tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dori. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dori. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2014

"AMON: Mój dziadek by mnie zastrzelił" - Jennifer Teege, Nikola Sellmair – recenzja

Chyba każdy wie, kim był Amon Göth, ale na wszelki wypadek przypomnę. Zwany ,,rzeźnikiem z Płaszowa’’, pełnił funkcję komendanta obozu koncentracyjnego. W 1946 roku został powieszony za swoje zbrodnie, za które nigdy nie żałował. Do jego ulubionych zajęć należało dręczenie i torturowanie więźniów obozu. W 1993 roku w jego rolę wcielił się Ralph Fiennes w filmie Stevena Spielberga Lista Schindlera.

Nic więc dziwnego, że kiedy wiele lat po wojnie trzydziestoośmioletnia Jennifer Teege, córka Niemki i Nigeryjczyka, dowiaduje się, że jej dziadkiem był właśnie Göth, jest tym odkryciem zszokowana, a wręcz przerażona.

Jako dziecko Jennifer Teege została oddana do adopcji, tracąc stopniowo kontakt ze swoją biologiczną matką Moniką Göth oraz babcią Ruth Irene Kalder. Przez lata dorastała, nie wiedząc nic o przeszłości i losach swojej rodziny. Zdobywała wiedzę, studiowała w Izraelu i ułożyła sobie życie z mężem i dziećmi. Znalezienie przez nią książki pod tytułem ,,Historia Moniki Göth, córki komendanta obozu koncentracyjnego z Listy Schindlera’’ było dziełem przypadku, który prowadzi ją do poznania historii własnej rodziny, o której wcześniej nic nie wiedziała.

Teege nie poprzestaje na tym. Stara się odnaleźć jak najwięcej informacji, by wiedzieć więcej i ustosunkować się do całej sprawy. Przyjeżdża do Polski, gdzie odwiedza związane z II wojną światową i Holocaustem miejsca, próbuje skonfrontować swoje wspomnienia o matce i babci z tym, co przeczytała. Nie przestaje sobie zadawać pewnych pytań. Dlaczego Ruth Irene Kalder nadal kochała Götha, mimo jego bestialskich czynów? Co tak naprawdę wiedziała ona i jej matka o działalności Amona? Jak dalej żyć, będąc naznaczonym więzami krwi z "potworem"?

,,AMON: Mój dziadek by mnie zastrzelił’’ to historia kobiety zmagającej się z przytłaczającą historią i własną tożsamością. Wyłania się z niej obraz silnej osoby, która zastanawia się, czy potomkowie zbrodniarzy wojennych powinni czuć się winni za ich czyny. Stawia pytania, jak takie pokrewieństwo może wpływać na relacje międzyludzkie, na postrzeganie człowieka przez innych. Nie jest to łatwa sytuacja, ale Teege znajduje w sobie odwagę, by o tym mówić i nie odwraca się od problemu. Pomaga jej w tym Nikola Sellmair, dziennikarka urozmaicająca książkę historycznymi faktami i datami. Zamieszczone w książce zdjęcia, historyczne i współczesne, jeszcze bardziej poruszają czytelnika. 

Świadectwo Jennifer Teege o swoim życiu jest pełne emocji i z pewnością skłoni do refleksji niejedną osobę.

Dori, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

            

czwartek, 13 marca 2014

"Długa wojna" - Terry Pratchett i Stephen Baxter – recenzja

"Długa wojna’’ to kontynuacja powieści pisanej przez Pratchetta i Baxtera, dwóch mistrzów w swojej dziedzinie, która zyskała wszędzie dobre recenzje.
            
Kiedy pewnego dnia ludzkość odkrywa, że ich Ziemia nie jest jedynym dostępnym dla niej światem, rozpoczyna się moda na ,,przekraczanie’’. Po co siedzieć w domu, jeśli ma się okazję przenieść do równoległego świata z takimi samymi warunkami? Na nieskończonej liczbie nowych ziem każdy może zacząć wszystko od początku i zostać swoim własnym panem. Tylko jak daleko rozciągają się inne światy? Aby to ustalić, na misję została posłana nietypowa grupa z uczestniczącym w niej Joshuą Valiente – posiadającym naturalny talent do ,,przekraczania’’; Sally Lindsay – niezależną podróżniczką; oraz Lobsangiem – sztuczną inteligencją, która wie prawie wszystko. Nie wiedząc właściwie, czego szukają, starają się dotrzeć jak najdalej, by później powrócić bohatersko na Ziemię Podstawową.

Od tamtych wydarzeń mija dziesięć lat. Joshua zdążył założyć nowy dom i rodzinę, Sally sporadycznie pojawia się tu i tam, a Lobsang przybrał ciało tybetańskiego mnicha i zastanawia się nad sensem życia. Z pozoru wydaje się, że wszystko jest w porządku. W rzeczywistości narastają tarcia między rządem z Ziemi Podstawowej a osadnikami w nowych światach, pojawia się problem trolli, które w ewolucji stoją pomiędzy zwierzętami i człowiekiem i jeszcze wszystkim grozi wojna. Joshua, Sally i Lobsang muszą jeszcze raz zmierzyć się z problemami i wyruszyć w podróż. Towarzyszyć i będą przyjaciele z pierwszej części książki, ale też zupełnie nowe postaci.

Trzeba przyznać, że ,,Długa wojna’’ trzyma poziom ,,Długiej ziemi’’. Humor nie jest ani trochę gorszy, choć nieco mu brakuje do tego, który znamy z pratchettowskiego ,,Świata Dysku’’. Bohaterowie dają się lubić mimo upływu czasu, a przedstawione nowe problemy także absorbują. Rozwinięcie wcześniej poruszanych tematów i dodanie kolejnych wątków intryguje. Całość czyta się tak, jakby oglądało się dobry serial. Choć napięcie wzrasta, niby w oczekiwaniu na wielki punkt kulminacyjny, nie dostajemy go i to chyba jedyna wada, jaką osobiście mogę znaleźć. Ogółem jest to pozycja ciekawa, ale wymaga nadrobienia pierwszej części.


Dori, 18 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

piątek, 24 stycznia 2014

"Opowieści niesamowite" - Marcin Rusnak – recenzja

Opowieści niesamowite - Marcin Rusnak,,Opowieści niesamowite’’ Marcina Rusnaka, debiutującego powieścią ,,Czas ognia, czas krwi’’, to dwanaście dotychczas nieznanych szerszej publiczności opowiadań. W tym podzielonym na trzy części zbiorze – kolejno na Księgę Końca, Księgę Magii oraz Księgę Strachu – znajdziemy klimaty od post apokaliptycznych, przez składaną w hołdzie Lovecraftowi grozę, do inspirowanego baśniami fantasy.

Pierwsza historia rozpoczyna się w okolicach Wrocławia, gdzie w świecie doprowadzonym do stanu zupełnego chaosu i zniszczenia młoda dziewczyna szuka bezpiecznego schronienia. W swoim osamotnieniu znajduje promyk nadziei – działające radio, w którym słyszy głos nadający każdego wieczoru audycję na żywo o tytule ,,Kołysanki dla umarłych’’. Dziewczyna rozpoczyna więc podróż do Wrocławia, aby znaleźć posiadacza tak bliskiego jej teraz głosu i przekonać się, że nie została jednak ostatnim człowiekiem na świecie.
                
Inna opowieść toczy się w bardziej orientalnych klimatach. Młody tkacz dywanów Farid zdobywa serce księżniczki Khandan, jednak na drodze do szczęścia staje im kupiec Talumenim. W wyniku takiego obrotu spraw ojciec księżniczki oznajmia, że ten z zalotników, który jako pierwszy dostarczy mu latający dywan, otrzyma rękę jego córki. Rozpoczyna się zażarta rywalizacja, urozmaicona retrospekcją z wcześniejszych losów Farida.
                
Oprócz tego czeka nas jeszcze rozwiązanie mrożącej krew w żyłach tajemnicy w pewnym klasztorze, wycieczka do miejsca, gdzie wylądowali ,,obcy’’ oraz spotkanie z twórcą Sherlocka Holmesa, Sir Arthurem Conanem Doylem.
                
Choć opowiadania Marcina Rusnaka różnią się długością i tematyką, każde z nich trzyma dobry poziom. Różne klimaty i odniesienia do mistrzów fantastyki sprawią, że każdy z pewnością znajdzie tu coś dla siebie. Miłym dodatkiem jest posłowie, w którym autor opowiada, jak wpadł na pomysł napisania poszczególnych opowiadań. Reasumując jest to pozycja ciekawa i warta przeczytania.


TUTAJ możecie przeczytać sami, udostępniony przez autora e-book.


Dori, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa  Self-publishing,
 a egzemplarz do recenzji otrzymaliśmy od autora.

czwartek, 12 grudnia 2013

"Amerykańscy bogowie" - Neil Gaiman – recenzja

Amerykańscy bogowie. Wersja autorska - Neil GaimanAmeryka to zdecydowanie nie miejsce dla bogów. Przywożeni tu z różnych stron świata szybko zostają zapomniani i zastąpieni nowymi. Obrastają w kurz i tracą moc. Starają się jakoś przeżyć, w międzyczasie walcząc z nowymi personifikacjami ludzkich wierzeń. I tak codziennie, aż nagle okazuje się, że ktoś ma nowe plany. Ostateczna bitwa między starymi i nowymi bogami – czy coś może pójść nie tak?

W tym samym czasie Cień wychodzi z więzienia. Przez trzy lata tkwił w mocnym postanowieniu, że stanie się bardziej wartościowym obywatelem. Zamiast narzekać koncentrował się na sztuczkach z monetami. Nie jest przygotowany na wiadomość, która czeka na niego w normalnym świecie. Jego żona, Laura, właśnie zmarła. Cień zupełnie traci nadzieję na to, że jego życie może wyglądać jak wcześniej. I tu ma rację. Pojawianie się tajemniczego staruszka, nazywającego siebie Wendsday’em pozbawia go reszty złudzeń. Cień nie wie, że z pozoru zwyczajna oferta pracy wciągnie go w wielką historię rozgrywającą się na terenie całego kontynentu.
            
Później wszystko nabiera jeszcze tempa. Cień poznaje bogów z całego świata, niejednokrotnie wpada w kłopoty, z reguły nie ze swojej winy, i, drobnostka, spotyka swoją żonę, która jakoś nie chce pozostać martwa. Nie pomaga mu fakt, że Wendsday ukrywa przed nim właściwie wszystko, a stary słowiański bóg obiecał rozłupać mu głowę młotem. Gra toczy się o najwyższą stawkę. Tylko kto tak naprawdę pociąga za sznurki?
            
W ,,Amerykańskich bogach’’ Neil Gaiman, jeden z najczęściej czytanych pisarzy naszych czasów, kreuje niezwykłą opowieść z elementami baśni i dojrzałej fantastyki, po raz kolejny udowadniając, że można nazywać go mistrzem słowa. Narracja, prowadzona z humorem, doskonale przedstawia zarówno wesołe, jak i refleksyjne momenty. Nie można być niczego pewnym, los bohaterów może się odwrócić w każdej chwili. I jest to jedna z najmocniejszych stron książki – zdecydowanie potrafi zaskakiwać, wręcz nie można się przez to oderwać od czytania. Jeśli ktoś jeszcze nie zna tej pozycji, radzę po nią szybko sięgnąć.


Dori, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa MAG.

wtorek, 3 grudnia 2013

"Miles: autobiografia" - Miles Davis,Quincy Troupe - recenzja

To, że Miles Davis był wielkim muzykiem, który wniósł naprawdę wiele do rozwoju muzyki, a w szczególności jazzu, to sprawa oczywista. Jeśli nawet ktoś nie zna jego muzyki, to nazwisko tego mistrza trąbki musiało mu się niejednokrotnie obić o uszy. Tacy ludzie nie pojawiają się jednak znikąd, dlatego wszystkim ciekawym rodzenia się legendy polecam książkę ,,Miles: Autobiografia’’, będącą zebraniem przez Quincy’ego Troupe’a intymnych wyznań samego Milesa Davisa.

Miles Autobiografia W swojej opowieści Davis cofa się aż do samego dzieciństwa, przedstawiając, jak wielki wpływ mieli na niego otaczający go ludzie i wszechobecna muzyka. Już od samego początku fascynował go dźwięk, a możliwość zostania muzykiem rozważał bardzo poważnie.  Później zaczęło się robić jeszcze ciekawiej. Grał prawie bez przerwy, uczył się od legendarnych jazzmanów, aż wreszcie miał okazję występować u ich boku w licznych klubach. Kolejnym krokiem w jego karierze było przeniesienie się do Nowego Yorku, pod pozorem uczęszczania go szkoły, choć tak naprawdę chodziło tylko o muzykę. Już w młodym wieku, dwudziestukilku lat, stał się ważną i cenioną osobą. Jego czas zaczęły wypełniać jam sessions, trasy koncertowe i nagrania w studiach.

Z ,,Autobiografii’’ dowiadujemy się, jak w XX wieku rozwijała się muzyka. Poznajemy realia nie tak dawnych czasów, czujemy prawie-że więź ze znanymi osobistościami. Billie Holiday, Ray Charles, Prince czy Jimi Hendrix to tylko niektóre postaci, o których wspomina Miles Davis, człowiek, który spotykał ich nie raz i nie dwa. Światek muzyczny jest właściwie na wyciągnięcie ręki.

A co najważniesze, Davis opowiada o sobie nie bez nuty krytycyzmu, przypominając swoje wzloty i upadki. Nie ma dla niego tematów tabu, nie cofa się nawet przed przyznaniem do uzależnienia od narkotyków. Bez oporów porusza tematy rasizmu, kobiet i showbusinessu, mówiąc dokładnie to, co myśli, nie bojąc się używania mocnych słów. Jawnie chwali lub krytykuje wszystkich, których poznał. Burzy mity, jakie powstały na jego temat, ze stosowną dozą humoru. I oczywiście, ani na chwilę nie zapomina o muzyce, swojej największej miłości. W końcu całe jego życie kręciło się właśnie wokół niej. W swoich bardzo personalnych wyznaniach znajduje czas na refleksję, opowiada o filozofii życiowej, o tym, czym jest dla niego muzyka i wreszcie, jak powinno się ją tworzyć. Bo mimo że niejeden mógłby pomyśleć, że trzymając się generalnie jazzu, Davis należy raczej do konserwatystów, muzyk sam przyznaje, że w muzyce ważne są zmiany i ciągły rozwój.

Podziękowania należą się także Quincy’owi Troupe’owi, redaktorowi, który zebrał wszystkie słowa Davisa i włożył je między karty książki, dodając do nich liczne fotografie.

Krótko mówiąc, ,,Miles: Autobiografia’’ to interesująca pozycja, mogąca zaciekawić wiele osób.


Dori, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego,
a do recenzji otrzymaliśmy ją od Grupy Wydawniczej Publicat. 

sobota, 23 listopada 2013

"Prada. Obyczajowy fenomen" - Gian Luigi Paracchini – recenzja

Prada. Obyczajowy fenomen - Gian Luigi Paracchini
Marki Prady chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, bo nie ma raczej osoby, która by o niej nie słyszała. Wielka firma zajmująca się odzieżą oraz galanterią zdominowała i wpłynęła na rynek mody tak bardzo, że nikt nie wyobraża sobie go bez niej. Odbywające się co rusz pokazy nowych kolekcji stają się tematem rozmów i dyskusji nie tylko fascynatów tego tematu. Ale choć często słyszymy słowo Prada, to co tak naprawdę możemy o nim powiedzieć? 

W swojej książce zatytułowanej ,,Prada. Obyczajowy fenomen’’ (wydanej nakładem WydawnictwaDolnośląskiego), Gian Luigi Paracchini cofa się w czasie do roku 1977, by przybliżyć czytelnikowi kulisy sukcesu Prady. W tamtym czasie nie była to ogromna firma zajmująca się odzieżą na szeroką skalę, tylko sklep – już wtedy bardzo ceniony i z wieloletnią tradycją– zajmujący się jedynie torebkami. Co więc się stało, że nastąpiła tak nagła zmiana? Odpowiedź jest prosta – spotkanie dwójki niezwykłych ludzi na targach MIPEL. Ona – Miuccia Prada, prowadząca sklep swojego dziadka; on – Patrizio Bertelli, mający czelność kopiować i sprzedawać jej torebki. Nikt nie spodziewał się, że oskarżenie o plagiat zakończy się małżeństwem i powstaniem jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie.
            
Paracchini nie ogranicza się w swoich poszukiwaniach tylko do tego i idzie dalej, podając szereg licznych anegdotek, związanych z rozbijaniem luster, żeglowaniem, czy domowymi przyjęciami. Przedstawia rozwój firmy, jej wzloty i upadki, współpracę z prasą i artystami, słowem, wszystko, co związane było, jest i będzie z Pradą. Odpowiada na pytania, co tak naprawdę sama Miuccia Prada sądzi o modzie i dlaczego zdecydowała się zająć akurat tą dziedziną. Opisuje sposób w jaki duet Prada-Bertelli łączą życie prywatne i interesy. Od razu rzuca się w oczy, że autor poświęcił wiele czasu, by zebrać wszystkie informacje i przedstawić je w interesujący sposób.

Książka napisana jest z lekkością i humorem. Paracchini sięga do archiwalnych wywiadów i wydarzeń, obfitujących w liczne szczegóły. Nie są to jednak nudne statystyki ani surowe przytoczenia danych. Przedstawione postaci od razu jawią się jako osoby z krwi i kości, nie zostają w żaden sposób spłaszczone ani przesadnie wyidealizowane. Nie można także nie wspomnieć o ubarwiających historię fotografiach, zaczynając od zdjęcia Miuccii Prady z młodości, przez kolekcje z przełomów lat, kończąc na obrazku z Quentinem Tarantino, znanym wszystkim reżyserem. 

Przystępny i przyjemny sposób napisania książki jest w stanie zaciekawić nawet takich laików w kwestii mody jak ja, dlatego warto po nią sięgnąć.


Dori, 18 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego,
 a do recenzji otrzymaliśmy ją od Grupy Wydawniczej Publicat. 

piątek, 18 października 2013

"Africanus: Wojna w Italii" - Santiago Posteguillo – recenzja

,,Africanus: Wojna w Italii’’ autorstwa Santiago Posteguillo to kontynuacja powieści ,,Africanus: Syn Konsula’’, opowiadającej o życiu Publiusza Korneliusza Scypiona, rzymskiego wojskowego, który zasłużył się w II wojnie punickiej, kiedy to kartagińska armia pod wodzą Hannibala natarła na Rzym.

Africanus. Wojna w Italii - Santiago PosteguilloRozpoczynająca się w miejscu, gdzie skończyła się pierwsza część, książka opowiada dalsze losy Scypiona, któremu w przerwach między działaniami militarnymi udaje się znaleźć miłość, ożenić się, a nawet doczekać potomka, nie zapominając o honorowej służbie państwu. Jego życie nie jest jednak pasmem samych sukcesów, w wydłużającej się wojnie musi mierzyć się ze strachem, stratą bliskich i niedocenieniem ze strony bardziej doświadczonych obywateli, wszak Publiusz ma zaledwie dwadzieścia kilka lat. Na swojej drodze spotyka on wiele przeszkód, ale z pomocą bliskich znajduje w sobie siłę, by iść dalej.

Jednocześnie stajemy się świadkami planów kartagińskiego wodza, który ani na chwilę nie ustaje w pokonaniu odwiecznego wroga. Polityczne zagrywki, skomplikowane plany, dobrze znane postaci z pierwszej książki, a nawet dezercja z szeregów armii to tylko niektóre z elementów czekających na czytelnika.
            
Kiedy Rzym staje na granicy upadku, wszyscy tracą nadzieję. Hannibal stoi już u bram, wydaje się, że tylko cud może ocalić ogromne imperium. Cud lub dobry dowódca. Tylko czy główny bohater, Publiusz Scypion, podejmie się tak ważnego zadania?

Muszę powiedzieć, że ,,Africanus: Wojna w Italii’’ trzyma poziom pierwszej części. Akcja dzieje się szybko, bez zbędnych postojów i przesadnego patosu. Znajdziemy tu zarówno poważne sceny, jak i wątki pełne komizmu, jak choćby ten dotyczący Tytusza Makcjusza, który okazuje się być… no właśnie, nie będę psuć niespodzianki. Autor po raz kolejny wykazuje się dokładną znajomością epoki, o której pisze. Chociaż osobiście nie przypada mi do gustu jego styl pisania, nie uważam go za zły, jedynie bardzo prosty. Oprócz tego nie znajduję w powieści żadnych większych wad.
            
Tak jak ,,Africanusa: Syna Konsula’’, tak i tę książkę polecę pasjonatom historii oraz działań militarnych na przestrzeni wieków.


Dori, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

czwartek, 3 października 2013

"Mózg na manowcach" - David Disalvo – recenzja

David Disalvo to amerykański dziennikarz zajmujący się przede wszystkim tematami naukowymi publikowanymi na łamach takich gazet jak ,,Psychology Today’’, ,,Wall Street Journal’’ czy ,,Forbes’’, prowadzi także blogi Neuronarrative, Neuropsyched oraz The Daily Brain. Jego debiutancką książkę, ,,Mózg na manowcach’’, miałam ostatnio okazję przeczytać.

Mózg na manowcach. Dlaczego oszukujemy, udajemy i ulegamy pokusom? - DiSalvo DavidKażdy z nas z pewnością zna jakąś osobę, która wydaje się niemożliwa do zmanipulowania, bez względu na sytuację. Nie oznacza to jednak, że manipulowana nie jest. Jak to udowadnia David Disalvo w swojej książce, ,,Mózg na manowcach’’, właściwie każdy jest podatny na manipulację i nie jest to skutek bycia naiwnym, tylko najzwyklejszy efekt wynikający z działania ludzkiego mózgu. Nie oznacza to także, że taka manipulacja zawsze prowadzi do niekorzystnych skutków, czasami jest to wynikiem przystosowania się do przetrwania na przestrzeni ewolucji. Mózg ludzki jest potężnym narzędziem, ale nawet on daje się zwieść i wprowadzić w błąd.

Tylko co z mają z tym wspólnego palące małpy, mistrzowie kiai (sztuki walki polegającej na bezdotykowym pokonaniu przeciwnika) lub gry znanej jako role-playing? Otóż okazuje się, że bardzo wiele. Autor wyjaśnia także związek między taksówkarzami a włamywaczami, zasadę działania pierwszego wrażenia, jakie robią na nas nowo poznane osoby i stosunek liczby obecnych osób do poziomu motywacji. Jeśli ktoś kiedyś zastanawiał się, dlaczego tematy przysłowiowego przespania się z problemem lub związków emocjonalnych z fikcyjnymi bohaterami pojawiają się w naszym życiu tak często, ta książka zdecydowanie jest dla niego.

Dzięki przystępnemu stylowi pisania nawet zagadnienia z zakresu psychologii, pozornie skomplikowane, łatwo zrozumieć i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. Autor dodatkowo popiera swoje tezy licznymi przykładami, które początkowo nie mając sensu, zmieniają się w doskonałe obrazowanie działania ludzkiego umysłu. Nie wspominając już o podsumowaniu i zawarciu najważniejszych myśli w skondensowanej formie na końcu książki. Dla dociekliwych, pragnących poszerzyć jeszcze bardziej swoje horyzonty, została także zamieszczona bibliografia zawierająca liczne pozycje, zarówno książkowe, jak i blogowe. 

,,Mózg na manowcach’’ to pozycja dla wszystkich zainteresowanych psychologią lub po prostu chcących dowiedzieć się, jak świadomiej kontrolować swój umysł.


Dori, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Carta Blanca.

wtorek, 24 września 2013

"Africanus: Syn konsula" - Santiago Posteguillo - recenzja

Africanus. Syn konsula - Santiago PosteguilloW latach 218-201 p.n.e. Rzym toczył walkę z wojskami Kartaginy nazywaną II wojną punicką. Kartagińską armię prowadził słynny wódz Hannibal. Te wydarzenia historyczne stają się tłem powieści ,,Africanus: Syn konsula’’, napisanej przez Santiago Posteguillo, hiszpańskiego twórcy znanego z poruszania tematyki starożytnego Rzymu.

Pewnego dnia senator Publiusz Korneliusz Scypion wreszcie doczekał się narodzin swojego pierworodnego syna, którego nazywa swoim imieniem. Od tej pory chłopiec uczy się strategii i walki z bronią, jak przystało na porządnego Rzymianina. Nikt nie wie, że w tym samym czasie Hannibal, syn Hazdrubala szkoli się w dokładnie takim samym zakresie, by po śmierci ojca objąć dowództwo nad kartagińskimi wojskami.

Mija siedemnaście lat i Rzym staje w obliczu wojny wypowiedzianej przez Hannibala. W świecie niestałych politycznych układów nie ma już miejsca na półśrodki, następuje czas rekrutacji do armii i układania strategii. Publiusz Scypion ojciec i Publiusz Scypion syn udają się na wojnę, by powstrzymać ofensywę Hannibala. Nikt jednak nie spodziewa się, że będzie to o wiele trudniejsze niż wszystkim się zdawało. Rzymskie oddziały zaczynają powoli przegrywać i wydaje się, że w całym kraju nie ma nikogo, kto byłby w stanie przeciwstawić się atakującym Kartagińczykom i prześcignąć sprytem błyskotliwego Hannibala. Ale czy na pewno?

Szczegółowo przedstawione wydarzenia, barwne postaci i dokładnie opisany przebieg potyczek zbrojnych to tylko niektóre z rzeczy przedstawionych w książce. Przede wszystkim w oczy rzuca się obszerna wiedza autora na tematy, o których pisze: wszelkie bitwy czy występujące w powieści postaci zostają opisane zgodnie z prawdą historyczną. Oczywiście, jak to w każdej książce, znajdą się tu elementy ubarwiania, ale nie odnoszą się one do najważniejszych faktów. Ciekawym zabiegiem wykorzystanym przez autora jest pokazanie punktów widzenia obu stron konfliktu, przez co czytelnik zyskuje szerszą perspektywę na całość. Nie można także zapominać o przeplataniu się wątków wielu postaci, które wpływa na zwiększenie realizmu świata przedstawionego. Poznajemy losy nie tylko Publiusza Scypiona syna, młodego chłopaka przeżywającego swoją pierwszą miłość i służącego jednocześnie w wojsku, ale także Tytusza Makcjusza, żołnierza, który wcześniej pracował w trupie teatralnej.

,,Africanus: Syn konsula’’ to doskonała pozycja dla wszystkich miłośników historii i strategii wojennej.


Dori, 18 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

piątek, 2 sierpnia 2013

"Mariah Mundi i Szkatuła Midasa" - Graham Peter Taylor - recenzja

,,Mariah Mundi i Szkatuła Midasa’’ to pierwsza z trzech część cyklu o przygodach nastoletniego bohatera napisana przez Grahama Petera Taylora. Na jej podstawie powstaje aktualnie film z premierą datowaną na 2013, tj. bieżący rok.

Mariah Mundi i szkatuła Midasa - G.P. Taylor
Kiedy piętnastoletni Mariah wsiada do pociągu, którym chce dotrzeć do swojej nowej pracy w nadmorskim hotelu prowadzonym przez niejakiego Ottona Lugera, otrzymuje tajemniczą talię kart. Nie przypuszcza, że zapoczątkują one kolejny szereg zmian w jego życiu. Gdy Mariah rozpoczyna wreszcie pracę jako pomocnik hotelowego magika, natychmiast zauważa, że na miejscu dzieje się coś podejrzanego. Znikają ludzie, a ekscentryczny Otto Luger wydaje sobie nic z tego nie robić. Razem z pomocą nowo poznanej Saczy, pracownicy hotelu, jego rówieśniczki, Mariah odkrywa straszną i szokującą prawdę o tym, co tak naprawdę się dzieje.


Rozpoczynając wyścig z czasem, Mariah będzie musiał stawić czoła wielkim krabom, krokodylom, a nawet legendarnemu Krakenowi, przed którym ludzie zatrzaskują okiennice i chowają się w domach. Co gorsza, nie wszyscy są tym, za kogo się podają, prawie każdy skrywa jakąś tajemnicę.

Muszę przyznać, że przed przeczytaniem książki wydawało mi się, że mam przed sobą kolejną przeciętną historię z cyklu powieści dla młodzieży, których ostatnio tyle się namnożyło. Po przeczytaniu trochę zmieniłam swój stosunek do książki. To dalej jest powieść dla młodzieży, ale nie taka znów przeciętna, bo miałam okazję zetknąć się z dużo gorszymi pozycjami. Główną zaletą historii jest szybkie tempo akcji. Nie znaczy to jednak, że bohaterowie ciągle gdzieś gnają, bo znajdują momenty, aby trochę odetchnąć, co jest rzeczą niezbędną w dobrej powieści. Jeśli chodzi o postaci same w sobie, nie są złe. Pozytywni bohaterowie wzbudzają sympatię i kibicuje się im do końca. Nieco gorzej, niestety, prezentują się antagoniści, którzy nie wydają się zbyt interesujący i wpasowują się w schematy w przypadku motywacji, bo, niezbyt oryginalnie, dążą do zdobycia pieniędzy i władzy. Jednak w ogólnym rozrachunku, nie jest to aż tak irytujące – klimat historii osadzony w wiktoriańskiej Anglii dobrze to rekompensuje.

Polecam każdemu, kto ma ochotę na trochę przygody, połączonej z magią. Co do mnie, poczekam z ciekawością na ekranizację.


                Dori, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego, a do recenzji otrzymaliśmy ją od Grupy Wydawniczej Publicat. 

środa, 3 lipca 2013

"Pchli Pałac" - Elif Şafak - recenzja

,,Pchli Pałac’’ to czwarta powieść tureckiej pisarki Elif Şafak.

Pchli pałac - Elif ŞafakMieszczący się w Stambule Pałac Cukiereczek jest niezwykłą kamienicą, wybudowaną na ruinach dwóch cmentarzy przez Pawła Pawłowicza Antipowa dla umierającej żony. Stał się on sceną dla codziennego życia niecodziennych osobistości. 

Mamy tutaj między innymi dwóch fryzjerów bliźniaków, pedantkę wyrzucającą przez okna rzeczy, które wydają jej się nieczyste oraz staruszka budującego razem z wnukami namioty z poduszek na środku salonu. Nie sposób także nie wspomnieć o pladze robactwa nawiedzającego to miejsce i o zapachu śmieci roznoszącym się w okolicy mimo usilnych prób pozbycia się go.

W codziennej rzeczywistości pełnej chłopców, którzy nie chcą chodzić do szkoły, dziewczynek odkrywających w swoich włosach wszy oraz młodych ludzi z nienaturalną obsesją na temat śmierci, na jaw wychodzą małe i wielkie sekrety. Wszystko przyspiesza jeszcze fakt pojawienia się nagle napisu na ścianie: ,,POD TYM MURKIEM ZNAJDUJE SIĘ GRÓB ŚWIĘTEGO. NIE WYRZUCAĆ ŚMIECI!’’. Nagle okazuje się, że rzeczy nie są takie, jakimi być się wydają, a rozwiązania wszystkich spraw pojawiają się w zupełnie niespodziewany sposób.


,,Pchli Pałac’’ to książka prawdziwie niezwykła. Wciągająca już od pierwszych stron, napisana z humorem i lekkością, jest doskonałą lekturą na każdy dzień. Kolorowe postaci i ich losy od razu wzbudzają sympatię, głównie z tego względu, że nie są typowe. Całość czyta się z przyjemnością. Pozycja zdecydowanie godna uwagi.

Dori, 17 lat


Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

czwartek, 13 czerwca 2013

"Przestrzeń samotności" - Konrad Gonera - recenzja

Debiutancka powieść Konrada Gonery ,,Przestrzeń samotności’’ to pełna filozoficznych przemyśleń opowieść o przemijaniu i szukaniu swojego miejsca wśród ludzi.

Przestrzeń samotności - Konrad GoneraHarry Ambrose jest przeciętnym studentem literatury. W jego życiu nie dzieje się nic godnego uwagi. Każdy dzień przypomina poprzedni. I tak do momentu, gdy jego przyjaciel Evan, postanawia zapoznać go ze swoimi przyjaciółmi. Nagle Harry znajduje się w centrum wydarzeń z grupą młodych ludzi pełnych energii i świeżych pomysłów. Wspólne wypady na miasto, koncerty i wyjazdy – to całe ich życie. Wydaje się, że Harry nareszcie znalazł swoje miejsce i, że lepiej już nie będzie. Wtedy właśnie Harry poznaje Esme, młodą artystkę.

W przerwach między opieką nad lekko postrzeloną dwunastoletnią Pati, wystawami sztuki i spotkaniami z przyjaciółmi nasz bohater zastanawia się nad sensem swojego życia i prowadzi filozoficzne wywody. Jednak nie wszystko jest do końca takie jak się wydaje, bo w jego życiu niespodziewanie mnożą się niepokojące problemy.

Głównym minusem książki są brzmiące nienaturalnie dialogi, ujmujące bohaterom wiele wiarygodności. Po prostu trudno sobie wyobrazić, że ktoś mógłby cały czas mówić w sposób przedstawiony w powieści, przypominający, niestety, bardziej pisane przez ucznia wypracowane niż właściwą wymianę zdań. Mimo to całość czyta się całkiem dobrze. Postaci wzbudzają sympatię i ciekawią, dobrym pomysłem było także wplecenie w akcje kilku filozoficznych przemyśleń. Dodatkowo zakończenie jest dość zaskakujące, przyznam szczerze, że osobiście nie spodziewałam się takiego rozwiązania akcji.  

Nie jest to książka, którą zaliczyłabym do swoich ulubionych, ale też nie żałuję, że ją przeczytałam, choćby z powodów czysto poznawczych.

Będę też z ciekawością obserwować, w którą stronę pójdzie Konrad Gonera, jak będzie rozwijała się Jego twórczość...


Dori, 17 lat

Za książkę do recenzji dziękuję autorowi. 

wtorek, 30 kwietnia 2013

"Sprawa Colliniego" - Ferdinand von Schirach - recenzja


Ferdinand von Schirach to niemiecki prawnik i pisarz, którego dzieła trzymają się tematyki łamania prawa i wymiaru sprawiedliwości. Nie inaczej dzieje się w ,,Sprawie Colliniego’’, książki porównywanej do głośnego ,,Lektora’’ autorstwa Bernharda Schlinka.
Sprawa Colliniego - Ferdinand von Schirach            
Akcja rozpoczyna się morderstwem. Pewnego dnia Collini wchodzi do hotelu, zabija osiemdziesięciopięcioletniego staruszka, a następnie w spokoju czeka na przybycie policji. Wydaje się, że jego wina jest oczywista i nie ma szans na jakiekolwiek pozytywne zakończenie jego sprawy, niemniej jednak świeżo upieczony adwokat Leinen postanawia podjąć się obrony Colliniego. Wie, że ma przed sobą trudną rozprawę i od początku stoi na przegranej pozycji, ale nie poddaje się i postanawia doprowadzić wszystko do końca. Sytuację utrudnia fakt, że zamordowany był dziadkiem jego przyjaciółki, u którego Leinen spędzał wiele czasu. Jak może bronić mordercę i jednocześnie nie stracić ukochanej osoby?
            
Jednak zagłębiając się coraz bardziej w sprawę, Leinen dociera do zastraszających wydarzeń z przeszłości, które mogą rzucić nowe światło na zachowanie Colliniego i pokazać, że jego ofiara nie była taka święta, jak to się wszystkim wydawało…
            
Mimo prostego stylu pisania i braku rozbudowanych opisów czy środków stylistycznych, książkę czyta się niesamowicie dobrze, co więcej, trzyma ona w napięciu od początku do końca. Nie jest typowym kryminałem, bardziej spojrzeniem na zachowanie ludzi i rzeczy, które popychają ich do rzeczy tak okrutnych jak morderstwo. Zdecydowanie warta przeczytania.

Dori, 17 lat

Wydawnictwu W.A.B. dziękuję za ciekawą książkę.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Dobre wychowanie" - Amor Towles – recenzja



Dobre wychowanie,,Dobre wychowanie’’ to debiutancka powieść amerykańskiego pisarza Amora Towlesa, przyjęta bardzo dobrze na całym świecie.
            
Kiedy w sylwestrową noc Katey i jej przyjaciółka Eve wychodzą na miasto, aby to uczcić, nie podejrzewają, że poznanie młodego bankiera Tinkera Greya zmieni całe ich przyszłe życie. Uprzejmy, z nienagannymi manierami, szybko zdobywa sobie sympatię kobiet. Nagle wszystko zamienia się w dobrą zabawę i całej trójce wydaje się, że mogą wszystko. Składają wizyty w eleganckich restauracjach, jeżdżą drogimi samochodami i poznają ludzi z wyższych sfer. I tak do czasu wypadku samochodowego, który ma wpływ na całą ich przyszłość.

Nagle przyjaźń Katey i Eve staje pod znakiem zapytania, a obie kobiety przez przypadek wchodzą w wyższe sfery społeczne, pełne skandali, bogatych ludzi i eleganckich przyjęć. Jak nie stracić twarzy i pozostać sobą? Albo zachować przyjaciół, szacunek i jeszcze pracę? Katey będzie musiała porządnie się zastanowić i zdecydować, czego naprawdę chce w swoim życiu.
            
Przede wszystkim książka została napisana w doskonałym klimacie schyłku lat trzydziestych. Czytając, ma się wrażenie przebywania w klubach jazzowych razem z bohaterami opowieści. Dodatkowo, śledząc wydarzenia z punktu widzenia Katey, czytelnik nie jest pozbawiony dowcipnych uwag i wypowiedzi. Narracja jest prowadzona lekko i przyjemnie, przez co czytanie staje się świetną rozrywką. Postaci są sympatyczne i ciekawe. Całość określiłabym jako czarującą. 

Książka godna polecenia każdemu, kto ma ochotę na coś urokliwego.

Dori, 17 lat

Za pasjonującą książkę dziękuję Wydawnictwu Znak.

poniedziałek, 18 marca 2013

"Zieloni śpią nago" - Vanessa Farquharson - recenzja



1 marca 2007 roku kanadyjska dziennikarka Vanessa Farquharson rozpoczęła niecodzienny eksperyment, który miał zmienić nie tylko jej życie, ale także świat, choć w małym stopniu, ale jednak. O co chodziło? Postanowiła zadbać o środowisko i spróbować działać na jego korzyść. Złożyła obietnicę, że każdego dnia wprowadzi do swojego stylu życia mniejszą lub większą, ekologiczną zmianę. Eksperyment miał trwać równy rok. Relację ze swoich poczynań dziennikarka publikowała na internetowym blogu (http://greenasathistle.com/), który szybko zdobywał popularność.

Zieloni śpią nago - Vanessa Farquharson
Książka, którą miałam okazję niedawno przeczytać, ,,Zieloni śpią nago’’, (wydawnictwo Świat Książki), jest swego rodzaju wspomnieniem z całego roku, zawierającym najciekawsze, momentami kontrowersyjne i przede wszystkim zaskakujące rzeczy, jakie dziennikarka zmieniła. Zawiera się w nich wyjaśnienie, skąd w ogóle wziął się taki pomysł, pierwsze postanowienie (używaj ręczników papierowych z makulatury) oraz wiele innych wydarzeń z życia autorki. Początkowo nie było bardzo trudno, ale z każdym kolejnym dniem poprzeczka podnosiła się coraz wyżej. To z kolei prowadzi do kilku pytań.


Jak świadomie dbać o środowisko i nie zwariować? Skąd wziąć 366 pomysłów na zmiany? Jak ludzie ustosunkują się do świeżo upieczonej ekolożki? I w końcu, jak jedna osoba może pomóc ochronie środowiska?

Tę pozycję gorąco polecam. Jest napisana lekko, zabawnie i pokazuje, jak nie wpaść w ekologiczne skrajności, które wciąż są tematem do dyskusji. Poza tym można w niej znaleźć kilka naprawdę ciekawych pomysłów, nie tyle ekologicznych, co ułatwiających życie. I wreszcie, udowadnia, że na początek nie trzeba ogromnych czynów, żeby coś zmienić, bo wszystko zaczyna się od małych kroczków.

Czy Vanessa Farquharson wytrwała w swoim postanowieniu, nie zdradzę, tylko jeszcze raz zachęcę do przeczytania książki.

Dori, 17 lat

Za ciekawą lekturę dziękuję księgarni Matras. 

piątek, 22 lutego 2013

"Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie" - Szymon Hołownia - recenzja


Przyznam, że z twórczością literacką pana Hołowni, dziennikarza i publicysty, znanego przede wszystkim z prowadzenia programu rozrywkowego Mam Talent!, miałam okazję już się spotkać i miło ją wspominam (mówię tutaj o książkach Ludzie na walizkach i Ludzie na walizkach. Zupełnie nowe historie – zbiorach wywiadów z niesamowitymi ludźmi), dlatego z chęcią zabrałam się za zrecenzowanie jego najnowszej publikacji, którą i tak planowałam przeczytać.

Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie - Szymon Hołownia
Przede wszystkim jest to książka opowiadająca o różnych wyznawcach chrześcijaństwa na świecie. Szybko okazuje się, że nie są oni zwykłymi ludźmi. Nawrócona z islamu studentka, ksiądz-żołnierz, była siatkarka, która osiedliła się na końcu świata. Historia życia każdego z nich wciąga i pokazuje, że naprawdę niewiele trzeba, by zmienić życie swoje i innych.


Barwne postacie wzbudzają sympatię, ich losy zadziwiają. Trudno uwierzyć, że tak wiele może się mieścić w człowieku. Tak wiele pogody ducha, radości życia i siły przezwyciężania trudności na drodze.

Lektura może przerażać niektórych ilością stron, ale czyta się ją równie dobrze jak książkę podróżniczą, zwłaszcza, że zawiera liczne zdjęcia. 

Szymon Hołownia
pisze lekko i zabawnie, przedstawiając ciekawe tematy. Ukazuje też chrześcijaństwo w nowym świetle. Jeśli ktoś myśli, że ta religia jest nudna, powinien sięgnąć po tę książkę. A nawet jeśli nie jest fanem książek o tematyce religijnej, warto rozszerzyć swoje horyzonty. Osobiście jestem pod bardzo dobrym wrażeniem i zamierzam poszukać innych prac tego autora.


Dori, 17 lat


Za ciekawą pozycję dziękuję Wydawnictwu Znak.

środa, 20 lutego 2013

"Gangster Squad. Pogromcy Mafii" - Paul Lieberman - recenzja


Dziennikarz Paul Lieberman zaszczyca nas tym razem swoim najnowszym dziełem, książką powstałą na bazie artykułów pojawiających się na łamach ,,Los Angeles Times’’ o tytule: ,,Gangster Squad Pogromcy Mafii’’ (na jej podstawie pojawił się niedawno w kinach film o takim samym tytule).

Paul Lieberman - Gangster Squad. Pogromcy mafii. - Obraz wyświetlany na dodatkowej warstwie
Oparta na prawdziwych zdarzeniach książka opowiada o losach jednostki specjalnej (Los Angeles Police Department) działającej od końca lat czterdziestych dwudziestego wieku do początku sześćdziesiątych. Głównym zadaniem tej ósemki niezwykłych ludzi jest ochrona miasta przed działaniami Mickeya Cohena, jednego z ważniejszych bossów mafii. Nie będzie to jednak proste, bo mimo wielu popełnianych przestępstw, Mickey wie, jak wyjść z każdej sytuacji z korzystnym wynikiem.

Ale nie tylko gangsterzy nie grają fair. Podkładane pluskwy, rozboje w biały dzień, strzelaniny – to tylko niektóre ze sposobów walki obu stron. Nic nie jest pewne, nie wiadomo do końca kto wygra. Raz Mickey tryumfuje, raz trafia za kratki. Jak to naprawdę się skończy?

Tutaj muszę powiedzieć szczerze, że jeśli ktoś liczy na powieść z wartką i szybko dziejącą się akcją, może się trochę rozczarować. Książka jest napisana bardziej w formie relacji z wydarzeń, bardzo szczegółowej i obszernej, nie znaczy to jednak, że nudnej, bo niektóre detale i wydarzenia mogą naprawdę zaciekawić. Poza tym widać trud autora włożony w napisanie tej pozycji. Lieberman urozmaica swoją narrację wypowiedziami osób, które lata temu brały udział w wydarzeniach i załącza kilka stron fotografii, przez co czytelnik może na własne oczy zobaczyć, jak wyglądał legendarny Mickey Cohen czy Jack O’Mara. Może to być niemała gratka dla miłośników ponurych kart historii.


Dori, 17 lat


Za możliwość  przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

środa, 2 stycznia 2013

"Berberyjscy piraci" - William Dietrich - recenzja

William Dietrich to amerykański dziennikarz, historyk i przyrodnik, laureat nagrody Pulitzera i autor cyklu przygodowego o Ethanie Gage’u.


Berberyjscy piraci / Fot. REBISGage, awanturnik i kobieciarz postanowił sobie, że zmieni swoje życie. Ale jak to zrobić, kiedy trzej właśnie poznani uczeni proszą go o zaprowadzenie do domu uciech? Jak to zwykle przy szczęściu Ethana, cała wycieczka kończy się wielkim zamieszaniem, pożarem, aresztowaniem i zaprowadzeniem przed oblicze samego Napoleona, który najwyraźniej ma dla naszego bohatera niecodzienne zadanie. Tym razem chodzi o odnalezienie zwierciadła Archimedesa – legendarnej starożytnej broni, zdolnej podpalać całe floty.
           
Problem w tym, że nie tylko Gage szuka zwierciadła. Podczas swojej podróży i poczynań w Grecji cały czas czuje na karku oddech przeciwników z rytu egipskiego, groźnej sekty. Nie wspominając o dawnej i niebezpiecznej kochance Aurorze, zgrai bezwzględnych piratów i postrachu katakumb Omarze. W międzyczasie Ethan odnajdzie swoją ukochaną Astizę, która ma dla niego pewną niespodziankę, pomoże zwodować prototyp łodzi podwodnej i wpakuje wszystkich w niemałe kłopoty.
           
Lekkość książki "Berberyjscy piraci" wydanej przez Rebis sprawia, że czyta się ją bardzo przyjemnie. Główna postać wzbudza sympatię, drugoplanowe też dotrzymują jej kroku. Akcja toczy się szybko i dynamicznie, jak w dobrym filmie przygodowym. Osadzenie wydarzeń w czasach napoleońskich też jest ciekawym zabiegiem. Moja opinia jest zdecydowanie pozytywna. Może i nie jest to powieść, która zmieni świat, ale przynajmniej zapewnia dobrą rozrywkę.

Dori, 17 lat


Księgarni Matras  dziękuję za miłe chwile z książką.

wtorek, 4 grudnia 2012

"Wszystkie jutra" - William Gibson - recenzja



William Gibson to amerykański pisarz science fiction, znany przede wszystkim ze stworzenia cyberpunku, słowa cyberprzestrzeń i wizjonerskich opisów Internetu i wirtualnej rzeczywistości na długo przed ich powstaniem.

Wszystkie jutra
Losowe postacie, wydaje się zupełnie ze sobą nie związane, wielka tajemnica i świat wirtualny łączący się z realnym – to główne tematy tej książki. Wszystko zaczyna się od Colina Laneya. Mieszka on w pudle i bardzo różni się od innych ludzi. Wydaje się, że wie o czymś, co ma wydarzyć się w niedalekiej przyszłości i mieć wpływ na świat. Niezbyt chętnie dzieli się swoją wiedzą, działa sam póki może, a ewentualnym sojusznikom przekazuje informacje w postaci wręcz zagadek. To on sprawia, że starzy znajomi znów się spotykają, a w ruch wchodzi broń. Dużo broni.



O co tak naprawdę chodzi? 
Co łączy byłego ochroniarza ze Szczęśliwego Smoka i przyjaciółkę niezależnej twórczyni filmów? 
I jaki tak naprawdę ma udział w tym wszystkim istniejąca jedynie w wirtualnej rzeczywistości Rei Toei?
                
Gibson w książce "Wszystkie jutra" wydanej nakładem Książnicy kreuje brutalną wizję przyszłości, pełną ciemności i tajemnic. Tak naprawdę trudno powiedzieć o co chodzi w jego świecie, ale na pewno jest to coś niebezpiecznego, a jednocześnie intrygującego. Sekrety mnożące się na każdym kroku są główną siłą napędową tej książki. Nic nie jest jasne, nic nie jest pewne.
                
Osobiście nie czuję się zachwycona książką i przyznam szczerze, że dość ciężko mi się ją czytało. No cóż, o gustach się nie dyskutuje. Jeśli mam ją komuś polecić, to zdecydowanie miłośnikom science fiction i cybernetyki.


Dori, 17 lat


Grupie Wydawniczej Publicat serdecznie dziękuję za książkę. 


piątek, 23 listopada 2012

"Wielka inwersja" - Catherine Asaro - recenzja


Catherine Asaro to amerykańska pisarka science fiction i fantasy, zdobywczyni nagród Nebula. Zasłynęła przede wszystkim cyklem ,,Saga of the Skolian Empire’’, którego pierwszą część miałam okazję niedawno przeczytać.

Wielka inwersja - Catherine AsaroJagernauci nie są zwykłymi żołnierzami, a i ich człowieczeństwo można kwestionować. Ci doskonale przeszkoleni wojownicy nie używają maszyn tak jak reszta populacji, oni po części sami są maszynami. Ich umysły są połączone z nowoczesnymi komputerami, szkielety wzmocnione, by mogli lepiej i wydajniej walczyć. Mówi się, że łatwo popadają w obłęd i nie znają litości. 

Brzmi strasznie? Nie, jeśli usłyszy się o wszystkim od jednego z nich, w tym wypadku od wysokiej rangą Sauscony, czy też raczej Soz, Valdorii. Jako Jagernautka wie dokładnie, o co i z kim walczy. I wie dokładnie, że Aristo są bardzo niebezpieczni. Do jej zadań należy chronienie przed nimi Skolii i ogółem całego wszechświata. Poczucie obowiązku potęguje jej trauma z przeszłości, kiedy to znajdowała się w niewoli wroga.
                
Tylko czy wszyscy Aristo są tak źli? Soz zaczyna mieć wątpliwości po poznaniu Jaibriola Qoxa, następcy tronu wrogiego jej narodu. Ale czy młody chłopak jest naprawdę tym, za kogo się podaje? Zmagając się z wątpliwościami, kalectwem bliskiego przyjaciela z załogi i narastającymi konfliktami politycznymi, musi się jeszcze borykać z pytaniem, czego właściwie chce w swoim życiu. Bo pewnego dnia może nie być pewna, czy jest jeszcze człowiekiem, czy już maszyną.
                
Muszę przyznać, że książka "Wielka Inwersja" wydana przez Fabrykę Słów, trochę mnie rozczarowała, ale tylko dlatego że spodziewałam się czegoś innego. Krótki opis na tylnej części okładki wskazywał na nieco inny klimat historii. Nie znaczy to jednak, że jest to zła książka, bo czytało się ją całkiem szybko i przyjemnie. Osobiście nie sięgnę po kolejne części, ale fanom gatunku science fiction mogą one przypaść do gustu.

Dori, 17 lat

Za książkę serdecznie dziękuję Portalowi Zbrodnia w Bibliotece.