tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

czwartek, 8 marca 2018

,,Graffiti moon”- Cath Crowley – recenzja


Okładka książki Graffiti MoonCath Crowley to autorka, która na swoim koncie ma już wiele bestsellerów, takich jak na przykład ,,Słowa w ciemnym błękicie”, a jej najnowsza książka pod tytułem ,,Graffiti moon” również zyskała to miano, a ponadto zdobyła sześć prestiżowych nagród.

Książka opowiada przede wszystkim o romantycznej, długo wyczekiwanej miłości wśród nastolatków. Główna bohaterka - Lucy jest w stu procentach artystką, która realizuje się w pracowni szklarskiej, gdzie przygotowuje swoje portfolio. Jako niezwykle utalentowanej, ale jednocześnie młodej dziewczynie do pełni szczęścia brakuje tylko miłości. Jednakże jest ona przekonana, że nikt nie jest w stanie skraść jej serca oprócz Shadowa - miejscowego grafficiarza, którego tak naprawdę nie zna osobiście, gdyż chłopak wszystkie swoje prace wykonuje w tajemnicy i oczywiście pod pseudonimem artystycznym. Przemawia o niej jednak to, co mężczyzna pokazuje w swoich pracach i to, jakie uczucia płyną prosto z nich. Dostrzega w nich naprawdę wrażliwego i empatycznego człowieka i ma nadzieję, że ją pokocha za to kim jest. Lucy jest bardzo zdeterminowana, żeby go poznać i pewnej nocy postanawia go szukać, wraz ze swoimi przyjaciółkami i dwoma kolegami z ich szkoły: Leo i Edem , którzy skrywają jedną, niezwykle ważna tajemnicę. 

Czy bohaterce uda się ją odkryć? 
A jeśli tak, to  jaki sposób wpłynie na jej postrzeganie miłości? 

Tego nie mogę Wam zdradzić, jednakże z całą pewnością poszukiwania Shadowa przybiorą dość nieoczekiwany bieg. Z całą pewnością nie będzie można się przy nich nudzić. Dodatkowo całą akcję wzbogacają opisy graffiti, porozsiewanego po całym mieście i przytoczone fragmenty, w których na temat swoich prac wypowiada się sam Shadow.

Akcja całej książki w dość nietypowy sposób rozgrywa się w ciągu jednej nocy, która zmieni w życiu bohaterów niemalże wszystko. Ponadto, jak wiadomo, noc sprzyja rozwojowi uczuć i szczerym wyznaniom, co czyni całą historię niezwykle romantyczną i wzruszającą. 

Serdecznie polecam tą  książkę wszystkim, pragnącym przeczytać lekką i pogodna książkę o dość niezwykłej przygodzie dwojga młodych ludzi. Szczególnie powinna się ona spodobać amatorom sztuki, którym dodatkową przyjemność sprawi aspekt artystyczny. w subtelny sposób przeplata on jcałą powieść.

Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

piątek, 2 marca 2018

"Na dnie duszy" - Anna Sakowicz - recenzja


Okładka książki Na dnie duszyOd kilku lat wśród literackich tematów pojawia się motyw dzienników. Niejednokrotnie bohaterka odnajduje pokryty kurzem pamiętnik spisany najczęściej ręką przodka i w ten sposób przenosi się w zamierzchłe lata. Jedni autorzy robią to lepiej, inni gorzej. Natomiast Anna Sakowicz robi to inaczej. Sprawdźcie jak :).

Babka Rozalia umarła. Rodzina zamiast rozpaczy odczuwa pewnego rodzaju ulgę. To nie była miła staruszka oczekująca na swoich bliskich z pachnącym ciastem drożdżowym i kubkiem aromatycznej herbaty. Wręcz przeciwnie. Była toksyczną, zgryźliwą, złośliwą jędzą, którą ani córka, ani wnuki nie wspominają najlepiej. Rozalia nie byłaby sobą, gdyby nawet po śmierci nie wtrąciła swoich przysłowiowych trzech groszy.

Zostawia testament, a w nim wiadomość, która wprawia wszystkich w osłupienie. Ponadto Indze, swojej wnuczce, przekazuje dzienniki, które spisała krótko przed śmiercią. Dzienniki i coś jeszcze… Od tego momentu życie rodziny wywraca się do góry nogami. Inga zatraca się w poznawaniu losów babki, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się w jej najbliższym otoczeniu, Paweł – jej brat zostaje owładnięty chęcią posiadania i prze do celu nie zwracając uwagi na najbliższych, a Donata – ich matka cierpi z powodu powracających wspomnień.

Intryga, którą uknuła staruszka ma jednak swój cel. I to niejeden. Przede wszystkim stara się, poprzez dzienniki, rzucić światło na fakt dlaczego była wredną matką i babką. Pragnie też zwrócić uwagę rodziny na to, co w życiu najważniejsze, a co tak łatwo zaprzepaścić.

Sakowicz dotknęła ważnego tematu – trudnego dzieciństwa niechcianego i niekochanego dziecka wychowującego się bez ojca i przez nieczułą matkę. Przypomina o tym, jak ogromny wpływ ma wychowanie, relacje rodzinne  na to kim i jacy jesteśmy w dorosłym życiu.

Autorka stworzyła portrety trzech pokoleń kobiet. Ekscentrycznej seniorki, Donaty jej córki dotkniętej nerwicą natręctw i Ingi, która nie potrafi się odciąć od rodzinnych problemów, przez co traci jej małżeństwo. Znaczącą postacią w tej powieści jest Paweł. Ten, jak mało kto działał mi na nerwy. O ile Rozalię można próbować jakoś tłumaczyć, to jego zachowanie jest po prostu podłe. Mam na myśli jego insynuacje, podżeganie rodziców przeciw siostrze czy parcie na pieniądze. Myślę, że jego postać spokojnie może posłużyć autorce jako temat na nową powieść.

W twórczości Sakowicz podoba mi się to, że każda jej powieść traktuje o czymś innym. Autorka nie wpadła w schemat, co niestety nie udało się kilku innym polskim pisarkom. Dlatego tym bardziej zachęcam do zapoznania się ze wszystkimi utworami, które wyszły spod pióra Anny Sakowicz.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

środa, 28 lutego 2018

,,Zostań do rana'' - Agnieszka Krakowiak - Kondracka - recenzja


Okładka książki Zostań do ranaBaśka do niedawna prowadziła całkiem spokojne, poukładane życie u boku ukochanego męża Andrzeja. To właśnie pod wpływem miłości swojego życia zdecydowała się na wyprowadzkę z Warszawy i zamieszkanie w miejscowości o dużo mówiącej nazwie Doły. Wydawało się, że wystarczą sobie nawzajem...Tak, właściwie Baśka była o tym przekonana. Aż do momentu, w którym na jaw wyszedł romans Andrzeja. I życie Basi się nieco posypało.

Została sama w wielkim domu, ze złamanym sercem i coraz mniejszymi funduszami. Co jakiś czas, wewnętrzny instynkt, każe jej przyjmować pod swój dach kolejne zwierzęta - tak jak one porzucone i niekochane. To na nie może przelać swoje uczucie, to w nich może ukoić swój ból.

A jednak mieszkając samemu i próbując być złotą rączką, nie zawsze wszystko wychodzi. Boleśnie przekonuje się o tym Basia, przy okazji łamiąc sobie nogę. To staje się początkiem nowych wyznań, ale i znajomości...

Czy Basia zdoła poukładać swoje życie na nowo?
Czy znajdzie w nim miejsce na nowe uczucie?
Czy połamane serce da się poskładać na nowo?
Odpowiedzi nie są takie oczywiste...

Agnieszka Krakowiak- Kondracka bardzo zgrabnie przedstawiła historię Baśki - już rozwódki, na nowo układającej sobie życie. Pisze lekko, dobrze się ją czyta. Sama opowieść nie jest zbyt wymagająca - należy do tych książek, które można spokojnie czytać w autobusie czy w kolejce do lekarza. Nie trzeba się za bardzo skupiać, a bardzo przyjemnie się czyta. Jednym słowem, lektura na odprężenie, dobrze napisana i z ciekawą, może odrobinę nierealistycznym zakończeniem. Ale kto z nas nie lubi marzyć?

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

wtorek, 27 lutego 2018

,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?'' - Agnieszka Mielech - recenzja


Okładka książki Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?,,Psy czy koty?'' to kolejna powieść z serii ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn.''. Tym razem paczka przyjaciół wraz z jednym Superchłopakiem wracają nad morze. Tym razem jednak będzie to bardzo szczególny czas - Emi będzie obchodzić swoje urodziny! Oznacza to wiele atrakcji i niespodzianek, jednak dziewczynka najbardziej marzy o swoim własnym pupilu - psie rasy Cavalier King Charles Spaniel.

Czy marzenie Emi się spełni?
Czy dzieciaki na pewno wiedzą, co oznacza posiadanie zwierzaka?
A wreszcie, czy uda im się rozstrzygnąć odwieczny spór: psy czy koty?

To wszystko i więcej w powieści ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?''.

Agnieszka Mielech z pewnością nie jest nowicjuszką, jeśli chodzi o tworzenie książek dla dzieci. Pisze lekkim piórem, z humorem i znakomicie wplata różne ciekawe zwroty i powiedzonka, np. ,,Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle''. Jednak wszystkie tego typu wyrażenia są podkreślone wielkimi literami, co według mnie trochę przeszkadza w lekturze, choć z drugiej strony zapewne ułatwia dzieciom łatwiejsze wyłapanie trudniejszych słów z tekstu. Coś za coś.  

Uważam, że jest to książka w sam raz dla dzieci, choć może bardziej dla dziewczynek niż chłopców. Wydaje mi się, że dla dziewięciolatki, dziesięciolatki będzie w sam raz i zachęci ją do dalszej przygody z literaturą, a o to przecież chodzi.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. 

poniedziałek, 26 lutego 2018

"48 tygodni" - Magdalena Kordel - recenzja


Okładka książki 48 tygodniMagdalena Kordel jest znaną i cenioną autorką powieści skierowanych głównie do kobiet. ,,48 tygodni'' jest pierwszą jej książką, z którą się zetknęłam. Już na samym początku przyznaję, że akurat ta opowieść nie zachęciła mnie zbytnio do zainteresowania się twórczością samej autorki.

Poznajemy Nataszę - nieco szaloną dwudziestoparolatkę, która zdążyła już wyjść za mąż, urodzić dziecko i odchować je na tyle, by móc wrócić na studia i do normalnej pracy. To oczywiście przysporzy głównej bohaterce jeszcze więcej wyzwań, z których wyniknie nie jedna przygoda. Do tego wszystkiego nie należy zapominać o najlepszej przyjaciółce Nataszy, która jej potrzebuje, rodzicach, którzy sami nie mogąc się dogadać, bez oporów zwracają się do swej córki o pomoc, a także nieco za częstej obecności byłej dziewczyny męża - Sylwii. Oj, nie może wyjść z tego nic dobrego!

Jak główna bohaterka poradzi sobie z rosnącą listą problemów do rozwiązania?
Czy jej plany się powiodą?
Odpowiedzi znajdują się w książce...

Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to przede wszystkim grubość i czcionka. Powieść nie ma nawet 250 stron, a czcionka jest dość duża. Sprawia to niezbyt dobre wrażenie, jakoby autorka chciała po prostu zapełnić określoną liczbę stron, nieważne czym. Z drugiej strony może to jednak stanowić ułatwienie dla osób starszych sięgających po ten tytuł. Na mnie osobiście nie zrobiło to dobrego wrażenia.

Od razu podkreślę, że nie jestem wielką fanką tego typu powieści. Jest to literatura lekka, przy której nie trzeba się za bardzo wysilać. Ten rodzaj książki, po którą sięgamy, gdy chcemy się odprężyć po całym dniu ciężkiej, umysłowej pracy. Innymi słowami, powieść na raz.  Raz przeczytamy i odłożymy na bok. Dlatego właśnie zdecydowanie mogę polecić ,,48 tygodni'' jako niezobowiązującą lekturę, niewymagającą myślenia. Myślę jednak, że tego typu powieść lepiej wypożyczyć z biblioteki, niż kupować tylko po to, by przeczytać raz.

Jestem natomiast bardzo ciekawa odczuć innych czytelników odnośnie tej powieści. Czy Wasze opinie są podobne?

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

poniedziałek, 5 lutego 2018

"Hotel Pod Jemiołą" - Richard Paul Evans - recenzja

Okładka książki Hotel pod jemiołą"Hotel Pod Jemiołą” autorstwa Richarda Paula Evansa to książka, na raz, do przeczytania w jeden wieczór. Niezbyt wymagający, lekki romans w świątecznym klimacie. Prosta fabuła, przeciętne postacie, przewidywalne zakończenie… Czy jest jednak coś, co wyróżnia tę powieść z tłumu podobnych do siebie, niemalże identycznych książek?

Powieść jest bardzo przyjemna w odbiorze, ale nie można powiedzieć, że jest w jakikolwiek sposób ambitna. Ciepła opowieść o miłości z wiarą w lepsze jutro i bożonarodzeniowym klimatem. Niezbyt oryginalna, aczkolwiek niegłupia i wywołująca uśmiech na twarzy. Jeśli nie będzie się od niej dużo wymagać, tylko podejdzie do niej z dystansem, można się miło zaskoczyć.

Na kartach powieści poznajemy główną bohaterkę – Kimberly wokół, której toczy się cała akcja. Dziewczyna nigdy nie miała w życiu lekko. Ma na swoim koncie dużo nieudanych związków. W bardzo młodym wieku straciła matę. Coraz trudniej jest jej uwierzyć w to, że kiedykolwiek jeszcze będzie szczęśliwa. Chwyta się ostatniej deski ratunku i dzięki pomocy swojego ojca postanawia spełnić, dotąd głęboko skrywane, marzenie o zostaniu pisarką. 

W tytułowym hotelu „Pod Jemiołą” organizowany jest kurs dla początkujących pisarzy, na którym pojawi się jej ulubiony autor. Bohaterka marzy o sukcesie związanym z wydaniem swojej pierwszej powieści. Na miejscu Kimberly poznaje inne osoby biorące udział w kursie, w tym tajemniczego Zeke’a. To spotkanie okazuje się początkiem ogromnych zmian w życiu bohaterki. Przez całą powieść nurtuje nas pytanie, czy Kimberly w końcu otrzyma swoje szczęśliwe zakończenie?

Jak już wyżej wspomniałam, książka nie należy do gatunku tych ambitnych. Jednak pewne rzeczy rażą w oczy mimo to. Kreacja bohaterów raczej nie zachwyca, a szczególnie postać głównej bohaterki – Kimberly. Autor próbuje nas do niej przekonać od początku książki, pokazując nam niezbyt kolorową przeszłość dziewczyny. Normalnie czytelnik powinien czuć współczucie i jednocześnie w jakiś sposób być do niej pozytywnie nastawiony, ale charakter bohaterki skutecznie mu to utrudnia. Bohaterka jest wyjątkowo niezdecydowana, nie wie, czego tak naprawdę chce, podejmuje głupie, nieprzemyślane decyzje, momentami bywa strasznie dziecinna i jest bardzo jałowa, niemalże nudna. Bezskutecznie próbowałam znaleźć coś, za co byłabym w stanie ją polubić. Lepiej wypada za to Zeke. Nie jest tak strasznie irytujący, ale przez całą książkę nie byłam w stanie wyzbyć się wrażenia, że jest za bardzo idealny – bez jakiejkolwiek skazy.

Do plusów książki mogłabym zaliczyć opisy. Muszę przyznać, że autor fantastycznie przenosi czytelnika w zimowy, świąteczny klimat. W moim przypadku książka nie była raczej taką, od której nie mogłam się oderwać, ale akcja płynęła wartko i nie nudziłam się podczas czytania. Duża czcionka i krótkie rozdziały sprawiają, że powieść czyta się jeszcze szybciej.

,,Hotel Pod Jemiołą’’ zdecydowanie nie jest złą książką. Ma swoje wady, ale cała fabuła, mimo iż mało oryginalna nie jest głupia. Myślę, że spodobałaby się osobom, które lubią lekkie romanse do przeczytania w jeden wieczór.


Olivka, 16 lat 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

piątek, 26 stycznia 2018

"DIY Żyj pięknie!" - recenzja

DIY Żyj pięknie! to zbiór 70 tutoriali dosłownie od A do Z. Zaliczają się one do kategorii:

- Drobne podarunki dla każdego
- Domowe zacisze
- Dzieciaki
- Impreza
- Moda i przeróbki
- Uroda
- Wyjątkowe okazje i święta


Instrukcje są proste i przejrzyste, ukazane na zdjęciach krok po kroku, które zdecydowanie pomagają w tworzeniu. Niektóre z nich są idealne do zajęcia czasu dzieciom!

Pomysły są naprawdę ciekawe i muszę przyznać że wypróbowałam parę z nich. Sposoby ukazane w książce mogą również inspirować do stworzenia swoich interpretacji bazując na oryginale.
Książka, mimo że pięknie wydana, jest dość masywna – gruba oprawa i ponad 300 stron treści sprawia że niełatwo jest ją ze sobą gdziekolwiek zabrać.

Polecam tę lekturę każdemu kto chce dodać coś nowego do wyglądu swojego otoczenia!
[Osobiście polecam bułeczki w kształcie króliczków i pralinki z ciastek. ;)  ]

Dla początkujących rękodzielników jest to pozycja obowiązkowa. Z pewnością znajdą tutaj wiele pomysłów i inspiracji do wykorzystania. To książka, która powinna się znaleźć na półce każdego z nich.

Patronem wydania jest DaWanda - internetowa platforma z prezentami, produktami handmade i pomysłami DIY. Umożliwia ona twórcom oraz pasjonatom rękodzieła dzielenie się swoją pasją i zarabianiem na niej.

Sylf, 16 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont. 

poniedziałek, 22 stycznia 2018

„Wasz wymarzony dzień” – Anna Dąbrowska, Kamila Romanow – recenzja

Okładka książki Wasz wymarzony dzień. Jak zorganizować idealny ślub i wesele z klasą„Wasz wymarzony dzień” to tylko część tytułu, którą możemy znaleźć na okładce książki. Pozostała brzmi: „Jak zorganizować idealny ślub i wesele z klasą, a przy tym nie paść ze zmęczenia, zachwycić wszystkich i zapamiętać te chwile na zawsze”. Autorki dzielnie tłumaczą wiele kwestii dotyczących szeroko pojętej ślubnej tematyki i udzielają wskazówek, jak przygotować się do tego jednego z najważniejszych dni w życiu.

Treść podzielona jest na rozdziały uszeregowane zgodnie z kolejnością przygotowań. W każdym rozdziale wyróżnione są mniejsze kwestie, dodatkowo pojawiają się odpowiedzi na zadawane przez narzeczonych pytania. Tak przejrzyście skonstruowana struktura pozwala bardzo szybko znaleźć nawet pojedynczy temat, na którym akurat chcemy się skupić, np. przygotowanie zaproszeń, czy rozliczenia z firmą cateringową. W książce przeczytamy między innymi, jak ogłosić zaręczyny, co należy ująć w budżecie, kogo zaprosić, jak wygląda błogosławieństwo rodziców, jakie czytania wybrać na ślubną Eucharystię, czym kierować się podczas organizacji ceremonii świeckiej, jak usadzić przy stole gości i dziękować im za przybycie. Można powiedzieć, że jest to kompleksowy „ślubny podręcznik”, który pomoże nam o wszystkim pamiętać i zwrócić uwagę na rzeczy, o których sami, możliwe, że nawet byśmy nie pomyśleli. Duży plus dla Autorek za nacisk, jaki kładą na współpracę i komunikację między narzeczonymi i potrzebę wzajemnego dialogu jako podstawę przygotowania pięknej uroczystości.

Do mojego ślubu zostało już niecałe pół roku, więc sięgając po tę książkę, miałam już z Narzeczonym wiele rzeczy zaplanowanych i przygotowanych, jednak mimo wszystko znalazłam w niej bardzo dużo cennych wskazówek. Nawet jeżeli część spraw zdecydujemy się zorganizować po swojemu, na pewno warto wiedzieć, co w danych kwestiach mówią zasady savoir-vivre'u. 

Myślę, że książka jest bardzo praktyczna i pomocna, pozwala uporządkować wiele spraw związanych ze ślubem i weselem w sposób taktowny i zorganizowany i faktycznie nie paść przy tym ze zmęczenia. Dodatkowo jest naprawdę pięknie i bardzo przejrzyście wydana, najzwyczajniej w świecie mówiąc „cieszy oko”. Zdecydowanie warto sięgnąć po nią w okresie narzeczeńskim, a nawet wcześniej, wiedząc że w razie jakiejś kłopotliwej sytuacji, z dużym prawdopodobieństwem, odpowiedzi znajdziemy właśnie w tej książce, zebrane w jednym miejscu, a nie będziemy musieli „przekopać” połowy internetu, żeby znaleźć potrzebne nam informacje :)


Polecam!
Marta

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 


poniedziałek, 15 stycznia 2018

„Żółwie aż do końca” - John Green – recenzja

Okładka książki Żółwie aż do końcaGłówną bohaterką nowej powieści Greena jest nastoletnia Aza Holmes z masą „biologicznych” problemów. Za namową przyjaciółki postanawia znaleźć zaginionego Russella Picketta, miliardera i jednocześnie ojca jej przyjaciela z dziecięcych lat – Davisa. 

Aza dzięki nagrodzie za znalezienie Picketta może odmienić życie swoje i przyjaciółki, jednak, aby tego dokonać musi dotrzeć do Davisa pokonując wszystkie swoje lęki.

Zagłębiając się w powieść poznajemy dziwne problemy Azy, które są trudne do zrozumienia, mimo to uosabiamy się z nią, mocno przeżywając jej przygody. Zaczynamy myśleć jak Aza i spoglądać na świat jej oczyma. Green zabiera nas w piękną i niebanalną podróż po życiu Azy, stopniowo poznajemy także zwariowaną Daisy, z którą sami chcielibyśmy się zaprzyjaźnić.

„Żółwie aż do końca” to książka o nastolatkach dla nastolatków, kolejna błyskotliwa pozycja, która z pewnością także zasługuje na ekranizację, momentami wzrusza, momentami irytuje, zapiera dech piersiach, skłania do refleksji, bawi i pokazuje świat na nowo, pozwala przeżyć kolejne życie, wcielenie. Jest to jedna z gatunku tych niepozornych, mile zaskakujących książek, które z każdą stroną pozwalają się lubić bardziej. Porusza i uczy akceptacji, idealna propozycja tej ulubionej i na długo zapamiętanej powieści, bo każdy takową posiada, prawda?

Serdecznie polecam ją wszystkim, zarówno tym spragnionym młodości, jak i tym doszukującym się w niej sensu. Żółwie aż do końca odpowiada na wiele pytań, a zadaje ich jeszcze więcej – co może być lepsze? Godna następczyni swoich poprzedniczek wypuszczonych spod pióra Johna Greena. Dla niespokojnych, młodych dusz...

Napisać, że książka bardzo mi się podobała, byłoby chyba zbyt banalne, jednak to prawda i z chęcią przeczytałabym ja po raz kolejny, bo stanowi miłą odskocznię od dzisiejszych romantycznych, szablonowych historyjek o nastoletnich nieidealnych, ale wyidealizowanych dziewczątkach. Aza Holmes z pewnością taka nie jest, pełna obaw problemów, przeszkód, staje się taka ludzka. Jestem pewna, że wśród czytelników znajdzie się wiele takich Az, które pokochają historię Greena, bo jest godna uwagi, inspirująca i pozwala pokochać życie.



                                                                                                Palcia, 15 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las. 

czwartek, 11 stycznia 2018

"Julia zaczyna od nowa" - Katarzyna Misiołek - recenzja

Okładka książki Julia zaczyna od nowa
To już moje drugie Święta spędzone z Katarzyną Misiołek, a dokładniej z jej pisarstwem. Parę lat temu miałam olbrzymią przyjemność czytać, nomen omen w Sylwestra, Ostatni dzień roku, a teraz pochłonęłam Julia zaczyna od nowa.


Tytułowa bohaterka to kobieta 40+. Jest babcią, mamą, córką, siostrą i byłą żoną. Każdego dnia zmaga się  z potrzebami najbliższych, często zapominając o sobie. Pędzi na pomoc córkom i stara się zaspokoić widzimisię mocno ekscentrycznej matki. W końcu jednak nadchodzi czas, w którym postanawia zatroszczyć się o siebie.

Misiołek w świątecznej otoczce pokazuje relacje między trzema pokoleniami kobiet. Daje się zauważyć, że nie liczba lat ma tu największe znaczenie. To cechy charakteru powodują czy jesteśmy w stanie się ze sobą dogadać czy nie. Przyznaję, kilka razy miałam ochotę mocno potrząsnąć matką Julii, z której parokrotnie wyłaziła hetera jakich mało. Autorka, poprzez bohaterkę, każe zastanowić się czy kobiety po czterdziestce, oprócz matkowania innym, nic już nie czeka? Czy ma założyć puchaty szlafrok, ciepłe kapcie i czekać na starość? Przecież jest już babcią… A może starość nie zależy od daty naszych urodzin, ale jest to stan umysłu? Czy przypadkiem 40+, to nie czas kiedy znów można odetchnąć pełną piersią, bo dzieci dorastają i  potrafią o siebie zadbać… Bo rodzice są jeszcze w pełni sił i też dadzą radę? Może to dobry czas, by asertywność i zdrowy egoizm wzięły górę.

Lubię styl Katarzyny Michalak. Jaj książki dobrze się czyta, bohaterowie są realistyczni, z krwi i kości, język naturalny bez zbędnej barwności. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, iż Misiołek z wykształcenia jest filologiem polskim. Potrafi nawet o zwykłych, codziennych rzeczach pisać dobrze, ciekawie.

Choć „Julię…” przeczytałam w zasadzie „na raz”, to muszę przyznać, że wolę bardziej „pazurzastą” odsłonę pisarki. Tym, którzy nie znają „Dziewczyny, która przepadła” polecam lekturę. Tam autorka nie patyczkuje się z czytelnikiem. Poniewiera go, dręczy, męczy, szarpie. Oj, jak ja to lubię ;-).

To z całą pewnością literatura kobieca. Ze szczególnym uwzględnieniem „czterdziestek”. Mam wrażenie, że Misiołek pokazuje, że życie może być super w każdym jego momencie. To od nas samych zależy czy dostrzeżemy to czy nie. Czy zawalczymy o siebie czy nie.


Na koniec - niewątpliwie uwagę przykuwa okładka książki. Świąteczna, kolorowa… Zresztą wszystkie książki Misiołek są fajnie wydane i rewelacyjnie wyglądają na półce. MUZA robi w tym zakresie dobrą robotę. 

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MUZA. 

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentów" - Steve Hockensmith - recenzja

Okładka książki Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentówNiki i Tesla znów wkraczają do akcji, tym razem będą musieli zmierzyć się z podstępnym agentem, który ma bardzo chytry plan…

Wujek Newt niekoniecznie zajmuje się rodzeństwem, więc Ci mają czas na psoty i zabawy. Jednak pewnego dnia otrzymują interesującą wiadomość od swoich rodziców. Informują oni, że czyha na nich wielkie niebezpieczeństwo. Niedługo później do domu przybywa niespodziewany gość. Jak sam o sobie mówi: Jestem Oli z M.A.D.S. Podaje się za studenta, który ma rozpocząć praktyki u ich wujka, sławnego naukowca z mnóstwem dyplomów.  Wynalazca nie przypomina sobie nic o zapowiadanym asystencie i nie przejmuje się tym za bardzo, ponieważ często o czymś zapomina. 

Jeszcze tego samego dnia dzieją się różne inne niespodziewane rzeczy. Przybywa ekipa sprzątająca w liczbie dwóch starszych pań, która podobno została zamówiona przez wuja. Zaraz za nimi zjawia się  eksterminator Skip, który podobno ma wypłoszyć wszystkie pająki z posiadłości. Rodzeństwo podejrzewa, że któreś z nich jest tajnym agentem wysłanym do nich, przez wrogów ich rodziców.

„-Tesla! Niki! Chciałabym wam tak wiele powiedzieć, ale nie ma na to czasu! Wszystko okazało się… bardziej skomplikowane, niż myśleliśmy! Wysłaliśmy was do wujka, bo sądziliśmy, że będziecie tam bezpieczni. Tak nie jest. Ludzie, przed którymi chcieliśmy was ukryć wpadli na wasz trop. Mogą być w pobliżu. Cokolwiek postanowicie nie ufajcie…” (fragment książki)

Po zabawie z kolegami Niki i Tesla wracają cali pokryci błotem. Podczas kąpieli ginie cenny naszyjnik  dziewczynki w kształcie gwiazdki. To właśnie teraz rodzeństwo naprawdę rozpoczyna śledztwo. Wymyślają sposoby na zdejmowanie odcisków palców w warunkach domowych. Porównują je z odciskami potencjalnych złodziei, analizują i starają się dowiedzieć się, kto naprawdę jest szpiegiem. Za wszelką cenę pragną odzyskać wisiorek, który jest dla nich okropnie ważny. Zastawiają nawet pułapkę na potencjalnego złodziejaszka.

Przyjemna lektura dla miłośników szybkiej akcji i niebanalnych rozwiązań. Wynalazki rodzeństwa są przedstawiane na specyficznych niebieskich stronach, które odróżniają się od reszty książki. Ułatwia to powrót  do danej instrukcji, bez zbędnego przerzucania kilkunastu stron. Idealna pozycja dla początkujących wynalazców, która swoimi pomysłami zadziwi niejednego dziadka, czy stryjka. Wszystkie wynalazki można samodzielnie zbudować z prostych części dostępnych w wielu sklepach, w domu. Polecam szczególnie dzieciom od trzeciej do piątej klasy szkoły podstawowej.


€m, 14

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa RM. 

środa, 3 stycznia 2018

,,Przed zmierzchem” - Nora Roberts - recenzja

Okładka książki Przed zmierzchem
Nora Roberts to autorka wielu bestsellerowych powieści. Obecnie znajduje  pierwsze miejsce na liście autorów New York Timesa. Spod jej  ręki wyszło ponad dwieście powieści, w tym ,,Kłamca”, czy ,,Obsesja”.


,,Przed zmierzchem” to książka poruszająca przede wszystkim tematykę miłości, kłamstwa i zbrodni. Jej główna bohaterka – Bodine Longbow prowadzi rodzinny ośrodek wypoczynkowy na ranczu w Montanie. Jako główna szefowa jest przede wszystkim niezwykle skupiona na pracy i organizacji życia toczącego się na ranczu.  W czytelniku budzi ona sympatię, między innymi dlatego, że rodzina jest dla niej najważniejsza i zrobi wszystko, aby ludzie którzy ją otaczają byli szczęśliwi. . Spokojny bieg życia bohaterki zaburza śmierć jednej z pracownic, którą znalazła martwą.

Co było przyczyną jej śmierci? 

Może to tylko nieszczęśliwy wypadek? 

Szybko okazuje się, że to mało prawdopodobne, gdyż na terenie ośrodka ginie kolejna młoda kobieta, co gorsza zabójca jest właściwie nieuchwytny. Obydwie sprawy wydaje się łączyć tajemnicza historia Alice - ciotki głównej bohaterki, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach dwadzieścia pięć lat temu i do tej pory nie została odnaleziona. Ponadto w tym jakże ciężkim czasie w życie Bodine wkracza Callen Skinnner - dawny przyjaciel z dzieciństwa i przede wszystkim jej pierwsza miłość. Mężczyzna po powrocie z Kalifornii wraca ze swoim koniem - Zmierzchem, który poniekąd pomaga tym dwojgu na nowo rozbudzić w ich sercach to dawno zapomniane uczucie, jakim się darzyli. 

Jak rozwiąże się sprawa wcześniej wspomnianych przeze mnie zabójstw i miłości tych dwojga? 

Tego musicie się dowiedzieć sami.

Muszę przyznać, że autorka w niesamowity sposób skomponowała toczącą się akcję i to w jaki sposób niektóre historie mają wpływ na nasze życie. Muszę się przyznać również do tego, że w trakcie czytania tej książki czułam niespotykane współczucie dla bohaterów, a niektóre wydarzenia opisane w powieści mocno mną wstrząsnęły, dlatego wszyscy którzy chcą ją przeczytać muszą mieć dość mocne nerwy, gdyż odnoszę wrażenie, że Was również bardzo mocno poruszy opisana tu historia. Serdecznie polecam, z pewnością jest to niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju książka.


Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki.