenia się dawnej znajomości. Sprawy komplikują się z pojawieniem się morderstw, których zapewne dokonało jakieś tajemnicze zwierzę. 

Co to oznacza dla bohaterów? 
Do czego poprowadzą dawne wydarzenia?

„Dziedzictwo mroku” wprowadza nas do świata tak podobnego do naszego, a zarazem innego. Dawne tajemnice, przekleństwo i jego skutki nieodwracalnie zmieniają życie bohaterów. Za duży plus trzeba uznać samą fabułę - choć niezbyt skomplikowana, biorąc pod uwagę mnogość książek fantasy, wciąga. Akcja nie wlecze się, lecz posuwa równym tempem. Muszę przyznać, że nie irytowały mnie rozważania Grace nad tym, kogo kocha i co powinna zrobić-zostały stosunkowo ciekawie przedstawione. Mimo to, czasami miałam ochotę, by ktoś kopnął bohaterkę w jej szanowne cztery litery - ile można się zastanawiać?

Jednak każda książka posiada minusy, w przypadku „Dziedzictwa mroku” jest to przesadna idealizacja postaci. Owszem, autorka chciała pokazać w ten sposób efekt bycia wychowywanym przez pastora, w świętoszkowatej, wiecznie pomagające rodzinie, ale czasami wydawało mi się to zbyt wyolbrzymione, nienaturalne. 

Podsumowując, uważam książkę za całkiem niezłą, aczkolwiek niewiele wyróżniającą się wśród tłumu innych młodzieżówek z gatunku fantasy. Oczywiście, wszystko zależy od tego, co kto lubi, lecz obecnie wydawnictwa publikują tak wiele historii o wilkołakach czy wampirach, że czasem ciężko wybrać, którą przeczytać-wśród nich „Dziedzictwo mroku” zbytnio się nie wyróżnia czymś wybitnym… Na szczęście książkę urozmaica fajna szata graficzna, przyciągająca czytelnika odcinającym się od czarnego tła fioletem oraz miłe dla oka strony rozpoczynające nowy rozdział. 

„Dziedzictwo mroku” polecam szczególnie młodym dziewczynom uwielbiającym historie o wilkołakach, miłości i przystojnych chłopakach o czekoladowych oczach ;)

Rei, 17 lat


Za przygody Grace dziękuję Wydawnictwu Galeria Książki.

wtorek, 29 stycznia 2013

,,Miasto zagubionych dusz” - Cassandra Clare - recenzja


Swoją ,,przygodę” z, wtedy jeszcze, trylogią, Cassandry Clare rozpoczęłam kiedy byłam w podstawówce. W przypływie nagłego sentymentalizmu postanowiłam przeczytać, ostatnio wydaną, piątą część serii ,,Dary anioła”.

Na wstępie należy zaznaczyć, że jest to książka fantasy, kierowana głównie do młodzieży. Co odróżnia ją od reszty powieści tego, popularnego ostatnio wśród nastolatek, gatunku?

Miasto Zagubionych Dusz - Cassandra Clare Świat przedstawiony jest tu bardziej oryginalny. Na społeczeństwo składają się podziemni (wampiry, wilkołaki, wróżki i tym podobne), przyziemni (zwykli ludzie) i nocni łowcy. Stworzeni przez anioła i panujący nad resztą, są niesamowicie zręczni, walczą z demonami, mają stelle (rodzaj różdżek), którymi mogą rysować znaki, mające magiczne moce.

Główna bohaterka, Clary, z początku bardzo przyziemna, wdaje się, oczywiście, w romans z jednym z nocnych łowców, najprzystojniejszym i najzręczniejszym (wraz z rozwojem jego związku z Clary dowiadujemy się, że jest najlepszy również w innych dziedzinach). Clary okazuje się jedną z nocnych łowczyń, dodatkowo obdarowaną niezwykłymi umiejętnościami. Reszta fabuły to rozmaite perypetie bohaterów. Jedna sprawa goni drugą, a po rozwiązaniu jednego problemu pojawia się następny.
     
Następny akapit mojej recenzji będzie dla osób, które przeczytały pierwsze cztery części tej, zaplanowanej na trylogię, serii.
     
W piątej części Jace zaginął (lub zginął), Clary cierpi, Simon ma problemy sercowe z Isabel, Jordan z Maią, a Alec z Magnusem. Clary postanawia odnaleźć Jace`a, ryzykując swoim życiem, a Simon ją kryje przed jej matką. Dziewczyna odkrywa, że światu zagraża zagłada, a jej przyczyną może być jej zły brat Sebastian.
     
Jak widać, pozornie dzieje się tu dużo lecz tak naprawdę nic. O wielu wydarzeniach się zapomina, bo nie mają zbyt dużego znaczenia, a wiele wypowiedzi nie ma sensu i nie jest zbyt mądrych. Nie należy jednak zapominać, że nie jest to literatura wysokich lotów i wcale nie miała taką być. Najważniejsze, że mówi o, tak bardzo poszukiwanej przez wielu ludzi, miłości i przyjaźni, które przetrwają w najbardziej ekstremalnych warunkach. I co jeżeli takim warunkiem jest nielogiczna, śmieszna wojna, prowadzona głównie przez nastolatki? Ważne, że wszystko się wali, a miłość i przyjaźń nadal trwają.
     
,,Miasto zagubionych dusz” to, chociaż słabsza od reszty, część serii książek dla młodzieży, która jest ciekawszą i trochę lepszą literacko propozycją dla nastolatek czytających pranormal romance namiętnie, w każdej wolnej chwili.

Karolina, 15 lat

Wydawnictwu MAG dziękuję za możliwość przeczytania książki.

niedziela, 18 listopada 2012

"Żelazny król" - Julie Kagawa - recenzja


Julie Kagawa urodziła się w Kalifornii, ale w wieku dziewięciu lat przeprowadziła się wraz z rodzicami na Hawaje. Zawsze uwielbiała czytać, często w zupełnie nieodpowiednich miejscach, tak więc szybko stała się utrapieniem nauczycieli, a później pracodawców.  Jej pasja zamieniła się w ogromny sukces, gdy ukazała się książka "Żelazny król", będąca pierwsza częścią cyklu "Żelazny dwór".

Żelazny król - Julie KagawaMeghan Chase nie łudzi się, że jej szesnaste urodziny będą wspaniałe. Nie sądzi nawet, że jej rodzice będą o nich pamiętać. Chce je spędzić w spokoju, w towarzystwie swojego najlepszego przyjaciela - Robina.  Ale nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli... Kiedy Meghan zostaje okrutnie upokorzona w szkole przez obiekt swoich westchnień, a po powrocie odkrywa, że jej ukochany młodszy braciszek zniknął, a w jego miejsce został podrzucony odmieniec, musi udać się w podróż, której nie zapomni do końca życia. Tyle, że jej życie też może nie potrwać zbyt długo....Zapraszam więc na podróż do Nigdynigdy, magicznej krainy elfów, gdzie światem króluje żelazo i lód.


Książkę Julii Kagawy przeczytałam w jedno popołudnie. Nie jest to zbyt obszerna pozycja, ale za to bardzo wciągająca. Jest napisana prostym i lekkim językiem, zrozumiałym dla każdego, czyta się ją szybko i przyjemnie. Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki, na każdej stronie był wyczuwalny nastrój i magia. Często czułam się jakbym wędrowała razem z bohaterami przez krainę Nigdynigdy, gdzie nic nie jest tym, czym się wydaje. 

Nie jest to nie wiadomo jak oryginalna książka, nie wnosi też nic do naszego życia, oczywiście oprócz rozrywki i relaksu. Nie  należy jednak do typowych przedstawicieli gatunku paranormal romance. Wyczuwalny jest tu wyraźnie powiew świeżości, coś nowego. Mimo że dużo rzeczy pozostało tych samych, np. schematyczny wątek miłosny i część fabuły. Jednak większa jej część jest jak dla mnie świetna, w wielu momentach z zapartym tchem śledziłam rozwój wydarzeń. Główna bohaterka nawet mnie nie irytowała, co oceniam bardzo pozytywnie, bo w wielu książkach z tego gatunku postacie są po prostu nie do zniesienia.  Całokształt zdecydowanie oceniam na duży plus i zachęcam do sięgnięcia po tę książkę, bo naprawdę miło spędziłam z nią czas.

DarkSmile, 15 lat



                   Wydawnictwu Amber serdecznie dziękuję za chwile spędzone z książką.




poniedziałek, 11 czerwca 2012

"Oczarowanie" - Carrie Jones - recenzja



 
Od niepamiętnych czasów istniała walka pomiędzy dobrem a złem. Przejawiała się ona pod postacią wojen, kataklizmów, często bywa niewidoczna dla ludzi. Mało, bowiem kto wierzy, że istnieją istoty okrutne, rządne krwi, dla których zabijanie to czysta zabawa. Łatwiej o okrutny czyn obwinić drugiego człowieka, niż uwierzyć w coś niepojętego dla rozumu.

Podobne historie zdarzają się w stanie Maine w małym miasteczku Bedford, gdzie miejscowi funkcjonariusze policji dawno już załamali ręce, a słynne FBI nie chce przyznać się do porażki. Nie wiedzą wszak, że osoba, którą ścigają nie jest człowiekiem, poza tym nie jest jedyna. Są to pixy –istoty o niebieskiej skórze i nieludzko twardych zębach. Polują zwłaszcza na nastolatków, wysysając z nich krew, często nawet duszę. Występują też mniej przerażający przedstawiciele ich gatunku.  Jednym z nich jest główna bohaterka – Zara White, a cała ta opowieść zawarta jest w trzeciej części cyklu Pragnienie – „Oczarowanie”, amerykańskiej pisarki Carrie Jones, laureatki nagrody literackiej Main Academy Award.

Głównym celem wspomnianej postaci jest odnalezienie zaginionego ukochanego Nicka, który został zabrany do tajemniczego miejsca spoczynku wojowników, zwanego Walhallą. Razem z przyjaciółmi i królem Piksów- Astleyem próbuje go odnaleźć, okazuje się to jednak nie takim łatwym zadaniem. Ponadto w jej miasteczku rozpoczyna się krwawa wojna pomiędzy złymi i dobrymi piksami. Jej kolejnym priorytetem staje się, więc obrona mieszkańców.

Czy zatem Zara odnajdzie Nicka? 
Czy poradzi sobie ze swoim nowym ja? 
Czy złe istoty odpuszczą i  przestaną zabijać?
Tego wszystkiego dowiecie się czytając Oczarowanie.

Czytając tę książkę niezmiernie żałowałam, że wcześniej nie dane mi było przeczytać dwóch poprzednich części. Jednak później przekonałam się, że historia ta nie wymaga ich znajomości i łatwo po krótkich streszczeniach wyrobić sobie obraz całości. Serdecznie polecam!



                                                                       Enchanté, 17 lat.

TUTAJ możesz obejrzeć trailer książki.


Za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las.

wtorek, 17 kwietnia 2012

"Nigdy i na zawsze" - Ann Brashares - recenzja


Ann Brashares to doświadczona pisarka, autorka sławnej wśród nastolatek serii książek „Stowarzyszenie wędrujących dżinsów”. Tym razem zachwyciła swoją nową powieścią młodzieżową „Nigdy i na zawsze”, romansem, który z pewnością usidli na kilka godzin każdą miłośniczkę gatunku.

Książka opowiada o dwójce nastolatków, których losy splotły się wiele wieków temu. On pamięta każde ich spotkanie, ona próbuje uciec przed prawdą. Daniel pokochał Sophię od pierwszego wejrzenia i zabił ją z poczuciem wielkiej straty. Targany uczuciami i poczuciem winy szuka jej przez setki lat i przekracza granicę życia. Znika i pojawia się co jakiś czas w innym miejscu. Nie wie kim będzie, ani czy kiedykolwiek będzie mu jeszcze dane zobaczyć dziewczynę, którą tak bardzo skrzywdził. Czasem spotyka ją jako bogatą córkę burmistrza, niekiedy jest małą, biedną dziewczynką. Daniel wie, że liczy się czas. Jeśli Sophia straci chęć do życia, to już nie wróci, nie dostanie następnej szansy. 

Czy miłość rzeczywiście może połączyć ludzi na zawsze? 
Czy silna wola jednej ze stron wystarczy, by oboje żyli „długo i szczęśliwie”?

 Powieść „Nigdy i na zawsze” to niesamowita mieszanka historycznych wątków z burzliwą  przeszłością bohaterów. Lektura zawiera wiele interesujących wątków dotyczących zamierzchłych czasów, które zaciekawią nie tylko fanów archeologii. Barwne, żywe opisy są wspaniałym tłem dla rozgrywających się wydarzeń. Niech nikogo nie zmyli pozornie melancholijna fabuła, gdyż jest ona świetnie przemyślana przez autorkę i napisana „lekkim piórem”, które wynagrodzi wszelkie potencjalne niedogodności. Z pewnością dla zwolenników szybkiej i wartkiej akcji przeszkodą mogą być niekiedy długie rozmyślania Daniela. Jednak spełniają one ważną rolę i nadają lekturze charakter. 

Książka skłania do wielu refleksji, które mogą pomóc nam wyznaczyć sobie właściwą drogę w życiu. Myślę, że to doskonała powieść pozwalająca czytelnikowi przenieść się w odległe, tajemnicze i niezbadane zakątki ludzkiego istnienia. Uważam, że ta lektura, to idealny powód, by oderwać się od szkolnych zmartwień. Polecam każdemu, kto jeszcze nie wyznaczył sobie celu, do którego chce dążyć.
  
Dosia, 13 lat

Wydawnictwu Otwarte bardzo dziękujemy za ofiarowanie nam tej książki!



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

"Córka Łowcy Demonów" - Jana Oliver - recenzja

Ostatnio zaintrygowały mnie książki z wątkiem paranormalnym, co zaowocowało sięgnięciem po tę lekturę. Jest to pierwsza część serii autorstwa Jany Oliver, której ostatnia część ukazała się kilka dni temu w Ameryce.

Akcja "Córki Łowcy Demonów" rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w 2018 roku. Riley- córka Paula Blackthorne’a marzy, by pójść w ślady ojca- zostać łowcą demonów. Dlatego, kiedy Lucyfer zaczyna rozsyłać demony na ulice miast, siedemnastolatka wstępuje do Gildii Łowców. Pomaga mieszkańcom i zwalcza najprostsze do pokonania demony- niewiele jeszcze umie. Jednak demony czekają na jej pomyłkę- zło może czaić się wszędzie.  Kiedy jej ojciec oddaje życie podczas walki, Riley czuje, jak świat wali jej się na głowę. Nagle odkrywa, że jest całe morze spraw, z którymi musi się zmierzyć.

Co stanie się, kiedy w jej życie wejdzie potężniejszy demon?
Czy poradzi sobie z próbami, na które wystawia ją surowy i okrutny mistrz Harper, wyznaczony jej przez Gildię na opiekuna?
Czy znajdzie kogoś, komu będzie mogła opowiedzieć o swoich problemach?

Książka naprawdę mi się podobała, znalazłam tu humorystyczne momenty, jak i  takie, w których przeżywałam załamania wraz z Riley. Bohaterowie nie są sztuczni, czy płascy- autorka doskonale opisała ich uczucia, tworząc postaci, które każdy z nas mógłby spotkać w życiu codziennym.

Myślę, że mogę polecić tę powieść każdemu nastolatkowi, a i sama na pewno sięgnę po kolejne części!

TUTAJ możesz przeczytać fragment książki.

Przeczytajcie koniecznie,
Ania, 15 lat


Za książkę bardzo dziękujemy Wydawnictwu Replika

piątek, 16 marca 2012

"Światła pochylenie" - Laura Whitcomb - recenzja


„Światła pochylenie” jest to debiutancka powieść  Laury Whitcomb, która na co dzień uczy angielskiego.

Główna postać, Helen, nie żyje od 130 lat. Jest duchem lub światłem, co, spowodowało, że nie pamięta swej przeszłości, wie tylko, ile miała lat, gdy  umarła i jak się nazywa. Jej tajemnicza przeszłość powoduje, iż nie wie, dlaczego jej dusza została potępiona . Uważa tak, ponieważ  za każdym razem, gdy umiera jej towarzysz,  ona jest zsyłana do piekła . 

Któregoś dnia, gdy siedzi na lekcji ze swoim kolejnym towarzyszem, stwierdza,   przygląda się jej jakiś chłopak. Na początku ucieka przestraszona, ale później  zaczyna z nim rozmawiać, co sprawia, że nawiązuje się miedzy nimi wyjątkowa więź . 

James jest również  światłem. Pewnego razu odkrył,  że po ziemi chodzą puste ciała, które zostały opuszczone przez dusze . Z zajęciem tych ciał wiąże się wiele problemów, ale jest to jedyna szansa, by Helen i James mogli być razem. Wiele w tej powieści się wydarzy, ale czy w ogóle dla nich możliwy jest happy end? Musicie przekonać się sami!

Jedną z wielu zalet tej niesamowicie intrygującej książki jest to, że autorka łączy ze sobą nieziemską historię miłosną z codziennymi problemami nastolatków.
Książka jest napisana łatwym i zrozumiałym językiem . Świat wykreowany przez autorkę,  choć nierealny wydaje się nam rzeczywisty, a bohaterowie świetnie przedstawieni.  Gorąco wszystkim polecam, jako odskocznię od codziennych problemów! 

Mam nadzieję, że Laura Whitcomb napisze jeszcze wiele wspaniałych książek!

TUTAJ możesz przeczytać fragment książki.

Paula, 15 lat

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Initium!

poniedziałek, 6 lutego 2012

"Pomiędzy" - Tara Hudson - recenzja

Powieść „Pomiędzy” została napisana przez Tarę Hudson. Autorka wspomina, że od zawsze fascynowały ją książki. Przyznała się nawet, że na lekcjach w szkole podstawowej (oczywiście po skończeniu zdanego ćwiczenia) czytała. Czasem przynosiło to za sobą kłopoty. Mimo, że literatura nie w każdym momencie jej życia była na pierwszym miejscu, zawsze poświęcała jej wiele czasu. Do pisania zainspirowała ją nauczycielka języka angielskiego. Tara zaczęła pisać „Pomiędzy” już podczas studiów prawniczych. Miała to być historia o duchach, napisana by zabawiać przyjaciół w deszczowe dni. Pisała i wysyłała przyjaciółkom kolejne rozdziały książki. Autorka powiedziała, że książka powstała dzięki zachęcie znajomych.

Tytuł oryginału to: „Hereafter”, co dosłownie oznacza życie pozagrobowe. To mówi dużo o fabule książki. Główna bohaterka - Amelia jest duchem. Widzi ludzi, ale nie może ich dotknąć, nikt jej nie widzi. Na próżno chce zwrócić na siebie ich uwagę. Wszystko zmienia się gdy ratuje Joshuę z odmętów rzeki, w której sama utonęła. Okazuje się, że on nie ma najmniejszych trudności z zobaczeniem jej. Rodzi się między nimi uczucie. Jednak nic nie może być aż tak sielankowe. Zarówno rodzina Joshui, jak i „mentor” Amelii są przeciwni ich związkowi.
Mimo, że motyw duchów może wydawać się naciągany, książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Fabułę  doskonale opisują słowa piosenki „Bixby Canyon Bridge”, którą autorka udostępniła na swojej stronie internetowej jako „uzupełnienie książki”.

Wheneveryoneyoumeet (Kiedy wszyscy, których spotykasz)
They all seem to be asleep (Sprawiają wrażenie, jakby spali)
And you wonder if you're missing your dream (I zastanawiasz się, czy tracisz swoje marzenie)
Youcan'tseeyourdream” (Nie możesz zobaczyć swojego snu)


TUTAJ możesz przeczytać fragment powieści.

Polecam wszystkim miłośnikom książek o niemożliwej miłości i oczywiście wszystkim innym!
Asia, 15 lat

Wydawnictwu Jaguar gorąco dziękuję za przekazanie tej ciekawej powieści!




wtorek, 24 stycznia 2012

Wampiry z Morganville. Przeklęty Dom"- Rachel Caine - recenzja


"Przeklęty Dom” to pierwsza część cyklu „Wampiry z Morganville” Rachel Caine. Jak na razie nakładem wydawnictwa Amber ukazało się w Polsce  10 części.
.
Siedemnastoletnia Claire przyjechała do Morganville żeby – mimo młodego wieku – studiować. Niestety, podpada szkolnej „gwieździe” i od tamtej pory jej życie zamienia się w koszmar. Monica (owa „gwiazda”) słynie nie tylko z ostrych słów, ale także z nasyłania wynajętych „miłych ludzi”, by „uprzejmie wytłumaczyli jakiejś osobie, że się myliła”. Chociaż nieraz sama radzi sobie z „kłopotliwymi przyjaciółmi”. Gdy Claire zostaje pobita i uznaje, że ma dość już takiego znęcania, postanawia wynająć sobie nowe lokum. W końcu znajduje ofertę wynajęcia pokoju w wielkim starym domu. Wprowadzając się, zaprzyjaźnia się z nowymi współlokatorami: Eve – gotką, słynącą z wielkiego poczucia humoru, oraz częstych płaczów, Shanem – przystojnym osiemnastoletnim chłopakiem, który zawsze walczy o swoje, oraz Michaelem – tajemniczą osobą, która znika  na całe dni z domu.   
Czystym przypadkiem Claire dowiaduje się, że małe miasteczko Morganville nie jest takie spokojne na jakie wygląda. Zostaje wyjaśniona zagadka, dlaczego ludzie znikają po zmroku i boją się wychodzić na ulicę. Otóż, miastem rządzą wampiry! Odkrywając to, Claire wpada w pułapkę. Już do końca życia, nie może opuścić miasta. Takie jest prawo Morganville. Nikt, kto dowiedział się o wampirach, nie może przekroczyć granic miasteczka. W przeciwnym razie, nocne istoty, odnajdują takiego człowieka i zabijają go, pozorując jego samobójstwo. Jednak poznanie prawdy o wampirach, to nie jedyna tajemnica o której dowiedziała się Claire. Nowi współlokatorzy również mają swoje mroczne sekrety. 

Gdzie znika Michael? 
Czemu Shane tak bardzo nienawidzi wampirów? 
Co takiego przeżyła w dzieciństwie Eve? 
To już przeczytajcie sami… 

„Wampiry z Morganville – Przeklęty Dom” to jedna z lepszych książek o wampirach z jakimi miałam do czynienia.  Główna bohaterka jest gnębiona przez „lepsze” od siebie dziewczyny, a sama jest szarą myszką. Z czymś takim już raczej mieliśmy do czynienia wiele razy. Zabierając się za „Wampiry…”, chciałam z początku odłożyć książkę na półkę i zabrać się za coś innego. Jednak, gdy Claire wprowadza się do Domu Glassów, akcja zaczyna nabierać tempa. W Morganville pod żadnym pozorem nie wolno zdradzać osobie z poza granic miasteczka tajemnicy istnienia wampirów. Rozmowy międzymiastowe są podsłuchiwane, internet obserwowany i jakimś cudem, wampiry zawsze wiedzą KTO i KIEDY przekroczył granicę miasta. Codzienne życie przeciętnego mieszkańca Morganville wydaje się istnym koszmarem, ale czytając książkę, odnosimy zupełnie inne wrażenie. Ludzie są do tego przyzwyczajeni i teoretycznie mogą robić wszystko. Oczywiście poza paroma wspomnianymi już wyjątkami ;).  Ciekawy jest również mały (jak na razie ;)) wątek romansu między Claire i Shanem. 

Plusem książki jest przede wszystkim fabuła i łatwy język, jakim jest napisana. Minusem według mnie jest schodzenie co jakiś czas na wątki poboczne, nic ciekawego nie wnoszące do książki. Bohaterowie i świat są świetnie opisane.

Książka zainteresuje przede wszystkim miłośników powieści paranormalnych. Inni raczej nie byliby szczególnie zadowoleni.  Ogólnie, bardzo mocno polecam!
Neeshka, 14 lat